Jak już pewnie zauważyliście chcę na siłę coś zmienić, może jednak tego nie zauważyliście. Blog Sasusaku, ja wyłączam z historii główną bohaterkę, wrabiam Sasuke w ciąże, prowokuje śmierć Sakury, robię zły charakter (a przynajmniej niekompetentny) z Tsunade, a Temari jest chyba tam najbardziej odpowiedzialną osobą. Znowu włączam innych ludzi do powieść i robi się z tego jeden wielki bajzel. Chyba chciałam sobie udowodnić że umiem sobie poradzić bez Sakury, nie wiem jak mi to wychodzi wy zdecydujcie. Mam wrażenie że nie wiem do czego zmierzam, mam już pomysł na koniec, ale nie wiem jak doprowadzić do tej sytuacji. W życiu offline stanęłam pod (chyba) najważniejszą decyzją i jak zwykle zawaliłam. Koniec końców, znowu zawaliłam i zostałam podporządkowana i przystawiona do muru. Szkoła mnie nie oszczędza, narobiłam sobie sporo zaległości i w szkole i na blogu. Przeglądając posty uświadomiłam sobie że wciąż nie skończyłam Jednopartówki z wakacji, zaczęłam nową serię i chyba się w tym pogubiłam. Przez moją beznadziejność codziennie zaczynam na 7.10 i kończę o 16. Ostatnio miałam dłuższą przerwę, musiałam się ogarnąć i zebrać się do kupy (nie mogłam się powstrzymać od napisania "kupa"). Jak wiecie mam też drugiego bloga, na którym jestem troszkę bardziej aktywna. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale tam jest prościej. Ughhh! Tak więc jak to ja, musiałam sobie jeszcze więcej zwalić na mój pusty łeb! Jak wiecie (a raczej nie, bo nigdy nie wspominałam) bardzo lubię Noragami. Na razie oglądam tylko pierwszą część anime i jestem na drugim sezonie, wciąż czekam na dalsze odcinki. Mangę mam zamiar zdobyć lamentem i protestem, ale ją przeczytam choćby się waliło i paliło. W głowie krąży mi zarys na blog właśnie o Noragami, myślę że nie stworzyłabym tam jednej serii a bardziej jednopartówki i to pewnie tylko o Yato i Hiyori. Oczywiście bardzo polecam anime! Wciąż nie mogę uwierzyć że jest was 5076, to rozsadza mi mózg od każdej strony. Aż 5076 osób które szukały paringu Sasusaku weszło właśnie w mój blog. Kiedy tu wchodzę czuje się jakbym stała na podwyższeniu jak jakiś prezydent i mówiła to co czuję. Wyobrażam sobie was patrzących na mnie na tej ambonie i słuchających. To naprawdę wspaniałe uczucie, kiedy wiesz że ludzie w końcu cię słuchają (czytają). Naprawdę jesteście wielcy jeżeli to przeczytaliście i jak w każdym podobnym poście: DZIĘKUJE!!!! To jak dzięki temu zmieniałam się z Brittany Blue, dziewczyny która nie mogła żyć bez Alvinatty, to jak czytam moje pierwsze posty tutaj i chce mi się płakać z zażenowania, To jak powoli stałam się Hoshi, to jak zaczęłam zakochiwać się w Naruto, Sasuke i Sakurze. To jak przezywałam ponowne spotkanie Drużyny 7 podczas walki z Madarą, to jak wtedy uroniłam po raz pierwszy łzy podczas jakiegokolwiek anime. Myślę że dzięki temu moje życie jest lepsze (bo oceny z polskiego na pewno, chodź dalej kij mi z interpunkcja). To jak stałam się bardziej zdystansowana do siebie, to jak zaczęłam zauważać cierpienie innych. Zaczęłam patrzyć na siebie w pozytywnym świetle, już nie jestem tą najgorszą z możliwych opcji. Teraz jestem niską w cholerę, trochę grubszą niż najchudsza dziewczyna klasie, szatynką o ciemnych oczach i blizną na brwi, dziwną dziewczynką z czarnymi paznokciami, zieloną, męską koszulą w kratę i z różańcem zrobionym własnoręcznie na lewej ręce, nie na prawej, bo na prawej jest pełno gumek do włosów. Dziwaczką, która jest fajna i ma przyjaciół, których kocha. Dziwaczką w śiecie internetu podpisującą się Hoshi 星 co oznacza 'Gwiazda', dlaczego? To długa historia. Czasem wydaję się że powinnam zacząć pisać blog o swoim życiu. Myślę że kocham to, że kocham to kim jestem i co robię. Myślę że to dzięki wam. To wszystko. Dzięki wam mogę dumnie podpisywać się
Autorka blogów:
"SasuSaku-I Will Not Let You Go"
"Free!-I Swim For Myself"
Oraz przyszła autorka blogu (?) (tu wy decydujecie)
"Noragami - Don't Cut These Ties!"
~Hoshi 星
I po raz kolejny: Dziękuję z całego serca. Jestem z was naprawdę dumna i dumna jestem sama z siebie, bo przecież jeżeli nie będziemy dumni z samych siebie, nikt nie będzie chciał być z nas dumny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz