-Dzień dobry panu-uśmiechnęłam się przyjaźnie-To ja Sakura, poznaje mnie pan?
-Oczywiście że poznaje!-oburzył się troszkę-Jakbym mógł panią zapomnieć, przyszła pani Uchiha. Wejdź, Sasuke jest u siebie, ale lepiej uważaj jest dzisiaj baaardzo zły
-Poradzę coś na to
Weszłam i kroki zamiast na górę skierowałam do kuchni, przywitałam się z Mikoto, która również poinformowała mnie o kiepskich nerwach jej syna. Jednak pozwoliła mi działać w kuchni. Na ładny talerzyk ułożyłam ciastka, ale takie nie słodkie. I razem z uspakajającą herbatą wzięłam ze sobą. Weszłam śmiało po schodach i pokazałam się Babci Uchiha. Delikatnie zapukałam do czarnych drzwi
-Idź sobie!-warknął ktoś z drugiej strony-Jesteście nieznośni! Mam was dość! Najlepiej by było gdybyście się w ogóle tu nie pokazywali! Nie znoszę was! Nie chcę was widzieć!
-Mnie też?-spytałam niewinnie wchodząc do pokoju i odkładając tacę na biurko-Mam wyjść i nigdy nie wracać?
Chłopak leżał na swoim łóżku twarzą w poduszkę więc nie miał szans aby mnie zobaczyć. Kiedy odezwałam się na chwilę przestał oddychać. Jednak odwrócił się na plecy kiedy zamykałam drzwi od jego pokoju. Odwróciłam się i zobaczyłam czarne oczy, pełne smutku? Chyba tak. On cierpiał, mimo to siedział na łóżku wpatrując się we mnie, delikatnie się uśmiechnęłam ale on nawet nie zareagował
-Jeżeli chcesz to mogę iść-podniosłam moją torbę z ziemi-Jeśli chcesz być sam to sobie pójdę
-Sakura...-mruknął cicho-Nie chcę być sam...
Był to dla mnie sygnał. Rzuciłam torbę znowu na ziemię i podeszłam do łóżka. Usiadłam na nim i przytuliłam się do Uchihy, chcąc żeby czół się dobrze. Stop! Sakura! Ogarnij się! Ty nie możesz się zakochać... Przecież to tylko litość, prawda? Nie, to nie jest litość ani współczucie. Ja zakochać się nie mogę, albo po prostu nie chcę...
Po lekcjach zaczepił mnie Orochimaru, mówiąc żebym pamiętał i misji. I chcę aby Haruno cierpiała. Jednak ja tego nie chcę! To jest naprawdę dobra dziewczyna i gdybym nie miał tej pieprzonej misji na pewno bylibyśmy przyjaciółmi, albo czymś więcej... Poddenerwowany wróciłem do domu gdzie z ryjem na mnie wyjechał Itachi. Jego stała gadka 'Jeżeli skrzywdzisz Sakure gorzko tego pożałujesz', czasem myślę że on ją kocha. Nie powiedział mi skąd ją zna i nie chcę mówić. Wciska mi kit 'Poznaliśmy się na imprezie'. Mama na do datek mówi na mnie Kaczuszko co mnie wnerwia. A tata ma wieczne pretensje, że nie staram się być jak mój starszy brat. Zły opadłem na łóżko z twarzą w poduszce, babcia przyszła podziękować mi za uratowanie Haruno. Fugaku pogratulował mi pięknej przyszłej pani Uchiha, a mama ciągle powtarzała że miłość mimo rozłąki nie kończy się. Nie rozumiem tej kobiety! Usiłuje zasnąć ale kiedy zaczyna mi to wychodzić mam przed oczami widok jak celuje pistoletem w przerażoną Sakure. Strzelam a po chwili widzę wszystkie miłe sceny razem. Co chwila wymyślam duże liczby i dopóki do niej nie doliczę powtarzam 'Zabije, nie zabije'. Za każdym razem kończy się na tym samym-Zabije. Nie ważne jak duża będzie ta liczba, od czego zacznę, po prostu zawsze. Kiedy byłem bliski rozwalenia całego pokoju usłyszałem pukanie do drzwi
-Idź sobie!-warknąłem myśląc że to Itachi, lub inny członek rodziny-Jesteście nieznośni! Mam was dość! Najlepiej by było gdybyście się w ogóle tu nie pokazywali! Nie znoszę was! Nie chcę was widzieć!
-Mnie też?-spytała niewinnie wchodząc do pokoju i odkładając coś na biurko-Mam wyjść i nigdy nie wracać?
Przez chwilę nawet nie oddychałem, nie wieże. Ona woli być ze mną, przy mnie a ja wydarłem się na nią. Usiadłem i spojrzałem na nią pustym wzrokiem, delikatnie się uśmiechnęła co spowodowało jeszcze większy skurcz żołądka
-Jeżeli chcesz to mogę iść-podniosła torbę z ziemi-Jeśli chcesz być sam to sobie pójdę
-Sakura...-mruknąłem cicho-Nie chcę być sam...
Odłożyła torbę i podeszła do łóżka siadając na nim. Delikatnie mnie przytuliła, ja dopiero po chwili odwzajemniłem uścisk. Zacieśniłem go i oparłem głowę na ramieniu różowo-włosej. Delikatnie się podniosła
-Będzie dobrze-szepnęła tuż przy moim uchu-Jestem tu z tobą...
Miałem ochotę się rozpłakać, teraz jest a za niedługo jej już nie będzie. Ja ją zabiję a potem się powieszę. Dobry pomysł, o ile jej kumple nie zamordują mnie pierwsi. Z jednej strony ta delikatna i krucha dziewczyna była jednym z najlepszym członkiem Akatsuki, mogła mnie zabić kiedy chciała. Ale gdyby miała to zrobić to już dawno by to zrobiła, a teraz tuli się tu ze mną. Odsunęła się lekko ode mnie i złączyła nasze usta w delikatnym i szybkim pocałunku. Potem wstała i podeszła do czarnej torby
-Mam twój kostium-zaśmiała się cicho-Śmigaj się przebrać!
-Dobra-niechętnie wstałem z łóżka i zabrałem od niej czarny materiał
Zamknąłem za sobą drzwi od łazienki i spojrzałem na kostium, myślałem że padnę! Co ona sobie wyobraża?! Ja w takim czymś?! Niedoczekanie!
-Nigdzie w tym nie wyjdę!-krzyknąłem jeszcze raz patrząc na kostium-To dla bab!
-Babą to możesz być ty!-warknęła zła-Ubierzesz t, czy tego chcesz czy nie! Nie mamy już czasu! Za cztery godziny idziemy do Naruto a stamtąd na cukierki!
-Jak to nie mamy czasu, a te cztery godziny?!-wyszedłem z łazienki patrząc kpiąco na dziewczynę-Mi starczy pół, a tobie ile to zajmie?!
-Jak będę gotowa to ci powiem!-westchnęła zażenowana-Idź pierwszy, poczekam
Wziąłem prysznic i ręcznikiem przetarłem włosy, ubrałem na siebie ten 'kostium' i przejrzałem się w lustrze
-Sasuke jesteś kretyńskim idiotą-mruknąłem do siebie i wyszedłem z łazienki. Ona siedziała na ziemi grając coś na gitarze-Jak ci się podobam?
Przerwała grę i odwróciła się w moją stronę, położyła gitarę na łóżko i pocałowała mnie przelotnie
-Wyglądasz bosko!-krzyknęła zza łazienki
Miałam przy sobie wszystkie potrzebne rzeczy, wzięłam prysznic i umyłam włosy. Susząc je, myłam zęby. Nałożyłam lekki makijaż i ubrałam mój strój, trwało to dwie godziny. Popsikałam się perfumami i pomalowałam paznokcie. Łazienkę opuściłam dopiero wtedy, kiedy miałam pewność że wyglądam dobrze
-Co ty na to?-spytałam ale chłopaka nie było w pokoju-Sasuke? Sasuke jesteś tu?
Weszłam w głąb pokoju i zauważyłam otwarte drzwi na balkon, poszłam tam ale jego tam nie było. Wytężyłam słuch i usłyszałam cichutki szelest w szafie. Podeszłam do jej drzwi i otworzyłam je. Momentalnie padłam na podłogę zwijając się ze śmiechu. Widok czarnowłosego jedzącego ciastka w szafie powaliłby nawet Gaare
-Kotku co ty robisz?-spytałam opanowując śmiech
-Bardzo ładnie wyglądasz-odparł przełykając ostatnie ciastko po czym wyszedł z 'ukrycia'-Teraz możemy iść?
-Tak-chwyciłam specjalną dynię na cukierki i Uchihe
Trzymałam go za rękę a on z uśmiechem dał się prowadzić, chyba się o coś uderzył. Kiedy państwo Uchiha nas zobaczyli, zaczęli mi gratulować i zrobili sobie zdjęcia z nami. Najśmieszniejsze było to że też się przebrali. Pan i pani Uchiha byli wampirami, tak jak Itachi. Za to Babcia Uchiha wygrała konkurs za najlepszy strój, była przebrana za zombie. Fugaku twierdził że teraz jesteśmy 'Prawdziwą rodziną Uchiha'
-Sasuke pilnuj przyszłej pani Uchiha-tymi słowami nas pożegnał-A i bawcie się dobrze!
Na wszelkie możliwe sposoby usiłowałam zacząć temat mojej ksywki, ale tan jak na złość zmieniał temat. Obiecałam cioci że wpadnę, aby pokazać się razem z Sasuke
Siedziałam właśnie w gabinecie, Sakura wyszła z domy dawno temu i spodziewałam się że zaraz wróci się pokazać. Wstałam i poszłam do kuchni zaparzyć sobie kolejnej kawy, dobiegł mnie dzwonek do drzwi. Mozolnym krokiem otworzyłam drzwi i uśmiechnęłam się szeroko kiedy zauważyłam naszą parę

Wyglądali cudownie! Sakura w czarnej sukience przebrana za czarownicę, ale każdy wie że czarownice mają czarne koty, którym był Sasuke, jacy oni uroczy. Porozmawialiśmy chwilę i poszli do Naruto...
Jaka jestem wściekła! Sasuke po cukierkowaniu stwierdził że jest mu nie wygodnie i wrócił do domu się przebrać, myślałam że go zabiję! Słowo daje, gdyby od razu nie pobiegł to by skończył na izbie przyjęć! Kiedy wrócił był przebrany za wampira, ale wampir i czarownica też pasują do siebie....Nie tak bardzo jak czarownica i kot! Za rok nigdzie z nim nie idę! No tak... Za rok jego już nie będzie... Cieszmy się chwilą! Ino i Hinata wyglądały świetnie! Ino była sexy dynią a Hinatka wróżką. Na imprezie nie było miliona osób, góra 200. Większość to byli znajomi ze szkoły, jednak nigdzie nie widziałam Flying Dragon, a nie, jednak są. Siedzieli na piętrze flirtując z jakimiś panienkami. Chciałam wybuchnąć głośnym śmiechem, wszyscy byli identycznie przebrani. I co najgorsze byli czarownikami. Jak za dawnych lat... No prawię. Po godzinie imprezy Naruto chciał uwiecznić tą chwilę, tak więc zabrał najbliższe mu osoby i dzięki temu że przykleił telefon z samowyzwalaczem do patyka zmieścił wszystkie...Ale nie w całości....

Ktoś puścił wolną piosenkę i w tym samym czasie poprosił mnie Gaara, Kiba i Sasuke. Ja nie wiedząc co robić palnęłam
-Wybaczcie panowie-uśmiechnęłam się-Ale już mam partnera na ten taniec. Następnym razem może wam się uda, a teraz wybaczcie ale moi partnerzy czekają
Przepchnęłam się przez nich i wzięłam Ino oraz Hinatkę za ręce. One były moimi na ten wolny taniec. Bawiłyśmy się świetnie a po skończonym utworze przetańczyłam z nimi jeszcze 3 piosenki. Widziałam co chwilę jak trzej chłopcy posyłali sobie pełne jadu spojrzenia. Po chwili każdy z nich zniknął i z każdą minutą podchodzili coraz bliżej. Po utworach z partnerami, usłyszałam piosenkę do której tańczyłam na pierwszym balu z Gaarą. Z nikim innym nie mogłam tego zatańczyć zresztą on też, to była 'nasza nuta'. Przyszedł, poprosił, potańczył i poszedł. Dwie szybkie piosenki z Sai'em i znowu wolny kawałek, do którego zaprosił mnie Kiba. Potańczyliśmy jeszcze chwilę potem i nagle ktoś obwieścił że ostatni wolny kawałek. Widziałam Sasuke przeciskającego się w tłumie. Jednak ktoś był szybszy
-Czy mógłbym panią prosić?-przede mną kłaniał się Rock
-Z przyjemnością Lee-zaśmiałam się i po chwili wirowaliśmy na środku parkietu
Dało się słyszeć i widzieć zapitego Uchihe, który klęczał na kolanach koło parkietu z rękami w górze krzyczącego 'Czy ty mnie panie nie kochasz?! To miał być mój taniec!'
Piłem właśnie z Shikamaru, i nie wszystko do mnie docierało
-Piękne panie i panowie-zaśmiał się Deidara do mikrofonu-Ostatni wolny taniec na dzisiaj!
Skończyłem szybko pół kieliszka i zacząłem się przeciskać przez tłum jak opętany. Już ją widziałem, czekała na mnie, uśmiechnęła się uroczo. Odwróciła się nagle do tyłu i zaśmiała się. Po chwili widziałem jak tańczy z brewką. Posłała mi smutne i zarazem przepraszające spojrzenie, jego oczy mówiły 'Kto w miarę trzeźwy ten ma nagrodę, którą jest taniec z prześliczną szmaragdowo okom dziewczyną'. A przynajmniej ja to tak odbierałem. Z bezradności padłem na kolana i zacząłem się drzeć jak popapraniec. Po skończonym tańcu podbiegłem do rozmawiającej pary i porwałem dziewczynę, w przenośni i dosłownie. Z Sakurą przewieszoną przez ramię, podszedłem do Deidary, który był DJ'em i zagroziłem mu
-Jeżeli nie puścisz wolnego kawałka-wskazałem teraz ręką na Haruno-To jej już nigdy nie zobaczysz
On spełnił groźbę i puścił w miarę romantyczny utwór. Dopiero na środku sali odstawiłem dziewczynę i zaczęliśmy tańczyć. Piosenka zbliżała ku końcowi, a ja co chwilę 'przypadkowo' ocierałem się o nią. Ona chyba odkryła mój postęp bo za każdym razem wywracała oczami i się śmiała. Sekundę po zakończonej piosence ona zniknęła w toalecie, mnie napadli jej koledzy
-Gdzie jest Haruno?-usłyszałem warknięcie Hidana-Gadaj!
-Prawie jak ona-mruknął blondyn ale nikt się nie zaśmiał
-Deidara bądź na tyle miły i się zamknij!-syknął Sasori-A ty Uchiha, gadaj!
-Co was to obchodzi?-zakpiłem co było raczej błędem-Przyszła tu ze mną i jakbyście nie zauważyli ona już nie jest dzieckiem, nie musicie za nią ciągle łazić i pilnować. Nie zrobi sobie krzywdy
-Nie znasz jej!-warknął Pain łapiąc mój kołnierz-To że zadzwoniłeś do jej ciotki nic nie znaczyło. Dalej ci nie ufamy, a jeżeli my nie to ona wie, że też nie może ci do końca ufać
Nie wiem czemu, ale to tak strasznie mnie wkurzyło że ja uczyniłem ten sam gest co on
-A to niby dla czego?-zaśmiałem mu się w twarz
-Bo to my byliśmy przy niej zawsze a ty pojawiłeś się tak nagle...-syczał Sasori-A wszystko co nagłe jest złe...
Poniosło mnie i rzuciłem się na niego z pięściami, czerwono-włosy wcale nie był mi dłużny. Już miałem po raz kolejny zadać mu mocny cios kiedy...
-Dosyć!-krzyknął ktoś a my jak na zawołanie podnieśliśmy się z podłogi
Byłam w łazience i poprawiałam fryzurę, kiedy do łazienki wbiegła przerażona Hinata
-Sakura, szybko!-chwyciła mnie za rekę
-Co się stało?-spytałam nie pewnie
-Sasori i Sasuke się biją i to o ciebie
Wyrwałam się jej i pobiegłam niczym strzała na schody, już stamtąd było widać grono gapiów wokół bijących się chłopaków. Byłam zawiedziona? Może troszkę. Byłam wściekła? Oczywiście. Nie wiedziałam na kogo bardziej. Nagle koło mnie stanął Naruto
-Ja zabiorę chłopaków, ty weź Sasuke-westchnęłam pokazując głową na walczących-Przeproś go ode mnie, ale nikt inny ich nie uspokoi niż ja. A muszę ich opieprzyć za to co robią...
-Dobra-przytaknął-Daje ci wolną rękę
Spojrzałam z jadem w oczach na Flying Dragon i Sasuke. Po czym wyłamałam palce
-Dość!-krzyknęłam a oni jak oparzeni odskoczyli do siebie. Zeszłam po schodach i podeszłam do nich, nie miałam z tym problemu gdyż ludzie sami odsuwali mi się z drogi-Czy was do końca popierdoliło?!
Spuścili głowy, wszyscy oprócz tych którzy brali udział w tym zamieszaniu. Moja drużyna i Sasuke. Mam ich dość! O nie panowie, o nie. Po tym jak wrócę do domu strzelam focha i to na długo! Patrzyłam na nich jadowicie ale żaden się nie odezwał
-No słucham?!-warknęłam-Nagle niemowy, tak?! Wiecie co, darowalibyście sobie. Mogło być tak miło, ale nie, musicie zawsze wszystko psuć!-po wykrzyczeniu tych słów zwróciłam się do mojej drużyny-Nawet nie jesteśmy u siebie! Jesteśmy u Naruto! Powinniście się zachowywać jak ludzie, a nie jak niewychowane imbecyle!-znowu krzyczałam do szóstki chłopaków-Mam was...-przerwał mi Deidara
-To wróćmy do siebie!-krzyknął wychodząc przed szereg-Będzie jak kiedyś! I tam będziemy kim chcemy , a nie kim musimy być! Wiem że też tego chcesz
Trafił w mój czuły punkt. Jeżeli nie przestanie to przyznam mu rację i uciekniemy znowu do LA. Ale czy ja naprawdę tego chcę? Tak...Niestety tak, najchętniej nigdy bym nie przeprowadzała się do Tokio, nie poznawała Uchihy i nie musiała go zabijać. Zawszę mogę wrócić do Akatsuki i usiąść na moim 'tronie' wśród ważniaków i ludzi szanowanych. Jeździć na nielegalnych wyścigach i brać udział w ulicznych bójkach, a Sasuke zabił by ktoś inny. Ale haczyk jest w tym że ja nie chcę aby ktokolwiek go zabił. Jednak mam ochotę sama strzelić w niego kiedy słyszę imię mojej kuzynki. Wtedy jedyne czego chcę to znów nosić ten czarny płaszcz w czerwone chmury i mieć w pistolet w kieszeni. Nie ważne gdzie bym nie była, zawsze miałam go przy sobie. Mogłam zabić kogoś, kto mi podpadł, ale ja nigdy tego nie zrobiłam chociaż miałam ochotę nie raz. Teraz miałam ochotę pozastrzelać moich najlepszych przyjaciół, powstrzymało mnie to iż nie mam przy sobie pistoletu, w przeciwieństwie do nich. Jednak z drugiej strony to tam zginęły najważniejsze dla mnie w tedy osoby. Mama...Tata... Mikodo. Tak bardzo chciałabym aby dziewczyna była przy mnie, jednak to tam czułam że mogę jej dorównać. Mogłam się poczuć w końcu lepsza i udowodnić jej, że ja nigdy nie odpuszczam. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Pain'a
-Sakura wszystko w porządku?-podniosłam wzrok na niego
Poczułam na policzku mokrą ciecz, tak jak zawszę. Po tym jak myślałam, mówiłam o Mikodo, zaczynałam sama z siebie płakać. Pain widząc to odsunął się odruchowo, kiedyś była podobna sytuacja. Byłam tak wściekła na siebie, że się popłakałam. On spytał się czy jest ok, a ja pod wpływem emocji przywaliłam mu. Nie powiem, oberwał mocno. Mimo że to nie była moja pełna siła z wargi leciała mu krew i miał wielką śliwę pod okiem. Szybko otarłam łzy i spojrzenie pełne jadu wróciło
-Saku my...-przerwałam Hidan'owi
-Idziemy!-krzyknęłam wyprzedzając ich zrozumieli bo ustawili się w pozycję do ataku
To było coś w rodzaju piramidy, ja na przedzie za mną Pain i Gaara. Później Sasori i Deidara, a na końcu Hidan, który zawsze ubezpieczał tyły. Ruszyliśmy parę kroków ale zatrzymał mnie piskliwy głos jakiejś blondynki o różowych oczach
-Kim ty jesteś żeby im rozkazywać?
Złość się we mnie wzbierała, jako złodziej doskonały wystarczyłby jeden mój ruch, a pozbawiłabym Gaare pistoletu i celowała w tą blondynkę
-Ignoruj-Pain wyczuł moją złość bo położył mi rękę na ramieniu
-Co teraz robimy?-spytał lekko podekscytowany Deidara
-Jak to co?-zaśmiałam się-Wracamy do domu chłopaki!
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Przepraszam za tak długą nie obecność (szkoła -,-), ale teraz już nie ma problemów i rozdziały będą częściej. Co do jednego pytania: Ta seria będzie miała około 30 rozdziałów, a potem mam już pomysł na następną. Nie będzie w żadnym stopniu podobna do tej. Podczas pisania kolejnej serii będę myślała nad kolejną i tak w kółko... Ale teraz wracamy do tej! Tak więc i tak był mały spojler, więc pozdrawiam
~Hoshi 星
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz