...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

niedziela, 3 maja 2015

10. To zaszczyt panią poznać... Zapraszam na impreze!

 W szkole przywitali mnie bardzo miło, szczególnie chłopaki. Mimo że po wyjściu Uchihy wparowali do sali jak stado dzikich małp siedzieli przy mnie parę godzin. Ino cieszyła się jak głupia z końca idiotycznego zadania z japońskiego. Wystarczyło pokazać dzisiaj zdjęcia na prezentacji i każdy z nas ma po 6. Ja z Kibą mamy ich mnóstwo, jest też parę filmików. Hinata na każdym zdjęciu z Naruto była cała czerwona, co strasznie bawiło mnie i Ten Ten, włączając w to Ino. Wracając do pary Yamanaka x Neji, mieli zdjęcia jak przyjaciele. Karin x Sasuke-gorszej pary świat nie widział, on na każdym zdjęciu albo się krzywił (co mnie bawiło) albo ignorował dziewczynę. Ja chcąc utrzeć nosa czarnookiemu na każdym zdjęciu z Kibą wyglądaliśmy jak para. Reszta lekcji minęła całkiem spoko, cały dzień nie widziałam czerwonowłosej małpy. Kiedy spytałam Hidan'a o tą sprawę odparł tylko 'została zawieszona'. Po lekcjach pojechaliśmy motorami z Uchihą do jego posiadłości, stresowałam się gdyż była to rodzina Uchiha. Drzwi do domu otworzył Itachi z czego byłam zadowolona. W środku dom wyglądał zniewalająco, był duży piękny i zniewalający. Brak słów aby go opisać. Nawet mój strój składający się z białej zwiewnej sukienki nie pasował do wystroju. Przynajmniej dla Sasuke wyglądam ładnie..
Weszliśmy do salonu gdzie siedziała starsza pani
-Dzień dobry babciu-przywitał się czarnowłosy-To jest moja...Eeee...To jest Sakura
-Oj Sasuke-kobieta uszczypnęła go w poliki na co się zaśmiałam-Jaka ładna!
-Dzień dobry-powitałam ją, jak najmilej-Miło mi panią poznać
-Jaką panią! Mów mi Babcia Uchiha
W kuchni krzątała się mama Sasuke. Mimo że stała do nas tyłem wiedziałam, że jest bardzo ładna. Sasuke opowiadał o niej jako 'równa babka'. Ale mimo jego słów czuć było tą miłość, którą darzy kobietę o czarnych włosach. Zrobiło mi się smutno. Ja nie miałam kobiety do której mogłabym mówić 'Mamo', tak bardzo tego pragnęłam. Ciocia Tsunade to nie to samo, nie jest kobietą uczuciową. A moja mama Rin takową była. Może nie miałam prostego dzieciństwa ale za tą kobietą tęsknie najbardziej. Chłopak chrząknął znacząco, czarnowłosa podskoczyła wystraszona. Odwróciła się do nas i cisnęła w Uchihe ścierką, kolejny raz się zaśmiałam. Przeniosła swoje oczy na mnie i podeszła w moją stronę, kiedy była na tyle blisko żebym mogła się przywitać ona zamknęła mnie w uścisku

Jakiś idiota mnie wystraszył więc oberwał ścierką, tym idiotą był mój młodszy syn z dziewczyną. Nie wierzyłam własnym oczom, kiedy zobaczyłam Sakure. Ostatni raz kiedy ją widziałam sięgała mi ponad kolano i miała takie duże rozmarzone oczy. Teraz jest mojego wzrostu a jej bystre szmaragdowe tęczówki, przenikliwie patrzą na świat. Wydawało się że widzi wszystko z drugim dnem, wierzyła że wszystko jej i dobre i złe. Podeszłam do niej i po prostu ją przytuliłam. Dziewczyna zaskoczona moją reakcją dopiero po chwili odwzajemniła uścisk. Odsunęłam ją lekko od siebie i spojrzałam w jej lekko zaszklone oczy
-Witaj dziecko drogie-posłałam jej szczery uśmiech-Mikoto Uchiha, matka Itachi'ego i tego za tobą
-Mikoto?-spytała zastanawiając się-Tsunade mi o pani opowiadała...
-Co mówiła?-spytał jedyny przedstawiciel płci przeciwnej-Pewnie same kłamstwa
-Sasuke-fuknęłam-Nie sądzie żeby Tsunade kłamała, a więc powiesz mi?
-Jak byłam troszkę młodsza to ciocia przyjechała do LA w odwiedziny-zaczęła opierając się o blat na którym siedział czarnowłosy chłopak-Opowiadała o kobiecie, miłej, rozważnej i do tego zniewalająco pięknej. Swoją życzliwością przewyższała ciotkę i mamę, podobno pani, moja mama były kiedyś przyjaciółkami
-Najlepszymi razem z Kushiną. Potem wyjechaliśmy i kontakt tak nagle się urwał-westchnęłam smutno
-Ciocia nazwała swoją córkę na cześć pani-Mikodo. Była idealna pod każdym względem, piękna, mądra. Do tego miała wielu przyjaciół i była lubiana-po policzku Haruno spłynęły łzy- Zawsze chciałam być taka jak ona, jednak ze mnie była zupełna odwrotność-mimo łez zaśmiała się chicho-Byłam uparta, zawzięta i nie miałam mnóstwa znajomych. Wolałam biegać z patykiem po podwórku niż bawić się lalkami. Zawsze przyjaźń to tylko z chłopakami, nie ufna jak dzikie zwierze i nie pokazująca słabości. Mimo tego wszystkiego miałam jedną jedyną przyjaciółkę-Hinatę. Potem wyjechała, a ja zaprzyjaźniłam się z piątką największych debili jacy chodzą po tej ziemi. Ale kocham ich jak rodzinę...Kończąc o mnie, to zaszczyt panią poznać
Po jej policzkach dalej spływały łzy, ale uśmiechała się lekko. Jest naprawdę dojrzała
-A co u rodziców i kuzynki?-spytałam a Sasuke spuścił głowę tak jak dziewczyna
-Widzi pani-uniosła twarz i spojrzała pewnie w moje oczy-Nawet ideały czasem zawodzą. Przestają być idealne i stają się słabe, a to wykorzystują inny. Moi rodzice... Mama... Tata...Mikodo...Oni...Oni nie żyją
Podeszłam do niej i przytuliłam, jak mój syn ją skrzywdzi wydziedziczę go...

Wmurowało mnie, mimo tego co się stało potrafił powiedzieć coś co miało sens i było płętą wszystkiego. Teraz stoi przytulona do mamy. Zeskoczyłem z blatu i przytuliłem się do pleców dziewczyny. Mama 'oddała' mi ją i poszła nakładać do stołu. Staliśmy chwilę przytuleni, a ja chcąc dodać jej otuchy szeptałem na ucho miłe słówka. Chyba zadziałało bo po trzecim 'jesteś najpiękniejsza' i 'tylko ciebie chce' zaśmiała się cicho. Romantyczny nastrój zepsuł od dziś znienawidzony człek przeze mnie-Itachi. Wszedł i kiedy nas zobaczył musiał dodać swoje
-Fuuuuuj!-jęknął
Ja korzystając z chwilowej nie obecności matki pokazałem mu środkowy palec, na co on prychnął
-Skoro brzydzą cię takie widoki-zaśmiała się Haruno-To musisz być pedałem albo zazdrościsz
Dołączyłem do niej i śmieliśmy się z naburmuszonego Itachi'ego, który wyszedł z pomieszczenia

Usiedliśmy do stołu, moje miejsce było z brzegu. Po mojej prawej siedziała Mikoto, a koło niej Babcia Uchiha. Na wprost mnie był Itachi, miejsce po jego lewej zajmował Sasuke. Za to obok niego siedział Fugaku. Nie byłam zadowolona z obrotu spraw ale mimo to obiad był świetny...Mama Sasuke jest świetnie gotuje, w sumie było to lepsze niż odgrzewana zapiekanka którą ciocia kupiła dwa dni wcześniej. Co było najdziwniejsze? Były moje ulubione potrawy
-Smakowało ci Sakura-popatrzyła na mnie z oczekiwaniem-Specjalnie przygotowałam to co lubisz, to znaczy Itachi i Sasuke powiedzieli mi co lubisz
-Było pyszne!-przytuliłam kobietę-Niepotrzebnie się pani kłopotała z tymi daniami, zwykły ramen też bym zjadła-zaśmiałam się
-Jeżeli masz zostać przyszłą panią Uchiha to musieliśmy cię jakoś powitać-do rozmowy przyłączył się Fugaku. Zakrztusiłam się wodą i napadł mnie atak kaszlu-Zupełnie jak Sasuke
Wymieniony chłopak zareagował podobnie, tylko jego oczy były jakieś takie smutne? Nie mam pojęcia. Opanowałam się chwilkę później niż on, mój oddech dalej się nie uspokoił i był nie równy. Wzrokiem zaczęłam szukać mojej torby, Itachi to zauważył
-Coś się stało?-mój wzrok dalej błądził po salonie
-T-torba-wystękałam czując się coraz gorzej
Synowie Mikoto wstali jak oparzeni i zaczęli szukać owego ważnego przedmiotu, po chwili Itachi podał mi ją, a ja nie byłam wstanie zacząć szukać opakowania tabletek. Sasuke zrobił to za mnie po chwili szepnęłam 'Dwie'. Wsadził mi je do buzi i podał wodę, słabo upiłam łyk i popiłam tabletki
-C-co się dzieję?-spytała Babcia Uchiha-Sakura wszystko w porządku?
Nie byłam w stanie jej odpowiedzieć, czuje że zaraz stracę przytomność. Tabletki zaczynają działać po niespełna dwóch minutach. Nagła energia ogarnęła mnie co oznaczało iż lek zadziałał. Sasuke kucał przede mną, i trzymał mnie za dłoń. Kiedy to zauważyłam pokryłam się delikatnie rumięcem
-Tak, już wszystko w porządku-spojrzałam na chłopaków-Dziękuje, gdyby nie wy nie chę wiedzieć co by się stało
-Zawsze do usług!-Itachi wypiął dumnie pierś do przodu, na co się zaśmiałam-Na nas możesz liczyć
-Ale co tu się w ogóle stało?!-podirytowana Mikoto, wstała z krzesła-Czy ktoś mnie oświeci?!
-Zaraz ci wszystko opowiem-westchnął Itachi, wyglądał jak M&M, a ja lubie M&M'sy-Ale Susuke weź ją stąd bo wiem jak te tabletki działają
No nie, znowu mnie ogłupiły! Ale ten obiad był dobry, prawie taki jak Sasuke. Chwila! Ogar! Czy mnie wzrok nie myli? Nie. Nasz megaaaa pikny pan S.U znany jako Sasuke Uchiha, niesie mnie na rękach do jakiegoś pomieszczenia na górze. Jak tu jest ładnie, to jego pokój. Tak czarno, czy to królik rzygający tęczą? A nie to tylko poduszka. Odłożył mnie delikatnie na łóżko, ale ja chciałam się do niego tak strasznie przytulić. Pociągnęłam go za rękę a on nie spodziewający się niczego upadł na mnie i lekko przygniótł mnie swoim ciałem. Oplotłam ręce na jego szyi i opasałam nogi w okół pasa. On podniósł się ale ze mną, siedziałam mu na kolanach w tej samej pozycji
-Saku, mógłbym wiedzieć co ty robisz?-spojrzałam na niego i miał ten seksowny uśmieszek-Nie że mi się nie podoba czy coś ale wiesz...
-Nie wiem i nie chcę-odparłam przytulając się do niego mocniej-Bardzo cię lubię
-Jak bardzo?-spytał a ja zaczęłam czuć się normalnie
-Za bardzo-odkleiłam się od niego
Powoli przysunęłam moją twarz do niego, nasze niespokojne oddech wymieszały się. Serce zaczęło mi szybciej bić, zagryzłam delikatnie wargę. On uznał to za znak i delikatnie musnął moje usta, po chwili coraz bardziej pogłębiał pocałunek. Przejechał językiem po mojej wardze prosząc o dostęp, którego mu udzieliłam. Nasze języki walczyły o dominację, a ja czułam że ten pocałunek staje się coraz bardziej namiętny i o dziwo nie przerażało mnie to. Zatopiłam ręce w jego włosach a on błądził dłońmi po moich plecach. Na początku przeszedł mnie prąd ale nie chciałam żeby przestawał. Kiedy się od siebie osuneliśmy on wstał z łózka i pokręcił na mnoe głową
-Nie wierzę że pierwszy pocałunek z tobą będzie w tedy kiedy byłaś otumaniona-westchnął śmiejąc się cicho
Ja podeszłam do niego i wspięłam się na palcach szepcząc mu do ucha
-Już od dawna jestem świadoma tego co robię
Chłopak uśmiechnął się seksownie i złączył nasze usta w długim i namiętnym pocałunku


Itachi wszystko mi wyjaśnił i zrobiło mi się szkoda Sakury, która musi zmagać się z chorobą. Jedyne miejscę gdzie mogę pomyśleć to mój gabinet, usiadłam na obrotowym krześle i wyciągnęłam z jednej z szuflad zdjęcie oprawionę jasną ramką. Delikatnie przejechałam dłonią po szkle i westchnęłam

Naruto, Sasuke, and Sakura with their mothers. Oh my God, is Itachi eyeing Sakura? No, just no.
-Teraz są dorośli

Sakura siedziała na moim łóżku w moich ramionach. Miałem okropne wyrzuty sumienia. Ale usiłowałem siebie usprawiedliwiać w myślach. Nie znalazłem żadnego, które mówiło 'To nie będzie twoja wina, musisz ją zabić'. Zadzwonił mój telefon a w słuchawce rozbrzmiał głos Uzumaki'ego
-Stary w Halloween jest u mnie impreza, starzy wyjeżdżają!-zaśmiał podekscytowany-Musisz mieć piękną towarzyszkę i oboje będziecie w kostiumach
-Czy Haruno jest piękna?-spytałem przez co dziewczyna spojrzała się na mnie dziwnie
-No tak
-I teoretycznie może być towarzyszką?
-Praktycznie też może
-To znalazłem odpowiednią kandydatkę-puściłem oczko do dziewczyny na co zaśmiała się
-Kogo?-tępota blondyna mnie dobijała
-Sakure tępa pało!-warknąłem po czym z zażenowaniem pokręciłem głową-Później pogadamy, na razie!
-Cześć!
Uśmiechnąłem się do różowo-włosej i wytłumaczyłem jej wszystko. Zrobiła diabelski uśmiech i pocałowała mnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz