-Jej stan jest kiepski ale stabilny-słowa lekarza siedziały mi w głowię
Były jak grom z jasnego nieba, czułam jak całe zło świata poszło na wagary i nie ma zamiaru przynajmniej przez chwile wracać. Podążałam za pielęgniarką w różowym uniformie, jak dla mnie był strasznie brzydki i niemodny, ale cóż ja mogę zrobić? No nic. Prowadziła mnie krętymi korytarzami ale zatrzymała się przed jedną z sal, zrobiła to tak gwałtownie, że o mało na nią wpadłam. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się szeroko, zauważyłam jeden złoty ząb
-To tutaj, sala 289-ręką wskazała na drzwi-Niestety nie może pani tam wchodzić
-Ale podobno jej stan jest stabilny-oburzyłam się
-Ale kiepski-uśmiechnęła się znów pokazując złoto w szczęce-Nie chcemy go jeszcze bardziej pogarszać. Siostrzenica ma potłuczone biodro, jest w śpiączce, oraz ma stłuczone żebra, co wywołało plucie krwią. Dodatkowo zaczęła się ostro dusić i była lekko wychudzona. Znaleźliśmy odpowiednie leki jednak muszą nam je przetransportować. Gdyby nie ci chłopcy byłoby po niej
-To jak mam ją zobaczyć?-westchnęłam zrezygnowana-Chwila jacy chłopcy?
-Może pani patrzeć przez szybkę. Było ich dwóch, jeden z rudymi włosami i mnóstwem kolczyków na twarzy i taki z czerwonymi włosami-posłała mi uśmiech i odeszła parę kroków po czym dodała-Widać było że im na niej zależy, byli przerażeni
Westchnęłam i spojrzałam na mosiężne, białe drzwi z małą szybką. Podeszłam do nich i widok mnie przeraził. Zło wróciło z wagarów i poczułam nieprzyjemny skurcz w żołądku. Przeraźliwie blada, niczym kartka papieru leżała na białym łóżku i ledwo było widać różnice. Różowe włosy straciły blasku. Na jej buzi była maska z tlenem i była podoczepiana setkami przeróżnych kabelków
-Czyli ci idioci zdążyli na czas-mruknęłam pod nosem-Jednak nie są aż tak źli jak myślałam. No tak mam zadzwonić do Sasuke
Z torebki wyciągnęłam telefon i wybrałam numer zapisany 'Młodszy syn Mikoto Uchiha'. Nie lubiłam tych chłopaków, ale ich matkę kochałam jak siostrę, którą straciłam w wypadku. Zresztą Rin i Mikoto były najlepszymi przyjaciółkami gdyby dodać do tego jeszcze Kushine mają państwo najlepsze trio na świecie. Muszę przyznać, że czarnooki zaimponował mi dzwoniąc do mnie
-Halo?-usłyszałam w słuchawce
-Słuchaj Sasuke-zaczęłam patrząc dalej na Haruno-Jej stan jest kiepski ale stabilny, teraz jest w śpiączce. Mimo to wygląda okropnie, jak chcesz możesz przyjechać
-Dobrze, dziękuje-rozłączył się
Ja nie wyłączyłam telefonu tylko kliknęłam edytuj kontakt i wybrałam numer. Przez chwilą zastanawiałam się nad 'Lepszy syn Mikoto Uchiha' i po prostu 'Sasuke Uchiha' po namyśle wybrałam pierwszą opcję i po raz kolejny zaczęłam wpatrywać się w Sakure
-Dobrze, dziękuje-powiedziałem po czym rozłączyłem się
Wyszedłem z pokoju i kroki skierowałem do kuchni, w której krzątała się mama z obiadem. Specjalnie wypytywała mnie co najbardziej lubi Haruno, a ja wiedząc o niej wszystko z kartotek Costy byłem zmuszony odpowiadać. Usiadłem na blacie, a do pomieszczenia wszedł Itachi
-Gdzie ta dziewczyna się podziewa?-westchnął patrząc na zegar nad kuchenką-Zwykle bywa punktualnie...
-Mamo nie musisz się starać bo...-przewała mi własna mama
-Sasuke, słońce chcę aby uznała mnie za kobietę miłą i gościnn....-teraz to ja jej przerwałem
-Mamo nie!-uniosłem głos a gula w gardle rosła z każdą chwilą-Sakura dziś nie przyjdzie
-Dlaczego?!-oburzył się Itachi
-Sakura dziś nie przyjdzie bo...Jest w szpitalu-westchnąłem zrezygnowany-Jej stan jest kiepski...
Nie dane mi było skończyć gdyż usłyszeliśmy trzask drzwi, Itachi wyszedł z domu. Specjalnie dzisiaj się wystroił, mama też. Jakby przychodził Obama to bym jeszcze to zrozumiał, ale Haruno?! Nie, tego nie pojmuje. Sam chciałem zmienić tylko koszule na coś czystszego, ale pewnie skończyłoby się na nowej koszuli. Ale czy Haruno była warta tych wszystkich starań? Chyba tak...
-Słońce-wkurzała mnie 'ksywka' nadana przez mamę-Jak to się stało, że ona tam jest?
-Karin-westchnęłem-To wszystko wina Karin
-Ona ma czerwone włosy i okulary?-potwierdziłem kiwnięciem głowy-Przacież to wredna małpa! Znam jej matkę, wcale nie jest lepsza! No synku mów co się stało!
Przenieśliśmy się do salonu i opowiedziałem jej w skrócie pomijając wszystkie przemyślenia i sceny z Costą. No zapomniałem jeszcze powiedzieć o co się pobiły i że w ogóle się pobiły
-No ale jak to się ma do jej bycia w szpitalu?!-spytała podirytowana Mikodo-I jak to się ma do ciebie, słońce?!
-No słuchaj mnie-mruknąłem-No i po tym jak pomogłem jej wstać poszedłem z Naruto do kibla żeby za...wysikać się-nie powiedziałem że pale, bo matka chybaby mnie z domu wyrzuciła-No i jak wróciliśmy to w drzwiach stał Kakashi. My spojrzeliśmy do środka i wmurowało nas
-Mów dalej-ponagliła mnie kobieta-Jestem ciekawa co się stało...
-To mi nie przerywaj-oburzyłem się lekko-Pamiętasz Hinate, Ino i Tenten?-mama pokiwała twierdząco głową-No to Hinata siedziała małpie na plecach i ją dusiła, Ino gryzła jej nogę, a Tenten waliła ją w rękę-mina mamy wyrażała zdziwienie-Za to Sakura trzymała Karin za kołnierz i przykładała je pięść do twarzy, za to okularnica miała pięść przy brzuchu Haruno
-I co dalej?-kobieta która mnie urodziła wyglądała niczym ciekawska pięciolatka
-Razem z chłopakami je rozdzieliliśmy, niestety mi przypadł zaszczyt pilnowania Karin-skrzywiłem się lekko na co Mikoto się zaśmiała-No i ją odstawiłem jakieś 5 metrów od siebie i ona warknęła coś do Sakury, a ta się wkurzyła i już do niej podchodziła kiedy tak po prostu się wywaliła. No wiesz cała klasa w tym ja w śmiech, a kiedy podszedłem do niej to nie odpowiadała i potem okazało się, że jest nieprzytomna i miała ledwo wyczuwalny puls-gula w gardle nagle przybrała wielkości, nie pozwalając mi swobodnie mówić-I oni ją zabrali i pojechali do szpitala
-Słońce-znowu użyła głupiej ksywki-Jacy oni?
-Jej przyjaciele-westchnąłem-Zażądali abym ją oddał bo umrze
-Kaczuszko-mama robi się coraz bardziej pomysłowa z przezwiskami ale jak zacznie mówić 'słoniku' lub 'żabeczko' to nie wytrzymam-Przecież wy też jesteście przyjaciółmi, powinieneś przy niej być
-Masz racje mamo-powiedziałem i wyszedłem z domu
-Sakura w szpitalu-słowa brata dobijały mnie-Sakura w szpitalu
Powtarzałem sobie to krótkie zdanie w trakcie całej jazdy. Wszedłem do izby przyjęć i skierowałem się do recepcji. Nie cierpię tych przesłodzonych panienek, które udają miłe w cholerę
-Dzień dobry-przywitała się ze sztucznym uśmiechem-Pan do kogo?
-Sakura Haruno
-A pan jest kimś z rodziny?-przerwała przypatrując mi się-Tylko rodzina może ją widzieć
-Jestem narzeczonym-wypaliłem nie mogąc wymyślić coś lepszego-Nasi rodzice nalegają na jak najszybszy ślub
-Ale przecież jej narzeczony już dzisiaj był...-przerwałam jej
-Żyjemy w poliandrii*-westchnąłem zrezygnowany zastanawiając się kto jeszcze wpadł na ten pomysł
Ona zaprowadziła go pod salę gdzie był Naruto, stał wpatrując się w drzwi. Podziękowałem pielęgniarce i podszedłem do blondyna. Czyli to on był jej drugim narzeczonym, położyłem mu rękę na ramieniu i spojrzałem przez szybę. Wyglądała rzeczywiście kiepsko, dostał nieprzyjemnego skurczu w żołądku
-Narzeczony?-spytałem patrząc na Uzumaki'ego
-A ty kto?-on dalej wpatrywał się w różowo-włosą
-Narzeczony-zaśmiałem się cicho z jego miny-Żyjemy w poliandrii
Posłał ostatnie spojrzenie Haruno i pożegnał się ze mną, ja poszedłem kiedy zobaczyłem na horyzoncie Sasuke z przemiłą pielęgniarką
Wszedłem do szpitala z rękami w kieszeniach kurtki, podszedłem z chłodną miną do recepcjonistki i nie uraczyłem jej spojrzeniem
-Sakura Haruno-westchnąłem widząc starszą panią pożerającą mnie wzrokiem-Jestem narze...
-Niech pan już nic nie mówi-westchnęła podirytowana-Tacy młodzi, a już śluby im w głowie ale żeby z jednym, a nie z trzema...
Puściłem jej uwagę koło ucha, gdyż nie zrozumiałem tej pielęgniarki w ogóle. Dochodząc do sali minąłem się z Itachi'm, któremu posłałem spojrzenie pełne jadu. Zatrzymaliśmy się przed mosiężnymi drzwiami i spojrzałem przez szybkę. Biała niczym kartka papieru, różówo-włosa dziewczyna o szmaragdowych oczach skrywanych pod powiekami leżała spokojnie na łóżku szpitalnym
Wyglądała jakby spała, jakby za chwile miała otworzyć oczy i uśmiechnąć się do mnie. Stop. O czym ja myślę?! Dość! Ty musisz ją zabić! Ale nie chcesz! Ona cię omamiła! Ogarnij się-nawet moje krzyczenie w myślach nie pomagało
Ciągle miałem obraz przed oczami jak przytula się do mnie w łazience, a potem leży nieprzytomna w moich ramionach. Nie wiem ile siedziałem myśląc o niej, jednak po dłuższej chwili podeszła do mnie 'pani w różowym'
-Przyszły jej leki-uśmiechnęła się do mnie trochę sztucznie-Możemy ją wybudzać, chce być pan przy swojej narzeczonej?
-T-tak-odparłem wstając z krzesła
Kiedy ja na nim usiadłem?! Ta dziewucha mnie kontroluje, niepewnie wszedłem do sali za pielęgniarką i usiadłem na krześle koło jej łóżka. Delikatnie jakby z obawą chwyciłem jej dłoń
Obudziłam się i zobaczyłam Karin, która całowała Sasuke, w tedy w barze. On jej na to pozwalał i do tego patrzył mi bezczelnie w oczy. Uśmiechnął się perfidnie i sceneria wokół nas się zmieniła. Byliśmy znowu we trójkę w parku, nie przejmowali się moją obecnością. Siedzieli na kocu piknikowym a ona leżała mu na kolanach wodząc dłonią po jego torsie, po chwili znów się całowali. Ona robiła to jakby z pasją, a on nawet oczu nie zamknął. Znowu patrzył na mnie, a ja coraz bardziej robiłam się bezradna. Bum! Nagle jesteśmy w szkole i co się dzieje? Sasuke przyciska Karin do ściany i się obściskują, jego ręka wjeżdża pod jej bluzkę i w tym momencie on znów otwiera oczy i patrzy na mnie. Bum! Jestem nigdzie. Jestem tu sama. Nagle jest scena jak po raz pierwszy weszłam do szkoły z dziewczynami. Obserwuje to jako osoba trzecia, widzę siebie, Ino i dziewczyny. Oczywiście widzę też Sasuke i Karin. Siadam do ławki, a pan Uchiha nawet na mnie nie spojrzał. Co go tak nagle zmieniło? Przerwa i jako osoba trzecia widzę jak patrzy na mnie z pogardą. Tego było już za dużo. Scena na placu zabaw i też nie pała do mnie przyjaźnią. Czuje jakby ktoś trzymał mnie za rękę i słyszę słowa
-Sakura...-Bum! Widzę ten jego seksowny uśmieszek-Sakura...-Bum! Łazienka w kinie-Sakura...-Bum! Jestem nigdzie ale w tym nigdzie jest czarno-Sakura...Ja-Bum! Światło w tunelu, zaczynam biec ile mam sił-Sakura...Ja...Proszę...-Bum! Jestem coraz bliżej światła-Sakura...Ja...Proszę...Obudź się...
Bum! Odzyskując świadomość, wciąż z zamkniętymi oczami przytuliłam się do niego. Byłam niemalże pewna, że to prawdziwy Sasuke. Mogłam go dotknąć, poczuć, zobaczyć. Powoli otworzyłam oczy i nie pomyliłam się, to był Sasuke. Przytuliłam go jeszcze mocniej a on powoli objął mnie i uścisnął
-Wróciłam zazdrośniku-szepnęłam mu do ucha-Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz
-Nie mam zamiaru-zaśmiał się cicho-Łyknij to
Odsunął mnie od siebie i podał podejrzaną, niebieską tabletkę. Patrzyłam na niego jak na idiotę
-Mowy nie ma!-złożyłam ręce na piersi-Pigułki gwałtu to do Itachi'ego, a nie do mnie!
-Bardzo śmieszne-naprawdę się zaśmiał-To twoja tabletka!
Niepewnie chwyciłam ją i powąchałam na co on wywrócił oczami. Wzięłam tabletkę do buzi i popiłam wodą. Byłą słodka tabletką, co mi pasowało. Wszystko co jest słodkie mi pasuje. Na przykład taki Sasuke, baaaardzo mi pasuje. Chwila. Stop! Ogarnij się Sakura! No już! Ale on kojarzy mi się z żelkiem Haribo... To chyba była pigułka gwałtu! Lubie ciastka i Sasuke. A najbardziej kiedy Sasuke trzyma ciastka...
-Może cię lekko ogłupić-teraz wszystko ma sens
-Potrzymasz ciastka?-palnęłam jak głupia ale nie przejęłam się tym-Albo przynieś mi czekoladę, albo dwie. I do tego poproszę ciastka, które mi ukradłeś kradzieju!
Byłam na niego zła, chyba za te ukradzione ciastka, których nigdy nie miałam. On patrzył na mnie z rozbawieniem
-Oj Saku-zaśmiał się a moja złość wyparowała-Mieliśmy iść dzisiaj na obiad do mnie...
-To może jutro?-ogarnęłam się-Oczywiście jeżeli to nie problem
-To nie będzie problem-odparł z seksownym uśmieszkiem i pochłonęła nas rozmowa...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz