...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

sobota, 24 października 2015

Rozdział 5.

-Sakura-chan jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, ale tym razem muszę się z tobą nie zgodzić-powiedział blondyn, a ja byłam oburzona-Po prostu nie masz racji
Jak codziennie jadałam śniadanie z Naruto w jego ulubionej knajpce. Mimo że nie przyznał mi racji dalej drążyłam temat
-On nie może mnie obwiniać Naruto-powiedziałam z naciskiem, chciałam udowodnić mu że się myli-Nie może mnie winić, bo to nie moja wina!
-Sakura-chan odpuść-powiedział już zły-Tym razem to Sasuke ma rację, dattebayo!
Wstałam od stolika i przeszłam do wyjścia z lokalu. Uprzednio na stoliku zostawiłam pieniądze za moją porcję
-Mylisz się Naruto-powiedziałam cicho ale pewnie, nie patrząc na niego
-To ty się mylisz Sakura-chan-odpowiedział mi tym samym tonem co ja
Będąc zła i zirytowana ruszyłam w stronę biura Hokage, która miała mi opowiedzieć o mojej dzisiejszej misji. Nie szłam szybko, w końcu nie miałam po co. Weszłam na najwyższe piętro i stanęłam przed ciemnymi drzwiami. Zapukałam
-Wejść!-usłyszałam donośny głos blondynki i weszłam w głąb pokoju-Czekałam na ciebie Sakura. Jak już wiesz Kazekage znalazł twoje dokumenty i musisz po nie iść. Jednak dam ci niesamowicie ważny zwój, który masz mu przekazać. Sakura w tym zwoju są tajne informacje na temat naszych ANBU, zdajesz sobie sprawę że to misja rangi B i idziesz na nią sama?
-Hai-powiedziałam pewnie, tego dnia byłam niesamowicie pewna i świadoma swoich czynów
-W takim razie Sakura wyruszasz dziś podczas pokazu fajerwerków-niemal krzyknęła-Dzisiaj jetseś ANBU
Skinęłam głową i wyszłam z jej biura. Postanowiłam iść na trening, żeby ponaparzać kataną słup treningowy bądź klona
-Sakura-san!-usłyszałam za sobą i odwróciłam się. Moim oczom ukazała się mała grupka dzieciaków, trójka zdających na chūnina. Rozpoznałam ich, na czele szła brunetka ze złotymi oczami. Krok za nią wysoki jak na swój wiek czarnowłosy chłopak z iście niebieskimi oczami, to był Rei. Koło chłopaka szedł jeszcze niższy chłopiec z ślicznymi fioletowymi oczami i czerwonymi włosami imieniem Kurosaku.
-Miu!-pomachałam brunetce i podeszłam do nich-Cześć Rei, Kurosaku!
-Cześć Sakura, gdzie idziesz?-uśmiechnął się do mnie zawadiacko Rei
-Na trening-odwzajemniłam uśmiech-Przyłączycie się?
-Jasne!-odparł chłopak za wszystkich i wystawił mi swoją rękę
Ze śmiechem chwyciłam go pod ramię i ruszyliśmy wszyscy
-Przestaniesz podry...-Kurosaku nie dał skończyć Miu, której zasłonił dłonią buzię. Dziewczynka zła z trzepnęła jego dłoń-Sakura-san idziesz na Festiwal Wiosny?
-Yhym-skinęłam jej głową i wyprzedziłam ich o parę kroków. Odwróciłam się do nich przodem i szłam tyłem-Ale idę dzisiaj na misję więc nie będę na całym festiwalu, a co z wami? Idziecie?
-Oczywiście!-krzyknęła radośnie dziewczynka-Nie uwierzysz kto mnie zaprosił Sakura-san!
-Hmm...Niech pomyślę-przycisnęłam lekko palec do ust w geście zamyślenia-Konohamaru?
-Tak!-złotooka zrobiła piruet z rozłożonymi rękami-Jestem szczęśliwa! A ty z kim idziesz Sakura-san?
-Przestań z tym 'san', czuje się stara kiedy tak mówisz-machnęłam na nią ręką i szłam już przodem-Idę sama, nikt mnie nie zaprosił
-Sakura pójdź ze mną na ten festiwal!-krzyknął chłopak za mną, a ja spojrzałam na niego przez ramię-Obiecuję ci że będziesz się ze mną dobrze bawić!
Jego niebieskie oczy wyrażały zdeterminowanie, a dłonie miał mocno zaciśnięte w pięści. Widać, że mu zależało
-Zgoda-uśmiechnęłam się cwaniacko-Ale pamiętaj, obiecałeś mi, że będę się dobrze bawić. A teraz chodźmy na ten trening
Po paru godzinach pracy z młodzikami, opadłam pod drzewem. Mimo, że była prawie wiosna, było ciepło. Młodziki dały mi trochę w kość atakując wspólnie, nie pozwalałam im nie wykorzystywać sytuacji. Wtedy atakowałam ich mocno, ale tak że mogli się obronić
-Miu jestem tobą zachwycona!-pochwaliłam brunetkę-Jestem zachwycona wami wszystkimi! Nie mam teraz wyjścia, muszę zaprosić was na obiad
-Ale...-przerwałam czerwonowłosemu
-Nie przyjmuje odmowy-wstałam z pod drzewa i stanęłam przed nimi-Pokazaliście mi dzisiaj dobrą pracę zespołową. Nawet stara drużyna, w której byłam nie była tak zgrana
-Z kim byłaś w drużynie?-spytała Miu chwytając mnie za dłoń

Trzymając różowo włosom za rękę ruszyłyśmy przodem, mimo to chłopaki słyszeli naszą rozmowę bardzo dobrze
-Drużyna Siódma-uśmiechnęła się lekko-Pod opieką Kakashi'ego Hatake, Uzumaki Naruto, Uchiha Sasuke i ja-Haruno Sakura
-Dalej jesteście drużyną?-spytał cicho Kurosaku, a ja widziałam jakby złosć w jego fioletowych oczach
-Nie-Sakura pokręciła przecząco głową
-Czemu?-ciągnął dalej czerwonowłosy, a ja widziałam jak uśmiech Sakury znika z każdą sekundą
-Powiedzmy, że...nasze drogi trochę się rozeszły-szepnęła z smutnym i fałszywym uśmiechem
-Słyszałem o waszej drużynie-burknął jakby od niechcenia Kuro-Przestawiali was jako...
-Wiem-przerwała mu stanowczo-Kopiujący Ninja, Jinchūriki Dziewięcioogoniastego, Ostatni z klanu Uchiha...i Kunoichi
-To chamskie!-krzyknął nagle Rei-Przecież to niesprawiedliwe! Jesteś lepsza niż oni! Jesteś...
-Nie-znowu mu przerwała-Nie jestem lepsza od nich i nigdy lepsza nie będę. Ale pracowałam ciężko aby móc walczyć z nimi ramię w ramię. Tylko kurwa wydaje mi się że udowadniam to tylko sobie
-To jak chcesz to im udowodnić?-spytał spokojnie, mimo że w jego oczach widziałam żądze mordu
-Nie wiem!-warknęła-Nie ma tej pieprzonej Drużyny, nie ma już czego udowadniać
 Łzy napłynęły mi do oczu, było mi nie dobrze słuchając tej rozmowy. Wyobraziłam sobie, że nasza drużyna też się rozpadnie i będzie to wyglądało jak u zielonookiej. Sama wizja tego wyglądała okropnie, a co dopiero przeżycie tego!
-Sakura-san nie poddawaj się tak łatwo!-krzyknęłam splatając ręce między piersiami-Nie możesz teraz odpuścić! Jesteś już tak blisko, nie możesz pozwolić temu uciec przez palce! Zrób wszystko co w twojej mocy, aby pokazać że zasługujesz! A jeżeli ci się nie uda, będziesz wiedziała że zrobiłaś wszystko co mogłaś!
-Miu...-powiedział niemal bezgłośnie niebieskooki, patrząc na mnie zdziwiony
-Obiecaj mi że się nie poddasz!-krzyknęłam, a łzy spłynęły w końcu po moich policzkach-Obiecaj!!
-Obiecuje, że zrobię wszystko co w mojej mocy-powiedziała spokojnie i wpuściła nas do domu, chłopaki weszli do środka. Kiedy i ja miałam przekroczyć próg Sakura zatrzymała mnie poprzez chwycenie mojego ramienia-Dziękuje Miu-chama. Nie poddam się dla ciebie
Weszłam osłupiała do środka i razem z Sakurą poszłam do kuchni
Nazwała mnie Miu-chama...
Sakura-san obiecuję ci...obiecuje też sobie, że od teraz ci pomagać. Jeżeli będzie trzeba oddam za ciebie życie!

-I rozumiecie on mnie w tedy po prostu pocałował!-skończyłam zwierzać się dzieciakom zbierając od nich talerze po obiedzie-Jak gdyby nigdy nic pocałował mnie!
-Nie lubię tego całego Sasuke-dodał kąśliwie Rei
-Nie tylko ty-mruknął Kuro-W ogóle nie pasuje mi też Naruto. Oczywiście że to ty miałaś rację!
-Co nie?-pokiwałam sobie głową po czym spojrzałam na zegarek-Dobra dzieciaki, nie że was tu nie chcę, ale za chwilę muszę wyjść z domu
-Oczywiście Sakura-Kurosaku wstał od stołu-I tak nadużyliśmy twojej gościnności
-Nie przesadzaj-machnęłam na nich ręką-Mam nadzieję, że smakowało wam
-Najlepszy ryż z warzywami jaki w życiu jadłem!-zaśmiał się Rei, a ja wraz z nim-To do zobaczenia przed Festiwalem, przyjdę po ciebie o siedemnastej
-Umm, a możemy spotkać się na miejscu-podrapałam się nerwowo z tyłu głowy-Obiecałam już Ino, że pójdę razem z nią i jej facetem. Ma mi go w końcu przedstawić
-To nawet lepiej-uśmiechnął się-Znajdę cię na miejscu
-Dziękujemy Sakura-san-Miu skłoniła się lekko z wielkim uśmiechem-Jedzenie było dobre, ale ryż był trochę za miękki
-Gomene-uśmiechnęłam się z zamkniętymi oczami-Ale przez ostatnie lata nie gotowałam, dopiero się uczę Miu-chama
-Żartowałam, było idealne-zaśmiałam się wraz z nią-To my idziemy!
Po chwili i ja wyszłam. Musiałam się dotlenić i poukładać sobie wszystko. Spacer nie był długi i nie spotkałam nikogo znajomego, więc mogłam rozkoszować się ciszą lasu koło bramy wioski. Kiedy wróciłam do domu miałam całe trzy godziny na przygotowanie się. Przygotowałam sobie odpowiedni strój i poszłam się umyć. Po trzech godzinach byłam ubrana i pomalowana, i szłam z Ino, i z Sai'em na festiwal. Ulice były przyozdobione lampionami oraz kolorowymi sznurami, zawieszonymi między latarniami. Stoiska z różnorodnymi grami, bądź słodyczami były po dwóch stronach ulicy. Na niej samej panował straszny tłok
-Sakura to my idziemy!-krzyknęła Ino usiłując przekrzyczeć muzykę
-Miło było cię poznać!-krzyknęłam i uścisnęłam dłoń bruneta
-Ciebie również Sakura-powiedział normalnie, po czym został pociągnięty przez swoją dziewczynę
Rozejrzałam się dookoła, jednak nie znalazłam żadnej znajomej twarzy. Ruszyłam przed siebie pragnąc dojść na główną ulicę. Zanim jednak zdążyłam się obrócić wpadłam na kogoś
-Wybacz mi Yuuri-pomogłam dziewczynie wstać-Nic ci nie jest?
-O to ty Sakura, nie wszystko jest w porządku. Ładnie wyglądasz-otrzepała się i wyprostowała, była wyższa o niemal głowę-Jesteś tu sama?
-Dziękuje, ty również. Tak jakby tak-uśmiechnęłam się do niej-A ty?
-Idę na główny plac do mojego chłopaka i jego przyjaciela-wzięła włosy z twarzy i dała je za ucho-Obiecałam ci, że go poznasz więc zechciałabyś mi towarzyszyć przez tą chwilę?
-Jasne!-ruszyłyśmy rozmawiając o pierdołach
Nie wiem czemu nikt nie lubi Yuuri. W cale nie jest aspołeczna. Mimo że byłam z czerwonowłosą cały czas rozglądałam się za Rei'm i Miu. Nadszedł czas że doszłyśmy do głównego placu, gdzie było zdecydowanie mniej ludzi. A właściwie kilka mniejszych grupek, swobodne poruszanie było możliwe. Zatrzymałyśmy się i Yuuri przeczesała wzrokiem wszystkich. Zauważyłam Naruto, Hinate i Sasuke, Uzumaki podniósł rękę w górę i w tedy moja chwilowa towarzyszka go zauważyła. Podbiegła do nich i rzuciła się z pocałunkiem na czarnowłosego, który zaskoczony odwzajemnił go. Serce mi stanęło, a żołądek wykonał kilka obrotów. Nogi miałam jak z waty i miałam ochotę płakać, w tym momencie nawet Naruto mnie nie zauważył. Yuuri coś do nich powiedziała i wskazała na mnie ręką, blondynowi i Hinacie zrzedła mina. Sasuke wydawał się drgnąć nerwowo, a moje zdziwienie zmieniło się we wściekłość. Yuuri zachęciła mnie ponownie do podejścia gestem ręki. Z nieukrywaną złością podeszłam do nich. Czyłam sie oszukana, Naruto o wszystkim wiedział! Nie wyglądał na zdziwionego kiedy Yuuri rzuciła się na bruneta. Łzy wściekłości tańczyły mi w oczach, ale stanęłam koło Yuuri
-Tak więc Sakura, to jest mój przyszły narzeczony Sasuke Uchiha, a to jego przyjaciel Naruto i jego dziewczyna Hinata-wskazywała ich kolejno, a ja byłam coraz bardziej wściekła-Sasuke to moja koleżanka...-przerwałam jej
-My się znamy Yuuri-warknęłam-Tylko mi jakoś Sasuke nigdy nie wspominał o tobie. Naruto też milczał jak zaklęty
-Sakura-chan ja-nie dałam skończyć Uzumaki'emu w tej chwili jakoś mało mnie obchodziło co miał na swoje wytłumaczenie. Przetrawiłabym to że Sasuke ułożył sobie życie, ale no kurwa! On mnie wczoraj pocałował! Bawienia się moimi uczuciami już nie wybaczę!
-Czemu nic nie powiedziałeś?!-krzyknęłam z żalem prosto w twarz Sasuke
-Nie było okazji-nie wytrzymałam, uderzyłam go z otwartej ręki w twarz
-Sakura-chan uspokój się, przecież nic się nie stało!-mruknął Naruto, no tak on nic nie wiedział-Od kiedy wróciłaś nie było czasu żeby z tobą normalnie pogadać!
-A w tedy na polu!? A podczas śniadania!? Podczas naszego treningu!?-zaczęłam wyliczać-Było dużo okazji! Okłamaliście mnie!
-Sakura rozumiem, że możesz być zła ale nie musisz reagować aż tak impulsywnie!-spojrzałam na Yuuri i wtedy te łzy popłynęły po mojej twarzy. W momencie kiedy łza spadła na ziemię rozległy się odgłosy fajerwerk, a sekundę później na niebie pojawiły się kolorowe światła
-Mam dość tego wszystkiego,  mam dość tej wioski, mam dość mojego życia-zaczęłam wytykać brunetowi dźgając go palcem w pierś. Mówiłam to tak że tylko on mógł to usłyszeć-I mam już dość twojej pieprzonej gry Uchiha! Powiedziałeś że to ja ranię, ale kurwa chyba nie widzisz co ty robisz. Błagam cię nie rób już nigdy więcej ze mnie tej głupiej idiotki, którą byłam. Nie jestem już starą Sakurą na której mogłeś się wyżywać, a później ranić jakby była zwykłym śmieciem. Wiesz co? Od teraz mam totalnie wyjebane z kim jesteś i co robisz. Rozumiesz? Ożeń się Yuuri, miejcie dzieci, kupcie sobie psa, ale mnie w to kurwa nie mieszaj
Kiedy skończyłam mówić obróciłam się posyłając uprzednio Naruto krzywe spojrzenie i ruszyłam do domu
-Sakura-san!-usłyszałam za sobą krzyk Miu, ale zignorowałam go i przyśpieszyłam kroku i chwilę później byłam w swoim pokoju. Szybko umyłam się i przebrałam w stój ANBU, który dała mi Tsunade. Zapieczętowałam zwój i schowałam do kabury razem z bronią, którą później przyczepiłam na plecy. Wzięłam jeszcze katanę i wyszłam z wioski

Dobra, nie wiem co tam Sakura szeptała Sasuke, ale musiało go to trochę ruszyć. Przez resztę festiwalu ignorował wszystko i wszystkich. Chodził nerwowy i prawie zabił dzieciaka, który na niego wpadł. Ale Sakura miała trochę racji, była okazja żeby jej powiedzieć. Miała prawo czuć się okłamana. Ja wracałem właśnie do domu, poszedłem odprowadzić Hinatkę. Na mojej drodzę jednak stanęła trójka czternastolatków, które spotkałem ostatnio razem z Sasuke i Sakurą
-Cześć ludziska młode-przywitałem się, ale trójka nie wyglądała przyjaźnie-Hm? O co wam chodzi, dattebayo?!
-Co zrobiliście Sakurze-san?-spytała pewnie przyszła kunoichi-Co się jej stało?!
-Dowiedziała się, że Sasuke ma dziewczynę-widziałem jak brunet drgnął i spiął się-Coś nie tak? Sakura-chan rozmawiała z wami?
-Ona miała rację Naruto-powiedział spokojnie czerwonowłosy chłopak-Zostawcie ją w spokoju. Bez was miałaby chociaż mniej problemów na głowie
-O czym ty pieprzysz dzieciaku?!-wkurzyłem się trochę-Sakura to moja przyjaciółka i nie zostawię jej nigdy! Będę zabierał z niej jej własne brzemię i pomogę jej je nieść
-Robiąc to tylko jej szkodzisz-warknął fioletowooki-Zdejmując z niej brzemię kładziesz kolejne! Sasuke robi to samo!
-Uchiha nie powinien jej obwiniać za to jak się czuł kiedy ona nie wracała! Nigdy nie powinien jej tego mówić!-krzyknął brunet z niebieskimi oczami-Nawet nie wiecie co ona czuła kiedy straciła rodziców! Pomyślałeś sobie, że mogła się o to obwiniać!? Nie było jej w tedy w wiosce! Nie mogła im pomóc, nie mogła ich obronić!
-Ja i Sasuke też nie mamy rodziców!-warknąłem
-Ale ty miałeś w tedy Iruke, a Sasuke miał was! Ona kiedy zmarli jej rodzice była w kraju Ziemi, tam była sama! Tsunade wysłała ją na misję bez żadnych umiejętności w walce!
-Sakura-chan przecież mogła wrócić do wioski!-krzyknąłem zaciskając pięści
-A nie pomyślałeś że się bała!?-ryknęła w końcu dotąd milcząca Miu, a mnie zamurowało




 Rei


Kurosaku



Miu



Strój Sakury na Festiwal Wiosny



Strój Sakury ANBU

niedziela, 18 października 2015

Rozdział 4.

Obudziło mnie słońce przedzierające się przez niezasłonięte zasłony. Kiedy poddałam się i usiadłam na łóżku, głowa mnie nie bolała, ani nie czułam nadmiernej potrzeby napicia się wody. Może głowy nie miałam mocnej, ale no bez przesady. To co Brewka odwala po paru łykach jest niesamowite. A ilu rzeczy się dowiedziałam, większości nigdy bym nie chciała się dowiadywać. Okazało się, że za Yuuri nikt nie przepadał bo była strasznie aspołeczna, ale ze mną w końcu rozmawiała
Która to godzina? O Jezuuu już prawie ósma!
Wyskoczyłam z łóżka i jak poparzona weszłam pod zimny prysznic. Od razu się obudziłam i mogłam przez chwilę pomyśleć co miałam dzisiaj zrobić. Moje plany nie były bardziej ambitne od tych wczorajszych, ale zawsze jednak wiedziałam co powinnam zrobić. Dlatego właśnie lubiłam misje, masz określony cel do którego zmierzasz. Nie mogłabym siedzieć bezczynnie w domu, wiedząc że poza wioską czekają przygody o których nawet mi się nie śni! Chciałabym wstąpić do ANBU, jednak na razie się wstrzymuję z decyzją
Jesteś nieoficjalnym AMBU wioski Księżyca, heh
Ubrałam się w stary strój, który znalazłam w szafie. W końcu był to strój ze znakiem Klanu Haruno, może mało popularny klan, ale zawsze rodzinny. Związałam włosy w kucyka i wyszłam z domu uprzednio zamykając go dobrze. Ruszyłam w stronę ulubionej knajpki blondyna i zobaczyłam go razem z brunetem czekających na zewnątrz. Uśmiechnęłam się i podbiegłam do nich
-No nareszcie Sakura-chan zakrywasz więcej ciała!-żyłka na moim czole niebezpiecznie zapulsowała
-Naruto zamknij się dla własnego dobra-zagroziłam-A teraz chodźmy jeść!
Po przywitaniu się z starym właścicielem budki usiedliśmy przy jednym ze stolików i czekaliśmy na zamówione przez nas ramen. Gęba Naruto się nie zamykała, a Sasuke był lekko nieobecny. Jednak wiedziałam że teraz mają własne problemy i wolałam o to nie pytać
-Ej Sasuke wszystko okej?-spytał jednak Uzumaki, a ja tylko spojrzałam na bruneta
-Tak, po prostu dzisiaj kiepsko spałem-skinęłam głową i dalej kontynuowałam rozmowę z blondynem
Po skończonym posiłku razem z chłopakami mieliśmy się przygotować do walki z Tsunade, to znaczy ja, a oni mieli mi pomóc. Skończyło się na tym, że walczyłam z Naruto, a Sasuke wytykał mi błędy. Potem poćwiczyli ze mną moją i tak dosyć dobrą celność i szybkość
-Okej koniec, idę odpocząć-mruknęłam wstając z trawy-Idziecie?
Skinęli i ruszyliśmy w drogę do mojego domu, jednak po drodze spotkaliśmy dzieciaki z wioski Księżyca. Byli wszyscy, cała ósemka. Miu nie wyglądała już na wystraszoną i to ona pierwsza mnie zauważyła. Podeszliśmy do nich i dzieciaki spojrzały na nas
-Cześć Rukia!-krzyknął Sonaru, a Rei, którego uwielbiałam zdzielił go w tył głowy
-Rukia? O co mu chodzi Sakura?-spytał zdziwiony Uzumaki, uśmiechnęłam się sztucznie-Znasz te dzieciaki?
-Tak, znam ich-odwróciłam się przodem do Uchihy i blondyna-Ale coś im się pomyliło
-No tak, wybacz Sakura, pomyliłem cię z moją kuzynką, znowu-zaśmiał się sztucznie Sonaru
-Ale dali na imię dziecku Rukia?-ciągnął dalej Uzumaki, a ja nie wiedziałam jak z tego wybrnąć
-No wiesz, ty jesteś Naruto, a ona musi być Rukia i tyle-wzruszyłam ramionami-O gustach się nie dyskutuje, mam rację Zaturo?
-Oczywiście!-pokiwał szybko i energicznie głową niski rudowłosy chłopiec
-Widzicie?-rozłożyłam ręce i uśmiechnęłam się mimo że w środku byłam wściekła-No nic ja lecę już do domu, przygotować się. Do zobaczenia na polu bitwy!
Nie czekając na odpowiedź ruszyłam szybkim krokiem do domu. Cholernie byłam wściekła, jednak wiedziałam że nie mogę obwiniać Sonaru, to tylko dzieciak. Jednocześnie bałam się co pomyślą o tym wszystkim Sasuke i Naruto. Do domu wpadłam jak huragan i nie patrząc za bardzo na to co robię ruszyłam pod prysznic. Po nim ubrałam się w te same ciuchy co rano i do kabury na plecach pochowałam broń, niektóra z nich zawierała truciznę. Nie była ona bardzo groźna, ale paraliżowała na chwilę. Po dwóch takich dawkach wygrałabym na spokojnie. Założyłam też cienki, prawie niewidoczny, czarny pasek, przez który przeciągnęłam pochwę katany. Zjadłam szybko kanapkę i wyszłam idealnie przygotowana na starcie z Hokage. Kiedy doszłam do pola treningowego ledwo co widziałam przez tłum ludzi. Przepchnęłam się jakoś do blondynki stojącej na środku pola i rozmawiającej z jej asystentką
-Już jestem Tsunade-sama-powiedziałam podchodząc bliżej
-Masz-wręczyła mi mój stary ochraniacz, był czerwony i trochę porysowany-Zalazłam go, a nawet nie wiedziałam że przysłałaś go z powrotem
Skinęłam głową i zdjęłam obecny. Wiążąc nowy ruszyłam na odpowiednią odległość od saninki
-Dobra Sakura, słuchaj bo powtarzać się nie będę!-krzyknęła, a wszyscy odsunęli się na rozkaz jej asystentki-Nie będziemy się tu pieprzyć! Walczymy na poważnie i jak zobaczę że masz opory to ci obniżę rangę!
-O to nie musisz się martwić!-krzyknęłam stając w pozycji obronnej z shuriken'em w ręce
-Dobra! Zaczynamy!-ryknęła i ruszyła na mnie
Szybko wykonałam jutsu zamiany i uderzyła w pień drzewa, w tym samym czasie znalazłam się w pobliskich krzakach i zrobiłam trzy kopie samej siebie. One poszły walczyć, a ja obserwowałam ruchy saninki. Stawiała na walkę w ofensywie, więc już od początku narzucała mi swój poziom. Przywołałam klona i rzuciłam się z kataną na blondynkę. Walka była długa i ostra, jednak żadna z nas nie poddawała się. Miałam coraz mniej czakry i byłam wykończona. Atak ostateczny, skumulowałam siłę w dłoni i uderzyłam Tsunade w brzuch. Kobieta odleciała na drzewo łamiąc je i zatrzymała się na masywnym drzewie. Pobiegłam tam i przystawiłam jej broń pod gardło
-Jeden ruch i Konoha poszuka nowego Hokage-powiedziałam zimo i ostro
-Kuso-przeklnęła siarczyście i uderzyła pięścią w ziemię-Wygrałaś!
Schowałam broń do pochwy i pomogłam blondynce wstać. Przytrzymując ją doszłyśmy do Shizune, która zabrała ją z mojego ramienia. Złapałam się za poharatane na cacy lewe ramię. Nie byłam w pełni sił, nie mogłam się wyleczyć. Uśmiechnęłam się łądnie
-Uczeń przerósł mistrza-skomentował Kakshi wyłaniając się z szarego dymu-To była dobra walka
-Rzeczywiście-skinęła mu Hokage-Sakura idź do domu odpocząć chwilę i za dwie godziny chcę cię widzieć u mnie w biurze
-Hai-skłoniłam się nisko i ruszyłam przez tłum gapiów, którzy gratulowali mi wygranej. Przechodziłam koło dzielnicy Uchihów i po raz kolejny w tym miejscu spotkałam Yuri
-Sakura świetna walka!-pochwaliła mnie z lekkim uśmiechem-Mój facet był oniemiały twoim poziomem walki
-Wiesz co Yuri, muszę go w końcu poznać-przytaknęłam sama sobie-Na festiwalu mi go przedstawisz, dobrze?
-W porządku!-objęła mnie lekko-Idź już odpocząć, należy ci się
Po tym ruszyłam do domu i od razu skierowałam się do salonu. Na stole były jakieś tabletki, koło trzech był mały słoiczek z identycznymi, szklanka z wodą i list. Chwyciłam go w dłonie i zaczęłam czytać
Droga Sakuro
Strasznie cicho bez ciebie w wiosce Księżyca. A złoczyńcy nie są już tak źli. Plotki głoszą, że popełniłaś samobójstwo po tym jak dowiedziałaś się, że kocham inną. Zabiłaś się nad rzeką już dwa dni temu, zanim to jednak zrobiłaś, zabiłaś moją miłość. Strasznie mnie to rozbawiło, mimo że zrobili ze mnie okropnego chuja. Widziałem kawałek twojej walki z Tsunade i jestem z ciebie dumny! Mam na dzieję że nie użyłaś Misharin'a, miałabyś kłopoty. Sakura te tabletki nic ci nie zrobią, pomogą ci zebrać szybciej czakrę bez użycia twojej zdolności. Szczerzę ci powiem że tęsknie za tobą i nie mogę się doczekać kiedy wrócisz
Kocham cię bardzo
Matrwiący się o ciebie Itachi
-Aha-mruknęłam i połknęłam trzy tabletki na raz-No i co? Sasaori spieprzył robotę
Dopiero po chwili poczułam się lepiej i byłam w stanie uleczyć się. Później poszłam pod prysznic i zmyłam z siebie brud i krew. Umyłam włosy i wyszłam odprężona z łazienki ubrałam identyczny zestaw ciuchów co rano i spojrzałam przez okno. Było już ciemno, może koło dwudziestej pierwszej. Wyszłam z domu i ruszyłam w kierunku największego budynku w wiosce
-Sakura nie spodziewałam się po tobie tak dużych umiejętności-pochwaliła mnie Tsunade po czym podała mi list-To od Kazekage, musisz udać się do Suny po swoję ciuchy i po ważne dokumenty, których zapomniałaś. Poza tym zaniesiesz mu ważne zwoje, dotyczące naszych ANBU. Wyruszasz jutro
 -Tsunade-sama, z całym szacunkiem ale jutro jest Festiwal-powiedziałam chicho-Sama mnie prosiłaś żebym na nim była
-I będziesz-wstała i podeszła do okna, patrząc na panoramę Konohy nocą-Po szczegóły misji przyjdź jutro rano
-Hai-szepnęłam i wyszłam
Noc była piękna i jeszcze młoda, postanowiłam się przejść po parku. Zaczęłam myśleć o tym wszystkim. Szpiegiem nie jestem, nie należę przecież do Akatsuki. To że mi pomogli, oznacza że nie są w cale tacy źli. Przecież Konan uratowała mi życie! I razem z Itachi'm...
No właśnie co z Itachi'm? Na prawdę go kochasz?
Co prawda jako dzieciak byłam szalenie zadurzona w Sasuke. Nie, to nie było zadurzenie. To była miłość
Czy kochałaś go kiedy odchodziłaś na misję? 
Owszem, ale to nie znaczy że nie mogę czuć czegoś do jego starszego brata!
A może kochałaś Itachi'ego widząc w nim Sasuke?
Ale to niedorzeczne!
Sakura przyznaj że całując Itachi'ego chciałaś aby Sasuke kiedyś cie tak pocałował!
Może tak, może nie. Nie wiem
A pamiętasz jaka byłaś szczęśliwa kiedy Sasuke powiedział że zostaje w wiosce?!
 Tak do kurwy nędzy! Pamiętam doskonale!
-Sakura?-zatrzymałam się i ujrzałam przed sobą, o zgrozo Uchihe-Co tu robisz?
-Poszłam się przejść-przestałam kłócić się ze sobą i spojrzałam na jego piękną twarz-Już zapomniałam jak Konoha może być piękna nocą
Chwile...pomyślałaś że jego twarz jest piękna?
-Trzeba było nie odchodzić-oho, ktoś tu się prosi o kłótnie
-Nie miałam wyboru-powiedziałam z wyrzutem-To była misja
-Misją było też włóczenie się po innych krajach?-stanął nie dalej niż trzy metry ode mnie-Czy może miałaś taki kaprys? Bo fajnie ranić innych, nie?
-I kto to mówi!-warknęłam-Niby kogo krzywdziłam?
-A pomyślałaś o Tsunade? O Ino? Pomyślałaś chociaż raz o Naruto? O mnie?-krzyczał mi prosto w twarz, a ja czułam jak złość wzrasta we mnie z każdą sekundą-Wiesz że każdego dnia przez miesiąc przychodziliśmy pod bramę i czekaliśmy na ciebie? Tsunade żebyśmy się nie męczyli powiedziała że chyba nie żyjesz! Nawet nie wyobrażasz jak cieszyliśmy się że jesteś w kraju Wody!
-A wiesz jak każdego dnia wstaje się z tą pieprzoną świadomością, że nie masz do kogo wracać?!-krzyknęłam wreszcie-Z tą że wy wszyscy macie własne życia, do których po powrocie nie będzie mi wolno się wpierdalać! Nie pomyślałeś że mi też jest trudno?!
-Kurwa Sakura, nie pierdol!-chwycił mnie mocno za ramiona i lekko potrząsnął-Martwiliśmy się o ciebie! Baliśmy się że nie żyjesz! Sakura zobacz, że kiedy tu jesteś wszystko jest w porządku! Kiedy dowiedzieliśmy się, że mogłaś zginąć Naruto...On płakał Sakura!
-Za to ty miałeś to pewnie głęboko w dupie!-krzyknęłam mu prosto w twarz, to co od dawna czułam-Zawsze miałeś mnie w dupie! Nigdy nie interesowało cię czy na misji mi się nic nie stanie!
-Ale broniłem cie, za każdym razem!
-Bo musiałeś!-ryknęłam, a łzy pojawiły się w kącikach moich oczu. Z każdym słowem było ich coraz więcej i w końcu popłynęły po mojej twarzy-Uważałeś mnie za zbędną! I ty mi mówisz że to ja raniłam?!
-Ale zostałem w wiosce-powiedział już spokojniej-Dla Ciebie, dla Naruto!
-Nie wierzę że dla mnie!-warknęłam-Nie jestem już taka głupia!
I wtedy on zrobił coś, czego się nie spodziewałam. Łzy nagle przestały lecieć z moich oczu. Nie spodziewałam się, że obiekt moich młodocianych westchnień, Sasuke Uchiha kiedykolwiek mnie...Pocałuje. Oddałam pocałunek dopiero po chwili, kiedy doszło do mnie że jego usta są na moich. Miał takie ciepłe i miękkie wargi. Całował mnie delikatnie i z pasją, tak jakby bał się że może mnie tym zranić. Łzy zostały w moich oczach, a twarz zrobiła się czerwona przez jego bliskość. Wciąż trzymał mnie za ramiona, tak jakby bał się że ucieknę
Dziewczyno! To pewnie ostatni raz kiedy Sasuke dotyka twoich ust swoimi!
Musiałam się zgodzić z moją podświadomością. Położyłam mu ręce na szyje, a on przeniósł dłonie na moje biodra i przyciągnął mnie bliżej. Nasz pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. Wplotłam ręce w jego włosy, kiedy wsadził mi język do buzi. Po chwili odsunęliśmy się od siebie, jednak on wciąż trzymał mnie blisko
-Sakura zostałem dzięki tobie-po raz pierwszy ktoś powiedział moje imię tak seksownie-I zostałem dla ciebie
Spojrzałam w jego czarne oczy, musiałam wyglądać serio żałośnie
A jeżeli on się tylko bawi twoimi uczuciami? Może wciąż myśli że jesteś naiwną i głupią dziewczynką, która nie potrafi się obronić?
-Sasuke muszę już iść, jest późno-on skinął mi głową i puścił mnie
-Dzisiaj poradziłaś sobie świetnie-dotknął dwoma palcami mojego czoła i uśmiechnął się lekko-Zasługujesz na tydzień bez misji. Idź odpocząć Sakura-chan
Nazwał cię Sakura-chan...Po raz pierwszy, nie podoba mi się to! Kiedy mówi to Naruto, brzmi to lepiej
-Wystarczy Sakura, tak jak było zawsze-powiedziałam miło i wyminęłam go ruszając w stronę domu
Moja silna wojowniczka! Nie damy się zdegradować! Nawet Uchihom!
 
Kurwa! Na co ją całowałem?! Poniosło mnie! I co mi na mózg padło nazywać ją Sakura-chan?! Nie spodobało się jej to, pewnie ma mnie za skończonego kretyna. Kurwa czemu ja ją w ogóle zaczepiałem? Nie powinienem na nią krzyczeć. Wszedłem do domu i od razu poszedłem do salonu
-Gdzie byłeś skarbie?-spytał damski głos z kuchni
-Byłem się przejść-mruknąłem kiedy dziewczyna podała mi kubek kawy
-Wszystko w porządku?-usiadła koło mnie i dotknęła mojego ramienia-Kiepsko wyglądasz
-Jest okej-po tym pocałowała mnie w policzek a mnie zżerały wyrzuty sumienia-Kiedy kolacja?
-Za chwilkę-zaczęła się bawić moimi włosami, ponownie mnie pocałowała w policzek i szepnęła-Cieszę się że jesteśmy razem Sasuke
-Ja też Yuuri, ja też-burknąłem sam w to nie wierząc
 Jak Sakura się dowie, to mam przejebane...









 Strój Sakury

czwartek, 15 października 2015

Propozycja dla was!

Cześć kochani! Kolejny rozdział jest już zaczęty i wciąż piszę Wakacyjną Jednopartówkę. Czemu to tak długo twa? Otóż jestem na tyle głupia, że wylałam na moją klawiaturę w laptopie kole -,- Połowa liter przestała mi pisać i dopiero dzisiaj wpadłam na pomysł kupienia dodatkowej. Mam w planie założenie kolejnego bloga (tak, wiem to już trzeci). Tym razem o tematyce Narusaku. Wiem że to może się wydać dziwne, ale jestem rozdarta między tymi dwoma parami na dobre i nawet jeśli seria Naruto skończyłaby się paringiem Narusaku to i tak bym się cieszyła. Jednak mam co do tego obawy, ponieważ (hehe jest 19.19 jak to piszę xdd) myślę że nikt nie będzie go czytał. Tak więc prośba do was! Jak wiecie pod każdym postem, możecie go ocenić lub skomentować. Jeżeli chcecie abym stworzyła kolejny blog to kliknijcie "fajne" lub "zajebiste". Możecie też komentować, lub wbijać i pisać od mnie na GG: 53651633. Zapraszam, można ze mną normalnie popisać i zadawać mi pytanka. Tak więc kończąc...Głosujcie, komentujcie, wpadajcie na GG i do następego!
Pozdrawiam! :))))))
~Hoshi

wtorek, 13 października 2015

Rozdział 3.

Szłyśmy szybko i w ciszy, Yuri nie wydawała się już od samego początku zbyt rozmowna. Po parunastu godzinach podróży zobaczyłyśmy mury Konohy, był już wieczór, a właściwie noc. Strażnicy spali, przez co weszłyśmy niezauważone. Ulice były już puste, a latarnie oświetlały niewielkie obszary
-Profesjonalna obrona-burknęłam patrząc na strażników chrapiących głośniej niż traktory-Ja pójdę do Hokage, zdam raporty i pójdę do domu. Spotkamy się niedługo Yuri
-Dziękuje Sakura-san-skłoniła się i odeszła w swoją stronę
Ja natomiast skierowałam się do największego budynku w mieście. Weszłam tam od tak i weszłam po schodach w górę. Stanęłam przed dużymi drzwiami do gabinetu Hokage, zapukałam
-Wejść!-odezwał się mocny damski głos, a cień uśmiechu zawitał na mojej twarzy
Weszłam w głąb zamykając za sobą drzwi. Nic się tu nie zmieniło, nawet blond włosa kobieta na której twarzy gościło zmęczenie wśród stosów papierów
-Tsunade-sama-saninka podniosła na mnie wzrok, a długopis wypadł z jej ręki-Misja pomyślnie została ukończona, a Yuri przekazała zwój Kazekage
-Sakura?-podniosła się z fotela i podeszła do mnie-Gdzieś ty była tak długo?
-W Sunie i w Kraju Wody. Na przyjęciu chroniłam syna Kage-wyciągnęłam z buta worek z pieniędzmi i podałam kobiecie. Po czym powtórzyłam-Misja wypełniona
-Sakura, gdybyś skończyła to byś wróciła od razu!-spojrzała mi w oczy-I co to za ciuchy?
-Tsunade-sama, musiałam spalić moje ubrania w lesie, gdyż znalazłam się zbyt blisko kryjówki niebezpiecznego wroga
-No dobrze, jestem z ciebie dumna Sakura-kobieta wstała i podeszła do mnie
Blondynka przytuliła mnie, a ja oddałam uścisk
-Tak się cieszę że już jesteś Sakura-wróciła do biurka i rzuciła mi pęk kluczy-Do twojego domu. Przyjdź do mnie później
-Arigatou-ukłoniłam się i wyszłam
Ulice były wciąż puste, a ja nie chciałam wracać do domu. Udałam się na góry Hokage i patrzyłam na śpiącą Konohe z czubka głowy Tsunade. Lekki wiatr rozwiewał moje długie, sięgające kolan, różowe włosy. Na nich miałam czarną opaskę, jednak nie był to ochraniacz. Usiadłam na ziemi i przyciągnęłam kolana pod brodę, oplotłam je ramionami. Głowę oparłam na nich i spojrzałam w stronę skąd zawsze wschodziło słońce. Siedziałam i myślałam, jednak moje myśli nie były w żadnym stopniu miłe czy radosne. Co ja robiłam przez te dwa lata? W wiosce Tsunade nie uczyła mnie walczyć, w Sunie też wiele się nie nauczyłam. Dopiero kiedy zostałam sama ze sobą zaczęłam się martwić o przeżycie. Zaraz po wyjściu z Suny, w lesie do Kraju Ptaków zaatakowano mnie. To może wydawać się śmieszne ale uratowali mnie Akatsuki, a właściwie Konan. Nigdy mi nie powiedziała dlaczego, ale później pozwoliła mi iść z nią. W siedzibie uleczyłam Deidare i Pain pozwolił mi zostać. Itachi nauczył mnie dużo Jutsu, jednak to Konan uczyła mnie walki. Później ruszyłam bezpieczna do Kraju Ziemi, wróciłam do Temari i stamtąd przeniosłam się do wioski Księżyca, gdzie byli Akatsuki. Ile ja ludzi zabiłam. Niewinnych, przestępców, kobiet i dzieci. Byłam potworem bez uczuć. Itachi powiedział że to przez Jutsu, które rzucił na mnie Orochimaru. Jednak nie przypominam sobie żeby on cokolwiek mi robił. Byłam w jego kryjówce i dałam mu wiadomość od Pain'a ale to było wszystko. Potem wróciłam i tyle. Co prawda gapił się na mnie dziwnie, ale wyszłam stamtąd tak szybko, że nawet nie zdążył by mnie dotknąć. Westchnęłam i wstałam. Przeciągnęłam się i skoczyłam z głowy saninki. Po chwili skakania po dachach byłam już na cmentarzu. Stanęłam nad grobem dwóch shinobi i łzy same cisnęły mi się do oczu
-Cześć-powiedziałam cicho i kucnęłam-Wróciłam
Cisza, która mi odpowiedziała była okropna. Dotknęłam ręką zimnej posadzki, a słone łzy kapnęły na nią. Nie siedziałam tam długo, tak mi się przynajmniej wydawało. Jednak kiedy spojrzałam w niebo słońce już wstawało. Musiało być koło 5, więc czym prędzej ruszyłam w stronę mieszkania. Od razu po wejściu zakrztusiłam się kurzem. Przeszłam wzdłuż korytarza gdzie były na ścianach zawieszone ramki ze zdjęciami. Poszłam na górę i spojrzałam na mój pokój. Wciąż był mały i praktyczny. Rzuciłam płaszcz na łóżko i związałam włosy. Zaczęłam sprzątać, poszło mi dość szybko bo pomogłam sobie dwoma klonami. Umyłam się, jednak ciuchy zostawiłam. Wyprałam je tylko. Wyszłam z domu i poszłam w stronę kwiaciarni było koło 9, a ulice były już zaludnione. Pchnęłam zielone drzwi, jednak w środku nikogo nie było
-Już idę!-usłyszałam zza zaplecza, po chwili zobaczyłam blondynkę-Sakura?!
-Ino!-krzyknęłam i zamknęłam ją w uścisku
-Kiedy wróciłaś?!
-Dzisiaj rano-odsunęła mnie od siebie i zaczęła oglądać-Ale długie włosy!
-Właśnie dlatego tu jestem-uśmiechnęłam się miło-Podetniesz mi je?
-Jasne! Chodź na zaplecze-chwyciła mnie za rękę i pociągnęła za sobą. Przeniosła mały stołek i postawiła go przede mną-Siadaj, ja idę po nożyczki
Zniknęła i za chwilę już cięła różowe kłaki, które opadały na podłogę. Podczas tej czynności rozmawiałyśmy i to dużo. Dowiedziałam się że Ino znalazła sobie chłopaka imieniem Sai, którego obiecała mi przedstawić. Kiedy spojrzałam ponownie w lustro moje włosy sięgały połowy pleców
-Ale mi teraz lekko!-zaśmiałam się obracając na jednej nodze-Ino jesteś moim Bogiem!
-Nie przesadzaj-machnęła na mnie ręką-Masz może później ochotę na obiad? Mamy iść niby w dziewiątkę, ale wszyscy się ucieszą jak pójdziesz z nami. Przecież nie było cię tu dwa lata, a za dwa tygodnie kończysz siedemnastkę moja droga
-Już za dwa tygodnie?-spojrzałam na kalendarz koło dużego lustra-Rzeczywiście, całkowicie zapomniałam
-Głupek z ciebie Haruno-zaśmiała się Yamanaka-Tylko ty możesz zapomnieć o swoich urodzinach. Mniejsza z tym, przyjdę po ciebie około piętnastej
-Dobrze-przytuliłam ją-Do zobaczenia Ino
Wyszłam z kawiarni na ulicę i zastanawiałam się co mam teraz ze sobą zrobić. Pomyślmy...Wiem! Zakupy, przecież lodówka świeci pustkami. Ruszyłam w stronę spożywczaka, w którym spędziłam dość długo. No bo ile można tłumaczyć starszej pani, że nie jest się żadnym przestępcą, a byłą uczennicą Hokage. No ale jak to babcia zaczęła się wydzierać że Tsunade nie szkoli przestępców i wezwała ANBU. Dopiero kiedy oni zaczęli ją uspakajać że rzeczywiście jestem uczennicą Piątej, przestała. Ale na dodatek kazała siebie przepraszać, czego nie zrobiłam. Grzecznie zapłaciłam za zakupy i poszłam do domu
-Ja pierdziele, ale wredne babsko-przeklinałam pod nosem odkładając masło do lodówki-Ja przestępcą?! Muszę iść na zakupy, po inne ciuchy bo nie zdzierżę!
Po wypakowaniu zakupów i zostawieniu kamizelki w domu poszłam do Tsunade, którą chciałam o coś prosić
-Co jest Sakura?-uśmiechnęła się-Wyglądasz na wściekłą
-Słyszałaś o tej sprawie w sklepie?-skinęła mi głową-Ja muszę mieć moje stare ciuchy!
-Nie dramatyzuj. Masz-rzuciła mi ochraniacz Konohy-Teraz nie straszna ci żadna staruszka
-Tsunade-sama mogę cię o coś spytać?-zawiązałam tym razem czarny ochraniacz na głowię, tak jak miałam go zawszę-Chodzi o Naruto i Sasuke...
-Rozumiem-odwróciła się do mnie tyłem i spojrzała przez okno-Teraz powinni być na treningu z Kakashi'm. Nie widziałaś się jeszcze z nimi?
-Nie miałam okazji-spuściłam głowę-To ja już pójdę
-Idź do nich-spojrzała na mnie przez ramię z lekkim uśmiechem-Na pewno się ucieszą, nawet nie wiesz jak się o ciebie martwili
-Hai-ukłoniłam się, jednak jej głos zatrzymał mnie jeszczę
-Za dwa dni jest Festiwal Wiosny, miło by było gdybyś się na nim pojawiła-skinęłam jej i znów chciałam wyjść-Jutro masz trening ze mną, chcę wiedzieć ile się nauczyłaś
-Mam pokazać moje umiejętności medyczne?-spojrzałam na nią niepewnie
-Nie Sakura, będziemy walczyć-otworzyłam szerzej oczy-Chcę sama się przekonać o ile urosłaś w siłę. O czternastej na polu treningowym nr. 4. A teraz idź
Skinęłam i wyszłam, dopiero kiedy znalazłam się na ulicy doszedł do mnie sens jej wypowiedzi. Walka z Tsunade...Dam radę! No hej! Trenował mnie sam Itachi Uchiha! Nie przegram!
Zanim się obejrzałam byłam w lesie prowadzącym do naszego starego pola, już stamtąd widziałam Kakashi'ego siedzącego na jednym z drewnianych słupków, który czytał. Blondyn i Brunet opierali się o dwa pozostałe. Uśmiechnęłam się i podeszłam bliżej, jednak wciąż nie wychodziłam z lasu. Weszłam na drzewo i wyciszyłam czakrę. Zobaczyłam ich twarze wyraźnie i oniemiałam. Sasuke urósł i to sporo, na oko jest głowę wyższy niż ja. Przydłużże pasma jego czarnych włosów opadały na jasną i spokojną twarz, która teraz była poważna. Jego mięśnie brzucha odsłaniała biała koszula na długi rękaw, aż mi się piszczeć chciało. Naruto też urósł, na pewno był już wyższy niż ja i zdecydowanie jego styl się nie zmienił
Dres forever...Ale jaka śliczna twarz!
Kakashi nie zmienił się nic. W sumie minęły tylko dwa lata, ale chłopaki zrobili ogromny progres. Wyczułam że w moją stronę lecą trzy kunai'e więc zeskoczyłam z drzewa na polanę, chłopcy spojrzeli na mnie i przyjęli postawę bojową. Ruchem głowy odrzuciłam włosy z twarzy, w tym momencie zawiał lekki wiatr, który rozwiał je lekko na bok. Zaczęłam podchodzić do nich, Naruto po raz kolejny rzucił we mnie kunai'em który złapałam tuż przed moją twarzą. Westchnęłam kręcąc głową. Stanęłam parę metrów przed nimi
-Serio Naruto?!-krzyknęłam zirytowana-Zdaję sobie sprawę że nie widzieliśmy się prawie dwa lata, ale żeby witać mnie od razu kunai'em?!
-S-sakura?-wyprostował się niepewnie, a ja odrzuciłam mu broń
-A ile znasz dziewczyn z różowymi włosami idioto?-położyłam ręce na biodrach
-Witaj Sakura!-przytulił mnie Kakashi-Dość długo cię nie było
-Tak jakoś wyszło-podrapałam się z tyłu głowy-Ale mów sensei co u ciebie?

Stałem z Naruto wryty, nie wierzę że to ta sama Sakura. Ocknąłem się dopiero kiedy Kakashi przytulił ją, potem zaczęli normalnie rozmawiać. Trzepnąłem blondyna w tył głowy, który chwilę później zareagował. Spojrzał na mnie lekko zmartwiony, a ja odwzajemniłem to krótkie spojrzenie
-Sakura-chan to naprawdę ty!-krzyknął nagle niebieskooki i podniósł ją w górę-Jutro zjemy razem śniadanie!
Obracał się w okół własnej osi. Ona zaczęła się śmiać i położyła ręce na jego ramionach. Kiedy ją odstawił, dziewczyna przytuliła go ze łzami w oczach
-Tak się cieszę że cię widzę Naruto!-poczochrała jego włosy i przetarła łzy-Aż się wzruszyłam. Dobrze że jesteś w jednym kawałku, bałam się że cię coś zjadło. Albo Sasuke ci coś zrobił
-Hm?
-Nie oszukujmy się Uzumaki-odsunęła się od niego-Jesteś nieznośny, a Sasuke nie jest aż tak cierpliwy
Blondyn złożył ręce na piersi, fuknął i odwrócił głowę. Innym słowem ma focha. Sakura zaśmiała się i w końcu spojrzała na mnie. Uśmiechnęła się miło i pomachała mi ręką, zaśmiałem się cicho. Podszedłem do niej i zamknąłem ją w uścisku. Ona wtuliła się lekko we mnie i złapała za bluzkę, położyłem brodę na jej głowie i zamknąłem oczy. Po krótkiej chwili puściłem ją i mogłem się dobrze przyjrzeć. Jej włosy były długie i na nich miała nowy ochraniacz, nie miał on żadnych rys ani nie był brudny. Na szyi miała coś w stylu obroży, z niej wychodziła czarna siatka. Na piersiach miała czarny materiał, cały brzuch miała goły i dopiero czarne spodenki z paskiem i szelkami. Na lewej nodze znowu była siatka i z długiego buta wystawał kawałek bandaża. Bandaż był też na prawej nodze, niżej był materiał i but za kostkę. Na prawej ręce była długa rękawiczka bez palców i siatką do połowy ramienia. Na lewej była krótka, siatka znowu materiał na łokciu i znowu siatka. Wszystko czarnę
-Za dużo ciała odsłaniasz-mruknął Naruto
-Przesadzasz-machnęła na niego lekceważąco ręko
-Wyglądasz jak emo-nie odpuszczał Uzumaki
-Jeszcze jedno słowo, a stanie ci się krzywda-spojrzała na niego z ukosa. On znowu się skrzywił i chciał coś powiedzieć, ale ona uderzyła go w ramię. Naruto zatoczył się i w końcu upadł na ziemię
-Przecież nic jeszcze nie powiedziałem!-złapał się za miejsce bólu-Masz krzepę w łapie!
-Ale chciałeś!-stanęła nad nim-To oberwałeś!
-Kiedy wróciłaś?-spytałem w końcu
-Dzisiaj rano-usiadła na ziemi koło Uzumaki'ego-Byłam już u Tsunade, na cmentarzu, w sklepie i u Ino
-Poszłaś do Ino, a nas na końcu?-oburzył się blondyn-No dzięki przyjaciółko
-To ty zaatakowałeś mnie kunai'em!-warknęła, a ja usiadłem koło nich
-Dzieciaki ja uciekam-powiedział nagle sensei-Miło było cię Sakura zobaczyć
Zanim ktokolwiek zdążył mu odpowiedzieć on zniknął w kłębach dymu. Sakura uśmiechnęła się i położyła się na trawie
-Ino podcięła mi włosy-dmuchnęła na grzywkę, która opadła na jej twarz
-To jak one były długie?
-Sięgały mi kolan-wzruszyła ramionami i znowu usiadła po turecku-Co tam u was?
-W porządku-powiedziałem zdawkowo, a Naruto przytaknął za co oboje oberwaliśmy po głowach-No co tym razem?!
-Nie widzieliśmy się dwa lata, a wy mi mówicie w porządku!-obróciła głowę w inną stronę-Ktoś wam umarł?
-Nie
-Ktoś się wam oświadczył?
-Nie
-Byliście na jakiejś mega trudnej misji?
-Nie
-Co jest z wami nie tak?-wstała nagle i wyciągnęła kunai. Rzuciła nim w drewniany słup, broń wbiła się w niego. Sakura wskoczyła na pal, a później na palcach jednej nogi stanęła na kunai'u. Przeniosła ciężar ciała do przodu, a drugą nogę z tyłu wyprostowała-Idziecie na Festiwal?
-Tak
-No nareszcie jakieś przydatne informacje-burknęła pod nosem-Co powiecie na mały sparing?
-Chcesz się z nami bić Sakura-chan?-wstał z uśmiechem Uzumaki-Ja się zgadzam!
-No to każdy na każdego!-podniosłem się z ziemi
-Zaczynamy-Sakura z gracją zeskoczyła na ziemię i nim blondyn zdążył zareagować ona podkosiła go. Przez co wylądował tyłkiem na ziemi. Schowałem się w krzakach, a Sakura robiąc salta w tył odsunęła się od Uzumaki'ego i znów wskoczyła na pal. Patrzyłem jak Naruto usiłuję ją trafić co mu nie wychodziło. Coś ruszyło się za mną i ledwo uskoczyłem przed kataną. Po raz kolejny znalazłem się na polu bitwy gdzie były dwie Sakury
-Że jak?!-krzyknął blondyn-To są klony!
-Brawo młotku!-ryknąłem z ironią. Nagle klony zniknęły. A z powietrza zaatakowała nas prawdziwa Haruno. Skupiła czakrę w pięści i uderzyła w ziemię. W okół nas utworzył się ogromny krater, zdążyłem odskoczyć, ale Naruto nie ogarniał co się działo i wpadł do środka. Chwilę później Sakura i ja naparzaliśmy się katanami. Była ciężką przeciwniczką i panowała świetnie nad bronią. Była też zwinna bo uciekała akrobacjami przed moimi atakami. Kiedy udało mi się ją drasnąć ona oddała mi mocniej. Walczyliśmy nie długo bowiem nagle poczułem zimną stal przy szyji
-Wygrałam-powiedziała zmęczona, a jej wierna kopia zniknęła
-Ale jak? Przecież cię drasnąłem-odsunęła kunai'a i pokazała mi rozcięty bok
-Kiedy cię zraniłam zamknąłeś oczy na chwilę i wtedy zamieniłam się z klonem-uśmiechnęła się zaczesując włosy do tyłu-Mam wrażenie że o czymś zapomnieliśmy
-Ja też-mruknąłem-Trudno. Idziesz?
-Jasne!-ruszyliśmy w stronę centrum miasta

Sasuke odprowadził mnie pod dom i później zaczął wracać do siebie. Ciągle miałam przeczucie, że o czymś zapomniałam. Zignorowałam to i poszłam pod prysznic. Kiedy już byłam po kąpieli musiałam ubrać się w inne ciuchy. Z szafy mojej mamy wyciągnęłam czarną bluzkę na szerokich ramiączkach i długie białe spodnie z wysokim stanem. Włosy związałam w wysokiego kucyka i kiedy skończyłam się malować usłyszałam dzwonek do drzwi. Chwyciłam torebkę, do której wsadziłam pieniądze i klucze do domu. Widząc przed drzwiami starych znajomych moje oczy zaszły łzami
-Sakura!-krzyknęli i zamknęli mnie w grupowym uścisku
Obiad zmienił się później w kolację, a mój powrót świetną okazją do picia. Skład był niezły Ino, Kiba, Shino, Hinata, Choji, Shikamaru, Ten Ten, Neji i Lee. Brunetka ostrzegała mnie że Lee po alkoholu wariuje, ale że aż tak to nie wspominałam. Brewka ukradł Ino stanik, nikt nie wie jak i kiedy, ale latał z nim na głowie. Hinata w ten sam sposób została pozbawiona butów, a Shikamaru paska od spodni. Ten Ten i ja otrzymałyśmy tyle pocałunków od niego, że aż strach. Miałam całe zaślinione ręce
-Ile on wypił?-spytałam patrząc jak liże nogi Choji'ego
-Cztery...-zaczął Shino, ale przerwano mu
-Butelki?-warknął Kiba
-Nie, cztery łyki-odparł zdegustowany Choji zajadając się chipsami
-Ja pierdole, już nigdy z nim nie piję!-krzyknął w końcu Kiba, a my przyznaliśmy mu rację
Spędziliśmy jeszcze w knajpie parę godzin, pozwalając Brewce jeździć gołą dupą po szybie. Kiedy jednak chciał aby Neji wąchał jego pachy, postanowiliśmy się zbierać. Rozeszliśmy się każdy w swoją stronę. Niedaleko dzielnicy Uchiha spotkałam czerwonowłosą kobietę
-Cześć Yuri, dawno się nie widziałyśmy-zaśmiałam się-Co tam u ciebie? Jak twój przyszły narzeczony
-Masz rację Sakura-san-odwzajemniła lekko uśmiech-Wszystko w porządku, Tsunade dała mi na razie spokój z misjami. Dzięki Bogu...A jeżeli chodzi o mojego chłopaka to dzisiaj wrócił poharatany z treningu. A jak ty się trzymasz?
-Tsunade chcę ze mną jutro walczyć i urwanie głowy w ogóle mam-westchnęłam-Muszę poszukać paru dokumentów i znosić kaprysy Hokage, która spokoju raczej nie zamierza mi teraz dać
-No tak, w końcu jesteś jej uczennicą-uśmiechnęła się współczująco-No nic Sakura. Chciałam ci podziękować za złożenie za mnie raportu
-Nie ma sprawy-machnęłam na nią ręką śmiejąc się-Do zobaczenia Yuri, pozdrów przyszłego narzyczonego
-W porządku-skinęła głową-Pa Sakura
Wróciłam do domu i przeszukałam cały dom, jednak nigdzie nie było choćby krótkiej wiadomości od Itachi'ego. Zasmuciło mnie to trochę, jednak spokojnie poszłam spać




Strój Sakury (przed obcięciem włosów)