...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

niedziela, 29 listopada 2015

Rozdział 8.

Czułam ból, moja skóra płonęła, to tak cholernie bolało. Przestrzeń była tak czarna, zlewała się ze ścianami i sufitem, o ile jakiś był. Siedziałam skulona, słyszałam niewyraźne głosy, niekiedy ból ustawał, głównie było to na dłoniach to najczęściej tam nie czułam bólu. Jakby jakiś anioł chwytał mnie za dłoń pragnąc aby moje cierpienie się skończyło. Słowa, które słyszałam wydawały się być bełkotem, zapamiętywałam tylko barwę głosu. Tak bardzo chciałam się obudzić. Obudzić i podziękować aniołom za dotyk. Tylko kim ja jestem? Gdzie ja jestem? Ja w ogóle żyję? Nie znam odpowiedzi na żadne z tych pytań. Przede mną znalazło się lustro, a w okół mnie były drzewa wiśniowe. Było tu tak pięknie, spojrzałam w lustro. Miałam różowe włosy i zielone oczy, nie byłam brzydka, powiedziałabym że byłam nawet ładna. Tylko kim ja byłam?
-Nazywasz się Haruno Sakura, za niedługo kończysz siedemnaście lat i jesteś silną kunoichi-odwróciłam się gwałtownie, za mną stała piękna kobieta. Miała długie, do pasa różowe włosy i zielone oczy. Była ubrana w śliczne bladoróżowe kimono ze znakiem swojego klanu, co dziwne ja byłam ubrane w identyczne-Nie bój się mnie, jestem twoją babką. Mam na imię Misako Haruno
-Nie jesteś za młoda na moją babcie?-spytałam ostrożnie wciąż podziwiając jej piękno
-Dziecko drogie, ja już nie żyję-uśmiechnęła się miło-Umarłam w katastrofie naszego klanu, zostałaś z niego prawie ostatnia
-Prawie?
-Masz jeszcze kuzyna, nazywa się Ikotti Haruno-podeszła do mnie bliżej-Nie wiem jednak gdzie mieszka, ale wiem że może cię dużo nauczyć i opowiedzieć o tym kim jesteś
-A kim jestem?-spytałam odwracając
-Sakura-sama, Sakura-sama-usłyszałyśmy głos z nieba
-Kto to?-spytałam podchodząc do babci
-Nie pamiętasz?-pokręciłam kłową-Nie bój się, tej dziewczynce możesz zaufać. A teraz wyobraź sobie że jesteś lekka jak piórko i leć w stronę słońca
-Zobaczymy się jeszcze kiedyś?-spytałam czując jak moje bose stopy odrywają się od podłoża-Babciu!
-Spokojnie Sakura-uśmiechnęła się do mnie czule-Zaprowadzę cię do Ikotti'ego, ale musisz mieć oczy szeroko otwarte
-A później? Co będzie jak go już znajdę?!-krzyknęłam obracając się głową w dół-Kiedy się zobaczymy?!
-Będę na ciebie czekać po wiśnią w rezydencji Haruno-powiedziała a ja ledwo ją słyszałam-Nie bój się tego co będzie po tamtej stronie!
Spojrzałam na słońce, było takie jasne. Wyciągnęłam w jego stronę ręce i znów poczułam okropny ból, znowu tak cholernie bolało. Zamknęłam mocno oczy, a kiedy je powoli otworzyłam nie czułam już tego ognia. Z powiekami walczyłam długo, a kiedy w końcu wygrałam zobaczyłam nade mną duże, brązowe, załzawione oczy. Nie bałam się, mimo że nie do końca wiedziałam kim ta dziewczynka jest

Podawałam Sakurze lekarstwa codziennie, podobno jej stan dużo się polepszył. Przesiadywałam z nią całe dnie i mówiłam do niej. Byłam tam też kiedy się wybudzała, nie posiadałam się z radości. Nieświadomie zaczęłam płakać, Rei wybiegł od razu z sali kiedy zobaczy jej z wolna otwierające się powieki. Sakura wyglądała w pierw na lekko przestraszoną, ale kiedy zobaczyła mnie całą uśmiechnęła się. Podniosła lewą dłoń i starła moje łzy
-Miu-chama-powiedziała z uśmiechem-Przepraszam, że musiałaś na mnie czekać
-Sakura-sama-nie kontrolowałam już potoku łez, ciągle było ich coraz więcej-Sakura-sama!
Chwyciłam jej dłoń i przytrzymałam ją sobie przy twarzy, byłam taka szczęśliwa. I nagle drzwi się otworzyły z hukiem, Sakura szybko przeniosła tram wzrok i wyglądała jak przerażony kot. Miała zwężone źrenice, wyglądały jak dwie pionowe kreseczki. W drzwiach stanęła zziajana Tsunade, dopiero po chwili stanął za nią Rei. Podeszła do łóżka i spojrzała na Sakure, wciąż miałą rumieńce na policzkach od biegu. Chwyciła jej ramię i spojrzała głęboko w jej kocie, przestraszone oczy
-Jak się nazywasz?-spytała po chwili dotykając jej czoła-Ile masz lat, gdzie mieszkasz, wiesz co się stało?
-Haruno Sakura-odezwała się uspokajając-28 marca kończę siedemnaście lat
-A gdzie mieszkasz i co się stało?-spytała blondynka-Wiesz gdzie jesteś i jak się nazywam? Wiesz który jest dzisiaj dzień? Pamiętasz cokolwiek?
-Haruno Sakura, 28 marca kończę siedemnaście lat-powtórzyła-Jestem z klanu Haruno, a moja rodzina nie żyję. Nie pamiętam kim jesteś, gdzie jestem i który dzisiaj jest dzień. Czuję że mogę ci zaufać, troszczyłaś się o mnie w dzieciństwie, tak mi się wydaję. Uczyłaś mnie, prawda? W takim razie kim jesteś?
-Jestem 5 Hokage Wioski Ukrytej W Liściach, nazywam się Tsunade i jesteś moją uczennicą-powiedziała blondynka-Jesteś w szpitalu w Konoszy, a dzisiaj jest 20 marca
-Ile czasu mnie nie było Tsunade-sama?-spytała przytulając się do jej brzucha-Kto i co mnie ominęło?
-Byłaś nieprzytomna przez dwadzieścia jeden dni-pogłaskała jej różowe włosy-Nie pamiętasz nic, naprawdę?
Różowo włosa pokręciła głową, była chyba wciąż przestraszona. Tsunade chwilę później zabrała ją na badania, kiedy wróciły wyglądała na zdziwioną
-Ona nie udaję-powiedziała dobitnie-Ona na prawdę niczego nie pamięta. Mówiła coś o jakiejś pięknej kobiecie i o sadzie pełnym drzew wiśni i o aniołach. Musiałą mieć jakąś wizję, albo jakimś cudem ktoś ze zmarłych z nią rozmawiał
-Co teraz?-spytał Rei, Sakura nie pamiętała jego imienia, powiedziała tylko że jest zdolnym chłopakiem, mimo że nawet niczego nie powiedział-Nie rozumiem jej stanu?
-Sakura jak już wcześniej podejrzewałam, wszystko słyszała i czuła-westchnęła patrząc przez szybę w drzwiach na pacjentkę-Przez truciznę paraliżującą czuła pewnie niewyobrażalny ból. Prawdopodobnie odczuwała jakoś osoby i z kim miała ważniejsze wspomnienia zapamiętywała informację takie jak imię, lub niewyraźne wspomnienia. Ale to wszytsko
-Rozumiem, ale dlaczego nie pamiętała twojego imienia Tsunade-sama?-spytał Rei, mimo to nie przerwał patrzenia na Haruno
-Sakura może wciąż czuć do mnie żal o tą misję sprzed dwóch lat-westchnęła-Nikt nie chce przecież pamiętać osoby, która go skrzywdziła. Wypuszczę ją stąd. Miu, zajmij się nią ciebie pamięta najlepiej. Niech lepiej nie spotyka Sasuke, to będzie dla niej za duże przeżycie
-Hai

Szłam koło Miu, byłam ubrana w jasną sukienkę ze znakiem mojego klanu. Rozglądałam się uważnie i starałam sobie przypomnieć cokolwiek. Na nic. Totalna pustka. Miu zabrała mnie na plac zabaw, pozwoliła mi się huśtać. Było to śmieszne, przecież była młodsza a ja słuchałam się jej jak wierny pies. Kołysałam się delikatnie i patrzyłam na niebo
-Sakura?!-spojrzałam przed siebie i zobaczyłam trzy dziewczyny, nie wiedziałam kim są. To znaczy poznawałam tą najwyższą, miała przyjemny głos. Blondynkę i granatowowłosą poznałam dopiero po chwili. Miu do nich podbiegła i mówiła coś chaotycznie wymachując przy tym rękoma-To my zaraz przyjdziemy, musimy to ogarnąć

Siedziałem znowu u Sasuke, on sam wydawał się być żywym trupem. Był blady i miał cienie pod oczami, chodził niewyspany i mało mówił. A przynajmniej mówił mniej niż zwykle, jego wypowiedzi ograniczały się teraz do 'tak', lub 'nie'. Do posiadłości weszły trzy dziewczyny. Temari, Hinata i Ino, wyglądały na otępiałe
-Co jest?-spytałem opierając nogi na stolik-Co wam się stało?
-Sakura się obudziła-powiedziała Temari-Ale jej stan jest okropny. Nie pamięta niczego, tylko uczucia a jeżeli były dla niej ważne to może pamięta i twoje imię
-Gdzie jest teraz?-poderwałem się z miejsca
-Na placu zabaw
Wybiegłem stamtąd jak głupi, bałem się że Sakura mnie nie pamięta. Popychałem ludzi, taranowałem dzieci, chciałem się jak najszybciej znaleźć przy Sakurze. Nie wiem co zrobię jeżeli spyta się mnie 'Kim jesteś?'. Łzy zebrały mie się w oczach, kiedy zobaczyłem jej lecy
-Sakura!-krzyknąłem zatrzymując się w odpowiedniej odległości. Zacząłem dyszeć
Ona stała z rękami splecionymi z tyłu, obróciła się powoli. Zanim to zrobiła spojrzała na mnie przez ramie. Uśmiechała się do mnie ciepło, tak jak zawszę
-Naruto-kun-powiedziała to w ten sposób, że popłynęły mi łzy po policzkach. Ona podeszła i otarła mi je. Uśmiechnąłem się do niej ślicznie, a ona przymróżyła oczy i zaśmiała się-Przepraszam, że musiałeś czekać tak długo
-Cieszę się że cie widzę Sakura-chan-w jej oczach nagle zgromadziło się pełno łez, a ona sama wstrzymała powietrze-Coś nie tak?
Rzuciła się mi na szyję, a ja ją przytuliłem. Wtuliła się w moje ramię a ja w jej włosy, znowu pachniały tak cudnie
-Tak się cieszę-wychlipała-Jestem taka szczęśliwa że cię widzę Naruto. Tęskniłam za twoim szczęściem. Jesteś silny Naruto, a ludzie w ciebie wierzą. W przyszłości będziesz wspaniałym Hokage, obiecuję ci to
-Sakura-chan!-łzy szczęścia znowu popłynęły mi z oczu-Tak długo cię nie było!

-Idę do Shikamaru, ma problem z Temari-skłamałem
-Niech ci będzie-westchnęła Yuuri-Idź, ale nie wracaj późno
Ja czym prędzej pobiegłem w stronę placu zabaw. Z daleka było widać grupkę osób, a wśród nich długie różowe włosy. Kiedy podszedłem bliżej zauważyłem że Sakura się śmieję z innymi. Stanąłem centralnie za nią i sam nie wiedziałem co powiedzieć. Przecież myślałem że nie żyję, nikt nie raczył mi powiedzieć że jej stan się pogorszył ale operacja pomogła
-Sakura-powiedziałem głębokim głosem, nawet sam zauważyłem że drżał
Sakura odwróciła się, a jej sukienka ślicznie zatańczyła wraz z jej włosami. Spojrzała na mnie zdziwiona, jednak uśmiechnęła się lekko
-Nie pamiętam cię, nie mam żadnych wspomnień z tobą-powiedziała lekko przepraszająco-Ale bardzo się cieszę, ze cię widzę
-Nie rozumiem-przyznałem. A ona chwyciła sie rękę w miejscu gdzie jest serce
-Czuję to ciepło-powiedziała zaciskając pięść materiał sukienki-Mimo że umysł mam pusty, chcę się uśmiechać na twój widok. Ja po prostu się bardzo cieszę, byłęś u mnie w szpitalu. Pamiętam twój głos, uspokajał mnie wtedy
-Sakura-powtórzyłem, a głos drżał mi jeszcze bardziej. Byłem na granicy płaczu, naprawdę, oczy mnie szczypały. Ruszyłem w jej kierunku i zamknąłem jej kruche i wciąż słabe ciało w uścisku. Długo nie mogłem się nią nacieszyć. Zostałem brutalnie i mocno odepchnięty, a przed Sakurą stanęła Miu. Koło mnie stanął Naruto
-Sakura ten człowiek...to przez niego byłaś tak długo nieobecna!-krzyknęła, a Sakura schowała się za jej plecami-To przez niego nie było cię tak długo!
-Co ty pieprzysz dzieciaku?!-nie wytrzymałem i chciałem podejść, ale ona mi nie pozwoliła
-Nie dotykaj jej!-ryknęła wściekła-Nie zbliżaj się do niej!
I nagle zdarzyło się coś czego nie ogarnąłem, chyba nit tego nie ogarnął. rei podszedł do Miu i stanął tak, jak ona w pozycji obronnej z kunai'em w dłoni. Z drzew zeskoczyło dwóch osobników. Mieli czarne płaszcze w czerwone chmury. Akatsuki. Nie mieli kapeluszy. Była to niebiesko włosa dziewczyna i mój brat. Zeskoczyli idealne po dwóch stronach Sakury, ona spojrzała na dziewczynę i uśmiechnęła się szeroko, przeniosła spojrzenie na Itachi'ego. On spojrzał na nią łagodnie i z lekkim uśmiechem. Konan szepnęła jej coś na ucho i podała jej coś, co Sakura łyknęła od razu
-Witaj bracie-powiedział Itachi bez uczuć. Wyprany z emocji
-Co ty tu robisz?!-krzyknąłem wściekły włączając sharingan-Czego chcesz?!
-Przyszedłem po to co moje-spojrzał na Sakurę, po czym znowu na mnie-A ty znowu będziesz patrzył jak odbieram ci ważną osobę
Konan złożyła dłonie w szereg pieczęci i po chwili zniknęła razem z Miu i Rei'm, rozsypali się w kartki papieru. Itachi złożył szereg tych samych pieczęci i zostały po nim krucze pióra. Odwróciła się do reszty
-Przepraszam-głos się jej załamał-Poczekajcie jeszcze trochę, dobrze?
Odwróciła się do nas, Naruto był chyba tak samo zdziwiony jak ja. Podeszła do nas, płakała. Położyłą nam dłonie na policzkach
-Naruto-kun...-uśmiechnęła się mimo łez i przeniosła załzawione oczy na mnie-Sasuke-kun...
-Sakura-chan....-powiedział słabo Uzumaki dotykając dłoni Sakury, miał czerwone oczy, źrenice szaleństwa
-Sakura-przycisnąłem sobie jej bladą dłoń do policzka, po którym w końcu spłynęła łza
-Naruto... Sasuke... tak na prawdę jesteśmy podobni-szeptała z zamkniętymi oczami-Wszyscy mamy w sobie coś z bestii, coś o czym chcielibyśmy zapomnieć. Naruto jest Jinchuriki...Sasuke ma Sharingan... a Ja jestem spadkobiercą Misharin'a. Wszyscy jesteśmy sami i myślę, że to dzięki temu jesteśmy razem. Nie mogę od was wymagać, tak na prawdę niczego ale pragnę żebyście poczekali jeszcze chwilę. Przepraszam
-Sakura nie zostawiaj nas!-powiedziałem nie panując nad łzami, Naruto też płakał, czułem to-Nie odchodź
-Muszę iść-szepnęła-Mam do wypełnienia misję, najważniejszą w życiu
-Jaką? Co jest tak ważne że znowu nas zostawiasz Sakura-chan?-blondyn ledwo łapał oddech, krztusił się łzami
-Muszę się dowiedzieć kim jestem, muszę znaleźć ostatniego członka klanu Haruno-otworzyła oczy, a my mogliśmy je zobaczyć. Były intensywnie niebieskie i z bliska wyglądały jakby miały w sobie wszechświat, miały trzy małe, białe kropki, które były pojedynczymi płatkami drzew wiśniowych-Poczekajcie, obiecuję że się spotkamy
-Sakura nie!-krzyknęliśmy równo, jednak zanim nasze usta skończyły wypowiadać te dwa słowa zawiał tak nagle mocny wiatr, a Sakura zniknęła. Widzieliście kiedyś jak silna fala rozbija sie o mur, albo o klif? Sakura zdawała się być klifem, kiedy mocna fala powietrza uderzyła w nią ona stałą sie falą i roztrzaskała się. Razem z wiatrem pognały płatki drzew wiśniowych. Sharingan, sam ustąpił tak jak zniknęły czerwone oczy Naruto. Zdolność Sakury, sprawiała że jej tęczówki były niesamowicie jaskrawe, bardziej niż oczy Naruto. Przy oczach Sakury, Naruto wyglądał blado, zapewne ich intensywność sprawiała że świeciły w ciemnościach. Tylko...co to było?

-Co tak długo?-spytał mnie Itachi, kiedy w całości znalazłam się w siedzibie-Zresztą nieważne, witaj w domu Sakura
-Musiałam się pożegnać-wytarłam załzawione oczy. Konan objęła mnie ramieniem i poszłyśmy do kuchni, przecież nie miałam nic w ustach od dwudziestu jeden dni-Konan musisz mi pomóc, muszę kogoś jak najszybciej znaleźć...


sobota, 28 listopada 2015

Ja jeszcze żyję! Coś długiego od siebie. Powodzenia w czytaniu ;****

Jak już pewnie zauważyliście chcę na siłę coś zmienić, może jednak tego nie zauważyliście. Blog Sasusaku, ja wyłączam z historii główną bohaterkę, wrabiam Sasuke w ciąże, prowokuje śmierć Sakury, robię zły charakter (a przynajmniej niekompetentny) z Tsunade, a Temari jest chyba tam najbardziej odpowiedzialną osobą. Znowu włączam innych ludzi do powieść i robi się z tego jeden wielki bajzel. Chyba chciałam sobie udowodnić że umiem sobie poradzić bez Sakury, nie wiem jak mi to wychodzi wy zdecydujcie. Mam wrażenie że nie wiem do czego zmierzam, mam już pomysł na koniec, ale nie wiem jak doprowadzić do tej sytuacji. W życiu offline stanęłam pod (chyba) najważniejszą decyzją i jak zwykle zawaliłam. Koniec końców, znowu zawaliłam i zostałam podporządkowana i przystawiona do muru. Szkoła mnie nie oszczędza, narobiłam sobie sporo zaległości i w szkole i na blogu. Przeglądając posty uświadomiłam sobie że wciąż nie skończyłam Jednopartówki z wakacji, zaczęłam nową serię i chyba się w tym pogubiłam. Przez moją beznadziejność codziennie zaczynam na 7.10 i kończę o 16. Ostatnio miałam dłuższą przerwę, musiałam się ogarnąć i zebrać się do kupy (nie mogłam się powstrzymać od napisania "kupa"). Jak wiecie mam też drugiego bloga, na którym jestem troszkę bardziej aktywna. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale tam jest prościej. Ughhh! Tak więc jak to ja, musiałam sobie jeszcze więcej zwalić na mój pusty łeb! Jak wiecie (a raczej nie, bo nigdy nie wspominałam) bardzo lubię Noragami. Na razie oglądam tylko pierwszą część anime i jestem na drugim sezonie, wciąż czekam na dalsze odcinki. Mangę mam zamiar zdobyć lamentem i protestem, ale ją przeczytam choćby się waliło i paliło. W głowie krąży mi zarys na blog właśnie o Noragami, myślę że nie stworzyłabym tam jednej serii a bardziej jednopartówki i to pewnie tylko o Yato i Hiyori. Oczywiście bardzo polecam anime! Wciąż nie mogę uwierzyć że jest was 5076, to rozsadza mi mózg od każdej strony. Aż 5076 osób które szukały paringu Sasusaku weszło właśnie w mój blog. Kiedy tu wchodzę czuje się jakbym stała na podwyższeniu jak jakiś prezydent i mówiła to co czuję. Wyobrażam sobie was patrzących na mnie na tej ambonie i słuchających. To naprawdę wspaniałe uczucie, kiedy wiesz że ludzie w końcu cię słuchają (czytają). Naprawdę jesteście wielcy jeżeli to przeczytaliście i jak w każdym podobnym poście: DZIĘKUJE!!!! To jak dzięki temu zmieniałam się z Brittany Blue, dziewczyny która nie mogła żyć bez Alvinatty, to jak czytam moje pierwsze posty tutaj i chce mi się płakać z zażenowania, To jak powoli stałam się Hoshi, to jak zaczęłam zakochiwać się w Naruto, Sasuke i Sakurze. To jak przezywałam ponowne spotkanie Drużyny 7 podczas walki z Madarą, to jak wtedy uroniłam po raz pierwszy łzy podczas jakiegokolwiek anime. Myślę że dzięki temu moje życie jest lepsze (bo oceny z polskiego na pewno, chodź dalej kij mi z interpunkcja). To jak stałam się bardziej zdystansowana do siebie, to jak zaczęłam zauważać cierpienie innych. Zaczęłam patrzyć na siebie w pozytywnym świetle, już nie jestem tą najgorszą z możliwych opcji. Teraz jestem niską w cholerę, trochę grubszą niż najchudsza dziewczyna klasie, szatynką o ciemnych oczach i blizną na brwi, dziwną dziewczynką z czarnymi paznokciami, zieloną, męską koszulą w kratę i z różańcem zrobionym własnoręcznie na lewej ręce, nie na prawej, bo na prawej jest pełno gumek do włosów. Dziwaczką, która jest fajna i ma przyjaciół, których kocha. Dziwaczką w śiecie internetu podpisującą się Hoshi 星 co oznacza 'Gwiazda', dlaczego? To długa historia. Czasem wydaję się że powinnam zacząć pisać blog o swoim życiu. Myślę że kocham to, że kocham to kim jestem i co robię. Myślę że to dzięki wam. To wszystko. Dzięki wam mogę dumnie podpisywać się
Autorka blogów:
"SasuSaku-I Will Not Let You Go"
"Free!-I Swim For Myself"
Oraz przyszła autorka blogu (?) (tu wy decydujecie)
"Noragami - Don't Cut These Ties!"
~Hoshi 星

I po raz kolejny: Dziękuję z całego serca. Jestem z was naprawdę dumna i dumna jestem sama z siebie, bo przecież jeżeli nie będziemy dumni z samych siebie, nikt nie będzie chciał być z nas dumny.

piątek, 27 listopada 2015

Rozdział 7.

Weszłam do pokoju różowowłosej wciąż spała i wyglądała jakby nigdy nie miała się obudzić. Z westchnieniem zmieniałam jej kroplówkę i poprawiałam poduszki. Byłam bezradna, wszyscy byli, a Sakura w tym stanie była bezbronna, nikt nie wiedział czy się obudzi. Próbowałam oszacować procentowo jej szanse na przebudzenie jednak zawsze wychodziły poniżej połowy. Błagałam Boga aby ją oszczędził

-My do Sakury Haruno-blondynka uśmiechnęła się miło do jednej z pielęgniarek, a ta podała nam numer sali-No mów Temari
-Jestem wściekła na Tsunade-powiedziałam po czym westchnęłam-Wysłała ją na nie wiadomo jak długą misję, a kiedy wróciła znowu kazała jej iść na coś takiego! Ino, Sakura była tam sama!
-Może Tsunade nie chciała żeby Sakura wyszła z formy-blondynka próbowała jakoś usprawiedliwić Hokage. Weszłyśmy do sali Haruno
-Ino, Sakura gdyby nie była silna mogłaby być teraz martwa-powiedziałam cicho, przerażała mnie wersja w której Sakura umiera na moich oczach-Za pierwszym razem, myślisz że Sakura umiała walczyć? Ja szczerze się dziwie jak ona przeżyła, teraz też. Ona powinna nie żyć. Tsunade aż tak jej nienawidzi? Po raz kolejny naraża życie Sakury dla własnych kaprysów, nie wiem po jej jeszcze bronisz Ino
-Jeżeli będę sobie wmawiać, że robi to dla jej dobra nie znienawidzę jej i całej wioski Temari-dotknęła bladej dłoni zielonookiej-Kiedy wybuchnie woja, a ja będę nienawidziła wioski przyłącze się na stronę wroga, a wtedy stanę się zdrajcą
Spojrzałam przez okno, było jeszcze zasłonięte firanami. W sali panowała ciężka atmosfera, przez co rozmawiało się tu ciszej. Sakura mogła przecież wszystko słyszeć. Spojrzałam na łóżko przy którym siedziała Ino ze smutnym uśmiechem. Siedziała wyprostowana, jakby czekała na Sakurę, jakby czekała na jej przebudzenie. A Sakura nie wyglądała jakby miała się obudzić, leżała spokojnie z maską tlenową na ustach. Jej różowe włosy były rozwalone na całym łóżku, a jej klatka piersiowa do której były przyczepione kabelki monitorujące jej pracę serca, podnosiły się równomiernie. Prócz oddychania Sakura nie robiła nic, to chyba był jej najdłuższy sen. Przecież jest nieprzytomna od całych dwóch dni

-Tsunade-sama proszę o zawieszenie mnie od jakichkolwiek misji do czasu aż Sakura się nie obudzi-oświadczył mi pewnie Naruto-Kiedy Sakura otworzy oczy i będzie pewne że nic jej nie zagraża wrócę do moich obo...
-Odmawiam-powiedziałam sucho, nie mogłam pozwolić żeby wioska mi się rozsypywała -A teraz wracaj do swoich zajęć Uzumaki poza tym masz absolutny zakaz pojawiania się w sali Sakury, Uchiha też
Blondyn zacisnął pięść, przeklął pod nosem i wyszedł trzaskając drzwiami. Wstałam z krzesła i podeszłam do okna. Konoha była już obudzona przecież zaraz miało być południe. Naruto nie był pierwszy, już zawiesiłam Ino od swoich obowiązków i przełożyłam termin egzaminów dla dzieciaków z innych wiosek. Naruto jest jednym z najcenniejszych shinobi, nie mogę pozwolić żeby i on stał się zwykłym obywatelem wioski. Nie powinien się aż tak przejmować Sakurą, troska o tę dziewczynę może go zaprowadzić do zguby

-Musisz mu o tym powiedzieć Yuuri-san, on powinien się dowiedzieć jako pierwszy-usłyszałem dziewczyny, które weszły do domu z ogrodu Hinata wyglądała na przejętą a Yuuri..no cóż ona wyglądała jak zwyklę
Naruto przed chwilą wrócił od Hokage i byś wściekły, nie rozumiem tej baby. Nie rozumiem tego co dzieje się w Konoszy, niczego nie rozumiem
-Komu i co powiedzieć?-spytał blondyn siadając wygodniej na kanapie. Hinata przemknęła i usiadła koło niego, ja siedziałem po drugiej stronie mebla. Yuuri stanęła przede mną, zasłaniając mi wyłączony telewizor. Upiłem kolejny łyk kawy i odłożyłem kubek na stolik
-Jestem w ciąży-Naruto zakrztusił się powietrzem a ja myślałem że zemdleję-I to z tobą Sasuke
-O kurwa...-przekląłem i spojrzałem na Naruto wystraszony, on też był przerażony-Jak to? To niemożliwe...
-Najwidoczniej możliwe-wzruszyła ramionami czerwonowłosa-Zostanę matką w wieku siedemnastu lat, ty ojcem Sasuke. Zostawisz mnie teraz samą, a za niedługo i z dzieckiem? Byłbyś w stanie być takim potworem Sasuke? Byłbyś?
-Nie-mruknąłem po czym wstałem z kanapy-Naruto chodźmy na ramen
Blondyn skinął mi głową i wyszliśmy z mojej posiadłości
-Stary masz przesrane-mruknął Naruto wkładając ręce w kieszenie-Będziesz się musiał z nią hajtnąć
-Weź mi nie mów-warknąłem-Właśnie dzisaj życie mi się spierdoliło
-Kochasz ty ją w ogóle?-spytał patrząc na mnie-Bo jak nie to serio życie masz spierdolone
-Nie kocham jej Naruto i nigdy nie kochałem-wyznałem po raz pierwszy coś szczerzę

-Yuuri jesteś?-usłyszałam ciepły głos w przedsionku
Wstałam z kanapy i podeszłam do miejsca z którego wydobywał się głos. Nie mogłam uwierzyć, w przedpokoju stała moja siostra Tsemaki. Rzuciłam się jej na szyję z uśmiechem, a ona odwzajemniła go szybko. Jeszce szybciej przeszłyśmy do kuchni gdzie czerwonowłosa otrzymała ode mnie kawę. Siostra chwyciła mnie za dłoń
-Serio jesteś w ciąży?-spytała móiąc z ironią, ona nie dała się tak łatwo na to nabrać
-Myśli że jestem aż tak głupia żeby wpaść w wieku siedemnastu lat?-stałam i oparłam się tyłkiem o blat-No proszę cię Tsemaki, powiedziałam tak żeby Uchiha mnie nie zostawił
-Sprytnie, ale przecież brzuch ci od tak nie urośnie, nie?-spojrzała na mnie spod uniesionej brwi i z kpiącym uśmiechem-Czemu to zrobiłaś, baka?
-On lubi zbyt bardzo tą Haruno, chciał mnie zostawić-wzruszyłam ramionami, po czym ogarnęły mnie wyrzuty sumienia-Słuchaj Tsemi, ty się znasz na medycynie, nie?
-Yhym
-Mogłabyś spróbować wyleczyć Sakure?-spytałam patrząc w ziemię-W końcu ona jako jedyna oprócz Hinaty mnie zaakceptowała
-Jesteś strasznie miękka Yuuri-machnęła ręką Tsemaki-Ale zrobię jak chcesz, cudów nie oczekuj

 Szłam przez las, byłam w obrębie wioski. Rozglądałam się dokładnie, byłam przestraszona, przecież byłam sama. Każdy trzask gałęzi oraz szelest w krzakach przyprawiały mnie o palpitację serca
-Miu-podskoczyłam na głos za mną, chłopak a właściwie mężczyzna się roześmiał cicho-Nie bój się
-Łatwo ci mówić-złapałam się za serce, biło naprawdę szybko-O mało zawału nie dostałam. Słyszeliście o Sakurze, to dlatego tu jesteście
-Mamy coś dla niej-niebiesko włosa podała mi fiolkę z ciemno szarym, metalicznym wręcz płynem-Daj jej to do kroplówki
Ich przywódca, którego bałam się w cholerę podszedł do mnie i uklęknął na jedno kolano. Wręczył mi małą szkatułkę i zanim pozwolił mi jej dotknąć, otworzył jej wieko. Było tam kolejne pięć identycznych probówek z metaliczną substanjcą
-To pomoże Sakurze-sama?-pomarańczowo włosy skinął mi i podał ładne pudełko-A co jeżeli nie?
-Będziemy robili wszystko żeby jej pomóc Miu, nie martw się-uśmiechnął się Itachi i wręczył mi jeszcze małe pudełko-Daj jej to kiedy dojdzie do siebie
-I jeszcze to-Konan delikatnie wręczyła mi do ręki śliczny kwiat z origami-A teraz idź już Miu i uratuj Sakurę
-Hai-powiedziałam po czym wróciłam do wioski
Szybko pobiegłam do szpitala i wpadłam jak huragan do jej sali. Dobrze zamknęłam drzwi i po upewnieniu się że nikt mi nie przeszkodzi. Odłożyłam wszystkie rzeczy na sąsiednie łóżko. Wzięłam do dłoni największą probówkę i jej zawartość dodałam do kroplówki, obie cieszę szybko się wymieszały. Schowałam zarówno jak i kwiat, szkatułkę i pudełko od Itachi'ego do szafki koło łóżka. Stanęłam po lewej stronie różowowłosej i dotknęłam jej dłoni, spojrzałam na nią po czym zaczęłam ją głaskać po włosach
-Jeżeli mnie słyszysz Sakura-sama-zaczęła powstrzymując łzy-Chcę żebyś wiedziała że nie pozwolę cię skrzywdzić! Akatsuki cię uratuje, a ja im pomogę! Później wszyscy wrócimy do wioski Księżyca i poproszę cię żebyś została moim mistrzem. Będę cię bronić dopóki stoję, dopóki krew krąży w moich żyłach, dopóki oddycham! Nie dam cię skrzywdzić!
I potem wydawało mi się że Sakura szepnęła moje imię, że bezgłośnie wypowiedziała je swoimi martwymi wargami, które przez dwa dni nic nie zrobiły. Pragnęłam teraz żebym była pierwszą osobą, którą zobaczy po przebudzeniu

-Zapraszam tędy-powiedziała jedna z pielęgniarek i zaprowadziła mnie do sali tej całej Sakury Haruno. To ona zabrała mojej siostrze jej narzeczonego i zmusiła ją do perfidnego kłamstwa. Widzę że Yuuri cierpi, mimo że tego nie okazuję ona płaczę kiedy jest sama. Podobno Sakury od dawna nie było w wiosce, a każdy ułożył sobie życie idealne. Więc czy tak naprawdę za nią ktoś tęsknił? Nie wydaję mi się, Tsunade nawet mówiła że umarła, nie sądzę że chciała aby sakura Haruno wracała, a kiedy już to zrobiła to Tsunade wysłała ją na śmiertelną misję. Nikt jej tu nie chcę. odsunęłam białe drzwi i zamknęłam je za sobą, pokój był prawie pusty. Byłam w nim ja i różowo włosa dziewczyna. Podeszłam do jej łóżka i sprawdziłam kartę pacjenta
-I tak nie dam rady ci pomóc dziecko-powiedziałam cicho wyciągając rękawa fiolkę z przeźroczystym płynem
Nie chciałam jej zabijać, nie chciałam czynić zła. Ale dodając jej tej niegroźnej trucizny paraliżującej jej zaszkodzę? Przecież ukończę jej agonie w życiu w samotności. Nie robiłam nic złego, ja jej tylko pomagałam. Kiedy skończyłam drzwi otworzyły się, stanęła w nich dwójka dzieciaków. Dziewczynka i chłopak. Oboje posłali mi krzywe spojrzenia kiedy wychodziłam, a mi było wsyztsko jedno

-O rany, dziwna byłą ta baba!-jęknąłRei, a ja wywróciłam na niego oczami tak mocno że aż mnie zabolały-No co! A nie mam racji
-No masz, masz-westchnęłam patrząc z lekkim uśmiechem na spokojną Sakurę-Rei...
-Była podobna do tej całej Yuuri!-ignorował mnie
-Rei...
-Pewnie to jej siostra albo coś w tym sty...-przerwałam mu mruczenie pod nosem
-REI!-krzyknęłam w końcu
-No co?!-wskazałam na Sakurę-Biegnę po lekarza, zostań tu!
Sakura szybko oddychała a jej puls zaczął spadać, ona się dusiła nawet z maską tlenową! Po chwili zaczęła cała drżeć. Chwyciłam ją za dłoń, miałam nadzieję że to jej pomoże
-Sakura-sama!-krzyknęłam i łzy popłynęły mi po twarzy-Sakura-sama nie bój się, będzie dobrze. Zaraz przyjdzie Tsunade i ci pomoże, obiecuję!
Chwilkę później drzwi sali gwałtownie się otworzyły, a blondynka dość brutalnie odsunęła mnie od Haruno
-O cholera-zaklnęła-Shizune, szykuj operację, natychmiast!
Po chwili Sakura razem z tłumem pielęgniarek i najlepszymi lekarzami na czele z Tsunade i Shizune poszły ratować życie Haruno. A Rei, a Rei okazał się być wspaniałym przyjacielem pozwolił mi sę wypłakać w swoje ramię. Głaskał mnie, pocieszał i pozwalał mi się martwić, przecież on sam się bardzo martwił, on przecież był zakochany w Sakurze, jak nikt inny

Jak co noc wszedłem do sali Sakury przez okno, sala wydawała się większa. Dopiero po chwili moje oczy przyzwyczaiły się do ciemności panującej w tej sali, zauważyłem że nie było jednego łóżka. Ostatniego łóżka przy oknie. Jedynego zajętego łóżka. Nie było łóżka Sakury. Czy to znaczy że ona....nie to niemożliwe! Ona nie mogła umrzeć! Ona musiała żyć! Razem z nim! Nie mogła umrzeć po tym jak wyznał jej miłość! Podszedł do jej szafki nocnej, w wazonie była świeża woda, do ostatniego kwiatu dodał jeszcze lilie. ulubiony kwiat Haruno. ostatni raz spojrzał na puste miejsce po czym z melancholią na twarzy wyskoczył przez okno, jedyne czego chciał teraz to porządnie się napić

Była już noc, jednak dla mnie nie było za późno żeby rozmawiać z Hokage. Weszłam dumna do jej biura, wiedziałam że była zmęczona po operacji Sakury. Na szczęście udanej operacji. Sakurę przenieśli na oddział intensywnej opieki, gdzie była pod stałym nadzorem lekarzy. Miałam nadzieję że przez zmęczenie, nie będzie miała siły ze mną dyskutować
-Tsunade-sama-kobieta spojrzała na mnie-Musimy porozmawiać o Sakurze. Nie zgadzam się z tym co dzieję się w wiosce, to jak traktujesz ją, narażasz jej życie. Mogła na tej misji zginąć, jesteś tego świadoma? Razem z Kazekage mamy o tym taką samą opinię, więc proponuję w imieniu mojego brata, żeby Sakura zamieszkała w Sunie, w siedzibie kage razem z nami
-Nie ma mowy!-przerwałam jej zanim zaczęła mówić jaka jestem beszczelna
-O tym zdecydują wszystkie Kage na szczycie-położyłam na jej biurku list-Za tydzień zdecydują gdzie Sakura zostanie. Ty by było na tyle, dziękuje
Nie czekając na jej odpowiedź wyszłam, trzaskając za sobą drzwiami





Tsemaki i Yuuri
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam! Tak dawno mnie tu nie było! Jak mi głupio patrzeć na liczbę wyświetleń skoro ja tu się lenie. Ale obiecuję pogodzę ze sobą szkołę i bloga! Uda mi się i rozdziały będą częściej niż raz na miesiąc, przysięgam! Trzymajcie się ciepło ! :D
~Hoshi

niedziela, 15 listopada 2015

Rozdział 6.

Biegłam przez las w stroju ANBU, mój biały strój błyszczał wśród ciemności. Drzewa po których skakałam rzucały wielkie cienie na drogę pode mną. Usłyszałam świst, ledwo uciekłam przed kunai'em. Kiedy jednak wybuchł byłam zmuszona biec na dole, nie zatrzymałam się. Chciałam jak najszybciej być w Sunie i opowiedzieć Temari jaki z Sasuke dupek. Na mnie leciała kolejna dawka broni. Odskoczyłam i czekałam na napastników, było ich trzech z ogromnymi pokładami silnej czakry
-Oddaj nam zwój-powiedział jeden z zamaskowanych
-Nie wydaje mi się! Shannaro!-krzyknęłam i zaczęła się długa i trudna walka, wiedziałam że tym razem mogę przegrać...

O co chodziło tej małej? Myślałem nad tym i to dużo, wczoraj i zamartwiałem się tym jeszcze dzisiaj. W parku wpadłem na kogoś, spostrzegłem że to ten dzieciak który pomylił ją z jego kuzynką
-Słyszałem co się stało wczoraj-mruknął, a ja spojrzałem na niego niepewnie-Popieram Haruno, miała rację. Miu zresztą też, wiesz co mnie nie zdziwi?
-Co?-mruknąłem mizernie, nie miałem wcale ochoty na rozmowę z tymi podejrzanymi szczylami
-Jakby Sakura odeszła z wioski-zaśmiał się, a ja stwierdziłem że jest chory psychicznie-Pewnie nie ma jej teraz w domu, w wiosce pewnie też. Zdziwiłbym się gdyby była w kraju Ognia, pewnie dawno jest w kraju Herbaty, albo zmierza do kraju Ziemi
-Nie pierdol dattebayo!-krzyknąłem zaciskając szczękę-Mylisz się! Sakura nie ucieka, nie jest taka!
-Masz pewność? Przecież dalej nie wiesz co robiła przez ten czas kiedy nie była w wiosce
Minąłem dzieciaka i ruszyłem w stronę posiadłości Uchiha, odnowili ją już dawno. Wyglądała niemal tak samo. Wpadł do środka bez pukania. Od razu przeszedł do ogrodu za domem. Sasuke trenował bez koszuli
-Sasuke!-podbiegł do niego-Sakura chyba uciekła z wioski!
-Nie, pierwszy raz i pewnie nie ostatni-powiedział chłodno
-Ale to nasza przyjaciółka!-odparowałem patrząc na niego z irytacją
-Naruto!-przestał trening i spojrzał na mnie-Sakura jest już prawie dorosła, nie powinniśmy się już o nią martwić. Da sobie radę, przecież dobrze wiesz!
-Jesteś okropnym gburem!-krzyknął i wyszedłem

Kiedy byłem pewny że Naruto opuścił moją posiadłość opadłem z westchnieniem na schody od tarasu. Oparłem ręce na kolanach i westchnąłem
-Z tobą Harunoi to same kłopoty-zaśmiałem sie cicho, a pot kapał z moich włosów na ziemię-Oby ten idiota się mylił, obyś była teraz w swoim mieszkaniu i odpoczywała, ablo sprzątała, abo się myła. Cokolwiek. Tylko żebyś była w wiosce z nami

-Spóźnia się-mruknęłam nerwowo tupając z niecierpliwością-Już prawie pół godziny, ona nigdy się nie spóźnia!
-Temari spokojnie-uspokajał mnie brat, abo próbował uspokajać-To...ona?
Spojrzałam w tym samym kierunku co Gaara. Oczy mi się szerzej otworzyły. Widziałam zgarbioną różowowłosą dziewczynę, kulała i szła jakby byłą pijana. Jej biały strój ANBU był cały we krwi i sama dziewczyna bardziej wydawałaby się martwa ale poruszała się powoli i na pewno z bólem. Kiedy podeszła trochę bliżej, zatrzymała się, podniosła głowę i uśmiechnęła się lekko. Jej twarz była we krwi i miała wiele zadrapań. Zielone, bez życia duże oczy które były mi tak dobrze znane. Dziewczyna zachwiała się, a jej oczy się zamknęły. Runęła na bok jak worek
-Sakura!-krzyknęłam a w tym momencie rozniósł się odgłos upadania jej ciała na ubity piach. Strach mnie sparaliżował, a w kącikach oczu zebrały się łzy-Gaara pomóż jej!
Chłopak ruszył z miejsca i podbiegł do dziewczyny, podniósł jej martwe ciało biegiem ruszył w moją stronę. Niezwłocznie przenieśliśmy ją do szpitala, tam nie mal od razu dostała pomoc. Zatamowali jej krew i opatrzyli przemyte rany
-Tej dziewczynie niezwłocznie potrzebna jest operacja-obwieścił lekarz, a mi nogi zrobiły się jak z waty-W jej ciele znaleźliśmy ślady mocnych trucizn
-Trucizn? Więcej niż jedna?-spytałam ledwo, a lekarz skinął mi-Ile?
-Trzy-z wrażenia aż usiadłam na krześle przed salą-Potrezbujemy zgody
-Ona nie jest z Suny, potrzebna mi jest zgoda od Hokage-powiedział nerwowo Kazekage-Temari zostań tu, ja idę napisać do Tsunade

-Tsunade-sama!-do gabinetu wbiegła zmachana Shizune-List od Kazekage!
Wyciągnęłam rękę, a brunetka podała mi zwój. Po otworzeniu go zaczęłam szybko ale i uważnie śledzić tekst
"Tsunade-sama chciałbym dostać pozwolenie na operację Sakury Haruno. Sakura dotarła do wioski w stanie krytycznym i straciła przytomność tuż przed główną bramą Suny. Niezwłocznie została oddana w ręce naszych najlepszym medykom, już po badaniu wstępnym  znaleźliśmy duże ilości trzech nieznanych nam silnych trucizn. Chcemy podjąć się natychmiastowej operacji Sakury w celu usunięcia toksyn. Panna Haruno została opatrzona i zatamowano jej liczne krwotoki zewnętrzne, jej stan jest krytyczny i kluczowy jest teraz czas. Proszę o zezwolenie na działanie"
Rozważyłam w głowie wszystkie czynniki z wewnątrz jak i z zewnątrz. Nie znali tych trucizn, nie mieli na nich odtrutki. Chcieli ją ratować nie mając doświadczenia jak i choćby pojęcia o sytuacji. Nie zastanawiałam się już dłużej nad odpowiedzią
"Nie wyrażam zgody na jakiekolwiek inne zabiegi na mojej uczennicy. Co więcej, wysyłam grupę shinobi na czele z medykiem po Sakurę. Od razu po ich pojawieniu się w wiosce, Sakura zostanie przetransportowana niezwłocznie do Konohy, gdzie zajmę się nią osobiście"
-Shizune!-brunetka wyprostowała się-Niech ten list dostanie się w ręce Kazekage jak najszybciej!-podałam jej zapieczętowany zwój-Zwołaj mi natychmiast Uzumakiego, Uchihe, Nare, Inzuke, Yamanake i wszystkich innych z tego rocznika, którzy są w wiosce. Mają tu być za trzy minuty!
-Hai!-krzyknęła przerażona i wybiegła jak opętana

-Naruno!-odwróciłem się i zobaczyłem Kibe
-Hm? Kiba, co jest?-spytałem patrząc na zdyszanego chłopaka
-Mamy zjawić się u Tsunade!-krzyknął-Teraz!
Razem z chłopakiem pobiegliśmy do biura Hohage, wchodząc zobaczyłem większość z naszego rocznika. Przepchnąłem się do przodu i skinąłem Sasuke, posłałem mu też pytające spojrzenie, ale on wzruszył ramionami. Najwidoczniej nikt nie wiedział co się stało
-Zwołałam was tu ponieważ mam dla was wszystkich misję-zaczęła poważnie Tsunade-Jak wiecie mieliśmy do przekazania Kazekage informacje o naszych ANBU. Była to misja rangi B, jednak nie chcąc zwracać na nią uwagi posłałam tylko jednego shinobi. Został on jednak zaatakowany podczas podróży, mimo swojego krytycznego stanu dostarczył zwój do Suny. Musicie po niego iść i niezwłocznie przetransportować go z powrotem tutaj. Razem z wami pójdzie Shizune, będzie ona kapitanem zespołu
-Dlaczego nie idzie z nami Sakura-chan jako medyk?-spytałem, a Tsunade widocznie się spięła
-Bo Sakura właśnie umiera w Sunie, wyruszacie po nią-powiedziała i zacisnęła mocno pięści na biurku-Za godzinę macie być pod bramą, nikt nie może się spóźnić. Hinata, zostajesz ze mną. Ino idziesz jako pomoc medyczna dla Shizune. Możecie się rozejść
-Hai!-krzyknąłem wraz z resztą i czym prędzej wyszłem
-To chwila, po kogo my tam idziemy?-spytał Kiba-Powiedziała to tak niewyraźnie że nie wiem o kogo jej chodziło
-Idziemy po Sakure, głupku-warknęła Ino i rozeszliśmy się każdy w swoją stronę

-Temari co z nią?-spytał się mnie brat, kiedy ponownie wrócił
-Żadnej zmiany, wciąż jest w stanie zagrożenia życia-powiedziałam patrząc przez okienko w drzwiach, nikt nie mógł wchodzić do Sakury-Masz tą zgodę?
-Hokage nie zgodziła się-powiedział spokojnie
-Że co?!-odwróciłam się w jego stronę-Żartujesz sobie ze mnie?!
-Napisała, że wysyła najlepszych shinobi po nią i zajmie się Sakurą osobiście-mruknął nie tracąc panowania nad sobą-Temari, chcę żebyś ruszyła z nimi do Konohy. Mimo wszystko nie mogę kłócić się teraz z Tsunade, ale chcę mieć pewność że Sakura wróci tam do zdrowia
-Będę ci o wszystkim mówić-skinęłam i ruszyłam do siedziby aby spakować swoje rzeczy
Po trzech godzinach w wiosce znalazła się dziewięcio osobowa grupa z Konohy. Byli w niej Uzumaki, Uchiha, Shikamaru, Kiba, Neji, chłopak podobny do Sasuke, którego nie znałam. Była tam też Ino, TenTen no i Shizune. Czarnowłosa podeszła do nas i oddychając ciężko powiedziała
-Przyszliśmy po Sakure Haruno
Lekarze przygotowali Sakure do podróży i już po chwili Shizune kłaniała się przed nami w geście szacunku
-Temari idzie z wami, chcę mieć pewność że Sakura dotrze bezpiecznie i że w Konoszy jej naprawdę pomożecie-powiedział zimno Gaara i wyruszyliśmy
Po krótkiej chwili zatrzymaliśmy się już w lesie, na postój. Ino wraz z Shizune zaczęły oglądać Haruno, którą niósł Uzumaki
-Naruto połóż ją, ale ostrożnie-ostrzegła Yamanaka,a blondyn wykonał polecenie

Uleczyłam rany zewnętrzne, wszelkie zadrapania i siniaki. Nie było już po nich śladu, jednak trucizny nie umiałam rozpoznać, ani jednej. Byłam bezsilna. Nie mogłam tego powiedzieć nikomu, szczególnie Temari, która śledziła moje ruchy niczym wygłodniały zwierz. Bałam się, że jeżeli zrobię choćby jeden zły ruch zabije mnie z premedytacją
-Idziemy!-Naruto wziął na ręce towarzyszkę i ruszyliśmy szybkim tempem do wioski

Była już noc, Tsunade zajęła się Sakurą od razu po naszym powrocie, przy wszystkim towarzyszyła jej Ino, Hinata i Shizune. Podobno jej stan nieznacznie się polepszył, nie zagrażał już jej życiu. Delikatnie przesunąłem okno, od razu zobaczyłam Sakure. Była jedyna w sali, i miała łóżko tuż przy oknie. Wyglądała dobrze, była tylko blada i jej włosy straciły blask. Wciąż była nieprzytomna i nikt nie wiedział kiedy się obudzi. Nikt też nie znał przyczyny jej śpiączki, Tsunade była jednak święcie przekonana że Sakura jest świadoma i wszystko słyszy i czuje. Jeżeli rzeczywiście tak było, ból jaki musiała odczuwać był niewyobrażalny. W sali było ciemno i jedyne światło jaki wpadało do pomieszczenia to blask księżyca. Do wazony, który był na szafce nocnej nalałem wody, z kranu na drugim końcu sali i włożyłem czerwoną różę. Usiadłem na krześle obok jej łóżka i delikatnie chwyciłem jej małą dłoń. Spojrzałem na jej spokojną twarz i zrobiło mi się smutno
-Sakura, ty na prawdę wszystko słyszysz?-zacząłem szeptem-Czujesz? Jesteś w stanie usłyszeć moje słowa i poczuć mój ból? Słyszysz jak bardzo mi przykro, że ciebie tu nie ma? Czujesz moją tęsknotę za tobą? Sakura, jeżeli mnie słyszysz to przepraszam. Byłem głupi. Miałaś rację, nie powinienem cię obwiniać za twoją nieobecność. Nie powinienem był cię całować, mimo że mam dziewczynę, ale ja jej ni kocham Sakura. Ja kocham ciebie i chyba umrę ze wstydu kiedy mi o tym kiedyś przypomnisz-uśmiechnąłem się lekko ale smutno-Ale mi tak cholernie było źle bez ciebie w wiosce, a Yuri przypominała mi ciebie. Kiedy patrzyłem w jej oczy widziałem ciebie Saku-położyłem policzek na jej dłoń-Ty naprawdę słyszysz? Naprawdę wszystko czujesz? Jesteś w takim razie poczuć jak cię kocham? Przepraszam cię Sakura, naprawdę mi przykro
Wstałem i zanim wyszedłem oknem, złożyłem na jej czole lekki pocałunek

-Miu! Słyszałaś co się stało Sakurze?-skinęłam głową-To okropne...
-Masz rację Kurosaku-szepnęłam smutno i patrzyłam jak chłopak opuszcza mój pokój. Wstałam i zacisnęłam mocno pięści, łzy pociekły po mojej twarzy-To wszystko ich wina! To przez nich Sakura została zaatakowana! Nienawidzę ich! Pomszczę Sakurę, choćby od tego zależało moje życie!

 

sobota, 7 listopada 2015

Jestem za blisko, żeby mu się śnić

Sam nie wiedział co tu robił, poszedł tylko wyrzucić śmieci ale znalazł się na drugim końcu miasta. Specjalnie tu przyszedł po tej części nie było bloków, jedynie pojedyncze domy i mnóstwo garaży wszystkich mieszkańców Konohy. Słońce mocno grzało, przecież był piękny maj. Nawet jej nie szukał, wiedział że tu była. Nie mylił się, wychodziła właśnie ze swojego garażu. Miała na sobie czarne znoszone trampki, ogrodniczki z długimi nogawkami, które były podwinięte przed kostkę i pod spodem krótką, przed pępek, białą bluzkę. Na różowych włosach miała czarną czapkę za daszkiem założoną tył na przód. Jej twarz nie miała ani grama makijażu, jedynie była uwalona smarem na lewym policzku. Żuła różową gumę robiąc z niej balony i ciągnęła za sobą duży biały worek z rzeczami do wyrzucenia
-Siema stary-przywitał się z nią tak jak miał w zwyczaju, ona spojrzała na niego z kpiącą miną-Jesteś zła
-Też byś był gdyby zjebał ci się motor-warknęła brutalnie wrzucając worek do wielkiego kontenera naprzeciwko jej ostatniego garażu w piątym rzędzie
-Nie możesz chodź raz dać go do mechanika?-spytał i usiadł na kanapie przy drzwiach we wnętrzu twierdzy dziewczyny
-Tu się jebnij-popukała się palcem w środek czoła. Odwróciła się do niego tyłem i kucnęła przy maszynie-Nie będę płaciła za naprawę, bo mam prawie 100% pewność że po tygodniu znowu się rozdupi
-Przypomnij mi czemu jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi?-spytał ironicznie
-Ja byłam zajebista, a ty się do mnie doczepiłeś-powiedziała szukając klucza francuskiego w skrzynce z narzędziami
-A tak serio?
-Znamy się od dziecka cioto, nie mogło być inaczej-zaśmiał się cicho . Dziewczyna miała racje-I po co się ryjesz głupku? I tak mówię że się do mnie doczepiłeś
-Pomóc ci?-spytał znając odpowiedź
-Ciebie już do reszty pojebało Uchiha-zaśmiała się kpiąco dokręcając śrubę-Jak już kiedyś powiedziałam, NIGDY nie dotkniesz mojego motoru
-Ale..-przerwała mu
-Stul ryj, ja tu pracuje-syknęła mocując się z narzędziami
-Jesteś irytująca-machnął na nią ręką. Wkurzyła się, wstała i pochyliła się nad nim. Ręce oparła pod boki , w jednej z nich trzymała klucz, którego wcześniej szukała
-Słuchaj koleś jak coś ci nie pasuje to tam są drzwi-wskazała mu ręką z kluczem otwarte na oścież drzwi garażu-Ty jesteś ciotą i jakoś ci tego nie wypominam
-Ciągle to mówisz-uśmiechnął się ironicznie, a później się roześmiali-Wredna jesteś wiesz?
-Oczywiście że wiem matole-wróciła do maszyny i odpaliła ją. Z radości aż krzyknęła-No i kto tu jest zajebisty?! Wstawaj, jedziemy!
-Ale powiedziałaś...-przerwała mu
-Oj zamknij się wreszcie!-krzyknęła wyprowadzając motor z garażu
-W takim razie mogę prowadzić?-pytał wykorzystując okazję, mimo wszystko spodziewał się negatywnej odpowiedzi. Zdziwił się kiedy jego najlepsza przyjaciółka wyciągnęła z kieszonki ogrodniczek kluczyki i rzuciła mu je-Serio moge?
-No nie kurde, dałam ci je żebyś popatrzał-spojrzała na niego litościwie-To jest jedyny raz kiedy je dotykasz, lepiej się naciesz
-O łaskawa pani-mruknął siadając. Dziewczyna ściągnęła czapkę, na której usiadła i założyła na jego głowę czarny kask, sama ubrała identyczny-Przytul się do mnie
-Wiedziałam że nisko upadniesz, ale nie wiedziałam że aż tak-mruknęła ale objęła go ramionami, które zaplotła na jego piersi-Jak coś zepsujesz powieszę cię na oczojebnych sznurówkach i napiszę ci na czole "Zjeb, który zepsuł Haruno motor"
-Ta jasne-mruknął i ruszyli
Po paru minutach byli na wzgórzu, z którego było widać panoramę miasta. Siedzieli na trawie, a jego myśli były dziwne
-Sakura jesteś lesbą?-spytał. Wiedział że dziewczyna nigdy nie miała chłopaka i myślał że to dlatego
-Jak na ciebie patrzę to poważnie się nad tym zastanawiam-zaśmiała się-To że gadam z chłopakami o innych dziewczynach, nie znaczy że lubię je macać czy coś
-Nic nie wspominałem o macaniu-zauważył i roześmiał się-dziewczyna uderzyła go z pięści w ramię, a on wywrócił się na plecy
-Debil z ciebie Sas-położyła mu się na brzuchu
-Podoba mi się Maddison i chcę ją zaprosić na bal-dziewczyna wstała do pozycji siedzącej i spojrzała na niego bez wyrazu. Z jej twarzy nawet zszedł ten ironiczny uśmieszek, który miała prawie zawsze-Wszystko w porządku?
-T-tak...-odchrząknęła i wstała-Po prostu Maddison to niezła dupa i to z wysokiej półki
-Coś w tym złego?-on również usiadł, a po chwili wstał
-Po prostu tak długo byłeś dla mnie ciotą, że to aż dziwne że podoba ci się taka dziewczyna jak Maddison-ruszyła do motoru i usiadła z przodu-Wracamy
Kiedy usiadł i założył kask, włączyli się do ruchu ulicznego i po chwili mknęli przez Konohe. Dziewczyna odstawiła swojego najlepszego przyjaciela na osiedle bogatych domków jednorodzinnych i pojechała na szare blokowisko, na którym się wychowała. Nie była biedna, ale  matkę i jej nowy fagas nie chcieli się przeprowadzać. Wbiegła po schodach co dwa na trzecie piętro i zobaczyła ciemne drzwi. Pchnęła je, były zawsze otwarte
-To ty Sakura?-spytał Torahaki
-Nie kurwa, duch święty-warknęła i trzasnęła drzwiami do swojego pokoju
Przebrała się w dres, związała różowe włosy i zaczęła atakować pokaźny worek treningowy zawieszony na suficie na środku pokoju. Kiedy jej poziom agresji nie spadł z krzykiem kopnęła metalowy kosz, a papiery będące w nim podleciały aż pod sufit. Później jednym ruchem ręki zrzuciła z biurka wszystkie rzeczy. Oparła się plecami o szarą ścianę i zsunęła się po niej, objęła kolana rękami, a samotna łza słynęła po jej policzku po raz pierwszy od czterech lat. Wyciągnęła z kieszeni dresów telefon i wybrała numer
-On kocha inną-powiedziała krótko, nim się rozłączyła w jej pokoju zjawiła się starsza o rok blondynka
-O chuj...-powiedziała starsza widząc rozwalony pokój swojej przyjaciółki. Podeszła do niej i usiadła obok, w tej samej pozycji-Co teraz robimy? Bo chyba tak tego nie zostawisz?
-Chyba ci na mózg padło-otarła łzę Haruno
-Co to za suka?-spytała starsza dziewczyna patrząc w przestrzeń, Sakura wstała i rzuciła dziewczynie ramkę ze zdjęciem. Były na nim dwie małe dziewczynki, brunetka o piwnych oczach i lekkich piegach i różowowłosa-Nie mów mi że...
-Dokładnie-warknęła Haruno ponownie siadając. Blondynka tym razem wstała i zaczęła uderzać pięściami w worek treningowy
-I co teraz zamierzasz? Bo to że popadasz w jakieś gówno o nazwie depresja, to nie uwierzę
-Pomogę mu-powiedziała pewnie młodsza wstając, podeszła do biurka i oparła się o nie tyłkiem
-Pojebało cię Haruno?-Sabakun chwyciła worek zatrzymując go przy tym-Chcesz mu pomóc zaprosić na bal inną mimo, że go kochasz?
-Mimo wszystko ten chuj to mój przyjaciel i to mnie do czegoś zobowiązuje-wzruszyła ramionami. Temari podeszła do niej i położyła jej ręce na ramionach
-Jesteś moją przyjaciółką i to mnie też zobowiązuje. Chcę żebyś była szczęśliwa, a jeżeli pomaganie temu dupkowi sprawi ci radość to spoko. Ja nie chcę patrzeć jak cierpisz-wzięła ręce i podeszła do drzwi-Hej laska! Pamiętaj że mieszkam drzwi obok, wiesz gdzie mnie znaleźć!
-Jasne, dzięki Temari-Sakura skinęła głową, a starsza wyszła z jej mieszkania-W co ja się wpakowałam

Następnego dnia po południu, ubrała się w ogrodniczki, w których zapięła tylko jedną szelkę i czarną krótką bluzkę pod spód. Lubiła pokazywać swoje ciało, była wysportowana więc mogła się chwalić, jednak nigdy nie ubierała się jak prostytutka. Związała włosy w wysokiego kucyka i chwyciła książkę. Wsiadła na motor i pojechała do najbogatszej części miasta. Osiedle chronione, zostawiła motor na parkingu dla gości i  przeszła górą przez bramę. Szła chodnikiem, a w okół był mały sad z równo przystrzyżonymi krzakami i drzewami. Weszła do głównego budynku na osiedlu i otworzyła drzwi do klatki kluczami. Weszła na samą górę i zadzwoniła dzwonkiem. Po chwili otworzyła jej śliczna brunetka z piwnymi oczami i lekkimi piegami na nosie
-Sakura? Co ty tu robisz?-spytała swoim melodyjnym głosem
-Przyszłam oddać książkę-pomachała przed jej zgrabnym nosem okładką
-Proszę wejdź-odsunęła się w progu, a Haruno weszła do przedsionka, w którym ściągnęła swoje trampki-Powiedz mi jaką książkę, bo nie przypominam sobie żebym jakąkolwiek ci dawałam-Sakura wręczyła do jej rąk książkę z kolorową okładką, brunetka zaśmiała się melodyjnie-Podobał ci się Czerwony Kapturek?
-Bardzo ciekawy, ale mogły zostać we wnętrzu wilka-uśmiechnęła się zielonooka-Nie wiem po co autor umieścił tam tego myśliwego
-Żeby historia miała Happy End-zaśmiała się brązowooka
-Nasza historia też będzie miała happy end, Maddison?-spytała patrząc na nią z nadzieją-Przepraszam za to że cie zostawiłam
-Sakura...-szepnęła zdziwiona brunetka, a potem rzuciła się z uściskiem na różowowłosą-Czekałam na ciebie, może nie wiesz ale bardzo często patrzyłam jak z dnia na dzień stajesz się coraz większą chłopczycą
-Taa, tak jakoś wyszło-Haruno podrapała się z tyłu głowy-To co, zaczniemy od nowa?
-A lubisz jeździć motorem?-zaśmiała się piwnooka
-Oczywiście głupku-uśmiechnęła się lekko-Może zaczniemy od tego co dziewczyny lubią robić w naszym wieku najbardziej?
-W takim razie jutro, po szkole, centrum handlowe-szatynka widziała jak różowowłosej rzednie mina-Spokojnie, wszystko po kolei i powoli. W szkole nie musimy trzymać się razem, wiem że wolisz towarzystwo chłopaków
-O dzięki ci panie-odetchnęła Sakura, bojąc się zmian. Jednak wiedziała że robi to dla Sasuke i najważniejsze dla niej było to aby on był szczęśliwy z dziewczyną którą kocha. Nawet jeżeli to nie była ona, a jej była najlepsza przyjaciółka

W poniedziałek był już w szkole, nie spotkał jeszcze Sakury, w sumie nie miał do niej interesu ale lubił przebywać w jej towarzystwie
-Widziałaś Haruno Ino?-spytał wysokiej blondynki z niebieskimi oczami. Nie wiedział że Sakura nie przyjaźniła się z nią
-To ścierwo pewnie jest na palarni-syknęła, a Sasuke chwycił ją mocno za nadgarstek
-Uważaj na słowa plastiku-warknął i pchnął ją lekko w tył
Ruszył korytarzem za szkołę, na boisku siedziała grupka dziewczyn w której była Maddison. Uśmiechnął się lekko do niej i pomachał, ona odwzajemniła delikatnie uśmiech
-W tym tempie to ty nigdy nie poruchasz-usłyszał za sobą kpiący głos-Sas zrobię coś dla ciebie. Ale efekty zobaczysz później
-Czego chcesz w zamian?-odwrócił się, ona opierała się plecami o mur szkoły. Paliła, skrzywił się-Jak ty to możesz brać to świństwo?
Ona odbiła się dłońmi od murku i podeszła do niego, zaciągnęła się nikotyną i dmuchnęła mu dymem w twarz. Uśmiechnęła się wrednie, doskonale wiedziała że on nie znosi papierosów
-Powiedz mi czego chcesz w zamian-powtórzył-Bo wątpię że robisz coś dla mnie za darmo
-Zamknij się debilu-warknęła-Po pierwsze nie kwestionujesz tego co będę robić. Po drugie zapomnij o naszej przyjaźni do balu
-Że co?!-spojrzał na nią jak na idiotkę, ale ona wyglądała niesamowicie poważnie-Mówisz że odchodzisz?
-Coś w tym stylu-wzruszyła ramionami ponownie się zaciągając-Nie podchodzisz do mnie na przerwach, nie widzę cię w garażu, nie czekasz na mnie po lekcjach
-I to ma mi niby pomóc?-w odpowiedzi skinęła mu głową-Popierdoliło cię? Nie zgadzam się!
-Ty nie masz ty nic do gadania! Bo jak zwykle pierdolisz od rzeczy!-dźgnęła go palcem w pierś-To już wszystko ustalone!
-Ustaliłaś to beze mnie?!-kłócili się często ale po raz pierwszy tak ostro
-A co ty myślałeś?! Jesteś tak chujowy że nawet nie pomyślałeś jak może być ci lepiej beze mnie!-krzyknęła patrząc na niego błagalnie-Pomyśl chodź raz o sobie! Nikt cię nie będzie obrażał, poniżał i śmiał się z ciebie!
-A ty chodź raz pomyśl o mnie!-krzyknął
-Właśnie to robię idioto!-warknęła-Sasuke po prostu zapomnij...Przynajmniej do balu
Zgniotła papierosa czarnym glanem i odeszła, czekał chwilę, myślał że wróci ale tak się nie stało. Wrócił do środka i znalazł swoich ziomków
-Co jest Uchiha? Kiepsko wyglądasz-powiedział Kiba
-Chodzi o Sakure, była dzisiaj jakaś dziwna-westchnął opierając się o szafki
-Chcę zauważyć te ta dziunia zawsze była specyficzna-burknął chłopak z kucykiem
-No widzisz Sasuke?-Inzuka objął go ramieniem-Nawet Shikamaru to zauważył ! Nie przejmuj się nią, w końcu to tylko dziewczyna jakich pełno!
-Może macie racje..-mruknął mimo że nie zgadzał się z nim-Chociaż nawet najwięksi dresiarze nie przeklinają tyle co ona
Gdyby wtedy bardziej przyjrzał się jej paznokciom, zauważyłby że są pomalowane na delikatny różowy kolor...

-Słuchaj Maddie, co sądzisz o Sasuke?-zaczęła niepewnie przebierając się w ciuchy, które wybrała jej szatynka
-To ten twój przyjaciel?-usłyszała zza czaerwonej zasłony
-Yhym-mruknęła-Pomożesz mi z tym zamkiem?
-Jasne, chodź do mnie!-Sakura posłusznie wyszła z przebieralni,a piwnookiej aż oczy zaświeciły-Wyglądasz oszałamiająco!
-Naprawdę?-różowowłosa podeszła do dużego lutra na ścianie-O chuj...
Miała na sobie czarne trampki na koturnie, również czarne rajstopy i czarną, krótką, plisowaną spódniczkę. Miała ją ubrała na tali, przez co sięgała jej trochę przed kolano. Miała krótką, luźną bluzkę bez rękawów. Jej włosy były po raz pierwszy rozpuszczone i lekko podkręcone lokówką na końcach. Miała pomalowane na biało paznokcie, tylko serdeczne były czarne. Na jej twarzy był delikatny makijaż podkreślający jej śliczne szmaragdowe oczy. Maddieson podała jej torebkę i telefon w nowym etui
-No cóż Saki, jesteś zajebiście piękna w tej spódnicy-złożyła ręce jak do modlitwy-Musisz ją kupić
-Okej wezmę ją, jeżeli powiesz mnie co cię ciągnie tak do tego Uchihy-zaśmiała się zielonooka-Myślisz że nie widzę jak na niego patrzysz na niego podczas przerw?
-Sasuke jest w porządku-powiedziała zarumieniona, ale odpowiedziała zdawkowo-Chyba go lubie bardziej niż ty
-Naprawdę?-uśmiechnęła się sztucznie różowowłosa, wiedziała że Maddi nie mogła lubić Sasuke bardziej-Czyli zgodziłabyś się, jeżeli zaprosiłby cię na bal?
-No oczywiście!-pisnęła-To byłoby jak marzenie!

Nie widział jej od dwóch tygodni, słyszał plotki. I to dużo
-Sakura spierdoliła do innego kraju, przecież zawsze chciała być wolna-mówili jedni
-Podobno znalazła miłość w gangu motorowym i razem odjechali-zapewniali drudzy
-Przestańcie pierdolić-odpowiadał wszystkim tak samo Sasuke-Sakura dalej tu jest
Siedział na schodach razem z Kibą, Naruto i Shikamaru, koło nich stał Shino i Rock Lee z drugiej strony stał Neji i Sora. Zostało jeszcze 10 minut przerwy, a on czekał na jakikolwiek cud
-Czy to Sakura?-spytał Kiba wskazując palcem dziewczynę, która szła w ich stronę-Ja pierdole, to nie może być ta blachara!
Dziewczyna miała różowe włosy i zielone oczy ale to nie znaczyło, że była to Sakura. Czarne szpilki wydłużały jej gołe i smukłe nogi. Na tyłku miała białe postrzępione, krótkie spodenki z podłużnymi dziurami z przodu. Miała jeszcze czarny sweter z białym krzyżem. Rękawy podwinięte do końca odsłaniały bransoletki i pomalowane na czarno paznokcie z białymi akcentami. Długi naszyjnik z czarnym krzyżem pasował świetnie. W dłoni trzymała nowy smartfon w czarnej obudowie w kształcie batmana. Twarz pomalowana i śliczna. No i te zadbane różowe włosy opadające na prawą stronę, nie były ulizane raczej seksownie rozwalone. Wniosek był jeden: To nie mogła być Sakura. A mimo to podeszła do nich i zatrzymała się centralnie przed nim, przeniosła ciężar na jedną nogę i oparła rękę z telefonem na biodrze
-Możemy pogadać cioto?-powiedziała pewnie i dopiero w tedy zauważył jak przyjemny miała głos
-Kim ty jesteś ślicznotko żeby go obrażać?-spytał brunet nie wiedząc co myśleć o tej istotce
-Kiba, po pierwsze: Ohyda, nazwałeś mnie ślicznotką-wzdrygnęła się-Po drugie znam tego pojeba odkąd skończyłam 5 rok życia
-Sakura to ty?!-krzyknęłi Shikamaru, Tora i Inzuka razem
-Nie kurwa duch święty-warknęła-Jasne że ja, Sasuke możemy pogadać czy nie?
-Spieszy ci się gdzieś, czy jak?-westchnął Nara
-Sakura tylko pośpiesz się!-podbiegła do nich Miu, jedna dziewczyna z paczki Maddison-Musimy iść jeszcze pooglądać koszykarzy!
-Jak się wyrobie to przyjdę-uśmiechnęła się miło i pocałowała dziewczynę na pożegnanie w policzek. Po czym odwróciła się ponownie do niego-Możemy w końcu pogadać?!
On nic nie powiedział, wstał i odeszli na koniec korytarza, ona oparła się tyłkiem o parapet, a on oparł plecami o szafki
-Czego chcesz?-warknął nieprzyjemnie
-Może grzeczniej-syknęła-W końcu jestem dziewczyną
-Dopiero teraz to jakoś widać-mruknął z ironią, a ona uderzyła go w ramię
-Ja tam się poświęcam, a ty mi tu z takim tekstem wyjeżdżasz-udała naburmuszona i odwróciła głowę, żeby na niego nie patrzeć
-Jak to "poświęcasz"?-zaciekawił się
-Dzięki temu że spędzam całe dnie z Maddison, jestem w stanie ci powiedzieć że zgodzi się jeśli zaprosisz ją na bal-powiedziała patrząc przez okno-Jednak najpierw zaproś ją na randkę. Już załatwiłam ci rezerwacje w tej włoskiej restauracji na rynku. Później zabierzesz ją na spacer, podczas którego dasz jej prezent i zaprosisz na bal
-Sakura jesteś wspaniałą!-przytulił ją od tyłu, ona nie wyrwała się. Nawet pozwoliła aby pocałował ja w policzek-Chwila, jaki prezent?
Wyciągnęła z kieszeni czerwone pudełko obwiązane różową kokardą. Rzuciła mu to i nie uśmiechnęła się jak to miała w zwyczaju
-Co to?-spytał oglądając pudełko z każdej strony
-Bransoletka, która jej się podobała-mruknęła-Do zobaczenia
Ruszyła w stronę wyjścia z tej części budynku
-Sakura...-zatrzymał ją jego głos-Dziękuje. Ślicznie wyglądasz
Nie odwróciła się ruszyła przed siebie. Z jego punktu widzenia widział jak jej postać znika w snopie światła. Wrócił do ziomków i opowiedział wszystko
-Sakura to zajebista laska-stwierdził na koniec Sora-Zaproszę ją na bal
Sasuke nawet tego nie usłyszał, był zbyt szczęśliwy aby odbierać jakiekolwiek czynniki z zewnątrz

Uśmiechał się do niej, a ona odwzajemniała te uśmiechy. Tak bardzo skupił się na jej zaletach e zapomniał o jej wadach. Maddison Louise była okropną gadułą, ale żeby gadała o czymś normalnym, o nie! Maddison gadało o tym co wczoraj jadła na obiad i o tym co jej przyjaciółka powiedziała innej przyjaciółce, która miała problem z jej chłopakiem
-Myślałam że Sakura nigdy nie nauczy chodzić się na obcasach-zaczął nagle jej słuchać-Wystarczyło że pokazałam jej podstawy a ona może w nich na motorze jeździć
-Właśnie, jakim cudem ty i Haruno tak szybko się zaprzyjaźniłyście?-spytał siadając koło niej na ławce-Przecież ty jesteś aniołem, a Sakura to blachara
-Nie pamiętasz?-pokręcił przecząco głową-Zacząłeś się z nią przyjaźnić odkąd macie po pięć lat. Wcześniej to ja byłam jej najlepszą przyjaciółką, do ósmego roku życia, kiedy jeszcze wasze relacje nie były tak zacieśnione jak są teraz odzywała się do mnie. Sakura kiedyś nosiła sukienki, spódniczki, zawsze była ładnie uczesana i nosiła biżuterie. Kochała lalki i uwielbiałyśmy się bawić w księżniczki
-Żartujesz
-Nie-powiedziała poważnie i zaczęła skubać rękaw jego kurtki-I wtedy mój idealny świat, którego Sakura była najważniejszą częścią legł w gruzach
-Ale co się stało?-chwycił ją za dłonie i spojrzał głęboko w oczy
-Pojawiłeś się ty Sasuke-powiedziała cicho i z żalem-Ja miałam wszystko, ale nie mogłam mieć jej. U niej wszystko zaczęło się walić, ale zawsze byłeś ty przy niej. Nie wiedziałam niczego co się u niej działo, bo ukradłeś mi ją
-Maddison przepraszam-powiedział-Po śmierci ojca Sakury, poczułem że odpowiedzialność za nią spada na mnie. Czułem że muszę być przy niej, że chcę być przy niej i ją wspierać
-Pan Haruno nie żyje?-spytała jakby ktoś ją skruszył. Była w tedy tak delikatna i bezbronna, aż uwierzył że naprawdę o niczym nie wiedziała
-Umarł cztery lata temu-powiedział smutno-Od tamtej pory nad Sakurą nikt nie panuje. Przepraszamże ci ją zabrałem
-Ona odeszła sama a ja jej na to pozwoliłam-uśmiechnęła się lekko
-Ale czemu odeszła od takiej fajnej dziewczyny jak ty, do mnie?!
-Sasuke przyciągasz do siebie ludzi i masz tak świetną osobowość, że każdy cię od razu lubi

Weszła do jej pokoju, widziała jej umięśnione, ale piękne plecy. Uderzała w worek z niesamowitą precyzją. Klepnęła ją w tyłek i położyła się na materacu, który był łóżkiem
-Sakura słuchaj-zaczęła kładąc rękę pod głowę-Idę na randkę
-Zajebiście-mruknęła różowowłosa a pot spływał po jej twarzy-Z Shikamaru?
-Yhym, pożyczysz mi tą twoją nową bransoletkę?
-Nie mam już jej-warknęła i uderzała worek z coraz większą siłą
-Że jak?!-blondynka oparła się na łokciach i spojrzała na dziewczynę jak na idiotkę
-Dałam ją Sasuke, żeby dał ją Maddison-zatrzymała worek dwoma rękami i spojrzała na przyjaciółkę, czuła jak robi jej się słabo a łzy tańczą w jej oczach
-Pojebało cię?!-Temari rzuciła jej wodę-Zbierałaś na nią od miesiąca! Podobała ci się, mimo że nie nosisz biżuterii. A ty mu ją kurwa oddałaś?
-No chyba przecież kurwa mówię!-krzyknęła i rzuciła się na łóżko koło przyjaciółki, łzy po raz kolejny popłynęły po twarzy
-Sakura-Temari objęła ją i głaskała-Aż tak ci na nim zależy?
-Temari, ja go kurwa kocham-szepnęła wtulając się w jej ramię-A on mnie kurwa niszczy
-Zrobiłaś to co uważałaś za słuszne-przytuliła ją mocniej czując mokrą ciecz na policzku
-Jestem za blisko, za blisko żeby mu się śnić-szepnęła zamykając płaczące oczy-Jestem za blisko...

Wyciągnął z kieszeni czerwone pudełko. Otworzył je i zobaczył śliczną bransoletkę. Wiedział, że Sakura musiała dużo się na nią wypłacić, musiał się dowiedzieć i oddać jej kasę
-O Boże, nie wierzę!-pisnęła brunetka i zatkała usta dłońmi-Jednak wygrałam zakład!
-Jaki zakład?-spytał zapinając bransoletkę na jej ręce
-Kiedy byłyśmy po raz pierwszy na zakupach, Sakurze od razu spodobała się ta bransoletka-uśmiechnęła się lekko dotykając biżuterii-Mi też wpadła w oko, powiedziałam jej to. Od tamtej pory ścigałyśmy się. Która zbierze pierwsza pieniądze będzie miała bransoletkę. Mogłam ją kupić od razu, ale chciałam żeby było uczciwie, sama chciałam na nią zebrać. Kiedy jednak miałam już odpowiednią kwotę z pieniędzmi pobiegłam od razu do sklepu-przerwała na chwilę i uśmiechnęła się smutno z przymrużonymi lekko oczami-I kiedy byłam już tam, zobaczyłam Sakurę wychodzącą ze sklepu. Zaśmiała się i pokazała mi bransoletkę na swojej ręce, krzyknęła jeszcze że zapracowała na nią, a ja się cieszyłam
-To jest ta sama bransoletka, którą kupiła Sakura-powiedział cicho
-Jak to?
-Oddała mi ją-powiedział opierając się łokciami o nogi
-Czemu?-dziewczyna dotknęła jego ramienia
-Bo wiedziała że ci się spodoba-uśmiechnął się lekko-To ona to wszystko zaplanowała, tą randkę, ten prezent. Tylko nie wiem czemu
Maddison wstrzymała oddech, po chwili wstała pilnując aby jej spódnica nie odsłoniła jej tyłka. Stanęła nad nim i czekała kiedy na nią spojrzy. On nie zmienił pozycji, jedynie podniósł na nią wzrok
-Sasuke ja wiem, że może nie powinnam ci tego mówić właśnie teraz ale czuję że muszę-zatrzymała się jakby czekała aż słowa do niego dotrą-Sakura zawsze pilnowała żebyś nie robił głupot, żebyś nie szedł złą drogą. Pilnowała żebyś nigdy nie wybierał złych dziewczyn. Nadstawiała karku dla ciebie. Starała się żebyś zawsze był szczęśliwy!
-Ale czemu?!-wstał nagle kiedy zrozumiał o czym ona mówi-Czemu to zawsze robiła?! Czemu dla mnie zrezygnowała z ciebie? Czemu mi teraz w tym wszystkim pomagała?
-Bo cię kocha idioto!-krzyknęła zamykając oczy, to ją bolało. Czuła jakby zdradziła tajemnicę, za którą czeka ją kara śmierci-Ona zawsze cię kochała!
Z wrażenia usiadł, nie wierzył jej. Sakura była jego najlepszą przyjaciółką, zauważył by coś! Na pewno!
-Spytaj się jej-odpięła zamek złotej biżuterii i wyciągnęła dłoń w której miała bransoletkę-I oddaj jej to, to należy do niej. I przypomnij sobie twoje urodziny rok temu, opowiadała mi o nich Miu, ona tam była
-Zrobię to później, jeżeli zgodzisz się ze mną pójść na bal-wstał i chwycił ją za ręce
-Nie, nie mogę iść z tobą-uśmiechnęła się i pocałowała go, on odwzajemnił pocałunek

Widziała ich, już nie płakała. Patrzyła na ich miłość uwiecznioną pocałunkiem, chciała się zabić. Wiedziała że już nie musiała przebywać w towarzystwie Maddi i wiedziała też że Sasuke i ona nie będą nigdy razem. Poczuła okropny ból w sercu ale i rozlewające się ciepło na nim. Zaschnięte łzy były na jej policzkach a na buzi był uśmiech, wiedziała że Sasuke jest szczęśliwy. Wsadziła ręce w kieszenie dresowej bluzy i odwróciła się na pięcie, ruszyła pełna radości, bólu i smutku do pustego mieszkania

Jego urodziny, jego urodziny co tam się działo. Alkohol, prochy i inne takie. Nie upił się jakoś mega, miał kaca ale pamiętał. Wie że w tedy krzyczała że go kocha ale myślał że to było przez alkohol. Sakura zawsze była blisko niego i musiał to przyznać. Pomagała mu i zostawiała własne zmartwienia żeby zająć się jego. Pomyślał bardziej, jako dzieci. I uświadomił sobie że codziennie wyznawała mu miłość, nie słowami a czynami. Pokazywała mu miłość w każdym jej uśmiechu, w każdym spojrzeniu, w każdym jej śmiechu. Kiedy to sobie uświadamiał jego serce biło coraz szybciej. Pokazywała mu miłość w każdej chwili na wzgórzu, kiedy patrzyli na chmury, na gwiazdy i na wioskę. W każdym jej słowie, kiedy go obrażała. Tak naprawdę nie mówiła "Spierdalaj cioto" tylko "Kocham cię, zauważ to". Teraz wiedział, że żadna dziewczyna nie odpowiadała mu, bo nie była Sakurą. Mimo że się zauroczył w Maddison, nie kochał jej. On kochał Sakurę Haruno, jego najlepszą przyjaciółkę

Chciał znaleźć Sakurę, biegał po całej szkole jak poparzony. W końcu udało mu się ją znaleźć, była w towarzystwie Temari. Nie wyglądała tak jak ostatnio. Dresowe spodnie, szerokie trampki i szarą bluzę z kapturem na włosach. Stała do niego tyłem, ale widział złość na twarzy Sabakun. Podszedł bliżej i usłyszał kawałek rozmowy
-Wiesz jak to jest kiedy chcę ci się płakać z bólu, a równocześnie cieszyć z jego szczęścia. To jest tak kurwa zjebane uczucie, że chcę się umierać
Otworzył szerzej oczy, stanął koło Sakury i dopiero w tedy spostrzegły, że on tam był. Haruno od razu odwróciła głowę do niego tyłem, tak żeby jej nie widział
-Sakura, co się stało wczoraj?-kiedy mu nie odpowiedziała, chwycił ją za podbródek. Odwrócił ją w swoją stronę i zamarł-Co się stało?
Sakura miała spuchnięte oczy, bez plasku i po śladach łez. Sińce pod oczami mówiły o wielu nieprzespanych nocach. Potargane włosy ukrywała pod kapturem, nie miała makijażu. Jej oczy nie wyrażały jeż tego co widział podczas ich każdego wspólnego dnia. Wyglądało to tak jakby się poddała
-Nie twój problem-strzepnęła jego dłoń-Idź stąd Uchiha. Wiem, jesteś z Maddi a teraz spierdalaj, mam cię dość
Po tych słowach wyminęła go i chciała ruszyć korytarzem, ale zatrzymał ją głosem
-Maddison powiedziała że mnie kochasz, to prawda?-odwrócił się do niej
-A jakie to ma teraz kurwa znaczenie?-warknęła naciągając kaptur bardziej na twarz-Nawet jeżeli to kurwa co? Ty ją kochasz, ona ciebie no i zajebiście. Szczęścia życzę
-A jeżeli kocham kogoś innego? Co jeżeli kocham ciebie?-spytał, a ona odwróciła się do niego
-Nie kłam że kochasz mnie-zanuciła Temari, a oni spojrzeli na nią-Sorry wiem, nie pomagam. Idę stąd
-Sakura kurwa, ja cię kocham!-krzyknął ściskając pieści-Uświadomiłem to sobie wczoraj! Byłaś ze mną zawsze, zawsze mi pomagałaś i zawsze mnie kochałaś. A ja tego nie widziałem i myślałem że jest w porządku, ale kurwa nie było! Pójdź ze mną na bal, błagam cię!
-Masz rację, nie było i kurwa nigdy nie będzie-spojrzał na nią niezrozumiale-Nie mogę iść z tobą na bal
-Dlaczego?
-Bo mnie nie kochasz-uśmiechnęła się i położyła dłoń na jego twarzy-Przez to że się przyjaźnimy, wyimaginowałeś sobie że to co do mnie czujesz to nie tylko przyjaźń a miłość
Pocałował ją mocno i czule, ona odwzajemniła pocałunek. Kiedy ich usta się spotkały poczuł jak szczęście na niego spływa, czół wszystko co było dobre i pięknę

-Nie Sakura-szepnał trzymając ją wciąż blisko siebie-Ja cię na prawdę kocham