...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

wtorek, 6 września 2016

Wutpad

Założyłam konto na Wattpadzie, jednak pierwsze co tam się pojawi to stare opowiadanie (poprawione bo wstyd czytać) a później nowe rzeczy, tak wiec jeśli ktoś coś tam to: @Hen_Bonny_Hoshi <--- to ja. A tak by the way skąd ta nazwa, heh, nie oznacza to nic więcej jak Droga Ładna Gwiazdko, tak to samouwielbienie. Zacznę wrzucać tam dopiero od nowego tygodnia, gdyż na razie chciałabym to ogarnąć i w ogóle~
No to ten, bez odbioru!
~Hoshi

piątek, 2 września 2016

Hello...I'ts me

Dzisiaj w końcu wróciłam do domu, półtora miesiąca robi swoje. Ale cieszę się. Rozdziały niedługo zaczną się pojawiać jak uporządkuję sobie moje wszystkie zajęcia. No to, ten, bez odbioru~!
~Hoshi

środa, 10 sierpnia 2016

Aj cri :')

22.03.2016r - wybiliście 10 000 wyświetleń
10.08.2016r - jest was już 15 000+

Tym razem to już musi być jakiś wkręt...No dalej dzie ukrta kamera? Nie ma? Świetnie! I w sumie mam takie przeczucie, że na to nie zasłużyłam bo od pocztku wakacji nic nie wrzucałam a wy mi tu takiego suprajsa odwalacie. I teraz będzę miała wyrzuty sumienia, duh, przecież ja nie mam sumienia. Wypadało by zrobić coś, jednak nie mam zbyt wielu możliwości, gdyż jestem daaaleko od domu. I serio zastanawiam się nad tym Wattpadem i przerzuceniem tam rozdziałów. No i oczywiście zrealizowanie jeszcze innych pomysłów. Pff. Brak mi słów.
Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy, bo założyłam tego bloga tak na prawdę aby był moją samo-terapią. Co jest fajne? Podsunęła mi ten pomysł babcia, zawsze mówiła mi że ładnie piszę. Nauczycielki mówiły mi to samo (jestem jedną z tych lam, których ulubionym przedmiotem w szkole jest polski) więc po dłuuugim czasie założyłąm bloga i *pyk* jesteśmy właśnie tutaj, w tym momencie.
Powód dla którego piszę? Teraz jest ich ponad 15 000 
DZIĘKUJE!
~Hoshi



By The Way...To jest prześliczne! *-*

niedziela, 26 czerwca 2016

Wakacje!

Wszystkim życzę miłych wakacji, dużo słońca...chyba że tak jak ja nie lubicie słońca, to dużo cienia. Wspaniałych wspomnień i spełnienia najskrytszych marzeń. Chcę wam również życzyć odpoczynku i wiele uśmiechu. Mam nadzieję że wszyscy są zadowoleni ze swoich średnich oraz sukcesów z roku szkolnego. I nie wiem czemu to wszystko brzmi tak poważnie, ale nie powinno. Obecnie (jakby kogokolwiek to interesowało) spędzam wakacje w domu, zajmując się psem znajomej mojej mamy, a za trzy tygodnie wyjeżdżam. Jadę dość daleko, bo do Szkocji. NIE BĘDZIE ROZDZIAŁÓW PRZEZ WAKACJE. Naprawdę potrzebuje wypoczynku, oderwania się od rzeczywistości i spędzenia półtora miesiąca z dala od wszystkiego. Uporządkuje sobie to wszystko i zacznę od nowa. Pewnie wrzucę to parę zdjęć z mojego wyjazdu ale na normalne rozdziały nie ma co liczyć. Mam też parę nowych pomysłów i zastanawiam się nad Wattpadem, ale to wszystko we wrześniu...
No, to do następnego
~Hoshi

niedziela, 12 czerwca 2016

02

Stanęłam pełna sprzeczności pod domem ojca. Przeżyje to i ścierpię o ile nie będę musiała oglądać zbyt często jego fałszywej mordy. Na samą myśl jego słów "Sakura, córciu" ogarnia mnie wszechobecne obrzydzenie. Ostatnio tu byłam w tamte ferie, tylko tydzień. Więcej psychicznie nie zniosłam. Wakacje niby byłam tu przez dwa miesiące ale uciekłam z domu na kemping na trzy tygodnie. No tak, znałam tu jedną taką laskę. Imprezowałyśmy razem i obie byłyśmy lekko jędzowate, jak jej było? Inu, Iruko, Isami...O mam! Ino! Tak Yamanaka Ino, blond zołza! Muszę do niej napisać, chyba mam jej numer. Zadzwoniłam dzwonkiem a po chwili w drzwiach zobaczyłam faceta po 40 z długimi, czarnymi włosami. Był strasznie blady z zielonożółtymi tęczówkami
-Cześć Sakura-powiedział pogodnie zapraszając mnie do środka
Dom był w porządku, idealny dla większej rodziny. Na dole była kuchnia oddzielona blatem od  jadalni, a po drugiej stronie był salon i przejście do ogrodu. Obok schodów, które były przede mną był korytarz, który prowadził do sypialni ojca i jego gabinetu. Ściany były jasne a w salonie był niebieski dywan, oraz parę kwiatków doniczkowych. Podłoga była dębowa a większość mebli też była w jasnych odcieniach. Ściągnęłam bluzę i buty, spojrzałam na faceta, który ciągle na mnie patrzył
-Karin i Yano są w szkole-zaczął temat, który średnio mnie interesował. Jednak wydaje mi się że po prostu chciał cokolwiek powiedzieć-Jutro wracam do pracy a ty do szkoły
-Świetnie-mruknęłam wywracając oczami i przeczesując włosy
-Masz jakieś pytania?-spytał miło, tak jakbym wcale nie starała się go zdenerwować
-Gdzie mój pokój?-starałam się na jak najoschlejszy ton, wkurzała mnie jego postawa
-Zaprowadzę cię-wyciągnął dłoń w moją stronę-Daj, wezmę ci torbę
-Nie kłopocz się, nie jestem niepełnosprawna
Weszłam za nim na piętro i skręciliśmy do pokoju najbliżej schodów, po prawej stronie. Ta lokalizacja sprawdza się idealnie na nocne ucieczki. Uśmiechnęłam się lekko gdy na drzwiach zobaczyłam narysowane trzy kwiaty wiśni, musiał być to pomysł Yano. Pchnęłam drewno do środka i pokój zrobił na mnie wrażenie, nie powiem. Nie był jakiś super ogromny, był w sam raz. Perłowe ściany i białe meble. Na połowie pokoju był biały, miękki dywan a sama podłoga była ciemna. Na środku pokoju stało duże dwuosobowe łóżko z ciemną pościelą i masą kolorowych poduszek. Przed nim była niewielka sofa z beżową poduszką oraz ciemnymi, drewnianymi nogami. Zaraz koło łóżka po jego lewej stronie była szafka, gdzie były już poukładane książki potrzebne mi do szkoły. Na komodzie był wazon z kwiatami, lampka i ramka ze zdjęciem. Dopiero później zobaczyłam że jestem na nim ja, mama i tata po jednym z moich publicznych występów. Tak czasy gdy byłam jeszcze dzieckiem i ojciec był moim bohaterem. Po prawej stronie łóżka, pod oknem była osobna sofa wyłożona poduszkami, czyli mama powiedziała ojcu że często ktoś u mnie nocuje. Okna oprócz beżowych żaluzji miały jeszcze białe firany. Po drugiej stronie pokoju stała szafa, biurko i duże lustro o białych ramach, było trochę wyższe niż ja. Pokój ogółem był zajebisty ale nie powiem mu tego
-Chce się rozpakować-rzuciłam wrednie a on wyszedł, westchnęłam ale to nie pomogło rozładować mojej frustracji
Wypakowałam torbę co nie zajęło mi więcej jak godzinę i postanowiłam zejść na dół. Jeżeli mam tu mieszkać przez rok muszę być poinformowana, nie sądzicie?
-Gdzie pracujesz?-spytałam obojętnie, siadając na blat stołu w jadalni
-Jestem dyrektorem liceum, do którego ty i Karin chodzicie-powiedział patrząc na mnie znad gazety
-Nie chcę żeby ktoś o tym wiedział-mruknęłam
-A jak twoje oceny?-zainteresował się nagle
-Stypendium sportowo-naukowe-powiedziałam nalewając soku do szklanki
-Średnia?-wkurzał mnie już tymi bezsensownymi pytaniami
-5.92 japoński idzie mi średnio-warknęłam na swoją głupotę-Reszta jest do zniesienia
-A to sportowe za co?-upił łyka kawy
-Za mistrzostwa krajowe w koszykówce dziewczyn-machnęłam z wyższością włosami
-Jesteś aż tak uzdolniona?
-Mama dużo mi przekazała-uśmiechnęłam się z ironią
-Wróciłam-usłyszałam wysoki głos, który jednak był znudzony
Do domu weszła Karin. Urosła od naszego ostatniego spotkania. Miała czerwone włosy, okulary i mundurek. Fuj, będę musiała to jakoś przerobić bo chyba mnie szlag trafi w tym stroju. Dziewczyna rzuciła mi krótkie spojrzenie i mruknęła "Cześć"
-Hej-odpowiedziałam jej wkładając szklankę do zlewu
Dziewczyna poszła porozmawiać z Orochimaru a nie minęła chwila jak drzwi ponownie się otworzyły, tym razem z hukiem
-Cześć Sakura!-krzyknął donośnie mój brat patrząc po całym pomieszczeniu
Wyszłam z kuchni i pomachałam mu dłonią. Ten uwiesił się na mojej szyi i pierdnął ustami w moją szyję, przez co roześmiałam się i zrzuciłam go z siebie
-Będę u siebie, jak coś to nie wołajcie mnie
Weszłam spokojnie po schodach, po zamknięciu drzwi do pokoju spojrzałam w lustro. Przeczesałam dłonią różowe włosy. I jak tu z moim wyglądem się nie wyróżniać? Wzięłam z łóżka mój telefon i przejrzałam spis kontaktów, po chwili znalazłam Zołza Yamanaka. Postanowiłam do niej napisać

22:38 
Do: Zołza Yamanaka
Laska to chyba przeznaczenie, kurwa. Mieszkam w Tokio, spotkajmy się na jakiejś imprezie

22:42
Do: Jędza Haruno
Mówiłam ci, że wrócisz. Oczywiście stęskniłaś się za moim wdziękiem, sobota słyszałam że ci z centrum coś odwalają, wbijemy się? Spotkajmy się jutro, jak coś Konoha High School <-- Liceum w którym utknęłam

22:45
Do: Zołza Yamanaka  
Konoha High School - Liceum w którym utknę już jutro. Znajdę cię jakoś, dalej jesteś blondynką? Tak szybciej cię znajdę 

22:47
Do: Jędza Haruno
Pff. Jasne, blond to mój naturalny, różowa. Pytaj o Ino, inaczej nie znajdziesz. Bay ;**

Odrzuciłam komórkę na pościel i przetarłam dłońmi twarz. Poszłam wykonać wszystkie wieczorne czynności, spojrzałam na ten obrzydliwy mundurek. Muszę z nim coś zrobić...   

wtorek, 31 maja 2016

01

-Sakura kochanie, mam ważną delegacje-zaczęła moja mama któregoś dnia przepraszającym tonem. Jej delegacje nie były dla mnie nowością, zwykle w takich chwilach zostawałam sama na jakiś tydzień maksymalnie-Właściwie to dostałam kontrakt z Ameryki, muszę się jak najszybciej znaleźć w USA
Tsunade na kontrakcie była raz, wtedy zostawiła mnie na rok u dziadków. Mimo, że miała do mnie zaufanie i mogła mnie zostawić samą to jednak nie były wakacje i miała pełną świadomość, że podczas jej nieobecności ani razu nie pojawię się na zajęciach
-No okej...a ja z kim zostanę?-spytałam wyciągając lizaka z ust-Dziadkowie są na Malediwach, nie?
-Pojedziesz do ojca-powiedziała nagle, tak szybko jakby chciała żebym tego nie usłyszała
Roześmiałam się ironicznie, naprawdę nie sądziłam że moja mama kiedyś powie te słowa. Otarłam łezkę z kącika oka, wciąż byłam tym naprawdę rozbawiona
-Sakura ja nie żartuje, Jiraiya jedzie ze mną. Dziadków nie ma więc nie możesz zostać tutaj
-Nie ma mowy!-krzyknęłam wstając na równe nogi-Wolę zostać na rok sama, niż tydzień siedzieć u niego!
-Przeżyłaś wakacje i tydzień ferii, przeżyjesz i to-machnęła lekceważąco ręką, przecież dla niej to nie ma znaczenia, to nie ona będzie się męczyć-Przenieśliśmy cię już tam do szkoły
-Zabijcie mnie-poprosiłam łkając-Albo zjedzcie, byle nie Tokio z ojcem!
Niemal klęczałam i płakałam. Wiedziałam, że matki to nie ruszy, jej nic nie ruszy
-Może się zmienił?-zaproponował Jiraiya, dopiero teraz go zauważyłam
-Pojebało cię-powiedziałyśmy równo z Tsunade
-Takie gnidy się nie zmieniają-dodała z wrednym uśmieszkiem-Pakuj się, jutro jedziemy. Nie miej mi tego za złe Sakura, ale powinnaś zostać w kraju. Kocham cię skarbie, pamiętaj o tym, dobrze?
Czyli ona serio nie żartowała? Myślałam, że to serio był marny dowcip, ale kiedy ona wyjeżdża z tematem miłości jest śmiertelnie poważna. Muszę chwycić się ostatniej deski ratunku, albo mnie to zgubi albo ocali
-A co z pieniędzmi?-spytałam nagle, w tej sprawie moi rodzice nigdy nie umieli się dogadać
-Nie zapłacę mu ani złamanego yena! Jesteś jego córką i zajęcie się tobą to jego zasrany obowiązek!
Czyli nawet to nie zadziałało, mam przesrane. Nic mnie już nie uratuje. Poszłam na górę i spakowałam moje ciuchy do dużej sportowej torby, miałam jeszcze jakieś ubrania u ojca, ale nie wiem ile zostawiłam u niego. Nie miałam problemu ze zmienieniem szkoły i tak po tygodniu nie zobaczą mnie tam. Tutaj nie mam żadnych znajomych, no chyba że tych, z którymi imprezuję ale nawet nie pamiętam ich imion. Po co? Przebrałam się i wyszłam zanim moja mama zdążyła coś powiedzieć. Poszłam na tereny starej fabryki, było tam sporo osób. Z zmasakrowanego budynku powstał całkiem niezły klub. Wbiłam tam i od razu przeszłam do strefy vip'ów. Kolejka do niej była spora a ja po prostu od razu podeszłam do bramkarza, który stał z listą. Moje wejście nie spodobało się dziewczyną czekającym nie wiadomo jak długo w miejscu
-Cześć Lou-pocałowałam mężczyznę w policzek a on wywrócił oczami i otworzył mi wejście
Zaśmiałam się na jęki i stęknięcia złych, umalowanych pind. Weszłam na schody prowadzące na taras i przeszłam do sekcji w samym środku. Była tam ogromna czerwona kanapa w kształcie półkola i stolik na którym były drinki. Tam też stała za to kelnerka, która tylko na mnie spojrzała i od razu mnie przepuściła. Na kanapie było rozwalonych czterech chłopaków i dwie dziewczyny, na stoliku były puste szklani po kolorowych drinkach jak i zarówno butelki po piwach. Od razu zobaczyłam bruneta z niebieskimi oczami, uśmiechał się do mnie czarująco na co odpowiedziałam mu jedynie ironicznym uśmiechem
-Hello my dear!-krzyknął inny, blondyn o zielonych oczach
-Hey-rzuciłam i od razu usiadłam między nogami bruneta-Cześć laski
-Witaj wisienko!-zachichotały, musiały byś po narkotykach
Wyciągnęłam do jednej rękę a ona podała mi biały rulon. Zaciągnęłam się i wydmuchałam dym, żeby się popisać zrobiłam z niego koło. Chłopaki ze śmiechem zaczęli mi bić brawo. Poczułam czyjeś usta na karku, odchyliłam głowę dając mu większe pole do popisu. Po chwili już wsadzałam mu język do buzi, odsunęłam się od niego, wiedziałam że chce jeszcze
-Zamówisz mi drinka?-spytałam kusząc go, skinął szybko i podniósł rękę w górę po czym znów całowaliśmy się żarliwie
-Dobrze cię widzieć różowa-powiedział blondyn, skinęłam mu-Jedziesz z nami w piątek do Tokio na imprezę?
-Właściwie dzisiaj widzimy się ostatni raz-powiedziałam znad drinka-Wyjeżdżam na rok
-Ja cię skarbie znajdę nawet na końcu świata-mruknął mi do ucha brunet, któremu siedziałam na kolanach-Powiedz gdzie a ja się zjawię
-Macie farta, wyprowadzam się do Tokio, daj mi adres-machnęłam włosami
-Przyjdziesz?-spytała jedna z dziewczyn
-Jak impreza będzie niezła wpadnę, jak gniot to możecie się do mnie nie odzywać-pokazałam moje ząbki w uśmiechu
-Ty rozkręcasz każdą imprezę-chłopak znów splótł nasze usta w namiętnym pocałunku-Chcesz kolejnego drinka?
-Dzięki-pokręciłam przecząco i wstałam-Spieprzam stąd, podobno psy ostatnio szczekają. Nara
-Pa!-pisnęły dziewczyny
-Bay!-machnęli ręką chłopaki
Odwróciłam się przez ramię i zobaczyłam stęsknione spojrzenie bruneta. Podeszłam jeszcze do stolika i oparłam na nim dłoń pochylając się. Chwyciłam jego koszulkę i pociągnęłam go w moją stronę żeby wpić się w jego usta. Odsunęłam się i puściłam mu perskie oko. Odwróciłam się i wyszłam ze strefy vip. Powiedziałam Lou że wyjeżdżam a on życzył mi mocniej głowy, pocałowałam go w policzek i zanim wyszłam puściłam buziaka do DJ'a który często spędzał ze mną czas. Wyszłam i ruszyłam do domu. Umyłam się i zasnęłam. Następnego ranka siedziałam w aucie matki w kiepskim humorze, sama moja mowa ciała już mówiła "bez kija nie podchodź"
-Po powrocie macie mi to wynagrodzić-warknęłam wyciągając lizaka z buzi, uwielbiałam je bardziej niż cokolwiek-I mam w dupie jak to zrobicie
-Dobrze, dobrze
Powiedziała z pobłażliwym uśmiechem Tsunade patrząc w lusterko, żeby mnie widzieć. Siedziałam rozwalona z tyłu bez zapiętych pasów
-Niezłe masz te glany-pochwalił z lekką ironią Jiraiya widząc moje buty-Mogłabyś nimi kogoś zabić
-Uważaj bo będziesz moją pierwszą ofiarą-warknęłam patrząc przez okno
Trudno było mi przyzwyczaić się do myśli że to ostatnie chwile w Kioto, wiem że nie jest to najlepsze miejsce dla kogoś jak ja ale mimo wszystko to tu dorastałam. A co jest w Tokio? Wredna starsza przyrodnia siostra? Zazdrosny młodszy przyrodni brat? Niewyżyty seksualnie ojciec?
Zapowiada się naprawdę długi rok...

poniedziałek, 23 maja 2016

Prolog

Nienawidzę facetów...Chociaż nie, uwielbiam nimi manipulować...No, kocham jeszcze mojego przyrodniego brata...Całej reszty nienawidzę...Oni potrafią tylko oszukiwać...Nie ważne jak wydawałby ci się idealny, oni wszyscy mają kosmate myśli...Kłamią lepiej niż politycy i oczarowują skuteczniej niż magicy...Oby wszyscy kiedyś zdechli w piekle...Gdyby nie pieprzone wymysły mojego ojca wciąż bylibyśmy szczęśliwą rodziną...Ale nie kurwa...Musiał zdradzić moją matkę...Ha, ale swoją kochankę też zdradził!...Ah no tak, nie przedstawiłam się...Nazywam się niestety Haruno, Sakura Haruno. Mam 17 lat i jestem AŻ w 2 klasie licealnej. Tak, sama się temu dziwie, nie powinnam zdać już 3 razy. Nie przez to że jestem głupia, bo nie jestem, raczej...według niektórych nauczycieli jestem niezdyscyplinowaną gówniarą...Mieszkaliśmy we troje w Kioto. Moja mama-Tsunade, ten chuj, mój ojciec Orochimaru no i ja. Jednak kiedy miałam 12 lat wyszło szydło z worka, bowiem okazało się że mój ojciec zdradzał matkę przez 13 lat. Dzięki temu mam o rok starszą siostrę Karin, nie narzekam za bardzo bo nie mamy ze sobą jakiegoś stałego kontaktu...w sumie wolałabym zostać jedynaczką, jeżeli mam być szczera. Moja mama jest ważną dyplomatką, a Orochimaru nauczycielem...czegoś tam, zresztą, gówno mnie to obchodzi. Prawię zapomniałam! Swoją kochankę zdradził gdy ja miałam 2 a Karin 3 lata...i w ten sposób doczekałam się młodszego braciszka!-Yano. Nie utrzymuję z nimi kontaktu, wiecie zadzwonię gdy są święta ale bez szału. Wiem jedynie że matka Karin zmarła a rodzicielka Yano pracuję za granicą...Jakby się tak zastanowić to moja mama jest dla mnie ostatnio miła, zbyt miła. Nawet jej facet-Jiraiya nie ogarnia o co chodzi, może na co dzień jest przygłupi i zboczony ale przynajmniej mogę się z nim pośmiać. Ani razu nie próbował mnie zmacać, więc jest całkiem okej...no i jest pisarzem...Matka nieźle się wycwaniła po rozwodzie, nie uważacie?...Po tym jak mój ojciec zniszczył mi moje idealne życie, zaczęłam układać sobie nowe. Jakbym wcale nie starała się pamiętać, że jest moim ojcem i zrobił dla mnie trochę przez te 12 lat, dla mnie był wciąż tylko dupkiem. Myślałam, że tak już będzie zawsze...ja w moim małym idealnym świecie...Ale jak zwykle, kurwa mój ojciec ma coś do powiedzenia...