...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Epilog

 Dziękuje wszystkim, którzy przeczytali te serię, czekali na rozdziały i byli ze mną pokazując to liczbą wyświetleń która na teraz wynosi 1394. Jest to dla mnie ogromny sukces i do zobaczenia!
 ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

5 lat później...
-Naruto dzisiaj mam dyżur w szpitalu, mogę zostawić u was Sasori'ego i Moegi?-różowowłosa spojrzała na swoje bliźniaki-Boże jacy oni podobny do ojca...Ale mniejsza z tym! Kurenai wyjechała z Asumą, a z Tsunade ich przecież nie zostawię
-A co z Isao?-odezwał się głos po drugiej stronie słuchawki-To twój brat!
-A ty jesteś moim przyjacielem!-jęknęła spoglądając na dzieci-Isao jest w delegacji. Poza tym ty jesteś w pracy! To i tak Hinata z nimi zostanie!
-No przecież wiem Sakura-chan-zaśmiał się-Droczę tylko, dawaj ich!
Różowosłosa westchnęła i zakończyła połączenie. Poszła do salonu i spakowała wszystkie potrzebne rzeczy do opieki nad jej synem i córką. Ich samych chwyciła za rękę i wyszli z mieszkania
-Ładnie wyglądasz mama-Sasori był niezwykle mądry jak na pięcio letnie dziecko-Gdzie idziemy?
-Do cioci Hinaty skarby-zmierzwiłam jego czarne włosy-Pobawicie się, a później ciocia przywiezie was do mamy pracy. Co wy na to?
-Tak!-pisnęła radośnie Moegi przytulając się do jej nogi-Kocham cię mama
-Ja też cię kocham Moegi. Ciebie też kocham Sasori-uścisnęła ich lekko-Ale teraz biegiem bo mama się spóźni!
Chwycili mocniej jej dłonie i pobiegli w stronę bloków niedaleko. Po chwili byli już w windzie robiąc śmieszne miny do lustra. Przeszli długim korytarzem i odnaleźli właściwy apartament. Sakura grzecznie zapukała, a po sekundzie zza drzwi wyszła drobna granatowłosa osóbka
-Sakura, Sasori i Moegi!-otworzyła przed nimi drzwi i światu ukazał się jej ciężarny brzuch-Właźcie!
-Nie Hinata. Śpieszę się-wyjaśniła podając synkowi torbę z jego zabawkami i zabawkami siostry-Nie denerwujcie cioci bo ciocia nie może się denerwować. Bądźcie grzeczni i nie rozrabiajcie-kucnęła przed nimi i pocałowała ich w czoło-Kocham was dzieciaki
-Ja też cię kocham mamo!-krzyknęli równo po czym opletli jej szyję swoimi małymi rączkami-Do potem!
-Niesamowite-wzruszyła się Hinata-Sasuke wie?
-Nie-uśmiechnęła się patrząc jak jej dzieci grzecznie idą do salonu państwa Uzumaki-Jak będziesz szła do ginekologa to mi ich podrzuć. Dzięki, jesteś super!
Uciekła klatką schodową, gdyż miała zdecydowanie za mało czasu aby czekać na windę. Wybiegła z bloku i poprawiając torebkę popędziła ulicami Tokio, w celu przebiegnięcia jednej tylko ulicy
-Dzień dobry pani Haruno-przywitała ją recepcjonistka
-Witaj Yoshimara-uśmiechnęła się do niej ciepło idąc wprost do swojego biura
Gdy tylko tam weszła odłożyła torebkę koło biurka i założyła fartuch. Poszła do łazienki umyć ręce i zrobić sobie kawy. Usiadła za biurkiem i przeraziła się ilością dokumentów. Z cichym westchnieniem zaczęła je przeglądać. Po dłuższej papierkowej robocie oderwała wzrok znad papierów i w dłonie trafiło zdjęcie jej synka
 
 Uśmiech sam wpłynął na jej usta. Chciała chwycić drugą ramkę z Moegi jednak po gabinecie rozległo się pukanie do drzwi
-Proszę-odłożyła zdjęcie na miejsce
-Pani Haruno nagły przypadek!-poderwała się z miejsca-Młody mężczyzna miał wypadek samochodowy. Przebite płuco i połamane żebra i uraz głowy! Wszyscy specjaliści na blok operacyjny!
Różowowłosa przepchnęła się w drzwiach biegnąc na drugi koniec szpitala. Podczas biegu wiązała długie włosy w wysokiego kucyka, przy okazji uświadamiając sobie, że ta operacja nie będzie łatwai przyjemna. Wpadła na sale uprzednio ubierając fartuch, maskę rękawiczki i dokładnie myjąc ręce
-Jak to wygląda?-spytała patrząc na zmasakrowane ciało-Nie dobrze. Podaj skalpel!
Tłum uniemożliwiał jej spojrzenie chociażby na twarz chłopaka będącego w jej wieku. Po 8 godzinnej ciężkiej pracy, dało się stwierdzić że mężczyzna przeżyje i dojdzie do siebie w najbliższym czasie. Udało uratować się jego rękę, a urazem głowy był zwykły wstrząs mózgu. Po operacji przewieziono go na sale intensywnej terapii, aby mieć na niego oko i w razie czego szybko interweniować. Miała się nim zająć i doprowadzić go do jak najszybszego powrotu do zdrowia. O godzinie siedemnastej mogła w spokoju usiąść w fotelu, w gabinecie. Godzinę później do jej gabinetu wszedł mały chłopiec i jego siostra bliźniaczka
-Cześć-uśmiechnęli się i usiedli jak to mieli w zwyczaju na kozetce-Jak było w pracy?
-Miałam dzisiaj ciężką operacje, a jutro powinnam się zając moim pacjentem a wy mi w tym pomożecie!-usiadła między nimi-Za 10 minut się zbieramy oki?
-Oki doki!-pisnął mały śmiejąc się głośno
Przez te 10 minut przyjęła tylko jednego pacjenta po czym razem z Sasorim i Moegi udali się na zakupy. W domu byli po 20, więc pierwsze co zrobili później było położenie się spać. Rano obudziło ich słońce przedzierające się przez niezasłonięte zasłony. Szybka kąpiel, śniadanie a później trójka udała się do szpitala
-Dzień dobry-przywitał się z panią z recepcji Sasori, a różowowłosa uśmiechnęła się lekko
-Witajcie-skinęła mu z uśmiechem Yoshimara po czym zwróciła się do Haruno-Obudził się już
-Tak szybko?-różowowłosa nie kryła zdziwienia, po czym westchnęła-No cóż, już do niego idziemy. Chodźcie dzieciaki
Oboje chwycili dłonie matki i razem poszli do jej gabinetu tam, nawet nie zdążyli wspiąć się na kozetkę gdyż mama już kazała im wychodzić
-Idziecie ze mną, czy wolicie posiedzieć z dziećmi?-spytała się maluchów
-Bawić się!-różowowłosa pacnęła matkę dłonią w polik po czym szybko ucałowała tamto miejsce-Nie chciałam
-Rozrabiako to idźcie, znacie drogę-chłopiec pobiegł znikając za rogiem, siostra za nim, a Sakura ruszyła na OIOM. Wzięła kartę pacjenta nie patrząc na nią i weszła do sali ze spuszczoną głową. Podeszła automatycznie do ostatniego łóżka przy oknie i w końcu spojrzała na kartę
-Witaj Sakura-usłyszała słaby głos, który rozpoznałaby wszędzie
Jej usta rozszerzyły się, a z dłoni wypadła karta pacjenta. Kiedy po nią się schyliła przeczytała godność napisaną na niej wytłuszczonym drukiem. SASUKE UCHIHA 
-Przepraszam-odchrząknęła patrząc na niego-Jestem doktor Sakura i przez okres pańskiego powrotu do zdrowia będę się panem zajmować. Wie pan co się stało?
-Miałem wypadek samochodowy-powiedział chłodno-Spowodowany był szokiem, którego doznałem widząc panią na ulicy z dziećmi. Zapatrzyłem się i nie zauważyłem tiru, który później wjechał we mnie
-Następnym razem musi być pan bardziej ostrożny-powiedziała pełna zdziwienia wpatrując się w kartę
-Jaja sobie robisz?!-podniósł głos
-Niech pan się uspokoi panie Uchiha-westchnęła twardo-Musi pan odpoczywać
-Jak mam się uspokoić?!-warknął-Sakura jak masz na nazwisko?!
-Haruno-wzruszyła ramionami
-To czyje to dziec...-przerwał mu dźwięk otwieranych drzwi, a do sali wszedł mały czarnooki chłopiec
-Mamo?-podszedł nieśmiało do kobiety
-Co się stało Sasori?-kucnęła przed nim-Jestem zajęta
-Ciocia Ino kazała przekazać, że masz do niej później wpaść przymierzać suknie ślubną, a Moegi koniecznie chcę iść z tobą-przytulił kobietę po czym szepnął jej na ucho-Czemu ten pan tak na ciebie krzyczy?
-Jest zły, że musi tu jeszcze trochę zostać-pogładziła go po włosach-Idź się bawić i pilnuj siostry
Skinął głową po czym wybiegł z sali obdarowując czarnowłosego niepewnym spojrzeniem. Sasuke przez chwile zaniemówił, a z letargu wyrwał go pewny głos Sakury
-To moje dzieci-miażdżyła go spojrzeniem
-Kto jest ojcem?-spytał już spokojniej
-Ty-powiedziała po chwili-Sasori i Moegi mają po pięć lat. Chrzestnymi Sasori'ego są Kureni i Naruto. Od Moegi to Itachi i Ino. Urodziłam ich w wieku 17 lat, Tsunade i Isao oraz wszyscy pomagali mi, jednak chciałam sama się ustatkować-chciał coś powiedzieć jednak różowowłosa to zignorowała-Ino bierze ślub z Sai'em, dlatego mam pomóc wybrać jej suknie. Hinata i Naruto są małżeństwem i spodziewają się córki. Kiba związał się z młodszą siostrą Hinaty, a Shikamaru i Temari także są małżeństwem z bliźniakami w wieku 3 lat. Neji w końcu oświadczył się Ten Ten, a ja jestem sama
-Moje dzieci-szeptał sobie podczas jej monologu-Dlaczego nie powiedziałaś mi, że mam bliźniaki?
-Myślałam że Itachi ci powiedział
-Nie mamy ze sobą kontaktu-wyjaśnił
-Myślałam, że już nigdy się nie spotkamy-wzruszyłam ramionami-Dzieciakom powiedziałam, że ich tata wyjechał do Afryki badać tamtejsze tereny. Cieszą się, że mają tatę podróżnika
-Za dużo myślisz Sakura-lekki uśmiech błąkał się po jego twarzy-Sasori wygląda jak ja w dzieciństwa, Moegi ma różowe włosy, jednak oczy ma po mnie
-No-mruknęła dziewczyna-Mam im mówić, że wróciłeś z Afryki czy powiemy to razem, kiedy wyzdrowiejesz? Dzieciaki w przedszkolu śmieją się z nich, że nie mają taty
Drzwi do sali ponownie zaskrzypiały, a w pomieszczeniu pojawiła się mała różowa czupryna. Weszła cichutko i usiadła na wolnym łóżku obok
-Co jest skarbie?-spytała różowowłosa patrząc z troską na córkę
-Spotkałam wujka Naruto, był bardzo zestresowany i chyba lekko przestraszony-spojrzała na nią wymownie-Krzyczał coś, że Hinata rodzi i takie inne
-Że jak?!-krzyknęła przestraszona-Zostań tu z Sasuke, a ja pójdę sprawdzić o co mu chodziło
Różowowłosa nie zdążyła dojść do drzwi bo te z rozmachem się otworzyły, przy okazji uderzając Haruno w głowę przez co wylądowała na ziemi, za nim stał Sasori, który przemknął do siostry
-Sakura-chan! Hinata rodzi a ty leżysz na ziemi?!-ryknął z paniką-Pomósz jej!
Dziewczyna wywróciła oczami i razem z blondynem pobiegli na porodówkę. Zostawiając Sasuke i jej dzieci samych
-Skąd zna pan mamę?-spytał chłopak
-Ze szkoły-wytłumaczył zdawkowo-Mówcie do mnie po imieniu
-Pan nazywa się Sasuke Uchiha, prawda?-skinął córce głową-Ja mam na imię Moegi, a to jest Sasori. Ciocia Ino ciągle o panu mówi
-A co mówi?-zaciekawił się Uchiha, jednak jego zapał szybko zgasł
-Nie mogę takich słów używać-wzruszył ramionami czarnowłosy-Mama mówi, że to bardzo brzydko. Nie chcę żeby mama na mnie później krzyczała
-Dlaczego?-spytał zaintrygowany ciemnooki
-Mama często kiedy rozmawia przez telefon z ciocią Ino, Hinatą lub Temari jest smutna-wyjaśniała dalej jego siostra-A potem często chodzi jak duch człowieka
-A czy Sakura przyprowadza do domu dziwnych wujków?-Sasuke chodziło o kochanków, ale przecież nie powie tego 5 letnim dzieciom
-Tak, praktycznie codziennie-Uchiha zakrztusił się śliną-Wujek Naruto, Kiba i Itachi są dziwni i mama ciągle to powtarza. Ciągle też przychodzą Deidara, Gaara, Hidan, Pain i Konan
-A jakie są stosunki między nimi a mamą?-spytaj spodziewając się romansu
-Mama miesiąc temu była na ślubie Pain'a i Konan-wzruszyła ramionami dziewczynka-A w tamtym roku na przyjęciu zaręczynowym Gaary i Matsuri. Jeszcze coś mówiła, że wcale się nie spodziewała Dei'a i Hidana w roli gejów
-Chcecie posłuchać opowieści o piratach?-spytał po chwili Sasuke, a maluchy ochoczo skinął głową-Chodźcie tu bliżej
Sasori przesiadł się na łóżko Uchihy, a ten zaczął swoją opowieść. Moegi nie była tak ufna jak jej brat, więc usiadła na łóżku Uchihy w większej odległości. Sakura w tym samym czasie odbierała poród Hinaty
-Z kim zostali Sasori i Moegi?-spytał po chwili Uzumaki
-Z Sasuke-wzruszyła ramionami-Hinata, masz prześliczną córkę, a jej chrzestna właśnie trzyma ją na rękach
-Akomi-Hinata przycisnęła ją do piersi-Dziękuje Sakura
-Do usług-zaśmiałam się-Idę po dzieciaki. Za dzwonie do Itachi'ego, mała go uwielbia
-Kiba jest drugim chrzestnym!-ryknął Naruto-Koniec kropka
Różowowłosa wyszła na korytarz i postanowiła nie dzwonić do Itachi'ego teraz. Wróciła do pokoju Sasuke i widok który zobaczyła rozczulił ją. Sasori spał w ramionach Sasuke, który delikatne gładził go po głowię, szepcząc koniec jakiejś historii, Moegi spała po drugiej stronie łóżka
-Sasori to fantastyczne dziecko-szepnął-A z Moegi sprytna bestia, ale jaka śliczna
-Co masz zamiar teraz zrobić?-spytała siadając na krześle koło jego łóżka
-Chcę być w końcu ojcem. Maluchy muszą mieć pełną rodzinę-powiedział pewnie-Sakura od 5 lat codziennie myślałem o tobie. O tym gdzie jesteś? Czy masz kogoś? Czy jesteś szczęśliwa? Czy dalej tak bardzo lubisz jeździć na motorze i czy przy każdej pełni śpiewasz kołysanki. Czy dalej lubisz spać po lewej stronie łóżka i czy zawsze po pracy chodzicie tak jak kiedyś z dziewczynami po szkole do kawiarni i zamawiasz mrożony napój wiśniowy. Czy wiosna to wciąż twoja ulubiona pora roku i czy dalej jeździsz tym swoim porshakiem. I ciągle zastanawiam się czy wciąż mnie kochasz
-Sasuke nie było dnia, w którym nie wspominałabym ciebie. Tego jakim był byś ojcem dla Sasori'ego i Moegi? Czy chodź by tego czy ciągle muszę pić tylko herbatę? Nie było by dnia, w którym sama przed sobą nie przypomniałam sobie o tobie i o tym jak za tobą tęsknie i o tym jak cię kocham
Złączył ich usta w pocałunek, w którym zawarli wszystkie emocje. Miłość i tęsknota przewyższały w tym wszystkim. Nawet nie zorientowali się, że na kolanach Sasuke już nie ma Sasori'ego, a po przeciwnej stronie łóżka nie ma dziewczynki
-Miałam rację!-pisnęła radośnie mała czarnooka dziewczynka, a jej rodzice odsunęli się od siebie
-Sasuke to nasz tata!-dodał ze śmiechem Sasori
Wdrapali się na łóżko szpitalne i przytulili się do obojgu rodziców na raz. Uśmiechali się, a łzy szczęścia płynęły całej czwórcę po twarzy
-Mamo?-zwrócił się do kobiety jej synek-Dlaczego nigdy nie powiedziałaś, że lubisz jeździć na motorze?
Kobieta zaśmiała się i wtuliła w bliźniaki, które teraz poświęciły jej swoją uwagę. Mężczyzna patrzył na tą scenę ze wzruszeniem. To były JEGO dzieci JEGO Sakura-JEGO rodzina
-Sasori, Moegi poznajcie swojego tatę Sasuke Uchiha-roszeństwo z uśmiechem zwróciło się do ojca po czym uwiesili się na jego szyi
-Tatuś co teraz będzie?-spytał chłopiec wracając między nogi taty, a Moegi do mamy która siedziała na końcu łóżka-Znowu cię nie będzie?
-Sasori od teraz będziemy pełną rodziną-pogłaskał małego po głowię-Zamieszkacie w mojej posiadłości na obrzeżach miasta, jak tylko wyjdę ze szpitala
-A co z tobą i mamą?-spytał chłopczyk patrząc na zmianę z jednego rodzica na drugie-O ile wiem to w rodzinie powinno być tak: idealny mąż, jego idealna żona i ich idealne dzieci
-Sasori!-krzyknęła Sakura zdziwiona-Nikt nie wymaga od ciebie bycia idealnym dzieckiem. Dla mnie i dla Sasuke już jesteś idealnym, nie musisz nic udowadniać nam. Kochamy cię takim jaki jesteś
-Pamiętam jak kiedyś twoja mama powiedziała do twojej babci-posadził sobie na kolanach syna
-Nawet ideały czasem zawodzą. Przestają być idealne i stają się słabe-powiedział razem ze swoją córką, po czym ona konturowała-Ludzie wiedząc, że jesteś silny i nagle słabniesz będą chcieli to wykrzystać
-Jak wtedy kiedy zepsuł się mój ulubiony samochód i mama powiedziała, że ideał zawiódł?-przypomniał sobie Sasori
-Dokładnie skarbie-Sakura spojrzała głęboko w oczy swoich dzieci-Nigdy nie bądźcie idealni, proszę was tylko o to
-Dobrze mamo-skineli głową przenosząc wzrok na tatę-A ty tato o co nas prosisz?
-Żebyście słuchali się mamy-zmierzwił im włosy-Mama jest bardzo mądra i wiele przeszła w życiu. Jeżeli będziecie mielił jakieś pytania odnośnie życia zawsze możesz się spytać mnie lub mamy
-Mamo kto jest twoją rodziną, oprócz nas i taty?-spytał po chwili Sasori
-Mam jedynie brata, czyli waszego wujka Isao i moją ciocię Tsunade, która się mną opiekowała-uśmiechnęła się promiennie-A teraz jesteście jeszcze wy i Sasuke
-Sasori podaj mi kurtkę jest o tam-powiedział Uchiha wskazując krzesło. Mały zsunął się z łóżka i podbiegł po czarną marynarkę. chwycił ją i ledwo niosąc podał tacie. Ten pogrzebał we wewnętrznych kieszeniach i wyciągnął małe czerwone pudełeczko-Sakuro Haruno, czy zechciałabyś uczynić mnie największym szczęściarzem na świecie i zgodzić się zostać moją żoną. Pudełko to noszę przy sobie od chwili, w której widziałem cię ostatni raz. Uczynisz mi zaszczyt zając się tobą, Sasori'm, Moegi i w przyszłości naszymi kolejnymi pociechami?
-Tak Sasuke zgadzam się-ze łzami w oczach patrzyła jak Sasuke wkłada pierścionek na jej palec, a później namiętnie całuje
-Nareszcie-Moegi przybiła żółwika z bratem
-W końcu będziemy pełną rodziną!-zaśmiał się Sasori pozwalając zamknąć się wraz z siostrą w cztero osobowym uścisku

7 lat później...

-Mamo! Mamo!-podbiegł do nóg swojej mamy sześcioletni chłopczyk o czarnych włosach i ciemnych oczach
-Co się stało Shunsuke?-westchnęła kobieta-Zawołaj rodzeństwo na obiad
-Sęk w tym, że oni znowu się biją mamuś!
-Sasuke!-ryknęła Sakura, a jej mąż zjawił się przy niej-Ogarnij ich proszę cię. Za pięć minut obiad
Czarnowłosy wraz z najmłodszym synem poszli do ogrodu, jakie było jego zdziwienie kiedy zamiast jednej z typowej bójek bliźniaków, zobaczył ich wspólnie zbierających kwiaty
-Tato pomóż, szybko!-rozkazała jego jedyna córka-My w przeciwieństwie do ciebie nie zapomnieliśmy o dniu matki!
-No właśnie tato!-poparł ją bliźniak-Mamy dla niej tak wypasiony prezent że padnie z zachwytu!
-O karzę się-mruknął Sasuke
-Uchiha na obiad!-wydarła się zdenerwowana Sakura z kuchni
-L-lepiej ch-chodźmy- zająkał się Sasuke
-Skąd w niej taki głos?-spytał cicho Sasori
-Nie mam pojęci bracie-odpowiedziała wciąż oszołomiona Moegi
-Boje się-pisnął Shunsuke
-Ja też-przyznał przełykając głośno ślinę głowa rodziny-Bądźcie mili
Po skończonym posiłku rodzeństwo wstało od stołu i podeszło do krzesła mamy. Shunsuke wyciągnął bukiet kwiatów zza siebie, Moegi wręczyła mamię nową skórzaną kurtkę, a Sasori podał jej kluczyki owinięte czerwoną wstążką z kokardą. Mama posłała im niepewne spojrzenie a bliźniaki pociągnęły ją za ręce prowadząc do garażu. Sasuke szedł za nimi z Shunsuke na rękach. Otworzyli drzwi garażu i wepchali tam matkę. Zapalając światło krzyknęli razem z Sasuke
-Wszystkiego najlepszego mamo!
Sakura zaniemówiła, a łzy szczęścia stanęły jej w oczach. Przed nią stał motor, ale nie byle jaki. Czarny Yamaha R1, taki jak kiedyś
-Podoba ci się?-spytała nie pewnie Moegi-Specjlnie odkładaliśmy na niego nasze kieszonkowe przez ostatnie 5 lat
-Boże Sasuke pamiętasz?-mąż wtulił się w jej plecy-Jako gówniarze ścigaliśmy się na motorach. To właśnie taki miałam
-To jest dokładnie ten sam skarbie-szepnął jej do ucha
-Ale jakim cudem!?-odwróciła się do niego przedem
-Wiem jak byłaś wściekła kiedy go zepsułem i musiałaś jeździć porshakiem. Kiedy go sprzedałaś byłaś załamana, tak przynajmniej mówił Isao
-Kocham was!-przytuliła każdego po kolei-Co powiecie na film i popcorn
-Ja wybieram!-krzyknęli w tym samym czasie Moegi i Sasori. Po czym pobiegli z Shunsuke do salonu-Nie! Ja wybieram!
-Myślę, że mimo rozłąki udało nam się to nadrobić Sasuke. Mamy wspaniałą rodzinę i myślę że jesteś równie szczęśliwy co ja-powieziała wtulając się w jego tors-Dziękuje za to że wybrałeś najlepszą osobę jaką kiedykolwiek znałam na chrzestną Shunsuke, Mikodo nadaję się do tego idealnie. Dziękuje że jesteś
-Kocham cie Sakuro Uchiha-pocałował mnie w czoło-Chodźmy zanim się zabiją tym pilotem
-Za naszych czasów zbijało się pistoletem-spojrzała na męża-Powiemy im kiedyś
-Nie-odpowiedzieli sobie równo-Deidara pewnie zrobi to za nas
Przytuleni do siebie poszli do salonu oglądać film. Na rogu kanapy siedział Sasori koło niego Sakura, którą ramieniem obejmował Sasuke. Po jego prawej siedziała Moegi. Na prawym kolanie Sakury i lewym Sasuke siedział Shunsuke. 
I tak mijały im kolejne lata, pełne kłótni bliźniaków, skarżenia Shunsuke, dziwnych wujków typu Naruto i miłości między Sasuke i Sakurą w rodzinie Uchiha

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz