...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

piątek, 17 lipca 2015

18. Pocałuj mnie...Sakura-chan

 Cześć! Sorki za tak długą nieobecność, ale jak wieś to wieś=brak neta!
 ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Sasuke był na tyle uprzejmy żeby pomóc mi zanieść zakupy do domu i zabrać mnie bezinteresownie na kawę. Ale to nie wyglądało na kawiarnie. Droga restauracja w centrum była piękna, przed nią stały same drogie samochody ważnych ludzi. Każda dama miała na sobie sukienkę z najdroższych kolekcji, a ich towarzysze odziani w garnitury wartości mojego auta. Tymczasem ja miałam na sobie różowy sweter i przetarte jeansy w modnym kroju, na moich nogach były różowe trampki a nie szpile, którymi da się kogoś pozbawić życia
-Co to ma być?!-oburzyłam się wskazując rękami na 'kawiarnie'-Mieliśmy iść na kawę!
-Kawę da się wypić wszędzie-powiedział chłodno Uchiha-Chodź do środka
-Chyba śnisz, że tam wejdę!-tupnęłam nogą zakładając ręce na piersi-Jedźmy na kawę do zwykłej K-A-W-I-A-R-N-I, takiej na przedmieściach-spojrzał na mnie pytająco-Małe pomieszczenie gdzie podają różne napoje i można kupić jakieś ciastko-otworzył usta żeby coś powiedzieć, ale nie dałam mu-Tak wiem, nie lubisz słodyczy!
-Chciałem powiedzieć, że możemy jechać ale ok-kwiatek ciłam oczami i wsiadłam do auta-W takim razie to tutaj zabiorę cię na kolacje
-Dobra...Chwila, że co?!-spojrzałam na niego gwałtownie-Jaką kolacje?! Nigdzie się z tobą nie wybieram!
-Wybierasz, musimy ustalić z kim pójdziesz na bal
-Osz ty...-wysyczałam z pół przymkniętymi powiekami
Po kawie odprowadził mnie do domu, uśmiechnęłam się do niego na pożegnanie i zgodziłam się na tą jego kolację. Umyłam się wraz z włosami, wysuszyłam i nakładałam właśnie makijaż, kiedy stało się to:
-Saku!-krzyknęła Ino, przez co wyjechałam czerwoną szminką poza usta
-Ino!-ryknęłam wściekle-Co ty tu robisz do cholery?!
-Bo ja...Nie wiem-spojrzałam na nią pytająco-Właściwie to Hinata wysłała mi sms'a, że widziała dzisiaj Temari, która ją zaczepiła no i powiedziała, że jest już po chrzcicie z Shikamaru...No i Hinata ucieka jutro z Naruto. I Hina jeszcze powiedziała, że słyszała jak Karin mówiła do Msashi, za to ta słyszała to już wcześniej od Akumi, która podsłuchiwała Kemi, kiedy ona plotkowała razem z Osu a one wiedziały o tym od Mitsa, który razem z Aku gadali o tym, że to właśnie Hinata, co jest nieprawdą mówiła z Gori o Sasuke, który żalił się Kibie i Naruto o tym, że nie wie gdzie cię zabrać na kolację!-uwierzycie że powiedziała to na dwóch wdechach?
-Co?!-krzyknęłam kiedy wyszłam z szoku-Ino mów w prost a nie!
-Eh-westchnęła wywracając oczami-Czy Sasuke zabiera cie gdzieś dzisiaj? To dlatego się malujesz?
-Tak-zaczęłam zmywać szminkę na policzku-Nie mogłaś tak od razu? Kim są Osu, Aku i Mits?
-Osu i Aku to bliźniaczki, a Mits to 5 pod względem przystojności chłopak w naszej szkole jest starszy o rok i podobno wpadłaś mu w oko, przez co Naneki cię nienawidzi-nie ma to jak ploteczki z Ino-A i dowiedziałam się od starszego brata Gori-Okasa, że dwa dni po balu jedziemy na wycieczkę do lasu! Okas ostatnio pobił się z Sasori'm-obudziłam się z letargu
-Że co?!-spojrzałam na nią szybko-Jak to się pobił?! O co?!
-Głuptasie-zaśmiała się lokując moje włosy-Okas chyba powiedział, że jesteś sexy czy coś, a Sasori się na niego rzucił
-Ja z nimi nie mogę-pokręciłam z zażenowaniem głową-Co ja z nimi mam? Może mi jeszcze powiesz, że Okas po wszystkim uderzył Pain'a?
-Dokładnie tak było!-spojrzałam na nią groźnie-Gaara nie wytrzymał i też go pobił. A z tego, że Okas i Gori mają ojca policjanta mogą mieć problemy-zachłystnęłam się powietrzem-Wszystko w porządku wielkoczoła?
-Oni nie mogą mieć problemów z prawem!-pisnęłam-Będą dzwonić do dyrektora naszej starej szkoły i poproszą o ich akta, a ja w nich też jestem! Jeżeli będą mieli postępowanie karne to ja razem z nimi! Źle się stanie....Teraz żałuje tych bójek z Karin...Mandatów i bycia nienormalną!
-Jesteśmy z wami Saku-powiedziała poważnie Yamanaka-Zawsze możesz na mnie liczyc
Ubrana w czarną sukienkę sięgającą ziemi, opinającą moją sylwetkę, czekałam na Sasuke. Sukienka bez ramiączek z dekoltem w serce, oraz diamencikami biegnącymi od biustu do kolana tworzyły piękny wzór, który ciężko określić. Falowane włosy spięte w koka i niektóre różowe loczki opadające na moją twarz. Subtelny makijaż i czarna kopertówka z niezbędnymi rzeczami. Bielizna Victoria Secret i perfumy o zapachu kwiatów róży. Czarne szpilki na moich stopach i opinia:
-So Sexy My Dear-którą dały mi obie blondynki, zapewniała mnie że źle nie wyglądam
Spojrzałam na zegarek i w tym momencie zabrzmiał dzwonek do drzwi, rozanielona Ino pobiegła i otworzyła je
-Co tu robisz Naruto?-spytała wpuszczając go do salonu, w którym czekałam z niebieskooką
-Sakurcia wyglądasz wspaniale!-klasnął w dłonie z wielkim uśmiechem-Idziesz dzisiaj na kolację z królową?
-Bardziej z Sasuke-machnęłam ręką-Mieliśmy iść na kolację ale się spóźnia
-Ile?-spytał ze zmarszczonymi brwiami blondyn-Przecież on się nigdy nie spóźnia!
-25 minut-Ino spojrzała na zegar naścienny w kuchni-To dziwnie....
-Mi to mówisz?-prychnęłam-Wyglądam jak milion dolarów, a on się spóźnia! Jeżeli nie będzie go tu w przeciągu pięciu minut dzwonię do Itachi'ego! To nie wybacza...
-Myślę że telefon do mnie nie będzie potrzebny-w salonie pojawił się Itachi z bukietem róż, które mi wręczył-Sasuke się chyba rozchorował, nie może się ruszyć z łóżka. Przepraszam za niego, bo nie wie co traci...albo niech wie-wyciągnął telefon i zrobił mi zdjęcie-Wysłane

-O kurwa!-krzyknąłem kiedy dostałem wiadomość od brata, która mnie obudziła-To już ta godzina?! Ale jak?! Ona mnie nienawidzi, jakim cudem ten budzik nie zadzwonił?! Nie wyrobię się, Boże...Rezerwacja przepadła!
Ubrałem na siebie białą bluzkę i marynarkę. Jeansy i czarne trampki, ogarnąłem szybko twarz i wybiegłem z domu. Całą drogę do Sakury układałem jakieś sensowne przeprosiny i wyjaśnienia. Nic nie mogło być na tyle sensowne, aby było stosowne! Przecież nie powiem: 'Sorki Saku zasnąłem i budzik mnie nie obudził, szkoda tylko że tak pięknie wyglądasz' To niedorzeczne! Wybiegłem z auta i zapukałem do drzwi, otworzyła mi zdziwiona Ino
-Nieźle się spóźniłeś-wpuściła mnie do środka-Masz szczęście, że Sakura jeszcze nie wyszła. Chciała jechać do ciebie
-Co ty tu robisz Itachi?!-wrzasnąłem patrząc na niego oskarżycielsko
-Spoko młody, przyszedłem przeprosić za ciebie i twoje lenistwo-zaśmiał się-Saku poszła się przebrać, w coś normalnego bo było jej nie wygodnie w tej mega seksownej sukience
-Itachi!-Ino uderzyła go w ramię-Nie mów tak o Skurze-chan!
-Obgadujecie mnie?-na schodach pojawiła się zielonooka w zwykłej szmaragdowej bluzce i czarnych rurkach opinających jej zgrabną pupę. Na stopach miała zielone baleriny i skakała żywo po schodach-Miałam właśnie do ciebie jechać Sasuke. Podobno jesteś chory-przyłożyła mi dłoń do czoła-Ale jednak tu jesteś, więc co się stało?
-Yyyy...J-ja-zaciąłem się, rozglądając na wszystkie strony-Zaspałem i nie obudził mnie budzik
Twarz dziewczyny przeszła przez zdziwienie, irytacje, chwilową złość, żeby na końcu dała miejsce rozbawieniu. Ino była zdziwiona, Naruto zirytowany, a Itachi uśmiechał się. Nie wiedziałem co zrobić, więc podałem jej kwiatek, który zdążyłem kupić w kwiaciarni Yamanaka

Byłam zbyt rozbawiona, żeby gniewać się lub choćby udawać rozeźloną. Ino i Naruto ta sytuacja nie bawiła. Oberwał po głowie od jasnowłosej części towarzystwa i dostał kazanie swojego najlepszego przyjaciela. Wyszliśmy i jechaliśmy dobrą godzinę
-Czy ty mnie ciągniesz na drugi koniec Tokio?-zaśmiałam się. Tego wieczora miałam wyjątkowo dobru humor-No Sas, nie trzymaj mnie w niepewności
Przeczesałam dłonią jego czarne włosy. Na chwilę przymrużył oczy. Wiedziałam, że to lubi. Ja zresztą też. To musiało stać się dzisiaj. Jako dżentelmen otworzył mi drzwi samochodu jak i restauracji. Ta była niewielka w domowym klimacie, o ciepłych ścianach i ładnym wnętrzu. Zajęliśmy najbardziej odludne miejsca i w przeciągu 5 minut przy naszym stole pojawiła się młoda kelnerka. Nie zignorowała mnie, ale swoją główną uwagę skierowała na Uchihe. Ten skutecznie ją ignorował i wpatrywał się we mnie
-Na co państwo mieliby dziś ochotę-zapytała miłym dla ucha głosem
-Dwa razy danie dnia-powiedział oschle chłopak-Kawa i herbata
Zapisała i odeszła, kokieteryjnie kręcąc biodrami
-Myślałam że wolisz kawę od herbaty-rzekłam zaczepnie-Dlaczego więc, wziąłeś sobie herbatę?
-To ty będziesz ją piła-cwany uśmiech wstąpił na jego twarz-Niezdrowo się odżywiasz. Przy mnie będziesz piła TYLKO herbatę, ewentualnie wodę
Prychnęłam i zaczęliśmy jeść sushi. Było dobre, chociaż nie pogardziłabym zwykłym ramenem. Ale takim od Naruto. Mmm. Jakie on dobre ramen robi. Poczułam jego dłoń na policzku
-Nie odpływaj-zauważyłam że pochylał się nad stołem-O czym tak myślałaś?
-O Naruto-przyznałam szczerze-Albo o jego dobrym ramenie
-Ty i on...?-stężała mu twarz-No wiesz...
-Co? A! Nie!!-zaprzeczałam ruchami rąk-Ja i Uzumaki to TYLKO przyjaciele. On porywa Hinatkę, na małą integrację...
-Że jak?-spytał z uniesionymi brwiami-Nie rozumiem
-Uchiha!-fuknęłam z irytacją-Oni chcą to zrobić, a przynajmniej tak mi się wydaję. Temari i Shikamaru już to robili, Tenten i Neji się szykują. A z Ino i Kibą nic nie wiadomo. Oboje są niewyżyci
-Zazdrosna jesteś?-zarumieniłam się i odwróciłam głowę w bok na co się zaśmiał-Ale oni są parami i jeżeli czują do siebie miłość, mogą to robić
-Sasuke!-jęknęłam-A my kim jesteśmy? Raz wrogowie, raz przyjaciele a raz...-nie wiedziałam co powiedzieć więc zamknęłam się. Dopiero po chwili zaczęłam mówić-Przyjaciele nie patrzą na mnie jak ty, nie całują mnie tak jak ty. Nie jesteśmy przyjaciółmi...
-Rzeczywiście-przyznał mi rację-To czym jesteśmy?
-Jesteśmy Sasuke Uchihą i Sakurą Haruno, którzy czasem odpieprzają jakieś miłosne scenki-wzruszyłam ramionami z obojętnością w głosie. Nie chciałam żeby było tak między nami
-Dokładnie-westchnął-Masz czasem wrażenie, że oni oczekują od nas bycia razem? Na przykład taki Itachi, co chwila chwali cię moim rodzicom. I oświadczył nawet przed ojcem, że innej bratowej niż ty nie chcę mieć
-Cały Itachi-zaśmiałam się-W moim przypadku jest na odwrót. Każdy mówi że nam się nie uda. Nie raz Masashi i jej przydupasy oraz połowa dziewczyn w szkole oświadczyła mi: Nie jesteś dla niego wystarczająco dobra. Albo: Sorry Haruno jego świat to nie twój świat. O! A to co mi ostatnio Aku pocisnęła: Jak ktoś takiego pokroju, jak ty. Wychowana na kryminalistkę, bez rodziców, bez kasy, chce przebywać na salonach u Uchih'ów? Nie masz za grosz serca. Niszczysz mu reputacje, jesteś dwa szczeble niżej niż my na tej drabinie. Nic z ciebie nie wyrośnie Haruno...
-Nie wiedziałem...-przerwałam mu
-A skąd mogłeś wiedzieć?-spojrzałam w okno-Nie pierwszy raz słyszę takie rzeczy. Tak na prawdę nigdy nie miałam łatwo w życiu. Ojciec pijak, matka ofiara przemocy domowej. Ja z resztą też. A raz nawet usiłował mnie zeszmacić gnój jeden, ale uciekłam z domu. Przez miesiące nie wracałam. Znana każdej sąsiadce jako 'Dziecko ulicy'. Topiłam się po gównie w uszy. A moja kuzynka wraz z Tsunade i jako tako moją matką pomogły mi w pozbieraniu się. Mój brat...-przerwał mi
-Masz brata?!-krzyknął zaskoczony-Gdzie on jest?
-Bóg wie!-machnęłam ręką-Niby starszy braciszek. Rzeczywiście nie raz ratował mi skórę i to głównie dzięki niemu żyję, no ale... Co to za brat, który pomaga a potem spieprza niczym tchórz? Pewnie siedzi w Mongolii nie pamiętając o moim istnieniu. Codzienna impreza i codziennie nowa laska, która była 'przelotnym romansem'. Ale mimo to jestem mu wdzięczna, pokazał mi jak przeżyć. Ale dosyć o mnie. Błagam cię mam prośbę
-Hm?
-Pocałuj mnie-szepnęłam i prowokująco zagryzłam wargę

Wmurowało mnie. Boże. Ale ona na mnie działa. Nie wahałam się, nachyliłem się nad stolikiem i złożyłem szybki pocałunek na jej miękkich wargach. Zapłaciłem i nawet nie spostrzegłem kiedy byliśmy u mnie w domu. Podróż do pokoju była niczym mrugnięcie. Kiedy tylko zamknąłem drzwi do pokoju za sobą, po prostu rzuciłem się na nią. Przyszpiliłem ją do ściany i zachłannie wpoiłem się w jej usta. Wiedziałem że tej nocy dojdzie do czegoś więcej

Obudziłam się, czyjeś dłoń spoczywała na mojej talii a druga głaskała włosy. Spojrzałam w górę. Koło mnie leżał uśmiechnięty Uchiha
-Dzień dobry-odwzajemniłam uśmiech
-Witaj księżniczko-mruknął uroczo
-Która godzina?
-Po 9-pogładził mój policzek-Jesteś śliczna
-Idę wziąć prysznic-powiedziałam wstając
-Mogę iść z tobą?-zapytał z łobuzerskim uśmieszkiem
Zaśmiałam się i podeszłam do framugi drzwi. Kiedy stałam tyłem do niego, odwróciłam głowę i szepnęłam uwodzicielsko
-Zapraszam

-Ino gdzie jest Sakura-chan?-jęknął Naruto po raz 12 tego poranka-Nie wróciła na noc do domu!
-Wiem głąbie! Przecież od wczoraj siedzę tu z tobą!
Westchnęłam z zażenowania. Tsunade pozwoliła nam zostać na noc. Chcę ją wypytać ze szczegółami o randkę, która na pewno skończyła się u niego w łóżku. Tylko czy mówić o tym Uzumaki'emu? Co mi szkodzi?
-Naruto-zaczęłam poważnie lekko zerkając na blondyna-Co jeżeli Sasuke skrzywdzi Sakure?
-Co?-spojrzał na mnie szokowany-Oczywiście że zrobię mu krzywdę! W tedy nie będę patrzeć na to że to mój przyjaciel! Nie pozwolę żeby ktokolwiek skrzywdził Sakure-chan!
-A co takiego Sasuke mówi o niej?-przeskanowałam go zmartwionym wzrokiem-Nie chcę żeby było tak jak z Karin...-spojrzał na mnie pytająco-Bo widzisz, kiedy oni byli razem to Sasuke chodziło tylko o sex. Uczucia Karin nie miały znaczenia, martwię się że zrobi to znowu. Tylko że z Sakurą. Przecież on nigdy nie powiedział że ją kocha
-Ale Sakure też tego nie powiedziała-szepnął cicho Naruto
-Ona nie wie co czuć-westchnęłam-Odkąd powiedział że nie są razem, ona wolała go unikać
-Wróciłam!-usłyszeliśmy krzyk z korytarza
-Sakura-chan!-blondyn poderwał się z kanapy i pobiegł do różowowłosej
-Naruto? Co ty tu robisz?-weszli razem do salonu-Ino?
-Nie, duch święty-zironizowałam
-Gdzieś ty była całą noc?-spytał Naruto patrzą na nią wyczekująco, z założonymi na piersi rękami
-Ja wiem gdzie-prychnęłam-Z Sasuke w jego łóżku!
-Ino!-pisnęła cała czerwona-Przestań!
-Sakura-chan czy to prawda?-oczy Uzumaki'ego wyglądały jak spodki
-N-n-no, tak jakby...-odwróciła głowę chowając się we włosach
-Idę mu wklepać!-krzyknął Naruto i już go nie było
Pokręciłam zażenowana głową po raz drugi tego dnia. Westchnęłam i poszłam za Sakurą do jej pokoju. Tam usiadłam na łóżku i zaczęłam obracać w dłoni telefon
-Ty, Temari i ja jesteśmy już po-powiedziałam odgarniając grzywkę z oczu-Tenten i Neji idą dzisiaj do niego, a Hinata i Naruto umówili się jutro na randkę. Po jutrze jest bal więc wszystkie się wyrobiłyśmy. Z kim idziesz?
-Z Sasuke-odparła padając płasko na łóżko-Mam dość
-Jak było?-spojrzałam na nią zaprzestając mojej zabawy
-Ciekawie-mruknęła-Poem poszedł ze mną pod prysznic
-Ja z Kibą byliśmy w łóżku, wannie, a potem w kuchni-zaśmiałam się-Niewyżyty chłopczyk
Sakura parsknęła śmiechem, ale zaraz zmarkotniała. Obróciła się na plecy i tępo wpatrywała w sufit, wdychając głośno
-Mama zawsze mi mówiła, że można zrobić to tylko z miłości-spojrzała na mnie smutno-A Sasuke mnie nie kocha. Bawimy się jak dzieci w dom. Zabawa na 10 minut, żeby później zająć się własnymi sprawami i nie przejmować się uczuciami drugiej osoby
-Masz rację-jęknęłam-Ale przecież zrobiliście to, to musi coś znaczyć
-Tak-powiedziała z kpiną-Oznacza to, że był na mnie napalony i tyle
Wstała tak jak i ja. Sakura poszła do łazienki a ja do wyjścia
-Ja spadam!-krzyknęłam
-Spotkajmy się przed randką Ten w centrum-ryknęła z łazienki-Mam ochotę na małe zakupy!
-To widzimy się za 3 godziny!-po czym szepnęłam sama do siebie z uśmiechem-I tak wiem, że go kochasz...