...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

sobota, 24 października 2015

Rozdział 5.

-Sakura-chan jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, ale tym razem muszę się z tobą nie zgodzić-powiedział blondyn, a ja byłam oburzona-Po prostu nie masz racji
Jak codziennie jadałam śniadanie z Naruto w jego ulubionej knajpce. Mimo że nie przyznał mi racji dalej drążyłam temat
-On nie może mnie obwiniać Naruto-powiedziałam z naciskiem, chciałam udowodnić mu że się myli-Nie może mnie winić, bo to nie moja wina!
-Sakura-chan odpuść-powiedział już zły-Tym razem to Sasuke ma rację, dattebayo!
Wstałam od stolika i przeszłam do wyjścia z lokalu. Uprzednio na stoliku zostawiłam pieniądze za moją porcję
-Mylisz się Naruto-powiedziałam cicho ale pewnie, nie patrząc na niego
-To ty się mylisz Sakura-chan-odpowiedział mi tym samym tonem co ja
Będąc zła i zirytowana ruszyłam w stronę biura Hokage, która miała mi opowiedzieć o mojej dzisiejszej misji. Nie szłam szybko, w końcu nie miałam po co. Weszłam na najwyższe piętro i stanęłam przed ciemnymi drzwiami. Zapukałam
-Wejść!-usłyszałam donośny głos blondynki i weszłam w głąb pokoju-Czekałam na ciebie Sakura. Jak już wiesz Kazekage znalazł twoje dokumenty i musisz po nie iść. Jednak dam ci niesamowicie ważny zwój, który masz mu przekazać. Sakura w tym zwoju są tajne informacje na temat naszych ANBU, zdajesz sobie sprawę że to misja rangi B i idziesz na nią sama?
-Hai-powiedziałam pewnie, tego dnia byłam niesamowicie pewna i świadoma swoich czynów
-W takim razie Sakura wyruszasz dziś podczas pokazu fajerwerków-niemal krzyknęła-Dzisiaj jetseś ANBU
Skinęłam głową i wyszłam z jej biura. Postanowiłam iść na trening, żeby ponaparzać kataną słup treningowy bądź klona
-Sakura-san!-usłyszałam za sobą i odwróciłam się. Moim oczom ukazała się mała grupka dzieciaków, trójka zdających na chūnina. Rozpoznałam ich, na czele szła brunetka ze złotymi oczami. Krok za nią wysoki jak na swój wiek czarnowłosy chłopak z iście niebieskimi oczami, to był Rei. Koło chłopaka szedł jeszcze niższy chłopiec z ślicznymi fioletowymi oczami i czerwonymi włosami imieniem Kurosaku.
-Miu!-pomachałam brunetce i podeszłam do nich-Cześć Rei, Kurosaku!
-Cześć Sakura, gdzie idziesz?-uśmiechnął się do mnie zawadiacko Rei
-Na trening-odwzajemniłam uśmiech-Przyłączycie się?
-Jasne!-odparł chłopak za wszystkich i wystawił mi swoją rękę
Ze śmiechem chwyciłam go pod ramię i ruszyliśmy wszyscy
-Przestaniesz podry...-Kurosaku nie dał skończyć Miu, której zasłonił dłonią buzię. Dziewczynka zła z trzepnęła jego dłoń-Sakura-san idziesz na Festiwal Wiosny?
-Yhym-skinęłam jej głową i wyprzedziłam ich o parę kroków. Odwróciłam się do nich przodem i szłam tyłem-Ale idę dzisiaj na misję więc nie będę na całym festiwalu, a co z wami? Idziecie?
-Oczywiście!-krzyknęła radośnie dziewczynka-Nie uwierzysz kto mnie zaprosił Sakura-san!
-Hmm...Niech pomyślę-przycisnęłam lekko palec do ust w geście zamyślenia-Konohamaru?
-Tak!-złotooka zrobiła piruet z rozłożonymi rękami-Jestem szczęśliwa! A ty z kim idziesz Sakura-san?
-Przestań z tym 'san', czuje się stara kiedy tak mówisz-machnęłam na nią ręką i szłam już przodem-Idę sama, nikt mnie nie zaprosił
-Sakura pójdź ze mną na ten festiwal!-krzyknął chłopak za mną, a ja spojrzałam na niego przez ramię-Obiecuję ci że będziesz się ze mną dobrze bawić!
Jego niebieskie oczy wyrażały zdeterminowanie, a dłonie miał mocno zaciśnięte w pięści. Widać, że mu zależało
-Zgoda-uśmiechnęłam się cwaniacko-Ale pamiętaj, obiecałeś mi, że będę się dobrze bawić. A teraz chodźmy na ten trening
Po paru godzinach pracy z młodzikami, opadłam pod drzewem. Mimo, że była prawie wiosna, było ciepło. Młodziki dały mi trochę w kość atakując wspólnie, nie pozwalałam im nie wykorzystywać sytuacji. Wtedy atakowałam ich mocno, ale tak że mogli się obronić
-Miu jestem tobą zachwycona!-pochwaliłam brunetkę-Jestem zachwycona wami wszystkimi! Nie mam teraz wyjścia, muszę zaprosić was na obiad
-Ale...-przerwałam czerwonowłosemu
-Nie przyjmuje odmowy-wstałam z pod drzewa i stanęłam przed nimi-Pokazaliście mi dzisiaj dobrą pracę zespołową. Nawet stara drużyna, w której byłam nie była tak zgrana
-Z kim byłaś w drużynie?-spytała Miu chwytając mnie za dłoń

Trzymając różowo włosom za rękę ruszyłyśmy przodem, mimo to chłopaki słyszeli naszą rozmowę bardzo dobrze
-Drużyna Siódma-uśmiechnęła się lekko-Pod opieką Kakashi'ego Hatake, Uzumaki Naruto, Uchiha Sasuke i ja-Haruno Sakura
-Dalej jesteście drużyną?-spytał cicho Kurosaku, a ja widziałam jakby złosć w jego fioletowych oczach
-Nie-Sakura pokręciła przecząco głową
-Czemu?-ciągnął dalej czerwonowłosy, a ja widziałam jak uśmiech Sakury znika z każdą sekundą
-Powiedzmy, że...nasze drogi trochę się rozeszły-szepnęła z smutnym i fałszywym uśmiechem
-Słyszałem o waszej drużynie-burknął jakby od niechcenia Kuro-Przestawiali was jako...
-Wiem-przerwała mu stanowczo-Kopiujący Ninja, Jinchūriki Dziewięcioogoniastego, Ostatni z klanu Uchiha...i Kunoichi
-To chamskie!-krzyknął nagle Rei-Przecież to niesprawiedliwe! Jesteś lepsza niż oni! Jesteś...
-Nie-znowu mu przerwała-Nie jestem lepsza od nich i nigdy lepsza nie będę. Ale pracowałam ciężko aby móc walczyć z nimi ramię w ramię. Tylko kurwa wydaje mi się że udowadniam to tylko sobie
-To jak chcesz to im udowodnić?-spytał spokojnie, mimo że w jego oczach widziałam żądze mordu
-Nie wiem!-warknęła-Nie ma tej pieprzonej Drużyny, nie ma już czego udowadniać
 Łzy napłynęły mi do oczu, było mi nie dobrze słuchając tej rozmowy. Wyobraziłam sobie, że nasza drużyna też się rozpadnie i będzie to wyglądało jak u zielonookiej. Sama wizja tego wyglądała okropnie, a co dopiero przeżycie tego!
-Sakura-san nie poddawaj się tak łatwo!-krzyknęłam splatając ręce między piersiami-Nie możesz teraz odpuścić! Jesteś już tak blisko, nie możesz pozwolić temu uciec przez palce! Zrób wszystko co w twojej mocy, aby pokazać że zasługujesz! A jeżeli ci się nie uda, będziesz wiedziała że zrobiłaś wszystko co mogłaś!
-Miu...-powiedział niemal bezgłośnie niebieskooki, patrząc na mnie zdziwiony
-Obiecaj mi że się nie poddasz!-krzyknęłam, a łzy spłynęły w końcu po moich policzkach-Obiecaj!!
-Obiecuje, że zrobię wszystko co w mojej mocy-powiedziała spokojnie i wpuściła nas do domu, chłopaki weszli do środka. Kiedy i ja miałam przekroczyć próg Sakura zatrzymała mnie poprzez chwycenie mojego ramienia-Dziękuje Miu-chama. Nie poddam się dla ciebie
Weszłam osłupiała do środka i razem z Sakurą poszłam do kuchni
Nazwała mnie Miu-chama...
Sakura-san obiecuję ci...obiecuje też sobie, że od teraz ci pomagać. Jeżeli będzie trzeba oddam za ciebie życie!

-I rozumiecie on mnie w tedy po prostu pocałował!-skończyłam zwierzać się dzieciakom zbierając od nich talerze po obiedzie-Jak gdyby nigdy nic pocałował mnie!
-Nie lubię tego całego Sasuke-dodał kąśliwie Rei
-Nie tylko ty-mruknął Kuro-W ogóle nie pasuje mi też Naruto. Oczywiście że to ty miałaś rację!
-Co nie?-pokiwałam sobie głową po czym spojrzałam na zegarek-Dobra dzieciaki, nie że was tu nie chcę, ale za chwilę muszę wyjść z domu
-Oczywiście Sakura-Kurosaku wstał od stołu-I tak nadużyliśmy twojej gościnności
-Nie przesadzaj-machnęłam na nich ręką-Mam nadzieję, że smakowało wam
-Najlepszy ryż z warzywami jaki w życiu jadłem!-zaśmiał się Rei, a ja wraz z nim-To do zobaczenia przed Festiwalem, przyjdę po ciebie o siedemnastej
-Umm, a możemy spotkać się na miejscu-podrapałam się nerwowo z tyłu głowy-Obiecałam już Ino, że pójdę razem z nią i jej facetem. Ma mi go w końcu przedstawić
-To nawet lepiej-uśmiechnął się-Znajdę cię na miejscu
-Dziękujemy Sakura-san-Miu skłoniła się lekko z wielkim uśmiechem-Jedzenie było dobre, ale ryż był trochę za miękki
-Gomene-uśmiechnęłam się z zamkniętymi oczami-Ale przez ostatnie lata nie gotowałam, dopiero się uczę Miu-chama
-Żartowałam, było idealne-zaśmiałam się wraz z nią-To my idziemy!
Po chwili i ja wyszłam. Musiałam się dotlenić i poukładać sobie wszystko. Spacer nie był długi i nie spotkałam nikogo znajomego, więc mogłam rozkoszować się ciszą lasu koło bramy wioski. Kiedy wróciłam do domu miałam całe trzy godziny na przygotowanie się. Przygotowałam sobie odpowiedni strój i poszłam się umyć. Po trzech godzinach byłam ubrana i pomalowana, i szłam z Ino, i z Sai'em na festiwal. Ulice były przyozdobione lampionami oraz kolorowymi sznurami, zawieszonymi między latarniami. Stoiska z różnorodnymi grami, bądź słodyczami były po dwóch stronach ulicy. Na niej samej panował straszny tłok
-Sakura to my idziemy!-krzyknęła Ino usiłując przekrzyczeć muzykę
-Miło było cię poznać!-krzyknęłam i uścisnęłam dłoń bruneta
-Ciebie również Sakura-powiedział normalnie, po czym został pociągnięty przez swoją dziewczynę
Rozejrzałam się dookoła, jednak nie znalazłam żadnej znajomej twarzy. Ruszyłam przed siebie pragnąc dojść na główną ulicę. Zanim jednak zdążyłam się obrócić wpadłam na kogoś
-Wybacz mi Yuuri-pomogłam dziewczynie wstać-Nic ci nie jest?
-O to ty Sakura, nie wszystko jest w porządku. Ładnie wyglądasz-otrzepała się i wyprostowała, była wyższa o niemal głowę-Jesteś tu sama?
-Dziękuje, ty również. Tak jakby tak-uśmiechnęłam się do niej-A ty?
-Idę na główny plac do mojego chłopaka i jego przyjaciela-wzięła włosy z twarzy i dała je za ucho-Obiecałam ci, że go poznasz więc zechciałabyś mi towarzyszyć przez tą chwilę?
-Jasne!-ruszyłyśmy rozmawiając o pierdołach
Nie wiem czemu nikt nie lubi Yuuri. W cale nie jest aspołeczna. Mimo że byłam z czerwonowłosą cały czas rozglądałam się za Rei'm i Miu. Nadszedł czas że doszłyśmy do głównego placu, gdzie było zdecydowanie mniej ludzi. A właściwie kilka mniejszych grupek, swobodne poruszanie było możliwe. Zatrzymałyśmy się i Yuuri przeczesała wzrokiem wszystkich. Zauważyłam Naruto, Hinate i Sasuke, Uzumaki podniósł rękę w górę i w tedy moja chwilowa towarzyszka go zauważyła. Podbiegła do nich i rzuciła się z pocałunkiem na czarnowłosego, który zaskoczony odwzajemnił go. Serce mi stanęło, a żołądek wykonał kilka obrotów. Nogi miałam jak z waty i miałam ochotę płakać, w tym momencie nawet Naruto mnie nie zauważył. Yuuri coś do nich powiedziała i wskazała na mnie ręką, blondynowi i Hinacie zrzedła mina. Sasuke wydawał się drgnąć nerwowo, a moje zdziwienie zmieniło się we wściekłość. Yuuri zachęciła mnie ponownie do podejścia gestem ręki. Z nieukrywaną złością podeszłam do nich. Czyłam sie oszukana, Naruto o wszystkim wiedział! Nie wyglądał na zdziwionego kiedy Yuuri rzuciła się na bruneta. Łzy wściekłości tańczyły mi w oczach, ale stanęłam koło Yuuri
-Tak więc Sakura, to jest mój przyszły narzeczony Sasuke Uchiha, a to jego przyjaciel Naruto i jego dziewczyna Hinata-wskazywała ich kolejno, a ja byłam coraz bardziej wściekła-Sasuke to moja koleżanka...-przerwałam jej
-My się znamy Yuuri-warknęłam-Tylko mi jakoś Sasuke nigdy nie wspominał o tobie. Naruto też milczał jak zaklęty
-Sakura-chan ja-nie dałam skończyć Uzumaki'emu w tej chwili jakoś mało mnie obchodziło co miał na swoje wytłumaczenie. Przetrawiłabym to że Sasuke ułożył sobie życie, ale no kurwa! On mnie wczoraj pocałował! Bawienia się moimi uczuciami już nie wybaczę!
-Czemu nic nie powiedziałeś?!-krzyknęłam z żalem prosto w twarz Sasuke
-Nie było okazji-nie wytrzymałam, uderzyłam go z otwartej ręki w twarz
-Sakura-chan uspokój się, przecież nic się nie stało!-mruknął Naruto, no tak on nic nie wiedział-Od kiedy wróciłaś nie było czasu żeby z tobą normalnie pogadać!
-A w tedy na polu!? A podczas śniadania!? Podczas naszego treningu!?-zaczęłam wyliczać-Było dużo okazji! Okłamaliście mnie!
-Sakura rozumiem, że możesz być zła ale nie musisz reagować aż tak impulsywnie!-spojrzałam na Yuuri i wtedy te łzy popłynęły po mojej twarzy. W momencie kiedy łza spadła na ziemię rozległy się odgłosy fajerwerk, a sekundę później na niebie pojawiły się kolorowe światła
-Mam dość tego wszystkiego,  mam dość tej wioski, mam dość mojego życia-zaczęłam wytykać brunetowi dźgając go palcem w pierś. Mówiłam to tak że tylko on mógł to usłyszeć-I mam już dość twojej pieprzonej gry Uchiha! Powiedziałeś że to ja ranię, ale kurwa chyba nie widzisz co ty robisz. Błagam cię nie rób już nigdy więcej ze mnie tej głupiej idiotki, którą byłam. Nie jestem już starą Sakurą na której mogłeś się wyżywać, a później ranić jakby była zwykłym śmieciem. Wiesz co? Od teraz mam totalnie wyjebane z kim jesteś i co robisz. Rozumiesz? Ożeń się Yuuri, miejcie dzieci, kupcie sobie psa, ale mnie w to kurwa nie mieszaj
Kiedy skończyłam mówić obróciłam się posyłając uprzednio Naruto krzywe spojrzenie i ruszyłam do domu
-Sakura-san!-usłyszałam za sobą krzyk Miu, ale zignorowałam go i przyśpieszyłam kroku i chwilę później byłam w swoim pokoju. Szybko umyłam się i przebrałam w stój ANBU, który dała mi Tsunade. Zapieczętowałam zwój i schowałam do kabury razem z bronią, którą później przyczepiłam na plecy. Wzięłam jeszcze katanę i wyszłam z wioski

Dobra, nie wiem co tam Sakura szeptała Sasuke, ale musiało go to trochę ruszyć. Przez resztę festiwalu ignorował wszystko i wszystkich. Chodził nerwowy i prawie zabił dzieciaka, który na niego wpadł. Ale Sakura miała trochę racji, była okazja żeby jej powiedzieć. Miała prawo czuć się okłamana. Ja wracałem właśnie do domu, poszedłem odprowadzić Hinatkę. Na mojej drodzę jednak stanęła trójka czternastolatków, które spotkałem ostatnio razem z Sasuke i Sakurą
-Cześć ludziska młode-przywitałem się, ale trójka nie wyglądała przyjaźnie-Hm? O co wam chodzi, dattebayo?!
-Co zrobiliście Sakurze-san?-spytała pewnie przyszła kunoichi-Co się jej stało?!
-Dowiedziała się, że Sasuke ma dziewczynę-widziałem jak brunet drgnął i spiął się-Coś nie tak? Sakura-chan rozmawiała z wami?
-Ona miała rację Naruto-powiedział spokojnie czerwonowłosy chłopak-Zostawcie ją w spokoju. Bez was miałaby chociaż mniej problemów na głowie
-O czym ty pieprzysz dzieciaku?!-wkurzyłem się trochę-Sakura to moja przyjaciółka i nie zostawię jej nigdy! Będę zabierał z niej jej własne brzemię i pomogę jej je nieść
-Robiąc to tylko jej szkodzisz-warknął fioletowooki-Zdejmując z niej brzemię kładziesz kolejne! Sasuke robi to samo!
-Uchiha nie powinien jej obwiniać za to jak się czuł kiedy ona nie wracała! Nigdy nie powinien jej tego mówić!-krzyknął brunet z niebieskimi oczami-Nawet nie wiecie co ona czuła kiedy straciła rodziców! Pomyślałeś sobie, że mogła się o to obwiniać!? Nie było jej w tedy w wiosce! Nie mogła im pomóc, nie mogła ich obronić!
-Ja i Sasuke też nie mamy rodziców!-warknąłem
-Ale ty miałeś w tedy Iruke, a Sasuke miał was! Ona kiedy zmarli jej rodzice była w kraju Ziemi, tam była sama! Tsunade wysłała ją na misję bez żadnych umiejętności w walce!
-Sakura-chan przecież mogła wrócić do wioski!-krzyknąłem zaciskając pięści
-A nie pomyślałeś że się bała!?-ryknęła w końcu dotąd milcząca Miu, a mnie zamurowało




 Rei


Kurosaku



Miu



Strój Sakury na Festiwal Wiosny



Strój Sakury ANBU

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz