Sam nie wiedział co tu robił, poszedł tylko wyrzucić śmieci ale znalazł się na drugim końcu miasta. Specjalnie tu przyszedł po tej części nie było bloków, jedynie pojedyncze domy i mnóstwo garaży wszystkich mieszkańców Konohy. Słońce mocno grzało, przecież był piękny maj. Nawet jej nie szukał, wiedział że tu była. Nie mylił się, wychodziła właśnie ze swojego garażu. Miała na sobie czarne znoszone trampki, ogrodniczki z długimi nogawkami, które były podwinięte przed kostkę i pod spodem krótką, przed pępek, białą bluzkę. Na różowych włosach miała czarną czapkę za daszkiem założoną tył na przód. Jej twarz nie miała ani grama makijażu, jedynie była uwalona smarem na lewym policzku. Żuła różową gumę robiąc z niej balony i ciągnęła za sobą duży biały worek z rzeczami do wyrzucenia
-Siema stary-przywitał się z nią tak jak miał w zwyczaju, ona spojrzała na niego z kpiącą miną-Jesteś zła
-Też byś był gdyby zjebał ci się motor-warknęła brutalnie wrzucając worek do wielkiego kontenera naprzeciwko jej ostatniego garażu w piątym rzędzie
-Nie możesz chodź raz dać go do mechanika?-spytał i usiadł na kanapie przy drzwiach we wnętrzu twierdzy dziewczyny
-Tu się jebnij-popukała się palcem w środek czoła. Odwróciła się do niego tyłem i kucnęła przy maszynie-Nie będę płaciła za naprawę, bo mam prawie 100% pewność że po tygodniu znowu się rozdupi
-Przypomnij mi czemu jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi?-spytał ironicznie
-Ja byłam zajebista, a ty się do mnie doczepiłeś-powiedziała szukając klucza francuskiego w skrzynce z narzędziami
-A tak serio?
-Znamy się od dziecka cioto, nie mogło być inaczej-zaśmiał się cicho . Dziewczyna miała racje-I po co się ryjesz głupku? I tak mówię że się do mnie doczepiłeś
-Pomóc ci?-spytał znając odpowiedź
-Ciebie już do reszty pojebało Uchiha-zaśmiała się kpiąco dokręcając śrubę-Jak już kiedyś powiedziałam, NIGDY nie dotkniesz mojego motoru
-Ale..-przerwała mu
-Stul ryj, ja tu pracuje-syknęła mocując się z narzędziami
-Jesteś irytująca-machnął na nią ręką. Wkurzyła się, wstała i pochyliła się nad nim. Ręce oparła pod boki , w jednej z nich trzymała klucz, którego wcześniej szukała
-Słuchaj koleś jak coś ci nie pasuje to tam są drzwi-wskazała mu ręką z kluczem otwarte na oścież drzwi garażu-Ty jesteś ciotą i jakoś ci tego nie wypominam
-Ciągle to mówisz-uśmiechnął się ironicznie, a później się roześmiali-Wredna jesteś wiesz?
-Oczywiście że wiem matole-wróciła do maszyny i odpaliła ją. Z radości aż krzyknęła-No i kto tu jest zajebisty?! Wstawaj, jedziemy!
-Ale powiedziałaś...-przerwała mu
-Oj zamknij się wreszcie!-krzyknęła wyprowadzając motor z garażu
-W takim razie mogę prowadzić?-pytał wykorzystując okazję, mimo wszystko spodziewał się negatywnej odpowiedzi. Zdziwił się kiedy jego najlepsza przyjaciółka wyciągnęła z kieszonki ogrodniczek kluczyki i rzuciła mu je-Serio moge?
-No nie kurde, dałam ci je żebyś popatrzał-spojrzała na niego litościwie-To jest jedyny raz kiedy je dotykasz, lepiej się naciesz
-O łaskawa pani-mruknął siadając. Dziewczyna ściągnęła czapkę, na której usiadła i założyła na jego głowę czarny kask, sama ubrała identyczny-Przytul się do mnie
-Wiedziałam że nisko upadniesz, ale nie wiedziałam że aż tak-mruknęła ale objęła go ramionami, które zaplotła na jego piersi-Jak coś zepsujesz powieszę cię na oczojebnych sznurówkach i napiszę ci na czole "Zjeb, który zepsuł Haruno motor"
-Ta jasne-mruknął i ruszyli
Po paru minutach byli na wzgórzu, z którego było widać panoramę miasta. Siedzieli na trawie, a jego myśli były dziwne
-Sakura jesteś lesbą?-spytał. Wiedział że dziewczyna nigdy nie miała chłopaka i myślał że to dlatego
-Jak na ciebie patrzę to poważnie się nad tym zastanawiam-zaśmiała się-To że gadam z chłopakami o innych dziewczynach, nie znaczy że lubię je macać czy coś
-Nic nie wspominałem o macaniu-zauważył i roześmiał się-dziewczyna uderzyła go z pięści w ramię, a on wywrócił się na plecy
-Debil z ciebie Sas-położyła mu się na brzuchu
-Podoba mi się Maddison i chcę ją zaprosić na bal-dziewczyna wstała do pozycji siedzącej i spojrzała na niego bez wyrazu. Z jej twarzy nawet zszedł ten ironiczny uśmieszek, który miała prawie zawsze-Wszystko w porządku?
-T-tak...-odchrząknęła i wstała-Po prostu Maddison to niezła dupa i to z wysokiej półki
-Coś w tym złego?-on również usiadł, a po chwili wstał
-Po prostu tak długo byłeś dla mnie ciotą, że to aż dziwne że podoba ci się taka dziewczyna jak Maddison-ruszyła do motoru i usiadła z przodu-Wracamy
Kiedy usiadł i założył kask, włączyli się do ruchu ulicznego i po chwili mknęli przez Konohe. Dziewczyna odstawiła swojego najlepszego przyjaciela na osiedle bogatych domków jednorodzinnych i pojechała na szare blokowisko, na którym się wychowała. Nie była biedna, ale matkę i jej nowy fagas nie chcieli się przeprowadzać. Wbiegła po schodach co dwa na trzecie piętro i zobaczyła ciemne drzwi. Pchnęła je, były zawsze otwarte
-To ty Sakura?-spytał Torahaki
-Nie kurwa, duch święty-warknęła i trzasnęła drzwiami do swojego pokoju
Przebrała się w dres, związała różowe włosy i zaczęła atakować pokaźny worek treningowy zawieszony na suficie na środku pokoju. Kiedy jej poziom agresji nie spadł z krzykiem kopnęła metalowy kosz, a papiery będące w nim podleciały aż pod sufit. Później jednym ruchem ręki zrzuciła z biurka wszystkie rzeczy. Oparła się plecami o szarą ścianę i zsunęła się po niej, objęła kolana rękami, a samotna łza słynęła po jej policzku po raz pierwszy od czterech lat. Wyciągnęła z kieszeni dresów telefon i wybrała numer
-On kocha inną-powiedziała krótko, nim się rozłączyła w jej pokoju zjawiła się starsza o rok blondynka
-O chuj...-powiedziała starsza widząc rozwalony pokój swojej przyjaciółki. Podeszła do niej i usiadła obok, w tej samej pozycji-Co teraz robimy? Bo chyba tak tego nie zostawisz?
-Chyba ci na mózg padło-otarła łzę Haruno
-Co to za suka?-spytała starsza dziewczyna patrząc w przestrzeń, Sakura wstała i rzuciła dziewczynie ramkę ze zdjęciem. Były na nim dwie małe dziewczynki, brunetka o piwnych oczach i lekkich piegach i różowowłosa-Nie mów mi że...
-Dokładnie-warknęła Haruno ponownie siadając. Blondynka tym razem wstała i zaczęła uderzać pięściami w worek treningowy
-I co teraz zamierzasz? Bo to że popadasz w jakieś gówno o nazwie depresja, to nie uwierzę
-Pomogę mu-powiedziała pewnie młodsza wstając, podeszła do biurka i oparła się o nie tyłkiem
-Pojebało cię Haruno?-Sabakun chwyciła worek zatrzymując go przy tym-Chcesz mu pomóc zaprosić na bal inną mimo, że go kochasz?
-Mimo wszystko ten chuj to mój przyjaciel i to mnie do czegoś zobowiązuje-wzruszyła ramionami. Temari podeszła do niej i położyła jej ręce na ramionach
-Jesteś moją przyjaciółką i to mnie też zobowiązuje. Chcę żebyś była szczęśliwa, a jeżeli pomaganie temu dupkowi sprawi ci radość to spoko. Ja nie chcę patrzeć jak cierpisz-wzięła ręce i podeszła do drzwi-Hej laska! Pamiętaj że mieszkam drzwi obok, wiesz gdzie mnie znaleźć!
-Jasne, dzięki Temari-Sakura skinęła głową, a starsza wyszła z jej mieszkania-W co ja się wpakowałam
Następnego dnia po południu, ubrała się w ogrodniczki, w których zapięła tylko jedną szelkę i czarną krótką bluzkę pod spód. Lubiła pokazywać swoje ciało, była wysportowana więc mogła się chwalić, jednak nigdy nie ubierała się jak prostytutka. Związała włosy w wysokiego kucyka i chwyciła książkę. Wsiadła na motor i pojechała do najbogatszej części miasta. Osiedle chronione, zostawiła motor na parkingu dla gości i przeszła górą przez bramę. Szła chodnikiem, a w okół był mały sad z równo przystrzyżonymi krzakami i drzewami. Weszła do głównego budynku na osiedlu i otworzyła drzwi do klatki kluczami. Weszła na samą górę i zadzwoniła dzwonkiem. Po chwili otworzyła jej śliczna brunetka z piwnymi oczami i lekkimi piegami na nosie
-Sakura? Co ty tu robisz?-spytała swoim melodyjnym głosem
-Przyszłam oddać książkę-pomachała przed jej zgrabnym nosem okładką
-Proszę wejdź-odsunęła się w progu, a Haruno weszła do przedsionka, w którym ściągnęła swoje trampki-Powiedz mi jaką książkę, bo nie przypominam sobie żebym jakąkolwiek ci dawałam-Sakura wręczyła do jej rąk książkę z kolorową okładką, brunetka zaśmiała się melodyjnie-Podobał ci się Czerwony Kapturek?
-Bardzo ciekawy, ale mogły zostać we wnętrzu wilka-uśmiechnęła się zielonooka-Nie wiem po co autor umieścił tam tego myśliwego
-Żeby historia miała Happy End-zaśmiała się brązowooka
-Nasza historia też będzie miała happy end, Maddison?-spytała patrząc na nią z nadzieją-Przepraszam za to że cie zostawiłam
-Sakura...-szepnęła zdziwiona brunetka, a potem rzuciła się z uściskiem na różowowłosą-Czekałam na ciebie, może nie wiesz ale bardzo często patrzyłam jak z dnia na dzień stajesz się coraz większą chłopczycą
-Taa, tak jakoś wyszło-Haruno podrapała się z tyłu głowy-To co, zaczniemy od nowa?
-A lubisz jeździć motorem?-zaśmiała się piwnooka
-Oczywiście głupku-uśmiechnęła się lekko-Może zaczniemy od tego co dziewczyny lubią robić w naszym wieku najbardziej?
-W takim razie jutro, po szkole, centrum handlowe-szatynka widziała jak różowowłosej rzednie mina-Spokojnie, wszystko po kolei i powoli. W szkole nie musimy trzymać się razem, wiem że wolisz towarzystwo chłopaków
-O dzięki ci panie-odetchnęła Sakura, bojąc się zmian. Jednak wiedziała że robi to dla Sasuke i najważniejsze dla niej było to aby on był szczęśliwy z dziewczyną którą kocha. Nawet jeżeli to nie była ona, a jej była najlepsza przyjaciółka
W poniedziałek był już w szkole, nie spotkał jeszcze Sakury, w sumie nie miał do niej interesu ale lubił przebywać w jej towarzystwie
-Widziałaś Haruno Ino?-spytał wysokiej blondynki z niebieskimi oczami. Nie wiedział że Sakura nie przyjaźniła się z nią
-To ścierwo pewnie jest na palarni-syknęła, a Sasuke chwycił ją mocno za nadgarstek
-Uważaj na słowa plastiku-warknął i pchnął ją lekko w tył
Ruszył korytarzem za szkołę, na boisku siedziała grupka dziewczyn w której była Maddison. Uśmiechnął się lekko do niej i pomachał, ona odwzajemniła delikatnie uśmiech
-W tym tempie to ty nigdy nie poruchasz-usłyszał za sobą kpiący głos-Sas zrobię coś dla ciebie. Ale efekty zobaczysz później
-Czego chcesz w zamian?-odwrócił się, ona opierała się plecami o mur szkoły. Paliła, skrzywił się-Jak ty to możesz brać to świństwo?
Ona odbiła się dłońmi od murku i podeszła do niego, zaciągnęła się nikotyną i dmuchnęła mu dymem w twarz. Uśmiechnęła się wrednie, doskonale wiedziała że on nie znosi papierosów
-Powiedz mi czego chcesz w zamian-powtórzył-Bo wątpię że robisz coś dla mnie za darmo
-Zamknij się debilu-warknęła-Po pierwsze nie kwestionujesz tego co będę robić. Po drugie zapomnij o naszej przyjaźni do balu
-Że co?!-spojrzał na nią jak na idiotkę, ale ona wyglądała niesamowicie poważnie-Mówisz że odchodzisz?
-Coś w tym stylu-wzruszyła ramionami ponownie się zaciągając-Nie podchodzisz do mnie na przerwach, nie widzę cię w garażu, nie czekasz na mnie po lekcjach
-I to ma mi niby pomóc?-w odpowiedzi skinęła mu głową-Popierdoliło cię? Nie zgadzam się!
-Ty nie masz ty nic do gadania! Bo jak zwykle pierdolisz od rzeczy!-dźgnęła go palcem w pierś-To już wszystko ustalone!
-Ustaliłaś to beze mnie?!-kłócili się często ale po raz pierwszy tak ostro
-A co ty myślałeś?! Jesteś tak chujowy że nawet nie pomyślałeś jak może być ci lepiej beze mnie!-krzyknęła patrząc na niego błagalnie-Pomyśl chodź raz o sobie! Nikt cię nie będzie obrażał, poniżał i śmiał się z ciebie!
-A ty chodź raz pomyśl o mnie!-krzyknął
-Właśnie to robię idioto!-warknęła-Sasuke po prostu zapomnij...Przynajmniej do balu
Zgniotła papierosa czarnym glanem i odeszła, czekał chwilę, myślał że wróci ale tak się nie stało. Wrócił do środka i znalazł swoich ziomków
-Co jest Uchiha? Kiepsko wyglądasz-powiedział Kiba
-Chodzi o Sakure, była dzisiaj jakaś dziwna-westchnął opierając się o szafki
-Chcę zauważyć te ta dziunia zawsze była specyficzna-burknął chłopak z kucykiem
-No widzisz Sasuke?-Inzuka objął go ramieniem-Nawet Shikamaru to zauważył ! Nie przejmuj się nią, w końcu to tylko dziewczyna jakich pełno!
-Może macie racje..-mruknął mimo że nie zgadzał się z nim-Chociaż nawet najwięksi dresiarze nie przeklinają tyle co ona
Gdyby wtedy bardziej przyjrzał się jej paznokciom, zauważyłby że są pomalowane na delikatny różowy kolor...
-Słuchaj Maddie, co sądzisz o Sasuke?-zaczęła niepewnie przebierając się w ciuchy, które wybrała jej szatynka
-To ten twój przyjaciel?-usłyszała zza czaerwonej zasłony
-Yhym-mruknęła-Pomożesz mi z tym zamkiem?
-Jasne, chodź do mnie!-Sakura posłusznie wyszła z przebieralni,a piwnookiej aż oczy zaświeciły-Wyglądasz oszałamiająco!
-Naprawdę?-różowowłosa podeszła do dużego lutra na ścianie-O chuj...
Miała na sobie czarne trampki na koturnie, również czarne rajstopy i czarną, krótką, plisowaną spódniczkę. Miała ją ubrała na tali, przez co sięgała jej trochę przed kolano. Miała krótką, luźną bluzkę bez rękawów. Jej włosy były po raz pierwszy rozpuszczone i lekko podkręcone lokówką na końcach. Miała pomalowane na biało paznokcie, tylko serdeczne były czarne. Na jej twarzy był delikatny makijaż podkreślający jej śliczne szmaragdowe oczy. Maddieson podała jej torebkę i telefon w nowym etui
-No cóż Saki, jesteś zajebiście piękna w tej spódnicy-złożyła ręce jak do modlitwy-Musisz ją kupić
-Okej wezmę ją, jeżeli powiesz mnie co cię ciągnie tak do tego Uchihy-zaśmiała się zielonooka-Myślisz że nie widzę jak na niego patrzysz na niego podczas przerw?
-Sasuke jest w porządku-powiedziała zarumieniona, ale odpowiedziała zdawkowo-Chyba go lubie bardziej niż ty
-Naprawdę?-uśmiechnęła się sztucznie różowowłosa, wiedziała że Maddi nie mogła lubić Sasuke bardziej-Czyli zgodziłabyś się, jeżeli zaprosiłby cię na bal?
-No oczywiście!-pisnęła-To byłoby jak marzenie!
Nie widział jej od dwóch tygodni, słyszał plotki. I to dużo
-Sakura spierdoliła do innego kraju, przecież zawsze chciała być wolna-mówili jedni
-Podobno znalazła miłość w gangu motorowym i razem odjechali-zapewniali drudzy
-Przestańcie pierdolić-odpowiadał wszystkim tak samo Sasuke-Sakura dalej tu jest
Siedział na schodach razem z Kibą, Naruto i Shikamaru, koło nich stał Shino i Rock Lee z drugiej strony stał Neji i Sora. Zostało jeszcze 10 minut przerwy, a on czekał na jakikolwiek cud
-Czy to Sakura?-spytał Kiba wskazując palcem dziewczynę, która szła w ich stronę-Ja pierdole, to nie może być ta blachara!
Dziewczyna miała różowe włosy i zielone oczy ale to nie znaczyło, że była to Sakura. Czarne szpilki wydłużały jej gołe i smukłe nogi. Na tyłku miała białe postrzępione, krótkie spodenki z podłużnymi dziurami z przodu. Miała jeszcze czarny sweter z białym krzyżem. Rękawy podwinięte do końca odsłaniały bransoletki i pomalowane na czarno paznokcie z białymi akcentami. Długi naszyjnik z czarnym krzyżem pasował świetnie. W dłoni trzymała nowy smartfon w czarnej obudowie w kształcie batmana. Twarz pomalowana i śliczna. No i te zadbane różowe włosy opadające na prawą stronę, nie były ulizane raczej seksownie rozwalone. Wniosek był jeden:
To nie mogła być Sakura. A mimo to podeszła do nich i zatrzymała się centralnie przed nim, przeniosła ciężar na jedną nogę i oparła rękę z telefonem na biodrze
-Możemy pogadać cioto?-powiedziała pewnie i dopiero w tedy zauważył jak przyjemny miała głos
-Kim ty jesteś ślicznotko żeby go obrażać?-spytał brunet nie wiedząc co myśleć o tej istotce
-Kiba, po pierwsze: Ohyda, nazwałeś mnie ślicznotką-wzdrygnęła się-Po drugie znam tego pojeba odkąd skończyłam 5 rok życia
-Sakura to ty?!-krzyknęłi Shikamaru, Tora i Inzuka razem
-Nie kurwa duch święty-warknęła-Jasne że ja, Sasuke możemy pogadać czy nie?
-Spieszy ci się gdzieś, czy jak?-westchnął Nara
-Sakura tylko pośpiesz się!-podbiegła do nich Miu, jedna dziewczyna z paczki Maddison-Musimy iść jeszcze pooglądać koszykarzy!
-Jak się wyrobie to przyjdę-uśmiechnęła się miło i pocałowała dziewczynę na pożegnanie w policzek. Po czym odwróciła się ponownie do niego-Możemy w końcu pogadać?!
On nic nie powiedział, wstał i odeszli na koniec korytarza, ona oparła się tyłkiem o parapet, a on oparł plecami o szafki
-Czego chcesz?-warknął nieprzyjemnie
-Może grzeczniej-syknęła-W końcu jestem dziewczyną
-Dopiero teraz to jakoś widać-mruknął z ironią, a ona uderzyła go w ramię
-Ja tam się poświęcam, a ty mi tu z takim tekstem wyjeżdżasz-udała naburmuszona i odwróciła głowę, żeby na niego nie patrzeć
-Jak to "poświęcasz"?-zaciekawił się
-Dzięki temu że spędzam całe dnie z Maddison, jestem w stanie ci powiedzieć że zgodzi się jeśli zaprosisz ją na bal-powiedziała patrząc przez okno-Jednak najpierw zaproś ją na randkę. Już załatwiłam ci rezerwacje w tej włoskiej restauracji na rynku. Później zabierzesz ją na spacer, podczas którego dasz jej prezent i zaprosisz na bal
-Sakura jesteś wspaniałą!-przytulił ją od tyłu, ona nie wyrwała się. Nawet pozwoliła aby pocałował ja w policzek-Chwila, jaki prezent?
Wyciągnęła z kieszeni czerwone pudełko obwiązane różową kokardą. Rzuciła mu to i nie uśmiechnęła się jak to miała w zwyczaju
-Co to?-spytał oglądając pudełko z każdej strony
-Bransoletka, która jej się podobała-mruknęła-Do zobaczenia
Ruszyła w stronę wyjścia z tej części budynku
-Sakura...-zatrzymał ją jego głos-Dziękuje. Ślicznie wyglądasz
Nie odwróciła się ruszyła przed siebie. Z jego punktu widzenia widział jak jej postać znika w snopie światła. Wrócił do ziomków i opowiedział wszystko
-Sakura to zajebista laska-stwierdził na koniec Sora-Zaproszę ją na bal
Sasuke nawet tego nie usłyszał, był zbyt szczęśliwy aby odbierać jakiekolwiek czynniki z zewnątrz
Uśmiechał się do niej, a ona odwzajemniała te uśmiechy. Tak bardzo skupił się na jej zaletach e zapomniał o jej wadach. Maddison Louise była okropną gadułą, ale żeby gadała o czymś normalnym, o nie! Maddison gadało o tym co wczoraj jadła na obiad i o tym co jej przyjaciółka powiedziała innej przyjaciółce, która miała problem z jej chłopakiem
-Myślałam że Sakura nigdy nie nauczy chodzić się na obcasach-zaczął nagle jej słuchać-Wystarczyło że pokazałam jej podstawy a ona może w nich na motorze jeździć
-Właśnie, jakim cudem ty i Haruno tak szybko się zaprzyjaźniłyście?-spytał siadając koło niej na ławce-Przecież ty jesteś aniołem, a Sakura to blachara
-Nie pamiętasz?-pokręcił przecząco głową-Zacząłeś się z nią przyjaźnić odkąd macie po pięć lat. Wcześniej to ja byłam jej najlepszą przyjaciółką, do ósmego roku życia, kiedy jeszcze wasze relacje nie były tak zacieśnione jak są teraz odzywała się do mnie. Sakura kiedyś nosiła sukienki, spódniczki, zawsze była ładnie uczesana i nosiła biżuterie. Kochała lalki i uwielbiałyśmy się bawić w księżniczki
-Żartujesz
-Nie-powiedziała poważnie i zaczęła skubać rękaw jego kurtki-I wtedy mój idealny świat, którego Sakura była najważniejszą częścią legł w gruzach
-Ale co się stało?-chwycił ją za dłonie i spojrzał głęboko w oczy
-Pojawiłeś się ty Sasuke-powiedziała cicho i z żalem-Ja miałam wszystko, ale nie mogłam mieć jej. U niej wszystko zaczęło się walić, ale zawsze byłeś ty przy niej. Nie wiedziałam niczego co się u niej działo, bo ukradłeś mi ją
-Maddison przepraszam-powiedział-Po śmierci ojca Sakury, poczułem że odpowiedzialność za nią spada na mnie. Czułem że muszę być przy niej, że chcę być przy niej i ją wspierać
-Pan Haruno nie żyje?-spytała jakby ktoś ją skruszył. Była w tedy tak delikatna i bezbronna, aż uwierzył że naprawdę o niczym nie wiedziała
-Umarł cztery lata temu-powiedział smutno-Od tamtej pory nad Sakurą nikt nie panuje. Przepraszamże ci ją zabrałem
-Ona odeszła sama a ja jej na to pozwoliłam-uśmiechnęła się lekko
-Ale czemu odeszła od takiej fajnej dziewczyny jak ty, do mnie?!
-Sasuke przyciągasz do siebie ludzi i masz tak świetną osobowość, że każdy cię od razu lubi
Weszła do jej pokoju, widziała jej umięśnione, ale piękne plecy. Uderzała w worek z niesamowitą precyzją. Klepnęła ją w tyłek i położyła się na materacu, który był łóżkiem
-Sakura słuchaj-zaczęła kładąc rękę pod głowę-Idę na randkę
-Zajebiście-mruknęła różowowłosa a pot spływał po jej twarzy-Z Shikamaru?
-Yhym, pożyczysz mi tą twoją nową bransoletkę?
-Nie mam już jej-warknęła i uderzała worek z coraz większą siłą
-Że jak?!-blondynka oparła się na łokciach i spojrzała na dziewczynę jak na idiotkę
-Dałam ją Sasuke, żeby dał ją Maddison-zatrzymała worek dwoma rękami i spojrzała na przyjaciółkę, czuła jak robi jej się słabo a łzy tańczą w jej oczach
-Pojebało cię?!-Temari rzuciła jej wodę-Zbierałaś na nią od miesiąca! Podobała ci się, mimo że nie nosisz biżuterii. A ty mu ją kurwa oddałaś?
-No chyba przecież kurwa mówię!-krzyknęła i rzuciła się na łóżko koło przyjaciółki, łzy po raz kolejny popłynęły po twarzy
-Sakura-Temari objęła ją i głaskała-Aż tak ci na nim zależy?
-Temari, ja go kurwa kocham-szepnęła wtulając się w jej ramię-A on mnie kurwa niszczy
-Zrobiłaś to co uważałaś za słuszne-przytuliła ją mocniej czując mokrą ciecz na policzku
-Jestem za blisko, za blisko żeby mu się śnić-szepnęła zamykając płaczące oczy-Jestem za blisko...
Wyciągnął z kieszeni czerwone pudełko. Otworzył je i zobaczył śliczną bransoletkę. Wiedział, że Sakura musiała dużo się na nią wypłacić, musiał się dowiedzieć i oddać jej kasę
-O Boże, nie wierzę!-pisnęła brunetka i zatkała usta dłońmi-Jednak wygrałam zakład!
-Jaki zakład?-spytał zapinając bransoletkę na jej ręce
-Kiedy byłyśmy po raz pierwszy na zakupach, Sakurze od razu spodobała się ta bransoletka-uśmiechnęła się lekko dotykając biżuterii-Mi też wpadła w oko, powiedziałam jej to. Od tamtej pory ścigałyśmy się. Która zbierze pierwsza pieniądze będzie miała bransoletkę. Mogłam ją kupić od razu, ale chciałam żeby było uczciwie, sama chciałam na nią zebrać. Kiedy jednak miałam już odpowiednią kwotę z pieniędzmi pobiegłam od razu do sklepu-przerwała na chwilę i uśmiechnęła się smutno z przymrużonymi lekko oczami-I kiedy byłam już tam, zobaczyłam Sakurę wychodzącą ze sklepu. Zaśmiała się i pokazała mi bransoletkę na swojej ręce, krzyknęła jeszcze że zapracowała na nią, a ja się cieszyłam
-To jest ta sama bransoletka, którą kupiła Sakura-powiedział cicho
-Jak to?
-Oddała mi ją-powiedział opierając się łokciami o nogi
-Czemu?-dziewczyna dotknęła jego ramienia
-Bo wiedziała że ci się spodoba-uśmiechnął się lekko-To ona to wszystko zaplanowała, tą randkę, ten prezent. Tylko nie wiem czemu
Maddison wstrzymała oddech, po chwili wstała pilnując aby jej spódnica nie odsłoniła jej tyłka. Stanęła nad nim i czekała kiedy na nią spojrzy. On nie zmienił pozycji, jedynie podniósł na nią wzrok
-Sasuke ja wiem, że może nie powinnam ci tego mówić właśnie teraz ale czuję że muszę-zatrzymała się jakby czekała aż słowa do niego dotrą-Sakura zawsze pilnowała żebyś nie robił głupot, żebyś nie szedł złą drogą. Pilnowała żebyś nigdy nie wybierał złych dziewczyn. Nadstawiała karku dla ciebie. Starała się żebyś zawsze był szczęśliwy!
-Ale czemu?!-wstał nagle kiedy zrozumiał o czym ona mówi-Czemu to zawsze robiła?! Czemu dla mnie zrezygnowała z ciebie? Czemu mi teraz w tym wszystkim pomagała?
-Bo cię kocha idioto!-krzyknęła zamykając oczy, to ją bolało. Czuła jakby zdradziła tajemnicę, za którą czeka ją kara śmierci-Ona zawsze cię kochała!
Z wrażenia usiadł, nie wierzył jej. Sakura była jego najlepszą przyjaciółką, zauważył by coś! Na pewno!
-Spytaj się jej-odpięła zamek złotej biżuterii i wyciągnęła dłoń w której miała bransoletkę-I oddaj jej to, to należy do niej. I przypomnij sobie twoje urodziny rok temu, opowiadała mi o nich Miu, ona tam była
-Zrobię to później, jeżeli zgodzisz się ze mną pójść na bal-wstał i chwycił ją za ręce
-Nie, nie mogę iść z tobą-uśmiechnęła się i pocałowała go, on odwzajemnił pocałunek
Widziała ich, już nie płakała. Patrzyła na ich miłość uwiecznioną pocałunkiem, chciała się zabić. Wiedziała że już nie musiała przebywać w towarzystwie Maddi i wiedziała też że Sasuke i ona nie będą nigdy razem. Poczuła okropny ból w sercu ale i rozlewające się ciepło na nim. Zaschnięte łzy były na jej policzkach a na buzi był uśmiech, wiedziała że Sasuke jest szczęśliwy. Wsadziła ręce w kieszenie dresowej bluzy i odwróciła się na pięcie, ruszyła pełna radości, bólu i smutku do pustego mieszkania
Jego urodziny, jego urodziny co tam się działo. Alkohol, prochy i inne takie. Nie upił się jakoś mega, miał kaca ale pamiętał. Wie że w tedy krzyczała że go kocha ale myślał że to było przez alkohol. Sakura zawsze była blisko niego i musiał to przyznać. Pomagała mu i zostawiała własne zmartwienia żeby zająć się jego. Pomyślał bardziej, jako dzieci. I uświadomił sobie że codziennie wyznawała mu miłość, nie słowami a czynami. Pokazywała mu miłość w każdym jej uśmiechu, w każdym spojrzeniu, w każdym jej śmiechu. Kiedy to sobie uświadamiał jego serce biło coraz szybciej. Pokazywała mu miłość w każdej chwili na wzgórzu, kiedy patrzyli na chmury, na gwiazdy i na wioskę. W każdym jej słowie, kiedy go obrażała. Tak naprawdę nie mówiła "Spierdalaj cioto" tylko "Kocham cię, zauważ to". Teraz wiedział, że żadna dziewczyna nie odpowiadała mu, bo nie była Sakurą. Mimo że się zauroczył w Maddison, nie kochał jej. On kochał Sakurę Haruno, jego najlepszą przyjaciółkę
Chciał znaleźć Sakurę, biegał po całej szkole jak poparzony. W końcu udało mu się ją znaleźć, była w towarzystwie Temari. Nie wyglądała tak jak ostatnio. Dresowe spodnie, szerokie trampki i szarą bluzę z kapturem na włosach. Stała do niego tyłem, ale widział złość na twarzy Sabakun. Podszedł bliżej i usłyszał kawałek rozmowy
-Wiesz jak to jest kiedy chcę ci się płakać z bólu, a równocześnie cieszyć z jego szczęścia. To jest tak kurwa zjebane uczucie, że chcę się umierać
Otworzył szerzej oczy, stanął koło Sakury i dopiero w tedy spostrzegły, że on tam był. Haruno od razu odwróciła głowę do niego tyłem, tak żeby jej nie widział
-Sakura, co się stało wczoraj?-kiedy mu nie odpowiedziała, chwycił ją za podbródek. Odwrócił ją w swoją stronę i zamarł-Co się stało?
Sakura miała spuchnięte oczy, bez plasku i po śladach łez. Sińce pod oczami mówiły o wielu nieprzespanych nocach. Potargane włosy ukrywała pod kapturem, nie miała makijażu. Jej oczy nie wyrażały jeż tego co widział podczas ich każdego wspólnego dnia. Wyglądało to tak jakby się poddała
-Nie twój problem-strzepnęła jego dłoń-Idź stąd Uchiha. Wiem, jesteś z Maddi a teraz spierdalaj, mam cię dość
Po tych słowach wyminęła go i chciała ruszyć korytarzem, ale zatrzymał ją głosem
-Maddison powiedziała że mnie kochasz, to prawda?-odwrócił się do niej
-A jakie to ma teraz kurwa znaczenie?-warknęła naciągając kaptur bardziej na twarz-Nawet jeżeli to kurwa co? Ty ją kochasz, ona ciebie no i zajebiście. Szczęścia życzę
-A jeżeli kocham kogoś innego? Co jeżeli kocham ciebie?-spytał, a ona odwróciła się do niego
-Nie kłam że kochasz mnie-zanuciła Temari, a oni spojrzeli na nią-Sorry wiem, nie pomagam. Idę stąd
-Sakura kurwa, ja cię kocham!-krzyknął ściskając pieści-Uświadomiłem to sobie wczoraj! Byłaś ze mną zawsze, zawsze mi pomagałaś i zawsze mnie kochałaś. A ja tego nie widziałem i myślałem że jest w porządku, ale kurwa nie było! Pójdź ze mną na bal, błagam cię!
-Masz rację, nie było i kurwa nigdy nie będzie-spojrzał na nią niezrozumiale-Nie mogę iść z tobą na bal
-Dlaczego?
-Bo mnie nie kochasz-uśmiechnęła się i położyła dłoń na jego twarzy-Przez to że się przyjaźnimy, wyimaginowałeś sobie że to co do mnie czujesz to nie tylko przyjaźń a miłość
Pocałował ją mocno i czule, ona odwzajemniła pocałunek. Kiedy ich usta się spotkały poczuł jak szczęście na niego spływa, czół wszystko co było dobre i pięknę
-Nie Sakura-szepnał trzymając ją wciąż blisko siebie-Ja cię na prawdę kocham