...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

sobota, 26 września 2015

Rozdział 2.

-No dalej Sakura!-widziałam blondynkę przed, którą chowałam się po krzakach-Wyłaź landryno!
-Przesadziłaś!-ryknęłam atakując ją z tyłu. Dziewczyna dała się zaskoczyć przez co, skoczyłam na nią i przeturlałyśmy się parę metrów dalej. Zraniłam ją kunaiem i szybko odskoczyłam na odpowiednią odległość. Piaskowłosa wyciągnęła swój wachlarz, a rzuciłam w nią kolejną dawkom ostrych kunai na linkach. Tak jak przypuszczałam machnęła wachlarzem odpierając atak. Ja odskoczyłam na mur miasta przez co znalazłam się za nią. Skierowałam kunaie na nią i kolejny raz ją zraniłam. Opuściłam gardę, a ona to wykorzystała i parę zamachnęła broniom. Fala powietrza uderzyła we mnie, przez co wbiłam się plecami w mur, pozostawiając sporę wgniecenie-No co, poddajesz się?
-Chciałabyś!-zaatakowałam ją wraz z klonami. Jednak ona dalej wiedziała gdzie jestem. Wystawiła nogę żeby mnie kopnąć jednak ja szybko odskoczyłam robiąc salo w tył i od razu ruszyłam na nią z katanom. Podczas naszej dalszej walki oberwałam parę razy jednak to blondynka była na wykończeniu. Wykorzystałam ostatnią okazję do ataku i znalazłam się za nią przykładając jej kunai do szyi-Jeden ruch i po tobie
Za nami usłyszałyśmy brawa Piątego Kazekage. Podszedł do nas z uśmiechem i swoim bratem. Puściłam blondynkę, która objęła mnie ramieniem
-Brawo Sakura!-pochwalił Kankuro-Po raz pierwszy widzę jak siostra dostaję baty!
-To była dobra walka landryno!-poczochrała moje włosy-Następnym razem to ja wygram
-Nie masz ze mną szans Temari!-zaśmiałam się podchodząc z nią do Gaary
-Teraz wiem, że mogę cię wypuścić bezpiecznie z Suny-powiedział z lekkim uśmiechem-Jednak możesz zostać dłużej, swoją misję już skończyłaś. Wystarczy, że powiadomię Tsunadę o twoim pobycie i tyle
-Bardzo dziękuję Kazekage-skłoniłam się nisko-Jednak nie mam zamiaru wracać jeszcze do wioski, ani nie zostanę tutaj. Mam zamiar wyruszyć do kraju Pustki
-Co?!-dziewczyna chwyciła mnie za ramiona i obróciła przodem do siebie, szarpiąc mocno-Czy ty oszalałaś?!
-Temari uspokój się-powiedziałam-Chcę tam iść, zobaczyć jak tam iść i postarać się pomóc
-Sakura nie jesteś żadnym miłosiernym samarytaninem, do cholery!!-krzyknęła wściekła-Tam jest niebezpiecznie! Nie ma tam Naruto i Sasuke, którzy obronią cię!
-I tak tam pójdę!-uniosłam głos, wyszarpując się z jej żelaznych objęć-Tylko na tydzień zostanę w wiosce Księżyca. Potem wrócę do kraju Wody, na przyjęcie. Tutaj zawitam w przyszłym miesiącu
-Jeżeli przeżyjesz-mruknął Kankuro-Mimo wszystko, powodzenia
-Kiedy wyruszasz?
-Dziś o zmierzchu-Gaara skinął mi-Prze teleportuję się od razu do Księżyca
-Potrafisz tak?-spytała zaciekawiona Tem
-Powiedzmy że mam tam znajomego, który dopilnuję, żebym nie wylądowała w domu publicznym
Temari parsknęła śmiechem i udałyśmy się do szpitala gdzie przywrócili nam pełnie sił. Po leczeniu udałam się do mojego tymczasowego mieszkania gdzie spakowałam moje wszystkie rzeczy do plecaka. O wyznaczonej porze byłam pod bramom wioski wraz z rodzeństwem Sabaku
-Dziękuje za wszystko Kazekage-ukłoniłam się najniżej jak potrafiłam
-Sakura daj spokój z tym Kazekage-machnął rękom Gaara-Nie znamy się przecież od wczoraj. Powiem Tsunade, że będziesz w kraju Wody
-W takim razie do zobaczenia!-pożegnałam się z nimi szybkim ale mocnym uściskiem. Nienawidzę pożegnań. Wcale też nie odeszłam daleko od wioski, skupiłam całą czakrę w dłoniach. Wykonałam szereg pieczęci i zakończyłam je klaśnięciem. Zniknęłam w kłębie dymu, kiedy otworzyłam oczy byłam w jakimś mieszkaniu
-Witaj Sakura-usłyszałam za sobą, a kiedy się odwróciłam zobaczyłam bruneta
-Dawno się nie widzieliśmy...Itachi-uśmiechnęłam się do niego
***
Itachi pokazał mi jak żyją ludzie w wiosce Księżyca. Byłam tym przerażona. Nie nosiłam tam ochraniacza z Konohy, zabili by mnie za to. To przecież Drugi Hokage zesłał ich tutaj, przestępców, biedotę i zdrajców. Wioska Księżyca stała się główną siedzibom akatsuki i powiem, że nieźle się tu urządzili. Nieoficjalnie zostałam ambu wioski Księżyca, starałam się pomóc. Byłam raz w szpitalu, można to było nazwać izbom wytrzeźwień, lub kostnicom. Nie przesadzam, gnijące ciała leżały na korytarzach i na ulicach. Nigdy nie widziałam tylu trupów, nawet na cmentarzu. Moje wcześniejsze ubrania spaliłam. O zgrozo co by mi zrobili gdyby dowiedzieli się, że jestem z Konohy, miałam tu nawet inne imię. Jak się okazało byłam znana nawet w kraju Pustki, co prawda byłam tu tylko pupilkiem Czcigodnej i medykiem, mój wygląd za to nie był im znany
-Błagam nie zabijaj mnie-mówił słabym głosem mięśniak, który usiłował mnie zgwałcić
-Powiedz moje imię-chwyciłam jego jasne włosy i pociągnęłam jego twarz w kierunku mojej-Powiedz kogo czcisz
-R-Rukia-krzyknął przerażony-Pani jest moim jedynym bogiem!
-Obyś mówił prawdę-odrzuciłam go do tyłu-To nie w moim stylu, ale daruję ci to twoje marne życie
-Dziękuje ci Czcigodna-pokłonił się i uciekł
-Nie za dobrze się tu bawisz?-wyszłam z ciemnej uliczki tym razem w towarzystwie Uchihy-Jesteś tu dopiero tydzień, a ludzie ciebie czczą jak jakiegoś boga
-To źle?-zaśmiałam się chwytając go pod ramię-Wiesz przecież, że dzisiaj wracam i na dodatek młodziki wracają do kraju Ognia na egzamin
-Czemu aż tak przeciągasz misję?-spytaj obejmując mnie ramieniem-Miałaś wrócić jeszcze tego samego roku, tymczasem masz już zaraz siedemnastkę na karku
-Po tym jak moi rodzice umarli na misji, w sumie nie miałam do czego wracać-wzruszyłam ramionami. Wchodząc przed nim do siedziby-No bo do czego? Do Hokage, która ustawia cię po kontach? Do przyjaciół, którzy bardziej pragną się wybić między sobą i ciągle są na misjach? Nie, dzięki. Wole być tu z tobą
-Co racja, to racja-przyznał i pomógł mi się spakować. Odprowadził mnie na statek i pocałował w czoło na pożegnanie-Do zobaczenia Rukia
-Żegnaj Itachi-wtuliłam się w jego tors i zniknęłam na pokładzie, gdzie oprócz mnie było ośmiu młodzików. Wśród nich tylko jedna przerażona dziewczynka. Połowę drogi opowiadałam im wszystkim o moich przygodach, które przeżyłam podczas mojej misji
-Należysz do akatsuki?
-Nie
-To zostaniesz z nami podczas egzaminów?-spytał Rei
-Dobrze, jednak najpierw muszę pojawić się na balu w Mgle i podejść do Suny, do mojej koleżanki i wrócę do Konohy. Muszę się iść przebrać, Miu chodź, pomożesz mi
Dziewczynka wstała i udałyśmy się do kajuty wraz z łazienkom, w której mogłam zmyć mój ciemny i mocny makijaż. Moje za długie włosy spięłam w luźnego koka. Na siebie ubrałam różowe kimono, z ciemniejszymi rękawami we wzorki kwiatów wiśni. Kimono miało białe wykończenia i było przewiązane zielono-żółtym pasem przez który umieściłam pochwę katany. Miu zrobiła mi śliczny, delikatny makijaż i pomalowała moje paznokcie na czerwono. Kiedy wyszłyśmy na pokład, chłopcy oniemieli
-Rukia wyglądasz ślicznie
-Wiecie, że nie mam na prawdę na imię Rukia, co nie?-zaśmiałam się widząc ich miny
-To jak?
-Sakura-wybuchłam śmiechem kiedy ich buzie ułożyły się w małe kółeczka-I lepiej tak zwracajcie się do mnie w Liściu, bo inaczej uduszę
Rozmawialiśmy przez kolejne dziesięć minut, po czym pożegnałam się z nimi. Od razu kiedy wysiadłam przywitał mnie syn obecnego Kage, którego miałam dzisiaj bronić
-Ty musisz być moją dzisiejszą eskortom-skinęłam lekko-Sakura, prawda?
-Hai
-Poznaj Yuuri-wskazał na rudowłosą dziewczynę, która miała chłodny wyraz twarzy-Dzisiaj będziecie razem pracować. Yuuri obstawia prawo, a ty Sakura lewo
Ruszyliśmy na salę balową gdzie goście zaczynali się schodzić. Syn Mizukage siedział na tronie, no tak to były przecież jego urodziny. Stałam i obserwowałam wchodzących do sali gości, lekko się uśmiechnęłam widząc świetnie znanego chłopaka. Zauważył mnie i posłał pytające spojrzenie. Podeszłam do rudowłosej i szepnęłam jej że zaraz wracam. Chłopak podszedł bliższej i nie ukrywał swojego zdziwienia
-Sakura?-spytał obejmując mnie-Co ty tu robisz?
-Witaj Shikamru-uśmiechnęłam się-Pilnuję dzisiaj syna Kage
-A co z twoją misjom? Sasuke jest tu ze mną
-To długa historia-powiedziałam cicho-Wrócę do wioski w najbliższym czasie. Nie mów nic nikomu, niech Sasuke mnie nie zobaczy. Wybacz ale muszę wracać do pracy
Shikamaru spisał się profesjonalnie. Tego wieczora nie widziałam go i byłam niemal pewna, że on mnie też. Kiedy wszyscy goście wrócili do domów, ja i Yuuri mogłyśmy wyruszyć do Suny. Ja bo obiecałam Temari, rudowłosa bo miała do przekazania jakiś zwój. Otrzymałyśmy, jeszcze słoną zapłatę i ruszyłyśmy. Nie rozmawiałyśmy ze sobą dużo, jednak cisza stawała się już naprawdę uciążliwa
-Gdzie pójdziesz dalej?-spytałam w końcu
-Wrócę do Konohy-nawet na mnie nie spojrzała-A ty?
-Mamy wspólny kierunek-położyłam się wygodniej na łóżku-Ktoś na ciebie czeka?
-Mój prawie narzeczony-westchnęła-Ty do kogo wracasz?
-To jest dobre pytanie Yuri, na które nie znam odpowiedzi-obróciłam się na plecy-W Sunie czeka na mnie Temari i Gaara, ale w Liściu już nikogo nie mam. No chyba, że Uzumaki jeszcze wie jak mam na imię. Branoc Yuri
-Dobranoc Sakura
***
-Sakura jednak żyjesz!-krzyknęła Temari zamykając mnie w żelaznym uścisku-Tak się o ciebie martwiłam!
-Dzięki za wiarę przyjciółko-mruknęłam udając obrażoną-Cześć Gaara
-Witaj ponownie Saku-przytulił mnie Kage-Jesteś szybciej niż mówiłaś
-Stęskniłam się
-Nie kłam-burknęła Tem uderzając mnie łokciem-Bo powiem Tsunade
Wszyscy zaśmialiśmy się oprócz Yuri, która stała dalej. Czekała na mnie. Pożegnałam się z przyjaciółmi i ruszyłyśmy do Konohy
-Nie będziemy robiły postojów-zadecydowałam-Jestem pewna, że chcesz się już zobaczyć ze swoim prawie narzeczonym
- Dziękuje Sakura-san-powiedzia cicho i poszłyśmy w dalszą drogę przez pustynie, nie odzywając się do siebie 

 Yuri
 



Stój Sakury

sobota, 19 września 2015

Rozdział 1.

 Szłam do Ichiraku Ramen na spotkanie z Naruto, wiedziałam że ma mi coś ważnego do powiedzenia. Był taki zdenerwowany mówiąc mi o samym spotkaniu. Było dzisiaj ciepło mimo że godzina nie była jeszcze bliska południa, ptaki śpiewały a słońce grzało przez co na mojej twarzy były rumieńce. Nie śpieszyłam się, wyszłam wcześniej i dotrę w samą porę. Kiedy skręciłam w odpowiednią uliczkę zobaczyłam ulubioną knajpkę Naruto. Przed nią czekał już Sasuke, podniosłam rękę wysoko w górę i z uśmiechem podeszłam do niego. Zdziwiłam się jego obecnością, myślałam że ma trening ale znając "punktualność" Kakashie'ego też bym się nie przejęła zajęciami. Stanęłam przed nim, a on uśmiechnął się lekko. Byłam bardzo szczęśliwa, że nie odszedł z wioski. Tsunade, Kakashi, Naruto i ja zrobiliśmy co w naszej mocy, aby nie opuszczał nas. Pomogli nam jeszcze nasi przyjaciele i połowa wioski, a nawet Gaara. Teraz Uchiha codziennie uczy się ze zwojów, które znalazłam razem z nim w starej dzielnicy Uchiha
-Dzień dobry Sasuke-kun!-przywitałam się i weszliśmy do środka-Naruto!
Od razu w oczy rzuciła mi się blond czupryna przy jednym ze stolików. Spojrzał na nas po czym wyszczerzył się i pomachał energicznie. Sasuke usiadł koło Uzumaki'ego, a ja naprzeciw nich. Spojrzeli na siebie, a potem wbili wzroki w stół. Patrzyłam to na blondyna to na bruneta z niezrozumieniem wypisanym na twarzy. O co tu chodzi? Siedzieliśmy chwilę w ciszy, jednak moje obawy rosły z każdą sekundą ich milczenia. W końcu nie wytrzymałam. Uderzyłam pięścią w stół, ale oni jedynie spojrzeli na mnie
-Może mi ktoś powiedzieć o co wam chodzi?-spytałam zaciskając pięść pod stołem-Powiedzcie coś! Naruto! Cokolwiek!
-Wyruszamy na trzy letni trening poza wioskę-odezwał się w końcu Uzumaki-Ja z Jirają, a Sasuke z Kakashi'm
-To cudownie!-westchnęłam z ulgą. Naprawdę bałam się że to coś złego-Kiedy wyruszacie? Za tydzień? Miesiąc?
-Dzisiaj w południe-rzekł poważnie Sasuke, a ja spojrzałam na nich z otwartą buzią
Nie powiedzieli mi...Auć!
-I mówicie mi to dopiero teraz?-zmarszczyłam brwi-To przecież za parę godzin!
-Sakura nie martw się, Kakashi zajmie się Sasuke-zapewnił blondyn
-Akurat o niego się nie martwię-spojrzałam sceptycznie na Uzumaki'ego. Rozpromieniłam się delikatnie-Boje się że to ty sobie nie poradzisz! Zanim nauczysz się jakiekolwiek techniki, zjedzą cię dzikie zwierzęta!
Zaśmiałam się, a Naruto naburmuszył się. Staruszek podał nam ramen, które zniknęło w szybkim tempie. Uzumaki pochłonął jeszcze paręnaście dokładek, aż mu brzuch wywaliło. Razem z Sasuke kręciliśmy na niego głowami. No bo przecież jak on może tyle jeść?! I być taki chudy?!
-Spasłeś się tuż przed treningiem-westchnął z dezaprobatą Uchiha-Jesteś niemożliwy
-Odczep się młotku!-prychnął obrażony blondyn-A ty Sakura-chan co będziesz robić przez te trzy lata?
-Powiem ci, kiedy będziecie wyruszać-wstałam od stołu i uśmiechnęłam się do nich-A teraz wybaczcie idę do domu przygotować wam coś na drogę. Do zobaczenia w południe przed bramą!
-Hej! A kto zapłaci?-zawołał niebieskooki wstając gwałtownie
-Przecież to wy mnie zaprosiliście-pokazałam im język i pobiegłam w stronę domu. Słońce było znacznie wyżej niż wcześniej, jednak było jeszcze wcześnie. Ulice miasta zaczęły powoli zaludniać się, a pod nogami plątały się dzieciaki. Przechodząc koło kwiaciarni "Yamanaka" pomachałam do mamy Ino, która uśmiechnęła się do mnie serdecznie. Mimo że ja i jej córka nie pałamy do siebie miłością to nic nie stało na przeszkodzie mojej matce i pani Yamanaka do przyjaźnienia się-Wróciłam!
Odpowiedziała mi jedynie głucha cisza. Poszłam do kuchni gdzie nic nie było, najprawdopodobniej moi rodzice byli na misji. Westchnęłam i zaczęłam robić Udon dla Naruto i Sasuke. Kiedy skończyłam pobiegłam do pokoju, umyłam się i przebrałam. Przeczesałam przed lustrem moje krótkie różowe włosy, chciałam się zmienić. Od włosów zaczynając, zapuszczę je, nie dużo ale trochę. Spojrzałam na zegar i zbiegłam do kuchni po przygotowane opakowania i wybiegłam z domu. Chwilę później znalazłam się pod bramą gdzie byli na razie tylko chłopaki, Shizune i Tsunade. Podeszłam do nich, uprzednio witając się z Czcigodną. Wręczyłam chłopcom pudełka
-Dzięki Sakura-chan!-uśmiechnął się szeroko blondyn-Jesteś wspaniała!
-Oj tam, oj tam-machnęłam na nich ręką ze śmiechem-Nie przesadzaj Naruto
-Sakura-zaczął poważnie Sasuke-Obiecaj, że za trzy lata będziesz na nas czekać
-Obiecuję, jeżeli wy obiecacie, że wrócicie cali i zdrowi-skinęłam głową-Przyszli już Kakashi i Jiraja! Dzień dobry!
-Witaj Sakura-uśmiechnął się jednym okiem Kakashi-Zrobiłaś Udon?
Skinęłam głową i szybko ale mocno przytuliłam raz Naruto, a potem Sasuke. Potem odeszłam do Tsunade
-Sakura dalej mi nie odpowiedziałaś!-przypomniał się Uzumaki
-Ja również będę ciężko trenować, abym mogła walczyć z wami ramię w ramię!-zacisnęłam pięść przy twarzy-Chcę być medic-ninja!
-Nie martw się Naruto-Tsunade położyła mi dłoń na ramieniu i przyciągnęła mnie do siebie-Sakura jest moją nową uczennicą! Kakashi, Jiraja ruszajcie!
-Hai!
-Do zobaczenia Sakura-chan!-pomachał mi blondyn
-Pa Naruto!-krzyknęłam ze łzami w ochach
-Do zobaczenia Sakura!-uśmiechnął się Sasuke
-Żegnaj Sasuke-kun!-łzy popłynęły po moich policzkach-Uważajcie na siebie!
Patrzyłyśmy przez chwilę, jak idą koło siebie a przy pierwszym rozwidleniu dzielą się i ruszają na swój własny trening
-Chodźmy Sakura-skinęłam na słowa Hokage-Czas żebyś i ty urosła w siłę
-Hai-obróciłam się plecami do bramy i ruszyłyśmy w głąb wioski

Dni, miesiące, a nawet lata mijały a ja cały ten czas trenowałam pod czujnym okiem Hokage, wyrosłam na silną i zdolną kunoichi. Mówili, że przewyższam samą Tsunade, a niektórzy mówili że jesteśmy identycznie. Za dwa miesiące mają wrócić Sasuke i Naruto, odliczałam ten dzień od dnia początku ich podróży. Przetarłam zmęczone oczy i wyprostowałam się. Razem z Shizune przemierzałyśmy szybkim krokiem ulice Konohy. Ponoć Hokage miała dla mnie "ważną misję". Co to baba znowu sobie wymyśliła? Oby nie trwała długo. Muszę przywitać chłopaków! Weszłyśmy do gabinetu Czcigodnej
-Dzień dobry Tsunade-sama!-ukłoniłam się po czym spojrzałam na nią z wyczekiwaniem
-Mam dla ciebie niesamowicie ważną misję-skinęłam jej głową-Otóż Sakura, umiesz tyle samo, a nawet więcej niż ja. Nie mogę cię już niczego więcej nauczyć, nie będę już twoją mentorką
-Ale Tsunade-sama!-przerwała mi nagle, jej mina nie wróżyła nic dobrego
-Nie Sakura, to czas abyś to ty nauczała innych-podniosłam jedną brew w górę-Twoją misją jest nauczanie medyków w Sunie. Tamtejszy Kazekage wyczekuje ciebie, potem jednak chcę abyś udała się do pobliskich wiosek i sprawdziła ich zaplecze medyczne, w razie potrzeby podszkol medyków. To misja najwyższej rangi, wyruszasz dzisiaj o zmroku. Jednak ta misja jeśli się sprężysz nie potrwa długo
-Hai!-ukłoniłam się i chciałam wyjść, jednak głos blondynki zatrzymał mnie przy drzwiach
-Sakura wierzę w ciebie-powiedziała miękko i jakby trochę z żalem-Wyruszasz jako Kunoichi z Konohy, reprezentuj ją jako kraj dumny. Ponadto jesteś dla mnie kimś ważnym, więc błagam cię Saku. Uważaj na siebie
-Dobrze Tsunade-sama, jednak pamiętaj że nie jestem już bezbronna-szepnęłam i wyszłam
Pod bramą stałam już kiedy słońce chyliło się ku zachodowi, przy niej czekała ze mną  Hokage, jej sekretarka oraz zespół AMBU. Podeszłam do blondynki i spojrzałam w jej czekoladowe tęczówki
-Tsuade-sama, przeproś za mnie Naruto i Sasuke-powiedziałam z lekkim uśmiechem-Miałam tu na nich czekać kiedy wrócą. I proszę żeby nie podchodzili w okolice Suny
Skinęła mi i przytuliła. Ruszyliśmy wraz z jej rozkazem. Dalej uważałam, że nie powinnam wyruszać na tak długą misję w wieku piętnastu lat. Misja nie należała do prostych, a tym bardziej do krótkich

Czekałam przed wioską aż Naruto i Sasuke przejdą przez bramę wraz ze swoimi nauczycielami
-Babciu Tsunade gdzie jest Sakura-chan?-spytał mnie blondyn, a żyłka na moim czole niebezpiecznie zapulsowała
-Jest na misji-powiedziałam patrząc na niego z góry-Kazała was przeprosić, jednak musiała wyruszyć dwa miesiące temu
-Co to za misja?-spytał czarnowłosy-I kiedy Sakura wróci?
-Musi podszkolić medyków w kraju Ognia-powiedziałam stanowczo-Za jakiś rok, chyba że się spręży i wróci wcześniej
-Gdzie jest obecnie?-Sasuke patrzył, na mnie z jakąś nadzieją w oczach
-Powinna być w Sunie, jednak macie zakaz wychodzenia z wioski!-powiedziałam sucho-Musicie zdać egzaminy, które Sakura już dawno pozdawała. Za trzy miesiące dostaniecie szczególną misję, ale do tego czasu macie trenować. Sakura chciała abym przytrzymała was w wiosce, póki nie wróci
-Nic jej nie zagraża?-spoważniał Uzumaki
-Wyruszyła w obstawie AMBU-powiedziałam szczerze-Jednak oni mieli dopilnować aby dotarła do Suny bezpiecznie. Teraz wszystko zależy od niej
-Ale Tsunade...-przerwałam mu
-Naruto!-warknęłam chwytając go za kołnierzyk-Zamknij się! Sakura nie jest bezbronna! Pracowała ciężko przez trzy lata, każdego dnia, aby mogła w końcu udowodnić, że nie jest bezużyteczna! Potrafi o siebie zadbać! A teraz wróć do domu i nie myśl o niej!-pościłam go i spojrzałam zła na brunetkę-Shizune idziemy!
Ruszyłam nie czekając na nią, jednak ta szybko mnie dogoniła i szła jedynie parę kroków za mną. Prowadziłam ją do największego budynku we wiosce, będąc zła, a nawet wściekła na Uzumaki'ego. Przez ten cały czas kiedy Sakura była moją uczennicom widziałam jak bardzo stara się być silniejszą, widziałam jak bardzo próbuje udowodnić że też się do czegoś nadaję. Więc jak Naruto i Sasuke mogą pokładać w niej tak mało nadziei?

czwartek, 10 września 2015

Prolog

Tsunade-sama powierzyła mi ciężką misję i tym razem nie mogę liczyć na pomoc Sasuke i Naruto. Muszę dać sobie radę sama, w końcu zacząć rosnąć w siłę. Żebym mogła już wkrótce stanąć w boju ramię w ramię razem z drużyną 7. Pokażę że jestem godna reprezentacji Konohy, godna reprezentowania Hokage, warta nazywania się przyjaciółką Sasuke i Naruto. Warta nazwiska Haruno...A co jeżeli to wszystko okaże się być tylko kolejną śliczną bajką w którą uwierzyłam?

wtorek, 8 września 2015

Wakacyjna Jednopartówka! cz.2

Ujrzała nad sobą bruneta z charakterystycznymi trójkątami na twarzy. Podniósł ją w górę i zamknął w uścisku, który nie jednego pozbawiłby oddechu
-Kiba-jęknęła-Dusisz...Powietrza...Błagam!
-Ale z ciebie Haruno się stało chucherko-zaśmiał się chłopak zostawiając ją na ziemi
-Debil-zaśmiała się uderzając go porządnie w ramię
-A to za co?!-w odpowiedzi zielonooka wystawiła mu język-Dzieciak z ciebie!
-Teraz zauważyłeś?-spytała ironicznie, a potem pisnęła zachwycona-TenTen!
-Sakura!-krzyknęła brunetka i uściskała mocno dziewczynę-Nie mogę uwierzyć, że aż tak wyładniałaś!
-A ty?-spytała taksując ją wzrokiem-Wyglądasz bosko i pierwszy raz widzę cie w sukience! Lee, Neji wspaniale was widzieć
-Ciebie również Sakura, ostatnio wydawałaś się jakaś niższa
-I brzydsza!-krzyknęła z daleka Ino po czym rzuciła się na TenTen i resztę, po czym stanęła oko w oko z Haruno-Dobrze że ten makijaż zakrywa ci ryj wielko-czoła, inaczej ludzie już dawno chowaliby się w domach
-Czasem zachowujesz się jak świnia Ino, a nie! Jednak zapomniałam! Ty jesteś Świnią!-rzekła poważnie, a po chwili obie wybuchły gromkim śmiechem
-Yyyy....Aha?-zaczął Inzuka-Dobra, skoro jesteśmy wszyscy, chodźmy wyrywać foczki!
-Idiota!-krzyknęły wszystkie dziewczyny w ich paczce po czym skarciły bruneta spojrzeniem
-Dziewczyny spokojnie-próbował załagodzić sytuację Naruto
-Ciocia!-do nogi Sakury przykleił się mały czerwonowłosy chłopiec-Czemu cię tak długo nie było?
-To takie urocze!-zachwyciła się blondynka-Teraz wiemy, że jednak ktoś cię lubi
-Przymknij się Ino-warknął Sasuke, ale nikt nie zwrócił na to uwagi
-Ja cię kocham ciociu!-pisnął mały ze łzami w oczach i przytulił Haruno kiedy ta kucnęła
-Siostro!-do grupki podszedł wszystkim znany 24 letni czerwonowłosy chłopak-Sakura!
-Sasori!-krzyknęła i skoczyła na niego po czym zaczęła go przyduszać-Głąbie tęskniłam! Karin!
-Saki!-czerwonowłosa uściskała bratową i wróciła do swojego chrześniaka
-Czemu płaczesz Toshi?-zaśmiała się biorąc trzy latka na ręce
-Bo ja tak strasznie tęskniłem Sakura-chan!-zielonooka pocałowała go w polik-Idźcie już sobie bo się rozpłaczę, wpadnę do was jutro
-Nie wierze ci-burknął Haruno
-Sasori!-pisnęła Karin-Sakura przyjechała, a ty dramatyzujesz! Jeśli jej nie wierzysz to niej przyjdzie z Ino!
-A Ino to tym bardziej!-wystraszył się nagle-Jeżeli ma przyjść na sto procent to niech obieca mi to Sasuke!
-Co?!-krzyknęła Ino-Sasori jesteś okropny! Przecież ja zawsze byłam grzeczna!
-Chyba sama w to nie wierzysz!-powiedzieli wszyscy równo, po czym wybuchnęli śmiechem
-No wiecie co?-obraziła się Yamanaka-Idę sobie od was!
Po chwili Sasori, jego żona i synek poszli do domu bo mały był zmęczony płaczem i dniem w przedszkolu. Paczka znajomych szła przed siebie wspominając lata wstecz, śmiali się przy tym niemiłosiernie
-Chodźmy na piwo!-zaśmiała się Haruno-Widzę niezłe ciacho!
-No to na co czekamy?-krzyknęła Ino i pociągnęła Hinate i Ten za łokcie-Boże przystojniak!
-One są okropne-mruknął Kiba
-Masz rację!-poparł go Naruciak-Powinny się nami zainteresować, a nie!
Sasuke sceptycznie patrzył na chłopaka przy barze, który zdążył się już rozgadać z Haruno i Ino. Po chwili dostały piwo na jego koszt. Cwaniary... Zanim tam doszli facet, którego Uchiha nie kojarzył obejmował Sakure ramieniem i śmiali się w najlepsze
-Ona jest niemożliwa-burknął do siebie czarnowłosy, ale Naruto to usłyszał i uśmiechnął się szeroko
Dowiedziała się, że przemiły chłopak imieniem Gou nie umie się wyrwać z tej dziury, a w nagrodę że dziewczyną się to udało postawił im piwo
-A krowa wtedy przeskoczyła przez ten płot!-wybuchnęli śmiechem kolejny raz po czym upiły złocisty napój-Felicja to naprawdę dzikie zwierze!
-Sakura?-usłyszała nad swoim uchem i obróciła się do tyłu. Skoczyła na osobnika i oplotła go nogami w pasie wtulając się w jego zagłębienie szyjne
-Itachi! Bracie!-zaśmiała się kiedy obrócił ją w powietrzu-Jakiś ty się przystojny zrobiłeś! Jak Adonis! Nie wierzę!
-A ty Synku?-poczochrał jej włosy-Nagle wypiękniałaś! Pocałowałaś żabę?
-Ha. Ha. Ha. Mało śmieszne-mruknęła dźgając go palcem w pierś
Do dziewczyn, Gou i Itachi'ego doszli naburmuszeni chłopcy, ale kiedy Sakura szepnęła Naruto coś na ucho, on szybko się uśmiechnął
-Naprawdę?-spytał niedowierzająco, a ona energicznie pokiwała parę razy głową
-Dziękuje miłe panie za towarzystwo-od stołu wstał brunet-Sakura jak coś to dzwoń!
-Na pewno zadzwonię!-uśmiechnęła się wypijając kolejne piwo
Usiedli przy jednym se stolików i śmiali się popijając piwo, dziewczyny już były pod wpływem alkoholu i narkotyków. Sprzedał je im barman, a zapłaciły tyle co nic. W radiu zaczął lecieć hit, który Sakura uwielbiała
-Ino! Chodź!-pociągnęła dziewczynę i weszły na ladę baru po czym zaczęły tańczyć-Kocham tą nutę!
Sasuke patrzył tak jak reszta panów niczym oczarowany na taniec dziewczyn. Był seksowny i pełen pasji, wiły się jakby nie miały kręgosłupów oraz innych kości. Nie mógł oderwać oczu od tańczącej Sakury,  podobała mu się jeszcze bardziej. Razem ze słowami piosenki, Haruno zeszła z blatu i kręcąc biodrami w tanecznym kroku podeszła do niego. Nuciła sobie pod nosem słowa i zbliżała się coraz bardziej. Nie zatrzymała się nawet wtedy kiedy dzielił ich metr, przyległa do niego, a między nimi nie dało się przecisnąć nawet kartki papieru. Przygryzała lekko warkę i położyła ręce na szyi Sasuke
-Kiss one another-powiedziała po czym wpiła się w jego usta
Był zaskoczony, ale nie chciał jej odepchnąć. Kiedy się ocknął oddał namiętny pocałunek, opamiętał się i chciał ją odsunąć ale ona sama to zrobiła. Zaśmiała się uroczo po czym musnęła jego policzek i chwyciła kolorowego drinka, którego wypiła jednym ruchem. Wróciła na blat i tańczyła do końca razem z Ino
-O nie-jęknęła cicho Hinata-Sakura kiedy się upije, strasznie łasi się do facetów. A Ino jest po prostu bardziej odważna
-Idziemy z tond-warknął Kiba-Im stanie się zaraz krzywda
Karo włosy przecisnął się przez tłum facetów i ściągnął Haruno, przewieszając ją sobie przez ramię. Chwile się szarpała, a kiedy wyszli i przeszli pod kościół. Postawił ją, jednak Haruno wtuliła się w jego tors. Nie miał na sobie niczego oprócz flanelowej koszuli jednak mimo to zarzucił ją na nią. Ruszyli w drogę powrotną, jednak Sasukie szedł z tyłu razem z zapitą w trzy dupy Haruno
-Pocałuj mnie-zaśmiała się wywiercając w nim dziurę swoimi zielonymi oczami
-Nie-warknął-Jesteś całkowicie zapita Paskudo
-Miałeś już tak do mnie nie mówić-w jej oczach pojawiły się łzy-Sasuke pocałuj mnie, albo zrobi to ktoś inny!
-Zamknij się-chwycił ją mocniej za łokieć i spojrzał na nią poważnie-Nikt cię już dzisiaj nie pocałuje, ani nawet nie dotknie. Rozumiesz?
-Nie!-krzyknęła robiąc minę zbitego szczeniaka-Pocałuj mnie! Teraz! Abo zacznę krzyczeć!
-Zachowuj się-syknął kiedy ona mu się wyrwała i podbiegła do biedaka pijącego wódkę na ławce
-Niech pan mnie pocałuje-poprosiła klękając przed nim-Sasusiek nie chcę i nie wiem dlaczego. Podobno nie jestem taka brzydka
-O nie, nie! Panienko jesteś...pikna!-krzyknął czkając-Pocałuje cię, jeśli chcesz!
-Sakura!-Uchiha chwycił ją za ramię i pociągnął w górę. Złapał za nadgarstek i pociągnął w dobrą stronę
-Sasuke stój!-tupnęła zatrzymując się-Pocałuj mnie!
Brunet przyciągnął ją do siebie i spojrzał na nią jakoś tak dziwnie
-Nigdy nie myślałem, że zniżysz się do poziomu, aby błagać mnie o pocałunek-uśmiechnął się zadziornie i wpił w jej usta
Ona czym prędzej odwzajemniła pocałunek pogłębiając go. Wsunęła mu palce we włosy, a on położył jej ręce na biodra. Czuł od dziewczyny woń alkoholu, jednak i on wypił więc nie przeszkadzało mu to zbytnio. Odsunęli się od siebie oddychając nierówno, Sakura patrzyła niczym zahipnotyzowana w oczy bruneta, tonąc w nich. Nie potrafiła się ruszyć, nie mogła nie patrzeć się w czarną otchłań jego oczu. Opuściła na chwilę powieki i nagle poczuła, że wszelkie siły ja opuszczają. Nie miała nawet ani krzty energii aby stać, zachwiała się jednak Uchiha zdążył ją złapać
-Tak strasznie boje się być tym kim być powinnam-powiedziała szczerze-Boje się oddychać, mam zaburzenia emocjonalne o których wie tylko Ino i Hinata. Czasem potrafię bać się swojego własnego cienia i mówię do siebie. Myślę jednak, że przez to nie czułam się tak samotna jak byłam do tej pory
-Przecież były z tobą Ino i Hinata-spojrzał na nią ukrywając zadumę
-Jesteśmy niby obok siebie, a czasem to jest tak daleko...-spojrzała w gwiazdy-Nie mów do mnie już nigdy Paskudo
-Dlaczego?
-Kiedy mnie tak nazywasz czuje się nikim-patrzyła z zafascynowaniem na nocny nieboskłon-Nie jestem już tym brzydkim kaczątkiem, o którego trzeba dbać. Wiem że jestem teraz dużo ładniejsza niż kiedyś, ale to jednak trochę boli. Kiedy wiesz, że ludzie...mają cię za nic
Był zafascynowany i zarazem zdziwiony, a kiedy przytulił ją do siebie ona już spała
-Dzieciak z ciebie. Ale muszę ci przyznać, że jesteś teraz naprawdę ładniejsza...Sakura
Siedziała nad rzeką, miała krótkie, postrzępione, różowe włosy wpadające jej do oczu. Patrzyła na swoje odbicie w wodzie, uśmiechnęła się do siebie. Zobaczyła szczerbaty uśmiech i wielkie zadrapanie przy łuku brwiowym, z którego była bardzo dumna. Jej brat powtarzał, że to prawie rana wojenna. Wiedziała, że zostanie po nim blizna jednak weszła na ten dach w słusznej sprawie. Kotek babci utknął tam i bał się zejść, niestety Mikuska rozjechał traktor tydzień później. Koło swojego odbicia zauważyła blond włosom dziewczynkę oraz brunetkę z dwoma koczkami
-Sakura! No chodź! Bawimy się w chowanego!-niebieskooka chwyciła ją za dłoń i we trzy podbiegły do starego dębu przy którym czeli reszta ich przyjaciół-Dobra Neji Liczysz!
-Ale przy płocie!-krzyknął Naruto, a długowłosy poszedł pod nowe ogrodzenie-Zaczynaj!
Jedynie z ich paczki Neji nie oszukiwał i nie podglądał przy liczeniu kiedy chłopak zaczął liczyć wszyscy biegli do swoich sprawdzonych kryjówek. Jednak tam gdzie chciała schować się Sakura siedziała już skulona Hinata. Rozglądała się z przerażeniem za miejscem dobrej kryjówki
-Rusz się paskudo-czarnowłosy chłopczyk chwycił jej nadgarstek i razem poszli za drzewo gdzie czekał już blondyn-Właź pierwsza
Skinęła z uśmiechem głową i wspięła się na barki Naruto potem podskoczyła i chwyciła się najbiższej, grubszej gałęzi. Podciągnęła się i usiadła na niej okrakiem, podała rękę w dół i wciągnęła Sasuke koło siebie, potem oboje z Uchihą pomogli Uzumaki'emu we wdrapaniu się na dąb
-Idź wyżej Sasiek-szepnęła widząc Neji'ego rozglądającego się za kolegami-Nie ma tu dużo liści, gdy lepiej spojrzy zobaczy nas
Wstał i pomógł jej złapać równowagę, potem wskoczył dużo wyżej niż miała na myśli Sakura. Siedzieli niemal na czubku drzewa, nie bali się bo nie wiedzieli jeszcze czym jest strach. Przysunęła się bliżej konara i oddychała nierówno, była zmęczona wspinaczką. W tym samym czasie Sasuke przysunął się do blondyna
-Pilnujmy Paskudy, w końcu jest dziewczyną-westchnął patrząc na zarumienioną od słońca dziewczynę stojącą i opierającą się o pień-Jak się coś stanie jej mama nas udusi wężem ogrodowym
-Masz rację-skinął Naruto wstając-Sakura może lepiej zejdziemy niżej?
-Właśnie tu weszliśmy!-jęknęła patrząc na niego z uniesionymi brwiami-Poza tym, patrzcie na to!
Podeszli do niej i spojrzeli za jej palcem wskazującym panoramę wsi, dalej widok zajmowały góry, przez które Konoha wydawała się odgrodzona od reszty świata. Chwyciła za rękę Naruto oraz Sasuke i wspólnie patrzyli na wspaniały widok
-Niesamowite!-krzyknął blondyn
-Ino chce z tond jak najszybciej wyjechać-szepnęła zielonooka spuszczając wzrok-Gdyby tylko widziała to co my teraz...
-Masz rację-popatrzył w dal Uchiha-Jednak teraz zejdźmy niżej
Skinęła głową i spokojnie, jakby to było codziennością zeskoczyła gałąź niżej. Uzumaki krzyknął z przerażenia ponieważ pomyślał, że dziewczyna chcę się zabić. Razem z Sasuke zeszli i później skakali już we trójkę. Byli już prawie na dole, kiedy źle ocenili grubość jednej z gałęzi. Kiedy wszyscy trzej na niej wylądowali ona trzasła, a chwile później poleciała w dół. Sasuke i Naruto zasłonili ciałami Sakure i obrywali mniejszymi gałęziami, później plecami w dół upadli z łoskotem na ziemię. Spadli tak, że jedyne co bolało zielonooką to dłoń, którą niepotrzebnie wystawiła, przez co uderzyła się o drzewo
-Sakura, Sasuke i Naruto leżą na ziemi! Przegraliście!-krzyknął Neji-A tak poza tym, nic wam nie jest?
Następnego dnia trójka spotkała się ponownie nad stawem, wyglądali jak kaleki. Sakura miała rękę porządnie owiniętą bandażem i plastry na kolanach, Naruto dwa ogromne opatrunki na całych polikach oraz obwiązane bandażem czoło, a Sasuke miał szyję w bandażu oraz pełno plastrów na lewej ręce
-Cześć-pomachała do nich bandażem przypominającym bardziej kule, niż rękę-Jak się czujecie?
-Zostanie mi blizna na podbródku!-uśmiechnął się Uzumaki
-Mi na boku szyi-podeszli do huśtawek, a blondyn rozsiadł się na ziemi-To teraz każdy z nas będzie miał bliznę?
-Tak ale to będą takie blizny przyjaźni!-wyszczerzył się niebieskooki-Takie na zawsze!
-Prawie jak tatuaż-pisnęła Sakura z radością-Ekstra! Dzięki chłopaki
-Nie ma za co Sakura-chan!-zaśmiał się blondyn
-W bajkach Itach'iego dzielni rycerze ratują tak księżniczki-przypomniał sobie Sasuke-My za to uratowaliśmy Paskudę, obawiam się że będziemy mieli  przez to pecha
Powoli otworzyła oczy, chciała usiąść ale ból głowy i suchość w gardle skutecznie to uniemożliwiały. Przewróciła się na drugi bok i zamarła, na końcu łóżka leżał Uchiha, plecami do niej. Odrzuciła kołdrę i mina jej zrzedła jeszcze bardziej miała na sobie za dużą białą koszulkę, która przypominała sukienkę i samą bieliznę. Postawiła nogi na podłodze i przeciągnęła się niczym kotka, spojrzała na stolik nocny przy Sasuke i zauważyła tam upragniony przedmiot. Klęknęła na łóżku i jedną ręką oparła się koło ramienia chłopaka, oparła ciężar na ręce i sięgnęła po butelkę. Prawie ją już miała ale brunet przekręcił się na plecy przez co ona wylądowała na jego torsie zakrytym cienką bluzką. Cicho zaklęła. Chciała wstać ale brunet przytulił ją do siebie, a ona zaczęła się bać. Nie wiedziała czy do nich do czegoś nie doszło, a jeżeli by nawet to była przerażona konsekwencjami
-Sasuke-klepnęła go lekko po policzku-Sasuke puść mnie
-Przestań-warknął przewracając się i przy okazji na bok, leżeli teraz twarzami do siebie-Chcę spać
-Mam to w dupie, ja chcę stąd iść-głos jej drżał-Puść mnie
Brunet uchylił powieki i zobaczył jej lekko zaszklone oczy, przestraszył się i usiadł gwałtownie. Ona szybko wyszła z pokoju i uciekła do kuchni, gdzie siadła po turecku na blacie. Położyła ręce na kolana i zacisnęła mocno oczy. Zeszła spokojnie i podeszła do szafki nad zmywarką, otworzyła ją i jej źrenice rozszerzyły się. Otworzyła rozmachem szafkę obok i westchnęła, sięgnęła do niebieskiej miski i położyła ją na blacie. Pogrzebała w lekach i wyciągnęła parę opakowań, nie zgadzała się jej ich ilość
-Przeciwbólowe, witaminy, na odporność, magnes i potas, na zatoki...-szeptała wyciągając-Ale gdzie są uspakajające? Mam
Podeszła do lodówki, z której wyciągnęła butelkę wody i upiła sporą część. Wróciła na wysepkę i tym razem podciągnęła nogi po brodę łykała tabletkę, za tabletką nie czując żadnej zmiany. Potrzebowała powietrza, ale bała się wejść do swojego pokoju w którym dosypiał Sasuke. Wstała i podeszła do szafki z butami, wybrała białe sandały i po prostu wyszła. Zamknęła za sobą furtkę i ruszyła przed siebie. Dzień dopiero się rozpoczynał a ulice Konohy były już całkowicie żywe. Ptaki śpiewały, ludzie zaczynali sprzedawać na swoich stoiskach, a dzieci mimo wczesnej pory biegać i ganiać po ulicach
-Panienko!-do zielonookiej podeszła staruszka, z której ogrodu w dzieciństwie kradli jabłka-Dzień dobry!
-Dzień dobry pani-skinęła lekko, a kobieta wsadziła jej coś do rąk-Co to?
-Wianek z kwiatów-uśmiechnęła się delikatnie-Jak byłaś dzieckiem ty i Ino siedziałyście na łące i robiłyście je dla wszystkich mieszkańców wsi
-Ma pani rację-spojrzała na podarek z pamięcią-Ale ten wygląda jak ten, który dałam...-podniosła głowę, staruszki już nie było. Z szokiem rozejrzała się po okolicy, ale nigdzie nie było widać starszej pani. Przystawiła go do nosa i powochała-Pachnie tak samo jak te dziesięć lat temu, kiedy podarowałam go...Sasuke
Włożyła go na rozkopane włosy, które spływały kaskadą po jej ramionach i z lekkim rumieńcem ruszyła na łąkę, gdzie po raz pierwszy spotkała Ino. Nie szła daleko jednak droga była głównie pod górkę. Usiadła w polu pełnym kwiatów oraz zboża, z westchnięciem opadła na plecy i spojrzała w niebo na którym chmury wyglądały dziś tak majestatycznie. Już wiedziała dlaczego tak płakała kiedy wyjeżdżała z Konohy, było to w ten dzień kiedy podarowała mu wianek. Płakała bo uświadomiła sobie, że niebo tutaj było takie czyste i tak wspaniałe. Zakochała się w tym jak obłoki leniwie się po nim przesuwały, jak słońce wyglądało i w tych gwiazdach które jakby pomagały latarnią oświetlać ulice wsi. No i za tym księżycem, przy którym śpiewała kołysanki, których mama jej nie śpiewała. Płakała bo uświadomiła sobie jeszcze bardziej istotną rzecz niż te wszystkie, o których myślała jak o pierwszorzędnych. Co prawda w Kiri nigdy nie widziała gwiazd bądź słońca czy chmur, a tym bardziej błękitu nieba. Jednak płakała tak bardzo bo uświadomiła sobie, że te wszystkie mało istotne tak naprawdę rzeczy przypominały jej zawsze o tej najważniejszej, o miłości jaką ukrywała do Sasuke. Zrozumiała to kiedy wsiadła do auta i zobaczyła go stojącego wśród reszty jej przyjaciół, nie pożegnała się z nim. Włożyła mu wianek na głowę i szepnęła te trzy słowa, o których zapomniała. Jednak tak bardzo chciała żeby ostatnie co widziała z Konohy było to błękitne niebo. Westchnęła, a samotna łza spłynęła po jej poliku. Trawa wydała charakterystyczny dźwięk i już wiedziała, że ktoś położył się koło niej. Nie musiała patrzeć, żeby wiedzieć
-Nie zapomnij mnie-powiedziała cicho z lekkim uśmiechem, a wiatr przywiał zapach lata
-Nigdy tego nie zrobiłem Sakura-szepnął zamykając oczy-Nawet jeśli tak bardzo pragnąłem, wszystko co było beztroskie przypominało mi ciebie
Usiadła i spojrzała na niego inaczej, pamiętała co jej zrobił, ale jakaś część chciała  wybaczyć i rzucić mu się w ramiona
-Nie umiałam sobie wybaczyć, że nie spotkaliśmy się przed moim wyjazdem-chlipnęła i wstała, obróciła się do niego tyłem i położyła dłonie na łokciach-Dręczyło mnie to ciągle
-Mnie też-szepnął wstając. Położył głowę na jej ramieniu-Przepraszam, że nie przyszedłem kiedy przyjechałaś w wiosnę. Naruto mi przekazał, że chciałabyś się ze mną spotkać pod wiśnią na festiwalu. Wiem, że czekałaś
-Tak długo czekałam-łzy popłynęły jej strumieniami po policzkach, a głos załamał się-Tak długo czekałam
-Bałem się-szepnął-Że jak kolejny raz cię zobaczę, nie będę mógł pogodzić się że wyjechałaś
Odsunął się od niej, a ona przetarła oczy, jednak się nie odwróciła. Ścisnęła ręce mocno w pięści i chciała się odwrócić, powiedzieć coś, wygarnąć mu, ale to co powiedział sprawiło, że tego po prostu zrobić nie mogła
-Ale to może wrócić-znieruchomiała-Zmieniliśmy się Sakura ty i ja. Naprawdę byłem w tobie zakochany
-Tego już nie ma, to nie wróci-powiedziała nagle oschle i zimno-Mimo że się zmieniłam pamiętam wszystko. To już przeszłość Isao
Sprawdziła czy może się ruszyć, mogła. Ruszyła przed siebie z ulgą na sercu, a on nawet nie zdawał sobie sprawy jak dużo bólu sprawiło to jej spotkanie. Nie po to wyrobiła sobie charakter aby on go zmarnował! Co to, to nie!
-Mimo że ja kiedyś byłam tobą zauroczona, to nie ciebie kochałam-mówiła pod nosem z uśmiechem-To znaczy, że moje serce już nie przyśpiesza kiedy słyszę twój głos, a oddech staje się nie równy kiedy cię widzę. Tego już nie ma i nie będzie Isao
Podniosła głowę do słońca i zrobiła piruet z ramionami szeroko. Zaśmiała się szczerze i wzięła głęboki wdech, zbiegła z górki witając się z każdym pogodnym uśmiechem. Poszła na rynek gdzie zobaczyła młodą dziewczynę grającą na gitarze, zbierającą drobniaki. Haruno znała ją
-Yuuki!-krzyknęłam podbiegając, usiadłam koło niej na fontannie-Masz skrzypce?
Dziewczyna skinęła głową nie przerywając grania. Zielonooka podeszła do mniejszego futerału i wyciągnęła z nich śliczne jasne skrzypce. Zaczęła grać melodię, do której Yuuki się przystosowała, kiedy melodia się rozkręciła Sakura zaczęła skakać ze skrzypcami. Dzieciaki i dorośli oraz starsze panie zebrały się w okół podziwiając grę młodych dziewcząt. Sandały już dawno spadły z nóg Sakury, która balansowała na fontannie grając śliczną i radosną melodię. Kiedy skończyła bawić się z dzieciakami razem z nimi tańcząc dochodziło południe. Roześmiana chwyciła w dłonie sandały i na bosaka pobiegła do domu na dole wzgórza. Weszła tam z uśmiechem i rzuciła sandałki w kąt, w podskokach doszła do kuchni gdzie wszyscy siedzieli cali zamyśleni, a Hinata wraz z Ino były dziwnie zmartwione
-Sakura!-krzyknęła blondynka łapiąc się za serce-Gdzieś ty była?!
-I tu i tam-zaśmiała się różowowłosa i pocałowała babcię w policzek-Byłam na wzgórzu, no wiesz na polanie, a potem grałam z Yuuki i tańczyłam z dziećmi. Było super!
-Dzieciak z ciebie-prychnął brunet
-Możesz sobie mówi co tylko zechcesz Sasuke, ale odzyskałam dobry chumor i nikt mi go nie popsuje, a już w szczególności ty-dźgnęła go palcem w pierś i szybko zalała herbatę-Jakby ktoś mnie szukał jestem w ogrodzie
Pomachała im i śmiejąc się poszła we wskazanym przez siebie kierunku. Sasuke patrzył na nią z zaciekawieniem i cieniem uśmiechu. To właśnie taką Sakurę zapamiętał, radosną, dziecinną z wiankiem na włosach oraz z błyszczącymi szmaragdowymi oczami, które nadawały życiu blasku.

środa, 2 września 2015

Wróciłam!

Co tu się porobiło? Po mojej naprawdę długiej nieobecności postanowiłam jednak wrócić z tak jak zapowiedziałam: nową serią. Tym razem przeniesiemy się do świata ninja gdzie nasi bohaterowie zaczną, no cóż, od Akademii Ninja. Została mi jeszcze nieskończona wakacyjna jednopartówka, tak więc w najbliższym czasie postów będzie mniej. Jak wiecie zaczął się rok szkolny, a ja od 7 do 16 siedzę w niej przez treningi, które szczerze wychodzą mi już uszami. Posty będę pisała w sobotni wieczór i niedzielę. Będą się pojawiały co około dwa tygodnie w weekend. Oczywiście będzie też niesystematyczność, oraz inne mniej ważne duperele. Jeżeli jednak ktoś chciałby wiedzieć więcej zapraszam na GG: 53651633 + DZIĘKUJE ZA PONAD 2000 WYŚWIETLEŃ! Jesteście niesamowici i po prostu łał! Dziękuje wszystkim, którzy są od początku i dalej się ze mną męczą oraz tym, którzy doszli niedawno i mają zamiar zostać. Do następnego
~Hoshi 星