...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

niedziela, 31 stycznia 2016

Rozdział 13.

Byłam już gotowa, ubrano mnie w piękną suknię i uczesano z perfekcją moje różowe włosy. Wiedziałam że teraz na odwrót jest już stanowczo za późno. Ja, Sakura Haruno miałam zostać Piątym Torikage Kraju Ptaków. Westchnęłam kiedy dziewczyna z wioski skończyła mnie malować. Wstałam z klęczek i przygładziłam suknię. Pokój w którym byłam był średniej wielkości, jedyne co w nim było to okno wpuszczając niewielkie ilości światła. Miałam teraz chwilę tylko dla siebie. Mogłam się zastanowić co powiem do ludzi, nie wpuszczono tu nawet Azusy, mimo że upierałam się aby był ze mną cały czas. Podeszłym do drzwi, które delikatnie rozsunęłam. Na korytarzu czekała na mnie Rotari oraz Misako
-Jestem gotowa- powiedziałam z kamienną twarzą
Starsza, siwa kobieta poszła przodem a różowo włosa ruszyła spokojnie za mną. Doszło mnie jej ciche nucenie. Pomyślałam że to dobry pomysł na rozładowanie stresu i z mojego gardła wyszedł stłumiony dźwięk jakiejś melodii. Po wyjściu z tego korytarza do siwej kobiety dołączyła reszta starszyzny mówiąc mi pokrzepiające słowa. Misako przeszła do nic a moje tyły zaczął obstawiać Ikotti do którego dołączyła Ayanasaki. Po wyjściu z tej części posiadłości zostaliśmy zespół ANBU.Jeden z nich miał Azuse na smyczy, którą mi podał. Trzymałam ją krótko przez co wilk szedł tuż przy boku mojej sukni. Asaya dołączyła do nas na końcu razem z Tsunade, Kakashim, Naruto oraz Sasuke. Wyszliśmy na plac główny gdzie czekała już reszta klanu. Kiedy przechodziłam skłaniali się nisko wprowadzając mnie w lekkie zakłopotanie. Ruszyli za nami z transparentami na których widniał nasz znak klanu. Jeden z ANBU stanął koło mnie, po stronie gdzie nie było wilka, z identycznym herbem co inni. Słońce zmierzało ku zachodowi co oznaczało, że mieszkańcy już będą przed budynkiem kage. Członkowie klanu Haruno śpiewali jakąś rodzinną pieśń a ja wciąż nuciłam cicho pod nosem hymn Konohy. Przeszliśmy przez ścieżkę prowadzącą do miasta a przy jej końcu do około mnie znaleźli się moi krewni zasłaniając mnie skutecznie. Przeszliśmy przez miasto w akompaniamencie piosenki do której przyłączali się mieszkańcy. Kiedy spojrzałam na plac byłam zaskoczona ich ilością. Ludzi było o wiele, wiele więcej niż przypuszczałam. Jeszcze raz przeanalizowałam w głowie to co miałam powiedzieć i teraz pozostało mi tylko czekać. Na balkon wyszła Misako mówiąc ko wszystkich
-Po osiemnastu latach przyszedł czas aby wybrać następce Czwartego!-powiedziała donośnie i wszyscy zaczęli klaskać, kiedy tylko brawa cichły na placu panowała absolutna cisza-Wybór był oczywisty, przecież powrócił Dziedzic Misharina! Mam zaszczyt ogłosić że tytuł Piątego Torikage otrzymuję Haruno Sakura!
Po placu przeszła fala braw i wiwatów, Tsunade stanęła u mojego boku i razem ze mną wyszła na balkon. Jednak stanęła przy Misako a ja sama musiałam podejść do barierki. Przeczesałam wszystkich wzrokiem i już miałam zacząć mówić to co przygotowałam kiedy stało się najgorsze z możliwych...Zapomniałam całego przemówienia

Sakura stała przy barierce tępo wpatrując się w ludzi. Wzięła głęboki oddech a jej głos drżał
-Jak wiecie w naszym kraju nie dzieje się dobrze-zaczęła mówiąc ledwo jednak po chwili mówiła już normalnie i brzmiała przekonywająco-Przez wypadek, który jak wszyscy wiecie, był spowodowany przeze mnie, przerwałam ciąg tradycji, które tutaj są stale pielęgnowane! Jednak udało się nam! klan Haruno powrócił dzięki czemu, możemy kontynuować przerwaną wile lat temu tradycję! Jesteśmy nowym, silnym pokoleniem, które osiągnie wiele, razem przywrócimy Kraj Ptaków na zasłużoną mu pozycję! Klan wytypował właśnie mnie do tytułu, na który nie zasłużyłam jednak Starszyzna na czele z czcigodną Rotari zaakceptowała i poparła ten wybór! Jeżeli jestem godna zostania nazywana Piątym Torikage, jeśli jestem godna waszego szacunku i jeżeli jestem godna nosić to brzemię to niech tak będzie! Stając się Torikage już nie odpowiadam za rodzinę i przyjaciół. Otrzymując tytuł tej rangi, jestem zobowiązana brać odpowiedzialność za wszystkich, za cały kraj! Dam z siebie wszystko jeżeli pomożecie mi! Jeżeli to wspólnie poprowadzimy Kraj Ptaków ku nowej erze jestem gotowa reprezentować nasz kraj z dumą! Niech się spełni wola klanu!
Po placu przeszły brawa i wiwaty, Sakura się spisała. Naruto chyba darł się najgłośniej ze wszystkich a dopiero po chwili zauważyłem że drę się razem z nim
-Wciąż nie umiem uwierzyć że to moją podopieczna-powiedział z sentymentem Kakashi-Ta sama dziewczyna, którą pocieszałem kiedy wy się biliście
-Sakura niesamowicie się zmieniła-powiedziałem patrząc jak odwraca się i odchodzi do tyłu ustępując miejsce staruszce i Hokage-Wydoroślała i dojrzała
-Stałą się też odważniejsza i ładniejsza-zauważyła Naruto za co dostał ode mnie po głowie
-Nazywam się Konoharu Rotari i jestem przedstawicielką starszyzny-powiedziała patrząc na wszystkich bez wyrazu-Mam nadzieję że nie odrzucicie Torikage i pomożecie jej w spełnieniu ambicji. Piąty Hokage i Piąty Torikage wypiją wino na znak przymierza między naszymi krajami!
Do Tsunade podeszłą Sakura z lekkim uśmiechem. Asayo podeszła z tacką na której były dwa kielichy. Kobiety przeplatając swoje ręce wypiły do dna i przytuliły się na koniec. Po placu przeszły po raz kolejny brawa a wilk chodził niespokojnie koło nogi Sakury. Kiedy Sakura wyprostowała się i uśmiechnęła do ludu on zaczął wyć. Nie wyglądało to dobrze, szczególnie kiedy zaczął szarpać Haruno i warczeć na wszystkich dookoła

Nie wiedziałam co się dzieję, Azusa wyglądał jakby czegoś się bał. Co najgorsze napawał mnie niepewnym uczuciem. Ugryzł skrawek mojej sukienki i zaczął go ciągnąc w stronę wejścia do budynku
-Azusa spokój!-warknęłam chicho w jego stronę ale to nic nie zdziałało. Odbiło mu-Azusa!
Skoczyła na mnie z zębami, był to tak gwałtowny ruch że puściłam jego smycz a on wcale nie chciał mnie ugryźć. Chciał uciec. Chciał mnie zostawić. Tylko tyle chciał. Pobiegł do wnętrza budynku i szybko nalazł się na dole. Tłum się przed nim rozstępował. Wyciągnęłam w jego stronę rękę wychylając się mocno przez barierkę
-Azusa!!!-krzyknęłam głośno czując jak nasza więź staje się coraz słabsza-Azusa stój!!
Podniosłam materiał sukienki i przeszłam przez barierkę. Skoczyłam używając czakry aby znaleźć się między tłumem ludzi. Aktywowałam Misharina co mogło być tak naprawdę błędem. Smycz rozbiła się na kawałeczki, przecież była również z Misharina, teraz wilka nie trzymało tu już zupełnie nic. Przepychałam się przez tłum, który zorientował się po chwili że tam jestem. Wilk stanął na granicy bramy wejściowej i spojrzał na mnie z bólem. Byłam blisko niego i zdążyłabym gdyby drogi nie zawadzała mi większa, tęższa kobieta. Błękitny wilk zawył z żalem i odbiegł po ścieżce w stronę miasta
-Azusa!!!!-ryknęłam z płaczem upadając na kolana z wyciągniętą dłonią
Poczułam w piersi przeszywający ból przez który zaczęła krzyczeć. Z daleka dało się usłyszeć głośny skowyt bólu jakiegoś wilka. Po falach bólu, po meczących językach i bez bezsilnego płakania zostało tylko uczucie niewyobrażalnej pustki. Tak jakby ktoś wyrwał mi serce lub odebrał zdolność czucia. Byłam wyczerpana, przymknęłam oczy i pogrążyłam się w ciemności. Straciłam świadomość, zemdlałam. Zastanawiało mnie tylko czego Azusa się tak bał?

Panika wywołana przez wilka wstrząsnęła wszystkimi. Szybko zacząłem poszukiwać w tłumie Sakury, nie było to takie trudne bo zaraz na rękach przyniósł ją jakiś z mieszkańców. Kiedy chciałem ją wziąć niemal siłą wyrwał mi dziewczynę jej kuzyn. Podrzucił ją jak worek ziemniaków przez co wygodniej mógł ją trzymać w ramionach
-Ikotti szybko!-usłyszeliśmy za sobą krzyk Asayo, która przepychała się przez tłum robiąc chłopakowi miejsce. Ten nie rozumiejąc sytuacji tulił Sakure do piersi i biegł za dziewczyną. Spojrzałem wymownie na Naruto a on najwidoczniej zrozumiał bo od razu ruszyliśmy za nimi. Po chwili dołączyła do grupy przed nami Rotari oraz Misako. Nie zauważyły że ich śledzimy, tym sposobem dostaliśmy się na polane na której spotkaliśmy Sakure. Położyli ją na ziemi a my ukryliśmy się w krzakach na tyle blisko żeby słyszeć i widzieć wszystko
-Odsunąć się!-krzyknęła Misako kiedy Sakura zaczęła płonąć niebieskim ogniem-Ayanasaki chodź tu!
Mała dziewczynka podeszła przestraszona i pisnęła kiedy Sakura krzyknęła z bólu. Blondyneczka uformowała pieczęci a w okół Sakury utworzyła się pułapka czakry. Za blondynką stanęła Asayo i położyła jej dłoń na plecach, wspomagała ją tak. Spojrzałem na Naruto a on wyglądał na wściekłego
-Zobaczycie kontrolowane uwolnienie Misharin'a-usłyszeliśmy za sobą głos Kakashiego nawet go nie wyczułem
-Sakura! Opanuj się!-krzyknęła Misako a w okół niej utworzyła się delikatna powłoka niebieskiego światła
-Co się dzieję?-spytał Uzumaki
-Sakura jest na tyle silna że budzi Misharin'a w Misako-odpowiedział siwowłosy a ja nie odrywałem oczu od Sakury, która ryczała z bólu. Wstała i uderzyła o ściany czakry, jej oczy były niebieskie i błyszczały jak światła odblaskowe. Jej włosy urosły i żyły własnym życiem wiejąc na każdą stronę. Sakura krzyczała i wyrosły jej małe kły. Zaczęła uderzać ciałem o ściany klatki a łzy leciały z jej oczu
-Sakura-chan!-z krzaków wyskoczył Naruto a ja za nim-Nie pozwól aby ta moc cię kontrolowała, ty kontroluj ją!
-Sakura!-chciałem dotknąć klatki ale Sakura wrzasnęła przez co fala mocy odepchnęła mnie na ziemię-Sakura nie poddawaj się!
-Po co?!-krzyknęła uderzając pięściami w klatkę-Po co mam w sobie tłumić tą cudowną moc?! W końcu mogę coś zniszczyć! W końcu mogę walczyć! Ale wy chcecie żebym znów była żałosna! Nienawidzicie mnie!
-Kochamy cię Sakura-chan!-krzyknął Naruto podchodząc do klatki, walczył z mocą i nie dał się jej odepchnąć-Kochamy cię Sakura-chan! Wszyscy cię kochają!
-Kłamiesz!-podbiegłem tam i znów musiałem walczyć z tą dziwną siłą, która obezwładniała Sakurę-Jak można kochać potwora!
-A jak myślisz kim my jesteśmy?!-krzyknął Naruto wskazując siebie i mnie-Wszyscy jesteśmy tacy sami!
-Nie kłam!-opuściła głowę a kiedy ją podniosła jej oczy były normalne a po jej twarzy płynęły łzy-Wy jesteście bohaterami...Wioska was kocha, macie siebie nawzajem...Naruto ty masz dziewczynę, a ty Sasuke zaraz jakąś znajdziesz...Wioska stoi za wami murem, robicie to co chcecie i jesteście w jednej drużynie...A ja?
-Przestań pierdzielić!-blondyn krzyknął-Przez całe dzieciństwo byliśmy traktowani jak najgorsze ścierwa! Ale ty przy nas byłaś, wspierałaś nas! Kochałaś nas!
-Robiłaś wszystko co mogłaś abym został w wiosce!-krzyknąłem dotykając bariery w miejscu gdzie była dłoń Sakury-Wyznałaś mi swoje uczucia, pomagałaś mi z technikami z klanu! Zrobiłaś mi Udon kiedy ruszaliśmy w podroż! Płakałaś kiedy dowiedziałaś się że mam dziewczynę, ale jaj nie kochałem! Miała podobny kolor włosów do ciebie, tylko dlatego z nią byłem! Bo przypominała mi ciebie Sakura! Kocham cię!
-Sasuke-kun...-szepnęła ze łzami na policzkach-Nie mów tak-poprosiła z najsmutniejszym uśmiechem jaki kiedykolwiek widziałem-Ja was okłamałam. Ciągle kłamałam, jestem naprawdę paskudna osobą. Byłam z twoim bratem, działałam dla organizacji, która chce zabić Naruto! Leczyłam ich rany po walkach z wami, jadałam z nimi jak z rodziną! Zabiłam moją rodzinę! Znienawidźcie mnie! Nie nadaję się na Torikage!
-Sakura-sama!-obróciliśmy się a za nami stał tłum ludzi-Niech pani nie mówi takich rzeczy!
-Cała wioska jest z pani dumna!-krzyknął jakiś mężczyzna-Kochamy panią!
-Chcemy aby to pani zaprowadziła nas do nowej ery!-krzyknęła jakaś kobieta głośno i z sercem-Kochamy panią!
-Nikt z nas nie jest idealny i wszyscy robiliśmy złe rzeczy!-krzyknął ktoś jeszcze z tłumu-Ale kochamy panią!
-Kochamy cię Sakura-san! Bo jesteś dobra!-krzyknęła Ayanasaki-Kochamy cię nad życie!
-Uratowałaś nas wszystkich!-krzyknęła Misako-Jak moglibyśmy cię nie kochać?
-Obiecałaś że nigdy nie będę sam!-krzyknął Ikotti-Uratowałaś mnie od samotności! Kocham cię Sakura-chan!
-Wierzymy w ciebie wszyscy Sakura!-krzyknęła Tsunade-Bo cię kochamy!
-Kochamy cię bo nigdy się nie poddawałaś!-dodał Kakashi
-Widzisz?!-krzyknął Naruto dotykając jej dłoni przez klatkę-Kocham cię bo zawsze z nami byłaś! Wspierałaś nas i nie pozwalałaś się nam smucić!
-Kocham cię Sakura!-krzyknąłem napierając na barierę-Kocham cię bo pokazałaś mi lepszy świat, bo nie pozwoliłaś mi odejść, bo wierzyłaś we mnie i zawsze dopingowałaś mnie! Bo nie przestawałaś mnie kochać kiedy cię odrzucałem! Bo do końca wierzyłaś że jestem dobry! Kochałaś mnie nawet wtedy kiedy mówiłem że jesteś irytująca, słaba i niepotrzebna! Kochałaś mnie zawsze Sakura! Więc czemu nie chcesz bym ja cię teraz kochał za te wszystkie rzeczy, które dla mnie zrobiłaś?!
-Bo stać cię na więcej-szepnęła a ja jeszcze mocniej napierałem na ulegającą barierę-Bo bez was byłabym nikim, to wy mnie zbudowaliście. Bez was jestem taka słaba...Błagam pomóżcie mi....
-Sakura!-krzyknąłem rozbijając barierę i tuląc dziewczynę. Byłem zbyt słaby żeby stać więc wylądowałem na kolanach, Sakura też. Siedziała naprzeciwko mnie unieruchomiona w moich ramionach ona łkała żałośnie-Już spokojnie, jesteśmy tu, wszyscy
-Przepraszam, przepraszam-mówiła przez łzy-Tak strasznie przepraszam!
-Nic ci nie jest Torikage-sama?-podszedł do niej jakiś na oko dwudziestoletni chłopak i pomógł jej wstać. Sakra wyprostowała się a później ukłoniła nisko
-Dziękuję! Dziękuję wam wszystkim!-wyszczy zaczęli się uśmiechać i wzdychać z ulgą-Jednak nalegam na wybór nowego Torikage!
-Odmawiam!-krzyknął tłum a Sakura znów się popłakała ze szczęścia
-Odmawiam-powiedziałem obejmując ją ramieniem i całując w skroń-Będziesz najlepszym z Torikage i wyryją twoją twarz na skale jak w wiosce
-U nas stawia się świątynie!-pisnęła zmęczona Ayanasaki, każdy o niej zapomniał
-Wykonałaś dzisiaj świetną robotę Aya-chan-Sakura tyrpnęła ją palcem w nos a ona pomarszczyła jo uroczo-Wracajmy świętować!
-Hai!-krzyknęli wszyscy i zaczęli iść w stronę wioski
Jednak był wybuch w lesie. Sakura spojrzała w tamtą stronę odsuwając na drugą stronę blondyneczkę. W miejscu wybuchy pojawił się dym, pożar
-Idę to sprawdzić!-powiedzieliśmy w trójkę równo a każde z nas się uśmiechnęło-Dobra! Idziemy!
Szybko znaleźliśmy się na miejscu, jednak tam nie było nic oprócz przewróconych drzew, ognia i dymu. Uruchomiłem Sharingan'a a Sakura i Naruto byli w ciągłej gotowości. Nie wyczułem niczego ale mimo to wciąż pozostawałem czujny. Świst przeciął powietrze a kunai wbił się w ziemię przed nami
-Uciekać!-krzyknęła dziewczyna a po chwili kiedy już znaleźliśmy się w bezpiecznej odległości był wybuch-Z kim my walczymy?!
-Nie wiem!-odkrzyknął jej Naruto jednak wskazał kogoś kogo dopiero teraz poczułem. Skoczyłem na gałąź Sakury, na której był też Narutro. dym opadł i dało się zobaczyć małego chłopaka-Ej ty! Dzieciaku! Co ty odwalasz?!
-Dajcie mi tą różową dziwkę i spieprzajcie!-odkrzyknął a mi się krew zagotowała. Naruto wyglądał podobnie
-Język gówniarzu!-krzyknąłem zeskakując na dół. Zaraz za mną na ziemi pojawił się Naruto a za nim Sakura-Przeproś ją!
-Ani mi się śni!-warknął-To zwykła morderczyni, której miejsce jest za kratami albo w burdelu!
-Dlaczego tak mówisz Korosaki?-spytała spokojnie Sakura
-Rukia!-krzyknął wściekle-Zabiłaś mi ojca! Zabrałaś mi przyjaciół! Odebrałaś mi wszystko co było dla mnie ważne!
-O czym ty mówisz chłystku?!-wściekł się Naruto-Sakura znasz go?!
Różowo włosa skinęła ale wciąż wpatrywała się w chłopaka
-Zaturo! Shin! Kurosaku! Sonaru!-zaczął wymieniać ich imiona a Sakura robiła się coraz bardziej niewyraźna-Przez ciebie Miu mnie odrzuciła a Misaki i Rei prawie się pozabijali!
-A co Sakura-chan ma z tym wspólnego?!
-Wszyscy zakochali się w niej, w tej pustej dziwce!-krzyknął z bronią w ręce-Rei był w stanie wkopać mi jeżeli powiedziałem że cię nie lubię! Rozkochałaś go w sobie!
-Przestań tak mówić Korosaki-poprosiła i złapała się za brzuch kucając nagle
-Sakura co się stało?!-klęknąłem koło niej ale ona jedynie syknęła i powiedziała spokojnie
-Spora część Misharin'a opuściła moje ciało, to tak jakby wyciągali ze mnie bijuu-powiedziała z bólem-Nie róbcie mu krzywdy
-Sakura ale...
-Będzie dobrze-zapewniła z uśmiechem-Sasuke, jakby mi się coś stało nie martw się, dobrze?
-O czym ty mówisz?-przybliżyłem się do niej jeszcze bliżej nasze twarze dzieliły centymetry-Sakura co się dzieję?
-On nie jest tu sam...-szepnęła zaciskając usta w wąską linię-Są za silni i przyszli po jednego z nas
-Będę cię chronił
-Nie-zaprzeczyła szybko-Chroń Naruto, za wszelką cenę
-Dlaczego?-nie rozumiałem jej
-Bo musi zostać Hokage-uśmiechnęła się ślicznie-I uważaj na siebie, ja sobie poradzę
-Sakura nie pozwolę cię skrzywdzić ja~-jednak nie dane było mi skończyć tego zdania. Sakura z uśmiechem pocałowała mnie. Przeniosła dłonie na moją twarz i przytrzymywała ja żebym nie uciekł. Jedną rękę dałem na jej kark, żeby pogłębić pocałunek a drugą na nadgarstek, tylko po to żeby nie zabierała tej dłoni z mojej twarzy. Sakura odsunęła się ode mnie ale pozostawała na tyle blisko że stykaliśmy się nosami
-Przepraszam Sasuke-szepnęła z łzami w oczach-Powiem ci jakbyśmy się mieli już nigdy nie spotkać...Nigdy nie chciałam żebyś żenił się z Yuuri, nie chciałam żebyś miał z nią dzieci, ani nie chciałam żebyście adoptowali psa. tak naprawdę chciałam żebyś ożenił się ze mną, żebyśmy to my mieli dzieci i żebyśmy kupili psa
-Spotkamy się jeszcze i wtedy zostaniesz moją żoną, dobrze?-skinęła a ja wytarłem jej łzy. Zamknąłem oczy i dotknąłem jej czoła swoim-Wtedy kiedy Tsunade nam powiedziała, że prawdopodobnie nie żyjesz, żebyśmy się nie męczyli...ja też płakałem
Pocałowałem jej czoło i wstałem. Razem z Naruto zaatakowaliśmy dzieciaka, jednak za nami był wybuch. Odwróciliśmy się w tamtą stronę. Sakura uderzyła plecami o drzewo i teraz leżało nieprzytomna pod nim z nogami podkulonymi do piersi. Chciałem do niej podbiec ale zostaliśmy unieruchomieni. Zaczęliśmy się zapadać do ruchomych piasków, w tym wypadku ruchomej trawy. Do Sakury podeszło pięciu muskularnych kolesi, a jeden z nich przerzucił ją sobie przez ramie jak worek ziemniaków i odeszli w głąb lasu. Czy Sakura to wszystko przewidziała...?!



Strój Sakury :3

sobota, 30 stycznia 2016

Wybaczcie!

Od dość dłuższego czasu nie ma postów-szkoła. Postaram się jutro skończyć notkę i ją wieczorem wrzucić, mam z nią ogromne problemy bo wydaje mi się że przynudzam już. Następne serie będą krótsze >,<
Pozdro
~Hoshi

niedziela, 3 stycznia 2016

Rozdział 12.

Promienie słońca leniwie wdarły się do mojego pokoju. Jednak nim zdążyły mnie zbudzić jak każdego poranka ja byłam już na polu. Ubrana tak jak zwykle, bladoróżowe kimono z mocniejszym odcieniem różu na pasie i znakiem klanu Haruno na plecach. Włosy zwykle związane w koka opadały po moich ramionach i plecach niczym Niagara. Przywołałam wilka, był wciąż taki młody
-Zaczynajmy Azusa-powiedziałam zamykając oczy-Będzie bolało ale musisz wytrzymać żeby istnieć. Siadaj, proszę cię
Usiadł a ja dotknęłam mojej pieczęci na czole i czubka jego pyska. Skupiłam się i próbowałam mu przekazać chociaż odrobinę energii życiowej.Na początku czułam przyjemne ciepło wychodzące z głębi płynące przez wszystkie żyły aż do dłoni a tamtędy uchodziło do Azusy w postaci wilka z obłoku. Przyjemne ciepło zmieniło się w nieznośny gorąc, a wręcz ogień w moich żyłach a Azusa nie panował po chwili nad piskami bólu. Skamlał żałośnie i błagalnie, jednak ja nie mogłam teraz przerwać. Zamknęłam oczy tylko żeby nie patrzeć mu w jasne oczy, byłam zbyt słaba
-Wytrzymaj Azusa-mówiłam co chwila-Wytrzymaj jeszcze trochę
Już po chwili sama syknęłam cicho i zacisnęłam szczęki. Najgorszym w tym wszystkim, był fakt że Azusa cierpi bardziej, a ja nie mogłam mu pomóc. Mogłam przestać ale wtedy cała praca poszłaby w cholerę. Azusa aż warknął i wstał, chciał uciec a ja wiedziałam że teraz muszę nawiązać z nim kontakt wzrokowy. Próbowałam aby moje spojrzenie było łagodne i jednocześnie uspokajające. Azusa jeszcze nie miał żadnych cech bo nie zrozumiał żadnej z moich intencji. Jego ciało nie przypominało już niebieskiego ognia, który każdy mocniejszy podmuch może zgasić, o nie, wyglądało jakby stworzone z niebieskiej pajęczyny. Było takie delikatne, niemal widziałam jak przepływa przez nie błękitna energia. Byłam tym oczarowana i zachwycona. Przestałam już odczuwać tak nieznośnie ciepło i po prostu się uśmiechnęłam
-Już blisko Azusa-powiedziałąm delikatnie zwiększając przepływ energii
Jednak wilk wcale nie czuł się lepiej, chyba było coraz gorzej. Patrzyłam jak cierpiał, jak piszczał i warczał abym przestała. Ale ja nie mogłam, po prostu nie mogliśmy zaczynać tego od nowa. Jednak jego ciało wygięte w bólu, poczucie winy zaczęło pracować jak nigdy. Łzy napłynęły mi do oczu wiedząc że on musi pocierpieć. Kiedy jedna z łez kapnęła na pysk wilka poczułam pod palcami coś niemiłego w dotyku. Było to szorstkie i chropowate, jakbym przejechała dłonią w którąkolwiek stronę zacięłabym się. Azusa odsunął nagle pysk do tyłu przez co po mojej dłonie spłynęła strużka krwi koło jego oczu i aż do nosa gdzie zaczęła spływać na lewą stronę. Wilk był teraz jak ze szkła, gładziutki i delikatny a pod jego warstwą mogłam zobaczyć nitki z płynącą przez nie błękitną energią. To miało imitować żyły z krwią. A gładka powłoka musiała być jak u nas skóra. Poczułam że tracę niezbędną teraz energie, mój mózg i ciało było wyczerpane jakbym przebiegła niesamowicie długi maraton. Po chwili walczyłam z omdleniem, nie miałam wyjścia, musiałam aktywować Misharin'a. Nie pomogło to zbytnio, nie zmieniło właściwie nic. Jeszcze trochę, powtarzałam sobie w myślach a kiedy usłyszałam bolesne wycie jak u prawdziwego wilka pozwoliłam mojemu ciału zemdleć. Poczułam jak upadam na miękkie zboże, jak coś upada obok i później nie czułam już nic. Ciemność mnie pochłonęła

Odsunąłem drzwi do pokoju Sakury, jednak był on pusty. Zszedłem więc do kuchni myśląc że już tam czeka na śniadanie. Już w wejściu zobaczyłem długie, różowe włosy, ale to nie była Sakura
-Oba-san nie wiesz gdzie poszła Sakura?-spytałem opierając się o lodówkę-Nie ma jej u siebie, tu też nie a nie wiem gdzie ją mogło jeszcze ponieść
-Ah to dziecko sprawia same kłopoty-westchnęła Misako spoglądając na mnie-Chodźmy sprawdzić na polu
Skinąłem i wyszliśmy przez ogród, byłem trochę poddenerwowany ale nie mogłem dać po sobie tego poznać. Sakura podczas naszej podróży ani razu nie zrezygnowała ze śniadania, szczególnie kiedy poprosiła Misako o specjalne danie. To już nie było normalne. Byliśmy już na polu, przyspieszyłem i po chwili paręnaście metrów od nas zauważyłem osobę nieprzytomną wśród zboża. Nie przejąłbym się tym aż tak, gdyby owa postać nie miała różowych włosów i wilka koło siebie
-Sakura!-krzyknąłem potrząsając jej ramię jednak ona jedynie rzucała się tak jak nią szarpałem-Sakura! Sakura obudź się! Oba-san! Oba-san zrób coś!
-Przesuń się-odepchnęła mnie przez co poleciałem tyłkiem na trawę-I weź mi to z oczu
Przez chwilę zastanawiałem się o co może jej chodzić. Patrzyła wymownie na wilka, był młody i średniej wielkości. Był niebieski i miał w dotyku delikatne futro, które jednak było mocne. Wziąłem go niedbale i przeniosłem bliżej domu. Chciałem już wracać do Sakury, kiedy zobaczyłem Misako która szła z nią na rękach. Znów wziąłem wilka na ręce i wszedłem za kobietą do posiadłości. Zaniosła Sakure do kuchni a ja wilka zostawiłem przed tarasem. Kiedy wszedłem do dom zobaczyłem zaniepokojoną Ayanasaki, która patrzyła na coś w ogrodzie
-Co to było?-spytała trzymając dłoń na sercu-To było straszne
-Ah to nic takiego-odwróciłem ją i zacząłem pchać do przodu-Nie przejmuj się tym Ayanasaki
-Gdzie jest Sakura-san?-spytała a ja wiedziałem że ta mała jest zbyt dociekliwa żeby odpuścić kiedy ją okłamię-Czy coś się jej stało?
-Coś ty mała-zaśmiałem się sztucznie-Sakura jest w kuchni razem z Misako, rozmawiają na poważne temety!
-Jakie?
-Podobno cała Starszyzna ma poważne plany wobec Sakury-powiedziałem szeptem i spuściłem głowę-Sakura jest naszym najważniejszym elementem
-Myślisz że zostanie Torikage?-spytała zatrzymując się i patrząc mi głęboko w oczy
-Kim?
-Torikage-powtórzyła-Przywódca Kraju Ptaków, taki ktoś jak Mizukage, Hokage, Kazekage
-Jest doliczany do przywódców kraju i bierze udział w szczytach Kage?-spytałem patrząc na jej blond włosy
-Naturalnie-skinęła-Jednak na razie nie mamy Torikage. Zawsze był ktoś typowany z klanu Haruno, a tu nagle całego klanu nie ma. Starszyzna wioski nie złamała tradycji i nie wybrano innego Torikage, jednak nie mamy teraz przywódcy i kiedy nadciągnie wojna nikt nie będzie wiedział co ma robić. Dlatego odkąd Sakura wróciła z tobą jest niesamowicie obserwowana przez cały czas
-Myślę że to właśnie o tytuł Torikage właśnie teraz chodzi-skinąłem sobie i uświadomiłem że jestem strasznie zazdrosny o Sakurę

Wyruszyliśmy wczesnym rankiem we czwórkę. Kakashi, Naruto, Sasuke i ja. Pod moją nieobecność wioską zajmie się Shizune, której powinien pomóc Shikamaru. Nie wiem ile wskóramy podczas tej podróży ale mam nadzieję że Sakura zmądrzeje i wróci do Konohy. Nie widzę przeszkód, nawet jestem wstanie oddać jej klanowi całą dzielnicę. Niech wrócą wszyscy, bynajmniej żeby ona znów byłą w Konoszy. Jest nam potrzebna jako medyk oraz ninja. Ma Misharin'a przez co jest niebezpieczna i podczas wojny przyda się znacznie. W końcu dalej należy do drużyny 7 i jest zameldowana w Konoszy. Dlaczego więc aż tak zależy jej na byciu w Wiosce Ptaków?

Powoli otworzyłam oczy, pierwsze co zobaczyłam to sufit. Nie wiedziałam co się stało i to do mnie nie dochodziło. Usiadłam i złapałam się za głowę. W pomieszczeniu oprócz mnie była trójka osób. Misako, Rotari oraz Asaya. Wyglądały na poważne, siedziały przy stole i milczały
-Co się stało?-spytałam patrząc na nie
-Ty i ten potwór-zaczęła Misako jednak nie dałam jej skończyć
-Azusa!-krzyknęłam i wstałam niezgrabnie, podbiegłam chwiejąc się do drzwi
-Sakura stój!-powiedziała twardo Rotari
Odwróciłam się i spojrzałam na nią zniecierpliwiona. Nic nie powiedziała dopóki nie usiadłam na przeciwko nich. Zacisnęłam pięści na materiale mojego kimona i spojrzałam na Rotari, nie byłam pewna czego ta baba ode mnie chce. Nie pojawiała się u nas często, a nawet jeżeli to nigdy nie chciała ze mną rozmawiać. Teraz kiedy miało to być po raz pierwszy ona uparcie wpatrywała się we mnie i milczała. Jakby skanowała mnie, tak jakby wolała mieć pewność że nie będzie żałowała swoich słów
-Sakura jak wiesz w naszym kraju nie dzieje się dobrze-zaczęła a ja nagle spoważniałam. Poczułam się za to odpowiedzialna. Odpowiedzialna za kraj, za rodzinę, za klan. Jako dziedzic przecież musiałam mieć jakieś obowiązki-W Kraju ptaków od zawsze sprawował władzę Torikage. Był on zawsze wybierany z klanu Haruno przez co wasz klan sprawował władzę. Po wypadku w Konoszy klan zniknął przez co nie było Torikage. Kraj Ptaków słynie ze swoich tradycji więc postanowiliśmy nie wybierać nowego Torigake spoza klanu Haruno-skinęłam-Jednak w każdym momencie może wybuchnąć konflikt, który zaprowadzi do wojny. Nasz Kraj nie jest w najlepszej sytuacji, przez brak przywódcy nie traktują go poważnie przez co kiedy dojdzie do ataku na Kraj Ptaków nikt nam nie pomoże. Teraz kiedy klan Haruno wrócił, wraz z dziedzicem z silnego, nowego pokolenia mamy obowiązek przywrócić was do władzy
-Misako zostanie Torikage?-spytałam a kobieta pokręciła przecząco
-Nawet nie była brana pod uwagę-skinęłam-Od waszego powrotu ciągle cię obserwowaliśmy Sakura. Jesteś silna, opanowana i rozważna. Wierzymy że jesteś w stanie wprowadzić ten kraj do nowej ery. Ty zostałaś wytypowana przez klan do tytułu Torikage. Czy jesteś w stanie udźwignąć to brzemię?
-To mój obowiązek-powiedziałam poważnie z twarzą bez wyrazu podnosząc się z klęczek-Niech spełni się wola klanu-ukłoniłam się nisko i nie podnosiłam się puki nie skończyłam mówić-Jeżeli jestem godna tego tytułu, chcę sprowadzić kraj na lepszą drogę. Dam z siebie wszystko!
-W takim razie dzisiaj o zmierzchu ogłosimy to mieszkańcom kraju, aż do tego czasu nie opuszczaj rezydencji-powiedziała Asaya-Pokładamy w tobie nadzieję Sakura-sama
-Będę na polu, chcę pobyć sama-ruszyłam do wyjścia-Muszę się uspokoić, serce wali mi jak młot
Zamknęłam za sobą drzwi i bez słowa minęłam Ikottiego oraz Ayanasaki. Przeszłam przez otwarte drzwi na taras i zauważyłam Azuse przechadzającego się przed nim. Zeszłam do niego po schodkach i delikatnie pogłaskałam jego miękkie już teraz futro
-Chodźmy-powiedziałam lekko i ruszyłam za wilkiem, który pobiegł przed siebie na pole
Kiedy tam dotarliśmy, stanęłam pośród zboża i zamknęłam oczy. Oddychałam spokojnie, bycie Torikage to wieki zaszczyt ale i odpowiedzialność. Nie jestem pewna czy podołam temu tytułu, ale jestem pewna że nie zostanę z tym sama. Otworzyłam oczy i splotłam ręce z przodu i wzrokiem przesunęłam po niebie. Jego bezkres przecięły dwa ptaki. Jeden duży a drugi mniejszy, mały leciał trochę za przyjacielem. Za nimi leciało całe stado, które utworzyły formację za dwójką. Pierwszy prowadził ich przed siebie. Zrozumiałam aluzję, duży ptak to ja, mniejszy Azusa a stado to mieszkańcy kraju. Nawet ptaki wiedzą o tym co się tu dzieję. Coś otarło się o moją nogę, spojrzałam w dół. Azusa ocierał się o moją nogę. Dopiero teraz zauważyłam że jego futro było jakby na końcach lekko rozmazane. Będę potrzebować Naruto żeby dokończyć do końca jego uosobienie, a to ironia
-Dopiero co się z nimi żegnałam a wciąż ich potrzebuje-powiedziałam z uśmiechem gładząc pysk wilka-Co jest ze mną nie tak?
Azusa otworzył pysk i szarpnął dół mojego kimona, zaczął je ciągnąć. Zaśmiałam się cicho, wilk był młody i chciał się bawić. Jednak ja nie miałam na to siły
-Azusa idź sam-powiedziałam a w oczach miałam łzy-Ja chyba już będę mogła się z tobą bawić. Mam zostać Torikage, to jest bardzo ważne dla wszystkich-po raz pierwszy nie hamowałam się z płaczem, jęczałam i krzywiłam twarz w smutku-Muszę się dużo nauczyć i nie będę miała czasu. To bardzo odpowiedzialny zawód, będę odpowiadała za ludzkie życia Azusa. Ja tak się boję że właśnie zniszczyłam sobie życie, że zniszczyłam tobie życie! Azusa!
Upadłam na kolana i przytuliłam mocno wilka, on się nie opierał. Wciąż nie starałam się uspokoić, nie chciałam i nie widziałam potrzeby. Puściłam Azuse a on zlizał moje łzy, mimo że było to obrzydliwe czułam się lepiej
-Zostanę kage przed Naruto-uśmiechnęłam się-On się wścieknie jak się o tym dowie
Nowe łzy znów przypłynęły a mną wstrząsnął szloch. Jednak zamienił on się po chwili w złość. Uderzyłam pięścią w ziemie
-Nikt się mnie nie spytał czy tego chcę!-krzyknęłam-Ciągle tylko: Sakura liczymy na ciebie! Jestem tu od paru dni a już chcą ze mnie zrobić przywódce! A może ja chcę wrócić do Konohy! Do Naruto i Sasuke! Do Ino i Hinaty! Albo do Suny! Do Temari i Gaary! Albo do tego zdradzieckiego Akatsuki! Choćby do Konan! Dlaczego we własnym klanie czuję się taka ograniczona?!
Wstałam i otarłam łzy, wyprostowałam się i spojrzałam na niebo
-Biegnij-powiedziałam cicho a Azusa zaczął biec tak szybko jak tylko potrafi. Wyładowywał energię, nie musząc patrzeć jak żałosna jestem-Ale wróć do mnie, nie zostawiaj mnie tu samą

Przekroczyliśmy bramę Wioski Ukrytej w Wiśni, mieszkańcy byli tutaj spokojni. A życie przypominało to w Konoszy. Po ulicach biegały dzieciaki, które zaczęły coś szeptać do siebie, kiedy tylko nas zobaczyli. Podbiegła do nas kobieta, którą już wcześniej widziałem. Była niska i trochę starsza od nas. Miała czarne włosy do łopatek spięte w koka, prostą grzywkę i bladofioletowe kimono z ciemniejszym pasem. Stanęła przed nami i ukłoniła się, wyprostowała się i spojrzała na Tsunade
-Witajcie, nazywam się Haruno Asaya-powiedziała szybko-Co was tu sprowadza?
-Chcemy zobaczyć się z Misako Haruno-powiedziała blondynka twardo-Zaprowadź nas do niej
-Proszę za mną-skinęła i odwróciła się do nas tyłem, na jej plecach widniał znak klanu Haruno
-Asayo! Asayo!-podbiegła do nas kobieta po trzydziestce i chwyciła czarnowłosą za dłonie, zatrzymując ją-Czy to prawda? Powiedz że tak. Potwierdź mi plotki kochana-czarnowłosa skinęła z uśmiechem-Powiedz mi kto to jest? Z twojego klanu? Czyżbyś to była ty?
-Nie-zaśmiała się-Wszystkiego dowiesz się o zmierzchu
Kobieta obiegła płacząc ze szczęścia a my skręciliśmy w uliczkę z drzewami śliwy po bokach, równo posadzonymi. Ciekawiło mnie czym się tak wszyscy ekscytują
-Dlaczego każdy się tak cieszy?-spytałem w końcu
-Po wielu latach rada Kraju Ptaków wybrała następce czwartego Torikage-powiedziała zdawkowo-Jeżeli chcecie możecie zostać do zmierzchu i obejrzeć ceremonie
-Zostaniemy-powiedziała Tsunade
Przeszliśmy jeszcze kawałek aż naszym oczom pokazała się brama do posiadłości Haruno. Na dużym placu tętniło życie mieszkańców. Wszyscy byli ubrani bardzo podobnie, kimona z ciemniejszym pasem i znakiem klanu na plecach. Przeszliśmy koło pięknej fontanny, a później zobaczyliśmy największą z posiadłości. Prowadziły do niej schodki na których siedziała dwójka dzieciaków. Oboje wstali i mała dziewczynka, która wyglądała jak córka Naruto i Sakury podbiegła do kobiety. Rudowłosy podszedł do nas powoli
-Asayo! Gdzie byłaś?-chwyciła jej nogi-Co to za ludzie?
-Ayanasaki nie teraz-powiedziała zbywając ją-Idź do Sakury, albo pobaw się z dzieciakami. Ikotti weź ją i przypilnuj, nie możecie wchodzić teraz do posiadłości
-Sakura-san się na nas obraziła!-pisnęła smutna-Po rozmowie z Babcią wyszła i poszła od razu na pole! Wzięła tą dziką bestię, która może ją pożreć i rozszarpać w każdej chwili i zniknęła!
-Udało się jej do końca?-spytała zaniepokojona-Nic jej nie jest? Gdzie ona jest?
-Asayo spokojnie-na jej ramieniu położył dłoń Ikotti-Na pewnio nic jej nie jest, poszła na pole z tą bestią
-Ty wiesz co tu się stało w jej urodziny?!-chwyciła go za ramiona i zaczęła nim trząść-Nie ważne! Nie mam czasu! Zajmij się Ayanasaki  i idźcie na spacer, albo coś. Nie szwendajcie się po domu
-Hai
Ruszyliśmy dalej a ja byłem zaniepokojony tym wydarzeniem z urodzin Sakury. Kobieta wyraźnie się spięła i stała się rozdrażniona
-Co tu się stało w urodziny Sakury-chan?-spytał Naruto wchodząc po schodach przede mną
-Nie mogę wam powiedzieć-powiedziała poważnie-To co się dzieję w klanie, niech zostanie w klanie. A teraz proszę tędy
Po przejściu paru korytarzy stanęła przed drzwiami i otworzyła je. Weszła sama i po chwili  pozwoliła nam wejść. Usiedliśmy przed obliczem Misako Haruno, kobieta była piękna i aż ciężko było uwierzyć że jest w podobnym wieku do Hokage. Spojrzała na nas poważnie a twarz jej nie zmieniała surowego wyrazu
-Co was tu sprowadza Tsunade?-spytała po chwili-Cóż jest tak ważne że przychodzisz tu osobiście?
-Sakura-odparła blondynka-Chcemy ją sprowadzić do wioski
-Nie ma szans-odparła krótko-Nawet jeżeli taka byłaby wola Sakury, nie wolno jej dzisiaj opuszczać posiadłości
-Ale Sakura jest zameldowana w Konoszy, ma tam przyjaciół, tam są pochowani jej rodzice-powiedziała nagle tracąc pewność siebie-A jeżeli Sakura jest tak zżyta z klanem to wszyscy wróćcie do Konohy
-Jeżeli nas tak tam pragniesz to wrócimy, ale Sakura tu zostaje-odparła wstając-Nie ruszy się stąd, choćby się waliło i paliło. Ona nie opuści Kraju Ptaków
-Dlaczego? Misako rozumiem że masz żal o to co się stało ale pozwól jej zdecydować!-wzburzyła się nagle Tsunade
-Nic nie rozumiesz Tsunade-pokręciła głową patrząc przez okno na ogród-Sakura jest najważniejszym elementem naszego kanu. Bez niej nie byłoby nas tu. jest dziedzicem przez co ma obowiązki, z których nie może się wywiązać. Na szczęście jest na tyle dojrzałą i odpowiedzialna że akceptuję swój los
-O czym ty mówisz?-syknął zdenerwowany Uzumaki
-Sakura zostanie następcą Torikage-powiedziała w końcu wprost a mnie wbiło w podłogę-Sakura dzisiaj otrzyma tytuł Piątego Torikage!
-Ona tego chcę?!-zacisnął pięści Naruto-Będzie szczęśliwa?!
-To jej obowiązek-powiedziała chłodno-Tu chodzi o nazwisko, Sakura to zaakceptowała, nie ważne czy będzie szczęśliwa czy nie. Reprezentowanie kraju to jej największy obowiązek, kiedy zostanie Torikage nie opuści wioski, będzie miała za dużo pracy. A ty Naruto, idź się z nią spotkać potrzebuję cię do pewnego samobójstwa. Jednak zależy jej na tym, jeżeli chcesz idź się z nią spotkać. Uchiha też idź, muszę omówić coś z Tsunade na osobności
Wstaliśmy, skłoniliśmy się i wyszliśmy. Przed drzwiami stała Asaya patrząca na korytarz. Nawet na nas nie spojrzała. Wyglądała jak kłębek nerwów, musiała naprawdę się martwić o Sakurę
-Gdzie jest Sakura?
-Na polu-powiedziała cicho prowadząc nas do wyjścia na taras przez salon-Idźcie cały czas prosto. Musicie znaleźć furtkę z ogrodu i dojść na duże pole zboża. Tam będzie ona, proszę was pilnujcie tą bestię
-Hai
-Jak myślisz co to za bestia?-wzruszyłem ramionami i przyśpieszyłem kroku
Na samą myśl że zobaczę zaraz Sakurę moje serce wariowało, ledwo powstrzymywałem się od biegu. Nie patrzyłem na otoczenie i olewałem to co Naruto do mnie mówił. Nie powinienem tak się czuć, nie przez nią. To że ją kocham uświadomiłem sobie w dzień kiedy pozwoliliśmy jej odejść, Naruto starał się żyć normalnie ale mu nie wychodziło. Olewał treningi i dopiero Hinata dała mu ostrą reprymendę, która niewiele pomogła. Zauważyłem też że Naruto wcale do mnie nie mówił, Szedł cicho ze spuszczoną głową i zaciśniętą szczęką. No tak, musiało go to nieźle sfrustrować. Nie było mu obce że Sakura chciała zostać ANBU a tu z dnia na dzień dowiaduje się że zostanie Torikage. To musiało nią mocno wstrząsnąc ale chyba bardziej przejął się Naruto który marzy od zawsze o tytule Hokae a tymczasem każdy zostaje nim przed nim. Gaara został Kazegake, a Sakura jeszcze dzisiaj będzie Torikage. normalnie bym się z tego śmiał, ale zbyt bardzo chciałem żeby Sakura wróciła. I po długiej drodze zauważyliśmy różową postać, stojącą tyłem do nas. Patrzyła na coś co niesamowicie szybko biegało i śledziła to uważnie wzrokiem
-Sakura-powiedziałem a ona odwróciła głowę przez ramię. Jej zielone oczy były mokre i czerwone od łez. Kiedy nas zobaczyła od razu znów się odwróciła tyłem i widziałem jak rękawami wyciera oczy. Słyszałem jak wzdycha i odwróciła się cicho-Sakura

-Sakura-powtórzył Sasuke, a ja znowu czułam że rozryczę się na ich oczach
Podeszłam bliżej z lekkim aczkolwiek wymuszonym uśmiechem. Nie byłam szczęśliwa
Sakura to twój obowiązek, przynajmniej udawaj że nadajesz się do tego tytułu...
Mój głos w głowie ma rację. Wyprostowałam się i zatrzymałam parę metrów przed nimi
-Cześć chłopaki-uśmiechnęłam się z przymrożonymi oczami-A co wy tu robicie?
-Przyszliśmy zabrać cię do domu Sakura-chan-powiedział Uzumaki a ja miałam ochotę skakać ze szczęścia-Słyszeliśmy że zostajesz Piątym Torikage
-Tak-skinęłam-Naruto pomożesz mi w czymś? Zaczęłam coś dziwnego i potrzebuję twojej czakry żeby to skończyć
-Niech będzie Sakura-chan!-uśmeichnął się stając koło mnie
-Azusa!-krzyknęłam a wilk nagle stanął i zaczął pędzić w naszą stronę, zatrzymał się i sapiąc otarł się o moją nogę-Naruto, Sasuke poznajcie uosobione wcielenie Misharin'a Azuse!
-Jak tyś to zrobiła?-spytał Sas schylając się do zwierzęcia-Czemu on taki niewyraźny?
-Bo sama sobie z nim nie poradzę-uśmiechnęłam się-Naruto połóż mu dłoń na pysku i skup się, wyobraź sobie że chcesz przekazać mu czakrę
-Czuję ciepło
-Tak wiem, to dobrze-powiedziałam gładząc Azuse po grzbiecie-Zaraz będzie trochę boleć, ale wytrzymacie
-Jesteś niesamowita Sakura-powiedział cicho Sasuke a ja zarumieniłam się jak burak-Co się stało w twoje urodziny?
-Powiedzmy że ja i Azusa mieliśmy małą sprzeczkę-uśmiechnęłam się lekko-Ale już jest w porządku, przeprosił mnie. Nie ma co, napędziliśmy wszystkim niezłego stracha kiedy wilk powstał z niebieskiego ognia
Azusa pisnął a mnie przeszył ból w klatce piersiowej. Nie sądziłam ze jesteśmy aż tak zżyci, Sasuke przytrzymał mnie a ja czułam jak inna energie wędruje po moim ciele
-Nie przestawaj Naruto, dopóki ci nie powiem!-syknęłam zostając w ramionach Sasuke
Fale bólu nie ustąpiły a ja chwytając się ostatniej deski ratunku chwyciłam Sasuke za koszulę. On szeptał mi do ucha że wytrzymam, że zaraz będzie koniec. Gładził nosem moją skroń i szyję. Ból się jeszcze bardziej nasilił, myślałam że umieram
-Przestań!-opadłam z sił ale złapałam w ramiona opadającego na bok Azuse-Azusa!
On jednak po chwili podniósł się i przeszedł parę metrów. Warknął wściekle na Sasuke, który był zmuszony mnie postawić do pionu i odsunąć się na dwa metry. Azusa okrążył mnie wcąż patrząc uważnie na Uchihe, zaqśmiałąm się
-Przestań zazdrośniku-wilk jednak spojrzał na mnie spode łba i podbiegł wesoło do blondyna, na którego skoczył. Przewrócił go i zaczął lizać o twarzy-Nie przejmuj się nim Sasuke
Podeszłam do bruneta ale kiedy ten chciał mnie przytulić Azusa nagle chwycił go za nogawkę i zaczął targać po łące. Razem z Naruto po prostu umieraliśmy ze śmiechu
-Sakura pomóż!-krzyknął Uchiha a ja wytarłam łzy z kącików oczu
-No już-złapałam się za brzuch i roześmiałam kolejny raz-Azusa chodź do mnie!
Wilczek podbiegł radośnie okrążając mnie i blondyna parę razy. Podeszłam do Sasuke i pomogłam mu wstać
-Azusa zobacz-wil spojrzał na mnie zdezoriętowany-Wybacz mi Sasuke
Pocałowałam go delikatnie ale to co mnie zaskoczyło, to to że chłopak odwzajemnił mój pocałunek. Co więcej pogłębił go i objął mnie w pasie. Przestaliśmy kiedy obojgu zabrakło nam tchu. Zarumieniona patrzyłam jak Azusa zaczyna lizać Uchihe, którego przewrócił skokiem
-Sakura!-odwróciłam się do Asayo, która uśmiechała się z ulgą-Czy ten wilk to...?
-Azusa-zwierzę podeszło do mnie-Ten sam, tylko teraz bardziej namacalny
Podrapałam go z uśmiecham za uszami a czarnowłosej najwidoczniej kamień spadł z serca
-Sakura musimy już iść-skinęła na mnie-Musisz się przygotować, wy wszyscy musicie! To bardzo ważne wydarzenie dla całego kraju, więc stroję oficjalne są obowiązkowe! A wy moi drodzy pójdziecie w orszaku, zaraz za oddziałem ANBU, chroniącym Radę i Sakurę!
-A co z Azusą?-spytałam ruszając za kobietą-Może iść ze mną?
-Jeżeli obiecasz że będzie grzeczny to tak-powiedziała miło-Pamiętaj będą tam wszyscy, od starszych po dzieci, jeżeli komuś się coś przez niego stanie to macie przechlapane
-Jak chcesz pójdzie na smyczy-wzruszyłam ramionami patrząc na niebieskiego wilka
-Byłabym zobowiązana
Czułąm się wspaniale idąc między Sasuke, a Naruto
Jak za czasów drużyny 7...
Dokładnie, tęskniłam za tym i szczerze wciąż chcę być członkiem tej drużyny. Jednak mam obowiązki
-Naruto wiesz że teraz nie masz wyjścia i musisz zostać Szóstym Hokage?-powiedziałem z uśmiechem przechodząc przez furtkę ogrosu
-Tak wiem Sakura-chan-zaśmiał się
-To ironia losu, mówię wam-zaczął Sasuke-Dziewczyna, która chciała być medic-ninga zostaje Kage a chłopak z tym marzeniem został ANBU
-A Sasuke, który był gburem zostaje wciąż tym samym gburem-zaśmiałam się z komentarza Naruto
Widziałam że Asayo patrzy na mnie ze smutnym uśmiechem, dobrze wiedziała że odebrała mi marzenia. A niech żyję z poczuciem winy, ja chcę do Konohy!