...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

sobota, 1 sierpnia 2015

19.Bal...Wycieczka

-Sakura wstawaj do cholery!-ryknęła blondynka-Za godzinę przychodzi do ciebie Kurenai żeby zrobić z ciebie bóstwo! Więc podnieś te cztery litery i zbieraj się!
-Dobra!-krzyknęłam wkurzona wstając z łóżka-Już wstałam, widzisz?
-Nie pyskuj!-rzuciła we mnie poduszką-Do łazienki bo śmierdzisz!
Posłałam jej pełne irytacji spojrzenie i poszłam się umyć. Jedyny zapach jaki ode mnie leciał to woń alkoholu. Deidara przyszedł razem z Itachi'm i Sasori'm po czym upijaliśmy się do późna. Kac nie złapał mnie dzięki moim tabletkom. Namydliłam ciało i włosy różanym żelem po czym spłukałam ciepłą wodą. Uwielbiałam to uczucie kiedy woda otulała moje ciało. Owinęłam się w puchaty różowy ręcznik i umyłam zęby podsuszając jednocześnie włosy. Spojrzałam na godzinę
-O Boże już 15:40-jęknęłam
Zjadłam szybko tosty i ubrałam się w śliczną sukienkę przerobioną przez Tsunade. Była oszałamiająca i czułam się w niej pięknie. Teraz już wiem dlaczego panie kochają jej kolekcję
-Tsunade już jestem!-do salonu weszła brunetka-Cześć Saku
-Hej-odpowiedziałam z pełną buzią-Tsunade poszła się zabić
-Czemu?!-podskoczyła do mnie mimo dzielącej nas odległości-Sakura!
-Powiedziała że wyglądam tak ładnie, że odechciewa się jej żyć-zaśmiałam się, a Kurenai wyraźnie ulżyło. Po chwili zachichotała i przeczesała moje włosy-Przy okazji 'przypadkiem' znalazła całą zgrzewkę sake
-No tak cała Tsunade-pokręciła z politowaniem czerwonooka-Co by ci tu zrobić?  Hm?
Siedziałyśmy w salonie, a ona stanęła za mną i zaczęła bawić się moimi różowymi kłakami. Co raz podnosiła je, to zawijała patrzyła na moją twarz, dotykała policzków. A po 5 minutach odezwała się do mnie
-Jak z tobą skończę to Uchiha jak cię zobaczy będzie błagał abyś została jego żoną-uśmiechnęła się złowieszczo-Chcę być chrzestną twojego pierwszego syna
-Załatwione-mruknęłam z lekkim rumieńcem-Tylko ja nie jestem pewna czy...
-Sakura błagam siedź cicho!-jęknęła Tsunade wchodząc z asystentką do salonu-Nie jesteś pewna tego, nie wiesz tamtego. Nosz ile można?! WSZYSCY w okół was widzą, że między wami ewidentnie coś jest!
-Masz rację, jest-spojrzałam na nią z pod byka-Przepaść społeczna!
-Kurenai zamknij ją!-rozkazała po czym rozsiadła się przede mną na kanapie-Przesuń ten stołek bliżej, dziecko
-Jak ty z nią tyle wytrzymujesz Shizune?-spytałam szeptem, a mimo to poczułam poduszkę na twarzy
-Saki słońce zamknij oczy-poprosiła brunetka-Nie uwierzycie co się stało. Asuma w końcu mi się oświadczył!
-Super!-krzyknęłam otwierając zamknięte powieki i zeskakując z krzesła-Muszę być na ślubie!-przytuliłam ją-O kurde tyle rzeczy trzeba załatwić. Suknie, restaurację, kwiaty obrusy, muzykę, gości. Ty się Kurenai nie martw! Ja ci wszystko załatwię. Jeszcze zamówię tort i wybiorę kościół wraz z restauracją. W przeciągu dwóch tygodni będziesz mieć to wszystko, jedyne co ty będziesz musiała zrobić to użeranie się z Tsunade cały dzień podczas wybierania sukni ślubnej! Tylko z kim ja pójdę na ten ślub?-wznowiłam chodzenie w koło-Nie obrazisz się jak pójdę z przyjacielem? Naruto chyba nie będzie miał nic przeciwko...Albo nie! Pójdę z Iatchi'm! On się nada idealnie, czekaj już do niego dzwonię

Byłem w salonie razem z mamą kiedy zadzwonił mój telefon. Myśląc że to znowu ten idiota Deidara chcę czegoś ode mnie, ciężko westchnąłem. Jakie było moje zdziwienie kiedy na wyświetlaczu zobaczyłem śliczną Haruno
-Cześc Saki-przywitałem się miłym głosem-Coś się stało?
-Itachi mam do ciebie sprawę, właściwie dwie
-Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem-uśmiechałem się jak głupi do telefonu-Co cie trapi wisienko?
-Mógłbyś przypilnować żeby tym razem Sasuke zdążył na czas?-poprosiła głosikiem zbitego psa-I czy wybrałbyś się ze mną na ślub mojej przyszywanej ciotki Kurenai z Asumą?
-Asuma się oświadczył?-moja mama dziwnie się na mnie spojrzała-W takim razie powiedz kiedy, a zjawię się na pewno
Przez chwilę w słuchawce słychać było krzyki i wiele wyzwisk
-Ym, Itachi? Wiesz co? Okazało się że ślub dopiero w przyszłym roku więc jeszcze się zgadamy-zaśmiałem się, a ona zachichotała nerwowo-Ale tego nie rozumiem, gdybym miała się pobrać to ślub chciałabym mieć jeszcze tego samego roku, a nie
-W pełni cię rozumiem-uśmiechnąłem się do słuchawki-Mogłabyś w takim razie zostać moją żoną
-Nie ma sprawy Itachi-zaśmiała się perliście-Mam na dzieję że będziesz dobrym mężem
-Dla tak pięknej damy innym być to grzech-powiedziałem szarmancko i zakończyłem połączenie
Moja mama, przez całą moja rozmowę patrzyła na mnie jak na E.T. Jednak dała mi usiąść i odetchnąć, dopiero po chwili zadała mi to jedno pytanie
-Co to miało być?
-Rozmawiałem z Sakurą-wzruszyłem ramionami po czym powolnym krokiem ruszyłem w kierunku schodów-Mam przypilnować żeby Sas się nie spóźnił jak ostatnio i przy okazji się z nią zaręczyłem
-Że jak?!-krzyknęła po czym chwyciła mnie mocno za łokieć. Wciągnęła na górę i wprosiła się do pokoju młodszego z braci-Nie uwierzysz co twój brat odpierdzielił! Oświadczył się przez telefon!
-Kim jest ta szczęściara?-spytał z kpiną, udając że go to obchodzi
-Sakura Haruno-zaśmiałem się z jego miny-A wkrótce Sakura Uchiha!
-Itchi!-rzucił się na mnie z pięściami-Nie masz prawa na nią patrzeć!
-Czekaj chwilę-wyciągnąłem telefon-Sakura? Słuchaj. Musimy zerwać zaręczyny, bo Sasuke zaraz wybuchnie z zazdrości...Ok, zaraz mu powiem. Dobra, no to buźka!
-I co?-spytała mama siedząc na łóżku podziwiając zdjęcie w ramce na jego komodzie-Co powiedziała?
-Jeżeli bardzo chcesz to może dostaniesz od niej buziaka-uśmiechnąłem się ciepło-A teraz ubieraj się się bo za 20 minut masz u niej być. Nie zapomnij dla nich wszystkich kwiatów, cztery bukiety. CZTERY. A potem musisz wybrać który, dasz której

-Sakura powoli możesz otworzyć oczy-usłyszałam miły głos Kurenai
Niepewnie jakby z obawą podniosłam powieki do góry. Przez prawie dwie godziny były one zamknięte. A teraz w lustrze widziałam zieleń moich tęczówek. Spojrzałam na całą twarz i z wrażenia otworzyłam buzię. Delikatnie dotknęłam mojego policzka by sprawdzić czy to na pewno ja. Lekko zaróżowione policzki, ślicznie podkreślone oczy oraz wiśniowa szminka na ustach. Na moich powiekach jak i pięknie ułożonych włosach był brokat przez co wyglądałam jeszcze ładniej. Biżuteria jaką miałam składała się z wiszących złotych kolczyków i jedynie wisiorka, z którym od pewnego czasu się nie roztaje. Różowy diamencik w kształcie serca na srebrnym sznurku. Niby taki zwyczajny, a dla mnie bardzo ważny. Dostałam go od Naruto trzy miesiące po mojej przeprowadzce do Tokio. Włosy podkręcone na prostownicy spięte były w koka, a dwa pasma puszczone z przodu dodawały uroku i romantyzmu. Podbiegłam do Kurenai i wtuliłam się w nią, jednak ta szybko mnie odepchnęła-Nie zbliżaj się bo się rozmażesz!
-Dziękuje-uśmiechnęłam się-Jesteś wielka
-No bez przesady ledwo 1.70-zaśmiała się
Zwróciłam się w stronę mojej ciotki. Patrzyła na mnie z dumą i podziwem. Jak prawdziwa matka. Nie zważając za bardzo na makijaż podbiegłam i wtuliłam się w nią. Uświadomiłam sobie ile Tsunade dla mnie robiła. I ile w życiu wycierpiała. Straciła siostrę i córkę, ale przyjęła mnie do siebie mimo mojego uderzającego podobieństwa do własnego dziecka. Wychowuje mnie i stara się chronić mnie od złego. Może czasem jej to nie wychodzi ale powinnam być wyrozumiała. Ona robi dla mnie wszystko
-Kocham cię Tsunade-mocniej wtuliłam się w blondynkę-Dziękuje za wszystko
-Ja też cię kocham Sakura-pogładziła moje włosy-Ale nie czas się ma...-przerwał jej dzwonek do drzwi-Przyjechał książę Uchiha w swoim Ferrari. Idź, musisz zrobić wejście Haruno
Ubrałam buty i zabrałam małą kopertówkę. Powoli odetchnęłam, i poszłam na górę a Kurenai doskoczyła do drzwi jak jakieś zwierzę. Poprawiła włosy i delikatnie otworzyła drewno. W drzwiach stał ubrany w drogi garnitur Sasuke Uchiha. Jak na dżentelmena przystało wręczył Kurenai czerwone róże i wraz z zaproszeniem wszedł do środka. Szybko doskoczył do blondynki i podarował jej żółte róże, natomiast jej sekretarce przypadł fioletowy bukiet
-Sakura! Sauke już jest!-krzyknęła Kurenai
Odetchnęłam i z gracją poszłam na schody, jak w filmie zatrzymałam się przed zejściem dostając szoku. Sasuke wyglądał zniewalająco. Garnitur szyty na miarę opinał jego umięśnione ciało, a lekki uśmiech dodawał mu zadziorności. I ten różowawy krawat. Cicho szepnął moje imię, a ja zrobiłam ten sam gest i zaczęłam schodzić po schodach śmierci. Modliłam się do Boga, żebym doszła na ziemię w jednym kawałku, bo przecież przynajmniej trzy razy w tygodniu spadam z tych schodów. Tsunade powinna zainwestować w dywan, może w tedy nie miałabym tylu siniaków i zadrapań. Podeszłam do Uchihy a on wręczył mi prześliczny bukiet. Składał się z róż różowych, białych, fioletowych i złotych, posłałam mu chyba najpiękniejszy uśmiech na jaki było mnie stać
-Wyglądasz idealnie-powiedział tak żebym tylko ja słyszała
-Dziękuje-zarumieniłam się i szybko poszłam do kuchni odłożyć kwiaty
W tym czasie do bruneta podskoczyły trzy kobiety
-Masz ją pilnować-powiedziały na raz po czym kontynuowała blondynka-Ma wrócić do domu, ewentualnie możesz ją wziąć do siebie
-Sasuke myślę że jesteś na tyle odpowiedzialny, że nie zrobisz jej niczego złego-westchnęła Kurenai-Sakura jest dobrą dziewczyną, proszę opiekuj się nią. I nie mówię tu tylko o tym balu
-Ty i Naruto jesteście teraz za nią odpowiedzialni-powiedziała twardo Shizune-Po balu jest wycieczka, a dwa dni po niej wyjeżdżacie do Kioto. Prosiłabym abyś miał na nią oko
-Jak je nie upilnujesz to...
-Kurenai i ty przeciwko mnie?-zaśmiałam się widząc przestraszonego bruneta-Spłoszycie chłopaka i pomyśli że jestem z domu wariatów. Nie wrócę dzisiaj, będę pilnowała się Sasuke, ewentualnie Naruto. Kiedy oni nie będą mogli jestem razem z Gaarą, Pain'em i Sasori'm. Tak wiem-westchnęłam wywracając oczami. Po czym wyszliśmy z domu. Jak przystało na dżentelmena otworzył mi drzwi od strony pasażera i zamknął je kiedy weszłam
-Dzień doberek!-krzyknął ktoś z tyłu przez co podskoczyłam wystraszona-Ślicznie wyglądasz Sakura-chan!
-Debilu! Prawię zawału dostałam-złapałam się za serce-Cześć Hinata
Ta w odpowiedzi przytuliła mnie przez siedzenie. Białooka miała na sobie piękną niebieską sukienkę połyskującą brokatem lub cekinami na długi rękaw, włosy miała podkręcone prostownicą i rozpuszczone. Delikatny makijaż dopełniał wszystko. Naruto w białym garniturze wraz z niebieskim krawatem pod kolor sukienki Hinaty. Sama pomagałam mu wybrać. Całą drogę rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Naruto nawet pochwalił się nam w tajemnicy, o ich miłosnych igraszkach. Hinata wyglądała jakby miała zaraz zemdleć. A kiedy blondyn spytał co u nas, Sasuke mu grzecznie odwarknął
-Nie twój interes młotku-przez co i ja się zaczerwieniłam
Sasuke znalazł nawet dobre miejsce i otworzył mi drzwi. Podał mi dłoń i delikatnie pomógł mi wysiąść. Naruto chcąc pokazać, że też tak potrafi otworzył drzwi na oścież i wręcz wyszarpał z auta Hinatkę. Trzasnął mocno drzwiami, przez co dostał burę od Uchihy. Kiedy się uspokoili Sasuke podał mi ramię i poszliśmy do grupki znajomych, którzy na nas czekali

Na parkingu zaparkowało czarne Ferrari, co było znakiem że Sasuke już przyjechał. Westchnęłam głęboko widząc jak znowu brunet wścieka się na Uzumaki'ego. Przeniosłam wzrok na dwie dziewczyny, które stały z boku. Po chwili już w czwórkę szli do nas
-Czy tylko ja uważam że oni razem ślicznie wyglądają?-zagadałam do Teamari i Tenten
-Nie tylko ty-westchnęła blondynka-Ale oni są upierdliwi
-Zgadzam się z tobą-spojrzał na nią dziwnie Shika
-Cześć ludziska!-krzyknął Naruto podbiegając, a przy okazji ciągnąc za sobą Hinatę-Łał dziewczyny! Fajnie wyglądacie!
-Tylko fajnie?!-żyłka niebezpiecznie zapulsowała mi na czole-Jak ja ci dam Uzumaki! Nawet nie wiesz ile czasu przygotowywałam się! Ile czasu spędziłyśmy na zakupach!
-Owszem wiem!-spojrzał na nią zirytowany-6 godzin!
-A nawet więcej!-oburzyłam się dźgając go w pierś-Jeszcze wczoraj byłyśmy na małych zakupach i w ostatniej chwili zmieniłam sukienkę!
-A ja musiałem jechać do sklepu, żeby znaleźć inny krawat-jęknął Inzuka-Ale Ino, wyglądasz bosko! Wszystkie wyglądacie bosko! Prawda panowie?
Oni z przerażeniem przed naszymi wściekłymi twarzami szybko i energicznie pokiwali głową
-No i to ja rozumiem-powiedziała zwycięzco Temari-Idziemy Shikamaru!

Ten szybko pojawił się u jej boku po czym otworzył jej drzwi do pięknej sali, chłopcy się ogarnęli i zaprosili nas do środka. Tańczące pary świetnie się bawiły. Ale wszyscy przestali kiedy weszliśmy na sale. Parami poszliśmy do naszego stolika. Para prowadząca czyli Shikamaru i Temari szła pewnym siebie krokiem, a inni rozstępowali się na boki. Później szedł Kiba z Ino, Neji z Tenten, Naruto z Hinatą i na końcu Sasuke i ja. Czułam się niekomfortowo, a zarazem pewna siebie. Bo przecież nie każda kobieta może pojawić się w towarzystwie Uchihy. Szliśmy jedno za drugim a kiedy doszliśmy do stolika chłopcy odsunęli nam krzesła. I dopiero kiedy zaczęliśmy rozmawiać i śmiać się ludzie powrócili do zabawy. Kiba wyciągnął butelkę sake zza marynarki, Ino z torebki tak jak Temari. Sasuke, Naruto i Neji mieli pochowane w nogawkach. Dołączyli do nas Lee, Sai, Choji i Shino, którzy także mieli przy sobie sake
-Chodź zatańczyć Cherry-usłyszałam nad swoim uchem
-Hm?-odwróciłam głowę. Nade mną stał starszy chłopak. Brunet o lazurowych oczach, był niesamowicie przystojny. Umięśniony i wysoki, budową przypominał Dei'a-Nie wydaje mi się
-Mam na imię Okas-uśmiechnął się chytrze
-W takim razie z przyjemnością-chwyciłam jego dłoń z wymuszonym uśmiechem-Sasuke zaraz wrócę
Poszliśmy na środek i brunet położył dłoń na mojej talii, a splecioną z moją uniósł w górę. Ja położyłam rękę na jego ramieniu. Zaczęliśmy tańczyć walca, był świetnym tancerzem
-Wierz że mój ojciec jest policjantem?-obrócił mną-A twoi koledzy podpadli mi i to porządnie?
-Wiem o tym-spojrzałam w jego oczy-Co mogłabym dla ciebie zrobić? Bez sprośności proszę
-W takim razie chciałbym abyś w autokarze i na wycieczce dotrzymywała mi towarzystwa-uśmiechnął się do mnie-Twoje koleżaneczki również mogą. Ale nie ta od Shikamaru, ona jest przerażająca
-Ona nie jedzie-patrzyłam w jego niebieskie oczy-Jednak ja dotrzymam ci towarzystwa
-Grzeczna dziewczynka-szepnął mi do ucha-Wracaj już do twojego Uchihy
Zgodnie z jego poleceniem wróciłam na moje miejsce. Od razu złapałam za mój pełny kieliszek, który natychmiast opróżniłam
-Dziewczyny muszę do toalety-powiedziałam patrząc na nie znacząco
-Um? A sama nie możesz?-spytał Kiba
-Nie, bo się zgubię-spojrzałam na niego z ukosa
Wstałyśmy równo i razem poszłyśmy do toalety. Od razy kiedy tam weszłyśmy, dziewczyny znajdujące się w niej uciekły
-Co jest Saku?-spytała Hinata opierając się o ścianę-Czego Okas chciał od ciebie?
-Gdzie są najlepsze miejsca w autokarze?-zignorowałam jej pytanie
-Na tyłach, ale właśnie Okas i jego koledzy tam zawsze siedzą-poinformowała mnie Tenten-A co?
-Oh ile bym dała żeby chodź raz tam usiąść!-westchnęła Ino
-Mogę ci to załatwić-oparłam się o umywalkę-W zamian za jego milczenie mam mu dotrzymać towarzystwa i powiedział że też możecie
-Bydlak-warknęła Temari-Żałuję że nie jadę, aż mam ochotę mu wygarnąć
-Tak! Usiądę z trzecioklasistami!-pisnęła uradowana Yamanaka-Kocham cie Saki!
-Nie możemy was z nim zostawić-warknęła Ten-A przy okazji nieźle się zabawimy. Dobra siadam z wami. A co z tobą Hinata?
-Ja chyba też z wami usiądę-odpowiedziała po chwili
-Uwielbiam was!-przytuliłam je-Dobra wracajmy bo pomyślą że serio się zgubiłyśmy

Weszli na tą salę. Wyglądali pięknie. Byli piękni. Dumni i pewni siebie. Elita. Byli z wyższych sfer, oprócz niej. A mimo to pojawiła się na tym balu z nim. Byłam wściekła. Przecież on powinien być u mojego boku! Ile razy jej powtarzałam, że ona nie pasuje do niego. Że nie powinna pojawiać się na salonach u Uchihy. A jednak on wybrał ją. Nie godzę się na to!
-Co jest Masashi?-spytał się mnie mój towarzysz
-Nic, nic-powiedziałam z sztucznym uśmiechem

-Jak myślicie czego od Sakury chciał Okas?-spytał Sai, a ja nadstawiłem uszy
-Może zatańczyć?-spytał z ironią Kiba
-Nie wydaje mi się-odpowiedział mu Choji-Wyraźnie słyszałem jak nazwał ją Cherry
Spiąłem wszystkie mięśnie i zacisnąłem pięści, Naruto wyglądał podobnie
-Czytałem nie dawno, że jak dziewczyny chodzą większą grupą do toalety to muszę obgadać coś ważnego-spojrzałem krzywo na Sai'a-Widać że Sakura była zła. Myślę że Okas zaproponował jej sex
-Że co?!-wybuchłem razem z Uzumaki'm
-No bo co innego on by od niej chciał?-wzruszył ramionami
-Kto, co chciał?-spytała Tenten siadając na kolanach Neji'ego
-A nic, nic-podrapał się z nerwowym uśmieszkiem Kiba
-Obgadywali nas-stwierdziła Ino, a dziewczyny przytaknęły jej
Sakura już spokojna usiadła i wypiła kolejny kieliszek. Chwyciłem jej dłoń
-Chodźmy zatańczyć księżniczko-powiedziałem szarmancko
Ona wstała i udała się ze mną na parkiet. Skinąłem do D'J'a i pokazałem mu numer 3 na palcach on uśmiechnął się a z głośników muzykę do walca argentyńskiego. Była zaskoczona, ale zaczęliśmy tańczyć
-Nie wiedziałam że umiesz tak tańczyć-pochwalała mnie
-Jeszcze dużo rzeczy o mnie nie wiesz-szepnąłem do jej ucha-Czego chciał od ciebie Okas?
-Zatańczyć
-To czemu wróciłaś zła jak osa?-dalej szeptałem szarmancko
-Dowiedziałam się, że pobił się z Sasori'm-westchnęła-Nie mówmy o nich. Bawmy się
-Mogę mieć do ciebie prośbę?-spytałem odwracając ją w ramionach-Pocałuj mnie
Uśmiechnęła się pięknie i musnęła moje wargi. Pogłębiłem pocałunek i przyciągnąłem ją bliżej
-Wracajmy do reszty-powiedziała cicho-Otwierają kolejne sake
-Już wiem co masz po Tsunade-zaśmiałem się-Kolejna pijaczka rośnie
Ona udając obrażoną wróciła do reszty

-Dziewczyny czas wznieść toast-powiedziała Ino wstając. Również wstałyśmy i zbliżyłyśmy do jednego miejsca nasze kieliszki wysoko w górę-Za chrzest!
-Za chrzest!-rzekłyśmy równo i wlałyśmy trunek w nasze gardła
Chłopcy spojrzeli na nas pytająco a my zaśmiałyśmy się wtulając się w ich torsy
-Zbieramy się-szepnął mi Sasuke do ucha
-Idę jeszcze do toalety
-Czekaj Saku też idę-powiedział Naruto po czym skierowaliśmy się do toalet-Czekam tu na ciebie
Skinęłam głową i weszłam do damskiej, załatwiłam swoje potrzeby i właśnie myłam ręce kiedy do toalety wpadła Aku-Co jest?
-Sakura szybko!-chwyciła mnie za łokieć i wyciągnęła z łazienki
Po drodze zabrał się z nami Naruto. To co zobaczyłam wstrząsnęło mną. Nie mogłam uwierzyć, a jednak była to prawda. Sasuke całował się z Masashi. Całowali się namiętnie, a wokół ich był tłum gapiów. Łzy zebrały mi się w oczach. Odwróciłam się do Naruto, który przyciągnął mnie do siebie i objął ramionami
-J-ja nie chcę z nim wracać-wyszeptałam-Z-zabierz mnie stąd
-Idziemy jeszcze po Hinatę i jedziemy do mnie-skinęłam głową i dałam się prowadzić
Cały czas patrzyłam na tą scenę. Po chwili szliśmy przed siebie. Patrzyłam na nich, Hidan odepchnął od niego Masashi i bez ceremonialnie uderzył Sasuke z pięści w twarz. W momencie kiedy jego ręka dotknęła Sasuke poczułam ból. Z każdym ciosem czułam coraz większy ból. A najbardziej bolał mnie fakt, że Sasuke się nie bronił. Dawał się bić, kopać, obrażać i poniżać. Nie potrafiłam na to patrzeć. Nawet nie wiem kiedy zaczęłam płakać. Przechodziliśmy za Hidan'em, a on spojrzał na mnie. Widziałam w jego oczach ból. Wyrwałam rękę, którą trzymał Naruto i pobiegłam zatrzymać białowłosego. Stanęłam przed Sasuke broniąc go swoim ciałem, Hidan nie zdążył zatrzymać ciosu i dość mocno oberwałam w brzuch. Każdy wstrzymał oddech i przestał się ruszać, a kolejne łzy wypłynęły z moich szeroko otwartych oczu. Hidan natychmiast odskoczył
-Boże Sakura! Przepraszam!-spojrzał na mnie przerażony
-Przestań-chlipnęłam słabym głosem-Przestań Hidan
Kiba i Shikamaru chcieli podbiec do Hidana i chłopaków, którzy stali przede mną. Odwróciłam się do nich tyłem i zasłoniłam ich
-Nie-powiedziałam twardo mimo łez-Nie róbcie im nic. Lepiej zajmijcie się nim. Ich zostawcie
Poszłam do Naruto i Hinaty po czym dałam się znów prowadzić

Mówiłem do Sakury całą drogę do mnie. Hinatę odstawiłem do domu na jej żądanie. Musiała wrócić bo tego chciał jej tata. Wprowadziłem Sakurę, która nie kontaktowała ze światem. Kiedy tylko przekroczyłem próg mieszkania, ona potknęła się o niego u zaczęła upadać. Zdążyłem ją złapać, ona automatycznie wtuliła się we mnie i zaczęła płakać. Gładziłem ją po włosach i szeptałem, że wszystko będzie dobrze. Chociaż wiedziałem, że dla niej to nie ma znaczenia. Posłałem ją pod prysznic, a sam zacząłem robić kanapki. Wróciła ubrana w moją koszulkę i swoje krótkie spodenki, które u mnie zostawiła. Rozmawiałem z nią całą noc, dopóki nie zasnęła. A kiedy to zrobiła zadzwoniłem do Hinaty
-Słuchaj Hinatka, chcę cię na starcie bardzo przeprosić. Jeżeli czujesz jakąkolwiek zazdrość w stronę Sakury-chan, to chciałbym wiedzieć, że kocham ją jak siostrę i to się nigdy nie zmieni. Ciebie kocham tak jakbym kochał swoją żonę
-N-naruto-kun-szepnęła zaskoczona-J-ja też cię kocham
-Mam do ciebie pytanie. Nie będziesz miała nic przeciwko jeżeli będę poświęcał troszkę więcej uwagi Sakurze? Ona naprawdę kocha tego idiotę i jest załamana. Chciałbym go udusić ale nie potrafię, bo to mój przyjaciel
-Sama chciałam ci zaproponować żebyś się nią zajął. Ona potrzebuje kogoś z kim była bardzo blisko. Potrzebuje przyjaciela. Na wycieczce my się nią zajmiemy.

-Pilnuj się Sasuke, Sakura?-głos Tsunade wybudził mnie z letargu-Sakura co jest?
-Właściwie wole pilnować się Naruto-przyznałam patrząc na blondynke-Sasuke to skończony temat. Dzię...-przerwał mi chłopięcy głos
-Sakura czekałem na ciebie!-uśmiechnął się zniewalająco-Dzień dobry pani. Mam na imię Okas. Ładnie dziś wyglądasz Cherry
Miałam na sobie niebieską bluzkę na grubych ramiączkach z napisem Don't twerk without me
-Tsunade. Ciotka Sakury-uśmiechnęła się do mnie znacząco-To ja już cię nie zagaduje, idź się baw i Okas pilnuj jej
-Tak jest-zasalutował na co ja i on się zaśmialiśmy-Masz wszystko
-Yep-powiedziałam po czym ucałowałam ciotkę w polik-Pa Tsunade, to do jutra!
-Wezmę cię na barana-zaproponował chłopak
-Wariacie. Jestem za ciężka-zaśmiałam się
-Ja to ocenię-przewróciłam oczami po czym wskoczyłam mu na plecy
-No to wsiadaj-uśmiechnął się
-Ale ja już siedzę
-Serio? Nawet cię nie poczułem-zaczął iść-Moi kumple już czekają, tak jak twoje znajome. Chciałbym abyś się dobrze ze mną bawiła i jeżeli coś będzie się działo od razu mi mów
-Tak jest mamo-zaśmiałam mu się do ucha
Okas zaczął chodzić jak pijany i o mało dwa razy nie uderzyliśmy w drzewo. Cały czas się śmiałam, on też. Miał śliczny melodyjny śmiech i w ogóle ciągle był uśmiechnięty. Przypominał mi Naruto
-Już jesteśmy Cherry-zeskoczyłam z jego pleców po czym podeszłam do dziewczyn
-Cześć, jak leci?-spytałam
-Kocham cię Saku!-krzyknęła Ino po czym rzuciła się na mnie. Przewróciłam się, a ona na mnie. Podwinęła mi się bluzka, przez co było widać mi brzuch, a Ino poszła sukienka lekko w górę
-Ja ciebie też-zaśmiałam się-Ale wstań ze mnie
-Oj, sorki-podniosła się po czym pomogła mi wstać-Kiba wszystko w porządku?
Kibie leciała krew z nosa, Okas'ie też. Podeszłam do niego i chwyciłam jego twarz w moje dłonie
-Kiedy zdążyłeś uderzyć się w drzewo?-zarumienił się cały, jak Kiba-Czekaj dam ci chusteczkę
Pogrzebałam w plecaku i dałam brunetą po jednej. Oni dalej cali zarumienieni odeszli kawałek od nas. Hinata i Tenten wybuchnęły gromkim śmiechem zginając się w pół, a ja z Ino nie wiedziałyśmy co zrobić
-Dobra dzieciaki ustawcie się parami! Musimy was policzyć!-krzyknął Kakashi a Okas jak na zawołanie zjawił się koło mnie-Okas to miło z twojej strony że zaopiekujesz się młodszą Sakurą podczas wycieczki. A Sakura, gdzie twoi koledzy?
-Powiedzieli, że za dużo idiotów będzie w jednym miejscu, więc nie chcą jechać-wzruszyłam ramionami ze śmiechem
-Ok jesteście wszyscy!-krzyknął Gai-Chłopcy pierwsi!
Dało się słyszeć głośne protesty i dźwięki niezadowolenia dziewczyn. Co drugie słowo było przekleństwem. Sensei obiecał, że następnym razem wejdą dziewczyny na co wszystkie skomentowałyśmy krzykiem. Wszystkie drugo i trzecio-klasistki były teraz jak jeden mąż
-Ta jasne!-z ironią
Wchodziłyśmy pojedynczo, w kolejce byłam 12. Dwu piętrowy bus był w kolorze czerwieni i przyciągał oczy wielką reklamą podpasek na boku, a z drugiej jakiejś chwilówki z żyrafą. Weszłam na drugie piętro gdzie siedziała moja klasa i inni. Dół był zajmowany przez 'bezproblemowe' dzieciaki. Moim oczom ukazały się dwa rzędy siedzeń po dwa. Było ich 20 w każdym żędzie a na końcu było ich 5. Znalazłam Naruto siedzący po lewej stronie w 6 żędzie, Kiba razem z nim. 5 rząd po prawej siedział Sasuke. Najwidoczniej Sai i reszta trafili na dół. Widziałam Uchihe, który zapraszał mnie wzrokiem i szepcząc moje imię
-Cherry tutaj!-podniósł się Okas
Uśmiechnęłam się promiennie i ruszyłam przed siebie. Chłopak siedział centralnie na środku, miejsce po jego prawej było zajęte dla mnie. Obok pustego siedzenia siedział niebieskowłosy, a po lewej było dwóch chłopaków. Jeden miał dwu kolorowe tęczówki, a drugi zielone włosy. Usiadłam koło Okas'a, który ciągle wszystko kręcił kamerką na kiju i przedstawiłam się reszcie
-Sakura Haruno. Drugoklasistka-pokazałam im język mrużąc jedno oko-Inaczej zwana Cherry
-Sora-przywitał się chłopak po lewej
-Qer-zielonowłosy posłał mi buziaka w powietrzu, na co się zaśmiałam
-Saliku-pomachał mi dwu kolorowiec-Możesz Sal
-Miło mi-powiedziałam śmiesznym głosem-A to są Ino, Hinata i Tenten
Wskazałam na dziewczyny. Ino siedziała z chłopakiem o imieniu Pasuun centralnie przede mną, a koło nich siedziały Hinata i Ten. Podróż trwała około 3 godzin a od połowy sms'owałam z Naruto. Nawet nie wiem kiedy siedziałam na kolanach Okas'a. Nogi miałam na Qer'u i Sal'u, którzy mnie łaskotali w stopy. Moje buty miał najprawdopodobniej Naruto z Kibą. Śmialiśmy się z kiepskich żartów Sal'a i sucharów Ino wraz z Passun'em. Ten kłóciła się z Sorą o ilość liści w lesie. A Hinata siedziała na ziemi plując na Qer'a. Jak to się stało? Jesteśmy wstawieni, po godzinie zaczęliśmy pić sake, którą przemycił Sora i Pass. Świat wydawał się piękny, a Sasuke zdawał się nie istnieć. Okas zaczął się bawić moimi włosami, przykładając je sobie jako wąsy i oczywiście mieliśmy już w telefonach dużo zdjęć ze sobą
-Dobra dzieciaki już jesteśmy!-krzyknął kaszalot do radia, przez co każdy odetchnął z ulgą, a my dopiliśmy trzecie sake-Wysiadamy!
Wyszliśmy jako jedni z pierwszych. Każdy miał ze sobą plecak z prowiantem (ewentualnie tak jak my z sake) i ubraniami na dzień następny. Kasą i aparatami oraz innymi bzdetami. Wdychałam świeżę powietrze i spojrzałam znacząco na naszą małą 9 osobową ekipę. Byliśmy nad jakimś jeziorem w górach gdzie roztaczał się przepiękny widok na małe miasteczko u podnóża góry. Jezioro wydawało się kusić, a ja pijana niczemu się nie oprę
-Wskoczmy tam!-szepnęłam do naszej grupki
-Teraz?-spytała Ino a ja zaczęłam ściągać skarpetki
-Póki jesteśmy młodzi-każdy zrobił to samo
-Dobra
Odłożyliśmy plecaki w jedno miejsce i zanim ktokolwiek nas zatrzymał biegliśmy z krzykiem w stronę pomostu, który prowadził jakieś 7 metrów od brzegu. Qer wziął Hinatę na ręce. A Tenten wskoczyła Sorze na barana. Pass wziął Ino pod pachy a Sal za nogi. Ja i Okas biegliśmy na przedzie trzymając się za ręce. Drugą rękę miałam wysoko w powietrzu i krzyczałam jak głupia. Wszyscy się darliśmy. Każdy kto mógł dawał zaciśnięte pięści do góry. W tle słyszałam krzyk Kakashi'ego i Gai'a, jednak mało mnie to poruszyło. Wbiegliśmy na pomost i na samym końcu wzbiłam się w powietrze uginając nogi za sobą. Po nie całej sekundzie otuliłam mnie zimna woda, znajdująca się w jeziorze. Poczułam przyjemne ciepło, by to spowodowane tym, że Okas przytulił mnie pod wodą, a ja uśmiechnęłam się do kamerki, która cały czas nam towarzyszyła. Brunet szybko musnął moje usta, a ja zdążyłam odwzajemnić pocałunek potem się wynurzyliśmy. Wszyscy już byli na powierzchni i śmiali się. Reszta uczniów w tym moi znajomi. Jacyś starsi chłopcy wzięli Kakashi'ego i Gai'a na ręce i razem z nimi wskoczyli do wody. Zabawa była przednia. Zaczęliśmy się chlapać, śmiać i ogółem bawić. Po godzinie cali mokrzy i roześmiani i pijani wyszliśmy z wody. Na brzegu siedział Sasuke, a koło niego Karin i bodajże Jugo. Rozmawiali, a czerwonowłosa mizdrzyła się do Uchihy. Karą za nie wykonywanie poleceń nauczyciela były 2 okrążenia wokół jeziora. Polecieliśmy bez butów. I tak wszyscy szybko biegaliśmy, więc nie zajęło nam to więcej jak 15 minut
*
-Dobra dzieciaki wracamy!-krzyknął następnego dnia Gai
Wszyscy wpakowali się do autokaru i zajęli te same miejsca. Tym razem byłam zbyt zmęczona aby rozmawiać z kimkolwiek,, więc zasnęłam na ramieniu Okas'a. Jechaliśmy połowę krócej, gdyż tym razem kierowca nie zabłądził. Na miejscu zbiórki czekała już na mnie Tsunade
-Cześć ciociu-jęknęłam z krzywizną
-Co ci?-spytała odpalając auto
-Kac morderca nie ma serca-westchnęłam pijąc wodę z butelki-Jedźmy do domu
Po 28 minutach byłam już w swoim pokoju. Ruszyłam pod prysznic i ogarnęłam się do stanu 'człowiek'. Wrzuciłam ubrania do prania i przebrana w pidżamę popijałam kakao w łóżku. Usłyszałam pukanie do drzwi
-Saki mogę?-skinęłam głową a blondynka usiadła na moim łóżku-Jak było na wycieczce?
-Wspaniale-uśmiechnęłam się wspominając wszystkie chwilę spędzone z nowymi przyjaciółmi-Żałuje że jestem w tej mafii. Ale na prawdę nie umiałam sobie poradzić!
-Rozumiem cię-westchnęła Tsunade przeczesując włosy-Jednak dalej zastanawiam się gdzie jest Isao
-Chyba nawet Bóg tego nie wie-zasmuciłam się-Tsunade? Mogę pobyć teraz sama?
Kobieta skinęła głową i szybko opuściła mój pokój. Położyłam się przykryta kołdrą po pas i starłam samotną łzę spływającą po moim poliku
-Isao! Isao!-krzyczała mała różowowłosa biegnąc w kierunku swojego brata-Mam! Mam!
Kiedy tylko była na wyciągnięcie ręki on zamknął ją w szczelnym uścisku. Odsunęła się trochę po czym z małej kieszonki zielonej sukienki wyciągnęła dwa batoniki oblane w czekoladzie. Podała je bratu i wyszczerzyła się mrużąc oczy. Brunet zaśmiał się i podał jej jeden smakołyk
-W nagrodę za udaną misję- wziął ją do góry i zaczął podrzucać
Mała piszczała ze śmiechem kiedy jej brat obracał ich w okół własnej osi. Była szczęśliwa
-Isao masz bardzo ładne oczy-powiedziała kiedy szli alejką parkową
-Ty też-zaśmiał się-Mamy przecież takie same oczy
-To znaczy że łączą nas więzy krwi?-spytała zaciekawiona chwytając jego dłoń-To znaczy że jesteśmy rodziną?
-Sakura-kucnął żeby być na wysokości oczu swojej młodszej siostry-Jesteśmy rodziną, ale łączą nas nie tylko więzy krwi. Ty i ja zawsze będziemy przyjaciółmi, zespołem i co najważniejsze będziemy razem. Kocham cię i nigdy nie dam zrobić ci krzywdy
-I nigdy mnie nie zostawisz, prawda?-spytała a w jej szmaragdowych oczach zabłysła nadzieja
-Prawda-skinął lekko głową i objął ramionami swoją siostrzyczkę, która oplatała swoje ręce wokół jego szyji
-Pieprzony kłamca!-krzyknęłam waląc pięścią w poduszkę-Miałeś mnie nigdy mnie nie zostawić!
wstałam z łóżka i podeszłam do drzwi przy których była komoda otworzyłam drugą od dołu półkę i wyciągnęłam z niej książkę. Otwarłam ją na 354 stronie i paznokciem rozdzieliłam ją od następnej kartki. Było tam ukryte zdjęcie, które wypadło na ziemię. Rzuciłam książkę w kont i chwyciłam fotografie. Osunęłam się plecami po ścianie i podkuliłam nogi pod brodę. Zdjęcie położyłam koło siebie. Był na nim Isao, mający 14 lat, jestem od niego 8 lat młodsza. Teraz on ma 25 lat. Ostatni raz widziałam go w wieku 13 lat.  A mimo pamiętam jego pełne miłości i radości zielone tęczówki będące takie same jak moje. Łzy same zaczęły płynąć po mojej twarzy. Nie próbowałam ich zatrzymać. Nie chciałam, a może nie mogłam?
-Isao-szepnęłam połykając słoną ciecz-Proszę cię, błagam. Wróć. I bądź dalej moim bratem
Chwyciłam zdjęcie do drżących rąk i przytuliłam je do siebie

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Hejka! Kolejny rozdział już jest. Jeszcze jeden i będzie epilog. Smutni mi jakoś. Jednak chciałabym zrobić jeszcze w wakacje jedną jednopartówke i od września startuje z nową serią. Będzie na pewno krótsza, ale będzie. Kochani zapraszam gorąco do czytania!
~Hoshi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz