...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

wtorek, 23 lutego 2016

Może Jednopartówka?

Co powiecie na jednopartówkę? Niby już ją zaczęłam ale tym razem nie jest o Sasusaku. Głównie jest o całej Drużynie 7 z przeplotem Gaasaku (Gaara i Sakura, jakby ktoś nie wiedział ;) ). I ogółem mam zamiar ją skończyć ale wolę się was spytać co o tym myślicie. Bo sensu nie będzie jeżeli nikt tego nie przeczyta ;(( Pozdrawiam :))
~Hoshi

poniedziałek, 22 lutego 2016

Rozdział 14.

W poprzednim rozdziale zrobiłam z Sasuke taką ciotę, w ogóle zrobiłam tu z niego ciotę xpp Przepraszam za przerwę ale dopiero wczoraj wróciłam z ferii i zdążyłam już skasować mój komputer :< Rozdziały przez najbliższy okres będą rzadziej, przepraszam :(( Pozdrawiam
~Hoshi
_______________________________________

Obudziłam się przez ból rozsadzający moją czaszkę. Miałam wiele otarć i siniaków, czułam się jakby coś mnie rozjechało. Próbowałam się podnieść ale byłam unieruchomiona. Moje dłonie były skute nad głową mosiężnymi kajdanami przykutymi do ściany. Nogi były przytwierdzone do podłogi a kajdany mocno mnie uwierały i obcierały, zostawiały krwawe ślady na mojej nagiej skórze. Ktoś musiał mnie przebrać z mojej sukni. W celi było ciemno, jedyne światło zapewniało okno. Nie, to nawet nie było okno, to była dziura w kamiennej ścianie z kratami grubości paru centymetrów
-Śmierdzi tu, jakby coś zdechło-mruknęłam do siebie starając podnieść się do wygodniejszej pozycji-Nie wierze że Azusa uciekł
Dzięki światłu mogłam zobaczyć tony kurzu, który unosił się wszędzie. Wleciał mi do nosa i kichnęłam. Coś pisnęło, a ja modliłam się żeby nie był to szczur. Odruchowo szarpnęłam się z obrzydzenia przez co sprawiłam sobie dużo bólu, poczułam ciepłą ciecz spływającą po moich rękach. Krew spływała po moich nagich ramionach i brudziła mnie całą, wnioskuje że musiałam być ubrana w jakąś zwykłą szmatę. Usłyszałam kroki, dość proste do rozpoznania. Dwóch mężczyzn i dziewczyna, nie widziałam ich
-Sakura-sama już cię stąd zabieramy-poznałam ten głos
-Miu-chama-powiedziałam szczęśliwa, nigdy nie sądziłam że jeszcze kiedyś ich spotkam-Tak dawno się nie widzieliśmy!
-Ej laleczko nie czas na takie pogaduchy-po chwili skojarzyłam ten głos z Reiem, był dużo dojrzalszy i głębszy niż wcześniej
-Nie ruszaj się-Kurosaku uwolnił moje kończyny i w końcu pomógł mi wstać
Poczułam na ramionach miły materiał, była to koszulka Reia, pod spodem miał jeszcze bluzkę z siatki obronnej. Miu chwyciła mnie za nadgarstek i zaczęła prowadzić przez mokre korytarze lochu. Otworzyli drzwi a światło mnie oślepiło na moment, zanim przyzwyczaiłam się zostałam ciągnięta przez puste korytarze
-Co wy tu robicie?-spytałam odgarniając brudne włosy do tyłu, spojrzałam na nie i aż krzyknęłam-O Boże, są całe we krwi!
-Niebieski chłopak-nie wiele mi to powiedziało
Sięgnęłam dłonią na kark i spojrzałam na nią, drugą ręką zasłoniłam sobie usta. Moje palce były we krwi. Jeszcze nie czułam bólu albo już się do niego przyzwyczaiłam. Wyszliśmy z kryjówki niezauważeni i szybko pobiegliśmy w las. Byłam brudna, wyczerpana, obolała i zakrwawiona. Jedyne o czym teraz marzyłam to kąpiel, sen i coś na ten ból. Nawet nie wiedziałam gdzie jestem i dokąd prowadzi mnie ta trójka. Dopiero po chwili poznałam tą okolicę i szczerze nie chciałam tu być. Miejsce, do którego już nigdy nie chciałam wracać. Baza Akatsuki, jeżeli teraz mnie zaatakują to Kraj Ptaków może sobie poszukać nowego Torigake. Nie mam z nimi najmniejszych szans w walce. Sam Itachi powiedział, że trzymali mnie jedynie dla Misharina, którego chcieli ze mnie wyciągnąć. Weszliśmy tam i poszliśmy jednym z wielu długich korytarzy na jego końcu stała Konan, której najwidoczniej ulżyło kiedy mnie zobaczyła
-Czy to co mówił Itachi to prawda?-spytałam patrząc głęboko w jej oczy-Czy pomogliście mi tylko dlatego, że jestem Dziedziczką Misharin'a?!
-Itachi tak powiedział bo wiedział że zginie-westchnęła wyciągając dłoń w moją stronę-Nie chciał żebyś o nim pamiętała jak o osobie, która cię kochała. Chciał żebyś go znienawidziła
-Wierze ci Konan-podałam jej dłoń z uśmiechem-Nie zabijecie mnie?
-Nie-usłyszałam za jej plecami-Sakura nigdy nie chcieliśmy cię zabijać
-Pein!-uśmiechnęłam się szeroko
-Witaj w domu Sakura!-Deidara położył mi dłonie na ramionach-Tęskniliśmy za tobą
Nagle zobaczyłam coś dziwnego za Peainem, stał tam chłopak. Jego skóra była niebieska, tak jak jego włosy i ubranie, które stanowiły jedynie spodnie wyglądające jakby były jego częścią. W jego oczach były dwa światełka, który emanowały jasnym blaskiem
-Azusa!-krzyknęłam a chłopak wyszedł zza pleców Peina i podszedł do mnie ze spuszczoną głową. Myślał pewnie że go okrzyczę. Uderzyłam go lekko w głowę a on spojrzał na mnie zdziwiony, szybko zamknęłam go w swoich ramionach i położyłam dłoń na jego włosach-Tak się o ciebie martwiłam
Poczułam jak on wtula się w moje zagłębienie szyjne i mocno oplata mnie ramionami, łzy napłynęły mi do oczu. To dlatego Azusa uciekł, żeby sprowadzić pomoc. Tylko...
-Jak to trafiłeś?-spytałam odsuwając go trochę od siebie, wciąż trzymałam jego ramiona
-On nie mówi, a przynajmniej nie w naszym języku-powiedział Sasori
Azusa palcem wskazującym dotknął moją pierś w miejscu serca. Patrzył na to miejsca i po chwili powiedział powoli i z trudem
-Sil..ne Wspo-mnie-nia-jego przyjemny głos był ukojeniem dla moich uszu
Uśmiechnęłam się i znów przytuliłam go, a on wtulił się we mnie jeszcze bardziej
-Dziękuje Azusa-szepnęłam mu do ucha-Uratowałeś mnie
Po chwili Konan zaproponowała mi umycie się i opatrzenie moich ran. Ruszyłam z nią i Miu do łazienki ale Azusa nie został wpuszczony. Z trudem i bólem ściągnęłam ubrania, które przytuliły się przez zaschniętą krew i weszłam do wanny pełniej piany i ciepłej wody. Usłyszałyśmy nieznośny skowyt i drapanie o drzwi
-Miu wpuść go tu-dziewczyna wstała i podeszła do drzwi
Przekręciła klucz w drzwiach a do środka wpadł na czworaka Azusa który obiegł pokój dookoła wanny a później wstał. Ściągnął spodnie i wszedł do wanny. Siedział w miejscu gdzie wcześniej miałam nogi, musiałam je podkulić i zakryć nimi miejsce intymne
-Gdzie byłaś tak długo?-spytała po chwili obrażona trochę Miu
-W Kraju Ptaków-skinęłam-Zrobiłam tam prawdziwą rewolucje
-Nie rozumiem-odpowiedziała a Konan zaczęła wcierać w moje włosy szampon
-Odbudowałam klan-zaczęłam wyliczać na palcach-Stworzyłam Azuse i zostałam Torikage
Azusa pisnął i przytulił się do moich piersi kiedy piana, którą dmuchał wylądowała mu na nosie. Westchnęłam zażenowana i z rumieńcem, to był pierwszy raz kiedy ktoś był tak blisko mnie
-Jesteś Torikage?-spytała Konan
-Że jak?!-do środka wpadł Deidara i Sasori a ja pisnęłam-I tak nic nie widać przez tego kundla!
Azusa warknął wtulając się we mnie mocniej a ja prosiłam w duchu, żeby się teraz nie odsuwał
-Mimo wszystko jestem już kobietą i należy mi się trochę prywatności!-warknęłam-Won stąd!
-To co on tu robi?-Deidara wskazał na Azuse, który pokazał mu język
-Azusa to część mnie, uosobienie Misharina!-zadarłam nos w górę-Wy to zwykłe zboczeńce! Wynocha!
-Od kiedy jesteś głową wioski?-spytała Miu siadając na parapecie
-Eeee....nooo-zarumieniłam się-Właściwie, to od dzisiaj...
Miu się zaśmiała i później razem z Konan zapewniły mi opiekę medyczną. Po tym jak zabandażowały mi cały korpus, nadgarstki i kostki dostałam nowe ubranie. Poszliśmy coś zjeść, czułam się jak w domu
-Zadecydowałam że w Kraju Ptaków macie immunitet-powiedziałam podczas obiadu ale później dodałam wskazując na Hidana widelcem-O ile nikogo nie zabijecie, a bynajmniej bez mojej zgody
-Serio!?-skinęłam-Dzięki Sakura, jesteś wielka!
-W końcu jesteśmy rodziną-uśmiechnęłam się przechylając głowę na bok-Ale ja nie zmywam!
-Ja też nie!-krzyknęli nagle wszyscy ale na końcu każdy zwalił na Deidare i on musiał pozmywać
-Miu, Rei, Kurosaku-zwróciłam się do młodzików-Jeżeli nie macie nic przeciwko, chciałabym żebyście wrócili ze mną do Kraju Ptaków
-Ale my nie mam...-nie dałam jej skończyć
-Chcę abyście dołączyli do klanu Haruno-powiedziałam patrząc na ich zdziwione twarze-Brakuje mi was tam, a takie zuchy nieźle by się przydały nie tylko w klanie ale też w mojej pracy...Chcielibyście?
-Sakura-sama!-Miu krzyknęła i rzuciła mi się na szyje a zaraz później dołączył do niej Azusa, Rei i Kurosaku-Tak! Tak! Tak!
-To kiedy wracamy do kraju-spytał Rei gestykulując z przeszklonymi oczami
-Do domu Rei-chwyciłam jego dłoń i z uśmiechem spojrzałam w jego oczy
Chłopak wyrwał dłoń i zasłonił nią usta. Skulił ramiona i zaczął płakać, a ja uśmiechnęłam się szczerze i przytuliłam go do siebie. Już po chwili poczułam lekki ciężar na plecach
-Azusa ile ty się będziesz do mnie przytulał jeszcze?-zaśmiałam się patrząc na niego przez ramię
-Za-wsze!-powiedział z uśmiechem a wszyscy zaśmialiśmy się
-Wracajmy już do domu Sakura-sama-poprosiła Miu-Kraj cię potrzebuje
Wstałam od stołu i pobiegłam do gabinety Peina, tak nagle się zerwałam to mogło wyglądać naprawdę dziwie ale chciałam się czegoś dowiedzieć. Wpadłam tam bez pukania, za co on mógłby mnie zatłuc
-Sakura?-spojrzał na mnie zdziwiony
-Jak być dobrym przywódcą?!-skłoniłam się nisko w geście szacunku-Powiedz mi, proszę!
-Eh Sakura...Chyba najważniejsze jest, to że musisz sobie uświadomić, że jesteś odpowiedzialna za wszystkich-powiedział po chwili-Źle mi się to mówi akurat mówi, ale powinnaś dorosnąć
-Oh-spojrzałam na niego zdziwiona ale dodałam-Postaram się
-Powinnaś zacząć myśleć o konsekwencjach swoich wyborów-kontynuował, chyba się wczuł-Przez twoje decyzje mogą cierpieć lub korzystać wszyscy inni. Musisz być też rozważna, ale powinnaś pamiętać żeby dbać o innych i dawać im przykład. Jaki Kage, taki jego kraj
-Jaki Kage, taki jego kraj-powtórzyłam aby zapamiętać-Chcę być szanowanym i szczęśliwym Kage no i dobrym!
-Więc to zrób!-spojrzał na mnie ostro-To rozkaz!
-Hai!-krzyknęłam z uśmiechem i skłoniłam się na pożegnanie. Ruszyłam do drzwi i chwyciłam już za klamkę ale zaryzykowałam. Odwróciłam się znowu w jego stronę i obiegłam szybko biurko, rzuciłam się na szyje i powiedziałam-Będę tęsknić Nagato
Puściłam go, ukłoniłam się jeszcze raz i wyszłam szybciej niż tam się zjawiłam. Z uśmiechem, który zaraz zmienił się na powagę weszłam do kuchni
-Wracamy do domu!-powiedziałam a Azusa zeskoczył z kanapy i szybko stanął po mojej prawej stronie
-Może powinnaś wyglądać jak Torikage?-spytał Deidara a ja spojrzałam na niego niezrozumiale-Ne, Sakura?
-Czy my myślimy o tym samym Deidara?-uśmiechnęłam się i poszłam z nim. Pokazał mi strój i zaczekał aż się ubiorę. Później pomógł mi związać włosy a ja byłam zachwycona z efektu-Jesteś kochany!
Wróciliśmy do kuchni a wszyscy byli zachwyceni moim nowym przebraniem. Azusa chwycił moją dłoń i wyszliśmy z ich kryjówki. Nie odbyło się bez długich pożegnań i przytulasów. Ludzie nazywają ich wrogami, przestępcami, mordercami, szaleńcami, ale ja nazywam ich rodziną. Szliśmy spokojnie przez las i pozwalałam co jakiś czas aby Azusa nas mocno wyprzedzał i wąchał drzewa, lub gonił wiewiórki. Dopiero kiedy słońce zmierzało ku zachodowi byliśmy w pobliżu wioski. Wiedziałam, że obietnica, którą złożył mi Sasuke była tylko przypływem nagłych emocji. Poza tym to nie miałoby to sensu, on w Konoszy ja w Senbonzakurze. Powinnam teraz skupić się na dobru mojego kraju i wyprowadzeniu go z kryzysu.

To co działo się w Wiosce Ukrytej w Wiśni, zwanej przez mieszkańców Senbonzakurą, było niczym rozpoczęcie wojny. Wszyscy biegali wystraszeni, zezłoszczeni i poważni po ulicach pragnąc dowiedzieć się czegokolwiek. Wysłano wszystkich ANBU na poszukiwania a w wiosce panował okropny zamęt. Szczerze dalej nie wiedziałem jak do tego wszystkiego doszło i właściwie dlaczego to do tego doszło. O zachodzie słońca Rotari, która była najspokojniejsza w tej całej sytuacji zebrała wszystkich na placu próbując uspokoić każdego. Co prawda nie przyszło mało osób a właściwie tyle co było na wyborze samego Torikage
-Proszę o zachowanie spokoju-mówiła spokojnie Rotari-Sytuacja już wk....
-Oj patrzcie to Torikage!-krzyknął jakiś mężczyzna wskazując na bramę wioski-To Sakura-sama!
Wszyscy byli zbyt zdziwieni aby jakoś zareagować, nawet ja, po prostu stałem koło Naruto i Kakashiego. Sakura stała w bramie a po jej prawej był Azusa w swojej pierwotnej formie, po jej lewej były te dzieciaki z Wioski Księżyca. Tłum się rozstąpił a Sakura z dumną miną ruszyła przed siebie. Miała Azuse na smyczy i trzymała go krótko. Wyglądała tak wyniośle, tak pięknie, jak przystało na Torikage. Byłem oczarowany jak jej nowa suknia powiewała za nią i jak idealnie wyglądała na tle zachodzącego słońca. Azusa wyglądał równie dobrze co jego właścicielka ale w pewnym momencie wyprostował się i szedł koło Sakury jako chłopak. Ona aktywowała Misharin'a a smycz prysła jak bańka mydlana. Dzieciaki szły dumnie krok za nią
-Sakura-chciałem do niej podejść ale ona odparła szybko
-Nie teraz Sasuke-powiedziała nawet na mnie nie patrząc-To nie czas na to. Muszę zacząć być w końcu Piątym Torikage i zająć się Krajem Ptaków!
Tłum zaczął klaskać i krzyczeć z radości a Sakura szła w stronę swojego budynku. Zanim tam weszła odwróciła się do tłumu i rozłożyła szeroko ręce. Wiatr zawiał a z nieba zaczął padać deszcz, z nieba zaczęły sypać płatki wiśni
-To już koniec-powiedział Naruto tylko do mnie-Już jej nie odzyskamy

-To dopiero początek-powiedziałam patrząc pewnie na Misako-Ta trójka, Rei, Miu i Kurosaku, uratowała mnie. Są bardzo mi bliscy, chciałabym żeby stali się częścią naszej rodziny, stali się częścią naszego klanu. Klanu Haruno. Co więcej chcę zacząć wypełniać moje obowiązki, chciałabym spotkać się z Tsunade i jej obstawą
-Hai-Asaya ukłoniła się i wyszła by po chwili wróciła z Piątą, Kakashim, Naruto i Sasuke
-Dziękuje Asaya-chan-czarnowłosa stanęła koło mojego biurka

Miałem deja vu, przed oczami siedziała mi Sakura i Asaya tak jak Tsunade i Shizune. Ona chyba miała tą samą wizję przed oczami. Tyle że Sakura wyglądała bardziej wyniośle, tak poważnie
-Co się stało z tobą Sakura?-spytał Naruto a Sakura wstała od biurka i podeszła do otwartych drzwi balkonowych
-Coś co powinnam zrobić już wcześniej-spojrzała na nas i podeszła do biurka ale nie usiadła-Dorosłam, zaczęłam myśleć o konsekwencjach moich wyborów i próbuje być rozważna
-Sakura-chan...
-Dlatego podjęłam decyzję-powiedziała donośnie-Decyzje przez którą cały kraj ucierpi, decyzję przez którą możemy nie znaleźć sojuszników. Ale zrobię to bo czuje że to jest dobre...Chcę robić dobre rzeczy!
-Czemu?-spytała Tsunade
-Bo jaki Kage, taki jego kraj!-powiedziała z uśmiechem i pięścią zaciśniętą na sercu-Dlatego podjęłam decyzje, że Akatsuki mają immunitet w Kraju Ptaków!
-Zwariowałaś?!-Tsunade chwyciła ją za ramiona-Oni są mordercami! Chcą zabić Naruto! Chcą zniszczyć świat!
-Wszytko zależy od tego jak bardzo ich znasz-strzepnęła brutalnie jej rękę-Dla ciebie są mordercami, dla mnie są rodziną, tylko dzięki nim jeszcze żyje. Kiedy wysłałaś mnie na tą misje do Kraju Wiatru wiele się nie pomyliłaś kiedy powiedziałaś że nie żyje. Byłam w śmiertelnym zagrożeniu, napadli mnie i chcieli zgwałcić. Nie było dla mnie ratunku i wtedy ktoś dał mi drugą szansę... To była Konan i Itachi, zabili bandytów i zabrali mnie ze sobą. Byłam czwarty dzień na głodzie, byłam posiniaczona i cała brudna. Oni doprowadzili mnie do życia, Konan nauczyła mnie walczyć, a Itachi nauczył mnie paru technik. Deidara i Sasori ze mną trenowali na co dzień, Kisame i Zetsu przygotowywali ze mną obiad i byli moimi królikami doświadczalnymi z medycyną. Pein nigdy nie kazał mi być jedną z nich, był dla mnie jak ojciec. Z Tobim bawiłam się lepiej niż z Azusą a Hidan opowiadał mi historie z których śmiałam się przez godziny a Kakuzu prawił mi morały kiedy byłam zbyt głośno! Sprawiali że nie tęskniłam za Konohą. Konan, nigdy mi nie powiedziała dlaczego zdecydowała się pomóc ale dali mi szanse, pokazali mi życie z ich strony. I wiesz co ci teraz powiem Tsunade-sama? Oni nie są źli!
-Rób jak chcesz! Ale wiesz, nie masz pewności-powiedziała zła blondynka a ja nie wiedziałem że Akatsuki potrafili zastąpić jej rodzinę w tak dobry sposób-Nigdy nie wiadomo kiedy kogoś zabiją
-Nie zrobią tego tutaj-powiedziała pewnie-Oprócz tego, to wszystko. Dziękujemy za przybycie na wybór Piątego Torikage
-Sakura możemy teraz porozmawiać?-skinęła na moje pytanie i poprosiła aby wszyscy wyszli. Wskazała na kanapę na której sama usiadła, a ja obok niej. Nie miałem do niej jakiejś ważniejszej sprawy
-Nasza obietnica...-zacząłem z rumieńcem i uśmiechem, patrząc na nią
-Sasuke, masz zamiar przeprowadzić się do Senbonzakury?-spojrzała na mnie i wstała. Podeszła blisko-Wiem że nie, Konoha to twoja rodzinna wioska, a tu jest moja
-Ale...
-Sasuke, nie damy rady-uśmiechnęła się smutno-Ja do Konohy nie wrócę, a ty tu nie zostaniesz. Podróż tu zajmuje dwa dni, naprawdę cię kocham i to uczucie nigdy się nie zmieni ale...
-Sakura nie poddam się tak łatwo-chwyciłem jej brodę i podniosłem ją lekko w górę-Kocham cię bardziej niż cokolwiek
-Sa-ku-ra-hi-me!-do gabinetu wpadł Azusa podczas naszego pocałunku-Wspo-mnie-nia w wio-sce!
-Kto?-spytałem a ona mnie pocałowała jeszcze raz i to mocno
-Ou! Nasza Sakura tak się tu urządziła!-odwróciłem się i zobaczyłem Deidare-Takie to urocze!
-Żegnaj Sasuke-powiedziała melancholijnie nie przejmując się ich obecnością
Nie miałem wyjścia, musiałem wyjść. Zanim to zrobiłem odwróciłem się patrząc na smutną Sakurę, którą obejmuje ramieniem Deidara a Azusa trzyma kurczowo jej dłoń
-Nie martw się Sakurka!-krzyknął radośnie Hidan-Zawsze możesz mieć mnie!
-Nie dziękuje, już jadłam-mruknęła z cieniem uśmiechu a wszyscy zaczęli się śmiać
-Ale cię pocisnęła!-zaśmiał się blondyn pchając go w ramię-Jesteś za cienki dla Sakury!
-O fu! Deidara polizałeś mnie!-krzyknął wściekły i zaczął go gonić-Chodź tu paskudo!
Uśmiechnąłem się lekko pod nosem i zauważyłem jak Konan bacznie mi się przygląda, wciąż patrząc na mnie szepnęła Sakurze coś na ucho a ta spojrzała na mnie zdziwiona. Posłałem jej ostatni uśmiech i wyszedłem z jej gabinetu. Wróciłem do Naruto i reszty
-Oni nie są tacy źli-stwierdziłem-Są całkiem w porządku, nie zrobią jej krzywdy




Strój Sakury jako Piąta Torikage ^^