...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

poniedziałek, 25 maja 2015

13. To przez cały czas byłeś ty...Krzaczory

 1. Miałam straszny kłopot z napisaniem tego rozdziału, dlatego jest tak późno
 2. Jest was 431! Nie wiem jak wyrazić moją radość więc napiszę uśmieszek :DDDDDDD
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Rano obudziłam się na ziemi, bolał mnie strasznie kark. Podniosłam się na łokciach i przelotnie rozejrzałam się po pokoju, nie znajdując punku na którym mogłabym zawiesić wzrok wstałam i otrzepałam się z kurzu. Weszłam do łazienki i wykonałam poranne czynności. W drodze na śniadanie chwyciłam mój telefon. Zatrzymałam się widząc godzinę: 3.27. W kuchni i jadalni nikogo nie będzie. Weszłam tam i chwyciłam butelkę wody znajdującej się w lodówce. Wkroczyłam na korytarz, życie w siedzibie zaczynało się o 4, więc zdążę wyjść niezauważona. Niby na straży są ludzie ale oni albo śpią, albo mnie wypuszczą bez pozwolenia. Moje chiche kroki odbijały się echem od korytarzy, mój oddech był jak niespokojny szum. Moje włosy falowały z każdym moim krokiem. W ręce trzymałam czerwony płaszcz, muszę się przewietrzyć. Wyszłam jednym z hangarów, znajdujących się na granicy lasu. Moje nogi same wiedziały gdzie iść, nie szłam do domu, nie szłam na ławkę która była w mojej pamięci. Szłam na małą polanę, tam mogłam pomyśleć. Czułam że to miejsce stało się początkiem końca. Skręciłam w prawo idąc znaną mi uliczką, padał śnieg przez co chodniki jak i wszystko inne były pod białym puchem. Jest grudzień, zostały mi jeszcze dwa miesiące. Nie myśl o tym! Podniosłam wzrok, trzy kroki prosto. Potem dwa na skos i znowu dwa przed siebie. Stałam idealnie w miejscu Mikodo, tak jak ona ponad rok temu. Łzy cisnęły mi się do oczu, nie panowałam nad nimi. Chłód szczypał mnie w policzki, ale mimo tego ani one ani mój nos nie miały barwy szkarłatu. Nie myśląc o panującej minusowej temperaturze położyłam się na śnieg. Ona leżała tu gdzie ja, była taka spokojna i uśmiechała się. Ja tak nie potrafię. Trzeba dopisać to do listy 'Rzeczy w których Mikodo była lepsza'. Miałam taką listę od zawszę, liczyła ponad dwie zapisane kartki. Śnieg był wyjątkowo zimny, ale mi to nie przeszkadzało. Nawet nie ruszyłam się słysząc szelest w pobliskich krzakach

Ale tu zimno! Los Angeles w grudniu jest okropnie chłodne. Temperatura na minusie, padający śnieg zniechęcały mnie. Ale wystarczyło spojrzeć na tapetę w telefonie, a już masz największą motywację-Sakura. Ta niepozorna istota pojawiła się tak nagle, niszcząc mur codzienności. Była jak dodatkowa droga podczas wędrówki zwanej życiem. Była niczym kolorowy człowiek w szarym świecie-wystarczyło za nią podążyć. Z tą dziewczyną wszystko było grą, a każdy jej uśmiech był nagrodą. Szlajam się w nieznanym sobie kierunku, w dodatku już dawno chodzę po krzakach
-Cholera-syknąłem kiedy nadepnąłem na gałąź, która pod moim ciężarem złamała się
Nie mam już siły do tych krzaczorów. Wyszedłem na jakąś polanę...chwila. To nie była JAKAŚ polana, to było tutaj. Miałem wrażenie, że to na prawdę Mikodo leżała na ziemi. Jeżeli moje wyobrażenie wygląda w połowie tak jak było na prawdę, to Mikodo była naprawdę prześliczną dziewczyną.

 
Myślałem że to wzrok płata mi figla jednak kiedy podszedłem bliżej, zauważyłem że klatka dziewczyny powoli unosi się i opada. Skoro Mikodo nie żyję, a ona i Haruno były identyczne to to jest...
-Sakura!-krzyknąłem i niemal natychmiastowo znalazłem się koło niej-Ja tak strasznie przepraszam! Ja wiem że żartujesz, no wstawaj! Saku błagam cię powiedz coś!

Było mi tak zimno, zignorowanie odgłosu w krzakach mogło być błędem. Nie czułam już nóg i dłoni, czy to Uchiha krzyczy mi do ucha? Chyba tak...Delikatnie otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się lekko
-Sasuke-wyszeptałam-Myśłałam że sobie odpuścisz zazdrośniku
-Ciebie?-spytał z uśmiechem-Nigdy
Wziął mnie na ręce i zaczęliśmy iść w kierunku lasu, nie ufałam jego intuicji w terenie
-Gdzie ty idziesz?-wysiliłam się na chichy śmiech-Jeżeli do mnie, to nie tędy
Dałam mu potrzebne informację, musiał wiedzieć jak wyjść z lasu. Potem sam trafił, drzwi były zamknięte ale zapasowy klucz zawsze był pod wycieraczką. Sasuke to jednak uparty osioł, uparł się że da sobie radę. Tak więc ze mną na rękach schylił się po klucze i z trudem otworzył drzwi. W środku położył mnie na kanapie w salonie, było tu czysto. W duchu dziękowałam chłopakom że jednak czasem przyjdą ogarnąć ten bałagan. Czarnooki zaraz potem przykrył mnie trzema kocami i rozpalił w kominku. Było mi coraz cieplej, on usiadł na podłodze centralnie na wysokości mojej twarzy
-Ja...ja musiałam coś przemyśleć-nie byłam w stanie patrzeć w te cudne czarne oczy
-Ale czemu aż w Los Angeles?-zaśmiał się delikatnie-Nie dało się w Tokio, posiedzieć w domu i przez tydzień nie przychodzić do szkoły. Za to ty jak spłoszony ptak uciekasz do LA żeby poleżeć na śniegu
-Zawsze wolałam wyróżniać się z tłumu-uśmiechnęłam się siadając-Błagam cię przynieś mi...-nie skończyłam
Dopiero po miesiącu znajomości zobaczyłam, że nosi niemal identyczną bransoletkę jak ja. Jakby wrócić do innych wypadów to Naruto też taką ma, przypadek? Nie wierze w nie. Chwyciłam delikatnie dłoń z bransoletką i przejechałam po białych pałeczkach. Przybliżyłam twarz do niej
-Czym jest S+N+S?-spytałam widząc taki napis na niej
-Wiesz...-usiadł koło mnie na białej kanapie-Na pewno Sasuke+Naruto ale...-przerwałam mu
-A to drugie S?
-Tego właśnie nie wiem-podrapał się z tyłu głowy-Wiesz że kiedyś mieszkałem całkiem nie daleko? Ale kiedy to było, chodziłem w tedy do przedszkola, no i tak poznałem Naruto
-Ja tu też kiedyś mieszkałam-westchnęłam-To miasto jest spowite kłamstwami i nienawiścią, wychowałam się tu
-Nie rozumiem
-Podobno kiedyś w przedszkolu miałam dwóch najlepszych przyjaciół-zaczęłam opowiadać historię mojego złego życia-Ale oni wyjechali bo mnie nienawidzili. W podstawówce razem z Hinatą byłyśmy dręczone przez dwóch bliźniaków-Marco i Paul. Kiedy postawiłam się Marco, który znęcał się nad Hinatą uwolniłam ją od piekła sama tam wchodząc. Oboje zaczęli mnie prześladować, wszystko się skończyło kiedy jednemu z nich dałam w pysk. On żądny zemsty razem z bratem rzucili się na mnie, a w tedy pomogli mi moi przyjaciele, no wiesz Pain, Sasori, Hidan, Gaara i Deidara. W jakim stopniu też Hinata, ale w trzeciej klasie przeprowadziła się. Razem z chłopakami byliśmy coraz bardziej zżyci i tylko im ufałam, przez całe moje dzieciństwo była przy mnie Mikodo. Była jedyną osobą, której powierzyłam wszystkie tajemnice, wspierała mnie i pocieszała, mniejsza o to. Kiedy miałam niecałe 15 lat zabito ją, wpadłam w nałogi i tylko chłopcy pomogli mi z nich wyjść. Ojciec stracił pracę i nie mieliśmy pieniędzy, żeby wyjść z tej nędznicy zaczęłam brać udział w nielegalnych bójkach i wyścigach, kiedy wygrywałam dostawałam pieniądze. Nie patyczkowali się ze mną, musiałam startować z chłopakami. Powoli wszystko wracało do normy. I wtedy moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, też miałam w nim zginąć jednak udało mi się przeżyć. Wracałam do formy razem z chłopakami, znowu zaczęłam jeździć w wyścigach-wzięłam głęboki wdech i kontynuowałam rozmowę-To na jednym z nich poznałam Itachi'ego. Minęły dwa miesiące od śmierci rodziców, a ja dalej mieszkałam sama, nagle przyjechała po mnie ciocia Tsunade i zabrała ze sobą. Strasznie tego nie chciałam, bo bałam się zostawiać chłopaków samych sobie. Jednak pożegnałam się z LA i pojechałam do Tokio. Tam spotkałam Hinatę i poznałam Ino, Ten no i Temari. Drugiego dnia od rozpoczęcia szkoły pokłóciłam się z Tsunade, a ona w złości mnie uderzyła. Uciekłam w tedy i spotkałam ciebie na placu zabaw, potem zjawił się Naruto. Pobiłam się z Karin, trafiłam do szpitala. Niedługo wcześniej do Tokio przyjechali chłopaki, cieszyłam się jak głupia ale wiedziałam, że to przepowiada kłopoty. Nie myliłam się, wpadli w jakiś pieprzony układ z nieznaną nam mafią, wciągając mnie w to-skłamałam-Muszę się z tego wyplątać dopóki jest czas. Ty i chłopcy się nienawidzicie i punkt kulminacyjny był na imprezie u Naruto więc musiałam wrócić, no i ty znalazłeś mnie zamarzającą na śniegu i zaniosłeś tutaj. Tu historia ma swój koniec!
-Wow-mruknął i przytulił mnie, wściekłam się nie miłosiernie-Wybacz mi
Ja tu gadam i gadam a ten tylko 'wow', no chyba mnie krew zaleje! Ja już nie mogę! Siedzieliśmy w uścisku, który skończyłam. Wstałam i podeszłam do komody w której miałam jedno zdjęcie z dzieciństwa

 Usiadłam znowu na starym miejscu i pokazałam mu fotografie
-To jeden z nich-uśmiechnęłam się blado-Niestety nie pamiętam go, widocznie bardzo go lubiłam

Patrzyłem na to jedno, nic nie znaczące zdjęcie. Gówno prawda. Znaczyło i to dużo. Ta dziewczynka to na pewno Sakura, ale dlaczego ten chłopak wygląda jak...Ja? To nie możliwe...Przecież ja jej nie...Chwila, mam zdjęcie od mojej mamy...
Wyciągnąłem je z kieszeni i pokazałem dziewczynie, chwyciła je w dłonie i spojrzała na mnie. Widziałem zdziwienie i radość w jej oczach
-Sasuke?-spytała po chwili
-Tak Saku?
-Czy ten chłopak z identycznymi włosami do twoich, to ty?-wskazała smukłym palcem na postać
-Tak-powiedziałem pewny swojej odpowiedzi-A co?
-Bo widzisz...-zaczęła nieśmiało z widocznym ale uroczym rumieńcem na twarzy-...Ta dziewczynka to na pewno ja...
Oddała mi zdjęcie, a ja spaliłem buraka. Patrzyliśmy się przed siebie co chwila zerkając na siebie, jednak oboje wybuchliśmy głośnym śmiechem, który przerwał niezręczną sytuację. Objąłem Sakure ramieniem i przyciągnąłem do siebie. Leżałem na oparciu kanapy a ona na mnie, dalej się śmialiśmy
-Co ty robisz Sasuke?-spytała rumieniąc się
-Pocałuj mnie-zaśmiałem się
-Że co?-uśmiechnęła się szerzej z bardziej widocznym rumieńcem
-Dobrze słyszałaś-wzruszyłam ramionami z rozbawieniem-Pocałuj mnie
Dziewczyna podciągnęła się wyżej i złożyła delikatny, niczym muśnięcie motyla pocałunek. Odsunęła się trochę od mojej twarzy i mogłem spojrzeć w jej pełne radości zielone oczy, w które tak kochałem się wpatrywać. Tym razem to ja podniosłem lekko głowę i złączyłem nasze usta w pocałunku. Po chwili pogłębiłem pocałunek, przejechałem językiem po jej wardze prosząc o dostęp. Kidy go otrzymałem nasze języki zaczęły bitwę o dominację. Podniosłem nas do pozycji siedzącej, dziewczyna usadziła się wygodniej na moich kolanach, nie przerywając pocałunku. Wplotła palce w moje hebanowe włosy, a ja dłońmi błądziłem po jej plechach. Oderwaliśmy się od siebie kiedy zabrakło nam oddechu, spojrzałem znowu na jej prześliczne oczy i od tak przytuliłem ją. Chciałbym żeby chwile takie jak te trwały wieczność
-Sasuke?-jej głos był delikatny niczym aksamit
-Hmm?
-Pójdziemy się przejść? No wiesz powspominać stare czasy i ogółem poznać się jeszcze lepiej-jej nieśmiały głos był tak samo uroczy jak ona-Ale jeżeli nie...-przerwałem jej
-Spokojnie-zaśmiałem się-Chętnie z tobą pójdę się przejść

poniedziałek, 11 maja 2015

12. Nominuję...Byłem głupi...Wujek Google

 Przepraszam że tak długo nie było rozdziału, ale brakowało mi weny. Rozdział jest trochę wymuszony i nie jest dobry. Gdybym mogła napisałabym go od początku, ale kolejne dwa tygodnie by zleciały na czekanie na wenę. No trudno...Wybaczcie. Poza tym jest was aż 316! Jestem happy i ogółem mam jakiś odpał bo jest obecnie 22:45 a ja biegam po całym domu piszcząc jak dziecko ^^ No nic, może kiedyś mi przejdzie. Zdrówka życzę Hoshi! Do zobaczenia w następnym!
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Odprowadzili mnie pod sam próg domu, nic nie powiedziałam cioci o moim pomyśle ucieczki z piątką chłopaków. Kto normalny by tak zrobił?! Raczej nikt. Jutro o 20 zbieramy się pod szkołą, mam szczęście bo ciocia wraca dwie godziny później. Czasami cieszę się że pracuje do późna, potem jedziemy na motorach przed siebie i się okaże gdzie trafimy. Podobno wszystkie drogi do Rzymu prowadzą, my akurat nie do Rzymu ale co tam! Wróciłam po 1 do domu i od razu zaczęłam pakować torbę z najważniejszymi rzeczami. Ubrania, kasa i to wszystko, prawie bym zapomniała! Muszę się zakraść do gabinetu ciotki i zabrać jej klucze do starego mieszkania. Zostawiłam tam strasznie ważną dla mnie rzecz. Muszę ją odzyskać bo inaczej... Nie wiem co, ale coś wymyślę!
Rano wstałam z uśmiechem na ustach, do Los Angeles nie chciałam wracać na stałe, to by było zbyt długo. Wiem że po tygodniu zaczęłabym tęsknić. Do szkoły nie poszłam z przyczyn zrobienia większych zakupów, zatankowałam motor do pełna i sprawdziłam czy wszystko mam. Napisałam krótki list cioci i kiedy zbliżała się odpowiednia godzina wyszłam z domu porządnie go zamykając

Po wczorajszej imprezie miałam mieszane uczucia. Do szkoły miałam dzisiaj jechać z Ino bo Sakura się 'rozchorowała'. Czy w to wierzyłam? Ani trochę. No proszę was, nie znam Haruno od wczoraj! Wiem skąd wzięła się jej ksywka 'Demon' taki przynajmniej był jej skrót. Jeszcze kiedy mieszkałyśmy w LA, Sakura była piękna i przerażająca za razem. Nikt nie chciał z nią zadzierać, nawet gdyby dął rade ją przegadać to zjawili by się jej przyjaciele i wkopali by tej głupiutkiej osobie. Tak jak myślałam nie tylko ona była nie obecna. Chłopcy, których każdy nazywał 'ONI', także nie zjawili się w szkole. Kiedy powiedziałam swoje obawy Sasuke wyśmiał mnie, mówiąc 'Ona nie jest do tego zdolna'. Martwiąc się o przyjaciółkę, skończyłam lekcje i wróciłam do domu

Dzisiaj udało mi się wyrwać wcześniej z pracy zamiast o 23 byłam o 21. Zastałam dom pusty, połowa rzeczy Sakury zniknęła. Przeszukałam każdy zakamarek dużego domu, ale nic. Jakby wyparowała. Dopiero w moim gabinecie znalazłam list pożegnalny
'Wybacz mi ciociu, ale musiałam zniknąć na pewien czas. Nie jestem sama, nie bój się o mnie. Wiesz że sobie poradzę. Chcę tylko krótkiego odpoczynku, muszę sobie wszystko przemyśleć i poukładać z daleka od wszystkiego co było tak bliskie. Nie miej mi tego za złe, bardzo cię kocham i przepraszam
Sakura Haruno'
Sakura uciekła. No nie mogę! Z nią się nie da! Jak czegoś nie ukradnie, to rozwali lub ucieknie! Wybiegłam z domu nie wiedząc co robię. Biegłam chyba z dobrze 20 minut i bez pukania wpadłam do rezydencji państwa Uchiha
-Gdzie jest Sasuke?!-krzyknęłam kiedy zobaczyłam starszego z braci-Nie mam czasu, mów!
-Na górze, korytarz na prawo-powiedział pośpiesznie
Wbiegłam po schodach i tym samym sposobem jak dostałam się do domu wlazłam do jego pokoju. Kiedy zobaczyłam chłopaka, szybko chwyciłam go za kołnierz i przykułam do ściany
-Gdzie jest Sakura?!-wysyczałam mu w twarz-No gadaj, gdzie ona jest!
-J-Ja n-nie wiem-jego przerażone spojrzenie mówiło prawdę
Westchnęłam cicho i puściłam chłopaka, zasiadłam na jego łóżku a on dalej trzęsąc się ze strachu usiadł na krześle w bezpiecznej odległości
-Czy stało się coś na tej imprezie u Naruto?-kolejny raz westchnęłam patrząc wyczekująco na Uchihe
-No tak jakby...
-Nie obijaj w bawełnę, prosto z mostu!
-Pobiłem się z Sasorim i pokłóciłem z Painem-podrapał się po karku-No i z resztą
-O co poszło?-spytałam chłodno, a on opowiedział mi jak było dokładnie-Czy wam do reszty odwaliło?! Jak mogłeś się z nimi pokłócić i to jeszcze o Sakure?!
-No...ja-przerwałam mu
-Musisz być głupi, albo zakochany bo nikt normalny by się z nimi nie kłócił-warknęłam-Oni praktycznie są jej rodziną
-Ale dlaczego?!-uniósł głos
-Kiedy Sakura poszła do pierwszej klasy poznała ich-zaczęłam długą opowieść-Obronili ją przed dwójką chłopców, którzy chcieli ją pobić. Na koniec wszyscy mieli kłopoty, okazało się że moja siostrzenica przywaliła jednemu z nich-uśmiechnęłam się blado-Potem były z nimi coraz większe problemy, z całą szóstką. Nie traktowali jej ulgowo kiedy chodziło o wybryki. Chcieli aby pokazała że zasłużyła na ich przyjaźń, wtedy ona wkurzyła się nie na żarty-ciarki mnie przeszły na samo wspomnienie jej złości-Po raz pierwszy widziałam ten ogień w jej oczach, w tedy po raz pierwszy pokazała jaka jest silna
-Uderzyła ich?-spytał zdziwiony
-Nie pacanie-westchnęłam-Ona po prostu mimo wściekłości i łez w oczach powiedziała pewnie i odważnie 'To wy pokażcie że jesteście godni zaufania'. A oni co zrobili? Udowodnili je to. Nikt nie wie jak, ale to zrobili...
-Ale czemu ona mi nie ufa?!-westchnął z bezradności-Powiedzieli że jeżeli oni mi nie zaufają ona tym bardziej, co to miało znaczyć?!
-Po tym jak straciła przyjaciół zamknęła się w sobie-przeczesałam ręką włosy-Ona przestała ufać ludziom, stała się 'dzikim zwierzęciem'. Oni pomogli jej wyjść z amoku, z monotonności. Pokazali jej jakie jest życie, że nie wszyscy są źli. Zaufała im ale zawarli układ, mogła zaufać danej osobie dopiero w tedy kiedy oni jej zaufali. Trzymała się tego cały czas, a z tego że oni tolerowali tylko Hinatę, nie czepiają się też Ino. Wiedzą że jest szczęśliwa, ale zawsze muszą ja mieć na oku
-Dlaczego?!-wkurzył się nie na żarty

Nie rozumiałem żadnego ze słów Tsunade, ciągle jakby brakowało tam sensu. Wkurzyłem się bo mimo że blondynka mówiła w prost, czułem że czegoś jednak nie wiem
-To oni pierwsi zobaczyli jej łzy, to nigdy nie był dobry znak. Czuli się odpowiedzialni za nią od zawszę-westchnęła-Pozwalają jej na głupie rzeczy takie jak jazda motorem, imprezowanie i spożywanie alkoholu czy też narkotyków. Ale wszystko ma swój umiar
-Nie rozumiem-przyznałem się w końcu-Nie rozumiem
-Na imprezach wyznaczali Gaare i Hidana do pilnowania jej. Oni mimo że też chcieli się bawić zawsze byli tymi odpowiedzialnymi. Garra czuje się za nią szczególnie odpowiedzialny, gdyż zna jej jakąś tajemnicę, którą powiedziała mu po pijaku
-Teraz ma to sens

-Już jesteśmy-podekscytowany Deiadara na wieść że wracamy do domu o mało się nie zsikał, dosłownie-Nareszcie jesteśmy
Była to prawda, staliśmy przed coś w rodzaju toalety publicznej. Nie było to jednak to na co wygląda. Było małe, drewniane i nie miało okien. W środku była jedynie otwierana klapa, w niej była czarna drabina. Zeszłam jako pierwsza i od razu poczułam zapach krwi? Nie wiem. Gdybym była tu po raz pierwszy w życiu zgubiłabym się w labiryncie korytarzy, jednak mam całe rozmieszczenie budynku w małym palcu. Usłyszałam cicho kroki 100 metrów stąd
-Kto tu jest?-krzyknął ktoś z jednego korytarza
-Deiduś!-Deidara to zdecydowanie pacan!
-To tylko wy osły-zakpił inny głos
-Trzymajcie garde panowie!-ryknęłam-Księżniczka Demonów wróciła!
Niespodziewanie zewsząd dało się usłyszeć bicie braw, które rosło z każdym jej krokiem

-Nareszcie w domu!-krzyknął główny szef dziewczyny
-Jeżeli dotykaliście coś u mnie, to lepiej od razu uciekajcie-zaśmiałam się chicho
-Tobi nie dotykał-powiedział poważnie-Tobi tęsknił za Sakurą
-A ona za Tobim-przytuliłam go mocno-Ktoś jest głodny?
Moja stara drużyna podniosła wysoko ręce, poza Flying Dragon miałam starą drużyną. Może tam nie miałam wysokiego stanowiska, ale każdy od czegoś musi przecież zacząć! Po zjedzeniu naleśników poszłam do siebie. Jako jedyna miałam osobny pokój, umiałam się świetnie bronić dzięki czemu mogłam być na spokojnie medykiem w zespole. Tylko dlatego Akatsuki na początku mnie przyjęło. Miałam do nich za to żal, jednak ciężkie treningi wyprowadziły mnie na prostą i nie jednego mogę poważnie zranić. Do tego przydaje się do misji taka jak ta z Sasuke. No właśnie Sasuke...Ehh...Nie wiem czy się nie wycofać. Podeszłam do biurka i dotknęłam brązowej ramki stojącej do mnie tyłem. Wzięłam ją do ręki i po raz kolejny ujrzałam moją kuzynkę


Łzy zbierały mi się do oczu i same wypływały na wierzch. Nie chciałam płakać, ale nie potrafiłam przestać. Padłam na kolanach ze zdjęciem w rękach. Tak strasznie mi jej brakowało
-Proszę wróć-wyszeptałam i przytuliłam się do zdjęcia
Położyłam się na zimnej posadzce i już nie próbowałam hamować łez i tak było to nieskuteczne. Czy zemsta będzie dobrym posunięciem? Nie...Tak...Nie wiem. Nie wiem już nic. To tak strasznie boli, a ja nie chcę czuć już więcej bólu. Ale co czuje kiedy jest przy mnie Sasuke? Nie czuje bóli...A jeżeli jego nie będzie, ten ból będę czuła jeszcze większy? Prawdopodobne... Mój telefon wydał niepokojący pisk, sygnalizujący powiadomienie z Facebook'a. Szybko sprawdziłam co to i mimo łez uśmiechnęłam się
Naruto Uzumaki oznaczył cię w poście
 Macie 24 godziny na wstawienie swojego zdjęcia z dzieciństwa inaczej ramen dla mnie!
 
 Nominuję: Sakura Haruno, Sasuke Uchiha i Kiba Inzuka
Komentarze 2
Kiba Inzuka: Jaki słodki gnom!
Ino Yamanaka: Kiba zaraz pośmiejemy się z ciebie ;***
Zaśmiałam się i przejrzałam wszystkie zdjęcia z telefonu, znalazłam tylko trzy w zapasie gdyby komuś było w głowię nominowanie mnie. Ostatecznie wybrałam to najmniej kompromitujące i w miarę ładne
Sakura Haruno
 Musiałeś akurat mnie nominować Naruto?! No mówi się trudno... A oto mała Sakura Haruno


To chyba moment w którym nominuję tak więc.... Ino Yamanaka, Hinata Hyuga, Tsunade. Nie ma litości! Kiba, Sasuke i Neji, oddaje nominacje- Naruto. A teraz jakaś kara...hmmm....MAM! Inaczej zabieracie mnie i mój święty tyłek do kawiarni! Prawie bym zapomniała przecież są jeszcze te świrusy: Deiduś, Gaara no i może hm...Itachi!
60 osób lubi to. 5 komentarze
Ino Yamanaka:Gdzie takie cudo znajdę? ;*****
Kiba Inzuka: Kopara mi opadła ;)
Naruto Uzumaki: O Boże, jaka piękność! Zamawiam!
Tsunade: Nie przesadzasz z tą urodą?
Hinata Hyuga: ZAKLEPUJE! HA! Haruno od dziś należysz do mnie!
 Parsknęłam śmiechem, ale nie mogłam przegapić okazji na komentarz
Sakura Haruno: Hinata przykro mi, musisz się podzielić z Świnią. Kiba pozbiera koparę, Naruto musisz ustawić się w kolejce... Ino gdzie mnie znajdziesz? W Mieście Aniołów oczywiście ^^
Itachi Uchiha: W stawie ci takie zdjęcie że się nie pozbierasz, wisienko xD
Sakura Haruno: Itachi czekam...
Długo czekać nie musiałam niemal wszyscy wstawili zdjęcia
Ino Yamaka
 

Hinata Hyuga




Tsunade



 No i ostatnie w ciągu dziesięciu minut zdjęcie wstawił Itachi Uchiha

 W prost nie mogłam nie skomentować! Zastanawiałam się nad "rzeczywiście mi dowaliłeś', a 'ładna z ciebie była dziewczynka'. Ostatecznie napisałam "Po moim się nie pozbierasz!'. Co się z tym równało? Wstawiłam moje kolejne zdjęcie z dzieciństwa

Z dedykacją dla Itachi'ego <3


 Siedziałem sam w pokoju, dalej nie wiedziałem czym jest Miasto Aniołów... Mama i Itachi mnie wyśmiali kiedy o to spytałem
-Synku... to jest...my...-robili przerwy w śmiechu tylko na oddech-Wpisz...Może wujek Google ci pomoże!
Jak powiedzieli tak zrobiłem. Już po chwili 'Wujek Google' dał mi odpowiedź
Miasto Aniołów-Los Angeles. Mój stary dom...Co ona tam robi?! I to jeszcze z tymi głąbami?! Zablokowałem telefon i spojrzałem na tapetę, była śliczna. W duchu byłem wdzięczny Naruto że je zrobił

Nie mogę jej tam zostawić, ona biła się w mojej obronie z Karin. Trafiła przez to do szpitala, a mimo to chciała przyjść na obiad. Sakura nie jest taka jak wszystkie i wcale nie wyróżnia jej kolor włosów. Jej oczy widziały tyle bólu ale ona potrafi uśmiechać się przez łzy, otrzeć policzki, wstać z ziemi i iść dalej zostawiając przeszłość za sobą. Przypominała mi Naruto, ba! Byli identyczni pod względem charakteru. Ale ona i tak była inna. Był tylko jeden raz kiedy to czas przeszły złapał ją w swoje szpony, wtedy musiała zareagować. Wtedy zabiła, nie chciała aby taki ktoś jak ten osioł chodził po tym świecie. Podobno Mikodo była bardzo podobna do Sakury, nie widziałem jej dokładnie. Pamiętam ten dzień, trochę jakby przez mgłę. Zielone oczy pełne smutku i bólu, dreszcze mnie przeszły na samo wspomnienie tych zbolałych kocich tęczówek. Łzy ciekły jej po policzkach i cicho szeptała do identycznej dziewczyny konającej na ziemi. Nie wzruszył mnie ten widok, bardziej zdziwił to co zrobiła później. Wstała i zaczęła krzyczeć na mojego byłego partnera, on chciał załadować jej kulkę w głowę ale była tak zwinna i szybka że uskoczyła przed pociskiem. Ale byłem głupi na tej imprezie. Jak ja mogłem pozwolić jej odejść?!
-Sasuke jesteś idiotą!-warknąłem do siebie-Ona cię nie zostawiła to ty ją!

poniedziałek, 4 maja 2015

11. Wszystko co nagłe jest złe...Wracamy...

Kiedy dowiedziałam się że nie długo będzie impreza u Naruto myślałam że wybuchnę ze szczęścia! Miałam nawet idealny pomysł na kostiumy! Wszystko było zaplanowane na ostatni guzik. Kostiumy zaprojektowała mi ciotka (chociaż sama mogłam to zrobić), a uszyły jej pracownice. Miałam dzisiaj podrzucić Sasuke kostium na jutro, a na samą imprezę podjedzie po mnie. Jednak jest to dzień, w którym można dostać cukierki za free, więc my też nie będziemy próżnować...Dwie godziny przed nieoficjalnym rozpoczęciem imprezki idziemy na zbieranie cukierków. Zapowiada się miły skład bo idą: Sasuke, Naruto, Ino, Hinata, Kiba i ja. Mogą być małe spiny gdyż Inzuka i Yamanaka dalej się nie pogodzili. Kiedy dowiedziałam się o co im chodzi myślałam że padnę, dosłownie! Poszło o to, że Kiba powiedział Ino iż wygląda jakby była farbowana. Wściekłość Ino osiągnęła maximum, kiedy dodał że jej sukienka ją pogrubia. Zdenerwowana Ino rzuciła się na niego z pięściami, przeklinając i wyzywając go. Pożegnałam się z ciocią i weszłam do garażu po auto. Z wielką chęcią pojechałabym na motorze, ale Sasuke twierdząc że coś mu w nim nie pasuje 'usiłował' go naprawić. W rzeczywistości zepsuł go jeszcze bardziej. Wyjechałam z garażu i skupiając się na drodze, chwilkę później byłam pod willą Uchiha. Nieśmiało zapukałam w drzwi, po chwili otworzył mi Fugaku. Patrzył na mnie jakby widział mnie po raz pierwszy
-Dzień dobry panu-uśmiechnęłam się przyjaźnie-To ja Sakura, poznaje mnie pan?
-Oczywiście że poznaje!-oburzył się troszkę-Jakbym mógł panią zapomnieć, przyszła pani Uchiha. Wejdź, Sasuke jest u siebie, ale lepiej uważaj jest dzisiaj baaardzo zły
-Poradzę coś na to
Weszłam i kroki zamiast na górę skierowałam do kuchni, przywitałam się z Mikoto, która również poinformowała mnie o kiepskich nerwach jej syna. Jednak pozwoliła mi działać w kuchni. Na ładny talerzyk ułożyłam ciastka, ale takie nie słodkie. I razem z uspakajającą herbatą wzięłam ze sobą. Weszłam śmiało po schodach i pokazałam się Babci Uchiha. Delikatnie zapukałam do czarnych drzwi
-Idź sobie!-warknął ktoś z drugiej strony-Jesteście nieznośni! Mam was dość! Najlepiej by było gdybyście się w ogóle tu nie pokazywali! Nie znoszę was! Nie chcę was widzieć!
-Mnie też?-spytałam niewinnie wchodząc do pokoju i odkładając tacę na biurko-Mam wyjść i nigdy nie wracać?
Chłopak leżał na swoim łóżku twarzą w poduszkę więc nie miał szans aby mnie zobaczyć. Kiedy odezwałam się na chwilę przestał oddychać. Jednak odwrócił się na plecy kiedy zamykałam drzwi od jego pokoju. Odwróciłam się i zobaczyłam czarne oczy, pełne smutku? Chyba tak. On cierpiał, mimo to siedział na łóżku wpatrując się we mnie, delikatnie się uśmiechnęłam ale on nawet nie zareagował
-Jeżeli chcesz to mogę iść-podniosłam moją torbę z ziemi-Jeśli chcesz być sam to sobie pójdę
-Sakura...-mruknął cicho-Nie chcę być sam...
Był to dla mnie sygnał. Rzuciłam torbę znowu na ziemię i podeszłam do łóżka. Usiadłam na nim i przytuliłam się do Uchihy, chcąc żeby czół się dobrze. Stop! Sakura! Ogarnij się! Ty nie możesz się zakochać... Przecież to tylko litość, prawda? Nie, to nie jest litość ani współczucie. Ja zakochać się nie mogę, albo po prostu nie chcę...

Po lekcjach zaczepił mnie Orochimaru, mówiąc żebym pamiętał i misji. I chcę aby Haruno cierpiała. Jednak ja tego nie chcę! To jest naprawdę dobra dziewczyna i gdybym nie miał tej pieprzonej misji na pewno bylibyśmy przyjaciółmi, albo czymś więcej... Poddenerwowany wróciłem do domu gdzie z ryjem na mnie wyjechał Itachi. Jego stała gadka 'Jeżeli skrzywdzisz Sakure gorzko tego pożałujesz', czasem myślę że on ją kocha. Nie powiedział mi skąd ją zna i nie chcę mówić. Wciska mi kit 'Poznaliśmy się na imprezie'. Mama na do datek mówi na mnie Kaczuszko co mnie wnerwia. A tata ma wieczne pretensje, że nie staram się być jak mój starszy brat. Zły opadłem na łóżko z twarzą w poduszce, babcia przyszła podziękować mi za uratowanie Haruno. Fugaku pogratulował mi pięknej przyszłej pani Uchiha, a mama ciągle powtarzała że miłość mimo rozłąki nie kończy się. Nie rozumiem tej kobiety! Usiłuje zasnąć ale kiedy zaczyna mi to wychodzić mam przed oczami widok jak celuje pistoletem w przerażoną Sakure. Strzelam a po chwili widzę wszystkie miłe sceny razem. Co chwila wymyślam duże liczby i dopóki do niej nie doliczę powtarzam 'Zabije, nie zabije'. Za każdym razem kończy się na tym samym-Zabije. Nie ważne jak duża będzie ta liczba, od czego zacznę, po prostu zawsze. Kiedy byłem bliski rozwalenia całego pokoju usłyszałem pukanie do drzwi
-Idź sobie!-warknąłem myśląc że to Itachi, lub inny członek rodziny-Jesteście nieznośni! Mam was dość! Najlepiej by było gdybyście się w ogóle tu nie pokazywali! Nie znoszę was! Nie chcę was widzieć!
-Mnie też?-spytała niewinnie wchodząc do pokoju i odkładając coś na biurko-Mam wyjść i nigdy nie wracać?
Przez chwilę nawet nie oddychałem, nie wieże. Ona woli być ze mną, przy mnie a ja wydarłem się na nią. Usiadłem i spojrzałem na nią pustym wzrokiem, delikatnie się uśmiechnęła co spowodowało jeszcze większy skurcz żołądka
-Jeżeli chcesz to mogę iść-podniosła torbę z ziemi-Jeśli chcesz być sam to sobie pójdę
-Sakura...-mruknąłem cicho-Nie chcę być sam...
Odłożyła torbę i podeszła do łóżka siadając na nim. Delikatnie mnie przytuliła, ja dopiero po chwili odwzajemniłem uścisk. Zacieśniłem go i oparłem głowę na ramieniu różowo-włosej. Delikatnie się podniosła
-Będzie dobrze-szepnęła tuż przy moim uchu-Jestem tu z tobą...
Miałem ochotę się rozpłakać, teraz jest a za niedługo jej już nie będzie. Ja ją zabiję a potem się powieszę. Dobry pomysł, o ile jej kumple nie zamordują mnie pierwsi. Z jednej strony ta delikatna i krucha dziewczyna była jednym z najlepszym członkiem Akatsuki, mogła mnie zabić kiedy chciała. Ale gdyby miała to zrobić to już dawno by to zrobiła, a teraz tuli się tu ze mną. Odsunęła się lekko ode mnie i złączyła nasze usta w delikatnym i szybkim pocałunku. Potem wstała i podeszła do czarnej torby
-Mam twój kostium-zaśmiała się cicho-Śmigaj się przebrać!
-Dobra-niechętnie wstałem z łóżka i zabrałem od niej czarny materiał
Zamknąłem za sobą drzwi od łazienki i spojrzałem na kostium, myślałem że padnę! Co ona sobie wyobraża?! Ja w takim czymś?! Niedoczekanie!
-Nigdzie w tym nie wyjdę!-krzyknąłem jeszcze raz patrząc na kostium-To dla bab!
-Babą to możesz być ty!-warknęła zła-Ubierzesz t, czy tego chcesz czy nie! Nie mamy już czasu! Za cztery godziny idziemy do Naruto a stamtąd na cukierki!
-Jak to nie mamy czasu, a te cztery godziny?!-wyszedłem z łazienki patrząc kpiąco na dziewczynę-Mi starczy pół, a tobie ile to zajmie?!
-Jak będę gotowa to ci powiem!-westchnęła zażenowana-Idź pierwszy, poczekam
Wziąłem prysznic i ręcznikiem przetarłem włosy, ubrałem na siebie ten 'kostium' i przejrzałem się w lustrze
-Sasuke jesteś kretyńskim idiotą-mruknąłem do siebie i wyszedłem z łazienki. Ona siedziała na ziemi grając coś na gitarze-Jak ci się podobam?
Przerwała grę i odwróciła się w moją stronę, położyła gitarę na łóżko i pocałowała mnie przelotnie
-Wyglądasz bosko!-krzyknęła zza łazienki

Miałam przy sobie wszystkie potrzebne rzeczy, wzięłam prysznic i umyłam włosy. Susząc je, myłam zęby. Nałożyłam lekki makijaż i ubrałam mój strój, trwało to dwie godziny. Popsikałam się perfumami i pomalowałam paznokcie. Łazienkę opuściłam dopiero wtedy, kiedy miałam pewność że wyglądam dobrze
-Co ty na to?-spytałam ale chłopaka nie było w pokoju-Sasuke? Sasuke jesteś tu?
Weszłam w głąb pokoju i zauważyłam otwarte drzwi na balkon, poszłam tam ale jego tam nie było. Wytężyłam słuch i usłyszałam cichutki szelest w szafie. Podeszłam do jej drzwi i otworzyłam je. Momentalnie padłam na podłogę zwijając się ze śmiechu. Widok czarnowłosego jedzącego ciastka w szafie powaliłby nawet Gaare
-Kotku co ty robisz?-spytałam opanowując śmiech
-Bardzo ładnie wyglądasz-odparł przełykając ostatnie ciastko po czym wyszedł z 'ukrycia'-Teraz możemy iść?
-Tak-chwyciłam specjalną dynię na cukierki i Uchihe
Trzymałam go za rękę a on z uśmiechem dał się prowadzić, chyba się o coś uderzył. Kiedy państwo Uchiha nas zobaczyli, zaczęli mi gratulować i zrobili sobie zdjęcia z nami. Najśmieszniejsze było to że też się przebrali. Pan i pani Uchiha byli wampirami, tak jak Itachi. Za to Babcia Uchiha wygrała konkurs za najlepszy strój, była przebrana za zombie. Fugaku twierdził że teraz jesteśmy 'Prawdziwą rodziną Uchiha'
-Sasuke pilnuj przyszłej pani Uchiha-tymi słowami nas pożegnał-A i bawcie się dobrze!
Na wszelkie możliwe sposoby usiłowałam zacząć temat mojej ksywki, ale tan jak na złość zmieniał temat. Obiecałam cioci że wpadnę, aby pokazać się razem z Sasuke

Siedziałam właśnie w gabinecie, Sakura wyszła z domy dawno temu i spodziewałam się że zaraz wróci się pokazać. Wstałam i poszłam do kuchni zaparzyć sobie kolejnej kawy, dobiegł mnie dzwonek do drzwi. Mozolnym krokiem otworzyłam drzwi i uśmiechnęłam się szeroko kiedy zauważyłam naszą parę

Wyglądali cudownie! Sakura w czarnej sukience przebrana za czarownicę, ale każdy wie że czarownice mają czarne koty, którym był Sasuke, jacy oni uroczy. Porozmawialiśmy chwilę i poszli do Naruto...

Jaka jestem wściekła! Sasuke po cukierkowaniu stwierdził że jest mu nie wygodnie i wrócił do domu się przebrać, myślałam że go zabiję! Słowo daje, gdyby od razu nie pobiegł to by skończył na izbie przyjęć! Kiedy wrócił był przebrany za wampira, ale wampir i czarownica też pasują do siebie....Nie tak bardzo jak czarownica i kot! Za rok nigdzie z nim nie idę! No tak... Za rok jego już nie będzie... Cieszmy się chwilą! Ino i Hinata wyglądały świetnie! Ino była sexy dynią a Hinatka wróżką. Na imprezie nie było miliona osób, góra 200. Większość to byli znajomi ze szkoły, jednak nigdzie nie widziałam Flying Dragon, a nie, jednak są. Siedzieli na piętrze flirtując z jakimiś panienkami. Chciałam wybuchnąć głośnym śmiechem, wszyscy byli identycznie przebrani. I co najgorsze byli czarownikami. Jak za dawnych lat... No prawię. Po godzinie imprezy Naruto chciał uwiecznić tą chwilę, tak więc zabrał najbliższe mu osoby i dzięki temu że przykleił telefon z samowyzwalaczem do patyka zmieścił wszystkie...Ale nie w całości....
Konoha's Halloween by ilaBarattolo
Ktoś puścił wolną piosenkę i w tym samym czasie poprosił mnie Gaara, Kiba i Sasuke. Ja nie wiedząc co robić palnęłam
-Wybaczcie panowie-uśmiechnęłam się-Ale już mam partnera na ten taniec. Następnym razem może wam się uda, a teraz wybaczcie ale moi partnerzy czekają
Przepchnęłam się przez nich i wzięłam Ino oraz Hinatkę za ręce. One były moimi na ten wolny taniec. Bawiłyśmy się świetnie a po skończonym utworze przetańczyłam z nimi jeszcze 3 piosenki. Widziałam co chwilę jak trzej chłopcy posyłali sobie pełne jadu spojrzenia. Po chwili każdy z nich zniknął i z każdą minutą podchodzili coraz bliżej. Po utworach z partnerami, usłyszałam piosenkę do której tańczyłam na pierwszym balu z Gaarą. Z nikim innym nie mogłam tego zatańczyć zresztą on też, to była 'nasza nuta'. Przyszedł, poprosił, potańczył i poszedł. Dwie szybkie piosenki z Sai'em i znowu wolny kawałek, do którego zaprosił mnie Kiba. Potańczyliśmy jeszcze chwilę potem i nagle ktoś obwieścił że ostatni wolny kawałek. Widziałam Sasuke przeciskającego się w tłumie. Jednak ktoś był szybszy
-Czy mógłbym panią prosić?-przede mną kłaniał się Rock
-Z przyjemnością Lee-zaśmiałam się i po chwili wirowaliśmy na środku parkietu
Dało się słyszeć i widzieć zapitego Uchihe, który klęczał na kolanach koło parkietu z rękami w górze krzyczącego 'Czy ty mnie panie nie kochasz?! To miał być mój taniec!'

Piłem właśnie z Shikamaru, i nie wszystko do mnie docierało
-Piękne panie i panowie-zaśmiał się Deidara do mikrofonu-Ostatni wolny taniec na dzisiaj!
Skończyłem szybko pół kieliszka i zacząłem się przeciskać przez tłum jak opętany. Już ją widziałem, czekała na mnie, uśmiechnęła się uroczo. Odwróciła się nagle do tyłu i zaśmiała się. Po chwili widziałem jak tańczy z brewką. Posłała mi smutne i zarazem przepraszające spojrzenie, jego oczy mówiły 'Kto w miarę trzeźwy ten ma nagrodę, którą jest taniec z prześliczną szmaragdowo okom dziewczyną'. A przynajmniej ja to tak odbierałem. Z bezradności padłem na kolana i zacząłem się drzeć jak popapraniec. Po skończonym tańcu podbiegłem do rozmawiającej pary i porwałem dziewczynę, w przenośni i dosłownie. Z Sakurą przewieszoną przez ramię, podszedłem do Deidary, który był DJ'em i zagroziłem mu
-Jeżeli nie puścisz wolnego kawałka-wskazałem teraz ręką na Haruno-To jej już nigdy nie zobaczysz
On spełnił groźbę i puścił w miarę romantyczny utwór. Dopiero na środku sali odstawiłem dziewczynę i zaczęliśmy tańczyć. Piosenka zbliżała ku końcowi, a ja co chwilę 'przypadkowo' ocierałem się o nią. Ona chyba odkryła mój postęp bo za każdym razem wywracała oczami i się śmiała. Sekundę po zakończonej piosence ona zniknęła w toalecie, mnie napadli jej koledzy
-Gdzie jest Haruno?-usłyszałem warknięcie Hidana-Gadaj!
-Prawie jak ona-mruknął blondyn ale nikt się nie zaśmiał
-Deidara bądź na tyle miły i się zamknij!-syknął Sasori-A ty Uchiha, gadaj!
-Co was to obchodzi?-zakpiłem co było raczej błędem-Przyszła tu ze mną i jakbyście nie zauważyli ona już nie jest dzieckiem, nie musicie za nią ciągle łazić i pilnować. Nie zrobi sobie krzywdy
-Nie znasz jej!-warknął Pain łapiąc mój kołnierz-To że zadzwoniłeś do jej ciotki nic nie znaczyło. Dalej ci nie ufamy, a jeżeli my nie to ona wie, że też nie może ci do końca ufać
Nie wiem czemu, ale to tak strasznie mnie wkurzyło że ja uczyniłem ten sam gest co on
-A to niby dla czego?-zaśmiałem mu się w twarz
-Bo to my byliśmy przy niej zawsze a ty pojawiłeś się tak nagle...-syczał Sasori-A wszystko co nagłe jest złe...
Poniosło mnie i rzuciłem się na niego z pięściami, czerwono-włosy wcale nie był mi dłużny. Już miałem po raz kolejny zadać mu mocny cios kiedy...
-Dosyć!-krzyknął ktoś a my jak na zawołanie podnieśliśmy się z podłogi

Byłam w łazience i poprawiałam fryzurę, kiedy do łazienki wbiegła przerażona Hinata
-Sakura, szybko!-chwyciła mnie za rekę
-Co się stało?-spytałam nie pewnie
-Sasori i Sasuke się biją i to o ciebie
Wyrwałam się jej i pobiegłam niczym strzała na schody, już stamtąd było widać grono gapiów wokół bijących się chłopaków. Byłam zawiedziona? Może troszkę. Byłam wściekła? Oczywiście. Nie wiedziałam na kogo bardziej. Nagle koło mnie stanął Naruto
-Ja zabiorę chłopaków, ty weź Sasuke-westchnęłam pokazując głową na walczących-Przeproś go ode mnie, ale nikt inny ich nie uspokoi niż ja. A muszę ich opieprzyć za to co robią...
-Dobra-przytaknął-Daje ci wolną rękę
Spojrzałam z jadem w oczach na Flying Dragon i Sasuke. Po czym wyłamałam palce
-Dość!-krzyknęłam a oni jak oparzeni odskoczyli do siebie. Zeszłam po schodach i podeszłam do nich, nie miałam z tym problemu gdyż ludzie sami odsuwali mi się z drogi-Czy was do końca popierdoliło?!
Spuścili głowy, wszyscy oprócz tych którzy brali udział w tym zamieszaniu. Moja drużyna i Sasuke. Mam ich dość! O nie panowie, o nie. Po tym jak wrócę do domu strzelam focha i to na długo! Patrzyłam na nich jadowicie ale żaden się nie odezwał
-No słucham?!-warknęłam-Nagle niemowy, tak?! Wiecie co, darowalibyście sobie. Mogło być tak miło, ale nie, musicie zawsze wszystko psuć!-po wykrzyczeniu tych słów zwróciłam się do mojej drużyny-Nawet nie jesteśmy u siebie! Jesteśmy u Naruto! Powinniście się zachowywać jak ludzie, a nie jak niewychowane imbecyle!-znowu krzyczałam do szóstki chłopaków-Mam was...-przerwał mi Deidara
-To wróćmy do siebie!-krzyknął wychodząc przed szereg-Będzie jak kiedyś! I tam będziemy kim chcemy , a nie kim musimy być! Wiem że też tego chcesz
Trafił w mój czuły punkt. Jeżeli nie przestanie to przyznam mu rację i uciekniemy znowu do LA. Ale czy ja naprawdę tego chcę? Tak...Niestety tak, najchętniej nigdy bym nie przeprowadzała się do Tokio, nie poznawała Uchihy i nie musiała go zabijać. Zawszę mogę wrócić do Akatsuki i usiąść na moim 'tronie' wśród ważniaków i ludzi szanowanych. Jeździć na nielegalnych wyścigach i brać udział w ulicznych bójkach, a Sasuke zabił by ktoś inny. Ale haczyk jest w tym że ja nie chcę aby ktokolwiek go zabił. Jednak mam ochotę sama strzelić w niego kiedy słyszę imię mojej kuzynki. Wtedy jedyne czego chcę to znów nosić ten czarny płaszcz w czerwone chmury i mieć w pistolet w kieszeni. Nie ważne gdzie bym nie była, zawsze miałam go przy sobie. Mogłam zabić kogoś, kto mi podpadł, ale ja nigdy tego nie zrobiłam chociaż miałam ochotę nie raz. Teraz miałam ochotę pozastrzelać moich najlepszych przyjaciół, powstrzymało mnie to iż nie mam przy sobie pistoletu, w przeciwieństwie do nich. Jednak z drugiej strony to tam zginęły najważniejsze dla mnie w tedy osoby. Mama...Tata... Mikodo. Tak bardzo chciałabym aby dziewczyna była przy mnie, jednak to tam czułam że mogę jej dorównać. Mogłam się poczuć w końcu lepsza i udowodnić jej, że ja nigdy nie odpuszczam. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Pain'a
-Sakura wszystko w porządku?-podniosłam wzrok na niego
Poczułam na policzku mokrą ciecz, tak jak zawszę. Po tym jak myślałam, mówiłam o Mikodo, zaczynałam sama z siebie płakać. Pain widząc to odsunął się odruchowo, kiedyś była podobna sytuacja. Byłam tak wściekła na siebie, że się popłakałam. On spytał się czy jest ok, a ja pod wpływem emocji przywaliłam mu. Nie powiem, oberwał mocno. Mimo że to nie była moja pełna siła z wargi leciała mu krew i miał wielką śliwę pod okiem. Szybko otarłam łzy i spojrzenie pełne jadu wróciło
-Saku my...-przerwałam Hidan'owi
-Idziemy!-krzyknęłam wyprzedzając ich zrozumieli bo ustawili się w pozycję do ataku
To było coś w rodzaju piramidy, ja na przedzie za mną Pain i Gaara. Później Sasori i Deidara, a na końcu Hidan, który zawsze ubezpieczał tyły. Ruszyliśmy parę kroków ale zatrzymał mnie piskliwy głos jakiejś blondynki o różowych oczach
-Kim ty jesteś żeby im rozkazywać?
Złość się we mnie wzbierała, jako złodziej doskonały wystarczyłby jeden mój ruch, a pozbawiłabym Gaare pistoletu i celowała w tą blondynkę
-Ignoruj-Pain wyczuł moją złość bo położył mi rękę na ramieniu
-Co teraz robimy?-spytał lekko podekscytowany Deidara
-Jak to co?-zaśmiałam się-Wracamy do domu chłopaki!
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Przepraszam za tak długą nie obecność (szkoła -,-), ale teraz już nie ma problemów i rozdziały będą częściej. Co do jednego pytania: Ta seria będzie miała około 30 rozdziałów, a potem mam już pomysł na następną. Nie będzie w żadnym stopniu podobna do tej. Podczas pisania kolejnej serii będę myślała nad kolejną i tak w kółko... Ale teraz wracamy do tej! Tak więc i tak był mały spojler, więc pozdrawiam
~Hoshi 星

niedziela, 3 maja 2015

10. To zaszczyt panią poznać... Zapraszam na impreze!

 W szkole przywitali mnie bardzo miło, szczególnie chłopaki. Mimo że po wyjściu Uchihy wparowali do sali jak stado dzikich małp siedzieli przy mnie parę godzin. Ino cieszyła się jak głupia z końca idiotycznego zadania z japońskiego. Wystarczyło pokazać dzisiaj zdjęcia na prezentacji i każdy z nas ma po 6. Ja z Kibą mamy ich mnóstwo, jest też parę filmików. Hinata na każdym zdjęciu z Naruto była cała czerwona, co strasznie bawiło mnie i Ten Ten, włączając w to Ino. Wracając do pary Yamanaka x Neji, mieli zdjęcia jak przyjaciele. Karin x Sasuke-gorszej pary świat nie widział, on na każdym zdjęciu albo się krzywił (co mnie bawiło) albo ignorował dziewczynę. Ja chcąc utrzeć nosa czarnookiemu na każdym zdjęciu z Kibą wyglądaliśmy jak para. Reszta lekcji minęła całkiem spoko, cały dzień nie widziałam czerwonowłosej małpy. Kiedy spytałam Hidan'a o tą sprawę odparł tylko 'została zawieszona'. Po lekcjach pojechaliśmy motorami z Uchihą do jego posiadłości, stresowałam się gdyż była to rodzina Uchiha. Drzwi do domu otworzył Itachi z czego byłam zadowolona. W środku dom wyglądał zniewalająco, był duży piękny i zniewalający. Brak słów aby go opisać. Nawet mój strój składający się z białej zwiewnej sukienki nie pasował do wystroju. Przynajmniej dla Sasuke wyglądam ładnie..
Weszliśmy do salonu gdzie siedziała starsza pani
-Dzień dobry babciu-przywitał się czarnowłosy-To jest moja...Eeee...To jest Sakura
-Oj Sasuke-kobieta uszczypnęła go w poliki na co się zaśmiałam-Jaka ładna!
-Dzień dobry-powitałam ją, jak najmilej-Miło mi panią poznać
-Jaką panią! Mów mi Babcia Uchiha
W kuchni krzątała się mama Sasuke. Mimo że stała do nas tyłem wiedziałam, że jest bardzo ładna. Sasuke opowiadał o niej jako 'równa babka'. Ale mimo jego słów czuć było tą miłość, którą darzy kobietę o czarnych włosach. Zrobiło mi się smutno. Ja nie miałam kobiety do której mogłabym mówić 'Mamo', tak bardzo tego pragnęłam. Ciocia Tsunade to nie to samo, nie jest kobietą uczuciową. A moja mama Rin takową była. Może nie miałam prostego dzieciństwa ale za tą kobietą tęsknie najbardziej. Chłopak chrząknął znacząco, czarnowłosa podskoczyła wystraszona. Odwróciła się do nas i cisnęła w Uchihe ścierką, kolejny raz się zaśmiałam. Przeniosła swoje oczy na mnie i podeszła w moją stronę, kiedy była na tyle blisko żebym mogła się przywitać ona zamknęła mnie w uścisku

Jakiś idiota mnie wystraszył więc oberwał ścierką, tym idiotą był mój młodszy syn z dziewczyną. Nie wierzyłam własnym oczom, kiedy zobaczyłam Sakure. Ostatni raz kiedy ją widziałam sięgała mi ponad kolano i miała takie duże rozmarzone oczy. Teraz jest mojego wzrostu a jej bystre szmaragdowe tęczówki, przenikliwie patrzą na świat. Wydawało się że widzi wszystko z drugim dnem, wierzyła że wszystko jej i dobre i złe. Podeszłam do niej i po prostu ją przytuliłam. Dziewczyna zaskoczona moją reakcją dopiero po chwili odwzajemniła uścisk. Odsunęłam ją lekko od siebie i spojrzałam w jej lekko zaszklone oczy
-Witaj dziecko drogie-posłałam jej szczery uśmiech-Mikoto Uchiha, matka Itachi'ego i tego za tobą
-Mikoto?-spytała zastanawiając się-Tsunade mi o pani opowiadała...
-Co mówiła?-spytał jedyny przedstawiciel płci przeciwnej-Pewnie same kłamstwa
-Sasuke-fuknęłam-Nie sądzie żeby Tsunade kłamała, a więc powiesz mi?
-Jak byłam troszkę młodsza to ciocia przyjechała do LA w odwiedziny-zaczęła opierając się o blat na którym siedział czarnowłosy chłopak-Opowiadała o kobiecie, miłej, rozważnej i do tego zniewalająco pięknej. Swoją życzliwością przewyższała ciotkę i mamę, podobno pani, moja mama były kiedyś przyjaciółkami
-Najlepszymi razem z Kushiną. Potem wyjechaliśmy i kontakt tak nagle się urwał-westchnęłam smutno
-Ciocia nazwała swoją córkę na cześć pani-Mikodo. Była idealna pod każdym względem, piękna, mądra. Do tego miała wielu przyjaciół i była lubiana-po policzku Haruno spłynęły łzy- Zawsze chciałam być taka jak ona, jednak ze mnie była zupełna odwrotność-mimo łez zaśmiała się chicho-Byłam uparta, zawzięta i nie miałam mnóstwa znajomych. Wolałam biegać z patykiem po podwórku niż bawić się lalkami. Zawsze przyjaźń to tylko z chłopakami, nie ufna jak dzikie zwierze i nie pokazująca słabości. Mimo tego wszystkiego miałam jedną jedyną przyjaciółkę-Hinatę. Potem wyjechała, a ja zaprzyjaźniłam się z piątką największych debili jacy chodzą po tej ziemi. Ale kocham ich jak rodzinę...Kończąc o mnie, to zaszczyt panią poznać
Po jej policzkach dalej spływały łzy, ale uśmiechała się lekko. Jest naprawdę dojrzała
-A co u rodziców i kuzynki?-spytałam a Sasuke spuścił głowę tak jak dziewczyna
-Widzi pani-uniosła twarz i spojrzała pewnie w moje oczy-Nawet ideały czasem zawodzą. Przestają być idealne i stają się słabe, a to wykorzystują inny. Moi rodzice... Mama... Tata...Mikodo...Oni...Oni nie żyją
Podeszłam do niej i przytuliłam, jak mój syn ją skrzywdzi wydziedziczę go...

Wmurowało mnie, mimo tego co się stało potrafił powiedzieć coś co miało sens i było płętą wszystkiego. Teraz stoi przytulona do mamy. Zeskoczyłem z blatu i przytuliłem się do pleców dziewczyny. Mama 'oddała' mi ją i poszła nakładać do stołu. Staliśmy chwilę przytuleni, a ja chcąc dodać jej otuchy szeptałem na ucho miłe słówka. Chyba zadziałało bo po trzecim 'jesteś najpiękniejsza' i 'tylko ciebie chce' zaśmiała się cicho. Romantyczny nastrój zepsuł od dziś znienawidzony człek przeze mnie-Itachi. Wszedł i kiedy nas zobaczył musiał dodać swoje
-Fuuuuuj!-jęknął
Ja korzystając z chwilowej nie obecności matki pokazałem mu środkowy palec, na co on prychnął
-Skoro brzydzą cię takie widoki-zaśmiała się Haruno-To musisz być pedałem albo zazdrościsz
Dołączyłem do niej i śmieliśmy się z naburmuszonego Itachi'ego, który wyszedł z pomieszczenia

Usiedliśmy do stołu, moje miejsce było z brzegu. Po mojej prawej siedziała Mikoto, a koło niej Babcia Uchiha. Na wprost mnie był Itachi, miejsce po jego lewej zajmował Sasuke. Za to obok niego siedział Fugaku. Nie byłam zadowolona z obrotu spraw ale mimo to obiad był świetny...Mama Sasuke jest świetnie gotuje, w sumie było to lepsze niż odgrzewana zapiekanka którą ciocia kupiła dwa dni wcześniej. Co było najdziwniejsze? Były moje ulubione potrawy
-Smakowało ci Sakura-popatrzyła na mnie z oczekiwaniem-Specjalnie przygotowałam to co lubisz, to znaczy Itachi i Sasuke powiedzieli mi co lubisz
-Było pyszne!-przytuliłam kobietę-Niepotrzebnie się pani kłopotała z tymi daniami, zwykły ramen też bym zjadła-zaśmiałam się
-Jeżeli masz zostać przyszłą panią Uchiha to musieliśmy cię jakoś powitać-do rozmowy przyłączył się Fugaku. Zakrztusiłam się wodą i napadł mnie atak kaszlu-Zupełnie jak Sasuke
Wymieniony chłopak zareagował podobnie, tylko jego oczy były jakieś takie smutne? Nie mam pojęcia. Opanowałam się chwilkę później niż on, mój oddech dalej się nie uspokoił i był nie równy. Wzrokiem zaczęłam szukać mojej torby, Itachi to zauważył
-Coś się stało?-mój wzrok dalej błądził po salonie
-T-torba-wystękałam czując się coraz gorzej
Synowie Mikoto wstali jak oparzeni i zaczęli szukać owego ważnego przedmiotu, po chwili Itachi podał mi ją, a ja nie byłam wstanie zacząć szukać opakowania tabletek. Sasuke zrobił to za mnie po chwili szepnęłam 'Dwie'. Wsadził mi je do buzi i podał wodę, słabo upiłam łyk i popiłam tabletki
-C-co się dzieję?-spytała Babcia Uchiha-Sakura wszystko w porządku?
Nie byłam w stanie jej odpowiedzieć, czuje że zaraz stracę przytomność. Tabletki zaczynają działać po niespełna dwóch minutach. Nagła energia ogarnęła mnie co oznaczało iż lek zadziałał. Sasuke kucał przede mną, i trzymał mnie za dłoń. Kiedy to zauważyłam pokryłam się delikatnie rumięcem
-Tak, już wszystko w porządku-spojrzałam na chłopaków-Dziękuje, gdyby nie wy nie chę wiedzieć co by się stało
-Zawsze do usług!-Itachi wypiął dumnie pierś do przodu, na co się zaśmiałam-Na nas możesz liczyć
-Ale co tu się w ogóle stało?!-podirytowana Mikoto, wstała z krzesła-Czy ktoś mnie oświeci?!
-Zaraz ci wszystko opowiem-westchnął Itachi, wyglądał jak M&M, a ja lubie M&M'sy-Ale Susuke weź ją stąd bo wiem jak te tabletki działają
No nie, znowu mnie ogłupiły! Ale ten obiad był dobry, prawie taki jak Sasuke. Chwila! Ogar! Czy mnie wzrok nie myli? Nie. Nasz megaaaa pikny pan S.U znany jako Sasuke Uchiha, niesie mnie na rękach do jakiegoś pomieszczenia na górze. Jak tu jest ładnie, to jego pokój. Tak czarno, czy to królik rzygający tęczą? A nie to tylko poduszka. Odłożył mnie delikatnie na łóżko, ale ja chciałam się do niego tak strasznie przytulić. Pociągnęłam go za rękę a on nie spodziewający się niczego upadł na mnie i lekko przygniótł mnie swoim ciałem. Oplotłam ręce na jego szyi i opasałam nogi w okół pasa. On podniósł się ale ze mną, siedziałam mu na kolanach w tej samej pozycji
-Saku, mógłbym wiedzieć co ty robisz?-spojrzałam na niego i miał ten seksowny uśmieszek-Nie że mi się nie podoba czy coś ale wiesz...
-Nie wiem i nie chcę-odparłam przytulając się do niego mocniej-Bardzo cię lubię
-Jak bardzo?-spytał a ja zaczęłam czuć się normalnie
-Za bardzo-odkleiłam się od niego
Powoli przysunęłam moją twarz do niego, nasze niespokojne oddech wymieszały się. Serce zaczęło mi szybciej bić, zagryzłam delikatnie wargę. On uznał to za znak i delikatnie musnął moje usta, po chwili coraz bardziej pogłębiał pocałunek. Przejechał językiem po mojej wardze prosząc o dostęp, którego mu udzieliłam. Nasze języki walczyły o dominację, a ja czułam że ten pocałunek staje się coraz bardziej namiętny i o dziwo nie przerażało mnie to. Zatopiłam ręce w jego włosach a on błądził dłońmi po moich plecach. Na początku przeszedł mnie prąd ale nie chciałam żeby przestawał. Kiedy się od siebie osuneliśmy on wstał z łózka i pokręcił na mnoe głową
-Nie wierzę że pierwszy pocałunek z tobą będzie w tedy kiedy byłaś otumaniona-westchnął śmiejąc się cicho
Ja podeszłam do niego i wspięłam się na palcach szepcząc mu do ucha
-Już od dawna jestem świadoma tego co robię
Chłopak uśmiechnął się seksownie i złączył nasze usta w długim i namiętnym pocałunku


Itachi wszystko mi wyjaśnił i zrobiło mi się szkoda Sakury, która musi zmagać się z chorobą. Jedyne miejscę gdzie mogę pomyśleć to mój gabinet, usiadłam na obrotowym krześle i wyciągnęłam z jednej z szuflad zdjęcie oprawionę jasną ramką. Delikatnie przejechałam dłonią po szkle i westchnęłam

Naruto, Sasuke, and Sakura with their mothers. Oh my God, is Itachi eyeing Sakura? No, just no.
-Teraz są dorośli

Sakura siedziała na moim łóżku w moich ramionach. Miałem okropne wyrzuty sumienia. Ale usiłowałem siebie usprawiedliwiać w myślach. Nie znalazłem żadnego, które mówiło 'To nie będzie twoja wina, musisz ją zabić'. Zadzwonił mój telefon a w słuchawce rozbrzmiał głos Uzumaki'ego
-Stary w Halloween jest u mnie impreza, starzy wyjeżdżają!-zaśmiał podekscytowany-Musisz mieć piękną towarzyszkę i oboje będziecie w kostiumach
-Czy Haruno jest piękna?-spytałem przez co dziewczyna spojrzała się na mnie dziwnie
-No tak
-I teoretycznie może być towarzyszką?
-Praktycznie też może
-To znalazłem odpowiednią kandydatkę-puściłem oczko do dziewczyny na co zaśmiała się
-Kogo?-tępota blondyna mnie dobijała
-Sakure tępa pało!-warknąłem po czym z zażenowaniem pokręciłem głową-Później pogadamy, na razie!
-Cześć!
Uśmiechnąłem się do różowo-włosej i wytłumaczyłem jej wszystko. Zrobiła diabelski uśmiech i pocałowała mnie...