...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

czwartek, 25 czerwca 2015

17. A-pel...Przygotowania do balu

-Zapraszam wszystkich uczniów na apel!-rozbrzmiał głos dyrektorki z radiowęzła, niosąc się echem po opustoszałych korytarzach
Na żadnym z holi, czy w klasie nie było żywego ducha. Jednak na dworze było gwarno i parno. Wszyscy bowiem uczniowie zmierzali do auli, w której miał się odbyć jakże ważny apel. Nauczyciele mieli spore problemy z upilnowaniem uczniów, gdyż ci gdy znaleźli swoich znajomych z innych klas natychmiastowo mieszali się ze sobą. Tak było i z nami. Damskie grono, do którego zaliczało się pięć dziewcząt szło taranując innych uczniów
-A-pel?-przesylabizowała po raz kolejny różowowłosa-Co to apel?
-To takie upierdliwe coś-westchnęła Sbakun-Siedzisz przez nie wiadomo jak długo, na nie wiadomo jak twardym krześle i słuchasz nie wiadomo jak bardzo nudnego paplania dyry
-Um...Rozumiem-odparła po chwili, musiała bowiem minąć jednego ze starszych chłopaków-I to tyle?
-Tak-skinęła głową Mitsashi-Zamiast się uczyć ona będzie nawijała o jakiejś wycieczce, która nigdy się nie odbędzie
-A może chodzi o ten bal-zasugerowała nieśmiało Hyuga
-Ty to masz łep Hina-zaśmiała się blondynka czochrając głowę przyjaciółki o granatowych włosach-Jeżeli masz rację idziemy potem na zakupy
Skinęły głową, po czym rozdzieliły się gdyż Kakashi wołał swoich podopiecznych. Po raz pierwszy idę na apel, na bal nie. Był przecież ten w czwartej klasie, chociaż nawet wtedy nie miałam na dobie sukienki. Jako jedyna z dziewczyn byłam ubrana w przetarte rurki i zwykłą białą bokserkę. Pasowało mi to, zawsze wolałam się wyróżniać, więc jestem dozgonnie wdzięczna matce naturze za unikatowy kolor włosów. Chwyciłam Ino oraz Hinatę pod ramię i idąc pomiędzy nimi słyszałam wiele dziwnych rozmów starszych uczniów. Kiedy mijałyśmy grupy dziewczyn głównym tematem plotek był Sasuke Uchiha
-Jakiż on przystojny-słyszała na prawo i lewo-Jakiż to on wspaniały!
-Możecie przestać?!-warknęłam kiedy usłyszałam jego nazwisko po raz kolejny-Przecież nie jest jakimś Bogiem! To tylko zwykły człowiek, któremu Bóg dał przystojną mordę, nic więcej!
-A ty to kto?-spytała Masashi, szkolna Barbie-Ty nie jesteś tą dziewczyną, którą niedawno rzucił dla twojej koleżanki?-zagotowało się we mnie-Czekaj, jak ci było?
-Haruno-wysyczałam przez zaciśnięte zęby-Po pierwsze: Ja i Sasuke nigdy nie byliśmy razem. Po drugie: Jeżeli myślisz, że jeden spacer sprawi, iż on i moja przyjaciółka są razem to szczerze ci współczuje. Jak można było posłać tak mało inteligentną istotę do takiej szkoły?-warknęłam z nutką ironii-Po trzecie: Nie gadam z dziewczynami, które...-w tym momencie na moich ustach pojawiła się czyjaś dłoń. Nie pozwalała mi mówić i specjalnie oddychać, więc szybko podniosłam głowę i kiedy doszło do mnie czyja to ręka odepchnęłam ją mocno-Co ty robisz?!
-Chodź-rzekł sucho
-O nie!-machnęłam mu palcem przed twarzą-Jeżeli myślisz, że jestem na każde skinienie twoją Uchihowką dłonią to grubo się mylisz! Nie jestem jakąś masochistką, nie chcę cierpieć!
Warknęłam wściekle i odwróciłam się na pięcie. Kiedy doszedł do mnie sens mojej wypowiedzi samotna łza pokazała mi się w oczach
-Sakura...-zaczął zmęczony-Proszę cie, stój. Zaczekaj...-przerwałam mu
-Na ciebie?-prychnęłam-Czekałam zbyt długo, po wizycie Konan. Miałeś przyjść, ale nie zrobiłeś tego. Jasno dałeś mi do zrozumienia, że masz mnie w głębokim poważaniu. Nie chcę być gorsza, nigdy nie chciałam
-Ja...-zaciął się-...Ino mi groziła, nie chciała abym się do ciebie zbliżał
-No proszę cię-odwróciłam się w jego stronę śmiejąc się kpiąco-Od kiedy ty się Ino słuchasz? Właściwie co ci tak na tym zależy żebym została? Przecież nie jesteśmy razem i nigdy nie byliśmy
Prychnęłam i tym razem odeszłam nie czekając na jego reakcję. Jednak po chwili poczułam szarpnięcie za rękę. Mimowolnie musiałam się zatrzymać, a co gorsza odwrócić. Tak myślałam, przede mną stał czarnooki

Kiedy zobaczyłem jej oddalającą się sylwetkę i falujące za nią różowe włosy, dotarło do mnie że powiedziała to tak iż zabolało. Trafiła w mój czuły punkt, bo nienawidzę kiedy ktoś używa tej samej broni co ja. Do tego zraniła mnie jakby ostrym nożem. Już rozumiem gościa, który powiedział: "Mowa jest źródłem nieporozumień", całkiem cwany z niego ludzik skoro powiedział taką mądrość. Wkurzony ruszyłem za nią, chwyciłem za jej nadgarstek i korzystając z siły nabytej w Coście szarpnąłem ją w moją stronę
-Więc czemu się tak wkurzasz?-powiedziałem kpiąco-Czemu ciągle uciekasz? Czego się boisz?
Zamachnęła się, jednak w ostatnim momencie złapałem jej dłoń, gdybym jednak tego nie zrobił oberwałbym porządnie. Uśmiechnęła się przebiegle więc przybrałem ten sam wyraz twarzy
-Bo Konan to moja przyjaciółka i nie chcę żebyś ją krzywdził-przechyliła lekko głowę w bok-Czemu uciekam? Spostrzegawczy jesteś Uchiha...Jako prawie jedyny zauważyłeś, że na siłę nie wracam do tego co było. A czego się boje? Burzy z piorunmi
-Nic, a nic nie rusza cię fakt, że Ino widziała mnie z Konan?-spytałem lekko zirytowany
-A więc to tu cię boli-zaśmiała się dźgając mnie palcem w klatkę piersiową-Chcesz żebym była zazdrosna! Wybacz nie ze mną te numery, nie jestem typem dziewczyny, która wraca na kolanach żeby prosić o kolejną randkę, kolejny pocałunek. A teraz jeżeli pozwolisz-wyszarpała drugą rękę-Pójdę już, Kakashi nie może czekać
Pocałowała mnie przelotnie po czym odbiegła nie przejmując się, że gdy tak śmiesznie skacze widać jej tyłek. Jak można być tak dziwnym jak Haruno? Dla niej nie ma żadnych problemów- nienormalna

Stanęłam między brunetką, a Karin, którą objęłam ramieniem po przyjacielsku. Ona odwzajemniła gest
-Sasuke jest upierdliwy-zaśmiałam się z jej miny-Tylko nie bądź taka nachalna
Wybuchnęłyśmy śmiechem, widząc zdziwionych uczniów i nauczycieli. O naszej nienawiści i wojnie między nami wiedziała cała rada pedagogiczna jak i cała szkoła. Teraz każdy jest zdziwiony nagłą zmianą. No tak teraz największą plotką będą przypuszczenia dlaczego to się pogodziłyśmy. A znając uczniów, mogę być pewna że wymyślą coś niestworzonego. Mam ich w głębokim poważaniu, tak jak Uchiha mnie. Ruszyliśmy na aule, oraz zajęliśmy miejsca klasami. Co się cackać będę? Usiadłam koło Naruto i Kiby. Po lewej stronie blondyna usiadł czarnowłosy. Posłałam mu śmiech po czym usłyszeliśmy głos poczciwej staruszki
-Kochani uczniowie! Pod koniec tegoż tygodnia, czyli w piątek odbędzie się bal!-po sali przeszły brawa i piski zachwyconych dziewczyn-W ten dzień nie ma lekcji! Oraz wstęp obowiązkowo wraz z osobą towarzyszącą! Panie Inzuka czy coś się stało?-cała sala zwróciła się do bruneta, który stał na krześcle
-Mam pytanie-powiedział nerwowo, po czym zwrócił się do blondynki siedzącej rząd przede mną-Ino...Czy pójdziesz ze mną na bal?
Po sali przeszły westchnięcia, okrzyki oburzenia i brawa. Yamanaka cała czerwona siedziała z szeroko otwartą buzią. Spojrzała na mnie, a ja szybko skinęłam głową, na znak aby się zgodziła
-D-Dobrze-zająkała się po chwili-Pójdę z tobą Kiba
Inzuka zawył niczym pies, a po sali przeszła kolejna fala braw. Zeskoczył z krzesła i przytulił rumieniącą się niebiekooką
-Hinatka idziesz ze mną!-krzyknął ze łzami wzruszenia Uzumaki-Jesteś tylko moja!
I tym sposobem Hinata Hyuga zemdlała. Naruto przeraził się, jednak to Tenten poszła z nią do higienistki. Jestem ciekawa kiedy przejdzie jej ten głupi nawyk. Widziałam jak Lee na mnie patrzy, bałam się tego wzroku. Westchnęłam i przeczesałam moje włosy. Uchiha patrzył w przestrzeń, jakby zastanawiał się co zrobić. Jedno wiem- Jeżeli mnie nie zaprosi, to nigdzie z nim nie idę. A może zrobię wszystkim zaskoczenie i pójdę z Dei'em? Usłyszałam nienaturalnie wysoki pisk. Wychyliłam się w prawo, gdyż ucieszony Kiba mi zasłaniał. Z wrażenia otworzyłam usta
-Masashi czy...-przerwałam mu krzykiem
-Czy ciebie do końca popieprzyło?!-warknęłam doskakując do niego-Hidan ogarnij się!
-Dobra, dobra-machnął na mnie ręką ale wstał z podłogi-To Masahi pójdziesz ze mną na ten bal?
-Że jak?!-ryknęłam razem z Deidarą, który zmaterializował się koło nas
-Kocie nie bądź zła-poczochrał moje włosy. Przysięgam, jeszcze raz to zrobi to mu tą rękę odgryzę-Znasz mój plan
Szepnął mi na ucho. Prychnęłam i wróciłam na moje miejsce. Bowiem plan Hidan'a był szowinistyczny i chamski, zupełnie jak on. Chce ją przelecieć, dla niego każda dziewczyna to obiekt rozładowania emocji seksualnych. No każda, oprócz mnie. Mojego drugiego ex, sam wypędził. I ja się dziwie, że jestem sama. Ukryłam twarz w dłoniach po czym z głośnym westchnięciem odchyliłam ją do tyłu. Nie wiem co ze sobą zrobić

Puściłam się szaleńczym biegiem w stronę wyjścia ze szkoły. Było w miarę ciepło więc sweter zostawiłam w szafce, nawet nie przebrałam się z mundurku
-Kuso-przeklnęłam pod nosem pchając ciężkie drzwi szkoły-Już jestem spóźniona!
Przebiegłam przez szkolny parking i pobiegłam dalej. Mam szlaban na motor i auto, więc do domu ciotki muszę dobiec. Później mam nie całe pół godziny na ogarniecie się bo razem z dziewczynami idziemy na zakupy. Poprawiłam plecak i przyśpieszyłam, po paru minutach szaleńczego pośpiechu usłyszałam za sobą trąbienie. Dalej biegnąc odwróciłam tylko głowę. Westchnęłam widząc czarne auto Ferrari 599 GTO. Nie zatrzymałam się
-Sakura do cholery!-krzyknął
-Śpieszę się!-warknęłam biegnąc coraz szybciej-Daj mi spokój Uchiha!
-Podwiozę cię-wbiegłam na ulicę, na której zatrzymało się czarne auto
Obiegłam je i wskoczyłam od strony pasażera. Przez chwilę poganiałam go i narzekałam, że się spóźnię, jednak po chwili rozmowa przeszła na normalny tor. Byłam i tak już parę minut do tyłu więc, niczym gepard muszę ogarnąć się i pobiec do centrum handlowego. Zatrzymaliśmy się przed domem Tsunade, jednak Uchiha włączył blokadę drzwi
-Sasuke ja na prawdę nie mam czasu-jęknęłam patrząc na niego błagalnie-Jestem już spóźniona. Ino mnie zabije, jak dzisiaj przeze mnie nie wybierze sobie idealnej sukienki na ten cholerny bal!
-Uspokój się-westchnął-Ile czasu zajmą ci twoje obowiązki?
-Nie wiem-machnęłam ręką-Może jakieś piętnaście minut-spojrzałam na niego podejrzliwie-A co?
-Za piętnaście minut będę tu na ciebie czekać-powiedział odblokowując moje drzwi-Umówiłem się z chłopakami w galerii, podwiozę cię
-Dzięki!-rzuciłam mu się na szyje, po czym szybko wybiegłam z auta kierując się w podskokach do domu-Już jestem!
Krzyknęłam zrzucając buty po czym biegiem wpadłam do mojego pokoju. Plecak znalazł swoje miejsce na podłodze. Prysznic zajął mi tylko 9 minut, więc mogłam sobie pozwolić na odświeżenie mojego lekkiego makijażu. Niczym strzała wbiegłam do mojej garderoby. Pierwsze lepsze ciuchy okazały się być w sam raz na duuuże zakupy. Bluza bez kaptura w biało-czarne poziome pasy, błękitne rurki i różowe trampki, które razem z torebkę przewieszaną przez ramię w kolorze pasującym do spodni i butów, wyciągnęłam z osobnej szafki. Moje włosy spięłam w koński ogon wypuszczając parę pasm włosów, które opadły na moją twarz. Chwyciłam portfel i telefon, klucze do domu i wrzucając je do torebki zbiegłam po schodach. Skierowałam swe szybkie kroki do gabinetu ciotki
-Ciociu idę na zakupy z dziewczynami-powiedziałam w wejściu-Wiesz trzeba kupić jakąś sukienkę na bal
Dała mi kolejne banknoty, które umożliwiły mi zakup dodatkowych rzeczy. Cmoknęłam Tsunade w policzek, również pożegnałam się miło z Shizune, która praktycznie u nas mieszkała. Była w domu blondynki prawie cały czas, załatwiała jakieś dokumenty, ogarniała przeprowadzkę lub po prostu dla dotrzymania towarzystwa nałogowej hazardzistki. Wyszłam przed dom, czarne Ferrari już na mnie czekało. Zaśmiałam się i podążyłam w jego stronę

Jechaliśmy w przyjemnej, acz niekomfortowej atmosferze. Ciągle nie wiedziałem jak rozmawiać z Haruno, a ona nie zdawała bądź nie chciała zdawać sobie sprawy, że musimy poważnie porozmawiać. Tylko o czym?
-Musisz mieć coś po jakimś członku rodziny-zaśmiałem się-Nie możesz być po nikim
-Ta, dusze hazardzisty po Tsunade-zachichotała-Załóżmy się o coś Uchiha!
-Niby o co?-zapytałem z uniesioną brwią-Ja pasuje na starcie
-Ha!-krzyknęła niespodziewanie-Tak myślałam, Itachi już dawno stawiałby warunki...
-Zgoda-powiedziałem pewny swego-Jeżeli wygram idziesz z wybraną osobą na bal
-A jeżeli ja wygram pójdziesz na bal z Karin-posłała mi triumfalny uśmiech-Ale ma on się skończyć pocałunkiem na środku sali do wybranej przeze mnie muzyki
-Kuso...-przekląłem pod nosem-Zgoda, a oto nasz zakład. Jeszcze dzisiaj masz zaśpiewać przed wybranym przeze mnie człowiekiem piosenkę I Really Like You, ale CAŁĄ
-Okej-zaśmiała się opadając w fotel-Ale się pośpiesz, bo Ino mnie zabije
Uśmiechnąłem się pod nosem. Ukradkiem spojrzałem na jej spokojną twarz, była bardzo ładna. Trudno było mi to przed sobą przyznać, ale była naprawdę piękna. Uśmiechała się w specyficzny sposób, od którego inni też się uśmiechali. Jej radosne oczy, niedawno jeszcze gasnące w z każdym dniem, zbliżającej się rzeźni. Przez chwilę myślałem, że o wszystkim wie, ale tak na pewno nie było. Jej szmaragdowe oczy miały w sobie pewien błysk, który widziałem dopiero kiedy patrzyła z tym swoim zwycięskim uśmieszkiem. Było to coś na rodzaj odwagi i promieniującej pewności siebie. Przy tej swojej całej brutalności była bardzo kobieca i w brew pozorom delikatna. Bo chwili przyłapała mnie na patrzeniu się w jej twarz
-Patrz na drogę, a nie na mnie-lekki uśmiech i rumieniec dodawał jej uroku-Spowodujesz wypadek, a wtedy moja ciotka wykastruje cię nożyczkami do paznokci
Przestraszony groźbą skupiłem się jedynie na drodze. Po paru minutach byliśmy na miejscu

Podziękowałam chłopakowi szczerym uśmiechem i razem poszliśmy przed wejście, gdzie stała grupa osób. Wyciągnęłam rękę w górę i stając na palcach pomachałam do dziewczyn
-Spóźniłaś się 5 minut!-warknęła wściekła Yamanaka
-Spokojnie świnio, ze szkoły szłam z buta bo po skasowaniu mojego Porshaka muszę czekać na jego naprawę
-A co z motorem?-spytał przebiegle Uzumaki
-Tsunade powiedziała, że motoru do kasacji nie odda, ale muszę sobie troszkę poczekać, aż na niego wsiądę-odgarnęłam włosy z twarzy i podeszłam do Naruto-Jutro wieziesz mnie do szkoły
-Nie ma bata Sakurcia-poczochrał moje włosy-Uciekamy razem z Hinatą na...
-Nie kończ!-przeniosłam wzrok na całą czerwoną Hinatę, po chwili wszyscy oprócz dwójki zakochanców wybuchnęli śmiechem
-Dobra chłopaki-opanowała się pierwsza Temari-Widzimy się tu za 5 godzin
-Że co?!-krzyknęli-Po co my?
-Idioci-warknęła-Przecież ktoś będzie musiał nam za tragarzy robić. Mam racje dziewczyny?
-Taaak-zaśmaiłyśmy się-No to buźka
Weszłyśmy do ogromnego centrum handlowego, od razu poszłyśmy do naszych ulubionych sklepów. Jednak dopiero po trzecim zaczęły się poszukiwania sukienek. Ten znalazła pierwsza, gdyż od początku wiedziała co chciała. Temari wysłała sms'a do Shikamaru, którego treść mnie powaliła
NADAWCA
Temari
WIADOMOŚĆ
Mam ecru sukienkę, krawat wybierz w podobnym odcieniu. Kocham cię misiek ;*


Pierwsze gdzie poszliśmy to sklep sportowy, gdyż Kiba chciał kupić nowe buty. Zmierzaliśmy właśnie do siłowni, która była na najwyższym piętrze. Shikamaru dostał sms'a od Temari. Przynajmniej tak mi się wydaję
-Ja pieprze-westchnął-Czy któryś z was wie jaki to kolor ecru?
-Jaki?!-krzyknął Kiba-To w ogóle kolor? Mi się kojarzy z owadem
-Powalone są te baby-skomentował Naruto-Ja bym myślał, że to jakieś drzewo
-To taki trochę beżowy, a trochę biały-spojrzeli na mnie jak na kosmitę-No co?
-Skąd ty to wiesz?!-krzyknął szarpiąc mnie za kołnierz blondyn-Porwali naszego gbura Uchihe i dali jakiegoś pedała!
-Ja ci dam pedała!-uderzyłem go z pięści w głowę-Od Skury wiem debilu! Musiała mieć nowy szalik, sam wybierałem-wypiąłem dumnie pierś-I tego nie mówi się tak jak się pisze, tylko ekri
Naruto i Kiba padli na kolana i unosząc ręce i głowy ku dachu cztero-piętrowego budynku centrum i krzyczeli
-Tylko nie Uchiha Boże! On był jedyny normalny!
Prychnąłem, ale zaśmiałem się później na wspomnienie zakupów z różowowłosą

Dwójka przyjaciół, a nawet zdawało się wydawać że para zakochanych w sobie ludzi przechadzała się po rynku, w celu zrobienia zakupów. Los Angeles było zaśnieżone, a dziewczyna o zielonych oczach stwierdziła, że musi mieć nowy szalik. Czarnowłosy trzymał jej rękę zamkniętą w swojej, a po chwili schował ich szczepione dłonie w kieszeni kurtki zimowej. Poczuł mocne szarpnięcie, odwrócił głowę i zobaczył plecy różowowłosej, która uparcie ciągnęła go w stronę jednej w wielu witryn sklepowych. Przykleiła się do szyby i podziwiała wystawę zimowych kominów, szali i rękawiczek. Uśmiechnęła się do niego uśmiechem, który topił lodowce i weszli do niewielkiego sklepu. Miła sprzedawczyni widząca wcześniejsze zainteresowanie dziewczyny, już wyłożyła na blacie szale
-Sasuke zobacz jakie ładne!-wskazała wszystkie jednym ruchem ręki-Ale ty wybierz, który ci się najbardziej podoba
-Wszystkie są ła...-przerwała mu sójką w bok
-Przyłóż się do tego!-nakazała-Chcę nosić coś co ty wybrałeś. Więc okaż odrobinę zainteresowania i wybierz szalik idealny!
-No dobrze-przyłożył palec do brody, udając wielce zamyślonego. Wzrokiem spojrzał na każdy z osobna po czym wzrok przeniósł na swoją przyjaciółkę-Ten mi się podoba-wskazał palcem na wybrany przez siebie szal-Będzie do ciebie pasować
-W takim razie poproszę ten w kolorze ecru-uśmiechnęła się miło i przytuliła się do ramienia Sasuke
-Jakim?-zaśmiał się-Taki kolor w ogóle istnieje?
-To jest taki beżowy z białym-odebrała pakunek z rąk starszej kobiety i oddała go czarnowłosemu-Ubierz mi go
Uśmiechnęła się do niego tak uroczo, że nie mógł odmówić. Podniósł lekko jej głowę do góry i parę razy obwiązał szal w okół jej szyki. Ucałował ją w czubek głowy i zapłacił, przez chwile była oburzona faktem, iż nie mogła sama tego zrobić jednak po chwili dalej szli alejkami rynku
-Ekri-poprawiła go śmiejąc się po raz kolejny z jego nieudolnej próby wypowiedzenia tego-Eh faceci-westchnęła-Potrzebujecie zachęty. Jeżeli to powiesz, to dostaniesz buziaka i gorącą czekoladę albo... Nie! Ty nie lubisz słodyczy! Ale mogę ci zrobić herbatę z mlekiem i miodem!
-Ekri-powiedział śmiejąc się-A teraz nagroda...
Stanęła na palcach, bowiem była o półtorej głowy niższa. Przysunęła się do jego wystawionego policzka i kiedy miała dotknąć go ustami, on niespodziewanie odwrócił głowę. Trafiła na jego usta, uśmiechnęła się podczas pocałunku. Kiedy się od siebie odsunęli, powiedziała rozbawiona
-Jak dziecko, jak dziecko-poczochrała mu włosy-Chodźmy na herbatę!

 -Jezzu Ino-jęknęłam kiedy blondynka wepchnęła do przebieralni kolejną dostawę sukienek-Dużo tego jeszcze?
-Hmm...A znalazłyśmy tą idealną?
-Mówisz jakby za mąż wychodziła-zaśmiała się Temari-Ciekawe czy ten leniuch wie jaki to kolor
-Na pewno nie-wystawiłam głowę zza kotary-Ale Sasuke tak, więc pewnie mu powie
-Skąd wie?-spytała zdziwiona Hinata-Naruto nie odróżnia różowego od czerwonego, a co dopiero ecru!
-Czego ty go uczysz?-zaśmiała się Mitsashi-Za niedługo będziesz z nim na smyczy chodziła. Albo będzie umiał w nocy wstać, żeby przesunąć szklankę z wodą, bo jej położenie nie będzie pasować Saku-wszystkie wybuchnęłyśmy śmiechem, po czym wróciłam do przebieralni
-Może i Ssuke jest troszkę pedantyczny, ale to urocze-odsłoniłam zasłonę, aby mogły zobaczyć jak prezentuje się w kreacji numer 13-A ta?
-Ino co ty jej wybierasz!-Temari uderzyła się otwartą dłonią w czoło-Chcemy żeby wyglądała jak księżniczka, a nie jak prostytutka!
Może i sukienka była dużo za krótka, bo ledwo zakrywała mi tyłek, a dekolt miała ogromny i nie czułam się w niej dobrze to pewnie Ino by ją sobie kupiła. Temari na chwile zniknęła i podała mi wybraną przez siebie sukienkę. Chwyciłam ją z lekką nadzieją, że może w tej nie będę wyglądała jak ladacznica. Rozpięłam suwak czerwonego skrawka materiału, który do teraz był na moim ciele. Wolałam nie widzieć się w niej w lustrze. Odstawiłam ją na wieszak i włożyłam na siebie delikatny błękitny materiał. Zapięłam zamek i poprawiłam włosy, które już od godziny spoczywały na moich ramionach. Odsunęłam czerwony materiał kotary i spojrzałam na dziewczyny, które nie mówiły nic
-Aż tak źle?-szybko przeszłam do miejsca gdzie było lustro-Idealna...
Dekolt w kształcie serca, bez ramiączek. Pod piersiami był czarny, cienki pasek z czarną kokardką, która miała złote wstawki. Od paska w dół sukienka miała wygląd niczym sukienka baletnicy. Pod cienką warstwą niebieskiego materiału był czarny. Sama sukienka sięgała troszkę przed kolano, a przy świetle mieniła się, jakby była posypana brokatem. Okręciłam się kilka razy w okół własnej osi
-Wyglądam dobrze?-spytałam dalej patrząc w lustro
-Dobrze to złe określenie-zaczęła Tenten-Wyglądasz bosko
-I olśniewająco!-pisnęła Hinata-Musisz ją kupić!
-Muszę przyznać wielkoczoła, że wyglądasz jak milion dolarów-zaśmiała się blondynka-Musimy już iść, chłopcy będą czekać
Szybko przebrałam się w ciuchy, które dzisiaj na szybko wygrzebałam z garderoby. Podeszłam do kasy i zapłaciłam, sukienka była piękna a co się z tym równa? Mega droga. Taka też była, na szczęście buty mam w domu. Do tego kupiłyśmy jeszcze kilka innych ciuchów, na które było nas stać. Każda z nas była obładowana niczym wielbłąd w podróży do Izraela, jednak wprawa i umiejętności utrzymania równowagi sprawiały, że szłyśmy prosto. Ino szła niczym modelka na wybiegu w swoich 7 centymetrowych koturnach, a toreb to ona miała najwięcej. Zazdrościłam jej tej umiejętności, do tego dalej szła z gracją i seksapilem. A ja obok w swoich płaskich trampkach wyglądałam przy blondynce niczym krasnal
-Mam propozycję-zaczęła Ino, kiedy usiadłyśmy przy fontannie na ławce. Co prawda ja i Tenten siedziałyśmy na ziemi-Chrzest bojowy
-Jaśniej?-westchnęła Mitsashi
-Mam rację, że wszystkie jesteśmy dziewicami?
-Ino!-oblała się rumieńcem Hinata-Nie tak głośno!
-No niestety, chłopaki mnie tak pilnowali, że nawet nie mogłam na chłopców patrzeć-jęknęłam-Ale poluźnili mi smycz, więc zaszalejmy. Co proponujesz?
-Bal-powiedziała pewnie-Do balu wszystkie musimy stracić dziewictwo. Nie ważne jak, z kim i gdzie. A toast wypijemy za zdanie chrztu, co wy na to?
-No ja nie wiem-wahała się Tenten-A jak Neji nie będzie chciał?
-Oj uwierz będzie chciał-zaśmiała się-Po tym jak odwiedzimy jeszcze jeden sklep, ale najpierw...Wchodzicie w to?
-Wchodzę-rzekłam pewnie-Ale zabezpieczamy się, nie chcemy chyba teraz dzieci
-Co mi tam-machnęła ręką Tem-Jestem z wami
-Damska solidarność-powiedziały razem Hinata i Mitsashi
-To idziemy do Victori Secret!-pisnęła podekscytowana Ino

-Ile się już spóźniają?-spytał Kiba rozglądając się do okoła
-Pół godziny-stęknął Shikamaru-Jake to upierdliwe
-Hej czy to nie one?-podążyłem wzrokiem za ręką Naruto-W tym sklepie z bielizną?! Co one tam robią? I z czego się tak śmieją?! To nie jest śmieszne!
Dziewczyny rzeczywiście śmiały się w najlepsze. I najwidoczniej coś kupowały, bo każda stoi w kolejce do kasy. Po paru minutach wyszły wzbogacone o jedną bądź dwie nowe torby z logiem Victori Secret. Z dużymi uśmiechami podeszły do nas, żadna ani razu nie pochylała się od natłoku siatek z ubraniami. Szły raczej szybko i energicznie, tylko pytanie-jak?
-Spóźnione-powiedział Shika-O prawie godzinę
-A o ile się wzbogaciłyśmy-powiedziała tajemniczo Ten, a one wybuchnęły salwą śmiechu
-Czas na nasz zakład Sasuke-powiedziała pewnie Haruno odkładając zakupy na ziemie-Wybieraj tęgo szczęściarza!
Rozejrzałem się po wszechstronnym holu. Stare babcie na ławce, dresiarze opierający się o budkę z zegarkami, pani z dziećmi...O mam!
-Widzisz tego kąpiącego się pana w fontannie?-skinęła niepewnie głową-To twój cel! Pamiętaj CAŁĄ!

Prychnęłam po czym podeszłam żwawym krokiem do brodatego mężczyzny. Typowy żul, stara czapeczka z daszkiem na głowię i podarte brudne ciuchy. A do tego kąpał się w fontannie. Wypuściłam głośno powietrze i zaczęłam śpiewać utwór Carly Rae Japsen. Brodacz przez chwile się dziwnie na mnie patrzył, jednak po chwili przybrał minę zboczeńca. Dalej śpiewając zaczęłam się wycofywać, a pan z czapeczką łaskawie wyszedł z fontanny. Niebezpiecznie zbliżał się w moją stronę
-Chodź tu dziewucho!-krzyknął kiedy zaczęłam mu uciekać-Nie uciekaj, słonko!
-Sasuke!-schowałam się za jego plecami-To twoja wina! Ten pedofil chce mnie zgwałcić!
Pan obszedł śmiejącego się Uchihe i usiłował złapać mnie w pasie. Już praktycznie mnie miał, zacisnęłam z przerażenia oczy. Po chwili jednak jego dotyk zniknął z mojego ciała. Otworzyłam zdziwiona zamknięte powieki, okazało się, że wtulam się w tors Sasuke. On sam stał jakby kogoś uderzył, spojrzałam na miejsce gdzie powinien stać pan z brodą. Nie było go tam, za to siedział na ziemi z krwią na twarzy. Wmurowało mnie w podłogę, Sasuke mnie obronił. Schylił się nade mną i szepnął mi do ucha
-Już ja ci znajdę faceta idealnego-zaśmiał się-Ale teraj jedźmy
Skinęłam głową i pozwoliłam aby chłopak wziął moje ciężkie torby. Zachwiał się, a później odzyskał równowagę
-Boże...Co ty kupiłaś?-jęknął-Ile tego jest?
-Raz, dwa, trzy...Dwadzieścia jeden-zaśmiałam się mrugając do dziewczyn, które zachichotały-Ciesz się że nie jesteś Kibą!
-Dlaczego?!-oburzył się Inzuka-Twierdzisz, że nie jestem fajny?!
-Wręcz przeciwnie-uśmiechnęłam się zwycięsko-Po prostu Ino ma około trzydziestu takich toreb
On przerażony spojrzał na uśmiechniętą Yamanake i jęknął ze sztucznym uśmiechem
-Przygotowania do balu zaczęły się-klasnęła w dłonie Tenten śmiejąc się perliście

niedziela, 7 czerwca 2015

16. Zakochańce łączcie się...Zgoda!

Gabinet dyrektorki odwiedzam po raz trzeci. Kiedy przyszłam do szkoły, wróciłam ze szpitala i teraz. Tak samo jak czerwonowłosa siedziałam na zielonym plastikowym krześle, przed ogromniastym biurkiem. Kobieta rządząca tą budą była zwykle spokojną osobą... zwykle
-To już drugi raz kiedy bierzecie udział w bójce!-ryknęła kiedy zobaczyła nasze posiniaczone twarze-Czy tym razem poszło o coś bardziej sensownego niż pan Uchiha?!
-Proszę pani ja na prawdę nie wiem o co poszło-powiedziałam po raz drugi-Rzuciła się na mnie z wyzwiskami, uderzając mnie w twarz
-Karin czy to prawda?!-ryknęła przenosząc wzrok na czerwonowłosą-Wcześniej sprawa wyglądała niemal identycznie!
-A czy pani wie gdzie podziewała się Haruno przez te dni?! I gdzie jedzie za dwa tygodnie?!-uniosła się małpa, wstając z krzesła i wymachując rękami
-Siadaj!-usłuchała-Oczywiście że wiem! Dzisiaj była u mnie pani Tsunade zarówno jak jej sekretarka i wszystko mi wytłumaczyła! Sakura przez te parę dni była w Los Angeles po swoje rzeczy, których zapomniała podczas niespodziewanej przeprowadzki, a to że jej ciotka musi zmienić główną siedzibę swojej firmy to nie jej wina!
-T-To Tsunade-sama nie jest twoją mamą?-zwróciła się oszołomiona do mnie
-Nie mam rodziców-wzruszyłam ramionami-Jest dokładnie tak jak powiedziała pani dyrektor. Nikogo oprócz cioci nie uprzedziłam o moim wyjeździe gdyż chciałam go wykonać w przeciągu dwóch dni, jednak sprawy się opóźniły, gdyż pan Uchiha i Uzumaki pojechali za mną myśląc, że uciekłam. I tym sposobem z dwóch dni zrobiły się cztery
-Ale to nie zmienia faktu, że znowu się pobiłyście!-krzyknęła niespodziewanie przez co podskoczyłam na krześle-Dlaczego ją uderzyłaś?!
-Bo ona bawi się uczuciami Sasu...Znaczy pana Uchihy!-westchnęła oburzona-Ja go kocham od podstawówki i teraz w liceum zjawia się wyjątkowa Sakura Haruno i owija go sobie wokół palca! On zamiast zauważyć moje uczucia daje się omamić jej wdziękiem i jest na jej każde skinienie! I nagle panna Haruno wyjeżdża! Pomyślałaś co on może czuć kiedy wyjedziesz?!-zwróciła się do mnie-Pomyślałaś chodź trochę o nim?! Nie! Dla ciebie liczysz się tylko ty i ci twoi kumple, którzy się urwali z choinki! Oni są w ogóle jacyś dziwni i pewnie tylko z litości się z tobą zadają! Tak samo jak ta cała Hinata, Ino, Tenten i Temari. Kibe i Naruto też okręciłaś sobie w okół palca!-nie wytrzymałam. To był tylko szybki ruch ręką. Nawet nie wiem kiedy go zrobiłam, a jednak uderzyłam Karin na oczach dyrektorki i Kakashi'ego-Ty idiotko! Widzi pani? Ona jest niebezpieczna!
-Oh zamknij się już-warknęłam i zwróciłam twarz do starszej kobiety-To była czysta prowokacja, a ja jestem osobą nerwową i ostrzegam jeżeli jeszcze jakieś oszczerstwo o moich przyjaciołach padnie z jej ust, nie będę się hamować
-Sakura spokojnie-przeniosła kasztanowe oczy na czterooką-A ty Karin zważaj na słowa. Niestety muszę wezwać waszych rodziców, a wy razem z panem Kakashi'm pójdziecie do higienistki, niech was opatrzy, a najlepiej wezwie karetkę bo ten nos na pewno jest złamany
-Hai-powiedział Hetake i wyprowadził nas z gabinetu

-Nie ma sensu prowadzenie dalej lekcji-nauczyciel przeczesał włosy-Idźcie się przebrać...
-Hai-powiedieliśmy równo, a w tym momencie do sali wpadła ucieszona Ten, która wyszła do toalety
-Już wiem o co im poszło!-krzyknęła podbiegając do nas-Znowu chodziło o Sasuke!
Pociągnęłam ją w stronę szatni, ale mimo to Uchiha spojrzał na nas zdziwiony. Zamknęłam drzwi za nami i podchodząc do rzeczy zaczęłam mówić
-No mów, chcemy wiedzieć-ściągnęłam bluzkę i odwróciłam się do towarzyszek-No na co czekasz?
-No bo Karin podsłuchiwała, kiedy Saku mówiła o tym wyjeździe, no i w wielkiej furii rzuciła się na nią-Mitsashi machała rękami jakby muchę zabijała
-Dalej nie wiele rozumiem-przyznała nieśmiało Hinata odwiązując sznurówki trampek
-Mówiła, że Sakura nie liczy się z uczuciami Sasuke, i że ona nie wie co on będzie czół po jej wyjeździe
-Porąbana-skwitowałam kiedy Ten skończyła monolog-Dla Sasuke to tylko przelotny romans, tak jak zawszę. Niech się tak nie wścieka bo przecież z nią było tak samo. Ile oni razem byli? Trzy dni?
-Nie więcej-dodała Hinata
Przebrałam się w codzienne ciuchy. Jak można tak nierozważnie postępować? Karin stąpa po cienkim lodzie, a idzie coraz dalej. Odgarnęłam moje długie blond włosy do tyłu i za pomocą szczotki zrobiłam koński ogon wypuszczając grzywkę, która opadła na moje oko. Zaczekałam na koleżanki i zaczęłyśmy wychodzić z szatni
-Naprawdę to wszystko przez wyjazd Sakury?-spytałam się jeszcze raz kiedy przekraczałyśmy próg szatni. Był to błąd, przed wejściem czekał czarnowłosy z Uzumaki'm
-Jaki wyjazd?!-ryknęli natychmiast-Ino mów!
Słysząc moje imię z ust czarnowłosego zacięłam się, zawsze mi się podobał jednak teraz mam kogoś innego na oku. Wywróciłam oczami i odciągnęłam ich w spokojniejsze miejsce, żeby plotki nie rozniosły się zbyt szybko
-Sakura za dwa tygodnie przenosi się do Kyoto-westchnęłam-Jej ciotka zmienia siedzibę i wraz z nią muszą się przenieść
-Co?!-krzyknął Naruto-I to dlatego Karin prawie ją zabiła?!
-Tak-wzruszyłam ramionami-Ona wciąż nie może się pogodzić z odrzuceniem. Tenten podsłuchiwała jak były w gabinecie dyry i mówiła, że Karin krzyczała coś o jej przyjaciołach, czyli o nas i w tedy Saskura jej przyłożyła
-Ale tak przy dyrze?!-jęknął blondyn-I Kakashi'm?!
Skinęłam głową. Przeniosłam wzrok na zamyślonego Uchihe, którego twarz nic nie pokazywała. Nic, kompletne zero. Czyli tak znosi wieści na temat wyjazdu Sakury? Jest żałosny i teraz to widzę, w ogóle się nią nie przejął, a ona była wstanie pokłócić się ze swoją rodziną o niego. Tak, powiedziała mi, że lekko posprzeczała się z Pain'em. Ja bym się bała do niego odezwać, a co dopiero wykłócać o Uchihe! O nie, nigdy w życiu!
-Jesteś żałosny Sasuke-warknęłam pod wpływem nagłej odwagi-Jeżeli tak reagujesz na wiadomość o wyjeździe Sakury, musisz być naprawdę żałosny. Ona jest inna, niż wszyscy jeżeli tego nie wiesz. Pokłóciła się z Pain'em i Gaarą żeby byli dla ciebie mili, a ty ją olewasz. Gratulacje, nawet nie wiesz co właśnie tracisz-syknęłam wrednie, po czym minęłam go popychając ramieniem
Właśnie wygarnęłam Sasuke Uchiha, co o nim myślę. Jezu! Jaką mam teraz ochotę piszczeć! Nie, nie zrobię tego. Przybrałam obojętną minę z cieniem uśmiechu i ruszyłam przez korytarz z głową dumnie uniesioną.

-To boli!-jęknęłam kiedy higienistka dotknęła mojego brzucha-Mam potłuczone żebra, niech pani nie dotyka!
-No dobrze-niechętnie zabrała ręce i podeszła do opatrzonej już Karin-Mocno ci przyłożyła. Ty jej też, to już kolejny raz. Nie możecie się pogodzić? O co wy się tak bijecie?
-O bożyszczyca nastolatek-machnęłam niechętnie ręką-On woli mnie, a ona się wścieka
-Sasuke Uchiha?-czyli każdy zna Boga nastolatek-Oj dziewczyny, dziewczyny. Sasuke nie lubi natrętnych fanek ale mam nadzieję, że na tej wymianie będzie miał lepiej
-Jakiej wymianie?-odepchnęłam jej rękę kiedy chciała dotknąć mojej rozwalonej brwi
-Ach no przecież-oświeciło ją nagle-Miałam nie mówić, no ale trudno. Sasuke jedzie wraz z panem Orochimaru do Kyoto na wymianą uczniowską. Wróci za dwa miesiące
-Że co?!-krzyknęła wściekle Karin-Przecież to...Sasuke-kun!
Odwróciłam się, żeby zobaczyć obiekt pisku czterookiej. Miał chłodny wzrok, a jego twarz nie wyrażała uczuć. Usiadł na kozetce koło mnie. Westchnęłam przecierając czoło
-Czemu mi nic nie powiedziałeś?-spytałam cicho
-Mógłbym spytać o to samo-warknął-Czemu nic nie powiedziałaś?! I czemu dowiedziałem się o tym od Ino?! I czemu do jasnej cholery kłóciłaś się z Gaarą i Pain'em?!
-Siedź cicho!-zeskoczyłam z kozetki i stanęłam przed nim-Miałam ci powiedzieć jeszcze dzisiaj!-mój palec samowolnie wylądował na jego klacie, dźgałam go z każdym słowem-Może dlatego, że ją zaczepiłeś razem z Naruto! I do cholery musiałam się z nimi pokłócić! Nie mogę patrzeć jak bliskie mi osoby skaczą sobie do gardeł!-kiedy doszedł do mnie sens wypowiedzi zaskoczona zakryłam usta dłonią i odsunęłam się od niego-Jednak ty chyba nie zamierzałeś mi powiedzieć o wymianie...
-Chodź tu-podeszłam, a wtedy on położył dłoń na moim policzku
Zbliżył swoją twarz do mojej. Myślałam, że mnie pocałuje albo uderzy, jednak on musnął ustami moje czoło, po czym przytulił mnie. Objęłam go ramionami i wtuliłam się w jego klatkę, wdychając jego boski zapach. Słyszałam oburzenie Karin i westchnięcie higienistki. Drzwi gabinetu się otworzyły więc odsunęliśmy się os siebie
-Konan?!-krzyknęłam zdziwiona-Co ty tu robisz?
-Przyszłam tutaj razem z Tsunade-powiedziała poważnie po czym podeszła do nas-Witaj Sasuke
-Cześć Konan-machnął od niechcenia odwracając głowę, niczym naburmuszone dziecko
-Znalazłam to o czym ostatnio wspominałaś-podała mi brązową teczkę-Sam tam te dwa zdjęcia
-O matko Konan dziękuje-uwiesiłam się na jej szyi otwierając karton-Są ideale!
Wyciągnęłam zdjęcia i pokazałam je Sasuke kiedy zaglądał przez moje ramię

Podniósł je i dokładnie obejrzał. Pokazał pani higienistce i Karin, po czym chwycił drugie zdjęcie
-Masz tu niebieskie oczy-stwierdził po dłuższej ciszy
-Tak ci się tylko zdaje-zaśmiałam się-Moja kuzynka miała taką zieleń, że przy niej miałam bardziej niebieskie niż zielone
 
 -Ale byłaś piękna!-jęknęła zgryźliwie Karin-Szkoda że teraz masz mordkę obitą
-Ty wcale lepiej nie wyglądasz-odparła atak Kon-No nic, miałam też pani powiedzieć, że Sakura musi już iść bo koleżanki na nią czekają
-No dobrze-westchnęła higienistka-Skoro lekarz już was opatrzył i umówił was na kontrole do szpitala, możesz iść
-Dziękuje!-krzyknęłam i wybiegłam zostawiając w środku Sasuke razem z Konan
Było już po lekcjach, szybko wyciągnęłam rzeczy z mojej szafki i spokojnym krokiem ruszyłam w stronę łazienki. Kiedy przechodziłam koło męskiej usłyszałam czyjś głos
-I-Ino już od d-dłuższego czasu jesteśmy p-przyjaciółmi-będąc zaciekawiona weszłam tam. Kiba stał przed lustrem i ćwiczył-Sakura?! Od jak dawna tu jesteś
-Słyszałam wyznanie do Ino-wryło mnie w podłogę-Podoba ci się co?-skinął cały czerwony głową-Mam dla ciebie dobre wieści. Ty też się jej podobasz, pogadaj z nią!
-Dziękuje Sakura!-przytulił mnie znienacka-Jesteś świetną przyjaciółką
-Się wie!-zaśmiałam się-Jednak muszę iść na spotkanie z dziewczynami. Na razie Kiba!
W odpowiedzi pomachał mi. Czym prędzej wybiegłam ze szkoły, przed wejściem czekały już na mnie Ino i Temari
-Ino, Ino!-ryknęłam podbiegając do nich-Mam wspaniałe wieści!
-No mów bo się zsikasz-ponagliła mnie po czym zaśmiała się
-Wiem, że podoba ci się Kiba-zaczerwieniła się cała-No i ty mu też się podobasz! Musicie pogadać!
-Hej Saku niezła z ciebie swatka!-dostałam kuksańca w bok od Sabakun-A mnie z kim shipujesz?
-Jak to z kim?-uśmiechnęłam się przebiegle-Na kilometr widać, że ciągnie cię do Nary. Ty i Shikamaru musicie być razem!
-Nawet jeśli mi się podoba, ten leń nawet kroku w moją stronę nie zrobi-warknęła wściekle-Dobra laski Hinata już idzie, więc ruszamy!
-Hai!-przytaknęłyśmy wraz z Hyuugą, która do nas doszła

Siedziałyśmy w kawiarni i rozmawiałyśmy, okazało się, że Tenten podsłuchiwała kiedy dyrektorka rozmawiała o jakimś balu w przeciągu tygodnia. Nie przepadam za takimi rzeczami, ale pójdę bo znając Ino zmusi mnie do tego
-A ty Saku z kim chciałabyś iść?-spojrzałam na nie z uniesioną brwią-Słuchałaś nas w ogóle?!
-Wybacz zamyśliłam się-powiedziałam upijając łyka herbaty-Możesz powtórzyć?
-Oczywiście że mogę!-oburzyła się blondynka-Z którym chłopakiem chcesz iść na bal?
-Nie wiem, pewnie pójdę z Lee-wzruszyłam ramionami-Chyba że Sasuke zepnie tyłek i mnie zaprosi, ale nie mam na co liczyć. On nie jest zbyt uczuciowy, na tyle go znam żeby stwierdzić, że nie lubi bawić się w randki, zaproszenia i tym podobne...
-Masz rację-zaśmiała się Hina-Ja to bym poszła z Naruto
-Wiemy-powiedziałyśmy równo, po czym kontynuowała Ten-Hinata porozmawiaj z nim. Wiesz, że on jest ślepy i nie widzi twoich uczuć. Za to wiem, że tworzylibyście świetną parę. Ja to bym chciała potańczyć z Neji'm
-Tak Tenten, jednak on mimo dobrego wzroku też nie widzi ciebie i twoich zalotów-westchnęła Sabakun-Za to Shikamaru jest zbyt leniwy żeby patrzeć!
Szybko napisałam mój pomysł w sms'ie. Wysłałam go do Ino, Hinaty i Mitsash. W tej samej chwili ich telefony wysłały charakterystyczny dźwięk przychodzącej wiadomości. Równie szybko dostałam odpowiedź
NADAWCA:
Sakura Haruno
WIADOMOŚĆ:
Podstępem zamkniemy ją i Shikamaru w składziku na szczotki. Będą musieli pogadać! Co wy na to? Ja sprowadzę Nare na długiej przerwie, wy zajmiecie się Temari. Ino załatwisz klucze od składzika?

NADAWCA:
Ino Yamanaka, Hinata Hyuga, Tenten Mitsashi 
WIADOMOŚĆ:
Zgoda!

Cudem udało mi się wyciągnąć Sasuke na spacer do parku. Chodziliśmy, śmialiśmy się, rozmawialiśmy. Wszystko pięknie i cudnie szło! Do czasu aż na horyzoncie nie pojawiła się Ino Yamanaka, koleżanka Sakury, która widząc nas może zniszczyć wszystko. Niesamowicie szybko pojawiła się koło nas i stanęła przed nami
-Co ty sobie wyobrażasz Sasuke?!-krzyknęła wściekła-Jak ty to możesz robić Sakurze?! Na boku spoufalać się z jej koleżanką!
-Nie rozumiem cię Ino-wzruszył ramionami
-Jak myślisz co poczuje Sakura kiedy jej o tym powiem?!-machnęła ręką przed jego twarzą-Znienawidzi cię!
-Nie może-powiedział bez cienia emocji
-A to niby czemu?!
-Bo nie jesteśmy razem-wściekłość Yamanki chyba osiągnęła punk kulminacyjny, bo zamachnęła się i uderzyła go z pięści w twarz. On zachwiał się i tylko dzięki mojej pomocy nie poleciał w tył
-Sasuke!-krzyknęłam widząc krew na jego twarzy-Wszystko w porządku?
-Jeżeli choćby spróbujesz zaprosić ją na ten pieprzony bal to naprawdę się z tobą rozprawię-syknęła w złości-I nie obchodzi mnie już to, że twoje nazwisko to Uchiha, i fakt że jesteś postrachem w szkole. Słyszysz? Nie obchodzi mnie to! Tylko zbliż się do Sakury, a razem z Temari lub Tenten porachuje ci kości!
Potem wściekła Ino odeszła w stronę domu cioci Sakury, nie bardzo rozumiem o co chodzi z tym balem ale muszę się zając Sasuke. Z jego nosa dalej ciekła krew
-O matko Sasuke ona nic ci nie zrobiła?-pomogłam mu stanąć do pionu
-Nie, wszystko w porządku-wytarł ręką szkarłatną ciecz-Ale lepiej będzie jeżeli wrócę do domu
-Tak, to najlepsze rozwiązanie-przytaknęłam-Jednak mam cichą nadzieję, że jeszcze się spotkamy

No nie mogę ten Uchiha to kompletny idiota! Skoro ma Sakurę w głębokim poważaniu, mógłby przynajmniej jej o tym powiedzieć, a nie zabawiać się na boku z Konan! Szybkim krokiem, praktycznie biegiem zmierzałam do domu blondynki o ciemnych oczach. Weszłam na podwórko i wręcz doskoczyłam do drzwi, w które pośpiesznie zapukałam. Po chwile otworzyła mi ciotka dziewczyny
-Cześć Tsunade-sama-powiedziałam szybko-Jest Saku? Muszę jej coś powiedzieć
-Witaj Ino, Sakura jest u siebie-przepościła mnie w drzwiach-Zaparzę dla ciebie herbaty
Skinęłam głową i popędziłam do pokoju różowo-włosej. Zapukałam i weszłam, zastałam ją. Siedziała na łóżku z laptopem na kolanach i rozmawiała z kimś przez Skayp'a. Podeszłam do niej i zostawiając torbę na ziemi usiadłam koło niej
-Cześć Ino!-usłyszałam wesoły głos Naruciaka-Nie uwierzysz co się stało!
-Ty też-burknęłam-Mów pierwszy
-Chodzę z Hinatką!-uśmiechnęłam się szeroko ale tylko do czasu, aż przypomniałam sobie sytuację w parku-A wszystko dzięki Sakurci i jej okrzykowi 'Zakochańce łączcie się'!
-To teraz ty słuchaj-machnęłam ręką-Przed chwilą byłam w parku i co widziałam? Sasuke na randce z Konan!
-Co?-krzyknęli w tym samym czasie-Jak to?!
-To nie wszystko!-spojrzałam na Saki-Podeszłam do niego i mu wygarnęłam, że go znienawidzisz gdy się o tym dowiesz. A on na to 'Nie może bo nie jesteśmy razem'!-imitowałam jego niski głos i przeniosłam wzrok na Naruto w monitorze-Przywaliłam mu ze złości! Krew mu z nosa pociekła, ale ma za swoje! Żeby tak nagle przerzucił się na starsze! I to jeszcze na Kon! Większej świni niż Uchiha nie spotkałam!
-Naprawdę tak powiedział?-spytała nie pewnie zielonooka, skinęłam głową-Nie powiem, zabolało. Przecież jeszcze dzisiaj przytulaliśmy się przy Karin!
-Idiota!-warknął Uzumaki-Sakura nie przejmuj się tym debilem, mówię ci on już taki jest ale to co teraz zrobił przeszło wszystkie granice-przerwał na chwilę-Saki nie płacz-poprosił błagalnie, przestraszona przeniosłam wzrok na nią. Rzeczywiście łzy ciekły po jej ładnej twarzy
-Saku nie warto płakać-powiedziałam przytulając ją do siebie-Byłaś z nim aż tak blisko?
Podała mi swój telefon, przedtem go odblokowała i pokazała swoją tapetę. Aż mnie zemdliło ze wściekłości na Uchihe. Jak można być takim dupkiem przy tym samym pokazując swoją dobrą stronę?! Na prawdę mu coś zrobię jak dotknie Sakure!


Czemu to tak boli? Przecież to misja Konan, a ja jestem jej za to wdzięczna. Tego się trzymajmy, przecież ona jest z Pain'em. Nic nie czuje do Sasuke, jednak jego słowa bolą. Mimowolnie po mojej twarzy spłynęły łzy. Przytuliłam się do ramienia Ino i słuchałam co mówi do mnie Naruto. Muszę pogadać z kimś innym, oni nie do końca mnie zrozumieją. Po godzinie Yamanaka i Uzumaki zostawili mnie w spokoju, mogłam spokojnie zadzwonić. Dopiero po drugim sygnale odebrał
-Gaara?-spytałam-Możesz przyjść do mnie teraz?
-Już idę za dziesięć minut będę-mruknął
-Ale zostań ze mną dzisiaj-głos mi się załamał-Ja cię potrzebuje
-Jednak będę za pięć minut-powiedział po czym rozłączył się
Informacja o przybyciu Gaary nie zadowoliła cioci, jednak nie przeszkadzało jej to. Rozłożyłam poduszki i koce na podłodze, razem z jedzeniem i laptopem z włączonym filmem. Kiedy rozległo się pukanie do drzwi szybko zbiegłam na dół. Miałam już na sobie pidżamę składającą się z bluzki chłopaka i długich czarnych dresowych spodni. Rzuciłam mu się na szyję i razem poszliśmy do mojego pokoju. Odłożył rzeczy na łózko z którego nie będziemy dzisiaj korzystać. Rozsiedliśmy się wygodnie i oglądając kiepską komedię opowiadałam mu co się dzisiaj stało. Po chwili przytuliłam się do jego ramienia i zamknęłam oczy. Otworzyłam je i przybliżyłam twarz do Gaary, położyłam mu dłonie na policzkach i przyciągnęłam bliżej siebie

 Zamknęłam oczy i po chwili na swoich ustach poczułam ciepłe wargi chłopaka. Pocałunek był delikatny i subtelny, nie ten sam który miałam z Uchihą. Tamten był pełen pożądania i agresji co mi się podobało. Nie pierwszy raz całuję się z Gaarą, swój pierwszy jak i drugi oraz trzeci pocałunek miałam właśnie z nim. Nigdy nie doszło do niczego więcej, a my zachowujemy się jakby takie rzeczy nie miały miejsca. Nie jesteśmy w żadnym związku, czerwonowłosy jest dla mnie jak brat, którego nigdy nie miałam. Jednak czasami pragnę czegoś więcej niż rozmowa, lubię czuć jego ciepły oddech na szyi. Odkleiliśmy się od siebie, po czym znalazłam swoje miejsce na jego nagim brzuchu. Miał na sobie tylko szare, dresowe spodnie. Nie przeszkadzało mi to, już przywykłam do widoku klaty chłopaków z Flying Dragon. Gaara schylił się do mnie i złożył kolejny pocałunek na moich ustach
-Dziękuje, że jesteś Gaara-szepnęłam i mocno go przytuliłam-Nie zostawisz mnie, prawda?
-Nigdy-objął mnie ramieniem-Jeżeli ty zawsze będziesz przy mnie
-Będę-powiedziałam sennie-Nie obrazisz się jak zasnę w tej pozycji?
-Nie, bardzo mi wygodnie-szepnął mi do ucha przykrywając nas kołdrą
Zasnęłam wtulona w tors chłopaka. Mimo jego ciepła śnił mi się Uchiha. Okłamie samą siebie jeżeli powiem, że mi się ten sen nie podobał. W sumie komu by się nie podobały pocałunki z Sasuke? Nawet jeżeli w tle miałam wyobrażenie jego z Kon, to nie było ważne. Jego usta na moich i poczucie bezpieczeństwa jakie przy nim czuje sprawiało, że wszystko dookoła nie było ważne. Kiedy rano się obudziłam Gaara brał prysznic, więc szybko pobiegłam do garderoby po ubrania. Mam żałobę po Sasuke, więc czarna długa przed kolana bluzka ze znaczkiem Nirvany, czarne rurki i czarne trampki będą odpowiednie. Weszłam do łazienki zaraz po tym jak opuścił ją Gaara. Wykonałam poranne czynności i ubrałam się pośpiesznie. Moje włosy zostawiłam rozpuszczone, a delikatny makijaż dodał mi uroku. Zjedliśmy kanapki i poszliśmy spacerem do szkoły, całą drogę rozmawialiśmy i co chwila wybuchałam głośnym śmiechem, przez co nawet poważny Gaara uśmiechał się
-Mówię ci mam wielkie ambicje co do dzisiejszego dnia-zacisnęłam pięść przed twarzą pokazując mu moje zdeterminowanie
-Czyli mam rozumieć, że Sakura bawi się w swatkę i dzisiaj połączy dwie pary?-skinęłam głową na potwierdzenie-Do tego jest to moja siostra i największy leniuch na świecie na równi z tobą
-Tak-powiedziałam od razu-Hej...Nie jestem leniwa!
-Niee wcale-zironizował przez co zaśmialiśmy się
Do szkoły doszliśmy parę minut później, pożegnałam się z nim i podbiegłam do dziewczyn, które czekały na jednej z wielu ławek przed wejściem. Pocałowałam każdą w policzek na przywitanie i mając jeszcze dużo czasu do lekcji, rozsiadłam się między Ino a Hiną
-Czyżby upojna noc z Gaarą?-zaśmiała się Mitsashi
-Oczywiście-wypięłam dumnie pierś-Taka, że do niczego nie doszło, całowaliśmy się tylko
-A wy nie jesteście przyjaciółmi?-spytała pewnie Hyuga
-Jesteśmy-wzruszyłam ramionami-Ale ty...-wskazałam na nią oskarżycielko palcem-Za to ty i Naruto chyba już nie!
Dziewczyna oblała się rumieńcem na co wszystkie zaśmiałyśmy się. Kątem oka zauważyłam, że na przeciwnym końcu placu siedzi grupka chłopaków z naszej klasy, a dodatkowo było tam paru starszych kolesi i moi chłopcy. Przeprosiłam dziewczyny i szybkim krokiem doszłam do męskiej grupki. Uwiesiłam się Kibie na szyi i zbliżyłam twarz do jego ucha
-Gadałeś już z Ino?-szepnęłam-Radzę ci dodatkowo zaprosić ją na bal, który będzie w przyszłym tygodniu
Skinął głową więc odsunęłam się do niego, zauważyłam puste spojrzenie Uchihy. Posłałam mu zwycięski uśmiech po czym podeszłam do starszego chłopaka, który siedział na ławce. Był z brzegu więc kucnęłam obok
-Shikamaru-jęknęłam przeciągle-Pomożesz mi? Mam problem z geografią, mógłbyś mi to wytłumaczyć na długiej przerwie?-zrobiłam słodkie oczka-Wiem, że to takie kłopotliwe, jednak nie chcę zawalić
-Dobrze-westchnął leniwie-Przyjdź po mnie
Przytaknęłam po czym przywitałam się z Flying Dragon i Naruto. Specjalnie unikałam Sasuke. Widziałam jego nic nie wyrażające oczy, jednak gdyby się głęboko przyjrzeć, dałoby się zauważyć cień zazdrości. Dzisiaj było wyjątkowo ciepło, świeciło nawet słońce. Idealny dzień na wyścigi. Z tą myślą podeszłam do Sasori'iego i uśmiechnęłam się niewinnie
-Pożyczysz mi auto?-szepnęłam konspiracyjnie
-Po co?!-krzyknął przerażony wizją pożyczania swojego Ferrari Spider
-Chcę jechać dzisiaj na crush'a-pokazałam szereg białych zębów-No i chcę zabrać dziewczyny
-Zgoda-westchnął-Kup sobie porządne auto!
-No weź, tym moim Porschakiem to tylko dla szpanu!-jęknęłam-Ale na urodziny możesz mi kupić moje wymarzone Ferrari Enzo-rozmarzyłam się
-Marzenia-prychnął Hidan-Ja to bym chciał Porsche 918 żeby laski wyrywać na wakacjach
-Idiota-fuknęłam zirytowana
-Sakura!-odwróciłam się i zobaczyłam Konan-Zapomniałaś wziąć teczki
Podała mi biały karton z moim imieniem. To tak, zawsze go mam przy sobie, a dzisiaj przez Gaarę najwidoczniej zapomniałam. Uśmiechnęłam się do niej życzliwie i chwyciłam teczkę. Niebieskowłosa miała na sobie czarny płaszcz z Aatsuki, była zasada, że nowi muszą go nosić. Było to według mnie głupie i nie rozważne ale zarząd nigdy mnie nie posłucha. Miała dziwny wyraz twarzy, lekko ciekawy
-Otwórz-uderzyła wierzch teczki-Jest tam zdjęcie, które zrobiłyście z Miko na zamówienie. Dopiero wczoraj je znalazłam. To jest to kiedy twój ojciec...No sama wiesz-uśmiechnęła się smutno
Niepewnie chwyciłam brzeg przodu teczki i jednym zgrabnym ruchem otworzyłam ją. Powoli, z uwagą oglądałam dokładnie zdjęcie. W moich oczach zebrały się łzy, potknęłam poważnej twarzy Mikodo. Mocno przetarłam oczy z mokrej cieczy, ostatnio zbyt często płaczę. No ale cóż, jestem tylko człowiekiem

Uśmiechnęłam się do siebie lekko i spojrzałam na Konan stojącą przede mną. Miała szeroki uśmiech na twarzy i roześmiane oczy. Przytuliłam się do niej. Po czym wróciłam do dziewczyn
-To ty jesteś obrażona na Uchihe ale nie na Kon?-spytała Mitsashi wstając z ławki
-Dokładnie-pstryknęłam palcami i ruszyłyśmy do środka budynku
Co dziwne żadna z nas nie była przebrana w mundurek. Tak więc szybko poszłyśmy do szatni dla dziewczyn, gdzie spotkałyśmy Karin. W głowie miałam szalony pomysł, dzięki czemu na pewno wszystkich zdziwię. Podeszłam do czterookiej i wyciągnęłam rękę w jej stronę
-Chciałabym zakopać topór wojenny-ze zdziwienia wszystkie obecne dziewczyny w pomieszczeniu otworzyły usta-No wiesz za niedługo wyjeżdżam, a na dodatek teraz się pokłóciłam z Sasuke. No i nie chcę sobie teraz wrogów robić. A my już od początku nie znalazłyśmy wspólnego języka
-To żart?-zapytała się zdezorientowana Temari
-Nie-pokręciłam przecząco głową-Chcę się z tobą pogodzić Karin
-N-No dobrze-niepewnie uścisnęła moją dłoń-W takim razie możemy spróbować się zaprzyjaźnić
Uśmiechnęłam się do niej szczerze i przytuliłyśmy się

Kiedy oderwałyśmy się od siebie, miny dziewczyn ani trochę się nie zmieniły. Zaśmiałam się i szybko przebrałam do mundurku. One po chwili zrobiły to samo, rozmawiając opuściłyśmy szatnie by pójść w spokoju na lekcje. Jednak naszą spokojną podróż przerwał nikt inny niż Naruto Uzumaki
-Słyszałyście śmieszną plotkę?-zatrzymał się cały roześmiany przed nami. Pokręciłyśmy przecząco głowami-Podobno ty-wskazał palcem w moją stronę-Pogodziłaś się z Karin! Śmieszne, nie?-wybuchnął nagle śmiechem, przez co dziewczyny wraz ze mną pokiwały załamane głową
-Ale to prawda-powiedziała po chwili Tenten-Przed chwilą w szatni zawarły rozejm
Naruto momentalnie, jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki wyprostował się i przestał się śmiać
-Że jak?!-krzyknął kiedy poukładał sobie wszystko w głowie-Niemożliwe!
-A jednak-zaśmiałam się i pomachałam Karin przechodzącej korytarzem
Ona odwzajemniła gest z uśmiechem. Co mnie zebrało żeby się z nią godzić? Nie wiem, ale przynajmniej jednego wroga mniej. W zastraszającym tempie minęła już część lekcji, teraz trwa godzina z Kakashi'm. Za niecałą minutę będzie dzwonek na długą przerwę. Dzwonek. Szybko wpakowałam rzeczy do torby i wyszłyśmy z dziewczynami z klasy. Na korytarzu posłałyśmy sobie porozumiewawcze spojrzenie i poszłyśmy w różne strony. Niby Temari i Shikamaru są w jednej klasie ale nigdy nie można ich złapać razem. Wbiegłam po schodach co dwa schodki i poszłam korytarzem w prawo. Doszłam na sam koniec i kolejny raz skręciłam w odpowiedni korytarz. Co jak co ale ta szkoła jest ogromna! Na dużym parapecie siedział spokojnie Nara, podeszłam do niego z dużym bananem na ustach
-Choź-chwyciłam go za rękę, a on posłał mi pytające spojrzenie-Tu jest za głośno, chodźmy do biblioteki
Miałam świetną wymówkę. Biblioteka w naszym kochanym liceum była zaraz obok składzika. Rozmawiając jak na leniuchów przystało, mozolnym krokiem doszliśmy do drzwi biblioteki, jednak ja szybko chwyciłam go za ramię i siłą wepchałam go do pomieszczenia z miotłami z okrzykiem 'Zakochańce łączcie się!'. Ino szybko przekręciła klucz w drzwiach i odetchnęłam z ulgą. Temari i Shikamaru są razem zamknięci w jednym pomieszczeniu, w jednym bardzo ciasnym pomieszczeniu. Przez chwilę dało się słyszeć kłótnie i wiązanki przekleństw wypadające z ust blondynki. Po chwili jednak mówili normalnie
-Jak myślicie, nasz plan wypali?-spytała nieśmiało Hinata
-No jasne!-zapewniała ją Yamanaka-Sakura Swatka jest bardzo obiecująca
-Się wie!-zacisnęłam pięść przed twarzą pokazując szereg białych zębów. Usiadłyśmy na podłodze przed zamkniętymi drzwiami kantorka. Pogrążyłyśmy się w rozmowie, dopiero po dziesięciu minutach wstałyśmy z zamiarem otworzenia drzwi-Gotowe?-spytałam wkładając klucz do zamka, skinęły głową-No tu już-jednym ruchem przekręciłam klucz i pociągnęłam drzwi do siebie
Momentalnie moje usta się otwarły widząc co oni robili. Hinata pokryła się rumieńcem, a Ino pisnęła zachwycona. Moi państwa, Temari No Sabaku i Shikamaru Nara całowali się namiętnie

Odsunęli się od siebie kiedy spostrzegli, że są obserwowani. Shikamaru warcząc coś pod nosem poszedł w swoją stronę, a my dalej z otwartymi buziami patrzyłyśmy na zakłopotaną Temari
-I jak?-spytałam po chwili
-Jesteśmy razem-mruknęła cicho na co zapiszczałyśmy szczęśliwe-To takie kłopotliwe
Wybuchłyśmy niepohamowanym śmiechem, wiedząc że udziela się jej zachowanie Nary. Resztę przerwy spędziłyśmy razem na słuchaniu jak to Shikamaru kiepsko wyznał miłość Sabakun
-Naprawdę tak powiedział-jęknęła zażenowana-Zero uczucia, zero
-A czego ty się spodziewałaś po największym leniu?-zaśmiałam się z Ino
Ona burknęła coś niezrozumiale, w momencie gdy zadzwonił dzwonek. Wstałyśmy z ławki, którą zajmowałyśmy i rozeszłyśmy się w dwie strony
-Do potem!-krzyknęła za nami Temari
-Do potem!-ryknęłyśmy równo we cztery

środa, 3 czerwca 2015

15. Cała prawda...Sexy, naughty, bitchy me!

-Tobiaszku spokojnie Sakurcia już jest-uspakajanie panikującego Tobi'ego nie jest takie łatwe-Nic mi się nie stało widzisz? Musiałam się przejść i to wszystko, nikt mnie nie napadł ani nie wykorzystał
-Naprawdę?-skinęłam głową i wstałam z kanapy
-Idę do domu, Sasuke nie może wiecznie czekać-jęknęłam chwytając płaszcz-Na razie!
-Hej-mruknęli zdziwieni
Wydostałam się z kryjówki i ruszyłam w stronę domu. Śnieg trzeszczał pod moimi stopami, a wiatr porywał co chwila moje włosy do tańca. Buty miałam już ubrudzone i przemoczone
-Saki!-podniosłam głowę i rozejrzałam się dookoła
-Naruto!-blondyn przytulił mnie na przywitanie-Myślałam, że żartujesz, a jednak nie! Co ty tu robisz?
-Sam nie wiem ale jest okropnie zimno-zatrząsł się na co zachichotałam zasłaniając usta
-Więc chodźmy do mnie!-chwyciłam go pod rękę i ponowiliśmy podróż
Rozmawialiśmy całą drogę i dowiedziałam się dlaczego wyjechali. Wcale mnie nie nienawidzili, okazało się że spółka 'Uchiha-Uzumaki' zmieniała swoją główną siedzibę, przez co musieli się przeprowadzić. Drzwi do domu otworzyłam bez problemu, bo czarnooki się nie zamknął. Było to głupim posunięciem. Bo co by zrobił gdyby nagle zamiast różowo-włosej dziewczyny przyszedł jakiś złodziej i napadłby go
-Sasuke już jestem!-ściągnęłam szalik, który wzięłam z moich starych rzeczy-Mamy gościa!
-Kogo?-spytał wchodząc do przedsionka-Naruto? Co ty tu do diaska robisz? A z resztą nie ważne!
Ruszyliśmy we dwójkę do kuchni, kiedy Uzumaki mocował się ze sznurówką. Sasuke i po chwili Naruto znaleźli swoje miejsca przy wysepce ze stołkami. Zaparzyłam herbaty i zrobiłam szybki obiad w formie ryżu z warzywami i ramenem dla blondyna
-Zachowujecie się jak stare małżeństwo-skomentował kiedy Uchiha chwycił moją dłoń
Przez szok wyplułam ciepłą herbatę na podłogę. Po chwili wszyscy się z tego śmialiśmy
                                                           ***
W Los Angeles byliśmy stosunkowo krótko, gdyż nawet nie 5 dni. Musieliśmy wracać ze względu na rodziców i szkołę. Wróciliśmy szybciej niż reszta Flying Dragon. Nawet nie wiem jakim cudem znaleźliśmy kasę na bilety. A ja jeszcze wyżebrałam od Danzō pieniądze na przewóz motoru. Byłam z siebie dumna, potrafiłam się przeciwstawić rozkazom i wyraziłam swoje zdanie. Przegnałam się z chłopakami przy moich drzwiach. Boże...Nie pomyślałam, że Tsunade może mnie zabić! Przecież ona mnie wydziedziczy, albo odda w ręce rzeźnika! Zginę razem z krową o imieniu Fella. O matko, równie dobrze mogłam poprosić jednego z chłopaków żeby mnie zabili, albo Itachi'ego. Na pewno by się zgodzili! Westchnęłam i otworzyłam drżącą rękę drzwi. Z holu, w którym zostawiało się kurtki i buty, było widać schody. Przed nimi z kubkiem kawy stała Tsunade przodem do mnie. Spuściłam głowę i dopiero kiedy, ciotka zabrała głos, delikatnie podniosłam na nią wzrok
-Sakura-szepnęła-Sakura to na prawdę ty!-upuściła kubek i podbiegła do mnie. Torba zsunęła mi się z ramienia kiedy ruszyłam się żeby znaleźć się w ramionach ciotki-Saku...Gdzieś ty była? Co to miało znaczyć? Potem na dodatek jeszcze ten Sasuke i Natruto. Sakura...tak się bałam. Żądam wyjaśnień
-Dobrze ciociu-chwyciłam rękę blondynki i pociągnęłam ją za sobą do salonu-Lepiej usiądź bo tego dość sporo-zaśmiałam się-Czas na całą prawdę...

-Gdzieś ty był cholera?!-krzyk Itachi'ego przywitał mnie od progu-Babcia prawie zawału dostała! W sumie ona przyjęła to najspokojniej...Nie ważne!
-Lepiej żebyś miał dobrą wymówkę bo w to, że rzucasz szkołę nie uwierzę-powiedział spokojnie ojciec zapraszając mnie do salonu.
Matka już tam siedziała, była spięta. Kiedy mnie zobaczyła, doskoczyła i uderzyła mnie w głowę, po czym z łzami w oczach przytuliła jak najmocniej
-Było warto?-szepnęła gładząc moje włosy
-Tak mamo-oddałem uścisk-Jeśli chodzi o Sakure to zawsze warto

-Już jestem!-ryknąłem na wejściu i przywitałem się z rodzicami-Okazało się, że oni ze sobą kręcą!
-Ale już się pamiętają tak?-matka poczęstowała mnie ciastkiem, które przyjąłem
-Oczywiście!
-Dzielny chłopak-tata poczochrał moje perfekcyjnie ułożone blond włosy-A teraz idź odpocząć bo niestety jutro śmigasz do szkoły!
-Spoko!-ucałowałem policzek matki i przytuliłem przelotnie ojca, po czym poszedłem na górę do swojego pokoju-Mam świetnych rodziców

Ciotka patrzyła na mnie z coraz większym zdziwieniem na twarzy podczas moich nieudolnych tłumaczeń. Wcześniej zaparzyłam jej herbatę uspakajającą i odłożyłam wszystki rzeczy, którymi mogłaby mnie uszkodzić. Na mój dowód przyniosłam kurtkę i pudełko po butach, w którym trzymam pistolet
-...I to już wszystko-westchnęłam-Błagam nie krzycz, albo krzycz tylko nie bij. Albo mnie uderz, obojętnie. Po prostu nie milcz
-Moje przypuszczenia okazały się prawdą...-odezwała się po chwili
-Że jak?!-podniosłam na nią wzrok-Cały czas wiedziałaś, a mimo to dalej trzymałaś mnie tu ze sobą? Przecież to niedorzeczne! Twoja córka zginęła przez mafię, a ja do niej należę. Nie rusza cię to?
-Kochana zaraz na prawdę cię uderzę-ostrzegła mnie pięścią-Odkąd Miko zginęła miałam pewne podejrzenia, szczególnie że miesiąc później ten gościu nie żył, a ty miałaś krew na rękach i plułaś na jego grób
-Należało mu się-warknęłam-Przez niego straciłam najważniejszą w moim życiu osobę, śmierć to było odpowiednia kara
-Tak wiem, ale w życiu nie posądzałabym Uchihe o taką tajemnicę-pokręciła z zażenowania głową-Muszę zmienić go w kontakcie-zaśmiałyśmy się-Rozumiem, że buzię na kłódkę mam trzymać
-Dokładnie-uśmiechnęłam się lekko
-I pomyśleć, że ten stary pryk Danzō, który mnie podrywał za młodych czasów teraz jest twoim szefem-jęknęła-Mam pomysł...Może w Kyoto on zamieszka z nami?
-Naprawdę?-podniosłam ze zdziwienia brwi-Jasne! Ale co ja powiem Hinacie?! Co tam Hinata, co ja powiem Ino?! Ona mnie porwie i zamknie w piwnicy jak się dowie, że przeprowadzam się do Kyoto. A Naruto?! Sasuke?! Jaka ja jestem głupia! Co ja im wszystkim powiem?
-Że prędzej czy później i tak byś musiała się przeprowadzić bo co jakiś czas muszę zmieniać siedzibę-wzruszyła ramionami-Proste
-Tsa-mruknęłam z irytacją w głosie-Wszystko zwalę na ciebie
                                                         ***
 Promienie słońca wpadły do pokoju budząc mnie, przeciągnęłam się z uśmiechem i ruszyłam do łazienki. Na dworze jest raczej zimno, więc muszę z garderoby wygrzebać cieplejszą kurtkę. Tsunade obiecała jeszcze dzisiaj iść do dyrektorki. Chwyciłam torbę i wyszłam z domu

Ruszyłam leniwym krokiem do szkoły, skrótem zaoszczędzę dobre 5 minut drogi. Przez plac zabaw szli Naruto z Sasuke
-Czekajcie!-krzyknęłam za nimi podbiegając-Idziemy razem?
-Jasne!-wcisnęłam się między nich i złapałam ich pod ramię-Coś się stało Saku?
-Nie czemu pytasz?-blondyn chyba nie uwierzył w moje zapewnienie-Nie wyspałam się, to wszystko
-Na pewno?
-Naruto!-jęknęłam-Jak będzie się coś działo dowiesz się pierwszy. A teraz czas namieszać w szkole i stać się głównym obiektem plotek!
Rozmawiając, do szkoły dotarliśmy parę minut później. Jak to w zwyczaju Sasuke i Naruto jako najprzystojniejsi goście w szkole zostali obrzuceni pełnymi zdziwienia spojrzeniami. A ich zaskoczenie było jeszcze większe gdy skojarzyli moje różowe włosy z Sakurą Haruno. Szepty i plotki rozniosły się z mrugnięciem oka, tak jak mówiłam. Ruszyliśmy śmiałym krokiem w stronę drzwi budynku. Kiedy tylko je przekroczyliśmy powtórzyła się sytuacja z zewnątrz. Dziwni ludzie posyłający dziwne spojrzenia. Dalej razem przeszliśmy zaledwie połowę korytarza bo dalszą drogę uniemożliwiły mi cztery, a właściwie pięć dziewczyn
-Sakura!-krzyknęła Ino podbiegając bliżej, zamknęła mnie w uścisku-Sakura
-Ino-oderwałam się od niej i podeszłam do białookiej-Hinata
-Oj Saki-przytuliła mnie delikatnie jednak czułam jej łzy na szyi
-Ej my też tu jesteśmy!-upomniała się brunetka-Co ci odwaliło Saku?
-Palma Tenten, palma!-uścisnęła ją po czym zrobiła to samo ze starszą dziewczyną-Temari!
-Sasuke-kun-jęczała małpa tuląc się do pasa Uchihy-Bałam się o ciebie!
-Świetnie Karin, ale mnie już puść-usiłował odepchnąć ją jednak jest do niego przyklejona klejem-Karin musimy iść się przebrać bo mamy w-f....
-Więc chodźmy!-Naruto uratował sytuację ciągnąc Sasuke w stronę szatni-Dziewczyny chodźcie!
-Już idziemy!-ryknęłam za nim-Temari co teraz masz?
-Wybacz wisienko idę na WOS!-machnęła ręką na odchodne-Na razie! Po szkole idziemy do kawiarni!
-Jasne!-krzyknęła Ino-No cóż dziewczyny, chodźmy przebrać się w za krótkie bluzki i na w-f z tym pseudo nauczycielem!
-Do boju!-podniosłyśmy zwycięsko pięść razem z Hinatą
Tak jak powiedziałyśmy poszłyśmy się przebrać, jednak najpierw odwiedziłyśmy moją szafkę w celu zostawienia kurtki i szalika. Gai był nie obliczalnym trenerem. Na rozgrzewkę jak, jak miał dobry humor biegaliśmy 100 okrążeń wokół boiska do piłki nożnej. Jednak wystarczy, że spojrzy na wściekłą bandę dziewczyn z Naruto i Kibą na czele to od razu zadaje łagodniejsze ćwiczenia. Krótkie czarne spodenki i bluzka do połowy brzucha w tym samym kolorze ze złotym napisem 'Demon'. Ino, Ten i Hina były ubrane identycznie, jednak każda z nas ma inny napis. Udało się nam kupić te same bluzki na jednym z cotygodniowych obchodów centra handlowego. Związałam moje włosy w wysokiego kucyka, mimo że są długie to przy Ino czuje się jak łysa. Kiedy i jak ona wyhodowała te włosy?! Wyszłyśmy na salę gdzie czekali już wszyscy, chłopcy jak zwykle udawali, że jest im gorąco i ściągnęli koszulki popisując się kto ma lepszy brzuch. Tenten rozpłynęła się widząc tors Neji'ego. A Hinata była bliska omdlenia patrząc na Naruto, gdyby nie nasza szybka interwencja pewnie by zawał miała. Ino zapiszczała gdy zobaczyła Kibę, miałam rację. Oni są sobie pisani! I miałam też rację, że Sasuke wygląda lepiej bez koszulki niż z nią
-Piękne dziewice zapraszam do nas!-ryknął Gai
-Skąd wie, że dziewice?-zaśmiała się Ino, a my jej zawtórowałyśmy-Czekajcie zróbmy przypał i zostańmy
Tak zrobiłyśmy, żadna z nas nie ruszyła się. Nauczyciel przez dłuższą chwilę zastanawiał się o co nam chodzi. Po chwili jak gdyby nigdy nic, zaczęłyśmy rozmawiać jak w kawiarni
-Panienki!-krzyknął zirytowany
-Zapraszał pan dziewicę ale nie pomyślał, że możemy nimi nie być!-zaśmiała się Tenten
Czwórka chłopców pijących w tedy wodę bez wyjątku wypluli ją na ziemię, kaszląc. Zaśmiałyśmy się i odgarnęłam włosy z twarzy
-I pick all my skirts to be a little too sexy-zanuciła Ino i ruszyłyśmy do reszty
-Just like all of my thoughts, they always get a bit naughty-dodała Hinata znając tak jak my z Ten tekst
-When I'm out with my girls I always play a bit bitchy-zrobiłam cwaną miną i uśmiechnęłam się seksownie
-Can't change the way I am-powiedziała uroczo Tenten
-Sexy, naughty, bitchy me-krzyknęłyśy wszystkie zadziornie i w tym momencie doszłyśmy do reszty
Sasuke, Naruto, Neji i Kiba świdrowali nas zdziwionymi spojrzeniami. Ale oni pewnie też mają swoje za uszami! Święci nie są, a my przecież czasem możemy być lekko jędzowate. Każdy patrzył na każdą, my dalej z zadziornie świdrowałyśmy zdezorientowaną twarz nayczyciela
-Panowie to był żart-zachichotałyśmy-Ale następnym razem niech pan szuka bardziej wyszukanych słów w starej szkole Sakury co druga dziewczyna była w ciąży
-Um...Dobrze-zaczerwienił się Gai-Rozpocznijcie rozgrzewkę
Wyszedł z sali nie zadając 500 okrążeń wokół boiska. Cud! A ja nie wierzyłam w magię! Razem z dziewczynami czułyśmy na sobie czujne spojrzenia chłopaków i jedno nienawistne, którym obdarowywała nas Karin
-Musimy pogadać-Uchiha chwycił mnie za nadgarstek i odciągnął na drugi koniec sali-Co to miało być? Chcesz żeby postrzegali cię za łatwą?
-Dla ciebie nie śmieszny żart-uśmiechnęłam się niewinnie-Nie, nie chcę. Ale ten pseudo trener musiał dostać nauczę za 100 okrążeń na rękach. Pamiętasz jaki byłeś wtedy wściekły? Ja zrobiłam tylko 60, a ty i Naruto zrobiliście aż 120 nadrabiając moje. To było głupie z waszej strony, mogłam potem przecież zrobić 240 pompek. Przez tydzień razem z Naruto nosiliście bandaże na rękach
-Ty też-wytknął-Poza tym musieliśmy to zrobić, bo twoje nadgarstki wyginały się w nienaturalny sposób. To było śmieszne w jakimś-tam stopniu
-Ale bolało jak diabli-jęknęłam-Sasuke...-przeciągnęłam rozkosznie
-Tak?-wspięłam się na palce i zbliżyłam do jego ucha
-To tak seksownie brzmi-szepnęłam zmysłowo i przygryzłam jego małżowinę uszną-Proszę nie gniewaj się na mnie
-Sakura!-zawołała Ino-Sakura szybko!
Musnęłam przelotnie jego usta po czym odbiegłam, zostawiając go zszokowanego. Ino oprócz wołana, machała na mnie ręką. Kiedy byłam wystarczająco blisko szarpnęła mnie za rękę przez co straciłam na chwilę równowagę, jednak z pomocą Ten szybko ją odzyskałam
-Co wam przerwałam?-zaszczebiotała-Mam na dzieję, że nic ważnego. Karin była już tak wściekła, że przeklinała na ciebie ale...Saku chyba ktoś do ciebie-wskazała za brunetkę wchodzącą do sali
Podchodziła do nas sekretarka i zarazem najlepsza przyjaciółka mojej ciotki. Jak zwykle była zabiegana i do jasnej anielki, czemu ciągle zabiera ze sobą tą świnkę?!
-Coś się stało Shizune?-spytałam kiedy ta podbiegła do nas-Pewnie Tsunade dzisiaj nie wróci bo musi zostać dłużej...-westchnęłam, nie lubiłam kiedy ciotka tak późno wraca. Zawsze może ktoś ją napaść i okraźć
-Oh nie!-krzyknęła nagle-Kazała mi przekazać, że masz się powoli zacząć już pakować bo wyjedziecie parę dni wcześniej, gdyż chciała skoczyć na zakupy do Mediolanu
-Wyjeżdżasz?-spytała ciekawska Ino-Na długo?
-Niecałe dwa miesiące-wzruszyłam ramionami-Powiedz jej, że się na to nie zgadzam ale ona i tak mnie nie posłucha. Tak więc do zobaczenia Shizune, bo ty tez z nami jedziesz? Prawda?
-Hai!-skłoniła się lekko po czym szybko, a wręcz biegiem opuściła szkołę
-Że na ile?!-krzyknęła rozjuszona Tenten
-Gdzie?!-ryknęła Hinata
-Dlaczego?!-Ino złapała mnie za ramiona-Właśnie wróciłaś i już wyjeżdżasz?! To nie normalne!
-Ciszej troszkę-mruknęłam-Jadę na dwa miesiące do Kyoto, bo moja ciotka musi zmienić główną siedzibę. A z tego, że jej się to nie podoba jedziemy tylko na dwa miesiące
Nagle przed oczami zauważyłam czerwone włosy, po chwili ktoś zadał mi siarczystego policzka. Zachwiałam się i upadłam tyłkiem na podłogę, nade mną pochylała się Karin
-Jak śmiesz głupia dziwko?!-wydarła się, a wszyscy zwrócili uwagę na naszą dwójkę
Wkurzyłam się i to mocno. O co jej chodzi?! Jakaś powalona! Kto normalny podchodzi i uderza go w twarz?! Słyszałam krzyki moich przyjaciółek, za to ona jak gdyby nigdy nic kopnęła mnie w brzuch. Odleciałam na parę metrów i chyba mi coś uszkodziła bo krew poleciała mi z ust. Chwyciła mnie za włosy przez co moja gumka pękła i po raz kolejny uderzyła mnie w twarz. Pod wpływem jej mocnego uderzenia poturlałam się parę metrów dalej. Jej kpiący, irytujący śmiech rozniósł się po sali. Wokół nas utworzyło się kółko gapiów. Widziałam jak Naruto powstrzymywał Sasuke od podejścia do niej. Tak samo Hinata wiedząc co za chwilę się stanie, trzymała Ino i Ten przy sobie. Zaśmiałam się, a Karin spojrzała na mnie jak na idiotkę. Leżałam twarzą do ziemi więc, nie mogła zobaczyć mojego wściekłego spojrzenia

Nikt nie wiedział o co chodzi. Ja też, a znając Sakurę i jej temperament, zabroniłam dziewczyną interweniować. Haruno zaśmiała się psychopatycznie po czym podniosła się z ziemi. Jej szaleńczy wzrok i kpiący uśmiech w połączeniu z krwią wypływającą z jej ust oraz brwi, czyniło ją niebezpieczną
-Demon-powiedziałam cicho ale dziewczyny oraz Naruto i Sasuke stojący obok usłyszeli-Zaraz się dowiecie czemu ma taką ksywkę
Kiwnęli głową na znak, że się zgadzają. Przełknęłam rosnącą w gardle gulę, która uniemożliwiała mi oddychanie, westchnęłam i zacisnęłam rękę w pięść
-Nie daj się Sakura-szepnęłam do siebie
Różowo włosa odgarnęła pasmo włosów z twarzy i spojrzała wyzywająco na Karin. Po chwili, już podduszała czterooką przy ścianie, był to tak szybki ruch, że nikt go nie zauważył. Uderzyła ją brutalnie w twarz i dało się słyszeć dziwny trzask kości. Jeżeli Od tego uderzenia palce Sakurze nie wypadły, to był to nos okularnicy. Ponowiła atak w brzuch, a Karin jedynie krzyknęła z bólu. Psychopatyczny, kpiący uśmiech i szalone szmaragdowe oczy patrzyły na wystraszoną twarz Karin. Sakura zaśmiała się i zacisnęła rękę mocniej na szyi czerwonowłosej. Czarnooka nie była w dobrym położeniu, szczególnie że nawet nie dotykała stopami ziemi, tylko dyndała w powietrzu. Drabinki na ścianie wbijały się jej w plecy, a przed nią stał Demon. Mimo tej krwi, szalonego wyrazu twarzy i brutalnej siły, Sakura wyglądała przepięknie. Na samym początku dostała ksywkę 'Demon', dopiero kiedy chłopcy zaczęli się nią interesować, a ONI zaczęli jej bronić jak księżniczkę. Więc wtedy przedłużyli jej przezwisko o jedno słowo. Księżniczka Demonów. Tak zwracali się do niej wszyscy, tylko jej bliscy przyjaciele do których się zaliczałam używali jej imienia, bądź zdrobnienia typu: Saki, Saku. Lub bezpośrednio używali nazwiska. Jedynie ja zwracałam się do niej Księżniczko. Teraz się jej boję, ale dalej mam do niej ogromny podziw i szacunek. Jej włosy idealnie kontrastowały z czarną bluzką i złotym napisem 'Demon'. Ja się dziwie gdzie my znalazłyśmy te idealne opisujące nasze charaktery bluzki. Na mojej widnieje wielki napis 'Shy', Ino ma 'Sexy', a Ten 'Brave'. Kolejny krzyk Karin przebudził mnie z letargu. Nikt się nie odzywał, na sali była idealne cisza przerywana co chwila rykami bólu czterookiej. Coś Haruno hamowało, było to widać. Gdyby chciała już dawno by ją zabiła, ale tego nie zrobiła. Na przeciwnej ścianie było ogromne lustro, przez co odbijała się blada twarz czerwonowłosej i plecy Sakury. Każdy czekał, nikt nie wiedział na co, ale czekał. To z każdą chwilą staje się coraz bardziej niebezpieczne, któraś z nich może stracić życie, a ja nie mam zamiaru na to patrzeć. Ino chyba myślała podobnie, bo wyszła z koło i podeszła pewnie do pleców Haruno. Nie wytrzymałam już nerwowo, deja vu jakie teraz przeżywam jest nieprawdopodobne. Poczułam na policzku mokrą ciecz
-Sakura-powiedziała łamiącym się głosem-Proszę cię...Już dość... Już wystarczy...
Różowo-włosa nie odrywając ręki od szyi Karin spojrzała przez ramię na Ino

-Sakura-łamiący się czyjś głos usłyszałam tuż za mną-Proszę cię...Już dość...Już wystarczy...
Spojrzałam na nią przez ramię. Czy ta blondynka to Ino? Przeniosłam czujnie wzrok na Hinatę. Poczułam dziwne ukłucie w sercu widząc jej łzy, lekko poluźniłam ścisk na szyi Karin, ale całkiem ręki nie zabrałam. Hinata wysunęła się na przód i stanęła bliżej niż Ino. Wyciągnęła rękę i przez chwilę miałam wrażenie, że mnie uderzy, jednak nic takiego nie nastąpiło. Odgarnęła moje włosy z twarzy i szepnęła dwa słowa, które zawsze działały
-Księżniczko wystarczy-uśmiechnęła się niewinnie
Obróciłam głowę w kierunku Karin i zobaczyłam jej zmasakrowaną twarz. Zdezorientowanym wzrokiem spojrzałam na Sasuke i Naruto, który patrzyli na mnie z nadzieją
-Dasz radę Saki-szeptał do siebie blondyn-Wierzę w ciebie
Czarne tęczówki Uchihy działały identycznie jak Hinata-Uspokajająco. Zwróciłam znów wzrok na Karin, puściłam ją i odskoczyłam na bezpieczną odległość. Obiecałam i znowu złamałam słowo. Podeszłam do Hinaty i tym razem patrzyłam w jej oczy. Wytarłam krew płynącą z moich ust i delikatnie przetarłam pęknięty łuk brwiowy
-Wybacz-powiedziałam pewnie-Miałaś już tego nigdy nie oglądać, znowu cię zawiodłam ale...-przerwała mi. Rzuciła mi się na szyję i przytuliła z całych sił, jej łzy kapały na moje włosy i plecy oraz na ramię. Objęłam ją delikatnie i ukryłam twarz w jej granatowych włosach
-Jesteś silna-szepnęła mi do ucha przez łzy-Bardzo silna, kiedyś ledwo nos łamałaś i to za czwartym uderzeniem, a teraz już się udało za pierwszym
-Wtedy miałam 12 lat-mówiłam z uśmiechem-Teraz mam 16, to za kolejne 4 będę łamała nosy spojrzeniem. Sorki, ubrudziłam ci krwią bluzkę
Obie wybuchłyśmy gromkim śmiechem, a reszta patrzyła na nas jak na idiotki
-Mam okropne wrażenie, że to się kiedyś już stało-uśmiechnęłyśmy się będąc dalej w uścisku i w tym momencie do sali wpadł wychowawca i pseudo nauczyciel w-f'u
-Znowu się pobiłyście?!-jęknął Kakashi nie patrząc na nas, jednak podchodząc bliżej zaszczycił wszystkich spojrzeniem. Odkleiłam się od Hinaty i stanęłam przed nim razem z Karin-Jezu teraz to wygląda gorzej...O co poszło tym razem?
-Tak całkiem szczerze?-spytałam na co skinął głową-Sama nie mam pojęcia. Gadałam z dziewczynami, a ona się na mnie rzuciła z wrzaskiem 'Jak śmiesz głupia dziwko!'-usiłowałam naśladować naturalnie skrzeczący głos czterookiej ale wyszła z tego tylko kaczka srająca w deszczu-Niech zgadnę...Do dyrektorki?
-Z kolejnej szkoły chcesz wylecieć Haruno?-pokiwał mi palcem przed nosem niczym matka karcąca dziecka za zapierniczenie ciastek
-Jeszcze z żadnej nie wyleciałam-westchnęłam-Dobre oceny i względy u wielu nauczycieli mi pomogły
-Święta racja!-krzyknął czerwonowłosy, który wszedł do sali-Gdyby nie to, to już 17 razy musielibyśmy zmieniać szkołę!
-Sasori!-pisnęłam i podbiegłam do chłopaka-Jest reszta?
-Oczywiście!-do sali weszła reszta chłopców, a ja każdemu po kolei zawiesiłam się na szyi
Wskoczyłam Gaarze na barana. Chłopcy zaśmiali się i podeszliśmy do nauczyciela, który wyglądał na zdziwionego. Hidan zabrał na bok Hinatę i Ino, dziękując im i pewnie podrywając na jakieś sprośnie teksty. Zboczeniec. Po chwili białowłosy wrócił z wielkim uśmiechem, podbiegł do nas i poczochrał moje różowe włosy
-Hej!-jęknęłam przeciągle bijąc go w rękę ze śmiechem-Co cię napadło?
-Złamała jej nos za pierwszym ciosem!-zaświergotał jak podniecona nastolatka-Ostatnim razem były 4. Rozumiecie?! Za pierwszym! Musiałaś jej nieźle przypierniczyć kotku!
-Tak jakby-zaśmiałam się nerwowo, drapiąc w tył głowy-Ale ona tez mi nie była dłużna. Mam potłuczone żebra i pęknięty łuk brwiowy
-Skąd to wiesz?-Naruto podszedł do nas razem z Sasuke, Ino, Hiną, Kibą i Tenten
-Uwielbia medycynę-machnął lekceważąco czerwonowłosy-Umie nastawiać kości, robić jakieś zioła lecznice. Trucizny i zna ciało ludzkie jak własną kieszeń. Czasem jest przydatna
-Czasem?!-ryknęłam zirytowana-Kto ci ostatnio zioła uspakajające robił? No kto?! No ja, więc się nie odzywaj! A tak poza tym ich kręci to jak jednym ciosem potrafię ogłuszyć człowieka, przez co traci przytomność
-Nie wierzę!-zaśmiał się Kiba-Zademonstruj!
-Niby na kim?-Ten uderzyła go w głowę-Hej co mamy później?
-Chemie, a co?-spytała zaciekawiona Ino
-Pokaż na mnie-zgłosił się Deidara-Ma mnie pytać, a nie umiem
-Jak chcesz-wzruszyłam ramionami i podeszłam go od tyłu
Sprawdziłam odpowiedni kąt i zamachnęłam się. Kiedy uderzyłam ten przez chwilę jeszcze stał na nogach
-I co?-zapiszczał właściciel Akamaru-Nie umiesz
Pstryknęłam palcami i nagle Deidara wylądował nie przytomny na podłodze, ONI przybili mi piątki i czochrali włosy. Widziałam jak patrzą krzywo na Sasuke, a on za wszelką cenę stara się tego unikać. Troszkę krępująca sytuacja. Chwyciłam Pein'a i Gaarę za ramiona, reszcie Flying Dragon (oprócz nieprzytomnemu Dei'owi) mruknęłam 'Musimy pogadać. Teraz!' Odeszliśmy na drugi koniec sali, żeby nikt nam nie przeszkadzał. Rozejrzałam się i jedyne spojrzenie, które na sobie czułam należało do Sasuke
-Co jest?-spytał Hidan kiedy zrobiliśmy kółko. Chwyciliśmy się na plecach i pochyliliśmy, tak jak drużyny sportowe
-Chodzi o wasz stosunek do Sasuke-powiedziałam twardo-Misję przejęła Konan, wy już nic do niego nie macie...Poza tym ja mu ufam
-Głupia jesteś-prychnął Sasori-Jak ty możesz mu ufać? Czyli jednak obawy Gaary się spełniły?-kiwnęłam speszona głową-Nasza księżniczka się zakochała
-Musicie być dla niego mili! I nie patrzcie na niego jak na E.T!-powiedziałam już zła
-Nie ma mowy!-warknął Pein-Od czasów twojego ostatniego chłopaka nie...
-Zamknij się!-krzyknęłam wściekła burząc koło-Dalej mogę obić wam gęby idioci! Chłopaki ja po prostu chcę normalnie żyć! Miałam z tym skończyć już dawno ale nie potrafiłam was zostawić!
-My ciebie też kochamy kotku-kolejny raz Hidan poczochrał mi włosy. Co mu odwaliło?! I co on ma z tymi kotami?! Jakaś trauma z dzieciństwa czy co?
-Ja dalej się na to nie zgadzam- powiedział twardo obecny przywódca
-Pein proszę cię-przytuliłam się do niego-Wiem, że wszyscy chcecie mnie chronić. Ale jak tak dalej będzie to będę dziewicą do końca życia! Muszę kiedyś zaszaleć! Ale no wiesz sama!-jęknęłam patrząc błagająco na niego-Hej! W innym wypadku zamieszkam u ciebie w piwnicy i będę ci pierdzieć na kanapę, a twojej dziewczynie będę mówił jak to myślałeś, że Kisame to delfin!
-Dobra przekonałaś mnie!-powiedział podnosząc ręce w geście poddańczym
-A mnie nie-powiedział spokojnie Gaara
Odwróciłam się na pięcie w jego stronę i podeszłam do niego powoli. Pocałowałam go w policzek szepcząc na ucho
-On i tak umrze-zaśmiałam się szatańsko-Jak chcesz będziesz mógł strzelić pierwszy
Skinął głową na znak zgody i wróciliśmy do moich przyjaciół. Jednak ja zostałam wezwana do Kakshi'ego i razem z Karin poszłyśmy do dyrektorki

-A pamiętasz Hinata jak pierwszy raz połamała komuś kości?-zaśmiał się Sasori, spojrzałam na niego z rozbawieniem, ale reszta była zdziwiona-A to wy nie wiecie? Z Haruno to kiedyś niezłe ziółko było!
-Było?-zaśmiałam się-Dalej jest, tyle że silniejsze! A pamiętasz jak zaczęła bić się z tym złodziejem co nas wtedy napadł u mnie?
-Ta, to było dobre-przypomniał sobie Gaara-Szczególnie, że wygrała i jeszcze zabrała mu portfel
-Ściemniacie!-zaśmiał się Kiba-Ale opowiedz jak po raz pierwszy kogoś uszkodziła
-Deidare?-zarechotał Hidan-To było chyba najlepsze, ale tylko miał tylko zwichniętą kostkę. Miała wtedy napięcie przed miesiączkowe i przyszliśmy do niej. Jak zwykle dała mnóstwo żarcia i w tym były ulubione ciastka Sakury oraz Deidary. Kiedy zabrał jedno ona tak się wpierniczyła, że go ze schodów zrzuciła
-Boże pamiętam!-zaczął zwijać się ze śmiechu Sasori- A potem mu je zabrała i zjadła! I ta jej mina!-zrobił wkurzoną minę z nutką naburmuszenia
-A kogoś tak poważniej?-spytała ciekawie Ten, a mnie przeszły dreszcze na samo wspomnienie

Młoda Sakura Haruno licząca zaledwie 12 lat przygwoździła, rówieśnika z klasy o czerwonych włosach i piwnych oczach do ściany w sali gimnastycznej. Wokół niej stała reszta osób i w milczeniu oglądali bójkę. Marco przed chwilą znowu upokarzał nieśmiałą Hinatę. Młoda Hyuuga stała za wściekłą Haruno. Widziała jej zamglone oczy i uśmiech szaleńca. Sakura zaśmiała mu się perfidnie w twarz i uderzyła pięścią. Charakterystyczny trzask i chłopak ma złamany nos. Coraz mocniej podduszała chłopaka. Przed tłum wyszedł Deidara, który trząsł się ze strachu
-Sakura-powiedział drżącym głosem-Proszę cię...Już dość...Już wystarczy
Ona odwróciła się w jego stronę z perfidnym uśmiechem, jednak ten zszedł kiedy zobaczył Hinatę, tuż przed sobą. Szalone, szmaragdowe oczy przestały wydawać się psychiczne
-Księżniczko...Wystarczy-uśmiechnęła się lekko granatowłosa
Sakura odsunęła się od Marco i podeszła do Hyuugi. Spuściła głowę i wytarła krew płynącą z jej ust. Po szaleńczym wyrazie nie było już śladu, teraz jej twarz była pusta. Nie wyrażała żadnych uczuć
-Hinata...Ja...-odetchnęła-Ja obiecuje ci, że już nie będziesz musiała patrzeć na coś takiego. Będę się pilnować...Ja...Nie chciałam abyś cierpiała. Wybacz mi Hinata
-Zawsze ci wybaczę-białooka przytuliła delikatnie różowowłosą, a ta wtuliła się w jej ramię

poniedziałek, 1 czerwca 2015

14. Powiedziałam nie!...Nie zrobię tego!

Dobry! Troszkę rozdziału nie było jednak byłam (jestem) chora i po prostu nie miałam siły wysilić się na myślenie. Poza tym muszę w weekendy jeździć do miasta, które jest prawię godzinę drogi od mojego kochanego zadupia. Tylko po to żeby pomalować ściany w moim nowym pokoju i posiedzieć na schodach słuchając muzyki, kiedy nie ma nic do roboty. Ni ma tam neta ;(((
Kocham tą otyłą buźkę :))) Zdrówka życzę
~Hoshi
 ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Wyszliśmy z mojego domu zamykając go. Klucze zawsze miałam przy sobie, w razie jakbym chciała wrócić do LA. Całą drogę Sasuke i ja przypominaliśmy, a właściwie usiłowaliśmy sobie przypomnieć nasze wspólne dzieciństwo. Dowiedziałam się, że blondynkiem ze zdjęć jest Naruto. Teraz rozumiałam fakt, że podczas naszego pierwszego spotkania mówił do mnie jakby mnie znał. Koniec końców mieliśmy dość spory ubaw przy nieudolnym wspominaniu dzieciństwa i zadzwoniłam do niebieskookiego
-Siemaneczko Blondyneczko-zwracałam się tym powitaniem do Ino, ale do Naruto też pasuje-Wiesz czego się dowiedziałam kłamczuchu?
-No czego?-powiedział zaspany. Całkowicie zapomniałam o strefach czasowych. Chyba mnie znienawidzi za pobudkę o 5.12, tymczasem u nas jest południe-Mam nadzieję, że to miejsce twojego pobytu i termin powrotu. Wiesz jak ja się o ciebie martwię? A Sasuke? Pomyślałaś o nas? Ja tu rwie włosy z głowy, a on zniknął. Przez was kiedyś trafię na izb...-przerwał mu czarnooki
-Zluzuj gacie Naruciaku-zaśmiał się-Znalazłem naszą zgubę, kiedy skapnąłem się gdzie jest od razu pojechałem
-S-Sasuke?-wydukał po chwili-Powaliło was?! Ja myślałem, że...Właściwie nie myślałem! Zamartwiam się jak głupi, a wy jesteście w...No właśnie gdzie wy jesteście?
-W Los Angeles-westchnęłam-Dowiedziałam się całkiem przypadkiem, że ty Sasuke i ja, lata świetlne wstecz byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. I teraz sprawa do ciebie: Pamiętasz coś z tego okresu? Bo my nie bardzo-zaśmiałam się lekko
-Pamiętam wszystko!-krzyknął uradowany-Czekajcie zaraz wsiadam w samolot! Jeszcze dzisiaj u was będę!
Po jego radosnym okrzyku rozłączył się, zdziwiłam się że jego rodzice na to pozwolą. Sasuke i ja uciekliśmy. Ale rodziców Uzumaki'ego  jeszcze nie miałam okazji poznać. Szliśmy w ciszy, która wcale nie była uciążliwa. Co chwila zaczepnie i 'przez przypadek' ocierałam nasze dłonie, on po chwili zaśmiał się i splótł nasze palce. Zarumieniłam się przez śmiech, jak na zawołanie przytuliłam się do jego ramienia. Doszliśmy na plac zabaw, potem przez las i na sam koniec zostawiliśmy ławkę wspomnień. Ściągnęłam warstwę śniegu rękawem płaszcza i odnalazłam pamiętny napis
S+N+S=THE BEST TEAM
Zaśmiałam się i przeszłam na drugą stronę, przywołałam czarnookiego dłonią. Obszedł ławkę i kucnął przy mnie. Z oparcia roztarłam śnieg w jednym miejscu ukazując napis
S+S=More than Friends
Przyciągnął mnie do siebie i ucałował w skroń. W miejscu gdzie jego usta dotknęły mojej skóry przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Bez zastanowienia wyciągnęłam z kieszeni czerwonego płaszcza czarny permanentny mazak i nabazgrałam na ławce kolejny wpis. Było ich pełno, jednak znalazło się jedno miejsce. Na samym środku ławki, gdzie każdy będzie go widzieć
SasuSaku Forever In Love
Po pokazaniu mu dzieła, zaśmiał się  i spojrzał na mnie dziwnie
-SasuSaku?-spytał z rozbawieiem
-Właśnie tak! Nasze ship name-pocałował mnie żarliwie
Stado motyli krążyło mi w żołądku tworząc przyjemny skurcz. Jego zimne dłonie na moich policzkach zdawały się płonąć, wplotłam mu ręce we włosy na co zamruczał uroczo. Mieliście kiedyś takie momenty, kiedy ktoś wam przerywa coś ważnego? Tak było tym razem...Usłyszeliśmy chrząknięcie. Oderwaliśmy się od siebie patrząc na przybysza. Dziewczyna o niebieskich włosach, kolczyku w brodzie, kwiecie z origami i lekkim uśmiechu. Jej piwne oczy patrzyły na mnie
-Sakura kope lat!-uśmiechnęła się do mnie-Po twojej minię widzę, że nie poznajesz. To ja Konan, poznałyśmy się na imprezie u Sasori'ego
Zbliżyła się do mojego policzka i szybko go cmoknęła na przywitanie, ale tak na prawdę szepnęła trzy krótkie słowa 'Należę. Do. Akatsuki.' I jej sztuczny uśmiech oraz baczne spojrzenie, obserwujące każdy ruch Sasuke tylko upewniły mnie, że to nie jest żart
-O matko Konan!-udałam zaskoczoną-Wybacz, że cię nie poznałam. Strasznie się zmieniłaś od ostatniego spotkania! Musimy iść na kawę najlepiej teraz!-odwróciłam się do Uchih'y-Sasuke masz tu moje kluczę, nie obrazisz się jak pójdę z Konan?
-Jasne, że nie-wręczyłam mu kluczę i pocałowałam przelotnie-Wrócisz?
-Do ciebie zawsze-rozczochrałam mu włosy-Będę za 3 do 4 godzin. Mamy sobie SPORO do wyjaśnienia. Jak coś to dzwonisz!
Zaśmiałam się razem z niebieskowłosą i odeszłyśmy pod rękę. Udając rozmowę przyjaciółek z przed lat zniknęłyśmy z pola widzenia czarnowłosego. Odeszłam na metr, kiedy byłam pewna, że Sasuke nie może mnie zobaczyć
-Mów o co chodzi-przygotowałam pozycje do ataku-Chce dowodu na twoje słowa!
Podeszła do mnie i z pod bluzy wyciągnęła naszyjnik Akatsuki. Chciałam dowodów? Dostałam dowody. Teraz wiedziałam, że nie kłamie. Nawet kiedy by go ukradła nie przyszłaby do mnie, poza tym, nas nie da się okraść. Westchnęłam i dotknęłam swojego wisiorka
-Jestem w Akatsuki od twojego odejścia-uśmiechnęła się-Właściwie to nie odeszłaś tylko...Jak to się nazywa?
-Przymuszenie do pracy-warknęłam nie przyjemnie-Chodźmy do bazy, pewnie jeszcze śpią
-Zdziwiłabyś się-zaśmiała się cicho-Tobi kiedy się dowiedział, że przyjechałaś, a nie znalazł cię w pokoju zrobił taką akcje, że pewnie do teraz płaczę na twoim dywanie z twoją bluzką w ręce. Deidara i Gaara popadli w panikę, a Pein, Sasori i Hidan się wkurzyli
-No to będę miała niezłą akcję-przeczesałam ręką włosy-Chwila...Przecież zostawiłam kartkę na stole w kuchni...
-Ale nikt oprócz ciebie tam nie zagląda-wybuchłyśmy śmiechem-Oni żywią się tymi zepsutymi jogurcikami, pizzą lub zupkami błyskawicznymi bez wody
Resztę drogi przeszłyśmy śmiejąc się i rozmawiając o wszystkim. Opowiedziałam jej o moim problemie z Sasuke, a ona przyznała, że muszę pogadać z zarządem. A w razie czego może wykonać ja za mnie. Rzuciłam się jej na szyję z wielkim bananem na ustach. Weszłyśmy do bazy po drabinie
-Kim jesteście?-jak zwykle szorstki głos przywitał nas na wejście. Powinni dać kogoś z milszym głosem
-Papierowy Anioł!-krzyknęła w stronę północnego korytarza-Jest ze mną...-przerwałam jej
-Trzymać gardę idioci!-ryknęłam wściekle w każdym kierunku-Księżniczka Demów!
Atmosfera tego miejsca wprawiała mnie w furię, od zawszę tak było. Ale dzisiaj kiedy dowiedziałam się, że przetrząsnęli całą bazę oprócz tej cholernej kuchni moja złość była niewyobrażalna! Usłyszałyśmy bieg i po chwili przed nami stanęła szóstka debili
-Gdzieś ty była?!-wydarł się Pain-Szukaliśmy wszędzie! Nawet nie zostawiłaś jakiejś kartki!
-A w kuchni sprawdzałeś?!-warknęłam wściekle-Najwidoczniej nie! Bo tam była ta 'jakaś kartka'!
-Saku my...-speszył się Deidara ale mu przerwałam
-Zamknij się i prowadź do szefa!
Spełnili moją prośbę i po 10 minutach maszerowania labiryntem korytarza zatrzymaliśmy się przed mosiężnymi drzwiami mojego szefa. Zapukałam i po chwili weszłam razem z Konan i Pain'em. Swoją drogą między tą dwójką ewidentnie coś iskrzy
-Sakura? Co to była za akcja z rana?-starzec wstał i podszedł do mnie-Dzisiaj kiedy oni biegali w panice po lesie znalazłem w kuchni tą oto kartkę, ale nie miałem okazji jej nikomu dać
Pokazał liścik Pain'owi, a Kon zaglądając mu przez ramię też przeczytała jego teść. Niebieskowłosa zaśmiała się z miny rudego, który spalił buraka
-Coś się stało?-spytał zwracając moją uwagę-Po twoim zmartwionym obliczu widzę, że cierpisz
Odprawił dwójkę na korytarz. Ja po chwili opadłam na kanapę w rogu gabinetu, on usiadł na przeciwko mnie w pasującym do zestawu fotelu. Położyłam się na czarnej skórze plecami i wgapiałam się tępo w sufit
-Danzō ja...-zacięłam się po czym westchnęłam-Ja...nie chcę wykonywać mojej misji
-Dlaczego?-jego spokojny głos uspokajał mnie, a on należał do niewiecu osób, które były cierpliwe na moje kaprysy-Czy posunął się za daleko? A może nie idzie po twojej myśli?
-Nie w tym rzecz-machnęłam dziwnie ręką-Chodzi o to, że ja...Dowiedział się, że to mój przyjaciel z dzieciństwa...
-Rozumiem-westchnął-Zakochałaś się
-Że jak?-siadłam gwałtownie na kanapie-Nie wydaje mi się...
-Zaprzeczasz-uśmiechnął się ciepło-Twoje serce skradł morderca twojej kuzynki...-przerwałam mu
-Nie on ją zabił-warknęłam-To nie on nacisnął spust tego jeb(?)anego pistoletu!
-Ale był tam! Siedział na drzewie!-wstałam ze złości-Poza tym...
-Powiedziałam nie!-ryknęłam-Nie obchodzą mnie twoje domysły! Nawet jeżeli są zgodne z prawdą! Masz rację Danzō zakochałam się! I nie skrzywdzę go, nie potrafię! Niech Papierowy Anioł to zrobi! Też jest dziewczyną i do tego ładną! Chcę zniknąć...-rozkleiłam się i głos mi się załamywał
-Nie masz wyjścia-podszedł do mnie i pogładził mnie po włosach-Musisz powiedzieć ciotce prawdę i przenieście się do Kyoto. Mamy tam bazę więc nic ci się nie stanie. Jadę z wami, więc będę cię miał na oku. To się w końcu skończyć musiało, ale nie przypuszczałem, że w ten sposób. Wyruszamy do Kyoto za dwa tygodnie, ale wiesz że będziesz musiała być na tym jak to się stanie?
-Dziękuje Danzō-wtuliłam się w niego będąc u kresu łez-Za wszystko dziękuje. Lepiej będzie jak zniknę, niż będę widzieć jego czarne włosy. Jego kuszące usta i te piękne ciemne oczy, które są niczym nieskończona otchłań
-Jejku miłość jest ślepa, głucha i głupia-pogłaskał mnie po raz kolejny po głowie-I zmusza ludzi twardych takich jak ty do płaczu
-Po prostu idiotyzm-zaśmiałam się przez łzy-Ciekawe co za psychol ją wymyślił...
-Jakiś psychiczny-odpowiedział starzec
Zaśmialiśmy się i wpuściliśmy do gabinetu resztę osób aby wyjaśnić im zmianę planów. Po całej tej rzeźni, która ma się odbyć za dwa miesiące mam zamieszkać już na stałe w Kyoto

Telefonowałem do Orochimaru przez dobrą godzinę, jednak nie odbierał, a po 15 minutach sam oddzwonił
-Co ci odwaliło?-krzyknął-Coś nie tak z różową czy jak?
-Nie zrobię tego!-warknąłem wściekły-Weź do tej roboty Suigetsu, a nie mnie!
-Uuuu ostro-zaśmiał się kpiąco-Zabujałeś się czy jak?
-Nie twój interes!-mój ton głosu nie zmienił się-Przenieś mnie do innej bazy...-przerwał mi
-Do niby której?
-Na przykład do tej w Kyoto!-ryknąłem-Jedziesz tam za nie długo, weź mnie ze sobą!
-Dobrze-jęknął-Ale wrócisz na mordowanie, załatwię ci bilet w pierwszym rzędzie. Zakochańcu
Rozłączył się, a ja w jakimś tam stopniu odetchnąłem z ulgom. Przynajmniej to nie ja ją zabiję...

Dzień Dziecka!

A co mi tam! Przecież teoretycznie każdy jest dzieckiem! Więc...Najlepszego z okazji Dnia Dziecka! Wszystkim!