Która to godzina? O Jezuuu już prawie ósma!
Wyskoczyłam z łóżka i jak poparzona weszłam pod zimny prysznic. Od razu się obudziłam i mogłam przez chwilę pomyśleć co miałam dzisiaj zrobić. Moje plany nie były bardziej ambitne od tych wczorajszych, ale zawsze jednak wiedziałam co powinnam zrobić. Dlatego właśnie lubiłam misje, masz określony cel do którego zmierzasz. Nie mogłabym siedzieć bezczynnie w domu, wiedząc że poza wioską czekają przygody o których nawet mi się nie śni! Chciałabym wstąpić do ANBU, jednak na razie się wstrzymuję z decyzją
Jesteś nieoficjalnym AMBU wioski Księżyca, heh
Ubrałam się w stary strój, który znalazłam w szafie. W końcu był to strój ze znakiem Klanu Haruno, może mało popularny klan, ale zawsze rodzinny. Związałam włosy w kucyka i wyszłam z domu uprzednio zamykając go dobrze. Ruszyłam w stronę ulubionej knajpki blondyna i zobaczyłam go razem z brunetem czekających na zewnątrz. Uśmiechnęłam się i podbiegłam do nich
-No nareszcie Sakura-chan zakrywasz więcej ciała!-żyłka na moim czole niebezpiecznie zapulsowała
-Naruto zamknij się dla własnego dobra-zagroziłam-A teraz chodźmy jeść!
Po przywitaniu się z starym właścicielem budki usiedliśmy przy jednym ze stolików i czekaliśmy na zamówione przez nas ramen. Gęba Naruto się nie zamykała, a Sasuke był lekko nieobecny. Jednak wiedziałam że teraz mają własne problemy i wolałam o to nie pytać
-Ej Sasuke wszystko okej?-spytał jednak Uzumaki, a ja tylko spojrzałam na bruneta
-Tak, po prostu dzisiaj kiepsko spałem-skinęłam głową i dalej kontynuowałam rozmowę z blondynem
Po skończonym posiłku razem z chłopakami mieliśmy się przygotować do walki z Tsunade, to znaczy ja, a oni mieli mi pomóc. Skończyło się na tym, że walczyłam z Naruto, a Sasuke wytykał mi błędy. Potem poćwiczyli ze mną moją i tak dosyć dobrą celność i szybkość
-Okej koniec, idę odpocząć-mruknęłam wstając z trawy-Idziecie?
Skinęli i ruszyliśmy w drogę do mojego domu, jednak po drodze spotkaliśmy dzieciaki z wioski Księżyca. Byli wszyscy, cała ósemka. Miu nie wyglądała już na wystraszoną i to ona pierwsza mnie zauważyła. Podeszliśmy do nich i dzieciaki spojrzały na nas
-Cześć Rukia!-krzyknął Sonaru, a Rei, którego uwielbiałam zdzielił go w tył głowy
-Rukia? O co mu chodzi Sakura?-spytał zdziwiony Uzumaki, uśmiechnęłam się sztucznie-Znasz te dzieciaki?
-Tak, znam ich-odwróciłam się przodem do Uchihy i blondyna-Ale coś im się pomyliło
-No tak, wybacz Sakura, pomyliłem cię z moją kuzynką, znowu-zaśmiał się sztucznie Sonaru
-Ale dali na imię dziecku Rukia?-ciągnął dalej Uzumaki, a ja nie wiedziałam jak z tego wybrnąć
-No wiesz, ty jesteś Naruto, a ona musi być Rukia i tyle-wzruszyłam ramionami-O gustach się nie dyskutuje, mam rację Zaturo?
-Oczywiście!-pokiwał szybko i energicznie głową niski rudowłosy chłopiec
-Widzicie?-rozłożyłam ręce i uśmiechnęłam się mimo że w środku byłam wściekła-No nic ja lecę już do domu, przygotować się. Do zobaczenia na polu bitwy!
Nie czekając na odpowiedź ruszyłam szybkim krokiem do domu. Cholernie byłam wściekła, jednak wiedziałam że nie mogę obwiniać Sonaru, to tylko dzieciak. Jednocześnie bałam się co pomyślą o tym wszystkim Sasuke i Naruto. Do domu wpadłam jak huragan i nie patrząc za bardzo na to co robię ruszyłam pod prysznic. Po nim ubrałam się w te same ciuchy co rano i do kabury na plecach pochowałam broń, niektóra z nich zawierała truciznę. Nie była ona bardzo groźna, ale paraliżowała na chwilę. Po dwóch takich dawkach wygrałabym na spokojnie. Założyłam też cienki, prawie niewidoczny, czarny pasek, przez który przeciągnęłam pochwę katany. Zjadłam szybko kanapkę i wyszłam idealnie przygotowana na starcie z Hokage. Kiedy doszłam do pola treningowego ledwo co widziałam przez tłum ludzi. Przepchnęłam się jakoś do blondynki stojącej na środku pola i rozmawiającej z jej asystentką
-Już jestem Tsunade-sama-powiedziałam podchodząc bliżej
-Masz-wręczyła mi mój stary ochraniacz, był czerwony i trochę porysowany-Zalazłam go, a nawet nie wiedziałam że przysłałaś go z powrotem
Skinęłam głową i zdjęłam obecny. Wiążąc nowy ruszyłam na odpowiednią odległość od saninki
-Dobra Sakura, słuchaj bo powtarzać się nie będę!-krzyknęła, a wszyscy odsunęli się na rozkaz jej asystentki-Nie będziemy się tu pieprzyć! Walczymy na poważnie i jak zobaczę że masz opory to ci obniżę rangę!
-O to nie musisz się martwić!-krzyknęłam stając w pozycji obronnej z shuriken'em w ręce
-Dobra! Zaczynamy!-ryknęła i ruszyła na mnie
Szybko wykonałam jutsu zamiany i uderzyła w pień drzewa, w tym samym czasie znalazłam się w pobliskich krzakach i zrobiłam trzy kopie samej siebie. One poszły walczyć, a ja obserwowałam ruchy saninki. Stawiała na walkę w ofensywie, więc już od początku narzucała mi swój poziom. Przywołałam klona i rzuciłam się z kataną na blondynkę. Walka była długa i ostra, jednak żadna z nas nie poddawała się. Miałam coraz mniej czakry i byłam wykończona. Atak ostateczny, skumulowałam siłę w dłoni i uderzyłam Tsunade w brzuch. Kobieta odleciała na drzewo łamiąc je i zatrzymała się na masywnym drzewie. Pobiegłam tam i przystawiłam jej broń pod gardło
-Jeden ruch i Konoha poszuka nowego Hokage-powiedziałam zimo i ostro
-Kuso-przeklnęła siarczyście i uderzyła pięścią w ziemię-Wygrałaś!
Schowałam broń do pochwy i pomogłam blondynce wstać. Przytrzymując ją doszłyśmy do Shizune, która zabrała ją z mojego ramienia. Złapałam się za poharatane na cacy lewe ramię. Nie byłam w pełni sił, nie mogłam się wyleczyć. Uśmiechnęłam się łądnie
-Uczeń przerósł mistrza-skomentował Kakshi wyłaniając się z szarego dymu-To była dobra walka
-Rzeczywiście-skinęła mu Hokage-Sakura idź do domu odpocząć chwilę i za dwie godziny chcę cię widzieć u mnie w biurze
-Hai-skłoniłam się nisko i ruszyłam przez tłum gapiów, którzy gratulowali mi wygranej. Przechodziłam koło dzielnicy Uchihów i po raz kolejny w tym miejscu spotkałam Yuri
-Sakura świetna walka!-pochwaliła mnie z lekkim uśmiechem-Mój facet był oniemiały twoim poziomem walki
-Wiesz co Yuri, muszę go w końcu poznać-przytaknęłam sama sobie-Na festiwalu mi go przedstawisz, dobrze?
-W porządku!-objęła mnie lekko-Idź już odpocząć, należy ci się
Po tym ruszyłam do domu i od razu skierowałam się do salonu. Na stole były jakieś tabletki, koło trzech był mały słoiczek z identycznymi, szklanka z wodą i list. Chwyciłam go w dłonie i zaczęłam czytać
Droga Sakuro
Strasznie cicho bez ciebie w wiosce Księżyca. A złoczyńcy nie są już tak źli. Plotki głoszą, że popełniłaś samobójstwo po tym jak dowiedziałaś się, że kocham inną. Zabiłaś się nad rzeką już dwa dni temu, zanim to jednak zrobiłaś, zabiłaś moją miłość. Strasznie mnie to rozbawiło, mimo że zrobili ze mnie okropnego chuja. Widziałem kawałek twojej walki z Tsunade i jestem z ciebie dumny! Mam na dzieję że nie użyłaś Misharin'a, miałabyś kłopoty. Sakura te tabletki nic ci nie zrobią, pomogą ci zebrać szybciej czakrę bez użycia twojej zdolności. Szczerzę ci powiem że tęsknie za tobą i nie mogę się doczekać kiedy wrócisz
Kocham cię bardzo
Matrwiący się o ciebie Itachi
-Aha-mruknęłam i połknęłam trzy tabletki na raz-No i co? Sasaori spieprzył robotę
Dopiero po chwili poczułam się lepiej i byłam w stanie uleczyć się. Później poszłam pod prysznic i zmyłam z siebie brud i krew. Umyłam włosy i wyszłam odprężona z łazienki ubrałam identyczny zestaw ciuchów co rano i spojrzałam przez okno. Było już ciemno, może koło dwudziestej pierwszej. Wyszłam z domu i ruszyłam w kierunku największego budynku w wiosce
-Sakura nie spodziewałam się po tobie tak dużych umiejętności-pochwaliła mnie Tsunade po czym podała mi list-To od Kazekage, musisz udać się do Suny po swoję ciuchy i po ważne dokumenty, których zapomniałaś. Poza tym zaniesiesz mu ważne zwoje, dotyczące naszych ANBU. Wyruszasz jutro
-Tsunade-sama, z całym szacunkiem ale jutro jest Festiwal-powiedziałam chicho-Sama mnie prosiłaś żebym na nim była
-I będziesz-wstała i podeszła do okna, patrząc na panoramę Konohy nocą-Po szczegóły misji przyjdź jutro rano
-Hai-szepnęłam i wyszłam
Noc była piękna i jeszcze młoda, postanowiłam się przejść po parku. Zaczęłam myśleć o tym wszystkim. Szpiegiem nie jestem, nie należę przecież do Akatsuki. To że mi pomogli, oznacza że nie są w cale tacy źli. Przecież Konan uratowała mi życie! I razem z Itachi'm...
No właśnie co z Itachi'm? Na prawdę go kochasz?
Co prawda jako dzieciak byłam szalenie zadurzona w Sasuke. Nie, to nie było zadurzenie. To była miłość
Czy kochałaś go kiedy odchodziłaś na misję?
Owszem, ale to nie znaczy że nie mogę czuć czegoś do jego starszego brata!
A może kochałaś Itachi'ego widząc w nim Sasuke?
Ale to niedorzeczne!
Sakura przyznaj że całując Itachi'ego chciałaś aby Sasuke kiedyś cie tak pocałował!
Może tak, może nie. Nie wiem
A pamiętasz jaka byłaś szczęśliwa kiedy Sasuke powiedział że zostaje w wiosce?!
Tak do kurwy nędzy! Pamiętam doskonale!
-Sakura?-zatrzymałam się i ujrzałam przed sobą, o zgrozo Uchihe-Co tu robisz?
-Poszłam się przejść-przestałam kłócić się ze sobą i spojrzałam na jego piękną twarz-Już zapomniałam jak Konoha może być piękna nocą
Chwile...pomyślałaś że jego twarz jest piękna?
-Trzeba było nie odchodzić-oho, ktoś tu się prosi o kłótnie
-Nie miałam wyboru-powiedziałam z wyrzutem-To była misja
-Misją było też włóczenie się po innych krajach?-stanął nie dalej niż trzy metry ode mnie-Czy może miałaś taki kaprys? Bo fajnie ranić innych, nie?
-I kto to mówi!-warknęłam-Niby kogo krzywdziłam?
-A pomyślałaś o Tsunade? O Ino? Pomyślałaś chociaż raz o Naruto? O mnie?-krzyczał mi prosto w twarz, a ja czułam jak złość wzrasta we mnie z każdą sekundą-Wiesz że każdego dnia przez miesiąc przychodziliśmy pod bramę i czekaliśmy na ciebie? Tsunade żebyśmy się nie męczyli powiedziała że chyba nie żyjesz! Nawet nie wyobrażasz jak cieszyliśmy się że jesteś w kraju Wody!
-A wiesz jak każdego dnia wstaje się z tą pieprzoną świadomością, że nie masz do kogo wracać?!-krzyknęłam wreszcie-Z tą że wy wszyscy macie własne życia, do których po powrocie nie będzie mi wolno się wpierdalać! Nie pomyślałeś że mi też jest trudno?!
-Kurwa Sakura, nie pierdol!-chwycił mnie mocno za ramiona i lekko potrząsnął-Martwiliśmy się o ciebie! Baliśmy się że nie żyjesz! Sakura zobacz, że kiedy tu jesteś wszystko jest w porządku! Kiedy dowiedzieliśmy się, że mogłaś zginąć Naruto...On płakał Sakura!
-Za to ty miałeś to pewnie głęboko w dupie!-krzyknęłam mu prosto w twarz, to co od dawna czułam-Zawsze miałeś mnie w dupie! Nigdy nie interesowało cię czy na misji mi się nic nie stanie!
-Ale broniłem cie, za każdym razem!
-Bo musiałeś!-ryknęłam, a łzy pojawiły się w kącikach moich oczu. Z każdym słowem było ich coraz więcej i w końcu popłynęły po mojej twarzy-Uważałeś mnie za zbędną! I ty mi mówisz że to ja raniłam?!
-Ale zostałem w wiosce-powiedział już spokojniej-Dla Ciebie, dla Naruto!
-Nie wierzę że dla mnie!-warknęłam-Nie jestem już taka głupia!
I wtedy on zrobił coś, czego się nie spodziewałam. Łzy nagle przestały lecieć z moich oczu. Nie spodziewałam się, że obiekt moich młodocianych westchnień, Sasuke Uchiha kiedykolwiek mnie...Pocałuje. Oddałam pocałunek dopiero po chwili, kiedy doszło do mnie że jego usta są na moich. Miał takie ciepłe i miękkie wargi. Całował mnie delikatnie i z pasją, tak jakby bał się że może mnie tym zranić. Łzy zostały w moich oczach, a twarz zrobiła się czerwona przez jego bliskość. Wciąż trzymał mnie za ramiona, tak jakby bał się że ucieknę
Dziewczyno! To pewnie ostatni raz kiedy Sasuke dotyka twoich ust swoimi!
Musiałam się zgodzić z moją podświadomością. Położyłam mu ręce na szyje, a on przeniósł dłonie na moje biodra i przyciągnął mnie bliżej. Nasz pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. Wplotłam ręce w jego włosy, kiedy wsadził mi język do buzi. Po chwili odsunęliśmy się od siebie, jednak on wciąż trzymał mnie blisko
-Sakura zostałem dzięki tobie-po raz pierwszy ktoś powiedział moje imię tak seksownie-I zostałem dla ciebie
Spojrzałam w jego czarne oczy, musiałam wyglądać serio żałośnie
A jeżeli on się tylko bawi twoimi uczuciami? Może wciąż myśli że jesteś naiwną i głupią dziewczynką, która nie potrafi się obronić?
-Sasuke muszę już iść, jest późno-on skinął mi głową i puścił mnie
-Dzisiaj poradziłaś sobie świetnie-dotknął dwoma palcami mojego czoła i uśmiechnął się lekko-Zasługujesz na tydzień bez misji. Idź odpocząć Sakura-chan
Nazwał cię Sakura-chan...Po raz pierwszy, nie podoba mi się to! Kiedy mówi to Naruto, brzmi to lepiej
-Wystarczy Sakura, tak jak było zawsze-powiedziałam miło i wyminęłam go ruszając w stronę domu
Moja silna wojowniczka! Nie damy się zdegradować! Nawet Uchihom!
Kurwa! Na co ją całowałem?! Poniosło mnie! I co mi na mózg padło nazywać ją Sakura-chan?! Nie spodobało się jej to, pewnie ma mnie za skończonego kretyna. Kurwa czemu ja ją w ogóle zaczepiałem? Nie powinienem na nią krzyczeć. Wszedłem do domu i od razu poszedłem do salonu
-Gdzie byłeś skarbie?-spytał damski głos z kuchni
-Byłem się przejść-mruknąłem kiedy dziewczyna podała mi kubek kawy
-Wszystko w porządku?-usiadła koło mnie i dotknęła mojego ramienia-Kiepsko wyglądasz
-Jest okej-po tym pocałowała mnie w policzek a mnie zżerały wyrzuty sumienia-Kiedy kolacja?
-Za chwilkę-zaczęła się bawić moimi włosami, ponownie mnie pocałowała w policzek i szepnęła-Cieszę się że jesteśmy razem Sasuke
-Ja też Yuuri, ja też-burknąłem sam w to nie wierząc
Jak Sakura się dowie, to mam przejebane...

Strój Sakury
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz