...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

piątek, 21 sierpnia 2015

Wakacyjna Jednopartówka! cz.1

W samym środku Kirigakure, znanym bardziej jako Miasto Mgły, w jednym z apartamentowców mieszkały trzy 19 letnie przyjaciółki. Miały wolne od szkoły, gdyż były wakacje, a one mogły spać do 11. Była godzina 8.42 kiedy Ino zaczęła krzyczeć, czym obudziła dziewczyny
-Hinata! Sakura! Szybko!- obydwie myślały, że Ino dzieje się coś złego więc szybko wypadły z pokoi na korytarz. Zbiegły po schodach, jednak obydwie poślizgnęły się na bluzce Yamanaki i spadły jak długie
-Co się stało?!- krzyknęły obie wpadając do salonu
-Patrzcie na to!-Ino podgoniła poranne wiadomości, a kobieta z telewizora zaczęła mówić
-Tydzień temu we wsi Konoha na wschodzie Japonii, starsza pani wygrała główną kumulacje w lotto. Zdobyła 42 miliony, z miejsca na żywo Kankuro No Sabaku-mówiła niebieskowłosa dziewczyna. Powiększyło się okienko z brunetem na wsi, który mówił do mikrofonu
-To nieprawdopodobne ale Chiyo Haruno wygrała miliony złotych-na ekranie pojawiła się ogromna willa-Za wygrane pieniądze wybudowała sobie ogromną wille, w której zamieszkała wraz ze swoimi najlepszymi przyjaciółkami z dzieciństwa. Wszystkie trzy są wdowami i jak ujawnia pani Yamanaka mają wnuczki, które również mieszkają we trzy na północy Japonii w Kirigakure
-Czy to...-zaczęła zaskoczona do granic możliwości różowowłosa-...Moja babcia?
Na ekranie pojawiły się trzy staruszki, przed bramą ich ogromnej żółtej willi, były ubrane w modne stroje i były uśmiechnięte. Siwe włosy miały poupinane w najróżniejsze koki, a złota biżuteria świeciła na ich szyjach
-Sakura, pakujcie się z Hinatą i Ino i  przyjeżdżajcie!-powiedziała z uśmiechem Chiyo
-Do końca wakacji najlepiej!-dodała radośnie pani Yamanaka
-Mamy dużo miejsca-zaśmiała się najstarsza z rodu Hyuga
-Na żywo z Konoha mówił reporter Kankuro No Sakabu, oddaje ci głos Konan-zniknął z ekranu
-No cóż pani Haruno stała się bogata i jej wnuczka teraz nie ma innej opcji niż przyjechać-zaśmiała się dziewczyna-A teraz kolejna fala plagia...-Ino wyłączyła telewizor
-O mój Boże...-zaczęła zaskoczona Hinata
-Nasze babcie to milionerki!-krzyknęła z uśmiechem Ino-Pakujcie się! Wieczorem wyjeżdżamy, Sakura idź spać bo prowadzisz!
-Zwariowałaś?!-krzyknęła Haruno dalej nie wierząc-Przecież to nielogiczne! I sprzeczne z prawami mojej logiki! Moja babcia od tak w biednej wsi wygrała 42 miliony! Ino to niedorzeczne!
-Ale prawdziwe!-zaśmiała się niebieskooka-Nie gadaj. Jedziemy i koniec
-Ale...-zaczęła Sakura, jednak widząc proszący wzrok Hinaty odpuściła-No zgoda...
-Super!-Yamanaka przytuliła koleżankę i pobiegły we trzy na górę pakując ubrania
Sakura na rozkaz Ino poszła spać, żeby być gotowa na całonocną podróż autem. W dodatku znała Ino dość dobrze i mogła stwierdzić, że buzia blondynce się nie zamknie. Wieczorem Hinata obudziła przyjaciółkę i ruszyły szybko w drogę. Jak Sakura przypuszczała Ino nie zamknęła buzi przez całą noc i nawijała jak katarynka. To o chłopakach, o ciuchach, kosmetykach, skandalach w modzie, ale zdecydowanie najgorzej było kiedy mówiła o byłym Sakury-Isao. Obrażała go na każdy możliwy sposób nie wiedząc, że Haruno dalej cierpi. Oczywiście w całej ich podróży nie zabrakło śpiewania przebojów radia, sucharów i śmiechu. Dojechały w wyśmienitych humorach, jednak były padnięte. Szczególnie zielonooka marząca jedynie o prysznicu i pójściu spać. Postanowiła rano odwiedzić brata i jego żonę oraz swojego bratanka
-Nie wierze...-szepnęła do siebie parkując przed posiadłością-Czy to naprawdę...
-Sakura!-krzyknęła jej babcia wybiegając z willi-Sakura przyjechałaś!
Kobieta darła się w południe przez co zwróciła uwagę połowy wioski. Szybko doskoczyła do drzwi kierowcy, otworzyła je i wyszarpała z auta różowowłosą. Zamknęła ją w śmiercionośnym uścisku i zaczęła potrząsać na boki, przez co obiad z McDonalda podszedł dziewczynie do gardła
-Babcia-jeknęła-Dusisz...
-Oj wybacz słońce-postawiła wnuczkę na ziemię, a ona łapczywie łapała powietrze w płuca-Ino! Hinata!
-Babcia Haruno!-zaśmiały się razem po czym one zostały złapane w uścisk-Powietrza...
-Wasze babki poszły na targ do Suny-puściła dziewczęta-Wrócą za jakieś 6 godzin
-Poszły?!-zdziwiły się wszystkie trzy-Ale do Suny jest 100 kilometrów!
-Nie poszły!-zaprzeczyła ze śmiechem Chiyo-Pojechały na skuterach, no ale nic... Na ile przyjechałyście?
-Teoretycznie do końca wakacji praktycznie się okaże-mruknęła Haruno wyciągając walizki z bagażnika
-Oj Sakurcia! Nie przesadzaj fajnie będzie!-objęła ją i Hinatę ramieniem Ino-No, więc babciu Haruno gdzie są nasze pokoje?
-Za mną kobitki!-krzyknęła radośnie staruszka, a dziewczyny poszły za nią z bagażami
W tym momencie Hinata i Sakura śmiały się z Ino głęboko w duchu. Blondynka miała wzięła ze sobą trzy pokaźnej wielkości walizki, mimo to wiedziały że będzie narzekać na brak ciuchów. Rozmieszczenie pokoi miały bardziej piętrami, Sakurze przypadł parter bo jej babcia wiedziała że dziewczyna woli mieć kuchnię przy sobie, nad nią była Ino, a na drugim piętrze po przeciwnej stronie domu Hinata
-Dzisiaj jest odpust z kościoła-powiedziała Chiyo odprowadzając wnuczkę pod jej pokój-Może wybierzecie się
-Błagam babciu-jęknęła zielonooka-Jechałam trzynaście godzin z ciągle gadającą Ino w samochodzie z zepsutą klimą, jedyne o czym teraz marzę to wziąć prysznic i iść spać. Pójdziemy wieczorem, w tedy nie będzie tych dzieciaków, które krzywo patrzą na Ino, kiedy ta zjada im watę cukrową
-Wal się-pokazała jej język wcześniej wymieniona, a różowa zniknęła za drzwiami ze śmiechem
Zielonooka rozejrzała się po pokoju i zaśmiała się dziecięcym śmiechem. Nie wiedziała czy się śmiać czy jednak płakać. Jej babcia najwidoczniej dalej myślała, że przechodzi okres nastoletniego buntu, więc cały pokój był w czarnym kolorze niekiedy z dodatkiem różu i szarości. Odłożyła walizkę pod łóżko i wyciągnęła z niej ręcznik, płyny do mycia ciała oraz ciuchy z czystą bielizną po czym udała się do łazienki. Była tak jak Sakura najbardziej lubiła-z prysznicem. Lubiła długie kąpiele, ale nigdy nie miała na nie czasu. Jeżeli będzie chciała wziąć ową kąpiel tutaj po prostu pójdzie do Ino, dla której dom bez wanny to nie dom. Łazienka należąca do niej była spora i było w niej duże okno, oraz lustro nad umywalką. Koło prysznica z karniszem i zasłoną w koty było białe krzesło, na które dziewczyna położyła ręcznik oraz po rozebraniu się ciuchy. Weszła do kabiny mając jeszcze spięte włosy w koka. Puściła letnią wodę i umyła ciało swoim waniliowym żelem z drobinkami czegoś tam. Dostała ten zestaw od Ino na swoje 18 urodziny, jednak dopiero niedawno go otworzyła. Yamanaka i Hinata na spółę wraz z jej rodzicami kupiły jej Audi A6, które ma zepsutą klimatyzację, przez co cały czas jest tam zimno. Zmyła z siebie żel śpiewając jakiś europejski przebój, którego nazwa była ukryta głęboko w jej pamięci. Rozpuściła swoje mokre różowe włosy, zdążyła nałożyć tylko na nie szampon i go spłukać bo usłyszała dziwne odgłosy z wnętrza łazienki. Pełna niepewności wychyliła głowę i zobaczyła męską sylwetkę stojącą tyłem i szerzej otwierającą ono. Zaczęła krzyczeć, a chłopak najwidoczniej się tego nie spodziewał, gdyż podskoczył przerażony przez co biodrem uderzył się o szafkę. Sakura poślizgnęła się na kafelkach przez co poleciała razem z zasłoną w kotki i karniszem. Karnisz oderwał się od firanki i poleciał na chłopaka, który nie spodziewał się tego i poleciał jak długi na ziemię, Haruno upadła na tyłek wciąż trzymając zasłaniającą ją zasłonę. Przypadek chciał że zasłaniał jej włosy
-Co to ma być kurwa?-zaczął chłopak patrząc na mokrą dziewczynę
-No chyba mogę ciebie o to spytać!-warknęła-Kim jesteś?!
-A ty?!-odwarknął patrząc jak różowowłosa wstaje z ziemi
-Wszedłeś tu przez okno do cholery!-krzyknęła-A ja mam prawo wiedzieć pierwsza!
-Co tu się dzieje?-do łazienki weszła babcia Chyio-O dzień dobry Sasuke
-Dzień dobry-przywitał się chłopak wstając z kafelków
-Ty go znasz babciu?!-spytała się zielonooka szczelniej opatulając się firaną w kotki
-Babciu?!-w łazience pojawiła się głowa blondyna, który wszedł szybko do środka
-A to kto?!-ryknęła oszołomiona Haruno. Po czym spojrzała dokładniej na blondyna, podeszła bliżej wciąż trzymając mocno zasłonę. Podniosła rękę i palcem przesunęła jego podbródek w górę, zauważyła tam małą bladą bliznę-Naruto?
Chłopak ściągnął jej z włosów zasłonę i zobaczył różowe włosy sięgające ponad połowy pleców. Pomyślał przez chwilę po czym zaśmiał się tuląc do siebie starą przyjaciółkę
-Sakura!-krzyknął szczęśliwy podnosząc ją w górę
-Głąbie, ta zasłona zaraz ze mnie spadnie-zaśmiała się jedną rękę trzymając firankę przy piersi, a drugą obejmując blondyna za szyję. Chłopak ją postawił, a ona odsunęła się pod ścianę gdzie stała jej babcia-To nie wyjaśnia czemu weszliście tu przez okno. I dalej nie wiem kim jest ten chłopak wyglądający po części jak gej
-To-wskazał ze śmiechem na bruneta-Jest Sasuke, pamiętasz? We trójkę kiedyś właziliśmy na drzewa
Sakura wyszukała w swojej pamięci wyraz: Sasuke i drzewo, które mogło się z nim kojarzyć. Kiedy przywołała sobie wspomnienie z sadu sąsiadki zaśmiała się cicho. Po chwili stała się bardzo poważna i spojrzała na niego z takim samym chłodem jak on na nią. Westchnęła i spojrzała błagalnie na Naruto
-Dajcie mi umyć włosy, a pogadamy za chwilę w kuchni
Oni posłusznie wyszli, a ona szybko nałożyła odżywkę. Szybko wytarła się i ubrała w bluzkę na grubych ramiączkach i krótkie spodenki, swoje włosy rozczesała, zmierzwiła ręką i związała w wysokiego kucyka po czym jeszcze w lekkim szoku wyszła z łazienki do pokoju, z którego wzięła telefon i poszła do kuchni. Tam zrobiła sobie kawy i usiadła na fotelu. Upijając łyk patrzyła na Sasuke chłodnym wzrokiem
-Dlaczego wchodziliście przez okno?-spytała kładąc kubek na stolik
-Spoko Sakura-chan!-blondyn oparł ręce za głową i usiadł wygodniej na kanapie-Uciekliśmy z domu, a zawsze kiedy to robimy przychodzimy do twojej babci
-Ile wy macie lat? Szesnaście?-prychnęła-To nie tłumaczy was czemu weszliście przez okno, kiedy się myłam
-Nie chcieliśmy przeszkadzać, bo myśleliśmy że Chiyo śpi-wzruszył ramionami niebieskooki-Przyjechałaś sama?
-Nie. Ino i Hinata są ze mną
-Nie urwał wam się kontakt?-spojrzał na nią Naruto z uniesioną brwią
-Mieszkamy razem-wzruszyła ramionami-Nie chciałyśmy mieszkać w akademikach
-Ja mam staż w restauracji, a Sasuke pracuje w warsztacie samochodowym-zaśmiał się blondyn
-Świetnie się składa-upiła połowę gorzkiego napoju-Mam klimę zepsutą i musimy jeździć w kurtkach, no i radio szwankuję
Nagle rozległ się dzwonek do drzwi, a ze schodów poleciała niczym strzała Ino. Odebrała to co miała a potem przeszła przez salon do kuchni, nie zauważając chłopaków. Jak to Ino, była w samym staniku i długich dresowych spodniach
-Zamówiłam pizzę!-krzyknęła radośnie-Sakura oddajesz mi hajs!
-A kto kupił ostatnio?-spytała z ironią, a Ino posłała jej buziaka w powietrzu-No właśnie! Ubierz się, mamy gości!
-Kogo?-weszła do salonu i zdębiała. Podeszła do Sakury i szepnęła jej na ucho-Co to za seksowne ciacha
-To jest Naruto i Sasuke-zaśmiała się zielonooka-Wbili mi do łazienki kiedy się myłam
-Znokautowała Sasuke karniszem!-roześmiał się blondyn-A co tam Ino u ciebie?
-Super-mruknęła gapiąc się łaknącym wzrokiem na Uchihe-Wybierzecie się z nami wieczorem na odpust?
-Nie-mruknął brunet nie patrząc na nikogo
-A gdzie pójdziesz? Do domu?-powiedziała z ironią Haruno, a on posłał jej mordujące spojrzenie-Jasne, że z nami pójdą świnio!
-Nie pozwalaj sobie wielko-czoła!-warknęła blondynka-Idę obrażona do Hinaty i powiem jej jaka z ciebie zołza! Mam twój telefon, zadzwonię do Sai'a
-Pójdziecie prawda?-spojrzała na blondyna z nadzieją, a on skinął z uśmiechem-Masz telefon przy sobie? Ona jak mówi "zadzwonię do Sai'a" ma na myśli "Idę z nim gadać nie zobaczysz telefonu przez najbliższe cztery godziny"-parodiowała głos Yamanaki
Uzumaki wyciągnął z kieszeni telefon, a dziewczyna szybko wpisała ciąg cyfr, który znała na pamięć
-Cześć-powiedziała kiedy czerwonowłosy odebrał
-Sakura?
-Nie. Duch Święty-jęknęła-No co braciszku, nie dowierzasz, że jeszcze żyję?
-Czemu dzwonisz z telefonu Sasuke?-zielonooka spojrzała dziwnie na Uzumaki'ego-Skąd ty masz w ogóle ten telefon?!
-Jestem u babci ciołku-zaśmiała się-Spotkajmy się dzisiaj pod kościołem na odpuście. Dzięki, kocham cię paa!
Nie czekając na odpowiedź brata rozłączyła się. Spojrzała wymownie na Naruto, a ten odpowiedział jej ogromnym bananem na twarzy. Sakura wstała, chwyciła w jedną dłoń kubek po kawie, a w drugiej miała telefon. Nachyliła się nad stolikiem i podała narzędzie Sasuke
-To chyba twoje-oddając telefon uśmiechnęła się lekko, po czym ruszyła do kuchni parząc sobie kolejny kubek kawy
-Nie za dużo kofeiny?-spytał zaniepokojony blondyn
-Albo będę ją piła, albo zaraz zasnę na stojąco-wzruszyła ramionami
-To idź spać-mruknął brunet-Przypilnuje tego idioty
-Obudźcie mnie za-tu spojrzała na zegar naścienny w kuchni-Jakieś 4 godziny, muszę się przyszykować
Ruszyła z kubkiem tym razem herbaty do sypialni, po czym od razu zasnęła uprzednio przebierając się w dresy. Naruto bawił się komórką Uchihy wysyłając sms'y dziwnej treści do jego ex. Sam brunet o niczym nie wiedział i patrzył pusto w lecący telewizji program o tradycjach żywnościowych krów
-Sakura-chan zmieniła się-zaczął Uzumaki-Wyładniała co nie?
-Ta-mruknął z ironią-Bardzo
Jednak w głębi serca musiał przyznać, że Sakura pociągała go. Podobała mu się, jednak nie mógł do siebie tej myśli dopuścić
-Nie przesadzaj-spojrzał na niego z nad ekranu-Naprawisz jej tą klimę?
-Nie
-Ale...
-Nie
-Sasuke wlazłeś jej do łazienki kiedy się myła! Weź napraw jej tą pieprzoną klimę!-wkurzył się Uzumaki-Kiedyś się przyjaźniliście. Zrób to!
-Nie
-Sasuke zrób!
-Nie
-Sasuke kurwa mać! Napraw jej tą pieprzoną klimatyzacje!-wybuchł blondyn
-Zgoda!-warknął zirytowany Uchiha-Naprawię jej tą klimatyzację i radio jeszcze!
-Idę do Ino po kluczyki!-wstał usatysfakcjonowany niebieskooki-Zrobisz to teraz pod moim nadzorem!
Sasuke jęknął, a blondyn popędził schodami w górę. Po chwili zbiegł bawiąc się kluczykami z zawieszką żaby bez jednego oka. Wyszli na zewnątrz i weszli do auta
-Ino od tak dała ci te kluczyki?-spytał patrząc na klimatyzację brunet
-Yhym, tylko jak bardziej zepsujesz to ona nigdzie tym autem nie wraca-wzruszył ramionami
Sasuke zaczął naprawiać, a Naruto wciąż bawił się jego telefonem. Bał się powiedzieć koledze, że wysłał sms'a do Itachi'ego iż ich stara znajoma przyjechała. Wysłał to do TenTen, Neji'ego, Lee, Kiby i tak przez przypadek kliknął "Itachi-Brat". Jednak dostał odpowiedź od starszego brata, że przyjdzie na ten festyn zobaczyć ją
-Staryy bo widzisz dostałeś sms'a od brata-zaczął niepewnie
-Dawaj-wyrwał mu telefon i przeczytał na głos-"Wpadnę na odpust zobaczyć Sakurę, kiedyś się przyjaźniliście, a jestem ciekaw jak teraz wygląda". Naruto idioto coś ty zrobił?!
-No przez przypadek!-usprawiedliwiał się blondynek-Wysłałem do naszej starej ekipy no i jakoś wyszło!
-Skończyłem-warknął wychodząc z auta-Idę ją obudzić
-To już?
-Tak-mruknął wchodząc do domu, skierował się do korytarza na prawo i skręcił do pierwszych na prawej ścianie. Spojrzał na łóżko gdzie odpoczywała na plecach dziewczyna. Lekki koc którym była okryta leżał na ziemi, a jej bluzka odkrywała pół brzucha. Kiedy przekręciła się w jego stronę, zobaczył rowek między jej piersiami i lekko otwartą buzię. W tym momencie miał sprośne myśli z Sakurą w roli głównej. Otrząsnął się i podszedł do łóżka pochylił się nad nią
-Sakura-powiedział lekko szturchając jej ramię
-Sasuke-mruknęła rozkosznie-Ja chcę spać
-Idziemy na festyn Paskudo-specjalnie zwrócił się do niej starym przezwiskiem, a ona skrzywiła się otwierając oczy
-Nie mów już tak do mnie-usiadła na łóżku i opuściła bluzkę-Bo będę do ciebie mówiła Sasusiek, ewentualnie Siusiek
Niewidocznie uśmiechnął się, ona nie mogła tego zobaczyć bo przecierała oczy. Wstała i podeszła do wciąż nierozpakowanej walizki, wyciągnęła z nich czerwone spodenki i białą bluzkę na cienkich ramiączkach. Po czym poszła do łazienki się ogarnąć. Nałożyła lekki makijaż i przebrała się, użyła swojej ulubionej wiśniowej mgiełki i wyszła. Na nogi założyła czarne trampki bo chciała pobiegać. Sasuke siedział na jej łóżku i patrzył się w ramkę ze zdjęciem. Kiedy ją zobaczył odłożył ramkę i wyszedł zaraz za nią. Ino i Hinata czekały już w salonie, ubrane w sukienki. Ino zagwizdała kiedy zobaczyła przyjaciółkę po czym rzuciła jej telefon, który złapał Uchiha, jednak nie oddał go jej. Wyszli uprzednio powiadamiając o tym Chiyo. Kiedy dziewczyny poczuły lekki wiaterek zaciągnęły się zapachem lata. Wyszli przez furtkę, a ostatnia osoba w tym wypadku Sasuke zamknął ją za wszystkimi
-Ścigamy się na odpust?-zaproponowała zielonooka patrząc wyzywająco na Uchihe
-Ja odpadam z Hinatą-odrzekła Ino-Jeszcze się spocę, a Hina w sandałach biegać nie będzie
-Sorry mam japonki-podrapał się z tyłu głowy Naruto-Ale Sasuke codziennie rano biega
-Nie-mruknął brunet
-Boisz się przegrać Sasuke?-powiedziała z triumfalnym uśmiechem Haruno-A może wolisz Siusiek?
-Naruto mów sygnał-warknął rysując nogą linie startu-Nie przegram z tą Paskudą
-Musicie dotknąć bramy kościoła-wyznaczyła nieśmiało warunki Hyuga
-Gotowi...Do startu....START!-ryknął, a dwójka ruszyła z kopyta. Przez to na uklepanym piachu podniosła się cienka warstwa brudząca czarną sukienkę Ino-Aż się za nimi sypie!
-Jak dzieci-zaśmiała się Hianta i powoli ruszyli w stronę, w którą już pędziła dwójka starych przyjaciół
Owa dwójka pędziła przed siebie, co chwile oszukując. Sakura pchała Sasuke do tyłu, a on ciągnął ją za włosy. Kiedy to robił cicho, lub głośniej na niego warczała. On odwdzięczał się jej tym samym. Byli już bardzo blisko. Omijali niekiedy ludzi i przeciskali się przez tłumem
-Sasusiek nie oszukuj!-krzyknęła kiedy po raz kolejny pociągnął ją za różowe kosmyki
-Paskudo zamknij się!-warknął kiedy go wyprzedziła i popchnęła mocno w tył-To nie fair!
-Życie nigdy nie było fair!-krzyknęła do tyłu, a wtedy wpadła na furtkę kościoła, przez co upadła na plecy. Sasuke sam z siebie, a właściwie ze śmiechu przewrócił się koło niej i zaczął turlać się płacząc i ryjąc do rozpuku-Wygrałam-jęknęła różowowłosa chwytając się za brzuch, który bolał ją od uderzenia. Wciąż leżała na plecach, a Uchiha na twarzy
-Sakura? Sasuke?-otworzyła oczy i spojrzała w stronę głosu. Nie mogła uwierzyć kogo widzi...

wtorek, 18 sierpnia 2015

Blokada...

Ogromnie was przepraszam za brak jednopartówki jednak jak po tytule widać mam blokadę. Nie tylko do pisania, bo mam zaczętą notkę, ale po prostu skręca mnie w środki kiedy zabieram się za nią. Nie jest to tylko w pisaniu, gdyż nie mam siły by po prostu normalnie funkcjonować, cały dzień leże i tępo gapię się w sufit zastanawiając się jak bardzo moje życie jest do dupy. Koszmary nocne to standard, ale nie takie jak mam zwykle. A kiedy już około 3 nad ranem udaje mi się zasnąć mój brat przychodzi do mnie o 6 budząc mnie. Obecnie jestem wrakiem człowieka i nie jestem w stanie pisać o SasuSaku. Mam też ostatnio fazę na Galactik Football i Free! co da się zauważyć moim drugim blogiem. Otóż w nim Akene przeżywa to co ja i jestem z nią zjednoczona i wcielam się w nią każdego dnia, dlatego tamten blog dużo prościej mi pisać. Jeszcze raz bardzo przepraszam obiecuje postaram się spiąć tyłek i napisać do końca jednopartówkę jednak nie jest to proste kiedy moją jedyną motywacją jest liczba wyświetleń bez zapewnienia, że ktokolwiek to czyta. Chciałabym przeczytać kiedyś tutaj choćby jeden komentarz bo po prostu nie wiem czy mam iść dalej z tym blogiem i nową serią, której mam dopiero zarys. Tak więc, (wiem że nie zaczyna się zdania od tak więc, ale inaczej nie umiem) podsumowując proszę o komentarze i przepraszam za moją obecną sytuację. Pozdrawiam z dupiastego życia
~Hoshi

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Epilog

 Dziękuje wszystkim, którzy przeczytali te serię, czekali na rozdziały i byli ze mną pokazując to liczbą wyświetleń która na teraz wynosi 1394. Jest to dla mnie ogromny sukces i do zobaczenia!
 ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

5 lat później...
-Naruto dzisiaj mam dyżur w szpitalu, mogę zostawić u was Sasori'ego i Moegi?-różowowłosa spojrzała na swoje bliźniaki-Boże jacy oni podobny do ojca...Ale mniejsza z tym! Kurenai wyjechała z Asumą, a z Tsunade ich przecież nie zostawię
-A co z Isao?-odezwał się głos po drugiej stronie słuchawki-To twój brat!
-A ty jesteś moim przyjacielem!-jęknęła spoglądając na dzieci-Isao jest w delegacji. Poza tym ty jesteś w pracy! To i tak Hinata z nimi zostanie!
-No przecież wiem Sakura-chan-zaśmiał się-Droczę tylko, dawaj ich!
Różowosłosa westchnęła i zakończyła połączenie. Poszła do salonu i spakowała wszystkie potrzebne rzeczy do opieki nad jej synem i córką. Ich samych chwyciła za rękę i wyszli z mieszkania
-Ładnie wyglądasz mama-Sasori był niezwykle mądry jak na pięcio letnie dziecko-Gdzie idziemy?
-Do cioci Hinaty skarby-zmierzwiłam jego czarne włosy-Pobawicie się, a później ciocia przywiezie was do mamy pracy. Co wy na to?
-Tak!-pisnęła radośnie Moegi przytulając się do jej nogi-Kocham cię mama
-Ja też cię kocham Moegi. Ciebie też kocham Sasori-uścisnęła ich lekko-Ale teraz biegiem bo mama się spóźni!
Chwycili mocniej jej dłonie i pobiegli w stronę bloków niedaleko. Po chwili byli już w windzie robiąc śmieszne miny do lustra. Przeszli długim korytarzem i odnaleźli właściwy apartament. Sakura grzecznie zapukała, a po sekundzie zza drzwi wyszła drobna granatowłosa osóbka
-Sakura, Sasori i Moegi!-otworzyła przed nimi drzwi i światu ukazał się jej ciężarny brzuch-Właźcie!
-Nie Hinata. Śpieszę się-wyjaśniła podając synkowi torbę z jego zabawkami i zabawkami siostry-Nie denerwujcie cioci bo ciocia nie może się denerwować. Bądźcie grzeczni i nie rozrabiajcie-kucnęła przed nimi i pocałowała ich w czoło-Kocham was dzieciaki
-Ja też cię kocham mamo!-krzyknęli równo po czym opletli jej szyję swoimi małymi rączkami-Do potem!
-Niesamowite-wzruszyła się Hinata-Sasuke wie?
-Nie-uśmiechnęła się patrząc jak jej dzieci grzecznie idą do salonu państwa Uzumaki-Jak będziesz szła do ginekologa to mi ich podrzuć. Dzięki, jesteś super!
Uciekła klatką schodową, gdyż miała zdecydowanie za mało czasu aby czekać na windę. Wybiegła z bloku i poprawiając torebkę popędziła ulicami Tokio, w celu przebiegnięcia jednej tylko ulicy
-Dzień dobry pani Haruno-przywitała ją recepcjonistka
-Witaj Yoshimara-uśmiechnęła się do niej ciepło idąc wprost do swojego biura
Gdy tylko tam weszła odłożyła torebkę koło biurka i założyła fartuch. Poszła do łazienki umyć ręce i zrobić sobie kawy. Usiadła za biurkiem i przeraziła się ilością dokumentów. Z cichym westchnieniem zaczęła je przeglądać. Po dłuższej papierkowej robocie oderwała wzrok znad papierów i w dłonie trafiło zdjęcie jej synka
 
 Uśmiech sam wpłynął na jej usta. Chciała chwycić drugą ramkę z Moegi jednak po gabinecie rozległo się pukanie do drzwi
-Proszę-odłożyła zdjęcie na miejsce
-Pani Haruno nagły przypadek!-poderwała się z miejsca-Młody mężczyzna miał wypadek samochodowy. Przebite płuco i połamane żebra i uraz głowy! Wszyscy specjaliści na blok operacyjny!
Różowowłosa przepchnęła się w drzwiach biegnąc na drugi koniec szpitala. Podczas biegu wiązała długie włosy w wysokiego kucyka, przy okazji uświadamiając sobie, że ta operacja nie będzie łatwai przyjemna. Wpadła na sale uprzednio ubierając fartuch, maskę rękawiczki i dokładnie myjąc ręce
-Jak to wygląda?-spytała patrząc na zmasakrowane ciało-Nie dobrze. Podaj skalpel!
Tłum uniemożliwiał jej spojrzenie chociażby na twarz chłopaka będącego w jej wieku. Po 8 godzinnej ciężkiej pracy, dało się stwierdzić że mężczyzna przeżyje i dojdzie do siebie w najbliższym czasie. Udało uratować się jego rękę, a urazem głowy był zwykły wstrząs mózgu. Po operacji przewieziono go na sale intensywnej terapii, aby mieć na niego oko i w razie czego szybko interweniować. Miała się nim zająć i doprowadzić go do jak najszybszego powrotu do zdrowia. O godzinie siedemnastej mogła w spokoju usiąść w fotelu, w gabinecie. Godzinę później do jej gabinetu wszedł mały chłopiec i jego siostra bliźniaczka
-Cześć-uśmiechnęli się i usiedli jak to mieli w zwyczaju na kozetce-Jak było w pracy?
-Miałam dzisiaj ciężką operacje, a jutro powinnam się zając moim pacjentem a wy mi w tym pomożecie!-usiadła między nimi-Za 10 minut się zbieramy oki?
-Oki doki!-pisnął mały śmiejąc się głośno
Przez te 10 minut przyjęła tylko jednego pacjenta po czym razem z Sasorim i Moegi udali się na zakupy. W domu byli po 20, więc pierwsze co zrobili później było położenie się spać. Rano obudziło ich słońce przedzierające się przez niezasłonięte zasłony. Szybka kąpiel, śniadanie a później trójka udała się do szpitala
-Dzień dobry-przywitał się z panią z recepcji Sasori, a różowowłosa uśmiechnęła się lekko
-Witajcie-skinęła mu z uśmiechem Yoshimara po czym zwróciła się do Haruno-Obudził się już
-Tak szybko?-różowowłosa nie kryła zdziwienia, po czym westchnęła-No cóż, już do niego idziemy. Chodźcie dzieciaki
Oboje chwycili dłonie matki i razem poszli do jej gabinetu tam, nawet nie zdążyli wspiąć się na kozetkę gdyż mama już kazała im wychodzić
-Idziecie ze mną, czy wolicie posiedzieć z dziećmi?-spytała się maluchów
-Bawić się!-różowowłosa pacnęła matkę dłonią w polik po czym szybko ucałowała tamto miejsce-Nie chciałam
-Rozrabiako to idźcie, znacie drogę-chłopiec pobiegł znikając za rogiem, siostra za nim, a Sakura ruszyła na OIOM. Wzięła kartę pacjenta nie patrząc na nią i weszła do sali ze spuszczoną głową. Podeszła automatycznie do ostatniego łóżka przy oknie i w końcu spojrzała na kartę
-Witaj Sakura-usłyszała słaby głos, który rozpoznałaby wszędzie
Jej usta rozszerzyły się, a z dłoni wypadła karta pacjenta. Kiedy po nią się schyliła przeczytała godność napisaną na niej wytłuszczonym drukiem. SASUKE UCHIHA 
-Przepraszam-odchrząknęła patrząc na niego-Jestem doktor Sakura i przez okres pańskiego powrotu do zdrowia będę się panem zajmować. Wie pan co się stało?
-Miałem wypadek samochodowy-powiedział chłodno-Spowodowany był szokiem, którego doznałem widząc panią na ulicy z dziećmi. Zapatrzyłem się i nie zauważyłem tiru, który później wjechał we mnie
-Następnym razem musi być pan bardziej ostrożny-powiedziała pełna zdziwienia wpatrując się w kartę
-Jaja sobie robisz?!-podniósł głos
-Niech pan się uspokoi panie Uchiha-westchnęła twardo-Musi pan odpoczywać
-Jak mam się uspokoić?!-warknął-Sakura jak masz na nazwisko?!
-Haruno-wzruszyła ramionami
-To czyje to dziec...-przerwał mu dźwięk otwieranych drzwi, a do sali wszedł mały czarnooki chłopiec
-Mamo?-podszedł nieśmiało do kobiety
-Co się stało Sasori?-kucnęła przed nim-Jestem zajęta
-Ciocia Ino kazała przekazać, że masz do niej później wpaść przymierzać suknie ślubną, a Moegi koniecznie chcę iść z tobą-przytulił kobietę po czym szepnął jej na ucho-Czemu ten pan tak na ciebie krzyczy?
-Jest zły, że musi tu jeszcze trochę zostać-pogładziła go po włosach-Idź się bawić i pilnuj siostry
Skinął głową po czym wybiegł z sali obdarowując czarnowłosego niepewnym spojrzeniem. Sasuke przez chwile zaniemówił, a z letargu wyrwał go pewny głos Sakury
-To moje dzieci-miażdżyła go spojrzeniem
-Kto jest ojcem?-spytał już spokojniej
-Ty-powiedziała po chwili-Sasori i Moegi mają po pięć lat. Chrzestnymi Sasori'ego są Kureni i Naruto. Od Moegi to Itachi i Ino. Urodziłam ich w wieku 17 lat, Tsunade i Isao oraz wszyscy pomagali mi, jednak chciałam sama się ustatkować-chciał coś powiedzieć jednak różowowłosa to zignorowała-Ino bierze ślub z Sai'em, dlatego mam pomóc wybrać jej suknie. Hinata i Naruto są małżeństwem i spodziewają się córki. Kiba związał się z młodszą siostrą Hinaty, a Shikamaru i Temari także są małżeństwem z bliźniakami w wieku 3 lat. Neji w końcu oświadczył się Ten Ten, a ja jestem sama
-Moje dzieci-szeptał sobie podczas jej monologu-Dlaczego nie powiedziałaś mi, że mam bliźniaki?
-Myślałam że Itachi ci powiedział
-Nie mamy ze sobą kontaktu-wyjaśnił
-Myślałam, że już nigdy się nie spotkamy-wzruszyłam ramionami-Dzieciakom powiedziałam, że ich tata wyjechał do Afryki badać tamtejsze tereny. Cieszą się, że mają tatę podróżnika
-Za dużo myślisz Sakura-lekki uśmiech błąkał się po jego twarzy-Sasori wygląda jak ja w dzieciństwa, Moegi ma różowe włosy, jednak oczy ma po mnie
-No-mruknęła dziewczyna-Mam im mówić, że wróciłeś z Afryki czy powiemy to razem, kiedy wyzdrowiejesz? Dzieciaki w przedszkolu śmieją się z nich, że nie mają taty
Drzwi do sali ponownie zaskrzypiały, a w pomieszczeniu pojawiła się mała różowa czupryna. Weszła cichutko i usiadła na wolnym łóżku obok
-Co jest skarbie?-spytała różowowłosa patrząc z troską na córkę
-Spotkałam wujka Naruto, był bardzo zestresowany i chyba lekko przestraszony-spojrzała na nią wymownie-Krzyczał coś, że Hinata rodzi i takie inne
-Że jak?!-krzyknęła przestraszona-Zostań tu z Sasuke, a ja pójdę sprawdzić o co mu chodziło
Różowowłosa nie zdążyła dojść do drzwi bo te z rozmachem się otworzyły, przy okazji uderzając Haruno w głowę przez co wylądowała na ziemi, za nim stał Sasori, który przemknął do siostry
-Sakura-chan! Hinata rodzi a ty leżysz na ziemi?!-ryknął z paniką-Pomósz jej!
Dziewczyna wywróciła oczami i razem z blondynem pobiegli na porodówkę. Zostawiając Sasuke i jej dzieci samych
-Skąd zna pan mamę?-spytał chłopak
-Ze szkoły-wytłumaczył zdawkowo-Mówcie do mnie po imieniu
-Pan nazywa się Sasuke Uchiha, prawda?-skinął córce głową-Ja mam na imię Moegi, a to jest Sasori. Ciocia Ino ciągle o panu mówi
-A co mówi?-zaciekawił się Uchiha, jednak jego zapał szybko zgasł
-Nie mogę takich słów używać-wzruszył ramionami czarnowłosy-Mama mówi, że to bardzo brzydko. Nie chcę żeby mama na mnie później krzyczała
-Dlaczego?-spytał zaintrygowany ciemnooki
-Mama często kiedy rozmawia przez telefon z ciocią Ino, Hinatą lub Temari jest smutna-wyjaśniała dalej jego siostra-A potem często chodzi jak duch człowieka
-A czy Sakura przyprowadza do domu dziwnych wujków?-Sasuke chodziło o kochanków, ale przecież nie powie tego 5 letnim dzieciom
-Tak, praktycznie codziennie-Uchiha zakrztusił się śliną-Wujek Naruto, Kiba i Itachi są dziwni i mama ciągle to powtarza. Ciągle też przychodzą Deidara, Gaara, Hidan, Pain i Konan
-A jakie są stosunki między nimi a mamą?-spytaj spodziewając się romansu
-Mama miesiąc temu była na ślubie Pain'a i Konan-wzruszyła ramionami dziewczynka-A w tamtym roku na przyjęciu zaręczynowym Gaary i Matsuri. Jeszcze coś mówiła, że wcale się nie spodziewała Dei'a i Hidana w roli gejów
-Chcecie posłuchać opowieści o piratach?-spytał po chwili Sasuke, a maluchy ochoczo skinął głową-Chodźcie tu bliżej
Sasori przesiadł się na łóżko Uchihy, a ten zaczął swoją opowieść. Moegi nie była tak ufna jak jej brat, więc usiadła na łóżku Uchihy w większej odległości. Sakura w tym samym czasie odbierała poród Hinaty
-Z kim zostali Sasori i Moegi?-spytał po chwili Uzumaki
-Z Sasuke-wzruszyła ramionami-Hinata, masz prześliczną córkę, a jej chrzestna właśnie trzyma ją na rękach
-Akomi-Hinata przycisnęła ją do piersi-Dziękuje Sakura
-Do usług-zaśmiałam się-Idę po dzieciaki. Za dzwonie do Itachi'ego, mała go uwielbia
-Kiba jest drugim chrzestnym!-ryknął Naruto-Koniec kropka
Różowowłosa wyszła na korytarz i postanowiła nie dzwonić do Itachi'ego teraz. Wróciła do pokoju Sasuke i widok który zobaczyła rozczulił ją. Sasori spał w ramionach Sasuke, który delikatne gładził go po głowię, szepcząc koniec jakiejś historii, Moegi spała po drugiej stronie łóżka
-Sasori to fantastyczne dziecko-szepnął-A z Moegi sprytna bestia, ale jaka śliczna
-Co masz zamiar teraz zrobić?-spytała siadając na krześle koło jego łóżka
-Chcę być w końcu ojcem. Maluchy muszą mieć pełną rodzinę-powiedział pewnie-Sakura od 5 lat codziennie myślałem o tobie. O tym gdzie jesteś? Czy masz kogoś? Czy jesteś szczęśliwa? Czy dalej tak bardzo lubisz jeździć na motorze i czy przy każdej pełni śpiewasz kołysanki. Czy dalej lubisz spać po lewej stronie łóżka i czy zawsze po pracy chodzicie tak jak kiedyś z dziewczynami po szkole do kawiarni i zamawiasz mrożony napój wiśniowy. Czy wiosna to wciąż twoja ulubiona pora roku i czy dalej jeździsz tym swoim porshakiem. I ciągle zastanawiam się czy wciąż mnie kochasz
-Sasuke nie było dnia, w którym nie wspominałabym ciebie. Tego jakim był byś ojcem dla Sasori'ego i Moegi? Czy chodź by tego czy ciągle muszę pić tylko herbatę? Nie było by dnia, w którym sama przed sobą nie przypomniałam sobie o tobie i o tym jak za tobą tęsknie i o tym jak cię kocham
Złączył ich usta w pocałunek, w którym zawarli wszystkie emocje. Miłość i tęsknota przewyższały w tym wszystkim. Nawet nie zorientowali się, że na kolanach Sasuke już nie ma Sasori'ego, a po przeciwnej stronie łóżka nie ma dziewczynki
-Miałam rację!-pisnęła radośnie mała czarnooka dziewczynka, a jej rodzice odsunęli się od siebie
-Sasuke to nasz tata!-dodał ze śmiechem Sasori
Wdrapali się na łóżko szpitalne i przytulili się do obojgu rodziców na raz. Uśmiechali się, a łzy szczęścia płynęły całej czwórcę po twarzy
-Mamo?-zwrócił się do kobiety jej synek-Dlaczego nigdy nie powiedziałaś, że lubisz jeździć na motorze?
Kobieta zaśmiała się i wtuliła w bliźniaki, które teraz poświęciły jej swoją uwagę. Mężczyzna patrzył na tą scenę ze wzruszeniem. To były JEGO dzieci JEGO Sakura-JEGO rodzina
-Sasori, Moegi poznajcie swojego tatę Sasuke Uchiha-roszeństwo z uśmiechem zwróciło się do ojca po czym uwiesili się na jego szyi
-Tatuś co teraz będzie?-spytał chłopiec wracając między nogi taty, a Moegi do mamy która siedziała na końcu łóżka-Znowu cię nie będzie?
-Sasori od teraz będziemy pełną rodziną-pogłaskał małego po głowię-Zamieszkacie w mojej posiadłości na obrzeżach miasta, jak tylko wyjdę ze szpitala
-A co z tobą i mamą?-spytał chłopczyk patrząc na zmianę z jednego rodzica na drugie-O ile wiem to w rodzinie powinno być tak: idealny mąż, jego idealna żona i ich idealne dzieci
-Sasori!-krzyknęła Sakura zdziwiona-Nikt nie wymaga od ciebie bycia idealnym dzieckiem. Dla mnie i dla Sasuke już jesteś idealnym, nie musisz nic udowadniać nam. Kochamy cię takim jaki jesteś
-Pamiętam jak kiedyś twoja mama powiedziała do twojej babci-posadził sobie na kolanach syna
-Nawet ideały czasem zawodzą. Przestają być idealne i stają się słabe-powiedział razem ze swoją córką, po czym ona konturowała-Ludzie wiedząc, że jesteś silny i nagle słabniesz będą chcieli to wykrzystać
-Jak wtedy kiedy zepsuł się mój ulubiony samochód i mama powiedziała, że ideał zawiódł?-przypomniał sobie Sasori
-Dokładnie skarbie-Sakura spojrzała głęboko w oczy swoich dzieci-Nigdy nie bądźcie idealni, proszę was tylko o to
-Dobrze mamo-skineli głową przenosząc wzrok na tatę-A ty tato o co nas prosisz?
-Żebyście słuchali się mamy-zmierzwił im włosy-Mama jest bardzo mądra i wiele przeszła w życiu. Jeżeli będziecie mielił jakieś pytania odnośnie życia zawsze możesz się spytać mnie lub mamy
-Mamo kto jest twoją rodziną, oprócz nas i taty?-spytał po chwili Sasori
-Mam jedynie brata, czyli waszego wujka Isao i moją ciocię Tsunade, która się mną opiekowała-uśmiechnęła się promiennie-A teraz jesteście jeszcze wy i Sasuke
-Sasori podaj mi kurtkę jest o tam-powiedział Uchiha wskazując krzesło. Mały zsunął się z łóżka i podbiegł po czarną marynarkę. chwycił ją i ledwo niosąc podał tacie. Ten pogrzebał we wewnętrznych kieszeniach i wyciągnął małe czerwone pudełeczko-Sakuro Haruno, czy zechciałabyś uczynić mnie największym szczęściarzem na świecie i zgodzić się zostać moją żoną. Pudełko to noszę przy sobie od chwili, w której widziałem cię ostatni raz. Uczynisz mi zaszczyt zając się tobą, Sasori'm, Moegi i w przyszłości naszymi kolejnymi pociechami?
-Tak Sasuke zgadzam się-ze łzami w oczach patrzyła jak Sasuke wkłada pierścionek na jej palec, a później namiętnie całuje
-Nareszcie-Moegi przybiła żółwika z bratem
-W końcu będziemy pełną rodziną!-zaśmiał się Sasori pozwalając zamknąć się wraz z siostrą w cztero osobowym uścisku

7 lat później...

-Mamo! Mamo!-podbiegł do nóg swojej mamy sześcioletni chłopczyk o czarnych włosach i ciemnych oczach
-Co się stało Shunsuke?-westchnęła kobieta-Zawołaj rodzeństwo na obiad
-Sęk w tym, że oni znowu się biją mamuś!
-Sasuke!-ryknęła Sakura, a jej mąż zjawił się przy niej-Ogarnij ich proszę cię. Za pięć minut obiad
Czarnowłosy wraz z najmłodszym synem poszli do ogrodu, jakie było jego zdziwienie kiedy zamiast jednej z typowej bójek bliźniaków, zobaczył ich wspólnie zbierających kwiaty
-Tato pomóż, szybko!-rozkazała jego jedyna córka-My w przeciwieństwie do ciebie nie zapomnieliśmy o dniu matki!
-No właśnie tato!-poparł ją bliźniak-Mamy dla niej tak wypasiony prezent że padnie z zachwytu!
-O karzę się-mruknął Sasuke
-Uchiha na obiad!-wydarła się zdenerwowana Sakura z kuchni
-L-lepiej ch-chodźmy- zająkał się Sasuke
-Skąd w niej taki głos?-spytał cicho Sasori
-Nie mam pojęci bracie-odpowiedziała wciąż oszołomiona Moegi
-Boje się-pisnął Shunsuke
-Ja też-przyznał przełykając głośno ślinę głowa rodziny-Bądźcie mili
Po skończonym posiłku rodzeństwo wstało od stołu i podeszło do krzesła mamy. Shunsuke wyciągnął bukiet kwiatów zza siebie, Moegi wręczyła mamię nową skórzaną kurtkę, a Sasori podał jej kluczyki owinięte czerwoną wstążką z kokardą. Mama posłała im niepewne spojrzenie a bliźniaki pociągnęły ją za ręce prowadząc do garażu. Sasuke szedł za nimi z Shunsuke na rękach. Otworzyli drzwi garażu i wepchali tam matkę. Zapalając światło krzyknęli razem z Sasuke
-Wszystkiego najlepszego mamo!
Sakura zaniemówiła, a łzy szczęścia stanęły jej w oczach. Przed nią stał motor, ale nie byle jaki. Czarny Yamaha R1, taki jak kiedyś
-Podoba ci się?-spytała nie pewnie Moegi-Specjlnie odkładaliśmy na niego nasze kieszonkowe przez ostatnie 5 lat
-Boże Sasuke pamiętasz?-mąż wtulił się w jej plecy-Jako gówniarze ścigaliśmy się na motorach. To właśnie taki miałam
-To jest dokładnie ten sam skarbie-szepnął jej do ucha
-Ale jakim cudem!?-odwróciła się do niego przedem
-Wiem jak byłaś wściekła kiedy go zepsułem i musiałaś jeździć porshakiem. Kiedy go sprzedałaś byłaś załamana, tak przynajmniej mówił Isao
-Kocham was!-przytuliła każdego po kolei-Co powiecie na film i popcorn
-Ja wybieram!-krzyknęli w tym samym czasie Moegi i Sasori. Po czym pobiegli z Shunsuke do salonu-Nie! Ja wybieram!
-Myślę, że mimo rozłąki udało nam się to nadrobić Sasuke. Mamy wspaniałą rodzinę i myślę że jesteś równie szczęśliwy co ja-powieziała wtulając się w jego tors-Dziękuje za to że wybrałeś najlepszą osobę jaką kiedykolwiek znałam na chrzestną Shunsuke, Mikodo nadaję się do tego idealnie. Dziękuje że jesteś
-Kocham cie Sakuro Uchiha-pocałował mnie w czoło-Chodźmy zanim się zabiją tym pilotem
-Za naszych czasów zbijało się pistoletem-spojrzała na męża-Powiemy im kiedyś
-Nie-odpowiedzieli sobie równo-Deidara pewnie zrobi to za nas
Przytuleni do siebie poszli do salonu oglądać film. Na rogu kanapy siedział Sasori koło niego Sakura, którą ramieniem obejmował Sasuke. Po jego prawej siedziała Moegi. Na prawym kolanie Sakury i lewym Sasuke siedział Shunsuke. 
I tak mijały im kolejne lata, pełne kłótni bliźniaków, skarżenia Shunsuke, dziwnych wujków typu Naruto i miłości między Sasuke i Sakurą w rodzinie Uchiha

niedziela, 9 sierpnia 2015

20. Kocham cię...Żegnaj

NADAWCA
Sasuke Uchiha
WIADOMOŚĆ
Spotkajmy się dzisiaj na ulicy Kwitnącej Wiśni. Wschodnia część miasta. Hangar 21. O 19. Będę czekać. Wiem że wróciłaś do Tokio

-Sakura to dziś?-spytała zaniepokojona Tsunade
-Ciociu nie bój się, wrócę cała-zapewniłam
-O ciebie się nie martwię-zmierzwiła moje włosy-Boje się co zrobisz Sasuke. A teraz idź i ne daj się!
-Nie zamierzam dać się zabić, przyrzekam-przytuliłam ją mocno i skierowałam swoje kroki do garażu po motor a stamtąd tajnej bazy na obrzeżach miasta. Zeszłam a ludzie byli już gotowi na moje przybycie. Konan poszła ze mną do mojego gabinetu i pokazała ciuchy na przebranie. Usiadła na czarnej kanapie bawiąc się telefonem a ja zniknęłam w łazience. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Ściągnęłam moją bluzkę i ubrałam białą bokserkę na to zarzuciłam czarną skórzaną kurtkę ze znakiem Akatsuki. Spodnie przebrałam na krótkie czarne spodenki, a na nogi założyłam ciemne niskie kozaki. Na udzie miałam pasek z pistoletem, drugi miałam schowany na pasku. Włosy spięłam w wysokiego kucyka i do buta schowałam nóż do walki z bliska. Na koniec na plecy założyłam karabin, poprawiłam makijaż i wyszłam z łazienki
-Wow-mruknęła Kon-Jeżeli moim ostatnim widokiem przed śmiercią miałby być twój widok to chciałabym umrzeć
Lekko się uśmiechnęłam i wyszłam. Przed wejściem do mojego pokoju byli Flying Dragon. Skinęli mi lekko głową
-Idziemy-powiedziałam twardo kierując się w korytarz prowadzący do garażu
Wsiadłam na motor, tak jak moi przyjaciele i ruszyliśmy z piskiem opon. Pojechaliśmy przez samo centrum miasta. Nasza grupa nie była ogromna 36 ludzi w tym dwie kobiety. Jechałam na czele zaraz koło Danzo, który jednak uparł się żeby iść. Plan był prosty: Dzielimy się na dwie grupy jedna ze mną wchodzi normalnie, a druga od tyłu. Dojechaliśmy we wschodnią część miasta, był tam port więc mgła unosiła się między nami. Ściągnęłam kask i ręką zmierzwiłam włosy opadające na ramiona i plecy. Ściągnęłam karabin i razem z moją grupą ruszyliśmy przodem. Pchnęłam wielkie drzwi, ogromnego hangaru i weszłam sama. Reszta została na zewnątrz. Weszłam w głąb, było ciemno i zimno. Moje kroki odbijały się echem i roznosiły po hangarze tworząc nieprzyjemną atmosferę. Stanęłam w miejscu, a światła się zapaliły
-Sakura-usłyszałam za sobą cichy niski głos, który niegdyś był kojący. Teraz był całkowicie wyprany z emocji przez co miałam ochotę uciekać
Z gracją się obróciłam i zobaczyłam Sasuke w luźnym garniturze. W rękach miał pistolety i patrzył na mnie pustym wzrokiem. Po pomieszczeniu rozeszły się pojedyncze brawa i podwójny odgłos butów
-Sakura Haruno-powiedział z ironią człowiek wychodząc z cienia wprost w snop światła-Słynna córka diabła. Księżniczka Demonów, nieustraszona zabójczyni
-Bez przesady-prychnęłam z pogardą-Nie zapomniałeś dodać, że bratanica szatana? Czyż nie Orochimaru? Lub może wolisz wujku?
-Sprytna bestia z ciebie moja droga-pochwalił mnie-Aż żałuje że mam tylko jednego Haruno w swoich szeregach. Chłopcze zapraszam-spojrzałam na niego ze ściągniętymi brwiami, a do światła wszedł brunet o szmaragdowych oczach-Sakura poznajesz? To twój braciszek
-Isao-warknęłam wściekła, ruszając w stronę trójki mężczyzn. Kiedy tylko chciałam zrobić krok Uchiha wyciągnął rękę w moją stronę z wyciągniętą spluwą-Zdrajca!
-Sakura ja...-przerwałam mu gwałtownie
-Gwóno mnie to obchodzi Isao!-krzyknęłam-Zostawiłeś mnie! Samą! Miałeś mnie głęboko w dupie!
-Pierwsza kłótnia rodzinna jakie to słodkie-powiedział ze sztucznym uśmiechem Orochimaru
-Więzy krwi!-kontynuowałam-To jedyne co nas łączy Isao. Nawet nie wiesz jak bardzo mam ochotę do ciebie strzelić. Nie jesteśmy już przyjaciółmi. Nie jesteśmy zespołem i nie jesteśmy już razem. A ty...-zwróciłam się do Uchihy-Jak mogłeś?! Wiedziałeś! Wiedziałeś że on tam jest!
Nie odpowiedział, a mi łzy bólu stanęły w oczach. Drzwi otworzyły się z hukiem, a do pomieszczenia wpadli chłopaki z bronią, Stanęli za mną jak wryci w ziemię
-Isao?!-krzyknęli równo
Brunet skinął głową. A zza niego wyszło 20 uzbrojonych po zęby napakowanych facetów. Z znikąd z drugiego końca sali wyszło tylu samo. Westchnęłam i otarłam łzę spływającą po moim policzku. Płakałam ze wściekłości, byłam po prostu wkurwiona na maksa. Jeden niewłaściwy ruch a wszystkich pozabijam. Wyciągnęłam powoli spluwę przed siebie stając bokiem. Spust wycelowany był w Uchihe. Uśmiechnęłam się kpiąco
-Do dzieła!-ryknęłam i strzeliłam, jednak przed strzałem spust przemieścił się na Orochimaru
Jeden z jego ludzi zasłonił go swoim ciałem przez co pieprzony gad przeżył. Reszta nie czekając na jakiekolwiek instrukcje ruszyła do ataku. Ja pobiegłam przed siebie, za cel obierając Orochimaru. Drogę do niego zasłaniało mi dwóch typków. Jedno spojrzenie do atakującego ze mną Deidary wystarczyło. Strzelił z karabinu a oni padli jak dłudzy. Biegliśmy unikając kul, szybkim tępem przemieszczając się do przodu. Kiedy byłam w odległości 15 metrów od celu. Orochimaru podniósł Glock'a 26 na mnie jednak Isao pchnął go z barku przez co wytrącił mu broń z ręki. Sasuke zabłądził gdzieś w tłumie mordując moich przyjaciół. Spojrzałam na brata pytającym wzrokiem
-Nie dam ci zginąć-przytulił mnie mocno-Ale teraz nie czas na godzenie się, tylko na zabijanie
Prychnęłam i przylegliśmy do siebie plecami, zabijając biegnących do nas ludzi z Costy. Kiedy skończyła mi się amunicja w pierwszym pistolecie przeklęłam pod nosem siarczyście i szybkim ruchem wyciągnęłam nóż z buta. Ruszyłam na przeciwników z ostrym narzędziem zwinnie omijając ich ciosów, bądź kul. Jęknęłam kiedy cios nadszedł niespodziewanie. Był na tyle mocny abym przewróciła się i poturlała parę metrów dalej, leżałam twarzą do ziemi. Mroczki migały mi przed oczami, a skupiłam się na odgłosach. Krzyki bólu, wrzaski, dźwięk stykanych się ze sobą nożów i zdecydowanie najgorszy z nich-dźwięk wystrzału. I na tle tego wszystkiego słyszałam okropny śmiech wuja i bez wyrazu oczy Sasuke. Jakiś obleśny facet złapał mnie za włosy i pociągnął w górę
-Szkoda że jesteś taka ładna dziwko-szepnął mi do ucha-Ale jakby pan Orochimaru dowiedział się, że przeżyłaś osobiście by cie zabił
Jego towarzysz stał nade mną z naładowaną bronią tuż przede mną. Pistolet był dwa centymetry od mojego czoła, a ja nie orientowałam się w obecnej sytuacji
-Sakura!-krzyknął czarnooki chłopak będącym Sasuke. Strzelił do faceta przede mną, a ja oprzytomniałam
Podniosłam rękę z nożem w górę i pewnym ruchem przecięłam włosy. Facet z tyłu upadł na ziemię. Szybko wstałam i strzeliłam z pistoletu, który mu wypadł
-Dzięki-powiedziałam do Sasuke, a on skinął głową-Gramy w jednej drużynie?
Odskoczyłam robiąc salto w tył, gdyż inny facet mnie zaatakował. Uchiha się nim zajął
*
Nasza strzelanina trwała 4 godziny po tym czasie zostało nas zaledwie garstka. Nie poznawałam ludzi, przeciwko których walczyłam. Moje ręce były splamione krwią, a sama ja byłam brudna z kurzu i błota, które nawnosiliśmy tu wchodząc. Czarnowłosy zmaterializował się mnie i wspólnie ruszyliśmy na Orochimaru. Sasuke z pistoletami ja z nożami. Skoczyłam w powietrze i z kopniaka w plecy powaliłam gada. On szybko wstał i kopnął mnie w bok, po czym strzelił w to miejsce. Padłam na ziemię. Sasuke walczył z długowłosym, a ja ciężko oddychałam. Dotknęłam lewego boku i spojrzałam na dłoń. Krew. Przeszywający ból towarzyszył mi kiedy usiłowałam się podnieść
-Sakura leż!-nakazał Uchiha-Nie ruszaj się!
-Muszę zabić tego bydlaka-szeptałam sobie jak mantrę
-Myślałem że jesteś silna Haruno-zaśmiał się kpiąco gad-Myliłem się co do ciebie. Jesteś nic nie wartym śmieciem
Świat dla mnie zatrzymał się. Leżałam na brzuchu wspierając się na łokciach, moje krótkie włosy sięgające ledwo ramion opadały mi na twarz. Łzy wściekłości po raz kolejny spływały po mojej twarzy, a ból po strzale przestawał być istotny. Jesteś nic nie wartym śmieciem. To zdanie wprowadzały mnie w stan, w którym byłam zbyt wkurzona żeby kontaktować ze światem. Wstałam bez problemu, jednak zrobiłam to zbyt szybko i lekko się zatoczyłam. Upadłam znów na ziemię, a słysząc pełen pogardy śmiech wuja czułam wzrastającą adrenalinę w moich żyłach. Wstałam ponownie i starłam krew z rozciętego policzka. Ruszyłam z krzykiem na Orochimaru pozwalając Sasuke zająć się łatwiejszym przeciwnikiem. Moja pięść znalazła się na jego twarzy, jednak ten szybko ją odepchnął unikając ciosu. Kopnęłam go w kolano i podcięłam przez co upadł z łoskotem na ziemię. Wyskoczyłam w górę i chciałam trafić w jego brzuch pięścią, jednak ten szybko przeturlał się na bok. W efekcie moja dłoń spotkała się z betonem krusząc go w tym miejscu. Pobiegłam do niego z nożem i jedynie drasnęłam go w bok, sama oberwałam w plecy i brzuch. Leżałam półprzytomna na zimnej posadzce, a mroczki tańczyły mi przed oczami. Powolnym ruchem sprawiającym mi ogromny ból sięgnęłam na łydkę po drugi pistolet. Podniosłam wystawioną rękę i trafiłam w siedzącego pod ścianą Orochimaru
-Powinnaś już nie żyć-szepnął chrapliwym głosem przyciskając ręce do rany na brzuchu-T-to nie możliwe
-Obyś zdychał w piekle wuju-posłałam mu lekki uśmiech, naciskając a spust ponownie
Koło mnie padł mdlejący Sasuke. Był na tyle przytomny aby patrzeć na mnie i oddychać ciężko
-Wygrałaś-szepnął z bólem-Sakura, wygrałaś
-Nie, to my wygraliśmy-uśmiechnęłam się blado-Sasuke muszę ci coś powiedzieć
-Hm?-mruknął cicho
-Ja...-spojrzałam na niego z nieśmiałością-Sasuke ja cię kocham. I wiem że nie zobaczymy się już, więc żegnaj. Będę tęsknić
-Ja też cię kocham Sakura-mruknął zamykając oczy-Żegnaj...
Przymknęłam swoje powieki, mdlejąc lub umierając. To nie miało już znaczenia

Ludzie Orochimaru tak jak on sam nie żyją. Po hangarze walają się ciała, martwych lub jeszcze żywych ludzi. Pojedyncze różowe włosy są praktycznie wszędzie. Nie odniosłem większych ran jednak wiem, że umarło tu wielu. Z ocalałych Akatsuki są to Konan, Gaara, Pain, Deidara i Hidan. Sasori walczy o życie z kulą w jego brzuchu. Zadzwoniłem po pogotowie i po Naruto. Ktoś musi przecież zabrać z tond Uchihe. Przechadzałem się szybkim krokiem, rozglądając się po podłodzę
-Sakura!-krzyczałem raz po raz szukając siostry-Sakura! Mam cię!
Dostrzegłem przy ścianie leżącą postać o różowych ubrudzonych krótkich włosach. Wyglądała jakby spała, jednak wiem że tak nie było. Łzy zebrały mi się w oczach, upadłem na kolana obracając siostrę na plecy. Odgarnąłem przy dłuższe kosmyki włosów z jej twarzy
-Siostrzyczko-łkałem gładząc jej policzek
-Isao-szepnął blondyn stając nad ciałem bruneta-Czy oni...?
-Nie wiem Naruto-westchnąłem wstając z Haruno na rękach-Zabieram ją, nie szukajcie nas. Zajmij się Sasuke
-C-czy spotkamy się jeszcze kiedyś Sakura-chan?-spojrzał na zielonooką. Ta jakby słysząc lekko uśmiechnęła się-Potraktuję to jak obietnicę, Sakura-chan
Blondyn pozwalał swoim łzą spływać po twarzy, jego włosy jakby zmatowiały kiedy podnosił Uchihe
-Musimy zabrać ich do szpitala-powiedział słaby Dei-Oni walczą o życie-skinąłem głową
-Do zobaczenia Naruto-spojrzałem na Sakure
Nie czekając na jego odpowiedź ruszyłem za ocalałą grupką w stronę tylnego wyjścia. Wsiedliśmy do czarnego van'a i odjechaliśmy w stronę najlepszego szpitala w tym mieście. Tam Sakura otrzymała fachową pomoc, jednak dalej pozostawała nieprzytomna. Lekarze postanowili ją przenieść do najlepszego szpitala w całej Japonii. Hitachi-Naka- miejsce do którego zmierzaliśmy posiadało sieć dobrych szpitali, w których Sakura znajdzie pomoc
*
Minęły kolejne dwa tygodnie. Cały ten czas siedziałem z siostrą przy jej łóżku szpitalnym. Dopiero co otworzyła oczy, a już musieli zabrać ją na operację. Wróciła dopiero następnego dnia w śpiączce przez co czekałem na śliczną zieleń je tęczówek kolejną dobę

Wszystko mnie bolało i byłam tak zmęczona, jednak wysiliłam się na trud otwarcia oczu. Przy moim łóżku siedział zmęczony brunet. Lekko przysypiał więc mogłam mu się przyjrzeć. Lekki zarost pewnie był spowodowany siedzeniem tu przez dni, a może nawet tygodnie. Nie wiem. Podniosłam dłoń i położyłam ją na jego policzku
-Isao-szepnęłam przy okazji budząc go-To naprawdę ty
Skinął mi głową, a ja przez chwilę mogłam podziwiać jego zieleń tęczówek. Uścisnął mnie jakbym była zrobiona z porcelany, jednak ten gest sprawił mi ból
-Sasori nie żyje-łzy zebrały mi się w oczach-Kazał ci przekazać dwie rzeczy. 1: Żebyś syna nazwała jego imieniem, a 2: Że w fioletowej sukience wyglądałaś jak gruby karzeł
Zaśmiałam się miło łez i pociągnęłam nosem
-Isao?-zaczęłam nie pewnie-Gdzie ja właściwie jestem?
-Z dala od problemów maleńka-pogładził mnie po włosach-Teraz już wszystko będzie dobrze
Wtuliłam się w jego tors łkając cicho. Bałam się. Cholernie się bałam, co teraz. Co będzie jutro?

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Cześć kochani ^.^ Ostatni rozdział już za nami! Jutro dodam epilog i koniec tej serii! Od września startujemy z czymś nowym! Szablon bloga oczywiście zmieni się od września. Kocham was
~Hoshi

sobota, 1 sierpnia 2015

19.Bal...Wycieczka

-Sakura wstawaj do cholery!-ryknęła blondynka-Za godzinę przychodzi do ciebie Kurenai żeby zrobić z ciebie bóstwo! Więc podnieś te cztery litery i zbieraj się!
-Dobra!-krzyknęłam wkurzona wstając z łóżka-Już wstałam, widzisz?
-Nie pyskuj!-rzuciła we mnie poduszką-Do łazienki bo śmierdzisz!
Posłałam jej pełne irytacji spojrzenie i poszłam się umyć. Jedyny zapach jaki ode mnie leciał to woń alkoholu. Deidara przyszedł razem z Itachi'm i Sasori'm po czym upijaliśmy się do późna. Kac nie złapał mnie dzięki moim tabletkom. Namydliłam ciało i włosy różanym żelem po czym spłukałam ciepłą wodą. Uwielbiałam to uczucie kiedy woda otulała moje ciało. Owinęłam się w puchaty różowy ręcznik i umyłam zęby podsuszając jednocześnie włosy. Spojrzałam na godzinę
-O Boże już 15:40-jęknęłam
Zjadłam szybko tosty i ubrałam się w śliczną sukienkę przerobioną przez Tsunade. Była oszałamiająca i czułam się w niej pięknie. Teraz już wiem dlaczego panie kochają jej kolekcję
-Tsunade już jestem!-do salonu weszła brunetka-Cześć Saku
-Hej-odpowiedziałam z pełną buzią-Tsunade poszła się zabić
-Czemu?!-podskoczyła do mnie mimo dzielącej nas odległości-Sakura!
-Powiedziała że wyglądam tak ładnie, że odechciewa się jej żyć-zaśmiałam się, a Kurenai wyraźnie ulżyło. Po chwili zachichotała i przeczesała moje włosy-Przy okazji 'przypadkiem' znalazła całą zgrzewkę sake
-No tak cała Tsunade-pokręciła z politowaniem czerwonooka-Co by ci tu zrobić?  Hm?
Siedziałyśmy w salonie, a ona stanęła za mną i zaczęła bawić się moimi różowymi kłakami. Co raz podnosiła je, to zawijała patrzyła na moją twarz, dotykała policzków. A po 5 minutach odezwała się do mnie
-Jak z tobą skończę to Uchiha jak cię zobaczy będzie błagał abyś została jego żoną-uśmiechnęła się złowieszczo-Chcę być chrzestną twojego pierwszego syna
-Załatwione-mruknęłam z lekkim rumieńcem-Tylko ja nie jestem pewna czy...
-Sakura błagam siedź cicho!-jęknęła Tsunade wchodząc z asystentką do salonu-Nie jesteś pewna tego, nie wiesz tamtego. Nosz ile można?! WSZYSCY w okół was widzą, że między wami ewidentnie coś jest!
-Masz rację, jest-spojrzałam na nią z pod byka-Przepaść społeczna!
-Kurenai zamknij ją!-rozkazała po czym rozsiadła się przede mną na kanapie-Przesuń ten stołek bliżej, dziecko
-Jak ty z nią tyle wytrzymujesz Shizune?-spytałam szeptem, a mimo to poczułam poduszkę na twarzy
-Saki słońce zamknij oczy-poprosiła brunetka-Nie uwierzycie co się stało. Asuma w końcu mi się oświadczył!
-Super!-krzyknęłam otwierając zamknięte powieki i zeskakując z krzesła-Muszę być na ślubie!-przytuliłam ją-O kurde tyle rzeczy trzeba załatwić. Suknie, restaurację, kwiaty obrusy, muzykę, gości. Ty się Kurenai nie martw! Ja ci wszystko załatwię. Jeszcze zamówię tort i wybiorę kościół wraz z restauracją. W przeciągu dwóch tygodni będziesz mieć to wszystko, jedyne co ty będziesz musiała zrobić to użeranie się z Tsunade cały dzień podczas wybierania sukni ślubnej! Tylko z kim ja pójdę na ten ślub?-wznowiłam chodzenie w koło-Nie obrazisz się jak pójdę z przyjacielem? Naruto chyba nie będzie miał nic przeciwko...Albo nie! Pójdę z Iatchi'm! On się nada idealnie, czekaj już do niego dzwonię

Byłem w salonie razem z mamą kiedy zadzwonił mój telefon. Myśląc że to znowu ten idiota Deidara chcę czegoś ode mnie, ciężko westchnąłem. Jakie było moje zdziwienie kiedy na wyświetlaczu zobaczyłem śliczną Haruno
-Cześc Saki-przywitałem się miłym głosem-Coś się stało?
-Itachi mam do ciebie sprawę, właściwie dwie
-Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem-uśmiechałem się jak głupi do telefonu-Co cie trapi wisienko?
-Mógłbyś przypilnować żeby tym razem Sasuke zdążył na czas?-poprosiła głosikiem zbitego psa-I czy wybrałbyś się ze mną na ślub mojej przyszywanej ciotki Kurenai z Asumą?
-Asuma się oświadczył?-moja mama dziwnie się na mnie spojrzała-W takim razie powiedz kiedy, a zjawię się na pewno
Przez chwilę w słuchawce słychać było krzyki i wiele wyzwisk
-Ym, Itachi? Wiesz co? Okazało się że ślub dopiero w przyszłym roku więc jeszcze się zgadamy-zaśmiałem się, a ona zachichotała nerwowo-Ale tego nie rozumiem, gdybym miała się pobrać to ślub chciałabym mieć jeszcze tego samego roku, a nie
-W pełni cię rozumiem-uśmiechnąłem się do słuchawki-Mogłabyś w takim razie zostać moją żoną
-Nie ma sprawy Itachi-zaśmiała się perliście-Mam na dzieję że będziesz dobrym mężem
-Dla tak pięknej damy innym być to grzech-powiedziałem szarmancko i zakończyłem połączenie
Moja mama, przez całą moja rozmowę patrzyła na mnie jak na E.T. Jednak dała mi usiąść i odetchnąć, dopiero po chwili zadała mi to jedno pytanie
-Co to miało być?
-Rozmawiałem z Sakurą-wzruszyłem ramionami po czym powolnym krokiem ruszyłem w kierunku schodów-Mam przypilnować żeby Sas się nie spóźnił jak ostatnio i przy okazji się z nią zaręczyłem
-Że jak?!-krzyknęła po czym chwyciła mnie mocno za łokieć. Wciągnęła na górę i wprosiła się do pokoju młodszego z braci-Nie uwierzysz co twój brat odpierdzielił! Oświadczył się przez telefon!
-Kim jest ta szczęściara?-spytał z kpiną, udając że go to obchodzi
-Sakura Haruno-zaśmiałem się z jego miny-A wkrótce Sakura Uchiha!
-Itchi!-rzucił się na mnie z pięściami-Nie masz prawa na nią patrzeć!
-Czekaj chwilę-wyciągnąłem telefon-Sakura? Słuchaj. Musimy zerwać zaręczyny, bo Sasuke zaraz wybuchnie z zazdrości...Ok, zaraz mu powiem. Dobra, no to buźka!
-I co?-spytała mama siedząc na łóżku podziwiając zdjęcie w ramce na jego komodzie-Co powiedziała?
-Jeżeli bardzo chcesz to może dostaniesz od niej buziaka-uśmiechnąłem się ciepło-A teraz ubieraj się się bo za 20 minut masz u niej być. Nie zapomnij dla nich wszystkich kwiatów, cztery bukiety. CZTERY. A potem musisz wybrać który, dasz której

-Sakura powoli możesz otworzyć oczy-usłyszałam miły głos Kurenai
Niepewnie jakby z obawą podniosłam powieki do góry. Przez prawie dwie godziny były one zamknięte. A teraz w lustrze widziałam zieleń moich tęczówek. Spojrzałam na całą twarz i z wrażenia otworzyłam buzię. Delikatnie dotknęłam mojego policzka by sprawdzić czy to na pewno ja. Lekko zaróżowione policzki, ślicznie podkreślone oczy oraz wiśniowa szminka na ustach. Na moich powiekach jak i pięknie ułożonych włosach był brokat przez co wyglądałam jeszcze ładniej. Biżuteria jaką miałam składała się z wiszących złotych kolczyków i jedynie wisiorka, z którym od pewnego czasu się nie roztaje. Różowy diamencik w kształcie serca na srebrnym sznurku. Niby taki zwyczajny, a dla mnie bardzo ważny. Dostałam go od Naruto trzy miesiące po mojej przeprowadzce do Tokio. Włosy podkręcone na prostownicy spięte były w koka, a dwa pasma puszczone z przodu dodawały uroku i romantyzmu. Podbiegłam do Kurenai i wtuliłam się w nią, jednak ta szybko mnie odepchnęła-Nie zbliżaj się bo się rozmażesz!
-Dziękuje-uśmiechnęłam się-Jesteś wielka
-No bez przesady ledwo 1.70-zaśmiała się
Zwróciłam się w stronę mojej ciotki. Patrzyła na mnie z dumą i podziwem. Jak prawdziwa matka. Nie zważając za bardzo na makijaż podbiegłam i wtuliłam się w nią. Uświadomiłam sobie ile Tsunade dla mnie robiła. I ile w życiu wycierpiała. Straciła siostrę i córkę, ale przyjęła mnie do siebie mimo mojego uderzającego podobieństwa do własnego dziecka. Wychowuje mnie i stara się chronić mnie od złego. Może czasem jej to nie wychodzi ale powinnam być wyrozumiała. Ona robi dla mnie wszystko
-Kocham cię Tsunade-mocniej wtuliłam się w blondynkę-Dziękuje za wszystko
-Ja też cię kocham Sakura-pogładziła moje włosy-Ale nie czas się ma...-przerwał jej dzwonek do drzwi-Przyjechał książę Uchiha w swoim Ferrari. Idź, musisz zrobić wejście Haruno
Ubrałam buty i zabrałam małą kopertówkę. Powoli odetchnęłam, i poszłam na górę a Kurenai doskoczyła do drzwi jak jakieś zwierzę. Poprawiła włosy i delikatnie otworzyła drewno. W drzwiach stał ubrany w drogi garnitur Sasuke Uchiha. Jak na dżentelmena przystało wręczył Kurenai czerwone róże i wraz z zaproszeniem wszedł do środka. Szybko doskoczył do blondynki i podarował jej żółte róże, natomiast jej sekretarce przypadł fioletowy bukiet
-Sakura! Sauke już jest!-krzyknęła Kurenai
Odetchnęłam i z gracją poszłam na schody, jak w filmie zatrzymałam się przed zejściem dostając szoku. Sasuke wyglądał zniewalająco. Garnitur szyty na miarę opinał jego umięśnione ciało, a lekki uśmiech dodawał mu zadziorności. I ten różowawy krawat. Cicho szepnął moje imię, a ja zrobiłam ten sam gest i zaczęłam schodzić po schodach śmierci. Modliłam się do Boga, żebym doszła na ziemię w jednym kawałku, bo przecież przynajmniej trzy razy w tygodniu spadam z tych schodów. Tsunade powinna zainwestować w dywan, może w tedy nie miałabym tylu siniaków i zadrapań. Podeszłam do Uchihy a on wręczył mi prześliczny bukiet. Składał się z róż różowych, białych, fioletowych i złotych, posłałam mu chyba najpiękniejszy uśmiech na jaki było mnie stać
-Wyglądasz idealnie-powiedział tak żebym tylko ja słyszała
-Dziękuje-zarumieniłam się i szybko poszłam do kuchni odłożyć kwiaty
W tym czasie do bruneta podskoczyły trzy kobiety
-Masz ją pilnować-powiedziały na raz po czym kontynuowała blondynka-Ma wrócić do domu, ewentualnie możesz ją wziąć do siebie
-Sasuke myślę że jesteś na tyle odpowiedzialny, że nie zrobisz jej niczego złego-westchnęła Kurenai-Sakura jest dobrą dziewczyną, proszę opiekuj się nią. I nie mówię tu tylko o tym balu
-Ty i Naruto jesteście teraz za nią odpowiedzialni-powiedziała twardo Shizune-Po balu jest wycieczka, a dwa dni po niej wyjeżdżacie do Kioto. Prosiłabym abyś miał na nią oko
-Jak je nie upilnujesz to...
-Kurenai i ty przeciwko mnie?-zaśmiałam się widząc przestraszonego bruneta-Spłoszycie chłopaka i pomyśli że jestem z domu wariatów. Nie wrócę dzisiaj, będę pilnowała się Sasuke, ewentualnie Naruto. Kiedy oni nie będą mogli jestem razem z Gaarą, Pain'em i Sasori'm. Tak wiem-westchnęłam wywracając oczami. Po czym wyszliśmy z domu. Jak przystało na dżentelmena otworzył mi drzwi od strony pasażera i zamknął je kiedy weszłam
-Dzień doberek!-krzyknął ktoś z tyłu przez co podskoczyłam wystraszona-Ślicznie wyglądasz Sakura-chan!
-Debilu! Prawię zawału dostałam-złapałam się za serce-Cześć Hinata
Ta w odpowiedzi przytuliła mnie przez siedzenie. Białooka miała na sobie piękną niebieską sukienkę połyskującą brokatem lub cekinami na długi rękaw, włosy miała podkręcone prostownicą i rozpuszczone. Delikatny makijaż dopełniał wszystko. Naruto w białym garniturze wraz z niebieskim krawatem pod kolor sukienki Hinaty. Sama pomagałam mu wybrać. Całą drogę rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Naruto nawet pochwalił się nam w tajemnicy, o ich miłosnych igraszkach. Hinata wyglądała jakby miała zaraz zemdleć. A kiedy blondyn spytał co u nas, Sasuke mu grzecznie odwarknął
-Nie twój interes młotku-przez co i ja się zaczerwieniłam
Sasuke znalazł nawet dobre miejsce i otworzył mi drzwi. Podał mi dłoń i delikatnie pomógł mi wysiąść. Naruto chcąc pokazać, że też tak potrafi otworzył drzwi na oścież i wręcz wyszarpał z auta Hinatkę. Trzasnął mocno drzwiami, przez co dostał burę od Uchihy. Kiedy się uspokoili Sasuke podał mi ramię i poszliśmy do grupki znajomych, którzy na nas czekali

Na parkingu zaparkowało czarne Ferrari, co było znakiem że Sasuke już przyjechał. Westchnęłam głęboko widząc jak znowu brunet wścieka się na Uzumaki'ego. Przeniosłam wzrok na dwie dziewczyny, które stały z boku. Po chwili już w czwórkę szli do nas
-Czy tylko ja uważam że oni razem ślicznie wyglądają?-zagadałam do Teamari i Tenten
-Nie tylko ty-westchnęła blondynka-Ale oni są upierdliwi
-Zgadzam się z tobą-spojrzał na nią dziwnie Shika
-Cześć ludziska!-krzyknął Naruto podbiegając, a przy okazji ciągnąc za sobą Hinatę-Łał dziewczyny! Fajnie wyglądacie!
-Tylko fajnie?!-żyłka niebezpiecznie zapulsowała mi na czole-Jak ja ci dam Uzumaki! Nawet nie wiesz ile czasu przygotowywałam się! Ile czasu spędziłyśmy na zakupach!
-Owszem wiem!-spojrzał na nią zirytowany-6 godzin!
-A nawet więcej!-oburzyłam się dźgając go w pierś-Jeszcze wczoraj byłyśmy na małych zakupach i w ostatniej chwili zmieniłam sukienkę!
-A ja musiałem jechać do sklepu, żeby znaleźć inny krawat-jęknął Inzuka-Ale Ino, wyglądasz bosko! Wszystkie wyglądacie bosko! Prawda panowie?
Oni z przerażeniem przed naszymi wściekłymi twarzami szybko i energicznie pokiwali głową
-No i to ja rozumiem-powiedziała zwycięzco Temari-Idziemy Shikamaru!

Ten szybko pojawił się u jej boku po czym otworzył jej drzwi do pięknej sali, chłopcy się ogarnęli i zaprosili nas do środka. Tańczące pary świetnie się bawiły. Ale wszyscy przestali kiedy weszliśmy na sale. Parami poszliśmy do naszego stolika. Para prowadząca czyli Shikamaru i Temari szła pewnym siebie krokiem, a inni rozstępowali się na boki. Później szedł Kiba z Ino, Neji z Tenten, Naruto z Hinatą i na końcu Sasuke i ja. Czułam się niekomfortowo, a zarazem pewna siebie. Bo przecież nie każda kobieta może pojawić się w towarzystwie Uchihy. Szliśmy jedno za drugim a kiedy doszliśmy do stolika chłopcy odsunęli nam krzesła. I dopiero kiedy zaczęliśmy rozmawiać i śmiać się ludzie powrócili do zabawy. Kiba wyciągnął butelkę sake zza marynarki, Ino z torebki tak jak Temari. Sasuke, Naruto i Neji mieli pochowane w nogawkach. Dołączyli do nas Lee, Sai, Choji i Shino, którzy także mieli przy sobie sake
-Chodź zatańczyć Cherry-usłyszałam nad swoim uchem
-Hm?-odwróciłam głowę. Nade mną stał starszy chłopak. Brunet o lazurowych oczach, był niesamowicie przystojny. Umięśniony i wysoki, budową przypominał Dei'a-Nie wydaje mi się
-Mam na imię Okas-uśmiechnął się chytrze
-W takim razie z przyjemnością-chwyciłam jego dłoń z wymuszonym uśmiechem-Sasuke zaraz wrócę
Poszliśmy na środek i brunet położył dłoń na mojej talii, a splecioną z moją uniósł w górę. Ja położyłam rękę na jego ramieniu. Zaczęliśmy tańczyć walca, był świetnym tancerzem
-Wierz że mój ojciec jest policjantem?-obrócił mną-A twoi koledzy podpadli mi i to porządnie?
-Wiem o tym-spojrzałam w jego oczy-Co mogłabym dla ciebie zrobić? Bez sprośności proszę
-W takim razie chciałbym abyś w autokarze i na wycieczce dotrzymywała mi towarzystwa-uśmiechnął się do mnie-Twoje koleżaneczki również mogą. Ale nie ta od Shikamaru, ona jest przerażająca
-Ona nie jedzie-patrzyłam w jego niebieskie oczy-Jednak ja dotrzymam ci towarzystwa
-Grzeczna dziewczynka-szepnął mi do ucha-Wracaj już do twojego Uchihy
Zgodnie z jego poleceniem wróciłam na moje miejsce. Od razu złapałam za mój pełny kieliszek, który natychmiast opróżniłam
-Dziewczyny muszę do toalety-powiedziałam patrząc na nie znacząco
-Um? A sama nie możesz?-spytał Kiba
-Nie, bo się zgubię-spojrzałam na niego z ukosa
Wstałyśmy równo i razem poszłyśmy do toalety. Od razy kiedy tam weszłyśmy, dziewczyny znajdujące się w niej uciekły
-Co jest Saku?-spytała Hinata opierając się o ścianę-Czego Okas chciał od ciebie?
-Gdzie są najlepsze miejsca w autokarze?-zignorowałam jej pytanie
-Na tyłach, ale właśnie Okas i jego koledzy tam zawsze siedzą-poinformowała mnie Tenten-A co?
-Oh ile bym dała żeby chodź raz tam usiąść!-westchnęła Ino
-Mogę ci to załatwić-oparłam się o umywalkę-W zamian za jego milczenie mam mu dotrzymać towarzystwa i powiedział że też możecie
-Bydlak-warknęła Temari-Żałuję że nie jadę, aż mam ochotę mu wygarnąć
-Tak! Usiądę z trzecioklasistami!-pisnęła uradowana Yamanaka-Kocham cie Saki!
-Nie możemy was z nim zostawić-warknęła Ten-A przy okazji nieźle się zabawimy. Dobra siadam z wami. A co z tobą Hinata?
-Ja chyba też z wami usiądę-odpowiedziała po chwili
-Uwielbiam was!-przytuliłam je-Dobra wracajmy bo pomyślą że serio się zgubiłyśmy

Weszli na tą salę. Wyglądali pięknie. Byli piękni. Dumni i pewni siebie. Elita. Byli z wyższych sfer, oprócz niej. A mimo to pojawiła się na tym balu z nim. Byłam wściekła. Przecież on powinien być u mojego boku! Ile razy jej powtarzałam, że ona nie pasuje do niego. Że nie powinna pojawiać się na salonach u Uchihy. A jednak on wybrał ją. Nie godzę się na to!
-Co jest Masashi?-spytał się mnie mój towarzysz
-Nic, nic-powiedziałam z sztucznym uśmiechem

-Jak myślicie czego od Sakury chciał Okas?-spytał Sai, a ja nadstawiłem uszy
-Może zatańczyć?-spytał z ironią Kiba
-Nie wydaje mi się-odpowiedział mu Choji-Wyraźnie słyszałem jak nazwał ją Cherry
Spiąłem wszystkie mięśnie i zacisnąłem pięści, Naruto wyglądał podobnie
-Czytałem nie dawno, że jak dziewczyny chodzą większą grupą do toalety to muszę obgadać coś ważnego-spojrzałem krzywo na Sai'a-Widać że Sakura była zła. Myślę że Okas zaproponował jej sex
-Że co?!-wybuchłem razem z Uzumaki'm
-No bo co innego on by od niej chciał?-wzruszył ramionami
-Kto, co chciał?-spytała Tenten siadając na kolanach Neji'ego
-A nic, nic-podrapał się z nerwowym uśmieszkiem Kiba
-Obgadywali nas-stwierdziła Ino, a dziewczyny przytaknęły jej
Sakura już spokojna usiadła i wypiła kolejny kieliszek. Chwyciłem jej dłoń
-Chodźmy zatańczyć księżniczko-powiedziałem szarmancko
Ona wstała i udała się ze mną na parkiet. Skinąłem do D'J'a i pokazałem mu numer 3 na palcach on uśmiechnął się a z głośników muzykę do walca argentyńskiego. Była zaskoczona, ale zaczęliśmy tańczyć
-Nie wiedziałam że umiesz tak tańczyć-pochwalała mnie
-Jeszcze dużo rzeczy o mnie nie wiesz-szepnąłem do jej ucha-Czego chciał od ciebie Okas?
-Zatańczyć
-To czemu wróciłaś zła jak osa?-dalej szeptałem szarmancko
-Dowiedziałam się, że pobił się z Sasori'm-westchnęła-Nie mówmy o nich. Bawmy się
-Mogę mieć do ciebie prośbę?-spytałem odwracając ją w ramionach-Pocałuj mnie
Uśmiechnęła się pięknie i musnęła moje wargi. Pogłębiłem pocałunek i przyciągnąłem ją bliżej
-Wracajmy do reszty-powiedziała cicho-Otwierają kolejne sake
-Już wiem co masz po Tsunade-zaśmiałem się-Kolejna pijaczka rośnie
Ona udając obrażoną wróciła do reszty

-Dziewczyny czas wznieść toast-powiedziała Ino wstając. Również wstałyśmy i zbliżyłyśmy do jednego miejsca nasze kieliszki wysoko w górę-Za chrzest!
-Za chrzest!-rzekłyśmy równo i wlałyśmy trunek w nasze gardła
Chłopcy spojrzeli na nas pytająco a my zaśmiałyśmy się wtulając się w ich torsy
-Zbieramy się-szepnął mi Sasuke do ucha
-Idę jeszcze do toalety
-Czekaj Saku też idę-powiedział Naruto po czym skierowaliśmy się do toalet-Czekam tu na ciebie
Skinęłam głową i weszłam do damskiej, załatwiłam swoje potrzeby i właśnie myłam ręce kiedy do toalety wpadła Aku-Co jest?
-Sakura szybko!-chwyciła mnie za łokieć i wyciągnęła z łazienki
Po drodze zabrał się z nami Naruto. To co zobaczyłam wstrząsnęło mną. Nie mogłam uwierzyć, a jednak była to prawda. Sasuke całował się z Masashi. Całowali się namiętnie, a wokół ich był tłum gapiów. Łzy zebrały mi się w oczach. Odwróciłam się do Naruto, który przyciągnął mnie do siebie i objął ramionami
-J-ja nie chcę z nim wracać-wyszeptałam-Z-zabierz mnie stąd
-Idziemy jeszcze po Hinatę i jedziemy do mnie-skinęłam głową i dałam się prowadzić
Cały czas patrzyłam na tą scenę. Po chwili szliśmy przed siebie. Patrzyłam na nich, Hidan odepchnął od niego Masashi i bez ceremonialnie uderzył Sasuke z pięści w twarz. W momencie kiedy jego ręka dotknęła Sasuke poczułam ból. Z każdym ciosem czułam coraz większy ból. A najbardziej bolał mnie fakt, że Sasuke się nie bronił. Dawał się bić, kopać, obrażać i poniżać. Nie potrafiłam na to patrzeć. Nawet nie wiem kiedy zaczęłam płakać. Przechodziliśmy za Hidan'em, a on spojrzał na mnie. Widziałam w jego oczach ból. Wyrwałam rękę, którą trzymał Naruto i pobiegłam zatrzymać białowłosego. Stanęłam przed Sasuke broniąc go swoim ciałem, Hidan nie zdążył zatrzymać ciosu i dość mocno oberwałam w brzuch. Każdy wstrzymał oddech i przestał się ruszać, a kolejne łzy wypłynęły z moich szeroko otwartych oczu. Hidan natychmiast odskoczył
-Boże Sakura! Przepraszam!-spojrzał na mnie przerażony
-Przestań-chlipnęłam słabym głosem-Przestań Hidan
Kiba i Shikamaru chcieli podbiec do Hidana i chłopaków, którzy stali przede mną. Odwróciłam się do nich tyłem i zasłoniłam ich
-Nie-powiedziałam twardo mimo łez-Nie róbcie im nic. Lepiej zajmijcie się nim. Ich zostawcie
Poszłam do Naruto i Hinaty po czym dałam się znów prowadzić

Mówiłem do Sakury całą drogę do mnie. Hinatę odstawiłem do domu na jej żądanie. Musiała wrócić bo tego chciał jej tata. Wprowadziłem Sakurę, która nie kontaktowała ze światem. Kiedy tylko przekroczyłem próg mieszkania, ona potknęła się o niego u zaczęła upadać. Zdążyłem ją złapać, ona automatycznie wtuliła się we mnie i zaczęła płakać. Gładziłem ją po włosach i szeptałem, że wszystko będzie dobrze. Chociaż wiedziałem, że dla niej to nie ma znaczenia. Posłałem ją pod prysznic, a sam zacząłem robić kanapki. Wróciła ubrana w moją koszulkę i swoje krótkie spodenki, które u mnie zostawiła. Rozmawiałem z nią całą noc, dopóki nie zasnęła. A kiedy to zrobiła zadzwoniłem do Hinaty
-Słuchaj Hinatka, chcę cię na starcie bardzo przeprosić. Jeżeli czujesz jakąkolwiek zazdrość w stronę Sakury-chan, to chciałbym wiedzieć, że kocham ją jak siostrę i to się nigdy nie zmieni. Ciebie kocham tak jakbym kochał swoją żonę
-N-naruto-kun-szepnęła zaskoczona-J-ja też cię kocham
-Mam do ciebie pytanie. Nie będziesz miała nic przeciwko jeżeli będę poświęcał troszkę więcej uwagi Sakurze? Ona naprawdę kocha tego idiotę i jest załamana. Chciałbym go udusić ale nie potrafię, bo to mój przyjaciel
-Sama chciałam ci zaproponować żebyś się nią zajął. Ona potrzebuje kogoś z kim była bardzo blisko. Potrzebuje przyjaciela. Na wycieczce my się nią zajmiemy.

-Pilnuj się Sasuke, Sakura?-głos Tsunade wybudził mnie z letargu-Sakura co jest?
-Właściwie wole pilnować się Naruto-przyznałam patrząc na blondynke-Sasuke to skończony temat. Dzię...-przerwał mi chłopięcy głos
-Sakura czekałem na ciebie!-uśmiechnął się zniewalająco-Dzień dobry pani. Mam na imię Okas. Ładnie dziś wyglądasz Cherry
Miałam na sobie niebieską bluzkę na grubych ramiączkach z napisem Don't twerk without me
-Tsunade. Ciotka Sakury-uśmiechnęła się do mnie znacząco-To ja już cię nie zagaduje, idź się baw i Okas pilnuj jej
-Tak jest-zasalutował na co ja i on się zaśmialiśmy-Masz wszystko
-Yep-powiedziałam po czym ucałowałam ciotkę w polik-Pa Tsunade, to do jutra!
-Wezmę cię na barana-zaproponował chłopak
-Wariacie. Jestem za ciężka-zaśmiałam się
-Ja to ocenię-przewróciłam oczami po czym wskoczyłam mu na plecy
-No to wsiadaj-uśmiechnął się
-Ale ja już siedzę
-Serio? Nawet cię nie poczułem-zaczął iść-Moi kumple już czekają, tak jak twoje znajome. Chciałbym abyś się dobrze ze mną bawiła i jeżeli coś będzie się działo od razu mi mów
-Tak jest mamo-zaśmiałam mu się do ucha
Okas zaczął chodzić jak pijany i o mało dwa razy nie uderzyliśmy w drzewo. Cały czas się śmiałam, on też. Miał śliczny melodyjny śmiech i w ogóle ciągle był uśmiechnięty. Przypominał mi Naruto
-Już jesteśmy Cherry-zeskoczyłam z jego pleców po czym podeszłam do dziewczyn
-Cześć, jak leci?-spytałam
-Kocham cię Saku!-krzyknęła Ino po czym rzuciła się na mnie. Przewróciłam się, a ona na mnie. Podwinęła mi się bluzka, przez co było widać mi brzuch, a Ino poszła sukienka lekko w górę
-Ja ciebie też-zaśmiałam się-Ale wstań ze mnie
-Oj, sorki-podniosła się po czym pomogła mi wstać-Kiba wszystko w porządku?
Kibie leciała krew z nosa, Okas'ie też. Podeszłam do niego i chwyciłam jego twarz w moje dłonie
-Kiedy zdążyłeś uderzyć się w drzewo?-zarumienił się cały, jak Kiba-Czekaj dam ci chusteczkę
Pogrzebałam w plecaku i dałam brunetą po jednej. Oni dalej cali zarumienieni odeszli kawałek od nas. Hinata i Tenten wybuchnęły gromkim śmiechem zginając się w pół, a ja z Ino nie wiedziałyśmy co zrobić
-Dobra dzieciaki ustawcie się parami! Musimy was policzyć!-krzyknął Kakashi a Okas jak na zawołanie zjawił się koło mnie-Okas to miło z twojej strony że zaopiekujesz się młodszą Sakurą podczas wycieczki. A Sakura, gdzie twoi koledzy?
-Powiedzieli, że za dużo idiotów będzie w jednym miejscu, więc nie chcą jechać-wzruszyłam ramionami ze śmiechem
-Ok jesteście wszyscy!-krzyknął Gai-Chłopcy pierwsi!
Dało się słyszeć głośne protesty i dźwięki niezadowolenia dziewczyn. Co drugie słowo było przekleństwem. Sensei obiecał, że następnym razem wejdą dziewczyny na co wszystkie skomentowałyśmy krzykiem. Wszystkie drugo i trzecio-klasistki były teraz jak jeden mąż
-Ta jasne!-z ironią
Wchodziłyśmy pojedynczo, w kolejce byłam 12. Dwu piętrowy bus był w kolorze czerwieni i przyciągał oczy wielką reklamą podpasek na boku, a z drugiej jakiejś chwilówki z żyrafą. Weszłam na drugie piętro gdzie siedziała moja klasa i inni. Dół był zajmowany przez 'bezproblemowe' dzieciaki. Moim oczom ukazały się dwa rzędy siedzeń po dwa. Było ich 20 w każdym żędzie a na końcu było ich 5. Znalazłam Naruto siedzący po lewej stronie w 6 żędzie, Kiba razem z nim. 5 rząd po prawej siedział Sasuke. Najwidoczniej Sai i reszta trafili na dół. Widziałam Uchihe, który zapraszał mnie wzrokiem i szepcząc moje imię
-Cherry tutaj!-podniósł się Okas
Uśmiechnęłam się promiennie i ruszyłam przed siebie. Chłopak siedział centralnie na środku, miejsce po jego prawej było zajęte dla mnie. Obok pustego siedzenia siedział niebieskowłosy, a po lewej było dwóch chłopaków. Jeden miał dwu kolorowe tęczówki, a drugi zielone włosy. Usiadłam koło Okas'a, który ciągle wszystko kręcił kamerką na kiju i przedstawiłam się reszcie
-Sakura Haruno. Drugoklasistka-pokazałam im język mrużąc jedno oko-Inaczej zwana Cherry
-Sora-przywitał się chłopak po lewej
-Qer-zielonowłosy posłał mi buziaka w powietrzu, na co się zaśmiałam
-Saliku-pomachał mi dwu kolorowiec-Możesz Sal
-Miło mi-powiedziałam śmiesznym głosem-A to są Ino, Hinata i Tenten
Wskazałam na dziewczyny. Ino siedziała z chłopakiem o imieniu Pasuun centralnie przede mną, a koło nich siedziały Hinata i Ten. Podróż trwała około 3 godzin a od połowy sms'owałam z Naruto. Nawet nie wiem kiedy siedziałam na kolanach Okas'a. Nogi miałam na Qer'u i Sal'u, którzy mnie łaskotali w stopy. Moje buty miał najprawdopodobniej Naruto z Kibą. Śmialiśmy się z kiepskich żartów Sal'a i sucharów Ino wraz z Passun'em. Ten kłóciła się z Sorą o ilość liści w lesie. A Hinata siedziała na ziemi plując na Qer'a. Jak to się stało? Jesteśmy wstawieni, po godzinie zaczęliśmy pić sake, którą przemycił Sora i Pass. Świat wydawał się piękny, a Sasuke zdawał się nie istnieć. Okas zaczął się bawić moimi włosami, przykładając je sobie jako wąsy i oczywiście mieliśmy już w telefonach dużo zdjęć ze sobą
-Dobra dzieciaki już jesteśmy!-krzyknął kaszalot do radia, przez co każdy odetchnął z ulgą, a my dopiliśmy trzecie sake-Wysiadamy!
Wyszliśmy jako jedni z pierwszych. Każdy miał ze sobą plecak z prowiantem (ewentualnie tak jak my z sake) i ubraniami na dzień następny. Kasą i aparatami oraz innymi bzdetami. Wdychałam świeżę powietrze i spojrzałam znacząco na naszą małą 9 osobową ekipę. Byliśmy nad jakimś jeziorem w górach gdzie roztaczał się przepiękny widok na małe miasteczko u podnóża góry. Jezioro wydawało się kusić, a ja pijana niczemu się nie oprę
-Wskoczmy tam!-szepnęłam do naszej grupki
-Teraz?-spytała Ino a ja zaczęłam ściągać skarpetki
-Póki jesteśmy młodzi-każdy zrobił to samo
-Dobra
Odłożyliśmy plecaki w jedno miejsce i zanim ktokolwiek nas zatrzymał biegliśmy z krzykiem w stronę pomostu, który prowadził jakieś 7 metrów od brzegu. Qer wziął Hinatę na ręce. A Tenten wskoczyła Sorze na barana. Pass wziął Ino pod pachy a Sal za nogi. Ja i Okas biegliśmy na przedzie trzymając się za ręce. Drugą rękę miałam wysoko w powietrzu i krzyczałam jak głupia. Wszyscy się darliśmy. Każdy kto mógł dawał zaciśnięte pięści do góry. W tle słyszałam krzyk Kakashi'ego i Gai'a, jednak mało mnie to poruszyło. Wbiegliśmy na pomost i na samym końcu wzbiłam się w powietrze uginając nogi za sobą. Po nie całej sekundzie otuliłam mnie zimna woda, znajdująca się w jeziorze. Poczułam przyjemne ciepło, by to spowodowane tym, że Okas przytulił mnie pod wodą, a ja uśmiechnęłam się do kamerki, która cały czas nam towarzyszyła. Brunet szybko musnął moje usta, a ja zdążyłam odwzajemnić pocałunek potem się wynurzyliśmy. Wszyscy już byli na powierzchni i śmiali się. Reszta uczniów w tym moi znajomi. Jacyś starsi chłopcy wzięli Kakashi'ego i Gai'a na ręce i razem z nimi wskoczyli do wody. Zabawa była przednia. Zaczęliśmy się chlapać, śmiać i ogółem bawić. Po godzinie cali mokrzy i roześmiani i pijani wyszliśmy z wody. Na brzegu siedział Sasuke, a koło niego Karin i bodajże Jugo. Rozmawiali, a czerwonowłosa mizdrzyła się do Uchihy. Karą za nie wykonywanie poleceń nauczyciela były 2 okrążenia wokół jeziora. Polecieliśmy bez butów. I tak wszyscy szybko biegaliśmy, więc nie zajęło nam to więcej jak 15 minut
*
-Dobra dzieciaki wracamy!-krzyknął następnego dnia Gai
Wszyscy wpakowali się do autokaru i zajęli te same miejsca. Tym razem byłam zbyt zmęczona aby rozmawiać z kimkolwiek,, więc zasnęłam na ramieniu Okas'a. Jechaliśmy połowę krócej, gdyż tym razem kierowca nie zabłądził. Na miejscu zbiórki czekała już na mnie Tsunade
-Cześć ciociu-jęknęłam z krzywizną
-Co ci?-spytała odpalając auto
-Kac morderca nie ma serca-westchnęłam pijąc wodę z butelki-Jedźmy do domu
Po 28 minutach byłam już w swoim pokoju. Ruszyłam pod prysznic i ogarnęłam się do stanu 'człowiek'. Wrzuciłam ubrania do prania i przebrana w pidżamę popijałam kakao w łóżku. Usłyszałam pukanie do drzwi
-Saki mogę?-skinęłam głową a blondynka usiadła na moim łóżku-Jak było na wycieczce?
-Wspaniale-uśmiechnęłam się wspominając wszystkie chwilę spędzone z nowymi przyjaciółmi-Żałuje że jestem w tej mafii. Ale na prawdę nie umiałam sobie poradzić!
-Rozumiem cię-westchnęła Tsunade przeczesując włosy-Jednak dalej zastanawiam się gdzie jest Isao
-Chyba nawet Bóg tego nie wie-zasmuciłam się-Tsunade? Mogę pobyć teraz sama?
Kobieta skinęła głową i szybko opuściła mój pokój. Położyłam się przykryta kołdrą po pas i starłam samotną łzę spływającą po moim poliku
-Isao! Isao!-krzyczała mała różowowłosa biegnąc w kierunku swojego brata-Mam! Mam!
Kiedy tylko była na wyciągnięcie ręki on zamknął ją w szczelnym uścisku. Odsunęła się trochę po czym z małej kieszonki zielonej sukienki wyciągnęła dwa batoniki oblane w czekoladzie. Podała je bratu i wyszczerzyła się mrużąc oczy. Brunet zaśmiał się i podał jej jeden smakołyk
-W nagrodę za udaną misję- wziął ją do góry i zaczął podrzucać
Mała piszczała ze śmiechem kiedy jej brat obracał ich w okół własnej osi. Była szczęśliwa
-Isao masz bardzo ładne oczy-powiedziała kiedy szli alejką parkową
-Ty też-zaśmiał się-Mamy przecież takie same oczy
-To znaczy że łączą nas więzy krwi?-spytała zaciekawiona chwytając jego dłoń-To znaczy że jesteśmy rodziną?
-Sakura-kucnął żeby być na wysokości oczu swojej młodszej siostry-Jesteśmy rodziną, ale łączą nas nie tylko więzy krwi. Ty i ja zawsze będziemy przyjaciółmi, zespołem i co najważniejsze będziemy razem. Kocham cię i nigdy nie dam zrobić ci krzywdy
-I nigdy mnie nie zostawisz, prawda?-spytała a w jej szmaragdowych oczach zabłysła nadzieja
-Prawda-skinął lekko głową i objął ramionami swoją siostrzyczkę, która oplatała swoje ręce wokół jego szyji
-Pieprzony kłamca!-krzyknęłam waląc pięścią w poduszkę-Miałeś mnie nigdy mnie nie zostawić!
wstałam z łóżka i podeszłam do drzwi przy których była komoda otworzyłam drugą od dołu półkę i wyciągnęłam z niej książkę. Otwarłam ją na 354 stronie i paznokciem rozdzieliłam ją od następnej kartki. Było tam ukryte zdjęcie, które wypadło na ziemię. Rzuciłam książkę w kont i chwyciłam fotografie. Osunęłam się plecami po ścianie i podkuliłam nogi pod brodę. Zdjęcie położyłam koło siebie. Był na nim Isao, mający 14 lat, jestem od niego 8 lat młodsza. Teraz on ma 25 lat. Ostatni raz widziałam go w wieku 13 lat.  A mimo pamiętam jego pełne miłości i radości zielone tęczówki będące takie same jak moje. Łzy same zaczęły płynąć po mojej twarzy. Nie próbowałam ich zatrzymać. Nie chciałam, a może nie mogłam?
-Isao-szepnęłam połykając słoną ciecz-Proszę cię, błagam. Wróć. I bądź dalej moim bratem
Chwyciłam zdjęcie do drżących rąk i przytuliłam je do siebie

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Hejka! Kolejny rozdział już jest. Jeszcze jeden i będzie epilog. Smutni mi jakoś. Jednak chciałabym zrobić jeszcze w wakacje jedną jednopartówke i od września startuje z nową serią. Będzie na pewno krótsza, ale będzie. Kochani zapraszam gorąco do czytania!
~Hoshi