...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

wtorek, 6 września 2016

Wutpad

Założyłam konto na Wattpadzie, jednak pierwsze co tam się pojawi to stare opowiadanie (poprawione bo wstyd czytać) a później nowe rzeczy, tak wiec jeśli ktoś coś tam to: @Hen_Bonny_Hoshi <--- to ja. A tak by the way skąd ta nazwa, heh, nie oznacza to nic więcej jak Droga Ładna Gwiazdko, tak to samouwielbienie. Zacznę wrzucać tam dopiero od nowego tygodnia, gdyż na razie chciałabym to ogarnąć i w ogóle~
No to ten, bez odbioru!
~Hoshi

piątek, 2 września 2016

Hello...I'ts me

Dzisiaj w końcu wróciłam do domu, półtora miesiąca robi swoje. Ale cieszę się. Rozdziały niedługo zaczną się pojawiać jak uporządkuję sobie moje wszystkie zajęcia. No to, ten, bez odbioru~!
~Hoshi

środa, 10 sierpnia 2016

Aj cri :')

22.03.2016r - wybiliście 10 000 wyświetleń
10.08.2016r - jest was już 15 000+

Tym razem to już musi być jakiś wkręt...No dalej dzie ukrta kamera? Nie ma? Świetnie! I w sumie mam takie przeczucie, że na to nie zasłużyłam bo od pocztku wakacji nic nie wrzucałam a wy mi tu takiego suprajsa odwalacie. I teraz będzę miała wyrzuty sumienia, duh, przecież ja nie mam sumienia. Wypadało by zrobić coś, jednak nie mam zbyt wielu możliwości, gdyż jestem daaaleko od domu. I serio zastanawiam się nad tym Wattpadem i przerzuceniem tam rozdziałów. No i oczywiście zrealizowanie jeszcze innych pomysłów. Pff. Brak mi słów.
Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy, bo założyłam tego bloga tak na prawdę aby był moją samo-terapią. Co jest fajne? Podsunęła mi ten pomysł babcia, zawsze mówiła mi że ładnie piszę. Nauczycielki mówiły mi to samo (jestem jedną z tych lam, których ulubionym przedmiotem w szkole jest polski) więc po dłuuugim czasie założyłąm bloga i *pyk* jesteśmy właśnie tutaj, w tym momencie.
Powód dla którego piszę? Teraz jest ich ponad 15 000 
DZIĘKUJE!
~Hoshi



By The Way...To jest prześliczne! *-*

niedziela, 26 czerwca 2016

Wakacje!

Wszystkim życzę miłych wakacji, dużo słońca...chyba że tak jak ja nie lubicie słońca, to dużo cienia. Wspaniałych wspomnień i spełnienia najskrytszych marzeń. Chcę wam również życzyć odpoczynku i wiele uśmiechu. Mam nadzieję że wszyscy są zadowoleni ze swoich średnich oraz sukcesów z roku szkolnego. I nie wiem czemu to wszystko brzmi tak poważnie, ale nie powinno. Obecnie (jakby kogokolwiek to interesowało) spędzam wakacje w domu, zajmując się psem znajomej mojej mamy, a za trzy tygodnie wyjeżdżam. Jadę dość daleko, bo do Szkocji. NIE BĘDZIE ROZDZIAŁÓW PRZEZ WAKACJE. Naprawdę potrzebuje wypoczynku, oderwania się od rzeczywistości i spędzenia półtora miesiąca z dala od wszystkiego. Uporządkuje sobie to wszystko i zacznę od nowa. Pewnie wrzucę to parę zdjęć z mojego wyjazdu ale na normalne rozdziały nie ma co liczyć. Mam też parę nowych pomysłów i zastanawiam się nad Wattpadem, ale to wszystko we wrześniu...
No, to do następnego
~Hoshi

niedziela, 12 czerwca 2016

02

Stanęłam pełna sprzeczności pod domem ojca. Przeżyje to i ścierpię o ile nie będę musiała oglądać zbyt często jego fałszywej mordy. Na samą myśl jego słów "Sakura, córciu" ogarnia mnie wszechobecne obrzydzenie. Ostatnio tu byłam w tamte ferie, tylko tydzień. Więcej psychicznie nie zniosłam. Wakacje niby byłam tu przez dwa miesiące ale uciekłam z domu na kemping na trzy tygodnie. No tak, znałam tu jedną taką laskę. Imprezowałyśmy razem i obie byłyśmy lekko jędzowate, jak jej było? Inu, Iruko, Isami...O mam! Ino! Tak Yamanaka Ino, blond zołza! Muszę do niej napisać, chyba mam jej numer. Zadzwoniłam dzwonkiem a po chwili w drzwiach zobaczyłam faceta po 40 z długimi, czarnymi włosami. Był strasznie blady z zielonożółtymi tęczówkami
-Cześć Sakura-powiedział pogodnie zapraszając mnie do środka
Dom był w porządku, idealny dla większej rodziny. Na dole była kuchnia oddzielona blatem od  jadalni, a po drugiej stronie był salon i przejście do ogrodu. Obok schodów, które były przede mną był korytarz, który prowadził do sypialni ojca i jego gabinetu. Ściany były jasne a w salonie był niebieski dywan, oraz parę kwiatków doniczkowych. Podłoga była dębowa a większość mebli też była w jasnych odcieniach. Ściągnęłam bluzę i buty, spojrzałam na faceta, który ciągle na mnie patrzył
-Karin i Yano są w szkole-zaczął temat, który średnio mnie interesował. Jednak wydaje mi się że po prostu chciał cokolwiek powiedzieć-Jutro wracam do pracy a ty do szkoły
-Świetnie-mruknęłam wywracając oczami i przeczesując włosy
-Masz jakieś pytania?-spytał miło, tak jakbym wcale nie starała się go zdenerwować
-Gdzie mój pokój?-starałam się na jak najoschlejszy ton, wkurzała mnie jego postawa
-Zaprowadzę cię-wyciągnął dłoń w moją stronę-Daj, wezmę ci torbę
-Nie kłopocz się, nie jestem niepełnosprawna
Weszłam za nim na piętro i skręciliśmy do pokoju najbliżej schodów, po prawej stronie. Ta lokalizacja sprawdza się idealnie na nocne ucieczki. Uśmiechnęłam się lekko gdy na drzwiach zobaczyłam narysowane trzy kwiaty wiśni, musiał być to pomysł Yano. Pchnęłam drewno do środka i pokój zrobił na mnie wrażenie, nie powiem. Nie był jakiś super ogromny, był w sam raz. Perłowe ściany i białe meble. Na połowie pokoju był biały, miękki dywan a sama podłoga była ciemna. Na środku pokoju stało duże dwuosobowe łóżko z ciemną pościelą i masą kolorowych poduszek. Przed nim była niewielka sofa z beżową poduszką oraz ciemnymi, drewnianymi nogami. Zaraz koło łóżka po jego lewej stronie była szafka, gdzie były już poukładane książki potrzebne mi do szkoły. Na komodzie był wazon z kwiatami, lampka i ramka ze zdjęciem. Dopiero później zobaczyłam że jestem na nim ja, mama i tata po jednym z moich publicznych występów. Tak czasy gdy byłam jeszcze dzieckiem i ojciec był moim bohaterem. Po prawej stronie łóżka, pod oknem była osobna sofa wyłożona poduszkami, czyli mama powiedziała ojcu że często ktoś u mnie nocuje. Okna oprócz beżowych żaluzji miały jeszcze białe firany. Po drugiej stronie pokoju stała szafa, biurko i duże lustro o białych ramach, było trochę wyższe niż ja. Pokój ogółem był zajebisty ale nie powiem mu tego
-Chce się rozpakować-rzuciłam wrednie a on wyszedł, westchnęłam ale to nie pomogło rozładować mojej frustracji
Wypakowałam torbę co nie zajęło mi więcej jak godzinę i postanowiłam zejść na dół. Jeżeli mam tu mieszkać przez rok muszę być poinformowana, nie sądzicie?
-Gdzie pracujesz?-spytałam obojętnie, siadając na blat stołu w jadalni
-Jestem dyrektorem liceum, do którego ty i Karin chodzicie-powiedział patrząc na mnie znad gazety
-Nie chcę żeby ktoś o tym wiedział-mruknęłam
-A jak twoje oceny?-zainteresował się nagle
-Stypendium sportowo-naukowe-powiedziałam nalewając soku do szklanki
-Średnia?-wkurzał mnie już tymi bezsensownymi pytaniami
-5.92 japoński idzie mi średnio-warknęłam na swoją głupotę-Reszta jest do zniesienia
-A to sportowe za co?-upił łyka kawy
-Za mistrzostwa krajowe w koszykówce dziewczyn-machnęłam z wyższością włosami
-Jesteś aż tak uzdolniona?
-Mama dużo mi przekazała-uśmiechnęłam się z ironią
-Wróciłam-usłyszałam wysoki głos, który jednak był znudzony
Do domu weszła Karin. Urosła od naszego ostatniego spotkania. Miała czerwone włosy, okulary i mundurek. Fuj, będę musiała to jakoś przerobić bo chyba mnie szlag trafi w tym stroju. Dziewczyna rzuciła mi krótkie spojrzenie i mruknęła "Cześć"
-Hej-odpowiedziałam jej wkładając szklankę do zlewu
Dziewczyna poszła porozmawiać z Orochimaru a nie minęła chwila jak drzwi ponownie się otworzyły, tym razem z hukiem
-Cześć Sakura!-krzyknął donośnie mój brat patrząc po całym pomieszczeniu
Wyszłam z kuchni i pomachałam mu dłonią. Ten uwiesił się na mojej szyi i pierdnął ustami w moją szyję, przez co roześmiałam się i zrzuciłam go z siebie
-Będę u siebie, jak coś to nie wołajcie mnie
Weszłam spokojnie po schodach, po zamknięciu drzwi do pokoju spojrzałam w lustro. Przeczesałam dłonią różowe włosy. I jak tu z moim wyglądem się nie wyróżniać? Wzięłam z łóżka mój telefon i przejrzałam spis kontaktów, po chwili znalazłam Zołza Yamanaka. Postanowiłam do niej napisać

22:38 
Do: Zołza Yamanaka
Laska to chyba przeznaczenie, kurwa. Mieszkam w Tokio, spotkajmy się na jakiejś imprezie

22:42
Do: Jędza Haruno
Mówiłam ci, że wrócisz. Oczywiście stęskniłaś się za moim wdziękiem, sobota słyszałam że ci z centrum coś odwalają, wbijemy się? Spotkajmy się jutro, jak coś Konoha High School <-- Liceum w którym utknęłam

22:45
Do: Zołza Yamanaka  
Konoha High School - Liceum w którym utknę już jutro. Znajdę cię jakoś, dalej jesteś blondynką? Tak szybciej cię znajdę 

22:47
Do: Jędza Haruno
Pff. Jasne, blond to mój naturalny, różowa. Pytaj o Ino, inaczej nie znajdziesz. Bay ;**

Odrzuciłam komórkę na pościel i przetarłam dłońmi twarz. Poszłam wykonać wszystkie wieczorne czynności, spojrzałam na ten obrzydliwy mundurek. Muszę z nim coś zrobić...   

wtorek, 31 maja 2016

01

-Sakura kochanie, mam ważną delegacje-zaczęła moja mama któregoś dnia przepraszającym tonem. Jej delegacje nie były dla mnie nowością, zwykle w takich chwilach zostawałam sama na jakiś tydzień maksymalnie-Właściwie to dostałam kontrakt z Ameryki, muszę się jak najszybciej znaleźć w USA
Tsunade na kontrakcie była raz, wtedy zostawiła mnie na rok u dziadków. Mimo, że miała do mnie zaufanie i mogła mnie zostawić samą to jednak nie były wakacje i miała pełną świadomość, że podczas jej nieobecności ani razu nie pojawię się na zajęciach
-No okej...a ja z kim zostanę?-spytałam wyciągając lizaka z ust-Dziadkowie są na Malediwach, nie?
-Pojedziesz do ojca-powiedziała nagle, tak szybko jakby chciała żebym tego nie usłyszała
Roześmiałam się ironicznie, naprawdę nie sądziłam że moja mama kiedyś powie te słowa. Otarłam łezkę z kącika oka, wciąż byłam tym naprawdę rozbawiona
-Sakura ja nie żartuje, Jiraiya jedzie ze mną. Dziadków nie ma więc nie możesz zostać tutaj
-Nie ma mowy!-krzyknęłam wstając na równe nogi-Wolę zostać na rok sama, niż tydzień siedzieć u niego!
-Przeżyłaś wakacje i tydzień ferii, przeżyjesz i to-machnęła lekceważąco ręką, przecież dla niej to nie ma znaczenia, to nie ona będzie się męczyć-Przenieśliśmy cię już tam do szkoły
-Zabijcie mnie-poprosiłam łkając-Albo zjedzcie, byle nie Tokio z ojcem!
Niemal klęczałam i płakałam. Wiedziałam, że matki to nie ruszy, jej nic nie ruszy
-Może się zmienił?-zaproponował Jiraiya, dopiero teraz go zauważyłam
-Pojebało cię-powiedziałyśmy równo z Tsunade
-Takie gnidy się nie zmieniają-dodała z wrednym uśmieszkiem-Pakuj się, jutro jedziemy. Nie miej mi tego za złe Sakura, ale powinnaś zostać w kraju. Kocham cię skarbie, pamiętaj o tym, dobrze?
Czyli ona serio nie żartowała? Myślałam, że to serio był marny dowcip, ale kiedy ona wyjeżdża z tematem miłości jest śmiertelnie poważna. Muszę chwycić się ostatniej deski ratunku, albo mnie to zgubi albo ocali
-A co z pieniędzmi?-spytałam nagle, w tej sprawie moi rodzice nigdy nie umieli się dogadać
-Nie zapłacę mu ani złamanego yena! Jesteś jego córką i zajęcie się tobą to jego zasrany obowiązek!
Czyli nawet to nie zadziałało, mam przesrane. Nic mnie już nie uratuje. Poszłam na górę i spakowałam moje ciuchy do dużej sportowej torby, miałam jeszcze jakieś ubrania u ojca, ale nie wiem ile zostawiłam u niego. Nie miałam problemu ze zmienieniem szkoły i tak po tygodniu nie zobaczą mnie tam. Tutaj nie mam żadnych znajomych, no chyba że tych, z którymi imprezuję ale nawet nie pamiętam ich imion. Po co? Przebrałam się i wyszłam zanim moja mama zdążyła coś powiedzieć. Poszłam na tereny starej fabryki, było tam sporo osób. Z zmasakrowanego budynku powstał całkiem niezły klub. Wbiłam tam i od razu przeszłam do strefy vip'ów. Kolejka do niej była spora a ja po prostu od razu podeszłam do bramkarza, który stał z listą. Moje wejście nie spodobało się dziewczyną czekającym nie wiadomo jak długo w miejscu
-Cześć Lou-pocałowałam mężczyznę w policzek a on wywrócił oczami i otworzył mi wejście
Zaśmiałam się na jęki i stęknięcia złych, umalowanych pind. Weszłam na schody prowadzące na taras i przeszłam do sekcji w samym środku. Była tam ogromna czerwona kanapa w kształcie półkola i stolik na którym były drinki. Tam też stała za to kelnerka, która tylko na mnie spojrzała i od razu mnie przepuściła. Na kanapie było rozwalonych czterech chłopaków i dwie dziewczyny, na stoliku były puste szklani po kolorowych drinkach jak i zarówno butelki po piwach. Od razu zobaczyłam bruneta z niebieskimi oczami, uśmiechał się do mnie czarująco na co odpowiedziałam mu jedynie ironicznym uśmiechem
-Hello my dear!-krzyknął inny, blondyn o zielonych oczach
-Hey-rzuciłam i od razu usiadłam między nogami bruneta-Cześć laski
-Witaj wisienko!-zachichotały, musiały byś po narkotykach
Wyciągnęłam do jednej rękę a ona podała mi biały rulon. Zaciągnęłam się i wydmuchałam dym, żeby się popisać zrobiłam z niego koło. Chłopaki ze śmiechem zaczęli mi bić brawo. Poczułam czyjeś usta na karku, odchyliłam głowę dając mu większe pole do popisu. Po chwili już wsadzałam mu język do buzi, odsunęłam się od niego, wiedziałam że chce jeszcze
-Zamówisz mi drinka?-spytałam kusząc go, skinął szybko i podniósł rękę w górę po czym znów całowaliśmy się żarliwie
-Dobrze cię widzieć różowa-powiedział blondyn, skinęłam mu-Jedziesz z nami w piątek do Tokio na imprezę?
-Właściwie dzisiaj widzimy się ostatni raz-powiedziałam znad drinka-Wyjeżdżam na rok
-Ja cię skarbie znajdę nawet na końcu świata-mruknął mi do ucha brunet, któremu siedziałam na kolanach-Powiedz gdzie a ja się zjawię
-Macie farta, wyprowadzam się do Tokio, daj mi adres-machnęłam włosami
-Przyjdziesz?-spytała jedna z dziewczyn
-Jak impreza będzie niezła wpadnę, jak gniot to możecie się do mnie nie odzywać-pokazałam moje ząbki w uśmiechu
-Ty rozkręcasz każdą imprezę-chłopak znów splótł nasze usta w namiętnym pocałunku-Chcesz kolejnego drinka?
-Dzięki-pokręciłam przecząco i wstałam-Spieprzam stąd, podobno psy ostatnio szczekają. Nara
-Pa!-pisnęły dziewczyny
-Bay!-machnęli ręką chłopaki
Odwróciłam się przez ramię i zobaczyłam stęsknione spojrzenie bruneta. Podeszłam jeszcze do stolika i oparłam na nim dłoń pochylając się. Chwyciłam jego koszulkę i pociągnęłam go w moją stronę żeby wpić się w jego usta. Odsunęłam się i puściłam mu perskie oko. Odwróciłam się i wyszłam ze strefy vip. Powiedziałam Lou że wyjeżdżam a on życzył mi mocniej głowy, pocałowałam go w policzek i zanim wyszłam puściłam buziaka do DJ'a który często spędzał ze mną czas. Wyszłam i ruszyłam do domu. Umyłam się i zasnęłam. Następnego ranka siedziałam w aucie matki w kiepskim humorze, sama moja mowa ciała już mówiła "bez kija nie podchodź"
-Po powrocie macie mi to wynagrodzić-warknęłam wyciągając lizaka z buzi, uwielbiałam je bardziej niż cokolwiek-I mam w dupie jak to zrobicie
-Dobrze, dobrze
Powiedziała z pobłażliwym uśmiechem Tsunade patrząc w lusterko, żeby mnie widzieć. Siedziałam rozwalona z tyłu bez zapiętych pasów
-Niezłe masz te glany-pochwalił z lekką ironią Jiraiya widząc moje buty-Mogłabyś nimi kogoś zabić
-Uważaj bo będziesz moją pierwszą ofiarą-warknęłam patrząc przez okno
Trudno było mi przyzwyczaić się do myśli że to ostatnie chwile w Kioto, wiem że nie jest to najlepsze miejsce dla kogoś jak ja ale mimo wszystko to tu dorastałam. A co jest w Tokio? Wredna starsza przyrodnia siostra? Zazdrosny młodszy przyrodni brat? Niewyżyty seksualnie ojciec?
Zapowiada się naprawdę długi rok...

poniedziałek, 23 maja 2016

Prolog

Nienawidzę facetów...Chociaż nie, uwielbiam nimi manipulować...No, kocham jeszcze mojego przyrodniego brata...Całej reszty nienawidzę...Oni potrafią tylko oszukiwać...Nie ważne jak wydawałby ci się idealny, oni wszyscy mają kosmate myśli...Kłamią lepiej niż politycy i oczarowują skuteczniej niż magicy...Oby wszyscy kiedyś zdechli w piekle...Gdyby nie pieprzone wymysły mojego ojca wciąż bylibyśmy szczęśliwą rodziną...Ale nie kurwa...Musiał zdradzić moją matkę...Ha, ale swoją kochankę też zdradził!...Ah no tak, nie przedstawiłam się...Nazywam się niestety Haruno, Sakura Haruno. Mam 17 lat i jestem AŻ w 2 klasie licealnej. Tak, sama się temu dziwie, nie powinnam zdać już 3 razy. Nie przez to że jestem głupia, bo nie jestem, raczej...według niektórych nauczycieli jestem niezdyscyplinowaną gówniarą...Mieszkaliśmy we troje w Kioto. Moja mama-Tsunade, ten chuj, mój ojciec Orochimaru no i ja. Jednak kiedy miałam 12 lat wyszło szydło z worka, bowiem okazało się że mój ojciec zdradzał matkę przez 13 lat. Dzięki temu mam o rok starszą siostrę Karin, nie narzekam za bardzo bo nie mamy ze sobą jakiegoś stałego kontaktu...w sumie wolałabym zostać jedynaczką, jeżeli mam być szczera. Moja mama jest ważną dyplomatką, a Orochimaru nauczycielem...czegoś tam, zresztą, gówno mnie to obchodzi. Prawię zapomniałam! Swoją kochankę zdradził gdy ja miałam 2 a Karin 3 lata...i w ten sposób doczekałam się młodszego braciszka!-Yano. Nie utrzymuję z nimi kontaktu, wiecie zadzwonię gdy są święta ale bez szału. Wiem jedynie że matka Karin zmarła a rodzicielka Yano pracuję za granicą...Jakby się tak zastanowić to moja mama jest dla mnie ostatnio miła, zbyt miła. Nawet jej facet-Jiraiya nie ogarnia o co chodzi, może na co dzień jest przygłupi i zboczony ale przynajmniej mogę się z nim pośmiać. Ani razu nie próbował mnie zmacać, więc jest całkiem okej...no i jest pisarzem...Matka nieźle się wycwaniła po rozwodzie, nie uważacie?...Po tym jak mój ojciec zniszczył mi moje idealne życie, zaczęłam układać sobie nowe. Jakbym wcale nie starała się pamiętać, że jest moim ojcem i zrobił dla mnie trochę przez te 12 lat, dla mnie był wciąż tylko dupkiem. Myślałam, że tak już będzie zawsze...ja w moim małym idealnym świecie...Ale jak zwykle, kurwa mój ojciec ma coś do powiedzenia...

czwartek, 19 maja 2016

Yo!

Witam wszystkich tu obecnych! Mam pytanie! A mianowicie: Chcielibyście Prolog teraz i poczekać na rozdziały do końca maja/początku czerwca, czy lepiej od razu z prologiem zacząć na przełomie maja/czerwca? Mi osobiście wielkiej to różnicy nie zrobi a nie chciałabym, żebyście mnie nagle wszyscy zostawili bo niczego nie dodaję ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Więęęęęc~ co o tym myślicie?
Pozdrawiam ciepło!
~Hoshi

środa, 4 maja 2016

Hey ;3

Co z nową serią?! Gdzie ona jest? Kiedy będzie? A więc (Tak wiem, nie zaczyna się zdania od 'tak więc') przez to że cały maj mam zawalony przeróżnymi, bezsensownymi sprawdzianami (Jestem z tych co sądzą że szkoła powinna nas uczyć a nie oceniać) nowa seria pojawi się pod koniec maja lub na początku czerwca. Trochę rozdziałów mam już napisane jednak między jednym a drugim byłoby zbyt dużo przerwy. Tak więc (i znowu >.<) mam nadzieję że poczekacie jeszcze ociupinkę
A i mogę wam zdradzić że akcja będzie w liceum i Karin nie będzie skończoną idiotką!


k
 Zakochałam się w tym obrazku :'D

niedziela, 3 kwietnia 2016

Epilog + Podziękowania

Jak ten czas szybko leci...Już koniec mojego drugiego opowiadania na tym blogu. Dziękuje wszystkim, którzy byli ze mną od początku oraz tym, którzy później wpadli tutaj. Podczas tego opowiadania wybiło mi ponad 10000 wyświetleń przez co latałam pod sufitem przez trzy dni. Wrobiliście mnie trochę bo to już koniec a ja nie za bardzo mam pomysła na kolejną serię. Wiecie że jak zaczynałam pisać tą serię było nas 2000 a kończąc ją jest 10000? 8000 w 15 postów....nieźle! Po tym poście oznajmiam już teraz: Nie mam bladego pojęcia kiedy napiszę Prolog kolejnego opowiadania. Zaczynając tą serię miałam inny pomysł na następną, ale szybko mi przeszło i tak nagle wpadł mi kolejny pomysł, z którym mogłabym się zmierzyć.O ile uda mi się go rozwinąć, chciałabym żeby wyszedł dość ładnie, bo będzie to dla mnie ważna seria. Zastanawiam się też nad rozpoczęciem kolejnego bloga ale znając mnie szybko mi się to znudzi. Okej mam pomysł! O ile skończę to co chcę skończyć zakładam nowego bloga, co i jak dowiecie się później! A tymczasem zapraszam do Epilogu...
_________________________________________________

To stało się tak nagle...ten konflikt między krajami. Po prostu jednego dnia było dobrze, a drugiego już nie bardzo, a trzeciego dnia wydawało się że sojusz między wioskami znikł. Normalnie Sasuke nie zwracał by na to takiej uwagi, gdyby nie to że grozi im wojna, między innymi z Torikage i jej armią. Mimo, że Konoha ma świetnych wojowników i nie podda się łatwo...To z drugiej strony rzeki stała Sakura, z armią wściekłych wilków. Tak...teraz już nie tylko ona umiała wyzwolić Misharin'a. Dzięki jego podzielności wszyscy z licznego klanu Haruno obudzili go w sobie. Przez te 4 lata z kraju, na który każdy najeżdżał w celu zagarnięcia jego ziem, zrobiło się potężne imperium władane przez potężny klan Haruno. Kiedy do Konohy zawitali stamtąd młodzi ninja na egzaminy, nie było wśród nich żadnego, który nie dostałby się do ostatecznych walk. Byli skupieni i nie dali się rozpraszać. Na testach pisemnych wszyscy mieli niemalże po 100%. Sakura naciskała na ich naukę, co przynosiło efekty. A kiedy do wioski zawitała Ayanasaki...Jezu...Sakura niemal osobiście pojawiła się w Konoszy żeby poprosić Tsunade o wyrozumiałość do tej nierozgarniętej dziewczyny. Mimo, że sytuacja polityczna nie wydawała się najlepsza, nikt nie spodziewał się że dojdzie do tego że zorganizują szczyt Kage. Oznaczało to jedynie, że Sakura po latach nieobecności znowu zawita w bramie Konoszy. I tak pewnego dnia do wioski w południe zawitało już nie pięć, a sześć przywódców krain. Sasuke razem z Naruto towarzyszyli Tsunade, obecnie czekali przed bramą na Sakurę. I tak po godzinie na zakręcie zjawiły się trzy osoby i wilk. Sakura szła najwidoczniej zła, jej nastrój udzielał się Azusie, którego trzymała krótko. Wilk wysuwał zębiska i warczał groźnie, widać było że Sakura używa trochę siły aby ten szedł zaraz przy jej nodze. Za nią szedł wysoki ciemnowłosy, przystojny  chłopak w stroju ANBU oraz Asaya, która jak zwykle nie okazywała większości emocji. Kiedy przeszli przez bramy wioski od razu zobaczyła dwóch przyjaciół
-O co tu chodzi?-spytał Naruto-Skąd nagle pomysł na szczyt Kage?
-Chciałabym to wiedzieć, ale lepiej żeby Tsunade miała dobry powód-Sakura niemal syknęła a Azusa kłapnął kłami warcząc-Nie mam czasu na takie wizyty, z których nasze "sojusze" wchodzą na coraz to gorszą drogę. Mimo że jesteśmy gotowi na wojnę, nie każdy cieszy się na ten scenariusz
Ruszyli do siedziby Hokage i wszyscy usiedli na swoich miejscach. Naruto i Sasuke stali trochę za krzesłem Tsunade. Chłopak z wioski Sakury stał pod ścianą a Asaya stała obok, po drugiej stronie siedział niespokojnie Azusa
-On tu musi być?-spytał sceptycznie Tsuchikage patrząc na wilka
-Jeżeli coś ci nie pasuje szanowny Tsuchikage-zaczęła Sakura z pulsującą żyłką na czole-To możesz wyjść. Poza tym nikt nie każe ci na niego patrzeć, on tego nie lubi...
-Uważaj bo coś mi zrobi-pyskował staruch ale reakcji chyba się nie spodziewał
Azusa wstał i chciał skoczyć z kłami na Tsuchikage i gdyby nie mocna ręka Sakury staruch miałby spore problemy. Tsunade już chciała interweniować, w końcu Sakura była jedną z najmłodszych Kage i nie powinna podważać starszych. Jednak dziewczyna wstała a pies się skulił skamląc
-Azusa!-ryknęła-Nie podskakuj bo skończy się to dla mnie nie dobrze! Przepraszam was...
-Tsunade przejdź do sedna sprawy-powiedziała Mizukage-W tym okresie nikomu nie jest na rękę przebywanie tutaj
-Mi najbardziej bo w tym czasie jedna różowa dziewucha obrabia mnie z ziemi!-uniósł się staruch patrząc oskarżycielsko na Sakurę
-Bez wyzwisk mi tutaj, właśnie uratowałam panu życie przed dużym, złym wilkiem-uśmiechnęła się złośliwie zielonooka-Poza tym trzeba było nie zakładać się ze mną, że wygra pan ze mną
-Oszukiwałaś szczeniaku!-wciąż nie dawał za wygraną staruch
-Nie moja wina, że znamy połowę waszych technik-machnęła włosami a Sasuke i Naruto obrócili głowy na boki żeby nie wybuchnąć śmiechem-Zazdrościsz mi też, że potrafię dzielić czakrę i dawać jej żywy kształt
-Tego to ci wszyscy zazdrościmy-mruknęła Mizukage
-Nie sądziłam że na tyle, żeby posyłać swoich shinobi na przeszpiegi-prychnęła Sakura a brew lekko drgnęła jej do góry-Może wyjaśnisz mi trzyosobową grupę twoich shinobi na moim terenie, bez mojej wiedzy?
-Tylko trzech?-spytał Gaara-U mnie widziana siedmiu
-Na dobrą sprawę u mnie też byli-burknęła Tsunade-Co to ma znaczyć?
-Bez przesady-machnęła ręką brunetka-Tylko patrolowali
-Ah, nie musisz się o nas martwić Mizukage, moi shinobi sami potrafią to robić-Sakura wciąż miała fałszywy uśmieszek na twarzy-Ale jeżeli byli tam żeby zobaczyć nasze umiejętności, to jeśli tak tego pragniesz to spokojnie mogę ci je pokazać
-Nie bądź zarozumiała Panno Haruno-żachnął staruch-Nie lekceważ naszych umiejętności gówniaro
Tsunade uderzyła w stół. Podniosła się i oparła o stolik z wrogą minę w stronę starucha
-Nie zapominaj że Torikage włada imperium, które obecnie zagraża nam wszystkim-powiedziała z respektem w stronę Sakury-Znamy jej umiejętności i jeżeli dojdzie między wami do wojny Konoha ci nie pomoże, nie będziemy ryzykować i tylko głupiec rzuciłby się na Kraj Ptaków z nożem. Więc lepiej ci radzę nie obrażaj jej, szczególnie, że została uznana za oficjalnego Kage
-Jak to?!-uniósł się staruch-Kto na to wyraził zgodę?!
-Usumi Rotari-tyle wystarczyło żeby on się zamknął-Sama ją zgłosiła, a pomysł poparła Haruno Misako...ja z resztą też, teraz musisz okazywać jej szacunek...Jednak doszły mnie plotki, że masz armię za morzem...Sakura-san
Wszyscy zdziwieni spojrzeli na Sakurę, która siedziała spokojnie w fotelu. Tym razem jednak uśmiech zszedł z jej twarzy a zagościła jednak powaga i opanowanie
-To tylko plotki, jak sama powiedziałaś Tsunade-sama-powiedziała siadając głębiej w fotelu
-Więc nie masz armii za morzem Torikage?-spytała Mizukage
-Tego nie powiedziałam-spojrzała skupiona na Azuse-W tej sprawie nie zaprzeczę i nie potwierdzę
-Chcesz wywołać wojnę?-spytał Gaara, jako jedyny był bezpośredni
-W razie wojny, chce ją wygrać-spojrzała na wszystkich a Naruto i Sasuke byli zdziwieni, że to ta sama Sakura, z którą siedzieli kiedyś w ławce
-Dlaczego to robisz?-spytał Tsuchikage-To nie dopuszczalne, możemy cię za to wydalić z~
-Za co?-przerwała mu Sakura-Jeżeli od tego zależy bezpieczeństwo mojego kraju i moich ludzi...To jestem w stanie zrobić wszystko...Czy nie taki właśnie jest obowiązek każdego Kage? Może i jestem na stanowisku dopiero 4 lata i wciąż ze mnie gówniara, jeżeli jednak chodzi o bezpieczeństwo Senbozakury, klanu Haruno, ludzi, którzy we mnie wierzą to jestem całkowicie poważna
-Sakura-san, możemy mieć jakąś pewność że nie wywołasz nam wojny?-Tsunade na prawdę była przestraszona-O ile masz dodatkowo armię za morzem, to wszyscy jesteśmy zgubieni
-Daj spokój Tsunade-sama-Sakura machnęła lekceważąco dłonią-Macie Jinjuriki...Ale nie wolno wam lekceważyć mocy Misharin'a...W tych czasach Jinjuriki to najmniejsza rzecz, której się obawiamy
-Nie rozumiem tego, jak udało ci się to opanować?-Mizukage patrzyła na Azuse-Umie przybierać inne formy?
-Azuś, może się pokażesz?-spojrzała na wilka, który wskoczył na stół
Jednak zamiast zwierzęcia na blacie wylądował niebieski chłopak mający około 16 lat. Zszedł ze stołu i stanął koło krzesła swojej pani i zaczął się bawić jej włosami
-Przywitaj się ładnie-poprosiła patrząc na ich zdziwione spojrzenia
-Ohayo-powiedział bez problemu, mowa już od jakiegoś czasu nie sprawiała mu problemów-Sakura-hime mogę cię pocałować?
-Przecież to jest nie groźne!-żachnął Tsuchikage
Azusa nagle pojawił się przy nim z kataną przy jego szyi. Zdziwił tym wszystkich, a Sakura zacmokała zdegustowana. Wstała i zaklaskała w dłonie w geście uznania. Po czym zaśmiała się i spojrzała głęboko w oczy Tsuchikage, używała Misharina. Dopiero teraz wszyscy dostrzegli smycz mocno zaciśniętą w okół jej dłoni i obroże na szyi chłopaka. Smycz była mocno naprężona, a Azusa przez to nie mógł skrzywdzić starucha
-Nie lekceważ go...przenigdy-warknęła na Kage kraju ziemi
-Dlaczego dałaś mu broń?-spytał Gaara
-Problem w tym, że mu nie dałam-zabrała katane z rąk niebieskowłosego-Sasuke, ona przypadkiem nie jest twoja?
Sasuke dotknął pustej pochwy miecza i zdziwił się jeszcze bardziej. Wziął katane z rąk Sakury i odszedł na swoje miejsce za fotelem Tsunade. Blondynka wstała i wściekła podeszła do Tsuchikage łapiąc go za kołnierz i podnosząc do góry
-Zwariowałeś?! Nawet o ile są tu w trójkę a jedno z nich jest użytkownikiem Misharin'a jesteśmy zagrożeni wszyscy!-krzyczała szarpiąc nim-Jesteśmy tu żeby zawrzeć nowy sojusz, a nie wywoływać wojnę. Wiesz ile oni mają osób w klanie?!
-10286-odpowiedziała pogodnie Sakura-Wszyscy są w stanie wejść na czwarty poziom Misharin'a a ponad połowa z nich jest w stanie zmienić go w stado wilków, takich jak Azusa. Uczniowie Akademii są przygotowani na ewentualną wojnę, aktualnie naciskam na ich znajomość technik z naszego kraju. Mamy potężną armie shinobi i tą większą za morzem, ah nie zapominajmy także o Akatsuki, którzy stoją w moich szeregach i niwelują moich wrogów, no i nie oszukujmy się Orochimaru też może mi pomóc w razie potrzeby
Na imię wilka on wtulił się w bok Sakury, ona jedynie pogłaskała go po włosach. Sakura zdecydowanie była przygotowana najlepiej do wojny, ha ona mogła ją bez problemu wygrać! Innym zrzedła mina, a Asaya towarzysząca dziewczynie w końcu zabrała głos
-Nie chcemy wypowiadać wojny, ale jeżeli sytuacja ma tak wyglądać Sakura-sama jest w stanie wydać rozkaz w tej chwili a za godzinę nie będzie już niczego prócz Kraju Ptaków-powiedziała bez uczuciowo-Prosimy o uspokojenie się i o jak najszybsze załatwienie spraw, każdy ma lepsze rzeczy do roboty niż wykłócanie się tutaj
-Może wymieszamy młodych shinobi?-zaproponował Gaara
-Macie zamiar uczyć ich, czy zostawić na pastwę losu?-mówiąc to Sakura spojrzała na Tsunade-Jeżeli to drugie to odmawiam
-Ayanasaki-powiedziała blondynka a Sakura i Asaya drgnęły poruszone-Jedyne miejsce do którego mogłaby trafić to Konoha
-Ona zostaje ze mną!-uniosła się Sakura i uderzyła dłońmi w stół-Przyśle ci każdego, kogo zechcesz, najlepszych uczniów, najlepiej uzdolnionych, medyków, przyszłych ANBU, geniuszy strategicznych, ale Ayanasaki ma zostać ze mną!
-A Ikotti?-spytał Naruto odzywając się po raz pierwszy
-Jest pełnoletni, nie przydałby ci się, no chyba że w Akademii-powiedziała cicho różowowłosa-Kogo chcesz, ale nie Ayanasaki
-Dlaczego?-spytał Gaara
-To tajemnica mojego klanu, jednak Ayanasaki jest w stanie robić to co ja z Misharinem-usiadła na krzesło ponownie-Nie oddam wam kogoś tak cennego, poza tym Ayanasaki to mały Naruto, mało kto potrafi ją zdzierżyć
Po dwóch godzinach spotkanie się skończyło, pomysł Gaary o wymieszaniu młodego pokolenia został zaakceptowany i nawet udało się początkowo wyznaczyć uczniów, którzy mają być gdzie wysłani. Ostatnia w pomieszczeniu została Sakura, siedziała i opierała głowę na blacie biurka
-Oddałam ci Mashikari, ciesz się Tsunade-sama-mruknęła z nutką żalu w głosie-Jest geniuszem, marzy by zostać medykiem, więc błagam, nie utrudnij jej tego...
-Nie oddałaś Ayanaska, bo czekasz aż poprosi cię żebyś została jej mentorką?-spytała blondynka z uśmiechem
-Konan mówiła mi że Ayanasaki pytała się czy są szanse na to czy się zgodzę-powiedziała cicho-Dobra, wracam do domu
-Sasuke jeszcze nie znalazł partnerki-powiedziała patrząc na dziewczynę, która nagle podniosła się do pionu-Nie żebym do czegoś cię nakłaniała...To tylko tak dla wiadomości
-I tak nie mogę z tym nic zrobić-westchnęła z smutnym uśmiechem-A uwierz, chciałabym. To od zawsze było moim marzeniem. Sasuke był...Sasuke jest dalej dla mnie kimś przy kim chciałabym trwać. Tyle że to nie możliwe...Tutaj jest jego dom, a mój jest w Senbozakurze...
-Dom twój gdzie serce twoje-powiedziała z troskliwym uśmiechem-Co jak co, ale wychodzi na to że oboje tu mieszkacie
-Nie rób mi nadziei Tsunade-sama-poprosiła ze smutnym uśmiechem-Przez to że się nie skupie, wioska mi upadnie
-Sakura-san...Myślę że on odwleka wybór do samego końca-westchnęła blondynka-Przecież jest popularnym mężczyzną, ciągnie się za nim wianuszek kobiet, więc dlaczego wciąż jest sam? Wydaje mi się że już komuś oddał swoje serce i teraz tylko czeka na decyzje tej osoby
-Zazdroszczę tej szczęściarze!-pisnęła zielonooka-Chyba z zazdrości ją zabije!
-Mówię o tobie baka-powiedziała z dezaprobatą-On cię do cholery kocha i czeka aż podejmiesz ostateczną decyzję!
-Przecież powiedziałam że zostaje w Senbo~-przerwała jej machając ręką
-Czyli nie całujecie się ani nie robicie nieprzyzwoitych rzeczy kiedy on jest u ciebie?-Sakura spaliła raka, ciężko było odróżnić kolor jej twarzy od włosów-No właśnie, myślisz że robilibyście to gdyby on cię nie kochał?
Nagle drzwi się otworzyły a do środka weszła Misako, westchnęła że dłużej się nie dało gadać i na ploty umówią się później. Głównym powodem jej przyjścia do Konoszy była nieznośna Ayanasaki, która błagała ją o jakieś misje. Przecież kiedy Sakury nie było w wiosce władzę przejmowała Misako. A kiedy ta uciekała jak teraz, odpowiedzialność brała Rotari, która unikała wtedy Ayanasaki jak ognia. Było już ciemno na dworze więc wszyscy poschodzili się do domów. A ich czekały trzy dni drogi. Najbardziej uciążliwy był Azusa. Zmęczony po całym dniu siedział chłopakowi z ANBU na plecach i ślinił mu strój, mrucząc przy okazji coś pod nosem
-Mogłabyś pomyśleć o małżeństwie-mruknęła Misako-Komuś trzeba w końcu zostawić wioskę, chyba że zostawisz władzę Ayanasaki...
-Śmierć gwarantowana-zaśmiała się cicho Sakura-Co myślisz o stwierdzeniu "Dom twój gdzie serce twoje"?
-Prawda całkowita-odarnęła włosy do tyłu Misako-Nigdy nie będziesz szczęśliwa, jeżeli nie wiesz gdzie twój dom i tego nie zastąpią ci nawet wszystkie skarby świata
-Misako...ja chyba dłużej nie dam rady-powiedziała cicho zatrzymując się-Nie żałuje że zostałam z wami...ale jeżeli mam być czyjąś żoną, to nie chcę nikogo innego niż Sasuke-kun
-Syn Uchihów?-spytała odwracając się w jej stronę. Zobaczyła łzy w jej zielonych oczach i lekki rumieniec na twarzy-Kochasz ty go w ogóle?
-Kocham go najbardziej na świecie!-krzyknęła wyrzucając z siebie emocje z całego dnia. Po czym ruszyła do przodu, równając z nimi kroku-Ale teraz Sasuke-kun szuka sobie partnerki, a ja nią być nie mogę. W końcu mieszkam w Senbozakurze...
Szli chwilę w ciszy, Sakurę aż skręcało z żalu i bólu. Chciała zawrócić i pobiec do wioski, miała w końcu już dwadzieścia dwa lata i jedynym facetem u jej boku, był Azusa. Chciała być z Sasuke, marzyła o tym. Nie mogła być tylko dlatego że wioska ją potrzebuje?
-Misako...Gomene-powiedziała w końcu stając, wszyscy stanęli-Nie mogę...Zostałam wybrana na Torikage, więc zawsze nim będę...Ale rezygnuje, ja tak dalej nie mogę, nie ze świadomością że Sasuke-kun będzie miał przy boku kobietę, która nigdy nie będzie go kochać tak jak ja...Proszę zajmij się wioską...Gomene
Sakura spojrzała na babcię. Ta skinęła jej łagodnie. Podeszła do dziewczyny i ucałowała jej czoło. Asaya szybko zamknęła ją w ramionach
-Powodzenia-szepnęła-W takim razie wyślę do Konohy Ayanasaki, będzie dumna
-Dziękuje...za wszystko-Sakura odsunęła się do tyłu-Ej ty, panie śliczny! Idziesz ze mną!
Odwróciła się i zaczęła biec, chłopak szybko zeskoczył z pleców ANBU i zamienił się w wilka. Sakura biegła ile sił miała w nogach, w oczach wciąż miała łzy a w myślach ciągle powtarzała "Nadchodzę, Sasuke-kun. Proszę nie odrzuć mnie." Kiedy widziała już bramę Konohy, przyśpieszyła jeszcze bardziej. Wartownicy spali, więc nie widzieli ani jej ani wilka bez smyczy. Ledwo wyrabiając na zakręcie, skręciła w uliczkę klanu Uchiha. Wywróciła się, ale szybko wstała i biegła jeszcze szybciej. Pchnęła drzwi furtki, które ustąpiły i stanęła przed drzwiami. Zapukała i zadzwoniła dzwonkiem. Sasuke zdziwiony, kto może go odwiedzać o tak później porze poszedł otworzyć. Myślał że to Naruto poprztykał się z Hinatą i przyszedł mu się wyżalić. Jakie było jego zdziwienie gdy zobaczył Haruno, całą zdyszaną z rumieńcami na twarzy od biegu. Ucieszył się, w końcu ją kochał
-Sakura? Stało się coś?-spytał patrząc na jej niewinną buźkę, w oczach miała łzy, które szybko przetarła
-Zgłaszam się na Panią Uchiha!-powiedziała kiedy opanowała oddech po czym uśmiechnęła się pięknie-O ile zapisy wciąż są aktualne...
-Muszę sprawdzić czy spełnia pani wszystkie wymogi-powiedział z rumieńcem i uśmiechem-Ma pani wilka?
-Hai
-Kocha mnie pani?
-Najbardziej ze wszystkiego
-Nazywa się pani Haruno Sakura?
-Hai!
-W takim razie jest pani idealną kandydatką!-szybko zamknął ją w swoich ramionach i zaprosił ją i Azuse do środka-Ale co z wioską?
-Misako się nią zajmie-powiedziała z uśmiechem-Poza tym zostawiłam to wszystko w takim stanie, że nawet gdyby bardzo się starała, nie zniszczy Senbozakury i całego kraju
-Kocham cię Sakura-szepnął do jej ucha a kiedy ją od siebie odsunął zobaczył błyszczące łzy w jej oczach-Co się stało?
-Ja też cię kocham Sasuke-kun!-skoczyła na niego wywracając ich oboje na ziemię

Rok później

Dźgnęła Sasuke łokciem w brzuch, okropnie jej się nudziło. Sasuke z politowaniem w spojrzeniu starał się ignorować zaczepki dziewczyny. W końcu jednak nie wytrzymał brutalności z jej strony
-Co ty robisz?-spytał spokojnie-Oprócz tego, że zwalniasz nasze tempo i do wioski dojdziemy...
-W przyszłym miesiącu, tak wiem-wywróciła oczami z lekkim uśmiechem-Często to powtarzasz wiesz?
-Często dajesz mi powody żebym tak mówił-parsknął zza maski-Co będzie na obiad?
-To co ugotujesz-prychnęła-Dzisiaj najdroższy jest środa, twoja kolej do gotowania, moja do zmywania. I dzisiaj ty wynosisz śmieci a ja myje podłogi, pamiętasz?
-A co robi Ayanasaki w takim razie?-spytał
-Ściera kurze i robi kolacje-machnęła ręką-Chociaż dzisiaj idziemy później na festiwal z Naruto, będzie Ino z Sai'em, Kiba i Hanabi, Shikamaru z Temari, no i my...
-Nie ma mowy, nie idę z tym głąbem-burknął
-Sasuke-kun! Nie dość że to VI Hokage, to jeszcze nasz przyjaciel!-pisnęła uderzając go w ramię-To nasz szef! Musimy iść z nim na festiwal! Może da nam wolne w sobotę!
-Przesadzasz pani V Torikage-prychnął czochrając jej włosy
-Spadaj!-pchnęła go biodrem a on zaśmiał się krótko
Przekroczyli właśnie bramy Konohy, jak zwykle postanowili się ścigać do biura Hokage. Sasuke dawał za każdym razem Sakurze wygrać, nie lubił kiedy była naburmuszona. Wpadła przez okno kiedy on męczył się ze schodami
-Jezusie, Maryjo i inni święci!-krzyknął przerażony Uzumaki zrzucając z biurka znaczną część raportów-No do cholery jasnej! Niech wasza dwójka nauczy się w końcu wchodzić normalnie!
-Cześć Naruto!-pomachała mu miło Sakura ściągając maskę i uśmiechając się promiennie-Wpadniemy po was wieczorkiem!
-Cieszę się!-uśmiechnął się szeroko-Jeżeli Sasuke okaże chodź odrobinę entuzjazmu to możecie nawet dostać parę dni wolnego!
-Nie ma~-nie dokończył bo dziewczyna nadepnęła mu na stopę patrząc na niego znacząco-Wpadniemy na pewno!
 Pisnął machając rękami z przymrożonymi oczami, nie naturalne ale śmieszne. Złożyli raport i trzymając się za ręce udali się do jego domu. Zaraz po otworzeniu drzwi zobaczyli Ayanasaki, która jeździła z mopem w te i z powrotem. Dom niemal lśnił a zapach obiadu czuć było już po przekroczeniu progu. Dziewczyna przerwała na chwilę pracę i wyprostowała się
-Witam nowożeńców!-powiedziała radośnie-Macie dziś coś w planach wieczorem? Nie? To świetnie! Może pójdziecie na kolacje, później do kina a na koniec na jakieś tańce? Taka noc tylko dla was, co wy na to?
-Czyli to nie ma nic wspólnego z tym, że rozmawiałaś z Kim o imprezie, którą urządzasz dzisiaj tutaj?-spytała Sakura z cwanym uśmieszkiem ściągając buty
-I nie tyczy się tego też że ma na rzekomej imprezie być niejaki Mashiro, który wpadł ci w oko?-dodał Sasuke a blondynka spaliła raka-Niestety my dzisiaj zostajemy na caaałą noc w domu i nie zamierzamy być cicho
Sakura w tym momencie też wyglądała jak burak. Po raz tysięczny tego dnia sprzedała mu sójkę w bok. Tym razem użyła więcej siły przez co Uchiha wylądował na ścianie powodując w niej liczne pęknięcia
-Więc tak wygląda miłość?-spytała Ayanasaki z rumieńcem i miną wielkiego myśliciela-Skoro tak, to ja nigdy nie chcę się zakocha....to znaczy chcę już znaleźć męża!
Szybko zmieniła zdanie pod wpływem wrogiego spojrzenia różowowłosej. Za to kobieta wyprostowała się i wściekła poszła na górę aby przebrać się ze stroju ANBU. Zjedli obiad i po tym jak Sakura zmusiła Sasuke do odpicowania się na złoto, zniknęła w łazience na parę godzin a po chwili nawet krzyczała na Ayanasaki żeby jej pomogła. Blondyneczka zbiegła w podskokach ze schodów i weszła do salonu gdzie siedział zniecierpliwiony Sasuke
-Twoja żoneczka już schodzi-powiedziała radośnie-Jak tego nie pochwalisz to ci się oberwie i to nie tylko od niej...Wciągałam to na nią przez 20 minut! Doceń to!
-Nie muszę, moja żona wygląda we wszystkim pię...-nie dokończył widząc swoją kobietę, która stała przed nim w yukacie-Wow...
-Nie podoba ci się?-spytała z lekko zawiedzioną miną
-Jesteś piękna-powiedział wstając i podchodząc do niej pięknie-Jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało i wiem, że nie zasługuję na ciebie ale kocham cię najbardziej w świecie
-Sasuke-kun-szepnęła wzruszona-Kocham cię! Najbardziej ze wszystkiego i to nigdy się nie zmieni, nawet jeżeli stwierdzisz że ty mnie nic chcesz, ja wciąż będę cię kochać Sasuke-kun!
Wtuliła się mocno w jego pierś a Ayanasaki, która się wszystkiemu przyglądała siorbnęła nosem a w oczach miała łzy. Przetarła powieki oczami i uśmiechnęła się pięknie
-Kiedy na was patrze boję się że moje małżeństwo będzie do kitu-szlochnęła upadając na kolana dramatycznie-Idźcie bo zaraz złapię depresję
-Kochamy cię Ayanasaki-powiedziała Sakura-Macie posprzątać zanim wrócimy inaczej poszukasz innego domu...Ayanasaki nie poddawaj się w miłości, nigdy, dobrze?
-A to co ma znaczyć?-podniosła na nią wzrok leżąc wciąż na podłodze
-Dowiesz się jak dorośniesz-Sakura uśmiechnęła się do niej pięknie i ukradkiem spojrzała na swojego męża-Po prostu mi obiecaj, dobrze?
-Obiecuje-powiedziała cicho wstając i podeszła do swoich opiekunów-Kocham was
Zamknęła ich w ramionach ale po chwili pchała ich już w stronę wyjścia. Niemal wyrzuciła ich za drzwi, życząc miłej zabawy. Para ze śmiechem ruszyła w stronę mieszkania Uzumakiego. Na dworze było już ciemno a ich drogę oświetlały lampiony zawieszone prawie wszędzie. Sasuke zanim mieli wybrać się do Naruto chciał zabrać gdzieś Sakurę. Skręcił w drogę do parku, ta wyglądała na zdziwioną ale nic nie powiedziała. Dała mu się prowadzić nad rzekę, tam stanęli patrząc z mostu na lampiony płynące wraz z lekkim nurtem wody. Sakura oparła się na ramieniu Sasuke i wiedziała że nawet jeżeli zostawiła wszystko za sobą...nie żałuje. Zostawiła rodzinę, kraj, władzę, sławę...jeżeli mogłaby, zrobiłaby to jeszcze raz. Zrobiłaby to milion razy jeżeli mogłaby teraz stać tutaj nad tą rzeką z mężczyzną jej marzeń u boku. Kochała go nad życie, zabiłaby dla niego. Była mu wdzięczna, że poczekał chwilę na nią
-Kocham cię-powiedziała tak szczerze jak nigdy, uśmiech miała na twarzy a w sercu nadzieję-Jeżeli to jest tylko piękny sen, to ja nie chcę się budzić
-Nie musisz-szepnął całując ją w czoło-Póki jesteśmy tu razem, nie budźmy się nigdy



wtorek, 22 marca 2016

O KU*WA!

Dzień z życia wzięty, taki dzisiejszy dzień Hoshi

Dziewczyna wstała, specjalnie wcześniej ją obudzono na poranne zajęcia dodatkowe. Wstała ale zakręciło jej się w głowie, upadła tyłkiem na łóżko. Matka dziewczyny przez chwilę udawała, że tego nie widzi. Ale kiedy jej córka nie podniosła się jak zwykle, wyjrzała zza drzwi kuchennych
-Co ci?-spytała marszcząc brwi
-Źle się czuje-odpowiedziała Hoshi a zimny dreszcz przebiegł po jej kręgosłupie
-Zmierz gorączkę-powiedziała blondynka podając córce termometr
Po dziewięciu minutach dziewczyna wyciągnęła go spod pachy i usiłowała coś z niego odczytać, ale mimo że wiedziała jak to się robi, nigdy nic na tym nie widziała. Kobieta niemal wyrwała urządzenie z rąk dziecka i poprawnie odczytała 37.6`. Potarła skronie i spojrzała na dziewczynę, która też chciała wiedzieć co jej jest
-Dobra, zostajesz w domu-westchnęła wychodząc-Mam nadzieję, że nauczycielka niemieckiego nie wpisze ci jedynki
-Tak mamo-dziewczyna jęknęła i zabrała się za ścielenie łóżka
Po ubraniu się przeszła do dużego pokoju na śniadanie. Po chwili jej młodszy brat wyszedł z jej mamą a ona położyła głowę na stole
-Przepadnie mi sprawdzian z biologii-szlochała-A wczoraj tyle się uczyłam, bynajmniej baba z chemii może mnie w dupę pocałować, mam ją gdzieś
Po obejrzeniu paru nudnych seriali takich jak Dlaczego ja?, Trudne sprawy oraz Malanowski i partnerzy, postanowiła wykonać zadania, które dała jej mama. Wyniosła śmieci, posprzątała pokój, w którym wszędzie walały się książki i opróżniła zmywarkę. Nawet udało jej się nie rozbić żadnego naczynia. Zjadła obiad i nie wiedziała już co z sobą zrobić. Jej przyjaciółki wciąż były w szkolę a najlepsza przyjaciółka umiera w domu na zapalenie krtani, więc z nią to sobie nie pogada. Kiedy jej mama wróciła, pomogła jej wnieść i wypakować zakupy, sprawdziła kiedy spowiadają w jej parafii i zrobiła porządki w szafie z butami. Po odłożeniu za małych par dla jej kuzynki, okazało się że ma tylko 4 pary butów. Miętowe Martensy, w których śmigała przez całą jesień i "zimę". Niskie trampki, w których śmiga teraz, buty do wody, w których pływała w lato, przez obawę przed kolczatkami. No miała też kroksy w czarno-różowy wzór moro
-A gdzie reszta twoich butów?-spytała jej mama zdziwiona ich jakże liczną ilością
-Nie ma-odparła jej córka i wyszła po raz kolejny na śmietnik, tym razem ze swoim bratem
Odpaliła swój laptop i obejrzała parę odcinków nowego anime, które znalazła przez przypadek. Mama już wcześniej powiedziała jej że następnego dnia też zostanie w domu. Ale nagle wpadła i nakrzyczała na swoją córkę, tylko przez to, że jej dziadkowie są źli bo ich wnuczka znowu nie chodzi do szkoły. Kiedy blondynka wyszła z pokoju dziecka, dziewczyna oparła twarz o biurko i szlochnęła. Była świadoma ile rzeczy ma następnego dnia do zdania i czym prędzej wyciągnęła książki. Mimo, że oceny miała średnie była świadoma swojego intelektu. Po prostu w szkole się nie starała a jej fotograficzna pamięć uratowała jej leniwe dupsko niezliczoną ilość razy. Tym razem też. Nauczyła się recytować fraszkę Jana Kochanowskiego "Na lipę" w 15 minut. Jej szkolne doświadczenie też się przydało, bo wiedziała jak zatamować krwawienie z nosa, które jutro musi opisać na kartkówce. Jej przyjaciółka średnio krwawiła 3 razy w tygodni, a ona jako jej osobista pielęgniarka łaziła za nią do łazienki i pilnowała aby dziewczyna nie zadławiła się krwią. Kolejna kartkówka była z religii, bawiło ją to, ale po przeanalizowaniu poprzedniego tygodnia, nie dość że zgłosiła się do czytania dla dzieci, to i tak to już zdała. Ku*wa, nie wierzę w jej szczęście! Z tego, że wystarczyło mruczeć pod nosem co chwila, dla utrwalenia Kochanowskiego, mogła dokończyć normalnie wieczór. Weszła na internet. Jedną stronę zajęła YouTubem, na którym leciały przypadkowe piosenki, które wpadały jej jednym uchem a wypadały drugim. Włączyła nową stronę i wystarczyło że wyprała odpowiednią miniaturkę, żeby od razu wyświetlił się jej spis postów. Po wejściu na stronę główną klasnęła w dłonie radośnie
-42 wyświetlenia!-pisnęła szczerząc się do maszyny-Ciekawe ile nas już jest w sumie!
Kliknęła Moje blogi i spojrzała na łączną ilość wyświetleń na tym blogu. W pokoju zapanowała cisza
-Kurwa wkręcają mnie-burknęła z typowym poker fejsem


Przez chwilę patrzyła się z tym wyrazem tępo w liczbę na ekranie. Nie wiedziała jak to interpretować, po raz pierwszy internet wykręcił jej takiego kawała
-Chwila...!-złapała się za głowę-Jak internet mógł mnie wkręcić?!

 -No właśnie kurwa?!-odpowiedziała sobie-Nie mógł! A więc to znaczy że....O KURWA!

 





 


 Po pierwszej fali szoku, przy której zdarła sobie całe gardło. Bo z wrażenia darła się jak opętana, kto by się nie darł? Przyszła druga fala, ta w której rzyga się tęczom ze szczęścia. Musiała to jednak dobrze rozegrać, żeby nie wyjść na frajera, więc zanim puściła kolorowego pawia wykonała taki fajny gest


Dopiero po nim zaczęła robić to:
 


 
 
 

 Po tej ogromnej fali radości, nadeszła ostania fala. Hoshi zrobiło się tak cholernie ciepło na serduszku, nie wiedziała jak wam podziękować. Schyliła się żeby z szafki wbudowanej w biurko wyciągnąć zeszyt. Otworzyła go na odpowiedniej stronie zatytułowanej różowym flamastrem LISTA CELÓW NA 2016! Zjechała wzrokiem, już z długopisem w ręce na 7 punkt i z satysfakcją zrobiła koło tego haczyk
-Odhaczone-szepnęła do siebie z na kartkę upadły dwie krople jej łez




 
 

 -Co się stało?-poczuła dłoń na swojej głowie, odwróciła ją i zobaczyła zatroskane spojrzenie swojej mamy. Oczywiście Hoshi nikomu nie powiedziała o blogu, nie wiedziała co odpowiedzieć mamie
-Ja tylko....Spełniłam marzenie-powiedziała z uśmiechem





Kobieta uśmiechnęła się troskliwie, wiedziała że i tak nie dowie się co to było za marzenie. Myślała, ze jej córka majaczy w gorączce. Wiedziała że jej starsze dziecko ma słabą odporność i nie ma miesiąca, w którym nie byłaby chora. Było to uciążliwe dla wszystkich, a dziewczyna nie mogła wychodzić często na dwór. Do tego problemy rodzinne, szkolne, fałszywe przyjaźnie, śmierć. To wszystko spadło na barki jej córki tak szybko, tak niespodziewanie. Nie wiedziała czy jest dobrą matką. Jej księżniczka mówiła dużo o wszystkim, ale nigdy nie powiedziała jej że się boi, jest smutna, zła lub szczęśliwa. Za to jej syn wolał rzucił prosto z mostu jest mi smutno, niż bawić się w chowanego tak jak jego starsza siostra. Dlatego nie wiedziała, że jej córka miała depresje, że za wszystko się obwiniała, nie radziła sobie. Była z niej dumna, kiedy ona płakała przez rozpad rodziny w swoim pokoju, jej zaledwie 13 letnia córka, którą wszyscy uważali za gówniarę z ciętym językiem weszła jej do pokoju. Usiadła koło niej i przytuliła ja do siebie. Zaczęła ją głaskać i szeptać jej do ucha
-Nie martw się, będzie dobrze-mówiła spokojnie-Nawet jeżeli nie wiesz co będzie jutro, nie bój się, zaufaj mi, ja będę zawsze obok
Jej matka rozryczała się na dobre, ale jej córka była opanowana jak nigdy, jakby ktoś wyprał z niej emocje
-A co z tobą?-spytała kiedy jej dziecko zaczęło wychodzić
-Mną się nie przejmuj-odwróciła się przez ramię-Jestem kuloodporna
Wiedziała że już od dzieciństwa, jej córka nie była szczęśliwa. Wiedziała, że dziewczyna ma małe marzenia, nie marzyła już o księciu z bajki lub nowej lalce
-Już dawno wyrosłam z lalek-powiedziała jej kiedyś kiedy babcia proponowała jej zabawki na urodziny, a po pytaniu co chcesz, zawsze odpowiadała-Niczego, mam to co mi potrzeba
Teraz kiedy jej córka płakała z marzenia, które udało jej się spełnić, była pewna, że Hoshi ma wiele małych marzeń. Spojrzała na lewo, był tam otwarty zeszyt jej córki. Wzruszyła się kiedy przeczytała "Dorosnąć"
-Idź spać-pocałowała ją w czoło-Jesteś zmęczona
Dziewczyna kiedy jej mama wyszła otarła łzy i uśmiechnęła się
 


 Weszła w 'Nowy Post'. "Kocham was"-napisała z lekkim uśmiechem-"Dziękuje za ponad 10000 wyświetleń"
Chciała napisać coś jeszcze, ale po wstukaniu paru klawiszy skasowała je. Nie była jeszcze na tyle pewna, żeby napisać co czuje tam bardzo głęboko, na tyle otwartości, nie mogła sobie pozwolić



!CUŚ TAK EKSTRA OD SIEBIE!
Ludzie czasem to strasznie egoistyczne stworzenia. Do niedawna sama byłam takim stworzeniem, nie chodzi mi o to że nagle przestałam być człowiekiem ale ktoś powiedział mi coś ważnego
-Rozumiem to, że ty masz takie a nie inne problemy. Ale rozejrzyj się dookoła, inni też mają problemy, większe lub mniejsze. Jednak ty, która udaje wiecznie silną, którą wskazuje na przykład dla innych, nagle odpuszczasz. To nie do pomyślenia! Jesteś tchórzem, poddajesz się kiedy inni w obliczu wyzwania wstają i idą na przód
Wtedy odpowiedziałam na swoją obronę, może nie musiałam tego robić ale teraz gdybym tego nie zrobiła byłabym bardzo nieszczęśliwa
-Nie jestem kuloodporna-szepnęłam burząc swój idealny świat-Wiem jak wyglądam, wiem że inni śmieją się ze mnie, wiem że jestem słaba, ja to wszystko wiem...Pani nie rozumie, ja nie pasuje do systemu. Naprawdę staram się wpasować, ale co mam zrobić jeżeli oni już na początku mnie skreślili a ja dalej udaje że wszystko jest tak jak było?
-Zrób to samo z nimi-odpowiedziała-Skreśl ich. Zacznij od nowa. Od teraz. Ale walcz, do końca, o wszystko
Starałam się, naprawdę się starałam. Cholera! Złamali mnie po chwili, było nawet gorzej niż na początku. Upadałam nisko, ale starałam się. Musiałam udowadniać swoją wartość, walczyć o szczęście, bić się z prawdą. Kłamać, udawać, izolować się, zmienić się...
Ludzie czasem to strasznie egoistyczne stworzenia...Nie wiedzą przez jakie piekło musieli przejść inni aby podnieść się silniejszymi i ruszyć po swoje! Musieliśmy odbić się od dna aby stać się tym, którymi teraz jesteśmy!

czwartek, 17 marca 2016

Rozdział 15.

 No nareszcie! Ostatni rozdział skończony! Już tylko prolog! Właściwe, ten rozdział jest taki średni...Chciałam w nim pokazać jak wyglądają dni Torikage! Na epilog troszku sobie poczekacie, ale będzie w tym miesiącu...chyba. Mam dwa pomysły na kolejną serię i nie wiem, który będzie lepszy...zrobię później ankietę...Wiecie jak jest was dużo? O tyle ---> 9824 *o* Oszaleliście, jak wam to coś może się tak podobać?! DZIĘKUJE!!!!! Normalnie nie wierzę, jednym z moich celi na ten rok było wybicie 10000 wyświetleń na tym blogu, z wami to będzie bułka z masłem! Kocham was bardzo! Jezzzu, ale się rozpisałam a i tak pewnie 3|4 z was to ominie...Trudno! Do zobaczenia w epilogu, w którym będą długggie podziękowania
A teraz zapraszam do czytania!
~Hoshi
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

"Inwestycja" w Akatsuki, okazała się genialnym pomysłem. W przeciągu paru miesięcy, przestępczość w całym Kraju Ptaków była niemal zerowa. Nie zabijali nikogo oprócz przestępców i czasem nawet uczyli młodsze dzieciaki technik, lub po prostu się z nimi bawili. Ja niemal całe dnie spędzałam przy biurku, sprawdzając raporty i skargi na Tobiego. Asaya była moją prawą ręką i wykonywała moje każde polecenie bez przeciwstawienie. Na początku trudno było nam się odbić od dna, ale jak to mawia Rotari
-Najpierw trzeba sięgnąć dna aby wznieść się w przestworza-powiedziała kiedyś gdy zobaczyła mnie niemal nieprzytomną przy biurku
Odsunęłam się na krześle od drewnianego blatu i przeciągnęłam się. Azusa, który spał w postaci człowieka na kanapie, zwinięty w kłębek podniósł się i ziewnął. Podeszłam do drzwi balkonowych i otworzyłam je, wpuszczając do środka świeżego powietrza. Chłopak zeskoczył z kanapy i na czworaka podszedł do mnie aby wyprostować się i chwycić moją dłoń. Wyszliśmy na balkon a ja oparłam się o barierkę. Azusa wskoczył na nią i kucnął rozglądając się zafascynowany. Ludzie dzisiaj byli bardzo zabiegani, zbyt bardzo. W końcu w Senbonzakurze miał odbyć się festiwal z okazji...właściwie to praktycznie bez okazji. Każdy tłumaczył to urodzinami Azusy, wilczek był dumny, a my mogliśmy się bawić. Podrapałam chłopaka za uchem a on zamruczał jak kocur. Ludzie potrącali się nawzajem w pośpiechu, każdy chciał mieć jak najpiękniej przystrojony dom z tej okazji.
-Sakura-hime-mimo, że rozmawiałam z Azusą codziennie, to było jedyne co potrafił powiedzieć normalnie-De...szcz pła-tkó-w
Podniosłam do góry rękę używając Misharin'a a z nieba zaczęły prószyć płatki wiśni. Inni zatrzymywali się i podziwiali zjawisko, którego rzadko używałam. Spojrzeli w stronę balkonu a Azusa energicznie do nich pomachał, na co oni reagowali bardzo pozytywnie
-Do wieczora jeszcze sporo czasu!-powiedziałam głośno patrząc na nich-Spokojnie bo się zabiegacie i kto będzie wieczorem ze mną tańczył?
-Ja! Ja! Ja!-krzyczał Azusa zgłaszając się, pogładziłam go po włosach a on niemal wtulił się w moją dłoń
-Ja też!-spojrzałam na dół i zaśmiałam się-Chodź do mnie!
Odbiłam się od barierki rękami i zbiegłam na dół, zaraz po wyjściu z budynku blondyn zamknął mnie w swoich ramionach i okręcił w okół własnej osi. Roześmiałam się mu do ucha
-Naruto!-powiedziałam oglądając go-Przyciąłeś włosy trochę!
-Mówiłem że zauważy!-krzyknął w stronę krzaków, z których wyszedł siwowłosy-Wisisz mi ramen!
-Nie ma z wami Sasuke?-spytałam marszcząc brwi-To już kolejny raz kiedy nie chciał tu przyjść?
-Tak Sakura, ciebie też miło widzieć-mruknął Kakashi a ja się zaśmiałam-Musisz go zrozumieć, ma dużo misji, praktycznie go nie ma w wiosce...Jeszcze teraz kiedy~
Naruto nagle zerwał się z miejsca i zasłonił Kakashiemu buzię ukrytą pod maską. Złożyłam ręce na piersi i uniosłam pytająco brew
-Kiedy co?-powiedziałam lekko zirytowana
-A nic, nic-machnął dłonią blondyn, wciąż trzymając dłoń na masce senseia
-Uzumaki Naruto, żądam od ciebie szczerej odpowiedzi!-krzyknęłam chwytając go za policzek-Kiedy co!?
-Kiedy Uchiha Sasuke, chce znaleźć partnerkę do odbudowy klanu-powiedział i rozmasował policzek, który potraktowałam dość brutalnie
Cofnęłam dłoń i spuściłam głowę. Westchnęłam i uśmiechnęłam się smutno. Zawsze miałam cichą nadzieję, że kiedyś to jednak ja zostanę jego żoną. Między nami zapanowała chwilowa cisza, którą przerwał niebieski chłopak
-Na-ru-to!-pisnął i skoczył blondynowi na szyję. Zmienił się szybko w wilka i zaczął go lizać po twarzy, machając ogonem
-Ty, pan śliczny-mruknęłam patrząc na zwierzę-Ty pies czy wilk w końcu? Bo już sama się pogubiłam
-Sakura-hime!-podbiegła do nas Asaya, która szybko się ukłoniła-Mamy nowego klienta, Pan Takamoshi zgubił syna...znowu
-Ja z tym człowiekiem nie mogę-westchnęłam przyjmując od niej papier-Wyślij Drużynę 2 z młodzików i mam gdzieś ich zdanie
Złożyłam podpis na papierze a brunetka ukłoniła się i weszła do budynku. Naruto patrzył na mnie marszcząc nos, przyłożył dłoń do brody. Tak jak to robią wielcy naukowcy w zadumaniu
-No co?-spytałam opierając ręce na biodrach i pochylając się w jego stronę
-Jesteś okrutna-ręce opadają na niego, naprawdę-Zupełnie jak babcia Tsunade
-A kto mi zabroni?-pokazałam mu język-A właśnie! Otworzyliśmy niedawno budkę z ramenem, zapraszam was na drugie śniadanie, co wy na to?
-Chodźmy Sakura-chan!-blondyn chwycił mnie pod ramię i zaczęliśmy iść w czwórkę
-Chwila-pstryknęłam palami a w okół szyi Azusy znalazła się obroża, a w mojej dłoni smycz zaczepiona do niej. Widziałam sceptyczny wzrok blondyna i smutne spojrzenie wilka-Daj mi spokój. Właściciel nienawidzi kiedy Azusa skacze mu po blacie i powiedział, że bez smyczy mnie nie wpuści nie zważając kim jestem
Uzumaki zaśmiał się i przeszliśmy w dalszą część rynku. Właściciel przyjął nas z otwartymi ramionami i pozwolił nam zjeść na koszt firmy. Zawsze jadłam u niego na koszt firmy, nie umiał się oprzeć moim oczom, w których widział łąkę na której poznał swoją sarnę. Mówiąc sarnę mam na myśli jego żonę. Sam ją tak nazywa
-Jak tam pana sarna?-spytałam przed jedzeniem-Zdrowa?
-Jak ryba!-pisnął niczym pięciolatek, tymczasem miał po pięćdziesiątce-Muszę przyznać, że uratowałaś mi dzisiaj życie, Torikage-sama. Sarenka niczym huragan zaczęła na mnie naskakiwać na środku placu, gdy nagle deszcz płatków zesłałaś. Ona zamilkła...i powiedziała że nasza Torikage jest delikatna niczym kwiat lilii ale zaskakująca równie jak muchołapka
-Yyyyy...dziękuje?-odgarnęłam włosy do tyłu-Przyjmę to jako komplement
-Tak, tak muchołapko-prychnął śmiechem Uzumaki i szturchnął mnie łokciem
-Jeszcze raz mnie tak nazwiesz a skarzę cię na publiczne ścięcie-powiedziałam spokojnie ale pełna wrogości w głosie
-Ugh! Jesteś serio okrutna Sakura-chan!-burknął za co oberwał po głowie
Poczułam znaną mi czakrę i westchnęłam przeciągle. Uderzyłam czołem o blat i już wiedziałam, że nie zaznam spokoju
-Już na wstępie, mówię ci nie
-Ale nawet nie wiesz o co mi chodzi! Sakura-san!-odwróciłam się w stronę blondynki
-Czyli nie chodzi ci o to, że znowu dałam ci prostą misję rangi D-powiedziałam podnosząc brew i opierając się wygodnie o blat-Mylę się Ayanasaki?
-To jest Ayanasaki!?-krzyknął nagle Naruto wskazując dziewczynkę-Przecież ostatnio tak nie wyglądałaś!
Rzeczywiście, kiedy ostatni raz Naruto widział Ayanasaki miała ona włosy do ramion, szczerbate zęby i była niczym cień, lubiła różowe ubrania i chodziła z maskotką królika. Teraz jej włosy sięgały niemal pasa, miała piękny uśmiech a jej strój był czarno-różowy z elementami klanu Haruno
-Ayanasaki, zrozum jesteś jeszcze geninem i nie dostaniesz żadnej trudniejszej misji do czasu egzaminu-powiedziałam poważnie a ona tupnęła, prychnęła i wyszła
-Jest jak ty Naruto-zauważył Kakashi-Tylko oczy ma po Sakurze, myślę, że tak wyglądałoby wasze dziecko
-Nie tylko ty tak uważasz-machnęłam lekceważąco ręką-Jej koledzy z klasy kiedy ostatnio widzieli nas razem, stwierdzili, że Ayanasaki jest naszym nieślubnym dzieckiem.
-Sakura-hime, przyszedł pustelnik z doliny...-powiedziała konspiracyjnym szeptem Asaya-Mówi coś o jakiejś burzy piaskowej i innych katastrofach pogodowych
-Porozmawiam z nim-westchnęłam i zeskoczyłam ze stołka-Idziecie?
Skinęli i ruszyliśmy przed bramy wioski. Asaya miała rację, na placu był pustelnik z doliny, którego imienia nikt nie znał. Jednak tym razem była jakiś...inny. Ubranie, zachowanie się zgadzały ale wydawał mi się znacznie słabszy z budowy
-Zagłada! Tsunami zejdzie na Senbozakurę w dniu przesilenia wiosny!-krzyczał wymachując rękami, ludzie zaczęli szeptać i patrzeć na niego dziwnie-Nikt nie ocaleje! Nawet klan Haruno! Nawet wspaniała Torikage!
Potarłam skronie, coś tu się nie zgadzało. Podeszłam bliżej i chwyciłam jego ramiona, spuściłam głowę. Już parę razy napluł mi w twarz, nazywając, omamioną córką szatana...chwila, przed sekundą nazwał mnie wspaniałą Torikage
-Niech pan się uspo~-podniosłam głowę w górę i zaniemówiłam-Idiota!
Krzyknęłam i zdzieliłam go po głowię, on zachwiał się i upadł. Pech chciał że zdążył mnie chwycić, przez co poleciałam na niego. Wtuliłam się w jego szyję, leżąc na nim
-Idiota, głupek, ciołek, smarkacz i gówniarz-wyklinałam na niego-Jesteś serio powalony...Sasuke-kun
-Ciebie też miło widzieć Sakura-zaśmiał się cicho i objął mnie-Wstań ze mnie
-Zmuś mnie-prychnęłam-Tutaj mam większą władzę niż ty
Podniosłam się a kiedy i on wstał, uderzyłam go w ramię. Machnęłam ręką, zrzucając jego kapelusz, który wcześniej zasłaniał mu twarz. Odwróciłam się do Naruto i Kakashiego, którzy ledwo powstrzymywali śmiech
-Głupki!-krzyknęłam i rzuciłam w nich wazą, która stała obok. Kakashi zdążył się odsunąć, ale donica trafiła Naruto powalając go
-Sakura-san!-słysząc ten krzyk padłam na kolana
-Daj mi już spokój Ayanasaki! Idź pomęczyć Ikottiego!-szlochałam wstając-Inaczej nie dopuszczę cie do egzaminu!
-Ale to nie fair!-krzyknęła blondynka
-Taki mamy klimat!-krzyknęłam głośniej
-Chciałam ci powiedzieć że Babcia cię wzywa!
-A no chyba, że tak-zaśmiałam się i podrapałam po karku-Prowadź!

Minęło parę godzin zanim zostałem z Sakurą, sam na sam. Byliśmy na spacerze, aktualnie na łące za posiadłością Haruno. Rozmawialiśmy mało, nie przeszkadzało mi to jednak
-Słyszałam, że szukasz partnerki do odbudowy klanu-zaczęła a ja przełknąłem ślinę
-Wstępnie-mruknąłem-Pora się za to zabrać, minęły już trzy lata odkąd jestem pełnoletni. trzeba by było w końcu się ogarnąć. W końcu Naruto ma Hinatę, ty masz wioskę a ja jestem sama
-Ty masz wioskę-zaśmiała się-To brzmi identycznie jak: Ty masz koty
Zaśmiałem się i spojrzałem na Sakurę, wyglądała na zmęczoną
-Masz dużo pracy?-skinęła z uśmiechem
-Od brzasku do zmierzchu jestem w pracy, ale nasz kraj wyszedł z kryzysu i idziemy w świetlaną przyszłość-wskazała słońce-Wszyscy z klanu Haruno mogą kontrolować Miszharin'a, więc nie jesteśmy bezbronni. Rada stoi za mną murem, a ja staram się być dobrym przywódcą...Czasem mam wątpliwości, ale przecież jestem dziedzicem...Myślę że to jakaś klątwa, Dziedzictwo, co za psychol to wymyślił?!
-Nie wiem-chwyciłem jej podbródek i odwróciłem w swoją stronę-Tęskniłem za tobą
-Zawsze możemy to nadrobić-mruknęła z seksownym uśmiechem i wpiłem się w jej usta...

wtorek, 23 lutego 2016

Może Jednopartówka?

Co powiecie na jednopartówkę? Niby już ją zaczęłam ale tym razem nie jest o Sasusaku. Głównie jest o całej Drużynie 7 z przeplotem Gaasaku (Gaara i Sakura, jakby ktoś nie wiedział ;) ). I ogółem mam zamiar ją skończyć ale wolę się was spytać co o tym myślicie. Bo sensu nie będzie jeżeli nikt tego nie przeczyta ;(( Pozdrawiam :))
~Hoshi

poniedziałek, 22 lutego 2016

Rozdział 14.

W poprzednim rozdziale zrobiłam z Sasuke taką ciotę, w ogóle zrobiłam tu z niego ciotę xpp Przepraszam za przerwę ale dopiero wczoraj wróciłam z ferii i zdążyłam już skasować mój komputer :< Rozdziały przez najbliższy okres będą rzadziej, przepraszam :(( Pozdrawiam
~Hoshi
_______________________________________

Obudziłam się przez ból rozsadzający moją czaszkę. Miałam wiele otarć i siniaków, czułam się jakby coś mnie rozjechało. Próbowałam się podnieść ale byłam unieruchomiona. Moje dłonie były skute nad głową mosiężnymi kajdanami przykutymi do ściany. Nogi były przytwierdzone do podłogi a kajdany mocno mnie uwierały i obcierały, zostawiały krwawe ślady na mojej nagiej skórze. Ktoś musiał mnie przebrać z mojej sukni. W celi było ciemno, jedyne światło zapewniało okno. Nie, to nawet nie było okno, to była dziura w kamiennej ścianie z kratami grubości paru centymetrów
-Śmierdzi tu, jakby coś zdechło-mruknęłam do siebie starając podnieść się do wygodniejszej pozycji-Nie wierze że Azusa uciekł
Dzięki światłu mogłam zobaczyć tony kurzu, który unosił się wszędzie. Wleciał mi do nosa i kichnęłam. Coś pisnęło, a ja modliłam się żeby nie był to szczur. Odruchowo szarpnęłam się z obrzydzenia przez co sprawiłam sobie dużo bólu, poczułam ciepłą ciecz spływającą po moich rękach. Krew spływała po moich nagich ramionach i brudziła mnie całą, wnioskuje że musiałam być ubrana w jakąś zwykłą szmatę. Usłyszałam kroki, dość proste do rozpoznania. Dwóch mężczyzn i dziewczyna, nie widziałam ich
-Sakura-sama już cię stąd zabieramy-poznałam ten głos
-Miu-chama-powiedziałam szczęśliwa, nigdy nie sądziłam że jeszcze kiedyś ich spotkam-Tak dawno się nie widzieliśmy!
-Ej laleczko nie czas na takie pogaduchy-po chwili skojarzyłam ten głos z Reiem, był dużo dojrzalszy i głębszy niż wcześniej
-Nie ruszaj się-Kurosaku uwolnił moje kończyny i w końcu pomógł mi wstać
Poczułam na ramionach miły materiał, była to koszulka Reia, pod spodem miał jeszcze bluzkę z siatki obronnej. Miu chwyciła mnie za nadgarstek i zaczęła prowadzić przez mokre korytarze lochu. Otworzyli drzwi a światło mnie oślepiło na moment, zanim przyzwyczaiłam się zostałam ciągnięta przez puste korytarze
-Co wy tu robicie?-spytałam odgarniając brudne włosy do tyłu, spojrzałam na nie i aż krzyknęłam-O Boże, są całe we krwi!
-Niebieski chłopak-nie wiele mi to powiedziało
Sięgnęłam dłonią na kark i spojrzałam na nią, drugą ręką zasłoniłam sobie usta. Moje palce były we krwi. Jeszcze nie czułam bólu albo już się do niego przyzwyczaiłam. Wyszliśmy z kryjówki niezauważeni i szybko pobiegliśmy w las. Byłam brudna, wyczerpana, obolała i zakrwawiona. Jedyne o czym teraz marzyłam to kąpiel, sen i coś na ten ból. Nawet nie wiedziałam gdzie jestem i dokąd prowadzi mnie ta trójka. Dopiero po chwili poznałam tą okolicę i szczerze nie chciałam tu być. Miejsce, do którego już nigdy nie chciałam wracać. Baza Akatsuki, jeżeli teraz mnie zaatakują to Kraj Ptaków może sobie poszukać nowego Torigake. Nie mam z nimi najmniejszych szans w walce. Sam Itachi powiedział, że trzymali mnie jedynie dla Misharina, którego chcieli ze mnie wyciągnąć. Weszliśmy tam i poszliśmy jednym z wielu długich korytarzy na jego końcu stała Konan, której najwidoczniej ulżyło kiedy mnie zobaczyła
-Czy to co mówił Itachi to prawda?-spytałam patrząc głęboko w jej oczy-Czy pomogliście mi tylko dlatego, że jestem Dziedziczką Misharin'a?!
-Itachi tak powiedział bo wiedział że zginie-westchnęła wyciągając dłoń w moją stronę-Nie chciał żebyś o nim pamiętała jak o osobie, która cię kochała. Chciał żebyś go znienawidziła
-Wierze ci Konan-podałam jej dłoń z uśmiechem-Nie zabijecie mnie?
-Nie-usłyszałam za jej plecami-Sakura nigdy nie chcieliśmy cię zabijać
-Pein!-uśmiechnęłam się szeroko
-Witaj w domu Sakura!-Deidara położył mi dłonie na ramionach-Tęskniliśmy za tobą
Nagle zobaczyłam coś dziwnego za Peainem, stał tam chłopak. Jego skóra była niebieska, tak jak jego włosy i ubranie, które stanowiły jedynie spodnie wyglądające jakby były jego częścią. W jego oczach były dwa światełka, który emanowały jasnym blaskiem
-Azusa!-krzyknęłam a chłopak wyszedł zza pleców Peina i podszedł do mnie ze spuszczoną głową. Myślał pewnie że go okrzyczę. Uderzyłam go lekko w głowę a on spojrzał na mnie zdziwiony, szybko zamknęłam go w swoich ramionach i położyłam dłoń na jego włosach-Tak się o ciebie martwiłam
Poczułam jak on wtula się w moje zagłębienie szyjne i mocno oplata mnie ramionami, łzy napłynęły mi do oczu. To dlatego Azusa uciekł, żeby sprowadzić pomoc. Tylko...
-Jak to trafiłeś?-spytałam odsuwając go trochę od siebie, wciąż trzymałam jego ramiona
-On nie mówi, a przynajmniej nie w naszym języku-powiedział Sasori
Azusa palcem wskazującym dotknął moją pierś w miejscu serca. Patrzył na to miejsca i po chwili powiedział powoli i z trudem
-Sil..ne Wspo-mnie-nia-jego przyjemny głos był ukojeniem dla moich uszu
Uśmiechnęłam się i znów przytuliłam go, a on wtulił się we mnie jeszcze bardziej
-Dziękuje Azusa-szepnęłam mu do ucha-Uratowałeś mnie
Po chwili Konan zaproponowała mi umycie się i opatrzenie moich ran. Ruszyłam z nią i Miu do łazienki ale Azusa nie został wpuszczony. Z trudem i bólem ściągnęłam ubrania, które przytuliły się przez zaschniętą krew i weszłam do wanny pełniej piany i ciepłej wody. Usłyszałyśmy nieznośny skowyt i drapanie o drzwi
-Miu wpuść go tu-dziewczyna wstała i podeszła do drzwi
Przekręciła klucz w drzwiach a do środka wpadł na czworaka Azusa który obiegł pokój dookoła wanny a później wstał. Ściągnął spodnie i wszedł do wanny. Siedział w miejscu gdzie wcześniej miałam nogi, musiałam je podkulić i zakryć nimi miejsce intymne
-Gdzie byłaś tak długo?-spytała po chwili obrażona trochę Miu
-W Kraju Ptaków-skinęłam-Zrobiłam tam prawdziwą rewolucje
-Nie rozumiem-odpowiedziała a Konan zaczęła wcierać w moje włosy szampon
-Odbudowałam klan-zaczęłam wyliczać na palcach-Stworzyłam Azuse i zostałam Torikage
Azusa pisnął i przytulił się do moich piersi kiedy piana, którą dmuchał wylądowała mu na nosie. Westchnęłam zażenowana i z rumieńcem, to był pierwszy raz kiedy ktoś był tak blisko mnie
-Jesteś Torikage?-spytała Konan
-Że jak?!-do środka wpadł Deidara i Sasori a ja pisnęłam-I tak nic nie widać przez tego kundla!
Azusa warknął wtulając się we mnie mocniej a ja prosiłam w duchu, żeby się teraz nie odsuwał
-Mimo wszystko jestem już kobietą i należy mi się trochę prywatności!-warknęłam-Won stąd!
-To co on tu robi?-Deidara wskazał na Azuse, który pokazał mu język
-Azusa to część mnie, uosobienie Misharina!-zadarłam nos w górę-Wy to zwykłe zboczeńce! Wynocha!
-Od kiedy jesteś głową wioski?-spytała Miu siadając na parapecie
-Eeee....nooo-zarumieniłam się-Właściwie, to od dzisiaj...
Miu się zaśmiała i później razem z Konan zapewniły mi opiekę medyczną. Po tym jak zabandażowały mi cały korpus, nadgarstki i kostki dostałam nowe ubranie. Poszliśmy coś zjeść, czułam się jak w domu
-Zadecydowałam że w Kraju Ptaków macie immunitet-powiedziałam podczas obiadu ale później dodałam wskazując na Hidana widelcem-O ile nikogo nie zabijecie, a bynajmniej bez mojej zgody
-Serio!?-skinęłam-Dzięki Sakura, jesteś wielka!
-W końcu jesteśmy rodziną-uśmiechnęłam się przechylając głowę na bok-Ale ja nie zmywam!
-Ja też nie!-krzyknęli nagle wszyscy ale na końcu każdy zwalił na Deidare i on musiał pozmywać
-Miu, Rei, Kurosaku-zwróciłam się do młodzików-Jeżeli nie macie nic przeciwko, chciałabym żebyście wrócili ze mną do Kraju Ptaków
-Ale my nie mam...-nie dałam jej skończyć
-Chcę abyście dołączyli do klanu Haruno-powiedziałam patrząc na ich zdziwione twarze-Brakuje mi was tam, a takie zuchy nieźle by się przydały nie tylko w klanie ale też w mojej pracy...Chcielibyście?
-Sakura-sama!-Miu krzyknęła i rzuciła mi się na szyje a zaraz później dołączył do niej Azusa, Rei i Kurosaku-Tak! Tak! Tak!
-To kiedy wracamy do kraju-spytał Rei gestykulując z przeszklonymi oczami
-Do domu Rei-chwyciłam jego dłoń i z uśmiechem spojrzałam w jego oczy
Chłopak wyrwał dłoń i zasłonił nią usta. Skulił ramiona i zaczął płakać, a ja uśmiechnęłam się szczerze i przytuliłam go do siebie. Już po chwili poczułam lekki ciężar na plecach
-Azusa ile ty się będziesz do mnie przytulał jeszcze?-zaśmiałam się patrząc na niego przez ramię
-Za-wsze!-powiedział z uśmiechem a wszyscy zaśmialiśmy się
-Wracajmy już do domu Sakura-sama-poprosiła Miu-Kraj cię potrzebuje
Wstałam od stołu i pobiegłam do gabinety Peina, tak nagle się zerwałam to mogło wyglądać naprawdę dziwie ale chciałam się czegoś dowiedzieć. Wpadłam tam bez pukania, za co on mógłby mnie zatłuc
-Sakura?-spojrzał na mnie zdziwiony
-Jak być dobrym przywódcą?!-skłoniłam się nisko w geście szacunku-Powiedz mi, proszę!
-Eh Sakura...Chyba najważniejsze jest, to że musisz sobie uświadomić, że jesteś odpowiedzialna za wszystkich-powiedział po chwili-Źle mi się to mówi akurat mówi, ale powinnaś dorosnąć
-Oh-spojrzałam na niego zdziwiona ale dodałam-Postaram się
-Powinnaś zacząć myśleć o konsekwencjach swoich wyborów-kontynuował, chyba się wczuł-Przez twoje decyzje mogą cierpieć lub korzystać wszyscy inni. Musisz być też rozważna, ale powinnaś pamiętać żeby dbać o innych i dawać im przykład. Jaki Kage, taki jego kraj
-Jaki Kage, taki jego kraj-powtórzyłam aby zapamiętać-Chcę być szanowanym i szczęśliwym Kage no i dobrym!
-Więc to zrób!-spojrzał na mnie ostro-To rozkaz!
-Hai!-krzyknęłam z uśmiechem i skłoniłam się na pożegnanie. Ruszyłam do drzwi i chwyciłam już za klamkę ale zaryzykowałam. Odwróciłam się znowu w jego stronę i obiegłam szybko biurko, rzuciłam się na szyje i powiedziałam-Będę tęsknić Nagato
Puściłam go, ukłoniłam się jeszcze raz i wyszłam szybciej niż tam się zjawiłam. Z uśmiechem, który zaraz zmienił się na powagę weszłam do kuchni
-Wracamy do domu!-powiedziałam a Azusa zeskoczył z kanapy i szybko stanął po mojej prawej stronie
-Może powinnaś wyglądać jak Torikage?-spytał Deidara a ja spojrzałam na niego niezrozumiale-Ne, Sakura?
-Czy my myślimy o tym samym Deidara?-uśmiechnęłam się i poszłam z nim. Pokazał mi strój i zaczekał aż się ubiorę. Później pomógł mi związać włosy a ja byłam zachwycona z efektu-Jesteś kochany!
Wróciliśmy do kuchni a wszyscy byli zachwyceni moim nowym przebraniem. Azusa chwycił moją dłoń i wyszliśmy z ich kryjówki. Nie odbyło się bez długich pożegnań i przytulasów. Ludzie nazywają ich wrogami, przestępcami, mordercami, szaleńcami, ale ja nazywam ich rodziną. Szliśmy spokojnie przez las i pozwalałam co jakiś czas aby Azusa nas mocno wyprzedzał i wąchał drzewa, lub gonił wiewiórki. Dopiero kiedy słońce zmierzało ku zachodowi byliśmy w pobliżu wioski. Wiedziałam, że obietnica, którą złożył mi Sasuke była tylko przypływem nagłych emocji. Poza tym to nie miałoby to sensu, on w Konoszy ja w Senbonzakurze. Powinnam teraz skupić się na dobru mojego kraju i wyprowadzeniu go z kryzysu.

To co działo się w Wiosce Ukrytej w Wiśni, zwanej przez mieszkańców Senbonzakurą, było niczym rozpoczęcie wojny. Wszyscy biegali wystraszeni, zezłoszczeni i poważni po ulicach pragnąc dowiedzieć się czegokolwiek. Wysłano wszystkich ANBU na poszukiwania a w wiosce panował okropny zamęt. Szczerze dalej nie wiedziałem jak do tego wszystkiego doszło i właściwie dlaczego to do tego doszło. O zachodzie słońca Rotari, która była najspokojniejsza w tej całej sytuacji zebrała wszystkich na placu próbując uspokoić każdego. Co prawda nie przyszło mało osób a właściwie tyle co było na wyborze samego Torikage
-Proszę o zachowanie spokoju-mówiła spokojnie Rotari-Sytuacja już wk....
-Oj patrzcie to Torikage!-krzyknął jakiś mężczyzna wskazując na bramę wioski-To Sakura-sama!
Wszyscy byli zbyt zdziwieni aby jakoś zareagować, nawet ja, po prostu stałem koło Naruto i Kakashiego. Sakura stała w bramie a po jej prawej był Azusa w swojej pierwotnej formie, po jej lewej były te dzieciaki z Wioski Księżyca. Tłum się rozstąpił a Sakura z dumną miną ruszyła przed siebie. Miała Azuse na smyczy i trzymała go krótko. Wyglądała tak wyniośle, tak pięknie, jak przystało na Torikage. Byłem oczarowany jak jej nowa suknia powiewała za nią i jak idealnie wyglądała na tle zachodzącego słońca. Azusa wyglądał równie dobrze co jego właścicielka ale w pewnym momencie wyprostował się i szedł koło Sakury jako chłopak. Ona aktywowała Misharin'a a smycz prysła jak bańka mydlana. Dzieciaki szły dumnie krok za nią
-Sakura-chciałem do niej podejść ale ona odparła szybko
-Nie teraz Sasuke-powiedziała nawet na mnie nie patrząc-To nie czas na to. Muszę zacząć być w końcu Piątym Torikage i zająć się Krajem Ptaków!
Tłum zaczął klaskać i krzyczeć z radości a Sakura szła w stronę swojego budynku. Zanim tam weszła odwróciła się do tłumu i rozłożyła szeroko ręce. Wiatr zawiał a z nieba zaczął padać deszcz, z nieba zaczęły sypać płatki wiśni
-To już koniec-powiedział Naruto tylko do mnie-Już jej nie odzyskamy

-To dopiero początek-powiedziałam patrząc pewnie na Misako-Ta trójka, Rei, Miu i Kurosaku, uratowała mnie. Są bardzo mi bliscy, chciałabym żeby stali się częścią naszej rodziny, stali się częścią naszego klanu. Klanu Haruno. Co więcej chcę zacząć wypełniać moje obowiązki, chciałabym spotkać się z Tsunade i jej obstawą
-Hai-Asaya ukłoniła się i wyszła by po chwili wróciła z Piątą, Kakashim, Naruto i Sasuke
-Dziękuje Asaya-chan-czarnowłosa stanęła koło mojego biurka

Miałem deja vu, przed oczami siedziała mi Sakura i Asaya tak jak Tsunade i Shizune. Ona chyba miała tą samą wizję przed oczami. Tyle że Sakura wyglądała bardziej wyniośle, tak poważnie
-Co się stało z tobą Sakura?-spytał Naruto a Sakura wstała od biurka i podeszła do otwartych drzwi balkonowych
-Coś co powinnam zrobić już wcześniej-spojrzała na nas i podeszła do biurka ale nie usiadła-Dorosłam, zaczęłam myśleć o konsekwencjach moich wyborów i próbuje być rozważna
-Sakura-chan...
-Dlatego podjęłam decyzję-powiedziała donośnie-Decyzje przez którą cały kraj ucierpi, decyzję przez którą możemy nie znaleźć sojuszników. Ale zrobię to bo czuje że to jest dobre...Chcę robić dobre rzeczy!
-Czemu?-spytała Tsunade
-Bo jaki Kage, taki jego kraj!-powiedziała z uśmiechem i pięścią zaciśniętą na sercu-Dlatego podjęłam decyzje, że Akatsuki mają immunitet w Kraju Ptaków!
-Zwariowałaś?!-Tsunade chwyciła ją za ramiona-Oni są mordercami! Chcą zabić Naruto! Chcą zniszczyć świat!
-Wszytko zależy od tego jak bardzo ich znasz-strzepnęła brutalnie jej rękę-Dla ciebie są mordercami, dla mnie są rodziną, tylko dzięki nim jeszcze żyje. Kiedy wysłałaś mnie na tą misje do Kraju Wiatru wiele się nie pomyliłaś kiedy powiedziałaś że nie żyje. Byłam w śmiertelnym zagrożeniu, napadli mnie i chcieli zgwałcić. Nie było dla mnie ratunku i wtedy ktoś dał mi drugą szansę... To była Konan i Itachi, zabili bandytów i zabrali mnie ze sobą. Byłam czwarty dzień na głodzie, byłam posiniaczona i cała brudna. Oni doprowadzili mnie do życia, Konan nauczyła mnie walczyć, a Itachi nauczył mnie paru technik. Deidara i Sasori ze mną trenowali na co dzień, Kisame i Zetsu przygotowywali ze mną obiad i byli moimi królikami doświadczalnymi z medycyną. Pein nigdy nie kazał mi być jedną z nich, był dla mnie jak ojciec. Z Tobim bawiłam się lepiej niż z Azusą a Hidan opowiadał mi historie z których śmiałam się przez godziny a Kakuzu prawił mi morały kiedy byłam zbyt głośno! Sprawiali że nie tęskniłam za Konohą. Konan, nigdy mi nie powiedziała dlaczego zdecydowała się pomóc ale dali mi szanse, pokazali mi życie z ich strony. I wiesz co ci teraz powiem Tsunade-sama? Oni nie są źli!
-Rób jak chcesz! Ale wiesz, nie masz pewności-powiedziała zła blondynka a ja nie wiedziałem że Akatsuki potrafili zastąpić jej rodzinę w tak dobry sposób-Nigdy nie wiadomo kiedy kogoś zabiją
-Nie zrobią tego tutaj-powiedziała pewnie-Oprócz tego, to wszystko. Dziękujemy za przybycie na wybór Piątego Torikage
-Sakura możemy teraz porozmawiać?-skinęła na moje pytanie i poprosiła aby wszyscy wyszli. Wskazała na kanapę na której sama usiadła, a ja obok niej. Nie miałem do niej jakiejś ważniejszej sprawy
-Nasza obietnica...-zacząłem z rumieńcem i uśmiechem, patrząc na nią
-Sasuke, masz zamiar przeprowadzić się do Senbonzakury?-spojrzała na mnie i wstała. Podeszła blisko-Wiem że nie, Konoha to twoja rodzinna wioska, a tu jest moja
-Ale...
-Sasuke, nie damy rady-uśmiechnęła się smutno-Ja do Konohy nie wrócę, a ty tu nie zostaniesz. Podróż tu zajmuje dwa dni, naprawdę cię kocham i to uczucie nigdy się nie zmieni ale...
-Sakura nie poddam się tak łatwo-chwyciłem jej brodę i podniosłem ją lekko w górę-Kocham cię bardziej niż cokolwiek
-Sa-ku-ra-hi-me!-do gabinetu wpadł Azusa podczas naszego pocałunku-Wspo-mnie-nia w wio-sce!
-Kto?-spytałem a ona mnie pocałowała jeszcze raz i to mocno
-Ou! Nasza Sakura tak się tu urządziła!-odwróciłem się i zobaczyłem Deidare-Takie to urocze!
-Żegnaj Sasuke-powiedziała melancholijnie nie przejmując się ich obecnością
Nie miałem wyjścia, musiałem wyjść. Zanim to zrobiłem odwróciłem się patrząc na smutną Sakurę, którą obejmuje ramieniem Deidara a Azusa trzyma kurczowo jej dłoń
-Nie martw się Sakurka!-krzyknął radośnie Hidan-Zawsze możesz mieć mnie!
-Nie dziękuje, już jadłam-mruknęła z cieniem uśmiechu a wszyscy zaczęli się śmiać
-Ale cię pocisnęła!-zaśmiał się blondyn pchając go w ramię-Jesteś za cienki dla Sakury!
-O fu! Deidara polizałeś mnie!-krzyknął wściekły i zaczął go gonić-Chodź tu paskudo!
Uśmiechnąłem się lekko pod nosem i zauważyłem jak Konan bacznie mi się przygląda, wciąż patrząc na mnie szepnęła Sakurze coś na ucho a ta spojrzała na mnie zdziwiona. Posłałem jej ostatni uśmiech i wyszedłem z jej gabinetu. Wróciłem do Naruto i reszty
-Oni nie są tacy źli-stwierdziłem-Są całkiem w porządku, nie zrobią jej krzywdy




Strój Sakury jako Piąta Torikage ^^

niedziela, 31 stycznia 2016

Rozdział 13.

Byłam już gotowa, ubrano mnie w piękną suknię i uczesano z perfekcją moje różowe włosy. Wiedziałam że teraz na odwrót jest już stanowczo za późno. Ja, Sakura Haruno miałam zostać Piątym Torikage Kraju Ptaków. Westchnęłam kiedy dziewczyna z wioski skończyła mnie malować. Wstałam z klęczek i przygładziłam suknię. Pokój w którym byłam był średniej wielkości, jedyne co w nim było to okno wpuszczając niewielkie ilości światła. Miałam teraz chwilę tylko dla siebie. Mogłam się zastanowić co powiem do ludzi, nie wpuszczono tu nawet Azusy, mimo że upierałam się aby był ze mną cały czas. Podeszłym do drzwi, które delikatnie rozsunęłam. Na korytarzu czekała na mnie Rotari oraz Misako
-Jestem gotowa- powiedziałam z kamienną twarzą
Starsza, siwa kobieta poszła przodem a różowo włosa ruszyła spokojnie za mną. Doszło mnie jej ciche nucenie. Pomyślałam że to dobry pomysł na rozładowanie stresu i z mojego gardła wyszedł stłumiony dźwięk jakiejś melodii. Po wyjściu z tego korytarza do siwej kobiety dołączyła reszta starszyzny mówiąc mi pokrzepiające słowa. Misako przeszła do nic a moje tyły zaczął obstawiać Ikotti do którego dołączyła Ayanasaki. Po wyjściu z tej części posiadłości zostaliśmy zespół ANBU.Jeden z nich miał Azuse na smyczy, którą mi podał. Trzymałam ją krótko przez co wilk szedł tuż przy boku mojej sukni. Asaya dołączyła do nas na końcu razem z Tsunade, Kakashim, Naruto oraz Sasuke. Wyszliśmy na plac główny gdzie czekała już reszta klanu. Kiedy przechodziłam skłaniali się nisko wprowadzając mnie w lekkie zakłopotanie. Ruszyli za nami z transparentami na których widniał nasz znak klanu. Jeden z ANBU stanął koło mnie, po stronie gdzie nie było wilka, z identycznym herbem co inni. Słońce zmierzało ku zachodowi co oznaczało, że mieszkańcy już będą przed budynkiem kage. Członkowie klanu Haruno śpiewali jakąś rodzinną pieśń a ja wciąż nuciłam cicho pod nosem hymn Konohy. Przeszliśmy przez ścieżkę prowadzącą do miasta a przy jej końcu do około mnie znaleźli się moi krewni zasłaniając mnie skutecznie. Przeszliśmy przez miasto w akompaniamencie piosenki do której przyłączali się mieszkańcy. Kiedy spojrzałam na plac byłam zaskoczona ich ilością. Ludzi było o wiele, wiele więcej niż przypuszczałam. Jeszcze raz przeanalizowałam w głowie to co miałam powiedzieć i teraz pozostało mi tylko czekać. Na balkon wyszła Misako mówiąc ko wszystkich
-Po osiemnastu latach przyszedł czas aby wybrać następce Czwartego!-powiedziała donośnie i wszyscy zaczęli klaskać, kiedy tylko brawa cichły na placu panowała absolutna cisza-Wybór był oczywisty, przecież powrócił Dziedzic Misharina! Mam zaszczyt ogłosić że tytuł Piątego Torikage otrzymuję Haruno Sakura!
Po placu przeszła fala braw i wiwatów, Tsunade stanęła u mojego boku i razem ze mną wyszła na balkon. Jednak stanęła przy Misako a ja sama musiałam podejść do barierki. Przeczesałam wszystkich wzrokiem i już miałam zacząć mówić to co przygotowałam kiedy stało się najgorsze z możliwych...Zapomniałam całego przemówienia

Sakura stała przy barierce tępo wpatrując się w ludzi. Wzięła głęboki oddech a jej głos drżał
-Jak wiecie w naszym kraju nie dzieje się dobrze-zaczęła mówiąc ledwo jednak po chwili mówiła już normalnie i brzmiała przekonywająco-Przez wypadek, który jak wszyscy wiecie, był spowodowany przeze mnie, przerwałam ciąg tradycji, które tutaj są stale pielęgnowane! Jednak udało się nam! klan Haruno powrócił dzięki czemu, możemy kontynuować przerwaną wile lat temu tradycję! Jesteśmy nowym, silnym pokoleniem, które osiągnie wiele, razem przywrócimy Kraj Ptaków na zasłużoną mu pozycję! Klan wytypował właśnie mnie do tytułu, na który nie zasłużyłam jednak Starszyzna na czele z czcigodną Rotari zaakceptowała i poparła ten wybór! Jeżeli jestem godna zostania nazywana Piątym Torikage, jeśli jestem godna waszego szacunku i jeżeli jestem godna nosić to brzemię to niech tak będzie! Stając się Torikage już nie odpowiadam za rodzinę i przyjaciół. Otrzymując tytuł tej rangi, jestem zobowiązana brać odpowiedzialność za wszystkich, za cały kraj! Dam z siebie wszystko jeżeli pomożecie mi! Jeżeli to wspólnie poprowadzimy Kraj Ptaków ku nowej erze jestem gotowa reprezentować nasz kraj z dumą! Niech się spełni wola klanu!
Po placu przeszły brawa i wiwaty, Sakura się spisała. Naruto chyba darł się najgłośniej ze wszystkich a dopiero po chwili zauważyłem że drę się razem z nim
-Wciąż nie umiem uwierzyć że to moją podopieczna-powiedział z sentymentem Kakashi-Ta sama dziewczyna, którą pocieszałem kiedy wy się biliście
-Sakura niesamowicie się zmieniła-powiedziałem patrząc jak odwraca się i odchodzi do tyłu ustępując miejsce staruszce i Hokage-Wydoroślała i dojrzała
-Stałą się też odważniejsza i ładniejsza-zauważyła Naruto za co dostał ode mnie po głowie
-Nazywam się Konoharu Rotari i jestem przedstawicielką starszyzny-powiedziała patrząc na wszystkich bez wyrazu-Mam nadzieję że nie odrzucicie Torikage i pomożecie jej w spełnieniu ambicji. Piąty Hokage i Piąty Torikage wypiją wino na znak przymierza między naszymi krajami!
Do Tsunade podeszłą Sakura z lekkim uśmiechem. Asayo podeszła z tacką na której były dwa kielichy. Kobiety przeplatając swoje ręce wypiły do dna i przytuliły się na koniec. Po placu przeszły po raz kolejny brawa a wilk chodził niespokojnie koło nogi Sakury. Kiedy Sakura wyprostowała się i uśmiechnęła do ludu on zaczął wyć. Nie wyglądało to dobrze, szczególnie kiedy zaczął szarpać Haruno i warczeć na wszystkich dookoła

Nie wiedziałam co się dzieję, Azusa wyglądał jakby czegoś się bał. Co najgorsze napawał mnie niepewnym uczuciem. Ugryzł skrawek mojej sukienki i zaczął go ciągnąc w stronę wejścia do budynku
-Azusa spokój!-warknęłam chicho w jego stronę ale to nic nie zdziałało. Odbiło mu-Azusa!
Skoczyła na mnie z zębami, był to tak gwałtowny ruch że puściłam jego smycz a on wcale nie chciał mnie ugryźć. Chciał uciec. Chciał mnie zostawić. Tylko tyle chciał. Pobiegł do wnętrza budynku i szybko nalazł się na dole. Tłum się przed nim rozstępował. Wyciągnęłam w jego stronę rękę wychylając się mocno przez barierkę
-Azusa!!!-krzyknęłam głośno czując jak nasza więź staje się coraz słabsza-Azusa stój!!
Podniosłam materiał sukienki i przeszłam przez barierkę. Skoczyłam używając czakry aby znaleźć się między tłumem ludzi. Aktywowałam Misharina co mogło być tak naprawdę błędem. Smycz rozbiła się na kawałeczki, przecież była również z Misharina, teraz wilka nie trzymało tu już zupełnie nic. Przepychałam się przez tłum, który zorientował się po chwili że tam jestem. Wilk stanął na granicy bramy wejściowej i spojrzał na mnie z bólem. Byłam blisko niego i zdążyłabym gdyby drogi nie zawadzała mi większa, tęższa kobieta. Błękitny wilk zawył z żalem i odbiegł po ścieżce w stronę miasta
-Azusa!!!!-ryknęłam z płaczem upadając na kolana z wyciągniętą dłonią
Poczułam w piersi przeszywający ból przez który zaczęła krzyczeć. Z daleka dało się usłyszeć głośny skowyt bólu jakiegoś wilka. Po falach bólu, po meczących językach i bez bezsilnego płakania zostało tylko uczucie niewyobrażalnej pustki. Tak jakby ktoś wyrwał mi serce lub odebrał zdolność czucia. Byłam wyczerpana, przymknęłam oczy i pogrążyłam się w ciemności. Straciłam świadomość, zemdlałam. Zastanawiało mnie tylko czego Azusa się tak bał?

Panika wywołana przez wilka wstrząsnęła wszystkimi. Szybko zacząłem poszukiwać w tłumie Sakury, nie było to takie trudne bo zaraz na rękach przyniósł ją jakiś z mieszkańców. Kiedy chciałem ją wziąć niemal siłą wyrwał mi dziewczynę jej kuzyn. Podrzucił ją jak worek ziemniaków przez co wygodniej mógł ją trzymać w ramionach
-Ikotti szybko!-usłyszeliśmy za sobą krzyk Asayo, która przepychała się przez tłum robiąc chłopakowi miejsce. Ten nie rozumiejąc sytuacji tulił Sakure do piersi i biegł za dziewczyną. Spojrzałem wymownie na Naruto a on najwidoczniej zrozumiał bo od razu ruszyliśmy za nimi. Po chwili dołączyła do grupy przed nami Rotari oraz Misako. Nie zauważyły że ich śledzimy, tym sposobem dostaliśmy się na polane na której spotkaliśmy Sakure. Położyli ją na ziemi a my ukryliśmy się w krzakach na tyle blisko żeby słyszeć i widzieć wszystko
-Odsunąć się!-krzyknęła Misako kiedy Sakura zaczęła płonąć niebieskim ogniem-Ayanasaki chodź tu!
Mała dziewczynka podeszła przestraszona i pisnęła kiedy Sakura krzyknęła z bólu. Blondyneczka uformowała pieczęci a w okół Sakury utworzyła się pułapka czakry. Za blondynką stanęła Asayo i położyła jej dłoń na plecach, wspomagała ją tak. Spojrzałem na Naruto a on wyglądał na wściekłego
-Zobaczycie kontrolowane uwolnienie Misharin'a-usłyszeliśmy za sobą głos Kakashiego nawet go nie wyczułem
-Sakura! Opanuj się!-krzyknęła Misako a w okół niej utworzyła się delikatna powłoka niebieskiego światła
-Co się dzieję?-spytał Uzumaki
-Sakura jest na tyle silna że budzi Misharin'a w Misako-odpowiedział siwowłosy a ja nie odrywałem oczu od Sakury, która ryczała z bólu. Wstała i uderzyła o ściany czakry, jej oczy były niebieskie i błyszczały jak światła odblaskowe. Jej włosy urosły i żyły własnym życiem wiejąc na każdą stronę. Sakura krzyczała i wyrosły jej małe kły. Zaczęła uderzać ciałem o ściany klatki a łzy leciały z jej oczu
-Sakura-chan!-z krzaków wyskoczył Naruto a ja za nim-Nie pozwól aby ta moc cię kontrolowała, ty kontroluj ją!
-Sakura!-chciałem dotknąć klatki ale Sakura wrzasnęła przez co fala mocy odepchnęła mnie na ziemię-Sakura nie poddawaj się!
-Po co?!-krzyknęła uderzając pięściami w klatkę-Po co mam w sobie tłumić tą cudowną moc?! W końcu mogę coś zniszczyć! W końcu mogę walczyć! Ale wy chcecie żebym znów była żałosna! Nienawidzicie mnie!
-Kochamy cię Sakura-chan!-krzyknął Naruto podchodząc do klatki, walczył z mocą i nie dał się jej odepchnąć-Kochamy cię Sakura-chan! Wszyscy cię kochają!
-Kłamiesz!-podbiegłem tam i znów musiałem walczyć z tą dziwną siłą, która obezwładniała Sakurę-Jak można kochać potwora!
-A jak myślisz kim my jesteśmy?!-krzyknął Naruto wskazując siebie i mnie-Wszyscy jesteśmy tacy sami!
-Nie kłam!-opuściła głowę a kiedy ją podniosła jej oczy były normalne a po jej twarzy płynęły łzy-Wy jesteście bohaterami...Wioska was kocha, macie siebie nawzajem...Naruto ty masz dziewczynę, a ty Sasuke zaraz jakąś znajdziesz...Wioska stoi za wami murem, robicie to co chcecie i jesteście w jednej drużynie...A ja?
-Przestań pierdzielić!-blondyn krzyknął-Przez całe dzieciństwo byliśmy traktowani jak najgorsze ścierwa! Ale ty przy nas byłaś, wspierałaś nas! Kochałaś nas!
-Robiłaś wszystko co mogłaś abym został w wiosce!-krzyknąłem dotykając bariery w miejscu gdzie była dłoń Sakury-Wyznałaś mi swoje uczucia, pomagałaś mi z technikami z klanu! Zrobiłaś mi Udon kiedy ruszaliśmy w podroż! Płakałaś kiedy dowiedziałaś się że mam dziewczynę, ale jaj nie kochałem! Miała podobny kolor włosów do ciebie, tylko dlatego z nią byłem! Bo przypominała mi ciebie Sakura! Kocham cię!
-Sasuke-kun...-szepnęła ze łzami na policzkach-Nie mów tak-poprosiła z najsmutniejszym uśmiechem jaki kiedykolwiek widziałem-Ja was okłamałam. Ciągle kłamałam, jestem naprawdę paskudna osobą. Byłam z twoim bratem, działałam dla organizacji, która chce zabić Naruto! Leczyłam ich rany po walkach z wami, jadałam z nimi jak z rodziną! Zabiłam moją rodzinę! Znienawidźcie mnie! Nie nadaję się na Torikage!
-Sakura-sama!-obróciliśmy się a za nami stał tłum ludzi-Niech pani nie mówi takich rzeczy!
-Cała wioska jest z pani dumna!-krzyknął jakiś mężczyzna-Kochamy panią!
-Chcemy aby to pani zaprowadziła nas do nowej ery!-krzyknęła jakaś kobieta głośno i z sercem-Kochamy panią!
-Nikt z nas nie jest idealny i wszyscy robiliśmy złe rzeczy!-krzyknął ktoś jeszcze z tłumu-Ale kochamy panią!
-Kochamy cię Sakura-san! Bo jesteś dobra!-krzyknęła Ayanasaki-Kochamy cię nad życie!
-Uratowałaś nas wszystkich!-krzyknęła Misako-Jak moglibyśmy cię nie kochać?
-Obiecałaś że nigdy nie będę sam!-krzyknął Ikotti-Uratowałaś mnie od samotności! Kocham cię Sakura-chan!
-Wierzymy w ciebie wszyscy Sakura!-krzyknęła Tsunade-Bo cię kochamy!
-Kochamy cię bo nigdy się nie poddawałaś!-dodał Kakashi
-Widzisz?!-krzyknął Naruto dotykając jej dłoni przez klatkę-Kocham cię bo zawsze z nami byłaś! Wspierałaś nas i nie pozwalałaś się nam smucić!
-Kocham cię Sakura!-krzyknąłem napierając na barierę-Kocham cię bo pokazałaś mi lepszy świat, bo nie pozwoliłaś mi odejść, bo wierzyłaś we mnie i zawsze dopingowałaś mnie! Bo nie przestawałaś mnie kochać kiedy cię odrzucałem! Bo do końca wierzyłaś że jestem dobry! Kochałaś mnie nawet wtedy kiedy mówiłem że jesteś irytująca, słaba i niepotrzebna! Kochałaś mnie zawsze Sakura! Więc czemu nie chcesz bym ja cię teraz kochał za te wszystkie rzeczy, które dla mnie zrobiłaś?!
-Bo stać cię na więcej-szepnęła a ja jeszcze mocniej napierałem na ulegającą barierę-Bo bez was byłabym nikim, to wy mnie zbudowaliście. Bez was jestem taka słaba...Błagam pomóżcie mi....
-Sakura!-krzyknąłem rozbijając barierę i tuląc dziewczynę. Byłem zbyt słaby żeby stać więc wylądowałem na kolanach, Sakura też. Siedziała naprzeciwko mnie unieruchomiona w moich ramionach ona łkała żałośnie-Już spokojnie, jesteśmy tu, wszyscy
-Przepraszam, przepraszam-mówiła przez łzy-Tak strasznie przepraszam!
-Nic ci nie jest Torikage-sama?-podszedł do niej jakiś na oko dwudziestoletni chłopak i pomógł jej wstać. Sakra wyprostowała się a później ukłoniła nisko
-Dziękuję! Dziękuję wam wszystkim!-wyszczy zaczęli się uśmiechać i wzdychać z ulgą-Jednak nalegam na wybór nowego Torikage!
-Odmawiam!-krzyknął tłum a Sakura znów się popłakała ze szczęścia
-Odmawiam-powiedziałem obejmując ją ramieniem i całując w skroń-Będziesz najlepszym z Torikage i wyryją twoją twarz na skale jak w wiosce
-U nas stawia się świątynie!-pisnęła zmęczona Ayanasaki, każdy o niej zapomniał
-Wykonałaś dzisiaj świetną robotę Aya-chan-Sakura tyrpnęła ją palcem w nos a ona pomarszczyła jo uroczo-Wracajmy świętować!
-Hai!-krzyknęli wszyscy i zaczęli iść w stronę wioski
Jednak był wybuch w lesie. Sakura spojrzała w tamtą stronę odsuwając na drugą stronę blondyneczkę. W miejscu wybuchy pojawił się dym, pożar
-Idę to sprawdzić!-powiedzieliśmy w trójkę równo a każde z nas się uśmiechnęło-Dobra! Idziemy!
Szybko znaleźliśmy się na miejscu, jednak tam nie było nic oprócz przewróconych drzew, ognia i dymu. Uruchomiłem Sharingan'a a Sakura i Naruto byli w ciągłej gotowości. Nie wyczułem niczego ale mimo to wciąż pozostawałem czujny. Świst przeciął powietrze a kunai wbił się w ziemię przed nami
-Uciekać!-krzyknęła dziewczyna a po chwili kiedy już znaleźliśmy się w bezpiecznej odległości był wybuch-Z kim my walczymy?!
-Nie wiem!-odkrzyknął jej Naruto jednak wskazał kogoś kogo dopiero teraz poczułem. Skoczyłem na gałąź Sakury, na której był też Narutro. dym opadł i dało się zobaczyć małego chłopaka-Ej ty! Dzieciaku! Co ty odwalasz?!
-Dajcie mi tą różową dziwkę i spieprzajcie!-odkrzyknął a mi się krew zagotowała. Naruto wyglądał podobnie
-Język gówniarzu!-krzyknąłem zeskakując na dół. Zaraz za mną na ziemi pojawił się Naruto a za nim Sakura-Przeproś ją!
-Ani mi się śni!-warknął-To zwykła morderczyni, której miejsce jest za kratami albo w burdelu!
-Dlaczego tak mówisz Korosaki?-spytała spokojnie Sakura
-Rukia!-krzyknął wściekle-Zabiłaś mi ojca! Zabrałaś mi przyjaciół! Odebrałaś mi wszystko co było dla mnie ważne!
-O czym ty mówisz chłystku?!-wściekł się Naruto-Sakura znasz go?!
Różowo włosa skinęła ale wciąż wpatrywała się w chłopaka
-Zaturo! Shin! Kurosaku! Sonaru!-zaczął wymieniać ich imiona a Sakura robiła się coraz bardziej niewyraźna-Przez ciebie Miu mnie odrzuciła a Misaki i Rei prawie się pozabijali!
-A co Sakura-chan ma z tym wspólnego?!
-Wszyscy zakochali się w niej, w tej pustej dziwce!-krzyknął z bronią w ręce-Rei był w stanie wkopać mi jeżeli powiedziałem że cię nie lubię! Rozkochałaś go w sobie!
-Przestań tak mówić Korosaki-poprosiła i złapała się za brzuch kucając nagle
-Sakura co się stało?!-klęknąłem koło niej ale ona jedynie syknęła i powiedziała spokojnie
-Spora część Misharin'a opuściła moje ciało, to tak jakby wyciągali ze mnie bijuu-powiedziała z bólem-Nie róbcie mu krzywdy
-Sakura ale...
-Będzie dobrze-zapewniła z uśmiechem-Sasuke, jakby mi się coś stało nie martw się, dobrze?
-O czym ty mówisz?-przybliżyłem się do niej jeszcze bliżej nasze twarze dzieliły centymetry-Sakura co się dzieję?
-On nie jest tu sam...-szepnęła zaciskając usta w wąską linię-Są za silni i przyszli po jednego z nas
-Będę cię chronił
-Nie-zaprzeczyła szybko-Chroń Naruto, za wszelką cenę
-Dlaczego?-nie rozumiałem jej
-Bo musi zostać Hokage-uśmiechnęła się ślicznie-I uważaj na siebie, ja sobie poradzę
-Sakura nie pozwolę cię skrzywdzić ja~-jednak nie dane było mi skończyć tego zdania. Sakura z uśmiechem pocałowała mnie. Przeniosła dłonie na moją twarz i przytrzymywała ja żebym nie uciekł. Jedną rękę dałem na jej kark, żeby pogłębić pocałunek a drugą na nadgarstek, tylko po to żeby nie zabierała tej dłoni z mojej twarzy. Sakura odsunęła się ode mnie ale pozostawała na tyle blisko że stykaliśmy się nosami
-Przepraszam Sasuke-szepnęła z łzami w oczach-Powiem ci jakbyśmy się mieli już nigdy nie spotkać...Nigdy nie chciałam żebyś żenił się z Yuuri, nie chciałam żebyś miał z nią dzieci, ani nie chciałam żebyście adoptowali psa. tak naprawdę chciałam żebyś ożenił się ze mną, żebyśmy to my mieli dzieci i żebyśmy kupili psa
-Spotkamy się jeszcze i wtedy zostaniesz moją żoną, dobrze?-skinęła a ja wytarłem jej łzy. Zamknąłem oczy i dotknąłem jej czoła swoim-Wtedy kiedy Tsunade nam powiedziała, że prawdopodobnie nie żyjesz, żebyśmy się nie męczyli...ja też płakałem
Pocałowałem jej czoło i wstałem. Razem z Naruto zaatakowaliśmy dzieciaka, jednak za nami był wybuch. Odwróciliśmy się w tamtą stronę. Sakura uderzyła plecami o drzewo i teraz leżało nieprzytomna pod nim z nogami podkulonymi do piersi. Chciałem do niej podbiec ale zostaliśmy unieruchomieni. Zaczęliśmy się zapadać do ruchomych piasków, w tym wypadku ruchomej trawy. Do Sakury podeszło pięciu muskularnych kolesi, a jeden z nich przerzucił ją sobie przez ramie jak worek ziemniaków i odeszli w głąb lasu. Czy Sakura to wszystko przewidziała...?!



Strój Sakury :3