-Jej stan jest kiepski ale stabilny-słowa lekarza siedziały mi w głowię
Były jak grom z jasnego nieba, czułam jak całe zło świata poszło na wagary i nie ma zamiaru przynajmniej przez chwile wracać. Podążałam za pielęgniarką w różowym uniformie, jak dla mnie był strasznie brzydki i niemodny, ale cóż ja mogę zrobić? No nic. Prowadziła mnie krętymi korytarzami ale zatrzymała się przed jedną z sal, zrobiła to tak gwałtownie, że o mało na nią wpadłam. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się szeroko, zauważyłam jeden złoty ząb
-To tutaj, sala 289-ręką wskazała na drzwi-Niestety nie może pani tam wchodzić
-Ale podobno jej stan jest stabilny-oburzyłam się
-Ale kiepski-uśmiechnęła się znów pokazując złoto w szczęce-Nie chcemy go jeszcze bardziej pogarszać. Siostrzenica ma potłuczone biodro, jest w śpiączce, oraz ma stłuczone żebra, co wywołało plucie krwią. Dodatkowo zaczęła się ostro dusić i była lekko wychudzona. Znaleźliśmy odpowiednie leki jednak muszą nam je przetransportować. Gdyby nie ci chłopcy byłoby po niej
-To jak mam ją zobaczyć?-westchnęłam zrezygnowana-Chwila jacy chłopcy?
-Może pani patrzeć przez szybkę. Było ich dwóch, jeden z rudymi włosami i mnóstwem kolczyków na twarzy i taki z czerwonymi włosami-posłała mi uśmiech i odeszła parę kroków po czym dodała-Widać było że im na niej zależy, byli przerażeni
Westchnęłam i spojrzałam na mosiężne, białe drzwi z małą szybką. Podeszłam do nich i widok mnie przeraził. Zło wróciło z wagarów i poczułam nieprzyjemny skurcz w żołądku. Przeraźliwie blada, niczym kartka papieru leżała na białym łóżku i ledwo było widać różnice. Różowe włosy straciły blasku. Na jej buzi była maska z tlenem i była podoczepiana setkami przeróżnych kabelków
-Czyli ci idioci zdążyli na czas-mruknęłam pod nosem-Jednak nie są aż tak źli jak myślałam. No tak mam zadzwonić do Sasuke
Z torebki wyciągnęłam telefon i wybrałam numer zapisany 'Młodszy syn Mikoto Uchiha'. Nie lubiłam tych chłopaków, ale ich matkę kochałam jak siostrę, którą straciłam w wypadku. Zresztą Rin i Mikoto były najlepszymi przyjaciółkami gdyby dodać do tego jeszcze Kushine mają państwo najlepsze trio na świecie. Muszę przyznać, że czarnooki zaimponował mi dzwoniąc do mnie
-Halo?-usłyszałam w słuchawce
-Słuchaj Sasuke-zaczęłam patrząc dalej na Haruno-Jej stan jest kiepski ale stabilny, teraz jest w śpiączce. Mimo to wygląda okropnie, jak chcesz możesz przyjechać
-Dobrze, dziękuje-rozłączył się
Ja nie wyłączyłam telefonu tylko kliknęłam edytuj kontakt i wybrałam numer. Przez chwilą zastanawiałam się nad 'Lepszy syn Mikoto Uchiha' i po prostu 'Sasuke Uchiha' po namyśle wybrałam pierwszą opcję i po raz kolejny zaczęłam wpatrywać się w Sakure
-Dobrze, dziękuje-powiedziałem po czym rozłączyłem się
Wyszedłem z pokoju i kroki skierowałem do kuchni, w której krzątała się mama z obiadem. Specjalnie wypytywała mnie co najbardziej lubi Haruno, a ja wiedząc o niej wszystko z kartotek Costy byłem zmuszony odpowiadać. Usiadłem na blacie, a do pomieszczenia wszedł Itachi
-Gdzie ta dziewczyna się podziewa?-westchnął patrząc na zegar nad kuchenką-Zwykle bywa punktualnie...
-Mamo nie musisz się starać bo...-przewała mi własna mama
-Sasuke, słońce chcę aby uznała mnie za kobietę miłą i gościnn....-teraz to ja jej przerwałem
-Mamo nie!-uniosłem głos a gula w gardle rosła z każdą chwilą-Sakura dziś nie przyjdzie
-Dlaczego?!-oburzył się Itachi
-Sakura dziś nie przyjdzie bo...Jest w szpitalu-westchnąłem zrezygnowany-Jej stan jest kiepski...
Nie dane mi było skończyć gdyż usłyszeliśmy trzask drzwi, Itachi wyszedł z domu. Specjalnie dzisiaj się wystroił, mama też. Jakby przychodził Obama to bym jeszcze to zrozumiał, ale Haruno?! Nie, tego nie pojmuje. Sam chciałem zmienić tylko koszule na coś czystszego, ale pewnie skończyłoby się na nowej koszuli. Ale czy Haruno była warta tych wszystkich starań? Chyba tak...
-Słońce-wkurzała mnie 'ksywka' nadana przez mamę-Jak to się stało, że ona tam jest?
-Karin-westchnęłem-To wszystko wina Karin
-Ona ma czerwone włosy i okulary?-potwierdziłem kiwnięciem głowy-Przacież to wredna małpa! Znam jej matkę, wcale nie jest lepsza! No synku mów co się stało!
Przenieśliśmy się do salonu i opowiedziałem jej w skrócie pomijając wszystkie przemyślenia i sceny z Costą. No zapomniałem jeszcze powiedzieć o co się pobiły i że w ogóle się pobiły
-No ale jak to się ma do jej bycia w szpitalu?!-spytała podirytowana Mikodo-I jak to się ma do ciebie, słońce?!
-No słuchaj mnie-mruknąłem-No i po tym jak pomogłem jej wstać poszedłem z Naruto do kibla żeby za...wysikać się-nie powiedziałem że pale, bo matka chybaby mnie z domu wyrzuciła-No i jak wróciliśmy to w drzwiach stał Kakashi. My spojrzeliśmy do środka i wmurowało nas
-Mów dalej-ponagliła mnie kobieta-Jestem ciekawa co się stało...
-To mi nie przerywaj-oburzyłem się lekko-Pamiętasz Hinate, Ino i Tenten?-mama pokiwała twierdząco głową-No to Hinata siedziała małpie na plecach i ją dusiła, Ino gryzła jej nogę, a Tenten waliła ją w rękę-mina mamy wyrażała zdziwienie-Za to Sakura trzymała Karin za kołnierz i przykładała je pięść do twarzy, za to okularnica miała pięść przy brzuchu Haruno
-I co dalej?-kobieta która mnie urodziła wyglądała niczym ciekawska pięciolatka
-Razem z chłopakami je rozdzieliliśmy, niestety mi przypadł zaszczyt pilnowania Karin-skrzywiłem się lekko na co Mikoto się zaśmiała-No i ją odstawiłem jakieś 5 metrów od siebie i ona warknęła coś do Sakury, a ta się wkurzyła i już do niej podchodziła kiedy tak po prostu się wywaliła. No wiesz cała klasa w tym ja w śmiech, a kiedy podszedłem do niej to nie odpowiadała i potem okazało się, że jest nieprzytomna i miała ledwo wyczuwalny puls-gula w gardle nagle przybrała wielkości, nie pozwalając mi swobodnie mówić-I oni ją zabrali i pojechali do szpitala
-Słońce-znowu użyła głupiej ksywki-Jacy oni?
-Jej przyjaciele-westchnąłem-Zażądali abym ją oddał bo umrze
-Kaczuszko-mama robi się coraz bardziej pomysłowa z przezwiskami ale jak zacznie mówić 'słoniku' lub 'żabeczko' to nie wytrzymam-Przecież wy też jesteście przyjaciółmi, powinieneś przy niej być
-Masz racje mamo-powiedziałem i wyszedłem z domu
-Sakura w szpitalu-słowa brata dobijały mnie-Sakura w szpitalu
Powtarzałem sobie to krótkie zdanie w trakcie całej jazdy. Wszedłem do izby przyjęć i skierowałem się do recepcji. Nie cierpię tych przesłodzonych panienek, które udają miłe w cholerę
-Dzień dobry-przywitała się ze sztucznym uśmiechem-Pan do kogo?
-Sakura Haruno
-A pan jest kimś z rodziny?-przerwała przypatrując mi się-Tylko rodzina może ją widzieć
-Jestem narzeczonym-wypaliłem nie mogąc wymyślić coś lepszego-Nasi rodzice nalegają na jak najszybszy ślub
-Ale przecież jej narzeczony już dzisiaj był...-przerwałam jej
-Żyjemy w poliandrii*-westchnąłem zrezygnowany zastanawiając się kto jeszcze wpadł na ten pomysł
Ona zaprowadziła go pod salę gdzie był Naruto, stał wpatrując się w drzwi. Podziękowałem pielęgniarce i podszedłem do blondyna. Czyli to on był jej drugim narzeczonym, położyłem mu rękę na ramieniu i spojrzałem przez szybę. Wyglądała rzeczywiście kiepsko, dostał nieprzyjemnego skurczu w żołądku
-Narzeczony?-spytałem patrząc na Uzumaki'ego
-A ty kto?-on dalej wpatrywał się w różowo-włosą
-Narzeczony-zaśmiałem się cicho z jego miny-Żyjemy w poliandrii
Posłał ostatnie spojrzenie Haruno i pożegnał się ze mną, ja poszedłem kiedy zobaczyłem na horyzoncie Sasuke z przemiłą pielęgniarką
Wszedłem do szpitala z rękami w kieszeniach kurtki, podszedłem z chłodną miną do recepcjonistki i nie uraczyłem jej spojrzeniem
-Sakura Haruno-westchnąłem widząc starszą panią pożerającą mnie wzrokiem-Jestem narze...
-Niech pan już nic nie mówi-westchnęła podirytowana-Tacy młodzi, a już śluby im w głowie ale żeby z jednym, a nie z trzema...
Puściłem jej uwagę koło ucha, gdyż nie zrozumiałem tej pielęgniarki w ogóle. Dochodząc do sali minąłem się z Itachi'm, któremu posłałem spojrzenie pełne jadu. Zatrzymaliśmy się przed mosiężnymi drzwiami i spojrzałem przez szybkę. Biała niczym kartka papieru, różówo-włosa dziewczyna o szmaragdowych oczach skrywanych pod powiekami leżała spokojnie na łóżku szpitalnym
Wyglądała jakby spała, jakby za chwile miała otworzyć oczy i uśmiechnąć się do mnie. Stop. O czym ja myślę?! Dość! Ty musisz ją zabić! Ale nie chcesz! Ona cię omamiła! Ogarnij się-nawet moje krzyczenie w myślach nie pomagało
Ciągle miałem obraz przed oczami jak przytula się do mnie w łazience, a potem leży nieprzytomna w moich ramionach. Nie wiem ile siedziałem myśląc o niej, jednak po dłuższej chwili podeszła do mnie 'pani w różowym'
-Przyszły jej leki-uśmiechnęła się do mnie trochę sztucznie-Możemy ją wybudzać, chce być pan przy swojej narzeczonej?
-T-tak-odparłem wstając z krzesła
Kiedy ja na nim usiadłem?! Ta dziewucha mnie kontroluje, niepewnie wszedłem do sali za pielęgniarką i usiadłem na krześle koło jej łóżka. Delikatnie jakby z obawą chwyciłem jej dłoń
Obudziłam się i zobaczyłam Karin, która całowała Sasuke, w tedy w barze. On jej na to pozwalał i do tego patrzył mi bezczelnie w oczy. Uśmiechnął się perfidnie i sceneria wokół nas się zmieniła. Byliśmy znowu we trójkę w parku, nie przejmowali się moją obecnością. Siedzieli na kocu piknikowym a ona leżała mu na kolanach wodząc dłonią po jego torsie, po chwili znów się całowali. Ona robiła to jakby z pasją, a on nawet oczu nie zamknął. Znowu patrzył na mnie, a ja coraz bardziej robiłam się bezradna. Bum! Nagle jesteśmy w szkole i co się dzieje? Sasuke przyciska Karin do ściany i się obściskują, jego ręka wjeżdża pod jej bluzkę i w tym momencie on znów otwiera oczy i patrzy na mnie. Bum! Jestem nigdzie. Jestem tu sama. Nagle jest scena jak po raz pierwszy weszłam do szkoły z dziewczynami. Obserwuje to jako osoba trzecia, widzę siebie, Ino i dziewczyny. Oczywiście widzę też Sasuke i Karin. Siadam do ławki, a pan Uchiha nawet na mnie nie spojrzał. Co go tak nagle zmieniło? Przerwa i jako osoba trzecia widzę jak patrzy na mnie z pogardą. Tego było już za dużo. Scena na placu zabaw i też nie pała do mnie przyjaźnią. Czuje jakby ktoś trzymał mnie za rękę i słyszę słowa
-Sakura...-Bum! Widzę ten jego seksowny uśmieszek-Sakura...-Bum! Łazienka w kinie-Sakura...-Bum! Jestem nigdzie ale w tym nigdzie jest czarno-Sakura...Ja-Bum! Światło w tunelu, zaczynam biec ile mam sił-Sakura...Ja...Proszę...-Bum! Jestem coraz bliżej światła-Sakura...Ja...Proszę...Obudź się...
Bum! Odzyskując świadomość, wciąż z zamkniętymi oczami przytuliłam się do niego. Byłam niemalże pewna, że to prawdziwy Sasuke. Mogłam go dotknąć, poczuć, zobaczyć. Powoli otworzyłam oczy i nie pomyliłam się, to był Sasuke. Przytuliłam go jeszcze mocniej a on powoli objął mnie i uścisnął
-Wróciłam zazdrośniku-szepnęłam mu do ucha-Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz
-Nie mam zamiaru-zaśmiał się cicho-Łyknij to
Odsunął mnie od siebie i podał podejrzaną, niebieską tabletkę. Patrzyłam na niego jak na idiotę
-Mowy nie ma!-złożyłam ręce na piersi-Pigułki gwałtu to do Itachi'ego, a nie do mnie!
-Bardzo śmieszne-naprawdę się zaśmiał-To twoja tabletka!
Niepewnie chwyciłam ją i powąchałam na co on wywrócił oczami. Wzięłam tabletkę do buzi i popiłam wodą. Byłą słodka tabletką, co mi pasowało. Wszystko co jest słodkie mi pasuje. Na przykład taki Sasuke, baaaardzo mi pasuje. Chwila. Stop! Ogarnij się Sakura! No już! Ale on kojarzy mi się z żelkiem Haribo... To chyba była pigułka gwałtu! Lubie ciastka i Sasuke. A najbardziej kiedy Sasuke trzyma ciastka...
-Może cię lekko ogłupić-teraz wszystko ma sens
-Potrzymasz ciastka?-palnęłam jak głupia ale nie przejęłam się tym-Albo przynieś mi czekoladę, albo dwie. I do tego poproszę ciastka, które mi ukradłeś kradzieju!
Byłam na niego zła, chyba za te ukradzione ciastka, których nigdy nie miałam. On patrzył na mnie z rozbawieniem
-Oj Saku-zaśmiał się a moja złość wyparowała-Mieliśmy iść dzisiaj na obiad do mnie...
-To może jutro?-ogarnęłam się-Oczywiście jeżeli to nie problem
-To nie będzie problem-odparł z seksownym uśmieszkiem i pochłonęła nas rozmowa...
„Jeśli jednak nie walczysz naprawdę to walka nie ma sensu.” ~Sakura Haruno
...
„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha
środa, 29 kwietnia 2015
środa, 22 kwietnia 2015
8. Szukasz szczęścia w lodówce...Daj mi ją...
Jeszcze tego samego dnia umówiła się z Kibą na wspólne kino i spacer po parku, jednak chciała to bardziej urozmaicić. Tak wiec po przejrzeniu materiału, zjedzeniu i przebraniu w dresy weszła na Facebooka i miała dość dużo zaproszeń do znajomych, oraz nie przeczytanych wiadomości. Głównie zaproszenia były od osób z jej szkoły, które kojarzyła. Wiadomości były od chłopaków i miała jedną od Ino, wyrażająca jej niezadowolenie z tego iż jej partnerem w tym jakże dziwacznym doświadczeniu nie został Sasuke. Westchnęła zażenowana i odszukała na czacie potrzebną jej osobę, a kiedy zauważyła przy niej małą zieloną kropkę oznaczającą jej aktywność szybko napisała
'Co powiesz na podwójna randkę? No wiesz ty i Uchiha, no i ja z Kibą?'
Nie musiała czekać długo na odpowiedź czerwonowłosej, gdyż odpisała jej po nie całych 2 minutach
'To super pomysł! Ale ty musisz poprosić Sasuke, bo mnie spławi. Tylko gdzie i kiedy?'
Zaśmiała się cicho, widząc zwierzenie okularnicy, jednak jej palce szybko przesuwały się po klawiaturze pisząc wiadomość
'Karin Uchihą się nie martw! Co powiesz na kino w centrum, a potem pójdziemy na spacer i może do jakiejś kawiarenki? Zapowiada się ciekawie, więc zgódź się! W naszym towarzystwie Sasuke cię nie odtrąci, gdyż tak czy siak musicie mieć razem zdjęcie. Przy okazji możemy mieć też w czwórkę!'
Karin niemal od razu napisała 'Zgoda!', więc spojrzała jeszcze raz na czat i na jej szczęście, czarnooki też był dostępny
'Masz plany na dzisiejszy wieczór?
Spytała mając nadzieję, że chwilę z nim popiszę. A on Chyba dał się wciągnąć w jej grę bo napisał tylko 'Może', co lekko zaintrygowało Haruno
'To co odpowiesz jak zaproponuje ci wypad do kina, dzisiaj wieczorem? Potem się zobaczy co będziemy robić'
'Będziemy tylko we dwoję?'
Ona śmiejąc się chicho odpisała mu to co on, 'Może'. Była pewna że teraz prychnął i z żałosnym wzrokiem mówił sobie 'Haruno jesteś dziecinna', nie, ona wiedziała że tak zrobił
'Najpierw się zgódź'- dopisała mu jeszcze, po czym nie czekając na odpowiedź zaczęła szukać swojego telefonu aby wysłać do Inzuki SMS'A ze zmianą planów
'Kiba, a co powiesz na podwójną randkę? Ty, ja, Karin i Uchiha. No wiesz, będzie uroczo! Proszę zgódź się!
Po chwili dostała odpowiedź zarówno jak i od Uchihy i od Inzuki. Oba miały tą samą treść 'Zgoda'. Chwilę jeszcze pisała z Sasuke, jednak kiedy zostały jej jedynie dwie godziny do umówionego spotkania, które miało się odbyć o 18. Szybko pobiegła do garderoby i z tego że wieczór był lekko chłodny postanowiła, że jak nie ubierze sukienki, nic się nie stanie. W stroju postawiła na wygodę niż seksowność, jednak jej podświadomość, że Karin ubierze się zupełnie na odwrót. Po szybkim prysznicu, suszyła włosy jednocześnie myjąc zęby. Lekki makijaż nadał jej twarzy przyjemnego wyrazu, przez co zapomniała o całym, dość emocjonującym dniu. Włosy zostawiła rozpuszczone przez co część wylądowała na jej ramionach, a inne spływały kaskadą po plecach. Zbiegła na dół po schodach i wpadła do gabinetu cioci oznajmiając, że idzie na randkę. Jak wielkie było zdziwienie blondynki gdy to usłyszała
-Nie jest żadnym mafjozą?-takie było pierwsze słowa, jakie usłyszała z ust ciotki po krótkim ogłoszeniom
Po chwili tłumaczenia, że Inzuka to nie gangster z ksywką 'Bodziu' dostała sporo kasy i wyszła z domu gdzie na podjeździe czekał na nią Kiba. Kiedy ją zobaczył uśmiech wpełzł mu na twarz, przywitała go lekkim pocałunkiem w policzek po czym wsiała na motor
Byli na miejscu parę minut później i jak się okazało czekała na nich tam pozostała dwójka zaproszonych. Kiba chcąc się pochwalić przed Uchihą zsiadł i podał rękę Haruno aby pomóc jej zejść, ona z uśmiechem przyjęła ją i po nie całej minucie szła z Inzuką pod rękę
-Cześć wam!-krzyknęła kiedy podeszli bliżej
Jej obawy się spełniły gdyż Karin miała na sobie nie za ciepły strój, pewnie potem wyżebra od Sasuke jego skórzaną kurtkę. Oczywiście chłopcy (Kiba) chcieli pójść na jakiś horror, a Sasuke nie miał nic przeciwko. Inzuce nie chodziło o nic innego, jak o stary sposób na poderwanie dziewczyny. Jednak reakcji dziewczyn to nawet Mojżesz by się nie spodziewał. Weszli na ciemną już salę i usiedli w następującej kolejności: Kiba, Sakura, Karin, Sasuke. Film się zaczął, już na pierwszej 'strasznej' scenie Karin wstała na równe nogi, krzycząc i rzucając na biednego Uchihe popcorn, który wysypał się na niego. Nasza Haruno nie była wcale lepsza, zamiast się bać to na jakichkolwiek scenach mordu, wybuchała śmiechem przez co nie raz była uciszana przez innych ludzi. Sasuke poszedł po popcorn, który swoją drogą zżarła mu Karin. Haruno piła właśnie cole, kiedy czarnowłosy przechodził koło Kiby, Karin czymś podekscytowana szarpnęła Haruno za rękę, ta nieświadoma pchnęła dłoń z kubkiem przed siebie przy okazję wylewając napój na Sasuke. Szybko go odstawiła i zakryła sobie dłońmi usta, a po chwili wybuchła niepohamowanym śmiechem. On wściekły stał nad nią, postanowiła zrobić cokolwiek aby się nie wściekał
-No chodź-rzuciła chwytając go za dłoń i ciągnąc w stronę wyjścia z sali
Kiba z chęcią mordu w oczach patrzał na tą scenę i na Sasuke
Wyszli z sali kinowej i dziewczyna dalej trzymając chłopaka za rękę pociągnęła go w stronę toalet. Puściła go lekko zarumieniona kiedy on spojrzał się wymownie na ich ręce splecione ze sobą. Zniknęła za drzwiami łazienki damskiej, ale po chwili drzwi się uchyliły i przez szparę wystawała tylko głowa dziewczyny
-No wchodź-mruknęła-Nikogo nie ma
On rozejrzał się po korytarzu i wszedł do łazienki oddzielonej czarnymi drzwiami. Była duża i przestronna, były tam dwa pomieszczenia, pierwsze z ogromnym lustrem i umywalkami. Kolejne czarne drzwi były otwarte na oścież i mógł zobaczyć szereg kabin. Sakura stała patrząc na chłopaka z rękami na biodrach, jej skromnym zdaniem wyglądał jak zmokły kot. Wyobraziła sobie czarnego kota z głową Uchihy, zaśmiała się na ten widok, a chłopak spojrzał na nią jak na wariatkę
-Na co czekasz?-spytała śmiejąc się-Rozbieraj się!
-Co?!-doszedł do niej sens wypowiedzi, przez co odwróciła się i pokryła rumieńcem
-Przecież muszę ci to przeprać bo będziesz się kleić!-zorientowała się że z tej sytuacji da się wyjść z twarzą-No, na co czekasz?
Uchiha niechętnie ściągnął koszulkę i w tym o to momencie zobaczyła, że z tej sytuacji nie da się wyjść z twarzą. Zobaczyła umięśniony tors Sasuke, wlepiała wzrok na jego 'kaloryfer', a on widząc zainteresowanie dziewczyny spiął mięśnie przez co wyglądał jeszcze lepiej. Dla Haruno wyglądał niczym młody bóg. Wzięła od niego mokrą koszulkę, dalej patrząc na rzeźbę chłopaka
-Zrób zdjęcie starczy na dłużej-powiedział przeczesując ręką włosy
Zielonookiej dwa razy powtarzać nie trzeba. Wyciągnęła szybko telefon i w mgnieniu oka zrobiła mu zdjęcie. Wyszedł trochę gorzej niż na żywo, ale i tak wyglądał jak bóg. Odwróciła się do lustra i zaczęła prać jego białą koszulkę. Wysuszyła ją w suszarce do rąk i oddała brunetowi. Ubrał ją i podszedł do niej niebezpiecznie blisko, dziewczyna nieświadoma cofnęła się o krok ale uderzyła biodrem o blat. Uniemożliwił jej drogę ucieczki. Chwycił ją za ramiona a ona lekko przestraszona patrzyła w jego kare tęczówki, które patrzyły w jej szmaragdowe oczy. Uniósł rękę na wysokość jej twarzy, bała się że ją uderzy, ale on tylko włożył za ucho niesforny kosmyk jej włosów. Sięgnął po coś za nią nie zmieniając pozycji, po chwili poczuła, że coś spływa po jej nowej bluzce. Sasuke trzymał rękę koło jej brzucha i zarówno jak po jego dłoni, jak po ubraniu spływało mydło. Podniosła wzrok na chłopaka z chęcią mordu w oczach, odsunął się na metr i zaśmiał się z kpiącym uśmieszkiem. Ona strzepnęła ruchem ręki mydło z jej bluzki i podchodząc do Uchihy wtarła mu je we włosy. Podeszła do umywalki i spojrzała na zniszczoną bluzkę, stała tyłem do czarnookiego. On doskoczył do niej i objął ją od tyłu, wsadził nos w jej włosy i zaciągnął się ich zapachem
-Zniszczyłeś mi bluzkę-szepnęła patrząc na jego odbicie w lustrze
-Wypiorę ci ją-jego oddech drażnił jej skórę przy szyi
Intuicyjnie odsunęła głowę robiąc mu większy dostęp do szyi, a on delikatnie musnął jej kark i nagle odsunął się jak oparzony. Ona mąci mu w głowię. Tak nie może być, znowu miał wątpliwości co do swojej misji, znów nie chciał jej zabijać. Dziewczyna patrzyła na niego z pytającą miną, miał smutne spojrzenie. Nie wiedziała co tak nagle zmieniło jego zachowanie, nie chciała by był smutny, nie chciała go uwodzić, a tym bardziej zabijać
-Ogarnij się Sakura-krzyczała do siebie w myślach, ale mina chłopaka mówiła że się nad czymś zastanawia
Bez żadnego planu, pomysłu, ani myśli podbiegła do niego i mocno przytuliła. Chłopak nie wiedział jak zareagować, więc stał jak słup
-Będzie dobrze-wspięła się na palce i szepnęła mu tuż przy uchu
W tym momencie do łazienki wpadła wściekła Karin, odepchnęła Haruno od Sasuke i cisnęła nią umywalkę przez co dziewczyna po raz kolejny tego dnia uderzyła się biodrem. Chwyciła się za bolące miejsce i syknęła z bólu, Karin zaśmiała się wrednie i przyległa do ramienia Uchihy. Ten skrzywił się z tego faktu oraz usiłował odepchnąć dziewczynę. Sakura za ten czas wstała, otrzepała się z niewidzialnego pyłu i wściekła wyszła z łazienki. Przed wejściem stał Inzuka, który patrzył na nią niepewnym wzrokiem. Ona nie myśląc ani chwili dłużej, chwyciła go za rękę i pociągnęła w stronę wyjścia z kina. Wsiadła na motor chłopaka i z piskiem odjechali w stronę domu dziewczyny
Była tak blisko, czułem to przyjemne ciepło rozchodzące się po ciele i nagle wpada Karin i wszystko niszczy. Kiedy otrząsnąłem się z pierwszej fali szoku jej już nie było, za to czerwonowłosa ciągnęła mnie w stronę wyjścia z kina. Trzęsła się niemiłosiernie, gdyż jej bluzka odsłaniała cały brzuch, a krótkie spodenki nie pomagały. Mimo że było mi ciepło nie miałem zamiaru oddawać jej kurtki. Wsiadłem do samochodu a z okularnicą pożegnałem się krótkim 'cześć' i odjechałem. Nie wiedziałem co teraz zrobić, pod bramą domu byłem chwile później. Wszedłem trzaskając za sobą drzwiami, po wejściu do kuchni zobaczyłem moją matkę ze zdziwioną miną
-Nieważne-mruknąłem otwierając drzwi lodówki-Co jutro na obiad?
Mama nic nie odpowiedziała tylko lekko pociągnęła mnie za ucho i odciągnęła od lodówki zamykając ją
-Wytłumacz się Uchiha-zacząła nie puszczając ucha-Czy ja muszę się dowiadywać od osób trzecich, że mój synek chodzi na randki i to z młodą Haruno?
Syknąłem cicho z bólu, a ręka matki puściła moje ucho i poczochrała włosy. Zaśmiała się cicho i usiadła na blacie, ja w ten czas poprawiłem włosy i wróciłem do poszukiwania czegoś do jedzenia. Jednak nic nie z nalawszy wyciągnąłem tylko butelkę wody
-Młodzieńcza miłość powraca-puściłem uwagę matki koło ucha nie rozumiejąc jej-Zaproś ją jutro na obiad
Zakrztusiłem się wodą słysząc słowa czarnowłosej kobiety, po napadzie kaszlu uspokoiłem się i oparłem plecami o drzwi lodówki
-Ale co z tatą i Itachim?-nie chciałbym aby ojciec i brat mieli większy kontakt z różowo-włosą
-Tata juto wróci późno, a Itachi ci jej chyba nie zabierze?-zaśmiała się po raz kolejny
-No ja nie wiem mamuś-kiedy usłyszałem głos brata wchodzącego do kuchni zakrztusiłem się ponownie-Sakura to fajna dziewczyna, Sasuke wszystko gra?
Rzuciłem mu nienawistne spojrzenie i uspokoiłem kolejny atak kaszlu, mama uderzyła starszego w tył głowy na co ten lekko się skrzywił
-Tylko spróbuj, a przez miesiąc będziesz zapieprzał na suchym chlebie!-warknęła a Itachi się zamknął-Nie wolno zabierać komuś dziewczyny! A w szczególności bratu!
Upiłem kolejny łyk napoju a do kuchni wszedł tata
-Sasuke znalazł sobie dziewczynę? Chcę ją poznać-zawartość mojej buzi znalazła się w zlewie-Sasuke, dziecko ogarnij się!
Wytarłem rękawem usta i powróciłem do mojej poprzedniej pozycji, patrzyłem na matkę błagającym wzrokiem i ona chyba zrozumiała moją prośbę
-O nie kochany!-zwróciła się do męża-Wystraszysz ją jeszcze i stracimy potencjalną kandydatkę do nazwiska Uchiha
Wszyscy w kuchni oprócz mnie wybuchli śmiechem, było mi strasznie głupio. Po co ja godziłem się na tą pieprzoną misję?! Wyszedłem z pomieszczenia zabierając resztkę wody, która została w butelce. Zatrzasnąłem drzwi do pokoju i rzuciłem się na łóżko wtulając twarz w poduszkę. Butelka z turlała się na ziemie i wydała cichy odgłos podczas upadku. Chwyciłem telefon i wystukałem wiadomość
NADAWCA:
Sasuke
WIADOMOŚĆ:
Wpadniesz jutro na obiad po szkole?
Podziękowałam Kibie za podwózkę i przeprosiłam za nieudany wieczór po czym zniknęłam za drzwiami domu. Ciocia siedziała w kuchni i grzebała w lodówce, ja siadłam na blacie za nią, a ona chyba mnie nie zauważyła
-Szukasz szczęścia w lodówce?-zaśmiałam się a ciocia lekko podskoczyła patrząc na mnie przez ramię
-Gdzieś być musi, nie mamy co żreć-skwitowała-I jak było na randce?
-Weź do mnie nie mów-westchnęłam i machnęłam ręką-To by koszmar, a nie randka, chociaż muszę przyznać że zazdroszczę Karin bycia z Sasuke
Tsunade popatrzyła na mnie jak na idiotkę i 'wyszła' z lodówki zamykając ją
-Ta Karin z czerwonymi włosami?-przytaknęłam na co ona znowu posłała mi dziwne spojrzenie-I ta małpa jest z Sasuke? My mówimy o tym samym Sasuke?
-Czarne włosy, czarne oczy i wszystko ma w dupie?-teraz to ciotka mi przytaknęła-To w takim razie tak, ten sam Sasuke Uchiha
-Przecież znam jego matkę!-krzyknęła zakładając ręce na piersi-Opowiadałam ci kiedyś o niej, ale mniejsza o to. Ona mi mówiła, że Sasuke nie znosi natarczywych fanek, to jakim cudem są razem?
-Zadanie domowe-machałam nogami w powietrzu a ręce miałam oparte na brzegu-Ja chodzę z Kibą
-Że co?-spojrzenie blondynki mówiło 'czy ty do mnie rozmawiasz? Jeżeli tak to idź się lecz'
W ten sposób Tsunade dowiedziała się wszystkiego od początku imprezy, aż do teraz. Wszystkie wzmianki o mafii, misji, Akatsuki, itp. zostały celowo przeze mnie pominięte lub zmienione. Po skończonej opowieści mój telefon za wibrował. Wyciągnęłam go z kieszeni i odczytałam treść, przez chwilę zastanawiałam się czy odmówić jednak misja jasno mi zabrania
-Ciociu obiadem martwić się nie musisz-zaśmiałam się pokazując jej wiadomość-Idę do jaskini lwa!
NADAWCA:
Sakura
WIADOMOŚĆ:
Z przyjemnością wpadnę zazdrośniku ;]
Uwielbiałam go tak nazywać, zazdrośnik lub gbur. Jednak w tym wypadku lepiej pasowało to pierwsze. Pożegnałam się z ciocią i zwlokłam moje zmęczone ciało z blatu. Po schodach prawie się wczołgałam, gdyż ból biodra dawał o sobie znać. Siniak murowany. Weszłam do pokoju i potykając się o własne nogi doszłam do łazienki i wskoczyłam pod prysznic. Zapomniałam lub nie chciało mi się ściągnąć ciuchów, mniejsza o to. Umyłam włosy i zaczęłam z siebie ściągać i tak już mokre ubrania. Zapach róż rozniósł się po łazience, drażniąc moje nozdrza. Wywlokłam się w samym ręczniku z łazienki i skierowałam się w stronę garderoby po piżamę. Dzisiaj szczególnie nie chciało mi się ubierać koszulki chłopców więc zarzuciłam na siebie za dużą bluzę z kapturem w odcieniu błękitu i tego samego koloru spodenki, które ledwo zasłaniały tyłek. Otworzyłam drzwi od pokoju i o mało co nie wypuściłam ręcznika. Na jej łóżku w najlepsze gadały Ino i Hinata. Weszłam szybko do pokoju i zamknęłam za sobą drzwi
-Co wy tu robicie?-spytałam zbierając ciuchy z podłogi, które pod wpływem impulsy wyrzuciłam-Nie możecie przychodzić o normalnych godzinach?
-Ale Sakura-zaczęła Hyuga-Jest dopiero 19:30, chyba nie zamierzasz iść spać?
Posłałam jej kpiące spojrzenie i zniknęłam za drzwiami łazienki, po chwili wyszłam i wciąż z mokrymi włosami położyłam się koło dziewczyn na łóżku. Westchnęłam głośno i zaczęłam im opowiadać o randce i odpowiadać na pytania Yamanaki, jaki to Uchiha jest naprawdę. Po paru godzinach rozmowy przeplatanej napadami śmiechu do pokoju wpadła jak burza Tsunade na co my wybuchłyśmy śmiechem
-O matko, to tylko wy dziewczyny!-powiedziała poprawiając bluzkę-Myślałam że to jacyś porywacze ryją się z mojej siostrzenicy
Hinata i Ino zaczęły chichotać, a ja wyprosiłam grzecznie ciocię mówiąc 'z takiego bóstwa, nikt się nie śmieje' oczywiście użyłam ironii. Okazało się, że moi goście nie mają pidżam i co gorsza ubrań na jutro. Chętnie użyczyłam im mojej garderoby z której wygrzebały jakieś ciuszki. Zasnęłyśmy we trzy na jednym łóżku, niestety tylko Ino się wyspała. Chrapała, kopała i gadała przez sen. Ja i Hina wstrzymywałyśmy napady śmiechu kiedy zaczęła mówić 'O tak Sasuke, zostanę twoją żoną. Pobierzmy się jeszcze dziś!'. Na jej nieszczęście nagrałyśmy to i jeszcze parę innych zdań takich jak 'Sasuke, nasze dzieci będą najpiękniejsze' lub 'Sasuke, kochanie nie zapomnij że jutro idziemy na ślub Sakury z Kibą'. Rano obudziłam się zaraz po Hinacie, którą puściłam pierwszą do łazienki. Kiedy obie byłyśmy ogarnięte postanowiłyśmy obudzić naszą 'śpiącą królewnę Uchiha'. Podeszłyśmy do łóżka po dwóch stronach i zaczęłyśmy krzyczeć
-Pani Uchiha, spóźni się pani na ślub pani Haruno!-zsynchronizowałyśmy się-Pani i pani Hyuga jesteście druhnami, a zakochani nie mogą na panią Uchihe czekać!
Ona jak głupia wyskoczyła z łóżka i zabierając ciuchy wbiegła do łazienki, po minucie wyszła ubrana ze zdziwioną miną. Ja z Hinatą przybiłyśmy sobie piątkę i już wszystkie trzy zeszłyśmy na śniadanie
-Nie uwierzycie, co mi się śniło?-Ino mówiła z pełnymi ustami
-Sasuke ci się oświadczył i mieliście iść na ślub Sakury?-spytała Tsunade wchodząc do kuchni
Nasze miny musiały być śmieszne bo ciocia się zaśmiała. Po chwili weszłyśmy do garażu i wyjechałyśmy moim kochanym autkiem. Droga do szkoły minęła wesoło i z uśmiechami skierowałyśmy się do wejścia ze szkoły. Jednak kiedy zauważyłam chłopaka, którego szukałam pożegnałam się z nimi. Zakradłam się od tyłu, ale zauważyłam Karin więc obrałam inny cel. Zakryłam mu oczy dłońmi i spytałam
-Kim jestem?-chłopak podniósł lekko głowę i powąchał moje dłonie
-Sakura-powiedział pewnym siebie głosem
-Na pewno?-spytałam zerkając potajemnie na Uchihe-Jesteś w stu procentach pewien?
-Jeżeli to ty Sakura to dostaje buziaka-zaśmiałam mu się do ucha-A jeżeli nie to możesz mnie uderzyć, więc to ty Sakura, mam rację?
-Masz rację-zdjęłam mu ręce z oczu i przeszłam przed niego patrząc mu w oczy-Jak udało ci się zgadnąć?
-Najpierw nagroda potem tłumaczenie-wspięłam się na palce i delikatnie cmoknęłam jego policzek-No to w takim razie ci powiem, tylko ty pachniesz tak ładnie. Tylko nie wiem co to za zapach
-Róże-wtrącił się do rozmowy Uchiha
-Zgadłeś
-Nie zgadłem-powiedział pewnie-Ja to wiedziałem
Objął mnie ramieniem, a Inzuka chciał coś powiedzieć ale przerwał mu Naruto, więc wszyscy poszliśmy pod sale, która była otwarta. W tej pozycji weszliśmy do klasy, gdyby wzrok Karin mógł zabijać, leżałabym martwa z milonem noży w ciele. Jednak ta małpa nie może mnie tknąć. Mimo to podeszła do nas i pchnęła mnie na ławkę. Syknęłam z bólu gdyż po raz kolejny uderzyłam się tym nieszczęsnym, posiniaczonym biodrem. Okularnica chciała do mnie podejść ale jak na zawołanie przede mną pojawiła się Ino z Hinatką oraz Ten. Sasuke pomógł mi wstać, nawet nie wiem kiedy znalazłam się na ziemi
-Przesuńcie się, chce jej przyłożyć-darła się na nas a ja nie miałam zamiaru jej ustąpić-Rusz się blondyno!
-Jeszcze raz zobaczę że choćby patrzysz na Sakure przypieprzę ci-warknęłam ostro, przez co Ino i Tenten spojrzały na mnie zaskoczone
-Ty mi grozisz?-spytała dziwnie machając wskazującym palcem
-Dołączamy się do gróźb-wtrąciły razem Mitsashi i Yamanaka
-Przesuńcie się-usłyszałyśmy za sobą
Odsunęłyśmy się by po chwili zobaczyć jak Haruno rzuca się z pięścią na Karin, nie myśląc zrobiłam to samo i wskoczyłam jej na plecy podduszając ją. Po chwili zobaczyłam Ino, która gryzie okularnice w nogę i Ten, która wali ją w ramię. Skura stała stała przed nią z zaciśniętą pięścią na jej kołnierzyku i była co chwile uderzana z pięści w brzuch przez czerwonowłosą. Ona nie była jej dłużna. Co chwile padały krzyki 'Nikt nie będzie podrywał mojego Sasuke' oczywiście krzyczała to Karin, z ust Haruno padały teksty typu 'Odwal się czerwona małpo'. Wszyscy wstrzymali oddech i zaprzestali swoich czynności, gdy drzwi klasy się otworzyły
Pomogłem jej wstać i poszedłem z Naruto do kibla, żeby zapalić. Kiedy wróciliśmy było już troszkę po dzwonku, a drzwi klasy były otwarte. W progu stał Kakashi z otwartą buzią, podbiegliśmy do niego i to zobaczyliśmy zdziwiło nas. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to Sakura. Z ust ciekła jej krew i była cała 'poszarpana', trzymała Karin za kołnierzyk i miała przystawioną pięść do jej twarzy, Karin stała w tej samej pozycji co różówo-włosa. Na jej plecach siedziała Hinata, która przymierzała się do kolejnego ciosu. Koło nich stała Tenten usiłowała po raz kolejny uderzyć okularnice w ramię. Na ziemi leżała Ino, która była wgryziona w nogę dziewczyny. Ze zdziwienia otworzyłem usta, tak jak Uzumaki
-Musimy je rozdzielić!-krzyknął nauczyciel, a tymczasowi chłopcy wzięli się do roboty
Neji chwycił Ino za nogę i pociągnął w przeciwnym kierunku od centrum zamieszania. Naruto chwycił Hinate w pasie i 'zerwał' ją z pleców Karin. Kiba odciągnął Haruno i przytrzymując ją w pasie przyciągnął ją tyłem do siebie na co lekko się skrzywiłem. Przerzuciłem sobie Karin w pasie a Kakashi złapał Ten za nadgarstki
-Ta idiotka zwariowała!-krzyknął Deidara i wszyscy znaleźli się wokół Sakury i Kiby
-O co poszło?-zirytowany nauczyciel nie wiedział co robić
-O Sasuke!-krzyknęła Karin tuląc się do moich pleców, zrzuciłem ją i postawiłem jak najdalej siebie-A jej pieski ją broniły!
-Ja ci dam pieski!-ryknęła Haruno i wyrwała się Kibie
Ruszyła pewnym krokiem w stronę Karin ale w pewnej chwili upadła. Reszta klasy zaczęła się śmiać z jej niezdarności
-No niezdaro wstawaj!-kucnąłem koło jej głowy-Sakura?-brak odzewu-Sakura?!-szturchnąłem jej ramię ale nie zareagowała-Sakura!
Podniosłem ją z ziemi, była nieprzytomna i tętno było ledwo wyczuwalne. Ona umierała w moich ramionach. Przede mną stanęli jej koledzy i nie mieli przyjaznych min
-Daj mi ją-warknął Pain, a ja odruchowo przycisnąłem ją bliżej siebie-Chcesz, żeby umarła?!
Oddałem ją szybko, a oni zniknęli za drzwiami klasy. Patrzyłem się tępo na białe drzwi, kiedy podeszła do mnie z wrednym uśmiechem
-Oj, Sasuke-zaczęła tuląc się do mnie-Nie martw się o tą krowę
-To wszystko twoja wina!-krzyknąłem odpychając ją od siebie-Gdyby nie ty to nic by się nie stało!
Wyszedłem z klasy i trzasnąłem za sobą drzwiami, wyszyłem przed szkołę. I usiadłem na jednej z wielu ławek, po chwili ze szkoły wybiegł Naruto a za nim reszta uczniów
-Gdzie dziewczyny-spytałem nie zauważając ich w tłumie-Co wy tu robicie?
-Dziewczyny razem z Karin poszły do dyra-rozsiadł się wygodnie na ławce-Kakashi odwołał dzisiaj nam lekcję przez to zamieszanie
Dołączyli do nas chłopaki i zaczęli rozmawiać ale ja nie mogłem się na niczym skupić, niby nie powinna mnie obchodzić jakaś dziewczyna. Ale ona wkradła się do mojej głowy i zawładnęła myślami. Przypomniałem sobie scenę z łazienki, to przyjemne ciepło i jej kojący głos. Zapach jej włosów i delikatna skóra
-Jeśli chcesz pomóc dzwoń do jej ciotki!-krzyk Hidana wyrwał go z marzeń-Jedziemy z nią do szpitala!
Byliśmy w parku za szkołą, myśleliśmy że sytuacja jest opanowana. To nie pierwszy raz, kiedy dostaje takich 'ataków'. Coraz bardziej przestraszony Deidara wyrzucał kolejne rzeczy z jej torby
-Nie ma!-krzyknął zrozpaczony-Nie ma ich przy sobie!
-Że co kurwa?!-Hidan doskoczył do niego i wyrwał mu torbę, przeszukał ją-Naprawdę ich nie ma!
-Głupia!-warknął Pain-Hidan idź do tego Uchihy, niech zadzwoni po jej ciotkę
-Musimy ją zabrać do szpitala!-krzyknąłem przerażony
-Wiemy debilu!-jako jedyny Pain był spokojny-Szybko Hidan, ona umiera!
On jak na zawołanie zniknął w krzakach, z pomocą Sasori'ego Sakura ponownie znalazła się w ramionach rudowłosego. On dał mi ją, gdyż byłem z nich najszybszy. Nie potrafię racjonalnie myśleć, nie nadaje się na kapitana. Oni już biegli w stronę auta Deidary, otrząsnąłem się i ruszyłem. Widziałem jeszcze Hidana, który krzyczał na Sasuke. Ten podniósł wzrok i spojrzał na nieprzytomną Haruno. Położyłem ją na tylnym siedzeniu, a sam usiadłem z przodu, za kierownicą siedział opanowany Pain. Ruszył z piskiem opon i po chwili byliśmy pod szpitalem. Wyciągnąłem zielonooką i wbiegliśmy do budynku
-Pomocy!-ryknął rudowłosy zwracając uwagę ludzi w recepcji-Ona zaraz umrze!
Podbiegli do nas przestraszeni lekarze i zabrali ją gdzieś. Jeden z pracowników podszedł do nas
-Co się stało?-spytał nerwowo-Proszę w skrócie nie mamy czasu
-Brała udział w bójce i zaczęła pluć krwią-mówił szybko Pain-Ona choruje na rzadką chorobę, gdzie podczas zmęczenia i krwotoku jej ciśnienie najpierw wysoko skacze, a potem nagle spada. Miała już kilka takich ataków jednak zawsze miała przy sobie tabletki, które pomagały. Tym razem ich nie miała i nie wiedzieliśmy co zrobić
-Pomóżcie jej!-krzyknąłem nerwowo
-Pomożemy-uspokajał mnie lekarz-Pamiętasz jakie to były tabletki?
-Niestety nie, ostatni atak miała niecały rok temu więc nie pamiętam-odparł spokojnie
-Dobrze, dziękuje-powiedział i zniknął
Usiedliśmy jak na szpilkach i milczeliśmy, po 20 minutach przyszła do nas pielęgniarka i kazała iść do domów. Pain uprzedził ja, żeby w razie komplikacji zadzwoniła do niego i odwiózł mnie
Widziałem Sakure, na rękach Gaary. Szybko wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do ciotki dziewczyny
-Dzień dobry Tsunade-sama-zacząłem nerwowo
-Czy coś się stało Sasuke?-wyczuła moje zdenerwowanie
-Nie...To znaczy Tak...
-Wysłów się!
-No dobrze-westchnąłem-Sakura jest w szpitalu
Po drugiej stronie słuchawki panowała głucha cisza, trwało to chwile ale ponownie usłyszał głos blondynki
-W którym?-spytała szybko i nerwowo
-Tym koło centrum
-Dobrze, dziękuje-rozłączyła się
Kiedy Sasuke przekazał mi informację od razu pojechałam do szpitala, kolejny dzień wolny z pracy. Nieważne. Ważna jest teraz Sakura. Łamałam wszystkie ograniczenia prędkości i dwa razy przejechałam na czerwonym świetle. Ale dzięki temu w szpitalu byłam chwilę wcześniej niż przypuszczał GPS. Wpadłam tam jak burza i skierowałam się do przemiłej pani z recepcji
-Pani do kogo?-jej miły głos doprowadził mnie do furii
-Sakura, dziewczyna z różowymi włosami-warknęłam-Sakura Haruno
-A pani jest z rodziny?-tym zdaniem mnie załatwiła
-Nie, jestem seryjnym mordercą-zakpiłam-Oczywiście, że jestem z rodziny! Jestem jej opiekunem prawnym!
-W takim razie proszę za mną-uśmiechnęła się sztucznie, a ja miałam ochotę zerwać jej ten uśmieszek z twarzy-Porozmawia pani z jej lekarzem
Mimo że wyprzedzałam ją ze 3 metry to trafiłam do odpowiedniego lekarza. Wpadłam bez pukania do jego gabinetu
-Co z nią?-spytałam opierając się rękami o biurko
-Jej stan nie jest dobry, ale stabilny-w tym momencie kamień spadł mi z serca
'Co powiesz na podwójna randkę? No wiesz ty i Uchiha, no i ja z Kibą?'
Nie musiała czekać długo na odpowiedź czerwonowłosej, gdyż odpisała jej po nie całych 2 minutach
'To super pomysł! Ale ty musisz poprosić Sasuke, bo mnie spławi. Tylko gdzie i kiedy?'
Zaśmiała się cicho, widząc zwierzenie okularnicy, jednak jej palce szybko przesuwały się po klawiaturze pisząc wiadomość
'Karin Uchihą się nie martw! Co powiesz na kino w centrum, a potem pójdziemy na spacer i może do jakiejś kawiarenki? Zapowiada się ciekawie, więc zgódź się! W naszym towarzystwie Sasuke cię nie odtrąci, gdyż tak czy siak musicie mieć razem zdjęcie. Przy okazji możemy mieć też w czwórkę!'
Karin niemal od razu napisała 'Zgoda!', więc spojrzała jeszcze raz na czat i na jej szczęście, czarnooki też był dostępny
'Masz plany na dzisiejszy wieczór?
Spytała mając nadzieję, że chwilę z nim popiszę. A on Chyba dał się wciągnąć w jej grę bo napisał tylko 'Może', co lekko zaintrygowało Haruno
'To co odpowiesz jak zaproponuje ci wypad do kina, dzisiaj wieczorem? Potem się zobaczy co będziemy robić'
'Będziemy tylko we dwoję?'
Ona śmiejąc się chicho odpisała mu to co on, 'Może'. Była pewna że teraz prychnął i z żałosnym wzrokiem mówił sobie 'Haruno jesteś dziecinna', nie, ona wiedziała że tak zrobił
'Najpierw się zgódź'- dopisała mu jeszcze, po czym nie czekając na odpowiedź zaczęła szukać swojego telefonu aby wysłać do Inzuki SMS'A ze zmianą planów
'Kiba, a co powiesz na podwójną randkę? Ty, ja, Karin i Uchiha. No wiesz, będzie uroczo! Proszę zgódź się!
Po chwili dostała odpowiedź zarówno jak i od Uchihy i od Inzuki. Oba miały tą samą treść 'Zgoda'. Chwilę jeszcze pisała z Sasuke, jednak kiedy zostały jej jedynie dwie godziny do umówionego spotkania, które miało się odbyć o 18. Szybko pobiegła do garderoby i z tego że wieczór był lekko chłodny postanowiła, że jak nie ubierze sukienki, nic się nie stanie. W stroju postawiła na wygodę niż seksowność, jednak jej podświadomość, że Karin ubierze się zupełnie na odwrót. Po szybkim prysznicu, suszyła włosy jednocześnie myjąc zęby. Lekki makijaż nadał jej twarzy przyjemnego wyrazu, przez co zapomniała o całym, dość emocjonującym dniu. Włosy zostawiła rozpuszczone przez co część wylądowała na jej ramionach, a inne spływały kaskadą po plecach. Zbiegła na dół po schodach i wpadła do gabinetu cioci oznajmiając, że idzie na randkę. Jak wielkie było zdziwienie blondynki gdy to usłyszała
-Nie jest żadnym mafjozą?-takie było pierwsze słowa, jakie usłyszała z ust ciotki po krótkim ogłoszeniom
Po chwili tłumaczenia, że Inzuka to nie gangster z ksywką 'Bodziu' dostała sporo kasy i wyszła z domu gdzie na podjeździe czekał na nią Kiba. Kiedy ją zobaczył uśmiech wpełzł mu na twarz, przywitała go lekkim pocałunkiem w policzek po czym wsiała na motor
Byli na miejscu parę minut później i jak się okazało czekała na nich tam pozostała dwójka zaproszonych. Kiba chcąc się pochwalić przed Uchihą zsiadł i podał rękę Haruno aby pomóc jej zejść, ona z uśmiechem przyjęła ją i po nie całej minucie szła z Inzuką pod rękę
-Cześć wam!-krzyknęła kiedy podeszli bliżej
Jej obawy się spełniły gdyż Karin miała na sobie nie za ciepły strój, pewnie potem wyżebra od Sasuke jego skórzaną kurtkę. Oczywiście chłopcy (Kiba) chcieli pójść na jakiś horror, a Sasuke nie miał nic przeciwko. Inzuce nie chodziło o nic innego, jak o stary sposób na poderwanie dziewczyny. Jednak reakcji dziewczyn to nawet Mojżesz by się nie spodziewał. Weszli na ciemną już salę i usiedli w następującej kolejności: Kiba, Sakura, Karin, Sasuke. Film się zaczął, już na pierwszej 'strasznej' scenie Karin wstała na równe nogi, krzycząc i rzucając na biednego Uchihe popcorn, który wysypał się na niego. Nasza Haruno nie była wcale lepsza, zamiast się bać to na jakichkolwiek scenach mordu, wybuchała śmiechem przez co nie raz była uciszana przez innych ludzi. Sasuke poszedł po popcorn, który swoją drogą zżarła mu Karin. Haruno piła właśnie cole, kiedy czarnowłosy przechodził koło Kiby, Karin czymś podekscytowana szarpnęła Haruno za rękę, ta nieświadoma pchnęła dłoń z kubkiem przed siebie przy okazję wylewając napój na Sasuke. Szybko go odstawiła i zakryła sobie dłońmi usta, a po chwili wybuchła niepohamowanym śmiechem. On wściekły stał nad nią, postanowiła zrobić cokolwiek aby się nie wściekał
-No chodź-rzuciła chwytając go za dłoń i ciągnąc w stronę wyjścia z sali
Kiba z chęcią mordu w oczach patrzał na tą scenę i na Sasuke
Wyszli z sali kinowej i dziewczyna dalej trzymając chłopaka za rękę pociągnęła go w stronę toalet. Puściła go lekko zarumieniona kiedy on spojrzał się wymownie na ich ręce splecione ze sobą. Zniknęła za drzwiami łazienki damskiej, ale po chwili drzwi się uchyliły i przez szparę wystawała tylko głowa dziewczyny
-No wchodź-mruknęła-Nikogo nie ma
On rozejrzał się po korytarzu i wszedł do łazienki oddzielonej czarnymi drzwiami. Była duża i przestronna, były tam dwa pomieszczenia, pierwsze z ogromnym lustrem i umywalkami. Kolejne czarne drzwi były otwarte na oścież i mógł zobaczyć szereg kabin. Sakura stała patrząc na chłopaka z rękami na biodrach, jej skromnym zdaniem wyglądał jak zmokły kot. Wyobraziła sobie czarnego kota z głową Uchihy, zaśmiała się na ten widok, a chłopak spojrzał na nią jak na wariatkę
-Na co czekasz?-spytała śmiejąc się-Rozbieraj się!
-Co?!-doszedł do niej sens wypowiedzi, przez co odwróciła się i pokryła rumieńcem
-Przecież muszę ci to przeprać bo będziesz się kleić!-zorientowała się że z tej sytuacji da się wyjść z twarzą-No, na co czekasz?
Uchiha niechętnie ściągnął koszulkę i w tym o to momencie zobaczyła, że z tej sytuacji nie da się wyjść z twarzą. Zobaczyła umięśniony tors Sasuke, wlepiała wzrok na jego 'kaloryfer', a on widząc zainteresowanie dziewczyny spiął mięśnie przez co wyglądał jeszcze lepiej. Dla Haruno wyglądał niczym młody bóg. Wzięła od niego mokrą koszulkę, dalej patrząc na rzeźbę chłopaka
-Zrób zdjęcie starczy na dłużej-powiedział przeczesując ręką włosy
Zielonookiej dwa razy powtarzać nie trzeba. Wyciągnęła szybko telefon i w mgnieniu oka zrobiła mu zdjęcie. Wyszedł trochę gorzej niż na żywo, ale i tak wyglądał jak bóg. Odwróciła się do lustra i zaczęła prać jego białą koszulkę. Wysuszyła ją w suszarce do rąk i oddała brunetowi. Ubrał ją i podszedł do niej niebezpiecznie blisko, dziewczyna nieświadoma cofnęła się o krok ale uderzyła biodrem o blat. Uniemożliwił jej drogę ucieczki. Chwycił ją za ramiona a ona lekko przestraszona patrzyła w jego kare tęczówki, które patrzyły w jej szmaragdowe oczy. Uniósł rękę na wysokość jej twarzy, bała się że ją uderzy, ale on tylko włożył za ucho niesforny kosmyk jej włosów. Sięgnął po coś za nią nie zmieniając pozycji, po chwili poczuła, że coś spływa po jej nowej bluzce. Sasuke trzymał rękę koło jej brzucha i zarówno jak po jego dłoni, jak po ubraniu spływało mydło. Podniosła wzrok na chłopaka z chęcią mordu w oczach, odsunął się na metr i zaśmiał się z kpiącym uśmieszkiem. Ona strzepnęła ruchem ręki mydło z jej bluzki i podchodząc do Uchihy wtarła mu je we włosy. Podeszła do umywalki i spojrzała na zniszczoną bluzkę, stała tyłem do czarnookiego. On doskoczył do niej i objął ją od tyłu, wsadził nos w jej włosy i zaciągnął się ich zapachem
-Zniszczyłeś mi bluzkę-szepnęła patrząc na jego odbicie w lustrze
-Wypiorę ci ją-jego oddech drażnił jej skórę przy szyi
Intuicyjnie odsunęła głowę robiąc mu większy dostęp do szyi, a on delikatnie musnął jej kark i nagle odsunął się jak oparzony. Ona mąci mu w głowię. Tak nie może być, znowu miał wątpliwości co do swojej misji, znów nie chciał jej zabijać. Dziewczyna patrzyła na niego z pytającą miną, miał smutne spojrzenie. Nie wiedziała co tak nagle zmieniło jego zachowanie, nie chciała by był smutny, nie chciała go uwodzić, a tym bardziej zabijać
-Ogarnij się Sakura-krzyczała do siebie w myślach, ale mina chłopaka mówiła że się nad czymś zastanawia
Bez żadnego planu, pomysłu, ani myśli podbiegła do niego i mocno przytuliła. Chłopak nie wiedział jak zareagować, więc stał jak słup
-Będzie dobrze-wspięła się na palce i szepnęła mu tuż przy uchu
W tym momencie do łazienki wpadła wściekła Karin, odepchnęła Haruno od Sasuke i cisnęła nią umywalkę przez co dziewczyna po raz kolejny tego dnia uderzyła się biodrem. Chwyciła się za bolące miejsce i syknęła z bólu, Karin zaśmiała się wrednie i przyległa do ramienia Uchihy. Ten skrzywił się z tego faktu oraz usiłował odepchnąć dziewczynę. Sakura za ten czas wstała, otrzepała się z niewidzialnego pyłu i wściekła wyszła z łazienki. Przed wejściem stał Inzuka, który patrzył na nią niepewnym wzrokiem. Ona nie myśląc ani chwili dłużej, chwyciła go za rękę i pociągnęła w stronę wyjścia z kina. Wsiadła na motor chłopaka i z piskiem odjechali w stronę domu dziewczyny
Była tak blisko, czułem to przyjemne ciepło rozchodzące się po ciele i nagle wpada Karin i wszystko niszczy. Kiedy otrząsnąłem się z pierwszej fali szoku jej już nie było, za to czerwonowłosa ciągnęła mnie w stronę wyjścia z kina. Trzęsła się niemiłosiernie, gdyż jej bluzka odsłaniała cały brzuch, a krótkie spodenki nie pomagały. Mimo że było mi ciepło nie miałem zamiaru oddawać jej kurtki. Wsiadłem do samochodu a z okularnicą pożegnałem się krótkim 'cześć' i odjechałem. Nie wiedziałem co teraz zrobić, pod bramą domu byłem chwile później. Wszedłem trzaskając za sobą drzwiami, po wejściu do kuchni zobaczyłem moją matkę ze zdziwioną miną
-Nieważne-mruknąłem otwierając drzwi lodówki-Co jutro na obiad?
Mama nic nie odpowiedziała tylko lekko pociągnęła mnie za ucho i odciągnęła od lodówki zamykając ją
-Wytłumacz się Uchiha-zacząła nie puszczając ucha-Czy ja muszę się dowiadywać od osób trzecich, że mój synek chodzi na randki i to z młodą Haruno?
Syknąłem cicho z bólu, a ręka matki puściła moje ucho i poczochrała włosy. Zaśmiała się cicho i usiadła na blacie, ja w ten czas poprawiłem włosy i wróciłem do poszukiwania czegoś do jedzenia. Jednak nic nie z nalawszy wyciągnąłem tylko butelkę wody
-Młodzieńcza miłość powraca-puściłem uwagę matki koło ucha nie rozumiejąc jej-Zaproś ją jutro na obiad
Zakrztusiłem się wodą słysząc słowa czarnowłosej kobiety, po napadzie kaszlu uspokoiłem się i oparłem plecami o drzwi lodówki
-Ale co z tatą i Itachim?-nie chciałbym aby ojciec i brat mieli większy kontakt z różowo-włosą
-Tata juto wróci późno, a Itachi ci jej chyba nie zabierze?-zaśmiała się po raz kolejny
-No ja nie wiem mamuś-kiedy usłyszałem głos brata wchodzącego do kuchni zakrztusiłem się ponownie-Sakura to fajna dziewczyna, Sasuke wszystko gra?
Rzuciłem mu nienawistne spojrzenie i uspokoiłem kolejny atak kaszlu, mama uderzyła starszego w tył głowy na co ten lekko się skrzywił
-Tylko spróbuj, a przez miesiąc będziesz zapieprzał na suchym chlebie!-warknęła a Itachi się zamknął-Nie wolno zabierać komuś dziewczyny! A w szczególności bratu!
Upiłem kolejny łyk napoju a do kuchni wszedł tata
-Sasuke znalazł sobie dziewczynę? Chcę ją poznać-zawartość mojej buzi znalazła się w zlewie-Sasuke, dziecko ogarnij się!
Wytarłem rękawem usta i powróciłem do mojej poprzedniej pozycji, patrzyłem na matkę błagającym wzrokiem i ona chyba zrozumiała moją prośbę
-O nie kochany!-zwróciła się do męża-Wystraszysz ją jeszcze i stracimy potencjalną kandydatkę do nazwiska Uchiha
Wszyscy w kuchni oprócz mnie wybuchli śmiechem, było mi strasznie głupio. Po co ja godziłem się na tą pieprzoną misję?! Wyszedłem z pomieszczenia zabierając resztkę wody, która została w butelce. Zatrzasnąłem drzwi do pokoju i rzuciłem się na łóżko wtulając twarz w poduszkę. Butelka z turlała się na ziemie i wydała cichy odgłos podczas upadku. Chwyciłem telefon i wystukałem wiadomość
NADAWCA:
Sasuke
WIADOMOŚĆ:
Wpadniesz jutro na obiad po szkole?
Podziękowałam Kibie za podwózkę i przeprosiłam za nieudany wieczór po czym zniknęłam za drzwiami domu. Ciocia siedziała w kuchni i grzebała w lodówce, ja siadłam na blacie za nią, a ona chyba mnie nie zauważyła
-Szukasz szczęścia w lodówce?-zaśmiałam się a ciocia lekko podskoczyła patrząc na mnie przez ramię
-Gdzieś być musi, nie mamy co żreć-skwitowała-I jak było na randce?
-Weź do mnie nie mów-westchnęłam i machnęłam ręką-To by koszmar, a nie randka, chociaż muszę przyznać że zazdroszczę Karin bycia z Sasuke
Tsunade popatrzyła na mnie jak na idiotkę i 'wyszła' z lodówki zamykając ją
-Ta Karin z czerwonymi włosami?-przytaknęłam na co ona znowu posłała mi dziwne spojrzenie-I ta małpa jest z Sasuke? My mówimy o tym samym Sasuke?
-Czarne włosy, czarne oczy i wszystko ma w dupie?-teraz to ciotka mi przytaknęła-To w takim razie tak, ten sam Sasuke Uchiha
-Przecież znam jego matkę!-krzyknęła zakładając ręce na piersi-Opowiadałam ci kiedyś o niej, ale mniejsza o to. Ona mi mówiła, że Sasuke nie znosi natarczywych fanek, to jakim cudem są razem?
-Zadanie domowe-machałam nogami w powietrzu a ręce miałam oparte na brzegu-Ja chodzę z Kibą
-Że co?-spojrzenie blondynki mówiło 'czy ty do mnie rozmawiasz? Jeżeli tak to idź się lecz'
W ten sposób Tsunade dowiedziała się wszystkiego od początku imprezy, aż do teraz. Wszystkie wzmianki o mafii, misji, Akatsuki, itp. zostały celowo przeze mnie pominięte lub zmienione. Po skończonej opowieści mój telefon za wibrował. Wyciągnęłam go z kieszeni i odczytałam treść, przez chwilę zastanawiałam się czy odmówić jednak misja jasno mi zabrania
-Ciociu obiadem martwić się nie musisz-zaśmiałam się pokazując jej wiadomość-Idę do jaskini lwa!
NADAWCA:
Sakura
WIADOMOŚĆ:
Z przyjemnością wpadnę zazdrośniku ;]
Uwielbiałam go tak nazywać, zazdrośnik lub gbur. Jednak w tym wypadku lepiej pasowało to pierwsze. Pożegnałam się z ciocią i zwlokłam moje zmęczone ciało z blatu. Po schodach prawie się wczołgałam, gdyż ból biodra dawał o sobie znać. Siniak murowany. Weszłam do pokoju i potykając się o własne nogi doszłam do łazienki i wskoczyłam pod prysznic. Zapomniałam lub nie chciało mi się ściągnąć ciuchów, mniejsza o to. Umyłam włosy i zaczęłam z siebie ściągać i tak już mokre ubrania. Zapach róż rozniósł się po łazience, drażniąc moje nozdrza. Wywlokłam się w samym ręczniku z łazienki i skierowałam się w stronę garderoby po piżamę. Dzisiaj szczególnie nie chciało mi się ubierać koszulki chłopców więc zarzuciłam na siebie za dużą bluzę z kapturem w odcieniu błękitu i tego samego koloru spodenki, które ledwo zasłaniały tyłek. Otworzyłam drzwi od pokoju i o mało co nie wypuściłam ręcznika. Na jej łóżku w najlepsze gadały Ino i Hinata. Weszłam szybko do pokoju i zamknęłam za sobą drzwi
-Co wy tu robicie?-spytałam zbierając ciuchy z podłogi, które pod wpływem impulsy wyrzuciłam-Nie możecie przychodzić o normalnych godzinach?
-Ale Sakura-zaczęła Hyuga-Jest dopiero 19:30, chyba nie zamierzasz iść spać?
Posłałam jej kpiące spojrzenie i zniknęłam za drzwiami łazienki, po chwili wyszłam i wciąż z mokrymi włosami położyłam się koło dziewczyn na łóżku. Westchnęłam głośno i zaczęłam im opowiadać o randce i odpowiadać na pytania Yamanaki, jaki to Uchiha jest naprawdę. Po paru godzinach rozmowy przeplatanej napadami śmiechu do pokoju wpadła jak burza Tsunade na co my wybuchłyśmy śmiechem
-O matko, to tylko wy dziewczyny!-powiedziała poprawiając bluzkę-Myślałam że to jacyś porywacze ryją się z mojej siostrzenicy
Hinata i Ino zaczęły chichotać, a ja wyprosiłam grzecznie ciocię mówiąc 'z takiego bóstwa, nikt się nie śmieje' oczywiście użyłam ironii. Okazało się, że moi goście nie mają pidżam i co gorsza ubrań na jutro. Chętnie użyczyłam im mojej garderoby z której wygrzebały jakieś ciuszki. Zasnęłyśmy we trzy na jednym łóżku, niestety tylko Ino się wyspała. Chrapała, kopała i gadała przez sen. Ja i Hina wstrzymywałyśmy napady śmiechu kiedy zaczęła mówić 'O tak Sasuke, zostanę twoją żoną. Pobierzmy się jeszcze dziś!'. Na jej nieszczęście nagrałyśmy to i jeszcze parę innych zdań takich jak 'Sasuke, nasze dzieci będą najpiękniejsze' lub 'Sasuke, kochanie nie zapomnij że jutro idziemy na ślub Sakury z Kibą'. Rano obudziłam się zaraz po Hinacie, którą puściłam pierwszą do łazienki. Kiedy obie byłyśmy ogarnięte postanowiłyśmy obudzić naszą 'śpiącą królewnę Uchiha'. Podeszłyśmy do łóżka po dwóch stronach i zaczęłyśmy krzyczeć
-Pani Uchiha, spóźni się pani na ślub pani Haruno!-zsynchronizowałyśmy się-Pani i pani Hyuga jesteście druhnami, a zakochani nie mogą na panią Uchihe czekać!
Ona jak głupia wyskoczyła z łóżka i zabierając ciuchy wbiegła do łazienki, po minucie wyszła ubrana ze zdziwioną miną. Ja z Hinatą przybiłyśmy sobie piątkę i już wszystkie trzy zeszłyśmy na śniadanie
-Nie uwierzycie, co mi się śniło?-Ino mówiła z pełnymi ustami
-Sasuke ci się oświadczył i mieliście iść na ślub Sakury?-spytała Tsunade wchodząc do kuchni
Nasze miny musiały być śmieszne bo ciocia się zaśmiała. Po chwili weszłyśmy do garażu i wyjechałyśmy moim kochanym autkiem. Droga do szkoły minęła wesoło i z uśmiechami skierowałyśmy się do wejścia ze szkoły. Jednak kiedy zauważyłam chłopaka, którego szukałam pożegnałam się z nimi. Zakradłam się od tyłu, ale zauważyłam Karin więc obrałam inny cel. Zakryłam mu oczy dłońmi i spytałam
-Kim jestem?-chłopak podniósł lekko głowę i powąchał moje dłonie
-Sakura-powiedział pewnym siebie głosem
-Na pewno?-spytałam zerkając potajemnie na Uchihe-Jesteś w stu procentach pewien?
-Jeżeli to ty Sakura to dostaje buziaka-zaśmiałam mu się do ucha-A jeżeli nie to możesz mnie uderzyć, więc to ty Sakura, mam rację?
-Masz rację-zdjęłam mu ręce z oczu i przeszłam przed niego patrząc mu w oczy-Jak udało ci się zgadnąć?
-Najpierw nagroda potem tłumaczenie-wspięłam się na palce i delikatnie cmoknęłam jego policzek-No to w takim razie ci powiem, tylko ty pachniesz tak ładnie. Tylko nie wiem co to za zapach
-Róże-wtrącił się do rozmowy Uchiha
-Zgadłeś
-Nie zgadłem-powiedział pewnie-Ja to wiedziałem
Objął mnie ramieniem, a Inzuka chciał coś powiedzieć ale przerwał mu Naruto, więc wszyscy poszliśmy pod sale, która była otwarta. W tej pozycji weszliśmy do klasy, gdyby wzrok Karin mógł zabijać, leżałabym martwa z milonem noży w ciele. Jednak ta małpa nie może mnie tknąć. Mimo to podeszła do nas i pchnęła mnie na ławkę. Syknęłam z bólu gdyż po raz kolejny uderzyłam się tym nieszczęsnym, posiniaczonym biodrem. Okularnica chciała do mnie podejść ale jak na zawołanie przede mną pojawiła się Ino z Hinatką oraz Ten. Sasuke pomógł mi wstać, nawet nie wiem kiedy znalazłam się na ziemi
-Przesuńcie się, chce jej przyłożyć-darła się na nas a ja nie miałam zamiaru jej ustąpić-Rusz się blondyno!
-Jeszcze raz zobaczę że choćby patrzysz na Sakure przypieprzę ci-warknęłam ostro, przez co Ino i Tenten spojrzały na mnie zaskoczone
-Ty mi grozisz?-spytała dziwnie machając wskazującym palcem
-Dołączamy się do gróźb-wtrąciły razem Mitsashi i Yamanaka
-Przesuńcie się-usłyszałyśmy za sobą
Odsunęłyśmy się by po chwili zobaczyć jak Haruno rzuca się z pięścią na Karin, nie myśląc zrobiłam to samo i wskoczyłam jej na plecy podduszając ją. Po chwili zobaczyłam Ino, która gryzie okularnice w nogę i Ten, która wali ją w ramię. Skura stała stała przed nią z zaciśniętą pięścią na jej kołnierzyku i była co chwile uderzana z pięści w brzuch przez czerwonowłosą. Ona nie była jej dłużna. Co chwile padały krzyki 'Nikt nie będzie podrywał mojego Sasuke' oczywiście krzyczała to Karin, z ust Haruno padały teksty typu 'Odwal się czerwona małpo'. Wszyscy wstrzymali oddech i zaprzestali swoich czynności, gdy drzwi klasy się otworzyły
Pomogłem jej wstać i poszedłem z Naruto do kibla, żeby zapalić. Kiedy wróciliśmy było już troszkę po dzwonku, a drzwi klasy były otwarte. W progu stał Kakashi z otwartą buzią, podbiegliśmy do niego i to zobaczyliśmy zdziwiło nas. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to Sakura. Z ust ciekła jej krew i była cała 'poszarpana', trzymała Karin za kołnierzyk i miała przystawioną pięść do jej twarzy, Karin stała w tej samej pozycji co różówo-włosa. Na jej plecach siedziała Hinata, która przymierzała się do kolejnego ciosu. Koło nich stała Tenten usiłowała po raz kolejny uderzyć okularnice w ramię. Na ziemi leżała Ino, która była wgryziona w nogę dziewczyny. Ze zdziwienia otworzyłem usta, tak jak Uzumaki
-Musimy je rozdzielić!-krzyknął nauczyciel, a tymczasowi chłopcy wzięli się do roboty
Neji chwycił Ino za nogę i pociągnął w przeciwnym kierunku od centrum zamieszania. Naruto chwycił Hinate w pasie i 'zerwał' ją z pleców Karin. Kiba odciągnął Haruno i przytrzymując ją w pasie przyciągnął ją tyłem do siebie na co lekko się skrzywiłem. Przerzuciłem sobie Karin w pasie a Kakashi złapał Ten za nadgarstki
-Ta idiotka zwariowała!-krzyknął Deidara i wszyscy znaleźli się wokół Sakury i Kiby
-O co poszło?-zirytowany nauczyciel nie wiedział co robić
-O Sasuke!-krzyknęła Karin tuląc się do moich pleców, zrzuciłem ją i postawiłem jak najdalej siebie-A jej pieski ją broniły!
-Ja ci dam pieski!-ryknęła Haruno i wyrwała się Kibie
Ruszyła pewnym krokiem w stronę Karin ale w pewnej chwili upadła. Reszta klasy zaczęła się śmiać z jej niezdarności
-No niezdaro wstawaj!-kucnąłem koło jej głowy-Sakura?-brak odzewu-Sakura?!-szturchnąłem jej ramię ale nie zareagowała-Sakura!
Podniosłem ją z ziemi, była nieprzytomna i tętno było ledwo wyczuwalne. Ona umierała w moich ramionach. Przede mną stanęli jej koledzy i nie mieli przyjaznych min
-Daj mi ją-warknął Pain, a ja odruchowo przycisnąłem ją bliżej siebie-Chcesz, żeby umarła?!
Oddałem ją szybko, a oni zniknęli za drzwiami klasy. Patrzyłem się tępo na białe drzwi, kiedy podeszła do mnie z wrednym uśmiechem
-Oj, Sasuke-zaczęła tuląc się do mnie-Nie martw się o tą krowę
-To wszystko twoja wina!-krzyknąłem odpychając ją od siebie-Gdyby nie ty to nic by się nie stało!
Wyszedłem z klasy i trzasnąłem za sobą drzwiami, wyszyłem przed szkołę. I usiadłem na jednej z wielu ławek, po chwili ze szkoły wybiegł Naruto a za nim reszta uczniów
-Gdzie dziewczyny-spytałem nie zauważając ich w tłumie-Co wy tu robicie?
-Dziewczyny razem z Karin poszły do dyra-rozsiadł się wygodnie na ławce-Kakashi odwołał dzisiaj nam lekcję przez to zamieszanie
Dołączyli do nas chłopaki i zaczęli rozmawiać ale ja nie mogłem się na niczym skupić, niby nie powinna mnie obchodzić jakaś dziewczyna. Ale ona wkradła się do mojej głowy i zawładnęła myślami. Przypomniałem sobie scenę z łazienki, to przyjemne ciepło i jej kojący głos. Zapach jej włosów i delikatna skóra
-Jeśli chcesz pomóc dzwoń do jej ciotki!-krzyk Hidana wyrwał go z marzeń-Jedziemy z nią do szpitala!
Byliśmy w parku za szkołą, myśleliśmy że sytuacja jest opanowana. To nie pierwszy raz, kiedy dostaje takich 'ataków'. Coraz bardziej przestraszony Deidara wyrzucał kolejne rzeczy z jej torby
-Nie ma!-krzyknął zrozpaczony-Nie ma ich przy sobie!
-Że co kurwa?!-Hidan doskoczył do niego i wyrwał mu torbę, przeszukał ją-Naprawdę ich nie ma!
-Głupia!-warknął Pain-Hidan idź do tego Uchihy, niech zadzwoni po jej ciotkę
-Musimy ją zabrać do szpitala!-krzyknąłem przerażony
-Wiemy debilu!-jako jedyny Pain był spokojny-Szybko Hidan, ona umiera!
On jak na zawołanie zniknął w krzakach, z pomocą Sasori'ego Sakura ponownie znalazła się w ramionach rudowłosego. On dał mi ją, gdyż byłem z nich najszybszy. Nie potrafię racjonalnie myśleć, nie nadaje się na kapitana. Oni już biegli w stronę auta Deidary, otrząsnąłem się i ruszyłem. Widziałem jeszcze Hidana, który krzyczał na Sasuke. Ten podniósł wzrok i spojrzał na nieprzytomną Haruno. Położyłem ją na tylnym siedzeniu, a sam usiadłem z przodu, za kierownicą siedział opanowany Pain. Ruszył z piskiem opon i po chwili byliśmy pod szpitalem. Wyciągnąłem zielonooką i wbiegliśmy do budynku
-Pomocy!-ryknął rudowłosy zwracając uwagę ludzi w recepcji-Ona zaraz umrze!
Podbiegli do nas przestraszeni lekarze i zabrali ją gdzieś. Jeden z pracowników podszedł do nas
-Co się stało?-spytał nerwowo-Proszę w skrócie nie mamy czasu
-Brała udział w bójce i zaczęła pluć krwią-mówił szybko Pain-Ona choruje na rzadką chorobę, gdzie podczas zmęczenia i krwotoku jej ciśnienie najpierw wysoko skacze, a potem nagle spada. Miała już kilka takich ataków jednak zawsze miała przy sobie tabletki, które pomagały. Tym razem ich nie miała i nie wiedzieliśmy co zrobić
-Pomóżcie jej!-krzyknąłem nerwowo
-Pomożemy-uspokajał mnie lekarz-Pamiętasz jakie to były tabletki?
-Niestety nie, ostatni atak miała niecały rok temu więc nie pamiętam-odparł spokojnie
-Dobrze, dziękuje-powiedział i zniknął
Usiedliśmy jak na szpilkach i milczeliśmy, po 20 minutach przyszła do nas pielęgniarka i kazała iść do domów. Pain uprzedził ja, żeby w razie komplikacji zadzwoniła do niego i odwiózł mnie
Widziałem Sakure, na rękach Gaary. Szybko wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do ciotki dziewczyny
-Dzień dobry Tsunade-sama-zacząłem nerwowo
-Czy coś się stało Sasuke?-wyczuła moje zdenerwowanie
-Nie...To znaczy Tak...
-Wysłów się!
-No dobrze-westchnąłem-Sakura jest w szpitalu
Po drugiej stronie słuchawki panowała głucha cisza, trwało to chwile ale ponownie usłyszał głos blondynki
-W którym?-spytała szybko i nerwowo
-Tym koło centrum
-Dobrze, dziękuje-rozłączyła się
Kiedy Sasuke przekazał mi informację od razu pojechałam do szpitala, kolejny dzień wolny z pracy. Nieważne. Ważna jest teraz Sakura. Łamałam wszystkie ograniczenia prędkości i dwa razy przejechałam na czerwonym świetle. Ale dzięki temu w szpitalu byłam chwilę wcześniej niż przypuszczał GPS. Wpadłam tam jak burza i skierowałam się do przemiłej pani z recepcji
-Pani do kogo?-jej miły głos doprowadził mnie do furii
-Sakura, dziewczyna z różowymi włosami-warknęłam-Sakura Haruno
-A pani jest z rodziny?-tym zdaniem mnie załatwiła
-Nie, jestem seryjnym mordercą-zakpiłam-Oczywiście, że jestem z rodziny! Jestem jej opiekunem prawnym!
-W takim razie proszę za mną-uśmiechnęła się sztucznie, a ja miałam ochotę zerwać jej ten uśmieszek z twarzy-Porozmawia pani z jej lekarzem
Mimo że wyprzedzałam ją ze 3 metry to trafiłam do odpowiedniego lekarza. Wpadłam bez pukania do jego gabinetu
-Co z nią?-spytałam opierając się rękami o biurko
-Jej stan nie jest dobry, ale stabilny-w tym momencie kamień spadł mi z serca
sobota, 18 kwietnia 2015
Ohayō :(
Witajcie :( Niestety jest was znacznie mniej niż na początku. Chociaż narzekać nie powinnam, obecnie wyświetleń na moim blogu jest 132, za co baaaardzoooo dziękuje. Jednak na początku, pierwsze posty miały po 12, 11 a nawet 18 wyświetleń. Za to ostatnie miały po 5-6. Może przestaliście odwiedzać mój blog bo wam się znudził? A może zaleźliście inny blog o podobnej tematyce? Ja sama wiele takich czytam, jednak gdy chcę zostawić komentarz patrzę, że ostatni wpis był 3 lata temu. Nie wiedzę wtedy sensu komentowania, jednak kiedy posty były np. tydzień, dzień, miesiąc temu to chętnie skomentuje. Jednak jeszcze nie trafiłam na 'aktualny' blog o SasuSaku. Chciałabym was prosić o polecanie mi w miarę aktualnych blogów o tej parzę, jeżeli nie chcecie w komentarzach to zapraszam na GG:53651633. O, dzisiaj była tylko jedna osoba a cztery dni temu aż dwadzieścia. Pozdrawiam tą jedną osobę, która dzisiaj weszła sprawdzić czy jest coś nowego
Hoshi
Hoshi
czwartek, 16 kwietnia 2015
7. Wypchaj się...
Obudziła się jak codzień-6.01. Koło niej nie było chłopaka, z którym zasypiała. Stwierdziła że to nawet lepiej, poszła do garderoby i wyciągnęła zwykłe ciuchy. Nie bolała ją głowa i nie chciało jej się pić więc nawet lekko się uśmiechała. Jednak kiedy weszła do łazienki i spojrzała do lustra przestraszyła się własnego odbicia
-O matko!-krzyknęła wypuszczając ubranie z rąk-Jak ja wyglądam? Jakby mnie coś połknęło, strawiło a następnie wypluło
Miała sińce pod oczami, włosy upięte w rozwalonego warkocza żyły własnym życiem, a na polikach miała jeszcze ślady po łzach. Weszła pod prysznic i zmyła z siebie trudy wczorajszego dnia. Pamiętała wszystko, doskonale ale miała misje i musiała ją wykonać. Ubrała się i wysuszyła umyte włosy. Lekki makijaż prawie zasłonił jej poranny stan lecz dalej nie było idealnie. Beżowa bejsbolówka i przetarte rurki były idealne na dzisiaj. Zarzuciła na to krótką jeansową kurtkę i podwinęła rękawy do łokci. Całość dopełniał długi naszyjnik z sową i beżowe okulary przeciwsłoneczne, które ubrała na włosy. Ciocia czekała na nią z śniadaniem, więc spakowała swoje rzeczy i wzięła przygotowaną przez Tsunade kanapkę. Wyszła, uprzednio założyła na nogi trampki z flagą Anglii i wyszła z domu przez wejście do garażu. Po chwilę siedziała w swoim Porsche Panamera, które uwielbiała. Przekręciła kluczyk w stacyjce i usłyszała cudowny warkot silnika, wyjechała z garażu i skierowała się pod dom jej przyjaciółki
Siedziała na schodkach przed domem czekając na różowo-włosą, po chwili usłyszała klakson, który wyrwał ją z zamyślenia. Bez wahania wstała ze schodów i otworzyła drzwi na tylnym siedzeniu
-Cześć!-przywitała się zamykając drzwi-To teraz po Ino
-A co z Tenten?-spytała ruszając z podjazdu-Nie jedzie z nami?
-Jest chora-powiedziała opierając ręce na fotelach-Z miłości...
-Że co?-zaśmiała się zielonooka-Mówimy o tej samej zbuntowanej Tenten?
-Tak!-zachichotała uroczo-Podoba się jej Neji
-Hinata nie żartuj!-mówiła śmiejąc się-Tenten i Neji? Będzie ostro...
Zajechały na podjazd państwa Yamanaka i po chwili z pięknego domu wybiegła blondyna o niebieskich oczach, wpadła do samochodu niczym burza i kazała jechać
-Słyszałaś o Tenten?-spytała się po chwili blondynka
Różowo-włosa pokiwała głową na 'tak' a Ino dopadła jej telefon, który zaczął wibrować
-Halo?-odebrała nie patrząc kto dzwoni-Z tej strony prywatna sekretarka panny Haruno, przekierować rozmowę?
-Eeee-usłyszała w odpowiedzi-Mógłbym prosić z pani przełożoną?
Yamanaka zaśmiała się i podała zielonookiej telefon, mruknęła 'do ciebie' i wszczęła rozmowę z Hinatą
-Czego?-warknęła sprawdzając kto zaszczycił ja rozmową-Jadę do szkoły
-Jak po wczoraj?-spytał-Jak się trzymasz? Pamiętasz cokolwiek?
-Tak-powiedziała chłodno-A ty kaca przez przypadek nie masz? Bo jakoś nigdy cie nie interesowało co u mnie...
-Przestań już!-wkurzyła się-Mogłabyś choć raz odpuścić!
-Odwal się-warknęła-Dajcie mi spokój! Wiem co mam robić i doskonale wiesz, że ja nigdy nie odpuszczam! Więc daj mi w jakimś normalnym nastroju dotrzeć do tej szkoły! Chyba że chcesz abyśmy inaczej porozmawiali!
-Nie...-przerwała mu
-W takim razie żegnam Deidara!-krzyknęła do telefonu i rozłączyła się
Jej przyjaciółki spojrzały na nią lekko wystraszone, lecz ona skupiła się na jeździe. Po paru minutach już w przyjemnej atmosferze dotarły pod szkołę
Nie wiele pamiętał z poprzedniego wieczoru. Jedyne co miał w głowię to śliczne szmaragdowe oczy, które bardzo mu się podobały. Jednak widział też Karin, z którą się całował. Na to wspomnienie wielce się skrzywił i zszedł z motoru i schował kask pod siedzenie. Przeczesał ręką czarne włosy oraz poprawił skórzaną kurtkę. Podążył w stronę wejścia do szkoły ale zobaczył tam dziewczynę, która jak na zawołanie znalazła się koło niego. Wtuliła się w jego ramię i bezskutecznie usiłowała pocałować bruneta. Na schodach prowadzących do szkoły ujrzał drobną sylwetkę różowo-włosej. Była do niego tyłem, nie widziała go jednak zawołał ją Naruto, który stanął niespodziewanie koło Uchihy
-Sakura!-krzyknął a dziewczyna oraz jej przyjaciółki odwróciły się w jej stronę
Szukała osobnika wołającego ją lecz tłum znajdujący się przed nią utrudniał jej to. Wreszcie znalazła, był to Uzumaki, który pomógł w odnalezieniu siebie poprzez podniesienie ręki w górę. Przywołał ją gestem jednak ona przeniosła wzrok na Sasuke i Karin. Zdenerwowała się, wiedziała że jeżeli czerwonowłosa będzie kręciła się w pobliżu czarnowłosego jej misję diabli wzięli. Była zła, a Naruto tylko pogarszał sytuację. Jej dobry humor zepsuły zdjęcia z imprezy, następnie Deidara, a teraz on. Chwyciła Hinate i Ino za nadgarstki i ruszyła przeciskając się, w stronę chłopaka. Zajęło jej to chwilkę bo przystanęła, gdy minęła chłopaka, który był uderzająco podobny do Pain'a. Kiedy przetarła oczy jego już nie było. Musiało jej się jej wydawać, niewzruszona ruszyła w dalszą drogę. Kiedy dotarła na miejsce razem ze zdziwionymi przyjaciółkami zmierzyła chłodnym spojrzeniem bruneta i okularnice. Spojrzała na blondyna bez wyrazu twarzy
-Coś się stało?-spytała troszkę wrednie-Zaraz mamy lekcję...
-Tak wiem-odparł uśmiechając się-Chciałem się ciebie spytać czemu wczoraj tak szybko wyszłaś i co się właściwie stało, czemu płakałaś?
Haruno zacisnęła dłoń w pięść i spojrzała na czubki swoich butów, czuła na sobie zdziwione spojrzenia przyjaciółek. Nie chciała mu odpowiadać jednak podniosła głowę i spojrzała w radosne tęczówki blondyna, po czym przeniosła spojrzenie na bruneta, który nie zwracał uwagi na klejącą się do niego Karin
-Nie ważne-mruknęła i chciała odejść ale poczuła mocny uścisk na nadgarstku
Odwróciła się w stronę 'napastnika', była to Ino. Jej spojrzenie sprawiało, że Haruno miała ochotę się do niej przytulić i wszystko jej opowiedzieć. Jedyne co zrobiła to wyszarpała rękę z uścisku i szepnęła 'przepraszam' i odeszła od zdziwionych osób. Skierowała się do łazienki, walnęła pięścią o ścianę i spojrzała w lustro, które było przed nią. Bała się siebie, była agresywna i bała się ufać. Była wściekła, nie na Sasuke, nie na Ino, na Naruto i Deidare też nie. Była wściekła jedynie na siebie
-Miałaś być normalna!-warknęła do swojego odbicia-Znowu chcesz być tą złą?! Ogarnij się, bo na razie misja stoi w miejscu! Chciałaś być normalna! Więc kto ci broni?! Kto ci stoi na przeszkodzie? Nikt inny jak ty!
Powarczała jeszcze chwilę, a kiedy usłyszała dzwonek sygnalizujący zaczęcie lekcji uspokoiła się i opuściła łazienkę
Była już przed drzwiami klasy kiedy zauważyła znajomą grupę chłopaków, coś zagotowało się w niej. Podbiegła do nich i stanęła między nimi, mierzyli się wzrokiem
-Co tu robicie?!-warknęła-Mówcie!
-Spokojnie Haruno-powiedział Sasori
-Chodzimy do szkoły-dodał Pain
Czyli nie pomyliła się, dziś rano to jego widziała. Zrozumiała, że mają dopilnować aby misja przebiegała zgodnie z planem. Była wściekła, że Akatsuki wysłała ich żeby ją pilnowali. Chciała na nich nakrzyczeć, a nawet nie przeszkadzałoby jej jakby wszczęła z nimi bójkę. Otworzyła usta aby coś powiedzieć ale niespodziewanie koło niej zjawił się Kakashi
-Na lekcję!-pogonił ich-A wy musicie być nowymi uczniami, jak widzę poznaliście już Sakurę
-Tak proszę pana-zaśmiał się Hidan
Poszli za nim do klasy ale nauczyciel wszedł pierwszy, mieli wejść wszyscy kiedy powie że dołączyli nowi. Nic prostszego, szczególnie że Haruno nie była im obca. Jak powiedział nauczyciel zaczął coś mówić jednak po chwili ogłosił
-Nasze grono klasowe znów się powiększy-powiedział i wskazał na drzwi-Mam nadzieję że powitacie miło nowych uczniów
Otworzyła drzwi i weszli wszyscy do sali, wyglądali groźnie. Sakura dalej była zła a oni z chłodnymi wyrazami twarzy weszli zaraz za nią, no może nie wszyscy. Ten głupek Deidara został na zewnątrz, usiłując uciec jednak jedno złowrogie spojrzenie zielonookiej sprawiło, że ogarnął się w pewnym stopniu i wszedł naburmuszony wszedł do klasy
-Tak wiec to są Pain, Sasori, Hidan Gaara i Deidara za to Sakurę już znacie-mówił wesoło-Może opowiecie coś o sobie
-Obejdzie się bez tego...-zaczął Gaara ale Deidara mu przerwał
-Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi!-krzyknął na co reszta była zażenowana jego zachowaniem-I to od zawszę! Jako dzieciaki biliśmy się na patyki, my jako drużyna i zawszę wygrywaliśmy! Jesteśmy niezwyciężeni!
Na wspomnienie bijatyk zaśmiali się cicho i rozeszli się do ławek. Gaara chciał aby dziewczyna usiadła z nim, jednak ona poszła z uśmiechem na ustach do Ino, z którą pogrążyła się w rozmowie. Sasori usiadł z blondynem a Pain z Hidanem, więc on musiał usiąść sam. Kiba pomachał do Haruno z uśmiechem a ona odwzajemniła gest po czym wróciła do rozmowy. Nauczyciel zaczął lekcję ale widząc ignorujących go uczniów, postanowił zachęcić ich do lekcji
-Będą mundurki-mruknął cicho ale z cwanym uśmiechem
-Że co?!-oburzyła się niezadowolona Karin-Ale to nie fair!
Na jednej z przerw zauważył różowo-włosą istotkę przy szafce. Była sama, więc podszedł do niej
-Cześć- odwróciła się do niego i spojrzała się na niego spod długich rzęs-Słuchaj...
-Cześć-odpowiedziała sucho zamykając szafkę-O co chodzi? Nie ma przy tobie tej czerwonowłosej małpy? A to szkoda...
-A co, jesteś zazdrosna?-zaśmiał się na co ona prychnęła
-Niby o co?-wyciągnęła telefon i pokazała mu po chwili zdjęcie-O to? Nie bardzo
Miała rację, na zdjęcie Karin siedziała na nim okrakiem i lizała go po twarzy. On ręce trzymał na jej tyłku. Nie było to piękne zdjęcie, więc skrzywił się, a ona ponownie prychnęła
-Nic nie pamiętam-westchnął a dziewczyna uniosła brew do góry i złożyła ręce na piersiach
-Nie wierzę ci-warknęła
On chwycił ją za nadgarstek na co syknęła z bólu. Ciągnął ją do korytarza, na który nikt nie zagląda. Nie pomylił się i tym razem nie było tam nikogo. Ustawił dziewczynę pod ścianą i unieruchomił jej ręce, gdyż trzymał je nad jej głową. Szarpała się chwilę ale widząc brak skuteczności tracenia siły zaprzestała tej bezsensownej czynności, patrzył w jej szmaragdowe oczy i skojarzył fakty. Ona też była na tej imprezie, przypomniał mu się ich wczorajszy taniec na ulicy i pocałunek, do którego prawię doszło. Chwycił jedną rękę oba jej nadgarstki, a drugą ręką objął ją w pasie i przycisnął bliżej siebie.Stykali się ciałami co jej w ogóle nie pasowało. Za to tego co zrobił Uchiha nie spodziewała się, puścił jej ręce i po prostu ją przytulił. Ona nie wiedząc co zrobić, stała będąc jak w amoku. Po chwili odsunął się od niej i widząc zdziwienie na jej twarzy, wziął jej ręce i oplótł je sobie w pasie po czym znów przytulił ją. Tym razem odwzajemniła uścisk, chwytając go mocniej
-Jesteś w tym beznadziejna-zaśmiał się jej do ucha drażniąc oddechem jej szyję
-Oj wypchaj się Uchiha-również się lekko zaśmiała-Przez ciebie płakałam, wisisz mi wyjście do lodziarni
Nie myślała co mówi, a kiedy doszedł do niej sens jej wypowiedzi pokryła się rumieńcem. Myślała że to będzie normalne, a jednak nie. Zawsze kiedy była smutna przez któregoś z jej przyjaciół on zabierał ją na lody. Flying Dragon reagują nerwowo na jej łzy i starają się jej jakoś to wynagrodzić zabierając ją na lody. Zapomniała, że Uchiha nic o tym nie wiedział. Ta sytuacja z każdą chwilą stawała się coraz bardziej niezręczna
Przez niego płakała? Dla niego było to nierealne. Żadna dziewczyna przez niego nie płakała. Zrobiło mu się głupio, nie chciał aby przez niego była smutna. Chwila... Co on myśli. Przecież i tak ją zabiję. Teraz miał okropne wyrzuty sumienia. Chciał jej to wynagrodzić, odsunął się od dziewczyny
-To po wypadzie na lody, pójdziemy do mnie i...-nie dokończył bo poczuł ból na prawym policzku
Odruchowo złapał się za miejsce bólu i spojrzał wściekły na dziewczynę, która go uderzyła-Głupia babo! Nie dałaś mi skończyć! Pójdziemy do mnie i zjemy tam obiad!
Ona wkurzona wbiła mu lekko palec wskazujący w klatkę, a z jej oczu tryskały nieznane mu iskierki zaciętości
-Głupią babą to możesz być ty!-warknęła-Jeszcze raz mnie tak nazwiesz to oberwiesz mocniej!
Chciała odejść ale uniemożliwił jej dalszą drogę gdyż po raz kolejny tego dnia chwycił ją za nadgarstek, szarpnęła z całej siły ręką ale on tylko umocnił chwyt przez co zacisnęła mocno oczy. Nie chciała pokazać mu, że ją to boli, więc zacisnęła mocno oczy i szarpnęła się ponownie ale on znów chwycił ją mocniej. Syknęła z bólu i odwróciła się do niego przodem z chęcią mordu w oczach
-Puść-warknęła ale widząc jego wredny uśmieszek odpuściła sobie warczenie-To boli...-dodała szeptem
Bransoletki wbijały się jej w rękę zostawiając krwawe ślady. Opuściła wzrok i zobaczyła że wzdłuż jej dłoni płynie szkarłatna ciecz, spojrzał się na nadgarstek dziewczyny i szybko ją puścił. Ona korzystając z okazji ściągnęła bransoletki i schowała je do kieszeni spodni. Wytarła krew dłonią, Uchiha tylko patrzył na jej poczynania
-Chodź-rzekł-Trzeba to przemyć
-Chyba cię coś boli!-krzyknęła zła-Daj se spokój, sama sobie poradzę. Poza tym to twoja wina!
Nie słuchał jej, chwycił ją w pasie i przerzucił ją sobie przez ramię. Zdziwiona dziewczyna zaczęła warczeć, krzyczeć i przeklinać na niego. Wszedł do pustej ,damskiej łazienki i postawił ją. Ona w geście buntu nie pozwoliła mu przemyć ręki, jednak widząc jego zirytowane spojrzenie zaśmiała się cicho i podała mu dłoń. Włączył wodą i trzymając jej rękę wsadził ją pod chłodny strumień. Dziewczyna chicho syknęła na co się lekko uśmiechnął
-Taka jesteś waleczna-zaśmiał się-A tu zwykłe przemycie rany ją boli
Poszedł do składzika sprzątaczki, mieszczącego się w każdej ubikacji damskiej i wyciągnął apteczkę a z niej bandaż, Haruno stawiała lekki opór jednak po chwili złagodniała i w spokoju mógł dokończyć wiązanie bandaża
Trwała ostatnia lekcja, a Sakury na niej nie było, miejsce koło niej było puste. Niepokoiła się o przyjaciółkę gdyż bruneta także nie było. Mimo, że chłopak się jej podobał miała o nim swoje własne, niepodważalne zdanie-Sasuke to babiarz. Cholernie przystojny babiarz
-Gdzie ona jest?-podskoczyła wystraszona na dźwięk głosu Gaary, który podszedł do niej
-Nie wiem-mruknęła patrząc na niego, nie wiedząc czemu wyglądał na złego
A jak wielkie było jej zaskoczenie gdy drzwi klasy się otworzyły, a w nich stanął Sasuke z przewieszoną dziewczyną przez ramię. Na pewno nie większe kiedy ją odstawił i okazało się że to Sakura. Nikt nic nie mówił, patrzyli się na tą scenę z otwartymi ustami. Nawet nauczyciel języka japońskiego, który swoją drogą był nieprzewidywalny. Dziewczyna poprawiła ramiączko plecaku i poszła do ławki. Chłopak uczynił to samo, przez chwilę wszyscy milczeli
-Co to ma znaczyć?!-krzyknął zirytowany nauczyciel-Panie Uchiha, może mi to pan wytłumaczyć?!
Brunet niechętnie i powoli podnosił się z krzesła, ale różowo-włosa już stała i otworzyła usta żeby coś powiedzieć
-To moja wina-mruknęła podchodząc do nauczyciela-Skaleczyłam się i Sasuke pomógł mi opatrzyć ranę-wyciągnęła w jego stronę owinięty nadgarstek a on go dokładnie obejrzał
-Co się stało?-spytał chłodno nauczyciel-Chyba nie chciałaś zrobić sobie krzywdy?
-Nie!-krzyknęła ożywiona dziewczyna-Wywróciłam się i bransoletki wbiły mi się w rękę
-Powiedzmy że ci wierzę-zaśmiał się starzec-Ale skoro już tu stoisz to zapraszam na środek dodatkowo Inzuke, Ino oraz Uchihe-najdziwniejsze w tym nauczycielu było jednak to że do chłopców zwracał się tylko po nazwiskach, za to żadnej z dziewczyn nie wymówił jeszcze godności-Przyda się jeszcze Karin, Hinata, Hyuga oraz Uzumaki
-Po co?-spytał znudzonym głosem Kiba wstając
-Zrobimy małe doświadczenie-odpowiedział tajemniczo i pociągnął Haruno za łokieć pod tablicę, gdzie zbierały się wybrane osoby
Nauczyciel zabrał plecak dziewczyny i odłożył go pod ławkę, po czym skacząc jak królik wrócił do zdziwionych uczniów, który coraz bardziej wątpili w normalny stan psychiczny pana Kusaki. Stali w niedbałym szeregu, kiedy nauczyciel przeskanował każdego z nich osobno wzrokiem. Obszedł ich na około po czym zwrócił się reszty klasy
-Jak już pewnie zauważyliście, różnią się od siebie-zaczął wymachiwać rękami przez co uderzył Haruno łokciem w brzuch, po czym Uchiha chwycił ją za ramię i odsunął od miotającego się nauczyciela-Wybacz Sakura, tak więc kontynuując nie bez powodu wybrałem tą oto ósemkę. Każdy z nich różni się nie tylko wyglądem jak i charakterem-usiadł na dębowym biurku patrząc na lekko spłoszone dziewczęta, po czym podszedł do niech od tyłu i na środek popchnął dwie z niech-Na przykład Hinata i Sakura, nie mają nawet zbliżonych charakterów, jak oceniacie Hinate?
-Nieśmiała
-Miła
-Nieszkodliwa
-Mądra
Padało jeszcze dużo innych komentarzy ale kiedy padł tekst 'a co powiecie o Sakurze' wszyscy rozgadali się jeszcze bardziej. Do oceniania przyłączyli się jej przyjaciele, którzy mimo krótkiej znajomości mówili jakby wiedzieli o niej wszystko
-Ładna!-krzyknął Deidara na co reszta starej drużyny się zaśmiała
-Nieobliczalna!-zaśmiał się Hidan
-Agresywna!-dodał Pain
-Zaskakująca-powiedział z lekkim uśmiechem Sasuke
Opinii nie było końca lecz kiedy nauczyciel kazał im się zamknąć posłuchali, wstał z biurka i podszedł do dwóch dziewczyn po czym przeskanował je ponownie
-Jak widzicie są to dwie różne osoby o zupełnie przeciwnych charakterach, więc dlaczego są przyjaciółkami? Dlaczego Ino i Karin, które wbrew pozoru mają dużo wspólnego się nie cierpią?
Porównał jeszcze resztę osób ale żadnemu nie pozwolił się ruszyć z miejsca. Chwycił Ino za ramię i postawił na przeciwko Kiby, Hinatke przemieścił do Sasuke, Karin stanęła przed obliczem Uzumaki'ego, za to Haruno wylądowała z Nejim. Stali nie pewnie patrząc na nauczyciela-szalenca, którego coraz bardziej się obawiali. Ino wyglądała jakby miała zaraz uderzyć Kibe, gdyż pokłócili się, Hinata cała czerwona patrzyła na obojętną twarz Uchihy. Uzumaki i Karin brzydzili się sobą za to Neji objął Haruno ramieniem i zaczęli wesoło rozmawiać jak starzy przyjaciele
-Te pary jak te nie mają prawa bytu-mówił machając rękami-Jednak kiedy zrobimy małe poprawki-mówiąc zabierał i podmieniał po kolei dziewczyny, tak że teraz było mniej więcej tak jak tego oczekiwali, gdyż Karin która podczas podmiany krzyczała na nauczyciela, że musi być z Uchihą bo są parą. Ten nie mając większego wyboru, spełnił jej oczekiwanie. Tym samym sprawiając że powstały takie a nie inne pary:
1.Karin x Sasuke
2.Hinata x Naruto
3.Sakura x Kiba
4.Ino x Neji
Dostali informacje, że przez tydzień mają zachowywać się jak para i codziennie mają sobie robić zdjęcia i nagrywać krótki filmik o ich 'związku', niektórzy się cieszyli a niektórzy mniej...
Była wściekła! Kiba jest fajny i wiedziała, że nie będzie się z nim nudzić ale w tym tempie nigdy nie uwiedzie Sasuke! Szczególnie teraz kiedy kręci się koło niego ta małpa Karin..., zresztą nich straci! Wyrwie Uchihe na zazdrość! Kiba spadł jej z nieba! Jeszcze jest jego kumplem to będzie ją przy nim chwalił! Bosko! Jej złość wyparowała zupełnie kiedy zabrzmiał dzwonek, a do ławki zawitał jej tymczasowy 'chłopak'
-Hej Sakura-przywitał się mimo, że dziś rano mówił to samo-To może podrzucę cię do domu?
Przechyliła się lekko w prawo i gdy była upewniona, że Uchiha na nich patrzy wróciła do swojej naturalnej pozycji
-Z przyjemnością-uśmiechnęła się zalotnie-To co, idziemy?
Nie czekając na odpowiedź chwyciła go za rękę i pociągnęła w stronę wyjścia ze szkoły. W progu minęła Sasuke ale minęła go bez słowa i dalej ciągnęła chłopaka. Kiedy wyszli ze szkoły wyrównał z nią kroku, po czym dalej trzymając się za dłonie przeszli przez parking zatrzymując się koło motoru
Minęła go w drzwiach za sobą ciągnęła roześmianego Kibe. Złość przeradzała się w wściekłość kiedy stanął koło niego nauczyciel i jak gdyby nic powiedział
-Chyba dobrze ich dobrałem
-A ona nie mogła być ze mną?!-krzyknął zirytowany w stronę nauczyciela-Dlaczego dał mi pan tą Karin?!
On wzruszył ramionami i wyprosił go z sali, wyszedł lekko wystraszony swojego 'związku' z Karin. Dalej nie wiedział jakim cudem całował się z nią na tej imprezie, było to dla niego czymś dziwnym. Miał mocną głowę do alkoholu, a świadomie tego by nie zrobił. Przed szkołą zobaczył Kibe, który podaje rękę dziewczynie. Pomagał Haruno wsiąść na motor, a co jeżeli ona się w nim zakocha? W tedy z jego misji nici. Ukuło go coś w sercu kiedy widział że z uśmiechem na ustach przytula się do jego pleców i puszcza oczko do Uchihy. Potem ze śmiechem odjechali z podjazdu. Zacisnął dłoń w pięść, a koło niego zjawił się Uzumaki
-Czujesz coś do niej?-spytał kładąc rękę na ramieniu bruneta-Podoba ci się?
-A odwal się Naruto!-warknął strzepując jego dłoń-Kiedyś ci powiem! A teraz daj mi spokój, nie mam czasu
Blondyn widząc złość czarnookiego zaśmiał się cicho i rozeszli się w swoje strony
-O matko!-krzyknęła wypuszczając ubranie z rąk-Jak ja wyglądam? Jakby mnie coś połknęło, strawiło a następnie wypluło
Miała sińce pod oczami, włosy upięte w rozwalonego warkocza żyły własnym życiem, a na polikach miała jeszcze ślady po łzach. Weszła pod prysznic i zmyła z siebie trudy wczorajszego dnia. Pamiętała wszystko, doskonale ale miała misje i musiała ją wykonać. Ubrała się i wysuszyła umyte włosy. Lekki makijaż prawie zasłonił jej poranny stan lecz dalej nie było idealnie. Beżowa bejsbolówka i przetarte rurki były idealne na dzisiaj. Zarzuciła na to krótką jeansową kurtkę i podwinęła rękawy do łokci. Całość dopełniał długi naszyjnik z sową i beżowe okulary przeciwsłoneczne, które ubrała na włosy. Ciocia czekała na nią z śniadaniem, więc spakowała swoje rzeczy i wzięła przygotowaną przez Tsunade kanapkę. Wyszła, uprzednio założyła na nogi trampki z flagą Anglii i wyszła z domu przez wejście do garażu. Po chwilę siedziała w swoim Porsche Panamera, które uwielbiała. Przekręciła kluczyk w stacyjce i usłyszała cudowny warkot silnika, wyjechała z garażu i skierowała się pod dom jej przyjaciółki
Siedziała na schodkach przed domem czekając na różowo-włosą, po chwili usłyszała klakson, który wyrwał ją z zamyślenia. Bez wahania wstała ze schodów i otworzyła drzwi na tylnym siedzeniu
-Cześć!-przywitała się zamykając drzwi-To teraz po Ino
-A co z Tenten?-spytała ruszając z podjazdu-Nie jedzie z nami?
-Jest chora-powiedziała opierając ręce na fotelach-Z miłości...
-Że co?-zaśmiała się zielonooka-Mówimy o tej samej zbuntowanej Tenten?
-Tak!-zachichotała uroczo-Podoba się jej Neji
-Hinata nie żartuj!-mówiła śmiejąc się-Tenten i Neji? Będzie ostro...
Zajechały na podjazd państwa Yamanaka i po chwili z pięknego domu wybiegła blondyna o niebieskich oczach, wpadła do samochodu niczym burza i kazała jechać
-Słyszałaś o Tenten?-spytała się po chwili blondynka
Różowo-włosa pokiwała głową na 'tak' a Ino dopadła jej telefon, który zaczął wibrować
-Halo?-odebrała nie patrząc kto dzwoni-Z tej strony prywatna sekretarka panny Haruno, przekierować rozmowę?
-Eeee-usłyszała w odpowiedzi-Mógłbym prosić z pani przełożoną?
Yamanaka zaśmiała się i podała zielonookiej telefon, mruknęła 'do ciebie' i wszczęła rozmowę z Hinatą
-Czego?-warknęła sprawdzając kto zaszczycił ja rozmową-Jadę do szkoły
-Jak po wczoraj?-spytał-Jak się trzymasz? Pamiętasz cokolwiek?
-Tak-powiedziała chłodno-A ty kaca przez przypadek nie masz? Bo jakoś nigdy cie nie interesowało co u mnie...
-Przestań już!-wkurzyła się-Mogłabyś choć raz odpuścić!
-Odwal się-warknęła-Dajcie mi spokój! Wiem co mam robić i doskonale wiesz, że ja nigdy nie odpuszczam! Więc daj mi w jakimś normalnym nastroju dotrzeć do tej szkoły! Chyba że chcesz abyśmy inaczej porozmawiali!
-Nie...-przerwała mu
-W takim razie żegnam Deidara!-krzyknęła do telefonu i rozłączyła się
Jej przyjaciółki spojrzały na nią lekko wystraszone, lecz ona skupiła się na jeździe. Po paru minutach już w przyjemnej atmosferze dotarły pod szkołę
Nie wiele pamiętał z poprzedniego wieczoru. Jedyne co miał w głowię to śliczne szmaragdowe oczy, które bardzo mu się podobały. Jednak widział też Karin, z którą się całował. Na to wspomnienie wielce się skrzywił i zszedł z motoru i schował kask pod siedzenie. Przeczesał ręką czarne włosy oraz poprawił skórzaną kurtkę. Podążył w stronę wejścia do szkoły ale zobaczył tam dziewczynę, która jak na zawołanie znalazła się koło niego. Wtuliła się w jego ramię i bezskutecznie usiłowała pocałować bruneta. Na schodach prowadzących do szkoły ujrzał drobną sylwetkę różowo-włosej. Była do niego tyłem, nie widziała go jednak zawołał ją Naruto, który stanął niespodziewanie koło Uchihy
-Sakura!-krzyknął a dziewczyna oraz jej przyjaciółki odwróciły się w jej stronę
Szukała osobnika wołającego ją lecz tłum znajdujący się przed nią utrudniał jej to. Wreszcie znalazła, był to Uzumaki, który pomógł w odnalezieniu siebie poprzez podniesienie ręki w górę. Przywołał ją gestem jednak ona przeniosła wzrok na Sasuke i Karin. Zdenerwowała się, wiedziała że jeżeli czerwonowłosa będzie kręciła się w pobliżu czarnowłosego jej misję diabli wzięli. Była zła, a Naruto tylko pogarszał sytuację. Jej dobry humor zepsuły zdjęcia z imprezy, następnie Deidara, a teraz on. Chwyciła Hinate i Ino za nadgarstki i ruszyła przeciskając się, w stronę chłopaka. Zajęło jej to chwilkę bo przystanęła, gdy minęła chłopaka, który był uderzająco podobny do Pain'a. Kiedy przetarła oczy jego już nie było. Musiało jej się jej wydawać, niewzruszona ruszyła w dalszą drogę. Kiedy dotarła na miejsce razem ze zdziwionymi przyjaciółkami zmierzyła chłodnym spojrzeniem bruneta i okularnice. Spojrzała na blondyna bez wyrazu twarzy
-Coś się stało?-spytała troszkę wrednie-Zaraz mamy lekcję...
-Tak wiem-odparł uśmiechając się-Chciałem się ciebie spytać czemu wczoraj tak szybko wyszłaś i co się właściwie stało, czemu płakałaś?
Haruno zacisnęła dłoń w pięść i spojrzała na czubki swoich butów, czuła na sobie zdziwione spojrzenia przyjaciółek. Nie chciała mu odpowiadać jednak podniosła głowę i spojrzała w radosne tęczówki blondyna, po czym przeniosła spojrzenie na bruneta, który nie zwracał uwagi na klejącą się do niego Karin
-Nie ważne-mruknęła i chciała odejść ale poczuła mocny uścisk na nadgarstku
Odwróciła się w stronę 'napastnika', była to Ino. Jej spojrzenie sprawiało, że Haruno miała ochotę się do niej przytulić i wszystko jej opowiedzieć. Jedyne co zrobiła to wyszarpała rękę z uścisku i szepnęła 'przepraszam' i odeszła od zdziwionych osób. Skierowała się do łazienki, walnęła pięścią o ścianę i spojrzała w lustro, które było przed nią. Bała się siebie, była agresywna i bała się ufać. Była wściekła, nie na Sasuke, nie na Ino, na Naruto i Deidare też nie. Była wściekła jedynie na siebie
-Miałaś być normalna!-warknęła do swojego odbicia-Znowu chcesz być tą złą?! Ogarnij się, bo na razie misja stoi w miejscu! Chciałaś być normalna! Więc kto ci broni?! Kto ci stoi na przeszkodzie? Nikt inny jak ty!
Powarczała jeszcze chwilę, a kiedy usłyszała dzwonek sygnalizujący zaczęcie lekcji uspokoiła się i opuściła łazienkę
Była już przed drzwiami klasy kiedy zauważyła znajomą grupę chłopaków, coś zagotowało się w niej. Podbiegła do nich i stanęła między nimi, mierzyli się wzrokiem
-Co tu robicie?!-warknęła-Mówcie!
-Spokojnie Haruno-powiedział Sasori
-Chodzimy do szkoły-dodał Pain
Czyli nie pomyliła się, dziś rano to jego widziała. Zrozumiała, że mają dopilnować aby misja przebiegała zgodnie z planem. Była wściekła, że Akatsuki wysłała ich żeby ją pilnowali. Chciała na nich nakrzyczeć, a nawet nie przeszkadzałoby jej jakby wszczęła z nimi bójkę. Otworzyła usta aby coś powiedzieć ale niespodziewanie koło niej zjawił się Kakashi
-Na lekcję!-pogonił ich-A wy musicie być nowymi uczniami, jak widzę poznaliście już Sakurę
-Tak proszę pana-zaśmiał się Hidan
Poszli za nim do klasy ale nauczyciel wszedł pierwszy, mieli wejść wszyscy kiedy powie że dołączyli nowi. Nic prostszego, szczególnie że Haruno nie była im obca. Jak powiedział nauczyciel zaczął coś mówić jednak po chwili ogłosił
-Nasze grono klasowe znów się powiększy-powiedział i wskazał na drzwi-Mam nadzieję że powitacie miło nowych uczniów
Otworzyła drzwi i weszli wszyscy do sali, wyglądali groźnie. Sakura dalej była zła a oni z chłodnymi wyrazami twarzy weszli zaraz za nią, no może nie wszyscy. Ten głupek Deidara został na zewnątrz, usiłując uciec jednak jedno złowrogie spojrzenie zielonookiej sprawiło, że ogarnął się w pewnym stopniu i wszedł naburmuszony wszedł do klasy
-Tak wiec to są Pain, Sasori, Hidan Gaara i Deidara za to Sakurę już znacie-mówił wesoło-Może opowiecie coś o sobie
-Obejdzie się bez tego...-zaczął Gaara ale Deidara mu przerwał
-Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi!-krzyknął na co reszta była zażenowana jego zachowaniem-I to od zawszę! Jako dzieciaki biliśmy się na patyki, my jako drużyna i zawszę wygrywaliśmy! Jesteśmy niezwyciężeni!
Na wspomnienie bijatyk zaśmiali się cicho i rozeszli się do ławek. Gaara chciał aby dziewczyna usiadła z nim, jednak ona poszła z uśmiechem na ustach do Ino, z którą pogrążyła się w rozmowie. Sasori usiadł z blondynem a Pain z Hidanem, więc on musiał usiąść sam. Kiba pomachał do Haruno z uśmiechem a ona odwzajemniła gest po czym wróciła do rozmowy. Nauczyciel zaczął lekcję ale widząc ignorujących go uczniów, postanowił zachęcić ich do lekcji
-Będą mundurki-mruknął cicho ale z cwanym uśmiechem
-Że co?!-oburzyła się niezadowolona Karin-Ale to nie fair!
Na jednej z przerw zauważył różowo-włosą istotkę przy szafce. Była sama, więc podszedł do niej
-Cześć- odwróciła się do niego i spojrzała się na niego spod długich rzęs-Słuchaj...
-Cześć-odpowiedziała sucho zamykając szafkę-O co chodzi? Nie ma przy tobie tej czerwonowłosej małpy? A to szkoda...
-A co, jesteś zazdrosna?-zaśmiał się na co ona prychnęła
-Niby o co?-wyciągnęła telefon i pokazała mu po chwili zdjęcie-O to? Nie bardzo
Miała rację, na zdjęcie Karin siedziała na nim okrakiem i lizała go po twarzy. On ręce trzymał na jej tyłku. Nie było to piękne zdjęcie, więc skrzywił się, a ona ponownie prychnęła
-Nic nie pamiętam-westchnął a dziewczyna uniosła brew do góry i złożyła ręce na piersiach
-Nie wierzę ci-warknęła
On chwycił ją za nadgarstek na co syknęła z bólu. Ciągnął ją do korytarza, na który nikt nie zagląda. Nie pomylił się i tym razem nie było tam nikogo. Ustawił dziewczynę pod ścianą i unieruchomił jej ręce, gdyż trzymał je nad jej głową. Szarpała się chwilę ale widząc brak skuteczności tracenia siły zaprzestała tej bezsensownej czynności, patrzył w jej szmaragdowe oczy i skojarzył fakty. Ona też była na tej imprezie, przypomniał mu się ich wczorajszy taniec na ulicy i pocałunek, do którego prawię doszło. Chwycił jedną rękę oba jej nadgarstki, a drugą ręką objął ją w pasie i przycisnął bliżej siebie.Stykali się ciałami co jej w ogóle nie pasowało. Za to tego co zrobił Uchiha nie spodziewała się, puścił jej ręce i po prostu ją przytulił. Ona nie wiedząc co zrobić, stała będąc jak w amoku. Po chwili odsunął się od niej i widząc zdziwienie na jej twarzy, wziął jej ręce i oplótł je sobie w pasie po czym znów przytulił ją. Tym razem odwzajemniła uścisk, chwytając go mocniej
-Jesteś w tym beznadziejna-zaśmiał się jej do ucha drażniąc oddechem jej szyję
-Oj wypchaj się Uchiha-również się lekko zaśmiała-Przez ciebie płakałam, wisisz mi wyjście do lodziarni
Nie myślała co mówi, a kiedy doszedł do niej sens jej wypowiedzi pokryła się rumieńcem. Myślała że to będzie normalne, a jednak nie. Zawsze kiedy była smutna przez któregoś z jej przyjaciół on zabierał ją na lody. Flying Dragon reagują nerwowo na jej łzy i starają się jej jakoś to wynagrodzić zabierając ją na lody. Zapomniała, że Uchiha nic o tym nie wiedział. Ta sytuacja z każdą chwilą stawała się coraz bardziej niezręczna
Przez niego płakała? Dla niego było to nierealne. Żadna dziewczyna przez niego nie płakała. Zrobiło mu się głupio, nie chciał aby przez niego była smutna. Chwila... Co on myśli. Przecież i tak ją zabiję. Teraz miał okropne wyrzuty sumienia. Chciał jej to wynagrodzić, odsunął się od dziewczyny
-To po wypadzie na lody, pójdziemy do mnie i...-nie dokończył bo poczuł ból na prawym policzku
Odruchowo złapał się za miejsce bólu i spojrzał wściekły na dziewczynę, która go uderzyła-Głupia babo! Nie dałaś mi skończyć! Pójdziemy do mnie i zjemy tam obiad!
Ona wkurzona wbiła mu lekko palec wskazujący w klatkę, a z jej oczu tryskały nieznane mu iskierki zaciętości
-Głupią babą to możesz być ty!-warknęła-Jeszcze raz mnie tak nazwiesz to oberwiesz mocniej!
Chciała odejść ale uniemożliwił jej dalszą drogę gdyż po raz kolejny tego dnia chwycił ją za nadgarstek, szarpnęła z całej siły ręką ale on tylko umocnił chwyt przez co zacisnęła mocno oczy. Nie chciała pokazać mu, że ją to boli, więc zacisnęła mocno oczy i szarpnęła się ponownie ale on znów chwycił ją mocniej. Syknęła z bólu i odwróciła się do niego przodem z chęcią mordu w oczach
-Puść-warknęła ale widząc jego wredny uśmieszek odpuściła sobie warczenie-To boli...-dodała szeptem
Bransoletki wbijały się jej w rękę zostawiając krwawe ślady. Opuściła wzrok i zobaczyła że wzdłuż jej dłoni płynie szkarłatna ciecz, spojrzał się na nadgarstek dziewczyny i szybko ją puścił. Ona korzystając z okazji ściągnęła bransoletki i schowała je do kieszeni spodni. Wytarła krew dłonią, Uchiha tylko patrzył na jej poczynania
-Chodź-rzekł-Trzeba to przemyć
-Chyba cię coś boli!-krzyknęła zła-Daj se spokój, sama sobie poradzę. Poza tym to twoja wina!
Nie słuchał jej, chwycił ją w pasie i przerzucił ją sobie przez ramię. Zdziwiona dziewczyna zaczęła warczeć, krzyczeć i przeklinać na niego. Wszedł do pustej ,damskiej łazienki i postawił ją. Ona w geście buntu nie pozwoliła mu przemyć ręki, jednak widząc jego zirytowane spojrzenie zaśmiała się cicho i podała mu dłoń. Włączył wodą i trzymając jej rękę wsadził ją pod chłodny strumień. Dziewczyna chicho syknęła na co się lekko uśmiechnął
-Taka jesteś waleczna-zaśmiał się-A tu zwykłe przemycie rany ją boli
Poszedł do składzika sprzątaczki, mieszczącego się w każdej ubikacji damskiej i wyciągnął apteczkę a z niej bandaż, Haruno stawiała lekki opór jednak po chwili złagodniała i w spokoju mógł dokończyć wiązanie bandaża
Trwała ostatnia lekcja, a Sakury na niej nie było, miejsce koło niej było puste. Niepokoiła się o przyjaciółkę gdyż bruneta także nie było. Mimo, że chłopak się jej podobał miała o nim swoje własne, niepodważalne zdanie-Sasuke to babiarz. Cholernie przystojny babiarz
-Gdzie ona jest?-podskoczyła wystraszona na dźwięk głosu Gaary, który podszedł do niej
-Nie wiem-mruknęła patrząc na niego, nie wiedząc czemu wyglądał na złego
A jak wielkie było jej zaskoczenie gdy drzwi klasy się otworzyły, a w nich stanął Sasuke z przewieszoną dziewczyną przez ramię. Na pewno nie większe kiedy ją odstawił i okazało się że to Sakura. Nikt nic nie mówił, patrzyli się na tą scenę z otwartymi ustami. Nawet nauczyciel języka japońskiego, który swoją drogą był nieprzewidywalny. Dziewczyna poprawiła ramiączko plecaku i poszła do ławki. Chłopak uczynił to samo, przez chwilę wszyscy milczeli
-Co to ma znaczyć?!-krzyknął zirytowany nauczyciel-Panie Uchiha, może mi to pan wytłumaczyć?!
Brunet niechętnie i powoli podnosił się z krzesła, ale różowo-włosa już stała i otworzyła usta żeby coś powiedzieć
-To moja wina-mruknęła podchodząc do nauczyciela-Skaleczyłam się i Sasuke pomógł mi opatrzyć ranę-wyciągnęła w jego stronę owinięty nadgarstek a on go dokładnie obejrzał
-Co się stało?-spytał chłodno nauczyciel-Chyba nie chciałaś zrobić sobie krzywdy?
-Nie!-krzyknęła ożywiona dziewczyna-Wywróciłam się i bransoletki wbiły mi się w rękę
-Powiedzmy że ci wierzę-zaśmiał się starzec-Ale skoro już tu stoisz to zapraszam na środek dodatkowo Inzuke, Ino oraz Uchihe-najdziwniejsze w tym nauczycielu było jednak to że do chłopców zwracał się tylko po nazwiskach, za to żadnej z dziewczyn nie wymówił jeszcze godności-Przyda się jeszcze Karin, Hinata, Hyuga oraz Uzumaki
-Po co?-spytał znudzonym głosem Kiba wstając
-Zrobimy małe doświadczenie-odpowiedział tajemniczo i pociągnął Haruno za łokieć pod tablicę, gdzie zbierały się wybrane osoby
Nauczyciel zabrał plecak dziewczyny i odłożył go pod ławkę, po czym skacząc jak królik wrócił do zdziwionych uczniów, który coraz bardziej wątpili w normalny stan psychiczny pana Kusaki. Stali w niedbałym szeregu, kiedy nauczyciel przeskanował każdego z nich osobno wzrokiem. Obszedł ich na około po czym zwrócił się reszty klasy
-Jak już pewnie zauważyliście, różnią się od siebie-zaczął wymachiwać rękami przez co uderzył Haruno łokciem w brzuch, po czym Uchiha chwycił ją za ramię i odsunął od miotającego się nauczyciela-Wybacz Sakura, tak więc kontynuując nie bez powodu wybrałem tą oto ósemkę. Każdy z nich różni się nie tylko wyglądem jak i charakterem-usiadł na dębowym biurku patrząc na lekko spłoszone dziewczęta, po czym podszedł do niech od tyłu i na środek popchnął dwie z niech-Na przykład Hinata i Sakura, nie mają nawet zbliżonych charakterów, jak oceniacie Hinate?
-Nieśmiała
-Miła
-Nieszkodliwa
-Mądra
Padało jeszcze dużo innych komentarzy ale kiedy padł tekst 'a co powiecie o Sakurze' wszyscy rozgadali się jeszcze bardziej. Do oceniania przyłączyli się jej przyjaciele, którzy mimo krótkiej znajomości mówili jakby wiedzieli o niej wszystko
-Ładna!-krzyknął Deidara na co reszta starej drużyny się zaśmiała
-Nieobliczalna!-zaśmiał się Hidan
-Agresywna!-dodał Pain
-Zaskakująca-powiedział z lekkim uśmiechem Sasuke
Opinii nie było końca lecz kiedy nauczyciel kazał im się zamknąć posłuchali, wstał z biurka i podszedł do dwóch dziewczyn po czym przeskanował je ponownie
-Jak widzicie są to dwie różne osoby o zupełnie przeciwnych charakterach, więc dlaczego są przyjaciółkami? Dlaczego Ino i Karin, które wbrew pozoru mają dużo wspólnego się nie cierpią?
Porównał jeszcze resztę osób ale żadnemu nie pozwolił się ruszyć z miejsca. Chwycił Ino za ramię i postawił na przeciwko Kiby, Hinatke przemieścił do Sasuke, Karin stanęła przed obliczem Uzumaki'ego, za to Haruno wylądowała z Nejim. Stali nie pewnie patrząc na nauczyciela-szalenca, którego coraz bardziej się obawiali. Ino wyglądała jakby miała zaraz uderzyć Kibe, gdyż pokłócili się, Hinata cała czerwona patrzyła na obojętną twarz Uchihy. Uzumaki i Karin brzydzili się sobą za to Neji objął Haruno ramieniem i zaczęli wesoło rozmawiać jak starzy przyjaciele
-Te pary jak te nie mają prawa bytu-mówił machając rękami-Jednak kiedy zrobimy małe poprawki-mówiąc zabierał i podmieniał po kolei dziewczyny, tak że teraz było mniej więcej tak jak tego oczekiwali, gdyż Karin która podczas podmiany krzyczała na nauczyciela, że musi być z Uchihą bo są parą. Ten nie mając większego wyboru, spełnił jej oczekiwanie. Tym samym sprawiając że powstały takie a nie inne pary:
1.Karin x Sasuke
2.Hinata x Naruto
3.Sakura x Kiba
4.Ino x Neji
Dostali informacje, że przez tydzień mają zachowywać się jak para i codziennie mają sobie robić zdjęcia i nagrywać krótki filmik o ich 'związku', niektórzy się cieszyli a niektórzy mniej...
Była wściekła! Kiba jest fajny i wiedziała, że nie będzie się z nim nudzić ale w tym tempie nigdy nie uwiedzie Sasuke! Szczególnie teraz kiedy kręci się koło niego ta małpa Karin..., zresztą nich straci! Wyrwie Uchihe na zazdrość! Kiba spadł jej z nieba! Jeszcze jest jego kumplem to będzie ją przy nim chwalił! Bosko! Jej złość wyparowała zupełnie kiedy zabrzmiał dzwonek, a do ławki zawitał jej tymczasowy 'chłopak'
-Hej Sakura-przywitał się mimo, że dziś rano mówił to samo-To może podrzucę cię do domu?
Przechyliła się lekko w prawo i gdy była upewniona, że Uchiha na nich patrzy wróciła do swojej naturalnej pozycji
-Z przyjemnością-uśmiechnęła się zalotnie-To co, idziemy?
Nie czekając na odpowiedź chwyciła go za rękę i pociągnęła w stronę wyjścia ze szkoły. W progu minęła Sasuke ale minęła go bez słowa i dalej ciągnęła chłopaka. Kiedy wyszli ze szkoły wyrównał z nią kroku, po czym dalej trzymając się za dłonie przeszli przez parking zatrzymując się koło motoru
Minęła go w drzwiach za sobą ciągnęła roześmianego Kibe. Złość przeradzała się w wściekłość kiedy stanął koło niego nauczyciel i jak gdyby nic powiedział
-Chyba dobrze ich dobrałem
-A ona nie mogła być ze mną?!-krzyknął zirytowany w stronę nauczyciela-Dlaczego dał mi pan tą Karin?!
On wzruszył ramionami i wyprosił go z sali, wyszedł lekko wystraszony swojego 'związku' z Karin. Dalej nie wiedział jakim cudem całował się z nią na tej imprezie, było to dla niego czymś dziwnym. Miał mocną głowę do alkoholu, a świadomie tego by nie zrobił. Przed szkołą zobaczył Kibe, który podaje rękę dziewczynie. Pomagał Haruno wsiąść na motor, a co jeżeli ona się w nim zakocha? W tedy z jego misji nici. Ukuło go coś w sercu kiedy widział że z uśmiechem na ustach przytula się do jego pleców i puszcza oczko do Uchihy. Potem ze śmiechem odjechali z podjazdu. Zacisnął dłoń w pięść, a koło niego zjawił się Uzumaki
-Czujesz coś do niej?-spytał kładąc rękę na ramieniu bruneta-Podoba ci się?
-A odwal się Naruto!-warknął strzepując jego dłoń-Kiedyś ci powiem! A teraz daj mi spokój, nie mam czasu
Blondyn widząc złość czarnookiego zaśmiał się cicho i rozeszli się w swoje strony
wtorek, 14 kwietnia 2015
5. Misja... i 6. Moja gra, moje zasady...
Naruto i Sasuke opuścili dom Tsunade po tym jak czarnowłosy otrzymał 'ważny' telefon, razem z nimi poszedł Itachi. Dziewczyna lekko zdziwiona zaprowadziła swoich przyjaciół do pokoju upewniając się, że jej ciocia na pewno jest w kuchni. Przepuściła chłopaków w drzwiach i zamknęła je od środka. Chłopcy w skupieniu i z lekkim uśmiechem na ustach oglądali ścianę z ich podobiznami. Chrząknęła chcąc zwrócić na siebie ich uwagę ale to nie poskutkowało, żadny nie zmienił pozycji. Stali na przeciwko swoich małych duplikatów, ona podeszła do czerwonowłosego, który na rysunku nosił ją na ramionach i położyła mu rękę na ramieniu. Po prostu tak stali, było to dla nich coś nowego... Nic nie robili, po prostu patrzyli co było kiedyś. Ale cała geneza polegała na tym, że byli tam razem. Byli tym samy składem mając 7 lat jak i teraz kiedy mają po 16. Myśleli jak dużo razem przeszli, było to w pewnym sensie smutne. Bali się, że za kolejne dziewięć lat nie będą się znali. Mając 25 lat będą dzwonić do siebie raz na ruski rok i broń boże spotkają się na czyimś pogrzebie... Razem przeszli bardzo dużo i chcą przeżywać jeszcze więcej, wszyscy żałowali tych złych słów, myśli i czynów, które kiedyś miały miejsce między nimi
-Przepraszam was-powiedziała różowo-włosa nie zmieniając pozycji- Za wszystko co złego zrobiłam
-Ja też-mruknął Hidan
-Ja również-odezwał się smutno Gaara
-I ja-powiedzieli równo Pain i Sasori
-Ja też-odezwał się po chwili Deidara spoglądając na Haruno- Wybacz mi Sakura
Ona wychyliła głowę w przód i obróciła ją w prawą stronę, zobaczyła klatki chłopaków i głowę blondyna w tej samej pozycji. Lekko się uśmiechnęła, a on to odwzajemnił. Zaczęła intensywnie myśląc, marszcząc przy tym brwi. Odeszła od nich i usiadła na kanapie przed łóżkiem, chłopcy po woli zrobili to samo. Znaleźli swoje miejsca w różnych częściach pokoju. Hidan stał w koncie podpierając ściany, Sasori usiadł koło niej tak jak Pain. Deidara siedział na jej łóżku patrząc na jej plecy, a Gaara stanął centralnie przed nią
-Mówcie-rzuciła oschle, chciała być stanowcza i udało się jej bo widziała jak lekko wzdrygają się-Co to za ważna sprawa, że odwiedziliście mnie
-Akatsuki-mruknął Hidan- Masz misję...
-Jaką?-przerwała mu-Kto ją przydzielał?
-Cały zarząd-powiedział poważnie blondyn zza jej pleców
-Grubo...-mruknęła cicho i tak samo cicho zaśmiała się-O co chodzi?
-Masz uwieść i zabić-odezwał się Gaara
-Kogo?-kolejne pytanie padło z jej ust
-Mówi ci coś Sasuke Uchiha?-spytał z tajemniczo Pain
-Nie zrobię tego-warknęła wstając-Nie mogę...
Przeszła do ściany na której były drzwi do łazienki i odwróciła się w stronę chłopaków, widziała wszystkich. Mieli pusty wyraz twarzy, gdyby ich nie znała zaczęłaby się bać
-Musisz-syknął rudowłosy-Oni zabiją ciebie a potem jego...
-Nie!-krzyknęła-To mój przyjaciel...
Czy mogła go nazwać przyjacielem? Przecież spędzili razem tylko niecały dzień, ale mimo to był kiedy tego potrzebowała. Nie wzruszył ramionami i poszedł dalej zostawiając ją na tym placu zabaw, samą i zapłakaną. Nie cierpiała kiedy wykonywał ten ruch ramionami, było to takie irytujące...
-On pracuje dla Costy-powiedział szaro-włosy wychodząc z cienia
-Niemożliwe...-szepnęła patrząc pustym wzrokiem na chłopaka-Ale jakim cudem?
-Nic nie zauważyłaś?-Hidan usiadł na jej starym miejscu
-Rzeczywiście, był silny-wyraz twarzy zmieniła na zamyślony-Zbyt silny. Nie umiałam mu się wyszarpać. Nie okazywał zbyt wiele uczuć no i jest przystojny
To, iż jest przystojny też świadczy o tym że może być członkiem Costy, oni wszyscy są przystojni. Tak mówią ludzie, którzy ich widzieli. Ona miała styczność z tą mafią tylko dwa razy w życiu, kiedy jeden z jej członków zabił jej kuzynkę, a potem kiedy ona zabiła jego. Prawie wahała się aby nie nacisnąć spustu pistoletu, ale kiedy powiedział 'tak myślałem, jesteś równie słaba co ta suka Mikodo' strzeliła z uśmiechem na ustach. Nie miała wyrzutów sumienia, wręcz przeciwnie. Nawet poszła na jego grób aby powiedzieć 'mam nadzieję, że smażysz się w piekle' i splunąć na nagrobek
-Okazało się, że na misji zabicia...-przerwała Gaarze
-Nie mów jej imienia-warknęła
-Kontynuując, na misji zabicia twojej kuzynki były dwie osoby-dokończył cwaniacko Sasori-Ten zmarły gangster i on-Uchiha Sasuke. Był wtedy na praktykach i obserwował wszystko z ukrycia, ale tam był...
-Mówisz uwieść i zabić?-spytała ze złym uśmiechem zielonooka-Zrobię to z przyjemnością...
-Trzy miesiące-powiedział twardo Pain-Za równo trzy miesiące musi zginąć, wtedy przyjeżdża tu CAŁE Akatsuki i chcę to widzieć
-To będzie dla mnie czysta przyjemność-powiedziała a złowrogi uśmiech nie schodził jej z twarzy
-W takim razie chodźmy to uczcić-zawołał wesoło Deidara
Wyszli po 'ważnym' telefonie od jego szefów. Mieli się spotkać w ich bazie za godzinę, podobno mają co niezłego dla niego. Udał się do domu w towarzystwie starszego brata, Naruto poszedł do domu. Szybki prysznic, zmienił ciuchy i pojechał swoim Ferrari 599 GTO do tajnej bazy na obrzeżach miasta. Wstukał tajny kod do drzwi i powiedział banalne hasło, które brzmiało 'tylko pewni mają prawo zabijać' i wszedł do środka
-Uchiha!-krzyknął w progu jego kolega z drużyny Suigetsu-Wołają cię
-Prowadź-rzekł oschle
Szli ramię w ramię po szerokich korytarzach bazy, byli w zachodnim skrzydle znajdującym się całkowicie pod ziemią. Większość ich bazy jest pod ziemią, ale nikomu to nie wadzi. Czarnowłosy starał się wypytać Suigetsu o jego misję, ale ten uparcie milczał. Przed drzwiami sali obrad przepuścił go ale sam nie wszedł
-Kogo moje oczy widzą!-zakpił Orochimaru-Sasuke Uchiha, jak się masz?
-Do rzeczy szefie-warknął-O co chodzi?
-Mamy mały problem...-przerwał mu
-Jaki?-spytał chłodno-Myślałem że Costa jest na tyle zorganizowana i szybka aby pozbywać się ich od razu
-Zamilcz-warknął długowłosy-Nasz problem to nie 'coś' lecz 'ktoś'
-Kim ta osoba musi być abym musiał się nią zająć?-spytał składając ręce na piersi Sasuke
-Masz dość potężnego przeciwnika-zaczął splatając ręce z tyłu i przechadzając się w kółko-Wpływowy członek Akatsuki no i nie zapominajmy, że jest również najsilniejszym osobnikiem w Flying Dragon. Były przywódca, wiele razy brał udział w wyścigach samochodowych i bójkach ulicznych... Niesamowita trzeźwość umysłu i władcza ręka czynią tą osobę wręcz niezwyciężoną, ale jak każdy ma słabe punkty...
-Mów-przerwał mu zniecierpliwiony Uchiha
-Kieruje się zemstą-wysyczał przystając na chwilę-Kojarzysz swojego byłego wspólnika Jack'a?
-Tak-przytaknął-Był silny...
-Nie na tyle silny aby przetrwać spotkanie z twoim celem-przerwał mu i uśmiechnął się tajemniczo-Nasza kochana ofiara zabiła twojego wspólnika. Jednak tak się składa, że nie do końca wyrównała rachunki...-Sasuke po raz kolejny mu przerwał
-Mów co to za facet!-warknął zły-Zabije skurwiela...-tym razem Orochimru przerwał jemu
-Facet?-spytał i zaśmiał się głośno-Oj Sasuke, nie tylko faceci są silni
-Nie rozumiem-powiedział unosząc brew do góry-To niemożliwe aby Jack'a zabiła...-znowu mu przerwano
-Tak Uchiha!-uniósł głos szef chłopaka-Właśnie tak, zabiła go dziewczyna! Nasz problem to kobieta...
-Mam ją zabić?-spytał zły, nie wierzył że jego wspólnik zginął z rąk dziewczyny
-Poprawka panie Uchiha-poprawił go długowłosy-Uwieść i zabić!
-Kto to?-spytał pewny zwycięstwa
-Nasz problem nazywa Sakura Haruno-wypowiedział a chłopak zdębiał-Za trzy miesiące zabierzesz ją do wyznaczonego celu i zabijesz. Ludzie wyżej niż ja i ty chcą to widzieć, a do tego czasu macie czas dla siebie. A teraz wynocha!
Chłopak wyszedł z pomieszczenia i opuścił siedzibę. Chwile posiedział w aucie aby pomyśleć, dla niego bycie aż tak silną osobą równało się z niemożliwością
-Och Haruno-przeczesał ręką włosy-Zabawę czas zacząć, ale gramy na moich zasadach
Ruszył, kiedy był na autostradzie wyciągnął telefon i wybrał numer przyjaciela
-Naruto?-spytał nie będąc pewnym czy blondyn odebrał-Stary jesteś tam?
-Eeee...Tak-mruknął a chłopak usłyszał czyjś śmiech w słuchawce-Coś chciałeś
-Zbierz chłopaków, idziemy się zabawić-powiedział tajemniczo i rozłączył się-Może być ciekawie
-Moja gra, moje zasady-powiedziała wychodząc z łazienki ubrana w piękną czarną sukienkę-Gdzie ma być dzisiaj nasz cel?
Oni milczeli i wpatrywali się w nią oczarowani. Nigdy nie widzieli Haruno w sukience, był to dla nich szok jednak pierwszy z oszołomienia oprzytomniał Hidan
-Mamy informacje, że będzie w Black Lizard-powiedział drapiąc się po karku-Dokładnie za godzinę
-Przestaniecie się tak gapić?!-warknęła a chłopcy wybudzili się z transu-Pierwszy raz widzicie dziewczynę w sukience?!
-Dziewczynę nie raz widzieliśmy-prychnął Pain
-Ale ciebie po raz pierwszy-mruknął Sasori-To co, idziemy?
-Jasne!-odparli równo i wyszli z pokoju
Haruno ostatni raz spojrzała do lustra. Sukienka pasowała idealnie, biała kokarda z przodu czyniła ją bardziej dziewczęcą, a kołnierzyk z diamencikami-ekstrawagancką. Przeczesała dłonią włosy, które opadały kaskadą po jej plecach, nie uważała siebie za ładną. Twierdziła, że była przeciętna, a wyróżniała się jedynie kolorem włosów. Tak bardzo pragnęła aby Mikodo była koło niej, żeby ją przytuliła, ucałowała czoło i powiedziała 'pięknie wyglądasz'. Żeby chociaż mogła znów zobaczyć jej uśmiech, poczuła mokrą ciecz na policzku. Znowu płakała. Wytarła samotną łzę i wyszła z pokoju
-Ciociu idziemy na imprezę-powiedziała wchodząc do gabinetu blondynki-Wrócę późno
-Idź, dać ci kasę?-spytała znad projektów-Ile chcesz?
-Nic-uśmiechnęła się-Idę z chłopakami, to ich obowiązek. Zapłacą za mnie, przecież dawno się nie widzieliśmy
-Masz rację-zaśmiała się Tsunade-Możesz wziąć moje buty
-Dziękuje!-krzyknęła podbiegając do cioci-To pa!
Ucałowała ciocie w policzek i wybiegła na korytarz, gdzie czekali chłopcy. Zakazane buty cioci były śliczne, czarne ze złotym łańcuszkiem. Niestety wszystkie ładne buty cioci był na najwyższej półce, do której ona sama nie dosięga. Chłopcom też się nie udało dosięgnąć do butów, schowanych w mrocznej głębinie półki
-Który z was jest najwyższy?-spytała już lekko poddenerwowana-Liczą się nawet milimetry
-No to ja-odezwał się Pain, który był mniej więcej wzrostu Itachi'ego-To co teraz?
Dziewczyna uśmiechnęła się diabolicznie i po chwili siedziała na na barkach
-Pain, nie ruszaj się!-ryknęła uderzając go w głowę-Od tych butów zależy reszta misji!
-Jakim cholernym cudem?!-warknął podirytowany-Co ma piernik do wiatraka?
-Mąkę ciołku-odgryzła się-Ludzie oceniają cię po butach, telefonie i zegarku. Telefon mam spoko, zegarka nie noszę więc buty muszą być cudowne. Trochę w prawo-on posłusznie wykonał polecenie-Mam je!
Ześlizgnęła się z ramion rudowłosego i miękko opadła na ziemię. Ubrała buty, zabrała podręczną torebkę i obciągnęła sukienkę, przygładzając ją
-Gotowa!-zasalutowała na co oni prychnęli-No co?
-I o to chodziło?-spytał z uniesioną brwią Deidara wskazując palem buty-Naprawdę?
-A ty się w tym przypadkiem nie zabijesz?-zironizował Hidan
Mina dziewczyny zmieniła się momentalnie po przekroczeniu progu domu. Czuła się i chodziła jak nowo narodzone ciele w szpilkach, miała na nogach śmiercionośne buty na 10cm obcasie. Nigdy nie chodziła w takich butach więc po paru minutach drogi potknęła się o niewidzialny kamień i o mało co nie skręciła kostki. Przed zrobieniem sobie krzywdy uchronił ją Gaara
-Wiesz, że idziemy z buta?-spytał a dziewczyna wytrzeszczyła oczy-To jakieś dwadzieścia minut drogi
-Że co?!-krzyknęła z niedowierzaniem w głosie-Nie możemy autami?
-Nie, bo też chcemy się naprać-zaśmiał się Hidan-Nie zawszę z Gaarą chcemy być tymi odpowiedzialnymi
-Ehh, no dobra-westchnęła-To który mnie zaniesie?
Żaden się nie zgłosił, fuknęła ze złości i przyśpieszyła kroku, jednak znowu się potknęła. Zamknęła oczy czekając na ból, który jednak nie nadszedł. Bowiem siedziała na ramionach Gaary. Wiedziała, że jest szybki ale nie przypuszczała, że aż tak. Zaśmiała się cicho i lekko przycisnęła łydki do jego boków
-Wio koniku!-wszyscy wokół nich wybuchli głośnym śmichem, nawet zwykle poważny Gaara uśmiechnął się i zarżał jak prawdziwy koń
Szli jeszcze jakieś 15 minut gdyż Haruno nie wlekła się za nimi jak kulejąc kot
-Sakura jeszcze jakieś 100 metrów, dasz radę przejść sama?-spytał znudzonym głosem chłopak niosący ją-Bo widzisz, ludzie się dziwnie gapią...
Ona prychnęła z oburzeniem i zeskoczyła z jego ramion. Po tej scenie zwaną 'Foch z przytupem nr.3', co oznaczało 'nie zbliżaj się, bo ci przywalę', przyśpieszyła kroku i dogoniła Pain'a, który szedł na czele ich grupy
-Ty też się mnie wstydzisz?-spytała ze złością
-Ja, co? Nieeee-zironizował na co ona walnęła go pięścią w ramię i wyprzedziła ich o kolejne metry
-Ej, Haruno chyba się nie obraziłaś?-zaśmiał się Sasori
-Nie no co ty, tylko powstrzymuje się od skopania waszych ładnych mordek-mówiła wściekła przez ramię-A teraz się zamkniesz, czy chcesz poznać mój gniew jako pierwszy?
-Tak jest Haruno!-spiął się i zamilkł
Do klubu doszli w ciszy zsynchronizowali zegarki w telefonach i ukryli się w krzakach, gdyż byli za wcześnie o parę minut. Po chwili na parking klubowy wjechało dobrze znane chłopcom auto-Ferrari 599 GTO
-To on?-spytała szeptem Haruno
-Tak-odpowiedział jej Hidan, który znał większosć szczegółów dotyczących młodszego Uchihe
-Zabawę czas zacząć-zarządziła
Podjechał na parking i wyszedł z auta, po chwili dołączyło do nich auto Hyūgi. Wyszedł z niego Neji, Rock Lee i Shikamaru oraz Sai. Z jego Ferrari wyszedł najbliższy mu przyjaciel- Naruto i Kiba. Po krótkiej wymianie zdań weszli do środka. Było sporo osób jak na początek tygodnia, jest wtorek a tu trudno przejść bez przeciskania się przez tłum tańczących osób. Zajęli dwie kanapy i razem z Uzumaki'm poszedł zamówić drinki. Barman był chłopakiem o czerwonych włosach i morskozielonych oczach, wydawał mu się strasznie znajomy ale nic nie powiedział
-Co dla panów?-spytał chłodno
-7 piw-powiedział podekscytowany blondyn-Czemu wszyscy gapią się na schody i schodzą z parkietu?
-Haruno dzisiaj występuje-powiedział
Zaintrygowany Sasuke jak i zdziwiony Uzumaki obrócili się w stronę parkietu, który był przed barem. Oparli się łokciami o blat i spojrzeli na ogromne schody, po których schodziła grupa tancerek. Po ich strojach wywnioskowali że będą tańczyły taniec brzucha. Stroje tancerek były niebieskie. Ich spodnie lekko prześwitywały odsłaniając nogi dziewcząt, jednak chusta zawiązana w pasie nie dała nic więcej zobaczyć. Krótka bluzka odsłaniała niemalże cały brzuch, na twarzach miały chusty zasłaniające nos i usta. Do tego wszystkiego poprzyczepiane dzwoneczki, które wydawały dość irytujące dźwięki przy każdym kroku. Ustawiły się w kole i ktoś puścił muzykę. Po chwili osoby będące w klubie wydały okrzyk zachwytu bo z sufitu zsunęły się na linach kolejne tancerki. Były tak samo ubrane jak te na ziemi ale kolor ich szat był żółty. Robiły różne akrobacje i wyginały się w nienaturalny sposób. Nagle w środku na koła, które utworzyły niebieskie tancerki pojawił się szary kłąb dymu. Muzyka ucichła. Słyszał westchnienie zazdrości wielu dziewczyn, kiedy z dymu wyłoniła się ostatnia tancerka. Jako jedyna miała inny strój, spodnie zastąpiła długa do ziemi spódnica z wycięciem po lewej stronie aż do samego pasa. Miała te wkurzające dzwoneczki, jednak nie były one irytujące. O nie. Przy każdym najmniejszym jej ruchu brzmiały jak kołysanka, która była piękną melodią. Al'a stanik także je miał. Złote zawijasy zdobiły cały strój, będący w kolorze różu. Maska była zrobiona w tym samym stylu co reszta kostiumu. A różowe włosy falowały przy każdym jej kroku, wokół prawej ręki miała obwiązaną także różową chustę. Na sali zapanowała cisza, przerwana po chwili przez oklaski zachwyconych ludzi. Muzyka zaczęła lecieć ponownie a one zaczęły tańczyć. Jednak różowo-włosa tańczyła tak jak ją jej bose stopy niosły, wyginała się, skakała i robiła różne akrobacje. Szła ponętnym krokiem w stronę Uchihy i Naruto. Dwa metry przed nimi zatrzymała się i zaczęła wykonywać seksowny taniec brzucha, blondyn był wpatrzony w dziewczynę jak w obrazek. Podeszła do Sasuke i założyła mu na szyję wcześniej odwiązaną chustę, po czym lekko musnęła policzek Naruto. Zaczęła się oddalać i znów weszła do kółka tańczących niebieskich tancerek. Wykonała obrót, złączyła ręce jak do modlitwy i zniknęła tak samo jak się pojawiła. Muzyka się zatrzymała a osoby w klubie zaczęły klaskać a niektórzy panowie gwizdali na piękną tancerkę, która zniknęła w kłębach dymu. Naruto stał dalej oszołomiony i dotykał swojego policzka. Sasuke uśmiechnął się lekko, czyli według Sakury 'seksownie' i z ciągnął z szyi delikatny, różowy materiał
Wpadła szybkim krokiem do pokoju, w którym przebierały się tancerki. Usiadła na dywanie i ściągnęła chustę zakrywającą jej twarz. Po chwili do pokoju weszła grupa tancerek i wstała z ziemi
-I jak było?-spytała z nadzieją-Jak myślicie podziałało?
-Skarbie, byłaś AMAZING!-krzyknęła ruda dziewczyna o fioletowych tęczówkach
-Sakura, uwierz mi-spojrzała na nią blondynka o żółtych oczach-Byłaś niesamowita, był tobą oczarowany!
Do pokoju wparowała piątka chłopaków na co dziewczyny zapiszczały ale oni zatkali sobie uszy i podeszli do zielonookiej. Przybili z nią piątkę lub żółwika i zamknęli ją w uścisku
-No, no Haruno!-zaśmiał się Sasori-Nie znałem cię od tej strony
Ona uśmiechnęła się i pokazała mu język, dziewczyny posyłały jej pytające spojrzenia i uśmiechały się dziwnie. Przez co Sakura przewróciła oczami
-No tak, dziewczyny-zawołała-To są moi przyjaciele
-Najlepsi przyjaciele-poprawił ją Deidara-Ale one ładne...
Różowo-włosa walnęła go otwartą ręką w tył głowy przez co cicho mruknął 'aua'. Hidan podszedł do niej razem z Pain'em i Garrą
-Haruno dobrze wiesz, że to był dopiero etap 1-zaczął-Misja zaczyna się rozkręcać i nie da się niczego cofnąć
-Teraz przebierz się i idź poflirtuj z nim-zaśmiał się rudo-włosy-Tylko nie zabij się w tych butach
-I uważaj na siebie-ostrzegł ją Gaara surowym głosem-Pamiętaj, on jest silny
-Dobrze-przytuliła trójkę chłopców- A teraz chłopaki wynocha!
-Tylko się nie zakochaj-zaśmiał się Sasori a ona się skrzywiła no co oni wybuchli śmiechem
Wyszli a ona przebrała się i podziękowała dziewczyną, już miała wychodzić ale zaliczyła glebę przy drzwiach. Reszta dziewczyn zachichotała a ona usiadła po turecku na podłodze
-Pierwszy raz w szpilkach?-spytała jedna z tancerek
-Taaa-mruknęła drapiąc się z tyłu głowy-Chodzę jak ciele na szczudłach?
-Nie da się ukryć-zaśmiała się ta sama-Ale nauczymy cię, co nie dziewczyny?
-Tak!-krzyknęły zgodnie
I w ten oto sposób dostała przyśpieszony kurs chodzenia w szpilkach, po 12 minutach umiała już w miarę normalnie chodzić, a po kolejnych 7 szła bez problemu. Dziewczyny wiedziały, że musi zdobyć serce pewnego chłopaka więc przez kolejne 6 minut uczyły ją jak wyglądać seksownie w szpilkach. Tak że po 25 minutach Sakura chodziła w szpilkach jak modelka, pomogły jej z makijażem i włosami. Wyglądała jakby dopiero wyszła z salonu kosmetycznego
-Haruno, nie daj się!-krzyknęła czarnowłosa dziewczyna-Możesz mieć każdego!
-Dzięki!-pomachała im i wyszła na korytarz
Jak na zwykły bar było tam mnóstwo miejsca i sal, było to bardziej salą bankietową niż imprezownią. Doszła do dużych schodów i zeszła po nich z gracją, tak jak uczyła ją Niv. Szła środkiem, ale tylko niektórzy zwrócili na nią uwagę
-Sakura!-odwróciła się w stronę głosu-Sakura, czekaj!
Po schodach w jej kierunku biegł nikt inny, jak Inzuka
-Cześć Kiba- przywitała się uśmiechając się promiennie-Coś się stało?
-Nie ale chciałem ci powiedzieć, że niesamowicie tańczysz-wyszczerzył się-Może się do nas dosiądziesz
-Was?-spytała-To nie jesteś tu sam?
-Nie-odparł dalej pokazując białe ząbki- Jest jeszcze Rock Lee, Shikamaru, Sai, Neji, Naruto i Sasuke
Ożywiła się na ostatnie imię i uśmiechnęła się do chłopaka, nie znała niektórych z nich ale to Uchiha był jej misją
-A nie będzie to kłopot?-spytała a on zaprzeczył głową i podał jej ramię-W takim razie z przyjemnością
Zeszli ze schodów i skierowali się w stronę kanap, na której siedzieli chłopcy. Kiba lekko był zły na dziewczynę za to, że to do niego nie podeszła, a ona wymigała się prostym 'nie widziałam cię, gdybym wiedziała to ty byś dostał całusa'. Śmiali się i wesoło rozmawiali w pewnym momencie zatrzymali się przed czerwonymi kanapami. Rozejrzała się i zauważyła przy barze Hidana, który podniósł na nią kieliszek, odpowiedziała skinieniem głowy. Ktoś ją potracił, był to Deidara. Przy schodach zobaczyła rozmawiających Gaare i Sasori'ego, do Hidana po chwili dołączył Pain. Wszyscy się na nią patrzyli, kontrolowali przebieg misji i przy okazji popijali drinki. Podeszła bliżej kanap aby chłopcy w jej wieku dostrzegli dziewczynę. Zauważyła braki w ich składzie
-Patrzcie kogo przyprowadziłem!-zaśmiał się Kiba siadając na swoim miejscu-To jest Sakura Haruno!
-Cześć-przywitała się melodyjnym głosem a jeden z chłopców wstał ze swojego miejsca
-Ale ty jesteś piękna!-krzyknął podnosząc nienaturalnie grube brwi-Piękniejszej nie widziałem!
-Eeee...Dziękuje-uśmiechnęła się lekko-Ty musisz być Rock Lee
-I zna moje imię-krzyknął wyrzucając ręce w górę na co dziewczyna lekko się cofnęła
Lecz zamiast na pustą przestrzeń trafiła na coś twardego, podniosła głowę do góry i zobaczyła nad sobą blond włosom czuprynę, odwróciła się do niego przodem i uśmiechnęła się promiennie
-Hej Naruto
-Cześć
Coś objęło ją ramieniem i pociągnęło w swoją stronę, to był Sasuke. W środku krzywiła się ale na twarzy pozostał uśmiech
-Witaj Sakura-mruknął seksownie
-Sasuke Uchiha-mówiła uwodzicielsko-Co was tu sprowadza?
-Męski wypad-powiedział z uśmiechem Neji
-Skoro tak to ja nie przeszkadzam-uśmiechnęła się zalotnie do Uchihy i chciała odejść ale coś, a raczej ktoś złapał ją za nadgarstek
-Zostań-mówił czarnooki z lekkim uśmiechem
-Skoro nalegasz-zaśmiała się i usiadła na podłokietniku kanapy-Jak wam podobał się występ?
Rock Lee pożerał ją wzrokiem, Naruto patrzył na nią ale był jakby nie obecny. Sasuke świdrował ją swoimi karymi tęczówkami, a Shikamaru rozmawiał z Sai'em
-Byłaś taka seksowna...-rozmarzył się Lee-Masz chłopaka?
Dziewczyna lekko zmieszana spojrzała na Deidare, który był najbliżej. Stał na tyle blisko aby słyszeć rozmowę, dosłownie dławił się śmiechem. Już zrezygnowana chciała zaprzeczyć i przez całą noc słuchać jaka jest piękna i niesamowita, ale...
-Daj jej spokój Lee-warknął Naruto za co była mu wdzięczna
Poczuła wibracje w jej torebce, bez zastanowienia wyciągnęła służbowy telefon, spojrzała na chłopaków przepraszającym wzrokiem
-Wybaczcie-zaczęła-To bardzo ważne...
-Spoko, idź-odezwał się Neji
Szybko znalazła się na dworze, sprawdziła czy nikogo nie ma w pobliżu i odebrała
-Sakura Haruno-powiedziała ostro-Czy coś się stało szefie?
-Nie Haruno-odpowiedział jej głos tym samym tonem-I co z misją?
-Od razu przystąpiłam do działania-warknęła gniewnie
-Dobrze-usłyszała jak jego głos łagodnieje-Tylko Haruno...
-Tak?-spytała
-Uważaj na siebie-powiedział znowu ostro-Nie chcemy stracić najlepszej agentki
-Jedynej-mruknęła
-Ale to czyni ją jedną z lepszych-zaśmiał się szef dziewczyny-Masz mi dawać znać jak idą postępy
-Tak jest-mówiła znowu ostro-Żegnam szefie
Rozłączyła się i odetchnęła z ulgą. Przeczesała włosy ręką, stała się czujna bo usłyszała kogoś
-Po co się chowasz?-spytała seksownie bowiem z krzaków wyszedł Uchiha
-Kto to?-spytał podchodząc do dziewczyny
-Moja ciocia-mruknęła opierając się plecami o ścianę-Pytała się kiedy będę w domu
Chłopak uśmiechnął się i oparł rękę po boku jej głowy, drugą ręką wyciągnął z kieszeni różowy materiał i zarzucił go jej na szyi
-Byłaś naprawdę seksowna-mruknął zbliżając swoją twarz do jej
Ona krzywiła się w środku, błagała aby coś im teraz przeszkodziło. Wpadła na genialny plan, nie mogła uciec bokami ale jest jeszcze dół. Schyliła się i wyszła między jego lewą ręką, a ciałem
-Nie tak szybko Uchiha-zaśmiała się na co on prychnął-Najpierw byś mnie do tańca poprosił
Ze środka klubu było słychać muzykę, ktoś Haruno chyba nie kocha bo jak na zawołanie zaczęła lecieć wolna piosenka. Uchiha jak przystało na gentlemana podszedł i ukłonił się. Jedną rękę wyciągał do dziewczyny, a drugą miał na plecach
-Czy mógłbym cie prosić do tańca Sakuro?-ona podała mu dłoń i dygnęła lekko na co oboje wybuchli śmiechem
-Oczywiście Sasuke- uśmiechnęła się jak najpiękniej tylko potrafiła, ani jej ani jego uśmiech nie był szczery. Wiedziała o tym doskonale, ale zachowywała się wręcz przeciwnie
Zaczęli wirować na środku chodnika, ludzie patrzyli na nich, ale ich to nie obchodziło. Wyglądali razem pięknie, patrzyli się na siebie. Powoli zaczynała zatracać się w czarnych tęczówkach i tym lekkim, seksownym uśmiechu. On nie wiedział co się dzieje, patrzył w jej oczy i ich szmaragd podobał mu się, w jakimś tam stopniu
-Skup się na misji!-krzyczeli sobie w myślach ale to nie pomagało
W tym momencie liczyli się tylko oni, nawet udało się jej zapomnieć o tym, że widział morderstwo jej kuzynki. On w tej chwili nie chciał jej zabijać, nie teraz, nie za trzy miesiące, nie chciał. Wyglądała niesamowicie, a jej delikatne ruchy sprawiały wrażenie, że na ziemi trzymają ją tylko jego ręce, które miał na jej tali. Piosenka się skończyła, więc powoli żeby nie speszyć dziewczyny przysunął się bliżej, dzieliły ich tylko centymetry
-Mikodo!-krzyknął ktoś zza jej pleców, a ona natychmiastowo odsunęła się od Uchihy
Kiedy usłyszała imię swojej zmarłej kuzynki jak oparzona odskoczyła od Sasuke, wspomnienia powróciły. Nawet nie wiedziała czemu, ale przez chwilę chciała mu powiedzieć, żeby się do niej nie zbliżał. Obróciła się w stronę głosu za jej plecami, w jej stronę biegła dziewczyna w wieku jej kuzynki. Miała żółte tęczówki i zielone włosy, miała ciemną skórę i była nie wysoka. Podbiegła do nich cała zdyszana i uradowana
-Mikodo, pamiętasz mnie jeszcze?-spytała a Haruno miała ochotę się rozpłakać-To ja Akita! Ile my się czasu nie widziałyśmy? Całe wieki. A jak tam twoja mama? Pewnie dobrze, bo widziałam zapowiedź jej kolejnej kolekcji. A jak kuzynka? Pamiętam jak mówiłaś, że życie byś za nią oddała, tak ci na niej zależało... A to co za przystojniak? Twój chłopak?
Nawijała z prędkością karabinu maszynowego, Sakura nie nadążała za zielonowłosą. Co gorsza nie wiedziała co jej odpowiedzieć?
'1. Pewnie, nie widziałyście się cały rok i raczej już jej nie zobaczysz
2. Jej mama ma się dobrze, a kolekcji to nawet ja nie widziałam
3. Kuzynka zaraz się popłaczę, ale tak to jest ok
4. Ten przystojniak za mną widział jak zabili Mikodo, nawet sam chciał ją zabić
5. Przestań, to nie jest mój chłopak. Mam go tylko uwieść i zabić'
Po przeanalizowaniu wszystkich odpowiedzi stwierdziła, że to by nie najlepiej wyglądało. A Mikodo udawać nie będzie chociaż...Zmieniła zdanie! Zawsze chciała być jak ona, a teraz może się wykazać
-Masz rację Akita!-jednak zaczęła udawać Mikodo-Cały rok się nie widziałyśmy, mama ma się dobrze. A co do kolekcji, żałuj że nie widziałaś całej. Sakura ma się dobrze i masz rację jest dla mnie najważniejsza. A ten gościu za mną, co nie że to ciacho? Ale Sasuke nie jest moim chłopakiem
-Och szkoda-westchnęła-Razem ładnie wyglądacie, no nic! Mam nadzieje, że w końcu będziecie razem. Ja muszę lecieć, to do zobaczenia Mikodo. Cześć Sasuke!
-To pa Akita!-krzyknęła za nią po czym zwróciła się do czarnowłosego, który patrzył na nią z nie małym rozbawieniem-No co?
-Czy ja coś mówię?-zaśmiał się-Czyli jestem ciacho? Tak?
Ona tylko pokazała mu język i weszli razem do środka, rozmawiali o umiejętności szybkiego mówienia należącej do Akity. Co chwile usiłowali ją naśladować ale żadnemu z nich nie udało się dojść do takiej prędkości. Jednak mieli przy tym mnóstwo zabawy i wybuchali co chwilę śmiechem. Wiedzieli co robią bo chłopak zdążył wypić dopiero dwa piwa a dziewczyna była trzeźwa. To jej przeszkadzało. Wyciągnęła telefon i wykręciła numer Gaary. Siedziała wśród pijanych chłopców z jej klasy oraz starszym Shikamaru, który jak się dowiedziała od pijanego Kiby jest po uszy zakochany w Temari. Sai jest spoko gościem z równoległej klasy. Jest artystą, ale uśmiecha się tak jakoś dziwnie... Haruno, nie dane ci będzie zrozumieć artysty
-Gaara?-spytała-Ile masz ze sobą kasy?
-A co?-spytał rozbawiony nie wiadomo czym-Coś się stało?
-Tak-krzyknęła do słuchawki-Jestem wciąż trzeźwa, a ja nie wzięłam portfela. Mogę na twój koszt parę drinków?
-Spoko-mruknął po czym się roześmiał-Leci moja ulubiona piosenka!
-Ale Gaara-powiedziała niepewnie-DJ poszedł na przerwę, bo musiał do toalety i żadna muzyka nie leci
-Jak to?-spytał zawiedziony-To jakim cudem Deidara wybija tak świetnie ten rytm na swoim brzuchu?
-Nie wiem Gaaróś-powiedziała zatroskana-To ja zrobię ci mały debet
Rozłączyła się po czym razem z Naruto poszła do baru, zamówiła sporo drinków, które wypiła przy ladzie baru
-Na rachunek Gaary- powiedziała lekko wstawiona po czym wzięła sobie piwo
-Sakura?-zaczął nie pewnie Naruto-To ty byłaś tą różową tancerką?
-Tak Naruto-odpowiedziała mrugając okiem do przystojnego barmana, którego na początku udawał Gaara
-Skoro to ty dałaś tu takie show to masz dzisiaj na koszt firmy-odmrugnął jej brunet zza lady-Dam ci jeszcze jedno bo widzę że ci się kończy
-Dzięki-mruknęła
-To dlaczego mnie pocałowałaś?-spytał niepewnie blondyn
-Na znak że jesteśmy przyjaciółmi-zaśmiała się cicho
Naruto wstał z krzesła i ucałował dziewczynę w czoło i policzek
-To na znak że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi-powiedział po czym odszedł
Ona szybko wypiła piwo, które podał jej barman i skierowała się w tłum aby znaleźć Uchihe. Jednak znalazła go 'liżącego' się z jakąś czerwonowłosą. Chwila... Przecież to Karin! Nie wiedzieć czemu wyciągnęła telefon i zrobiła im parę zdjęć po czym strzeliła sobie parę selfie z chłopakami i z przystojnym barmanem. Była zła na Uchihe, chociaż sama nie wiedziała za co. Poszła na dwór i osunęła się po ścianie. Przypomniała sobie słowa Akity
-Pamiętam jak mówiłaś, że życie byś za nią oddała, tak ci na niej zależało...-powtórzyła je na głos i się rozpłakała
Wybrała numer Hidana, miała nadzieję że jeszcze jest w miarę trzeźwy aby ją stąd zabrać. Jednak myliła się rozłączyła się po tym jak usłyszała jak śpiewa 'Ciągle mijamy się'. Nie wiedziała do kogo ma dzwonić. Za to 'kochany' Pain nie odebrał
-Gaara, przesadził. Deidara raczej też bo to z tym brzuchem nie było normalne-wyliczała- Hidan zdecydowanie nie. Eh Pain odpada. No cóż nic mi nie zostało jak dzwonić do wielkiego imprezowicza
Po chwili wahania wystukała na klawiaturze jego numer, modliła się do boga aby ten czerwonowłosy chłopak nie był na tyle pijany. 'Tak ci na niej zależało'-to krótkie zdanie królowało w jej głowię przez co rozpłakała się na dobre. Dwa sygnały i odebrał
-Sakura?-spytał-Sakura, co się stało?!
-Zabierz mnie z tond-mówiła a łzy ciekły po jej policzkach-Zabierz mnie do domu
-Już idę do tych chłopaków, czekaj tam na mnie-powiedział ostrym głosem-Muszę jeszcze iść do toalety i już po ciebie idę. Nie ruszaj się stamtąd, zgoda?
-Tak-wychlipała i udała się we wskazane miejsce
Widok ją powalił, na kolanach Sasuke siedziała Karin i całowali się. Nawet jej nie zauważyli. Usiadła na podłokietniku a koło niej zjawił się Naruto
-Sakura, co się dzieję-spytał poważnie, a ona spojrzała w jego niebieskie oczy ale zamiast nich widziała tylko kare tęczówki Uchihy-Skura?
Rozpłakała się jeszcze bardziej i nic nie powiedziała, wtuliła się w klatkę Uzumakiego. On po chwili zaczął gładzić ją po włosach mówiąc cholernie debilne zdanie 'wszystko będzie dobrze'. Haruno dobrze wiedziała, że nie będzie, że ten dzień rozpętał piekło. Uchiha zginie z jej rąk. Szczególnie jej to teraz nie przeszkadzało. Do obłędu dzieliło ją parę chwil. A wspomnienia uderzyły o nią, czuła się jakby ktoś jej przyłożył
Głaskał dziewczynę po włosach, szepcząc jej żeby była spokojna. Po paru chwilach podszedł do niego jakiś chłopak. Miał czerwone włosy i brązowo-czerwone oczy. Spojrzał na Haruno i zmarszczył brwi, przeniósł wzrok na całującą się parę i skrzywił się nieco
-Daj mi ją-powiedział do Uzumakiego
-Kim jesteś?-spytał oschle blondyn, całkowicie zapomniał chłopców z domu Sakury
Dziewczyna odkleiła się od niebieskookiego i spojrzała na czerwonowłosego, wstała z kanapy i przytuliła go mocno
-Zabierz mnie stąd-szepnęła mu na ucho
-Dobrze-odpowiedział gładząc jej plecy
Odsunął ją od siebie i chwycił za rękę, ona przeprosiła go na sekundę i podbiegła do Uzumakiego
-Dziękuje Naruto- powiedziała całując go w policzek po czym zniknęła z czerwonookim chłopakiem
Wyszła z nim z baru, kierowali się do domu jej cioci. Spojrzała na wyświetlacz swojej komórki 0:53, świetnie bo dzisiaj już musi iść do szkoły
-Jesteś trzeźwy?-spytała z nadzieją
-Tak-oczy prawie wyszły jej z orbit-Powiedz mi co się stało
Ona opowiedziała mu całą historię i w momencie kiedy skończyła byli już pod jej domem. Zaprosiła go do środka i szybko podał jej tabletki na kaca. Jednak widząc, że dziewczyna nie umie przestać płakać zadzwonił do osoby, która spokojem przewyższa wszystkich. Szczerze, płacząca Haruno doprowadzała go do złości, nie cierpiał kiedy płakała, szczególnie przez mężczyzn
-Ej stary żyjesz jeszcze?-spytał drapiąc się po skroni-Mamy spory kłopot
-Co jest?-spytał śmiejąc się-Nie widziałeś Haruno?
-Właśnie o nią tu chodzi-powiedział bezradny-Jestem z nią u niej i ona wygląda okropnie
-Co się stało?-już mu do śmiechu nie było-Mów!
-Ciągle płaczę i nie umiem jej uspokoić-mówił patrząc na dziewczynę leżącą bokiem na dywanie-Stary, ona płacze!
-Za dwie minuty będę-powiedział oschle i zakończył połączenie
Biegł jak oszalały do domu swojej przyjaciółki, na ulicy potrącił tylko 3 osoby, bo większość jest już w domach. Wszedł tam nie pukając i skierował się prosto do jej pokoju, wpadł tam jak burza. Zobaczył Sasori'ego w pozycji obronnej i Sakure, która leży płacząc na dywanie
-Możesz już iść-powiedział oschle-Dzięki za telefon
-Zajmij się nią-odparł patrząc czule na dziewczynę
Kiedy czerwonooki wyszedł on zamknął drzwi od środka i jak obiecał zajął się Haruno. Poszedł do niej i przeniósł ją na łóżko, ona dalej płakała
-Dostałaś tabletki?-spytał odgarniając jej włosy z twarzy
-Tak-mruknęła cicho
-Przebierzesz się teraz w pidżamę, dobrze?-spytał wstając z łóżka-Ja za moment przyniosę ci herbatę
Ona na znak zgody pokiwała głową, wyszedł i skierował swe kroki do kuchni. Zaparzył wody na herbatę i wsypał jakieś zioła do szklanki. Wziął jeszcze tabletki uspakajające i dwie kanapki. Oboje byli strasznie głodni. Zapukał do pokoju i wszedł po cichym 'wejdź'. Sakura leżała w tej samej pozycji, jedyne co się zmieniło to to że miała na sobie pidżamę i zmyła makijaż. Położył tacę na szafce obok łóżka i podał dziewczynie tabletkę i szklankę z parującą herbatą. Łyknęła ją i popijała co chwile napojem
-Gaara?-spytała niepewnie
-Tak-usiadł na przeciwko niej na łóżku-Coś się stało?
-N-nie tylko czy mógłbyś mi zrobić warkocza?-spytała po czym pokryła się rumieńcem
-Oczywiście-powiedział z uśmiechem-Siadaj
Ona posłusznie usiadła przed nim i zaczął powoli rozczesywać jej włosy, po chwili zaczął je pleść aby na końcu związać je różową gumką. Uśmiechnęła się do niego serdecznie a on to odwzajemnił
-Proszę księżniczko-zaśmiał się-A teraz idź spać
-Ale zostań ze mną, proszę-zrobiła minę zbitego szczeniaka a on się zgodził
Położył się koło niej i przykrył ich kołdrą po samą szyję, patrzył na jej spokojną twarz. Po chwili wtuliła się w jego tors, a on zaczął ją głaskać po głowie
-Gaara?-spytała sennym głosem
-Tak-odparł spokojnie
-Przecież to miała być gra na moich zasa...
Nie dokończyła bo zasnęła wtulona w Gaarę, on po chwili też zasnął. Chociaż tego nie chciał, miał zostać przy niej dopóki nie zaśnie, a potem pójść do siebie. Sam nawet nie wiedział, że jeszcze pamięta jak robi się warkocze. Może i kiedyś plótł je starszej siostrze, ale to było tak dawno...
-Przepraszam was-powiedziała różowo-włosa nie zmieniając pozycji- Za wszystko co złego zrobiłam
-Ja też-mruknął Hidan
-Ja również-odezwał się smutno Gaara
-I ja-powiedzieli równo Pain i Sasori
-Ja też-odezwał się po chwili Deidara spoglądając na Haruno- Wybacz mi Sakura
Ona wychyliła głowę w przód i obróciła ją w prawą stronę, zobaczyła klatki chłopaków i głowę blondyna w tej samej pozycji. Lekko się uśmiechnęła, a on to odwzajemnił. Zaczęła intensywnie myśląc, marszcząc przy tym brwi. Odeszła od nich i usiadła na kanapie przed łóżkiem, chłopcy po woli zrobili to samo. Znaleźli swoje miejsca w różnych częściach pokoju. Hidan stał w koncie podpierając ściany, Sasori usiadł koło niej tak jak Pain. Deidara siedział na jej łóżku patrząc na jej plecy, a Gaara stanął centralnie przed nią
-Mówcie-rzuciła oschle, chciała być stanowcza i udało się jej bo widziała jak lekko wzdrygają się-Co to za ważna sprawa, że odwiedziliście mnie
-Akatsuki-mruknął Hidan- Masz misję...
-Jaką?-przerwała mu-Kto ją przydzielał?
-Cały zarząd-powiedział poważnie blondyn zza jej pleców
-Grubo...-mruknęła cicho i tak samo cicho zaśmiała się-O co chodzi?
-Masz uwieść i zabić-odezwał się Gaara
-Kogo?-kolejne pytanie padło z jej ust
-Mówi ci coś Sasuke Uchiha?-spytał z tajemniczo Pain
-Nie zrobię tego-warknęła wstając-Nie mogę...
Przeszła do ściany na której były drzwi do łazienki i odwróciła się w stronę chłopaków, widziała wszystkich. Mieli pusty wyraz twarzy, gdyby ich nie znała zaczęłaby się bać
-Musisz-syknął rudowłosy-Oni zabiją ciebie a potem jego...
-Nie!-krzyknęła-To mój przyjaciel...
Czy mogła go nazwać przyjacielem? Przecież spędzili razem tylko niecały dzień, ale mimo to był kiedy tego potrzebowała. Nie wzruszył ramionami i poszedł dalej zostawiając ją na tym placu zabaw, samą i zapłakaną. Nie cierpiała kiedy wykonywał ten ruch ramionami, było to takie irytujące...
-On pracuje dla Costy-powiedział szaro-włosy wychodząc z cienia
-Niemożliwe...-szepnęła patrząc pustym wzrokiem na chłopaka-Ale jakim cudem?
-Nic nie zauważyłaś?-Hidan usiadł na jej starym miejscu
-Rzeczywiście, był silny-wyraz twarzy zmieniła na zamyślony-Zbyt silny. Nie umiałam mu się wyszarpać. Nie okazywał zbyt wiele uczuć no i jest przystojny
To, iż jest przystojny też świadczy o tym że może być członkiem Costy, oni wszyscy są przystojni. Tak mówią ludzie, którzy ich widzieli. Ona miała styczność z tą mafią tylko dwa razy w życiu, kiedy jeden z jej członków zabił jej kuzynkę, a potem kiedy ona zabiła jego. Prawie wahała się aby nie nacisnąć spustu pistoletu, ale kiedy powiedział 'tak myślałem, jesteś równie słaba co ta suka Mikodo' strzeliła z uśmiechem na ustach. Nie miała wyrzutów sumienia, wręcz przeciwnie. Nawet poszła na jego grób aby powiedzieć 'mam nadzieję, że smażysz się w piekle' i splunąć na nagrobek
-Okazało się, że na misji zabicia...-przerwała Gaarze
-Nie mów jej imienia-warknęła
-Kontynuując, na misji zabicia twojej kuzynki były dwie osoby-dokończył cwaniacko Sasori-Ten zmarły gangster i on-Uchiha Sasuke. Był wtedy na praktykach i obserwował wszystko z ukrycia, ale tam był...
-Mówisz uwieść i zabić?-spytała ze złym uśmiechem zielonooka-Zrobię to z przyjemnością...
-Trzy miesiące-powiedział twardo Pain-Za równo trzy miesiące musi zginąć, wtedy przyjeżdża tu CAŁE Akatsuki i chcę to widzieć
-To będzie dla mnie czysta przyjemność-powiedziała a złowrogi uśmiech nie schodził jej z twarzy
-W takim razie chodźmy to uczcić-zawołał wesoło Deidara
Wyszli po 'ważnym' telefonie od jego szefów. Mieli się spotkać w ich bazie za godzinę, podobno mają co niezłego dla niego. Udał się do domu w towarzystwie starszego brata, Naruto poszedł do domu. Szybki prysznic, zmienił ciuchy i pojechał swoim Ferrari 599 GTO do tajnej bazy na obrzeżach miasta. Wstukał tajny kod do drzwi i powiedział banalne hasło, które brzmiało 'tylko pewni mają prawo zabijać' i wszedł do środka
-Uchiha!-krzyknął w progu jego kolega z drużyny Suigetsu-Wołają cię
-Prowadź-rzekł oschle
Szli ramię w ramię po szerokich korytarzach bazy, byli w zachodnim skrzydle znajdującym się całkowicie pod ziemią. Większość ich bazy jest pod ziemią, ale nikomu to nie wadzi. Czarnowłosy starał się wypytać Suigetsu o jego misję, ale ten uparcie milczał. Przed drzwiami sali obrad przepuścił go ale sam nie wszedł
-Kogo moje oczy widzą!-zakpił Orochimaru-Sasuke Uchiha, jak się masz?
-Do rzeczy szefie-warknął-O co chodzi?
-Mamy mały problem...-przerwał mu
-Jaki?-spytał chłodno-Myślałem że Costa jest na tyle zorganizowana i szybka aby pozbywać się ich od razu
-Zamilcz-warknął długowłosy-Nasz problem to nie 'coś' lecz 'ktoś'
-Kim ta osoba musi być abym musiał się nią zająć?-spytał składając ręce na piersi Sasuke
-Masz dość potężnego przeciwnika-zaczął splatając ręce z tyłu i przechadzając się w kółko-Wpływowy członek Akatsuki no i nie zapominajmy, że jest również najsilniejszym osobnikiem w Flying Dragon. Były przywódca, wiele razy brał udział w wyścigach samochodowych i bójkach ulicznych... Niesamowita trzeźwość umysłu i władcza ręka czynią tą osobę wręcz niezwyciężoną, ale jak każdy ma słabe punkty...
-Mów-przerwał mu zniecierpliwiony Uchiha
-Kieruje się zemstą-wysyczał przystając na chwilę-Kojarzysz swojego byłego wspólnika Jack'a?
-Tak-przytaknął-Był silny...
-Nie na tyle silny aby przetrwać spotkanie z twoim celem-przerwał mu i uśmiechnął się tajemniczo-Nasza kochana ofiara zabiła twojego wspólnika. Jednak tak się składa, że nie do końca wyrównała rachunki...-Sasuke po raz kolejny mu przerwał
-Mów co to za facet!-warknął zły-Zabije skurwiela...-tym razem Orochimru przerwał jemu
-Facet?-spytał i zaśmiał się głośno-Oj Sasuke, nie tylko faceci są silni
-Nie rozumiem-powiedział unosząc brew do góry-To niemożliwe aby Jack'a zabiła...-znowu mu przerwano
-Tak Uchiha!-uniósł głos szef chłopaka-Właśnie tak, zabiła go dziewczyna! Nasz problem to kobieta...
-Mam ją zabić?-spytał zły, nie wierzył że jego wspólnik zginął z rąk dziewczyny
-Poprawka panie Uchiha-poprawił go długowłosy-Uwieść i zabić!
-Kto to?-spytał pewny zwycięstwa
-Nasz problem nazywa Sakura Haruno-wypowiedział a chłopak zdębiał-Za trzy miesiące zabierzesz ją do wyznaczonego celu i zabijesz. Ludzie wyżej niż ja i ty chcą to widzieć, a do tego czasu macie czas dla siebie. A teraz wynocha!
Chłopak wyszedł z pomieszczenia i opuścił siedzibę. Chwile posiedział w aucie aby pomyśleć, dla niego bycie aż tak silną osobą równało się z niemożliwością
-Och Haruno-przeczesał ręką włosy-Zabawę czas zacząć, ale gramy na moich zasadach
Ruszył, kiedy był na autostradzie wyciągnął telefon i wybrał numer przyjaciela
-Naruto?-spytał nie będąc pewnym czy blondyn odebrał-Stary jesteś tam?
-Eeee...Tak-mruknął a chłopak usłyszał czyjś śmiech w słuchawce-Coś chciałeś
-Zbierz chłopaków, idziemy się zabawić-powiedział tajemniczo i rozłączył się-Może być ciekawie
-Moja gra, moje zasady-powiedziała wychodząc z łazienki ubrana w piękną czarną sukienkę-Gdzie ma być dzisiaj nasz cel?
Oni milczeli i wpatrywali się w nią oczarowani. Nigdy nie widzieli Haruno w sukience, był to dla nich szok jednak pierwszy z oszołomienia oprzytomniał Hidan
-Mamy informacje, że będzie w Black Lizard-powiedział drapiąc się po karku-Dokładnie za godzinę
-Przestaniecie się tak gapić?!-warknęła a chłopcy wybudzili się z transu-Pierwszy raz widzicie dziewczynę w sukience?!
-Dziewczynę nie raz widzieliśmy-prychnął Pain
-Ale ciebie po raz pierwszy-mruknął Sasori-To co, idziemy?
-Jasne!-odparli równo i wyszli z pokoju
Haruno ostatni raz spojrzała do lustra. Sukienka pasowała idealnie, biała kokarda z przodu czyniła ją bardziej dziewczęcą, a kołnierzyk z diamencikami-ekstrawagancką. Przeczesała dłonią włosy, które opadały kaskadą po jej plecach, nie uważała siebie za ładną. Twierdziła, że była przeciętna, a wyróżniała się jedynie kolorem włosów. Tak bardzo pragnęła aby Mikodo była koło niej, żeby ją przytuliła, ucałowała czoło i powiedziała 'pięknie wyglądasz'. Żeby chociaż mogła znów zobaczyć jej uśmiech, poczuła mokrą ciecz na policzku. Znowu płakała. Wytarła samotną łzę i wyszła z pokoju
-Ciociu idziemy na imprezę-powiedziała wchodząc do gabinetu blondynki-Wrócę późno
-Idź, dać ci kasę?-spytała znad projektów-Ile chcesz?
-Nic-uśmiechnęła się-Idę z chłopakami, to ich obowiązek. Zapłacą za mnie, przecież dawno się nie widzieliśmy
-Masz rację-zaśmiała się Tsunade-Możesz wziąć moje buty
-Dziękuje!-krzyknęła podbiegając do cioci-To pa!
Ucałowała ciocie w policzek i wybiegła na korytarz, gdzie czekali chłopcy. Zakazane buty cioci były śliczne, czarne ze złotym łańcuszkiem. Niestety wszystkie ładne buty cioci był na najwyższej półce, do której ona sama nie dosięga. Chłopcom też się nie udało dosięgnąć do butów, schowanych w mrocznej głębinie półki
-Który z was jest najwyższy?-spytała już lekko poddenerwowana-Liczą się nawet milimetry
-No to ja-odezwał się Pain, który był mniej więcej wzrostu Itachi'ego-To co teraz?
Dziewczyna uśmiechnęła się diabolicznie i po chwili siedziała na na barkach
-Pain, nie ruszaj się!-ryknęła uderzając go w głowę-Od tych butów zależy reszta misji!
-Jakim cholernym cudem?!-warknął podirytowany-Co ma piernik do wiatraka?
-Mąkę ciołku-odgryzła się-Ludzie oceniają cię po butach, telefonie i zegarku. Telefon mam spoko, zegarka nie noszę więc buty muszą być cudowne. Trochę w prawo-on posłusznie wykonał polecenie-Mam je!
Ześlizgnęła się z ramion rudowłosego i miękko opadła na ziemię. Ubrała buty, zabrała podręczną torebkę i obciągnęła sukienkę, przygładzając ją
-Gotowa!-zasalutowała na co oni prychnęli-No co?
-I o to chodziło?-spytał z uniesioną brwią Deidara wskazując palem buty-Naprawdę?
-A ty się w tym przypadkiem nie zabijesz?-zironizował Hidan
Mina dziewczyny zmieniła się momentalnie po przekroczeniu progu domu. Czuła się i chodziła jak nowo narodzone ciele w szpilkach, miała na nogach śmiercionośne buty na 10cm obcasie. Nigdy nie chodziła w takich butach więc po paru minutach drogi potknęła się o niewidzialny kamień i o mało co nie skręciła kostki. Przed zrobieniem sobie krzywdy uchronił ją Gaara
-Wiesz, że idziemy z buta?-spytał a dziewczyna wytrzeszczyła oczy-To jakieś dwadzieścia minut drogi
-Że co?!-krzyknęła z niedowierzaniem w głosie-Nie możemy autami?
-Nie, bo też chcemy się naprać-zaśmiał się Hidan-Nie zawszę z Gaarą chcemy być tymi odpowiedzialnymi
-Ehh, no dobra-westchnęła-To który mnie zaniesie?
Żaden się nie zgłosił, fuknęła ze złości i przyśpieszyła kroku, jednak znowu się potknęła. Zamknęła oczy czekając na ból, który jednak nie nadszedł. Bowiem siedziała na ramionach Gaary. Wiedziała, że jest szybki ale nie przypuszczała, że aż tak. Zaśmiała się cicho i lekko przycisnęła łydki do jego boków
-Wio koniku!-wszyscy wokół nich wybuchli głośnym śmichem, nawet zwykle poważny Gaara uśmiechnął się i zarżał jak prawdziwy koń
Szli jeszcze jakieś 15 minut gdyż Haruno nie wlekła się za nimi jak kulejąc kot
-Sakura jeszcze jakieś 100 metrów, dasz radę przejść sama?-spytał znudzonym głosem chłopak niosący ją-Bo widzisz, ludzie się dziwnie gapią...
Ona prychnęła z oburzeniem i zeskoczyła z jego ramion. Po tej scenie zwaną 'Foch z przytupem nr.3', co oznaczało 'nie zbliżaj się, bo ci przywalę', przyśpieszyła kroku i dogoniła Pain'a, który szedł na czele ich grupy
-Ty też się mnie wstydzisz?-spytała ze złością
-Ja, co? Nieeee-zironizował na co ona walnęła go pięścią w ramię i wyprzedziła ich o kolejne metry
-Ej, Haruno chyba się nie obraziłaś?-zaśmiał się Sasori
-Nie no co ty, tylko powstrzymuje się od skopania waszych ładnych mordek-mówiła wściekła przez ramię-A teraz się zamkniesz, czy chcesz poznać mój gniew jako pierwszy?
-Tak jest Haruno!-spiął się i zamilkł
Do klubu doszli w ciszy zsynchronizowali zegarki w telefonach i ukryli się w krzakach, gdyż byli za wcześnie o parę minut. Po chwili na parking klubowy wjechało dobrze znane chłopcom auto-Ferrari 599 GTO
-To on?-spytała szeptem Haruno
-Tak-odpowiedział jej Hidan, który znał większosć szczegółów dotyczących młodszego Uchihe
-Zabawę czas zacząć-zarządziła
Podjechał na parking i wyszedł z auta, po chwili dołączyło do nich auto Hyūgi. Wyszedł z niego Neji, Rock Lee i Shikamaru oraz Sai. Z jego Ferrari wyszedł najbliższy mu przyjaciel- Naruto i Kiba. Po krótkiej wymianie zdań weszli do środka. Było sporo osób jak na początek tygodnia, jest wtorek a tu trudno przejść bez przeciskania się przez tłum tańczących osób. Zajęli dwie kanapy i razem z Uzumaki'm poszedł zamówić drinki. Barman był chłopakiem o czerwonych włosach i morskozielonych oczach, wydawał mu się strasznie znajomy ale nic nie powiedział
-Co dla panów?-spytał chłodno
-7 piw-powiedział podekscytowany blondyn-Czemu wszyscy gapią się na schody i schodzą z parkietu?
-Haruno dzisiaj występuje-powiedział
Zaintrygowany Sasuke jak i zdziwiony Uzumaki obrócili się w stronę parkietu, który był przed barem. Oparli się łokciami o blat i spojrzeli na ogromne schody, po których schodziła grupa tancerek. Po ich strojach wywnioskowali że będą tańczyły taniec brzucha. Stroje tancerek były niebieskie. Ich spodnie lekko prześwitywały odsłaniając nogi dziewcząt, jednak chusta zawiązana w pasie nie dała nic więcej zobaczyć. Krótka bluzka odsłaniała niemalże cały brzuch, na twarzach miały chusty zasłaniające nos i usta. Do tego wszystkiego poprzyczepiane dzwoneczki, które wydawały dość irytujące dźwięki przy każdym kroku. Ustawiły się w kole i ktoś puścił muzykę. Po chwili osoby będące w klubie wydały okrzyk zachwytu bo z sufitu zsunęły się na linach kolejne tancerki. Były tak samo ubrane jak te na ziemi ale kolor ich szat był żółty. Robiły różne akrobacje i wyginały się w nienaturalny sposób. Nagle w środku na koła, które utworzyły niebieskie tancerki pojawił się szary kłąb dymu. Muzyka ucichła. Słyszał westchnienie zazdrości wielu dziewczyn, kiedy z dymu wyłoniła się ostatnia tancerka. Jako jedyna miała inny strój, spodnie zastąpiła długa do ziemi spódnica z wycięciem po lewej stronie aż do samego pasa. Miała te wkurzające dzwoneczki, jednak nie były one irytujące. O nie. Przy każdym najmniejszym jej ruchu brzmiały jak kołysanka, która była piękną melodią. Al'a stanik także je miał. Złote zawijasy zdobiły cały strój, będący w kolorze różu. Maska była zrobiona w tym samym stylu co reszta kostiumu. A różowe włosy falowały przy każdym jej kroku, wokół prawej ręki miała obwiązaną także różową chustę. Na sali zapanowała cisza, przerwana po chwili przez oklaski zachwyconych ludzi. Muzyka zaczęła lecieć ponownie a one zaczęły tańczyć. Jednak różowo-włosa tańczyła tak jak ją jej bose stopy niosły, wyginała się, skakała i robiła różne akrobacje. Szła ponętnym krokiem w stronę Uchihy i Naruto. Dwa metry przed nimi zatrzymała się i zaczęła wykonywać seksowny taniec brzucha, blondyn był wpatrzony w dziewczynę jak w obrazek. Podeszła do Sasuke i założyła mu na szyję wcześniej odwiązaną chustę, po czym lekko musnęła policzek Naruto. Zaczęła się oddalać i znów weszła do kółka tańczących niebieskich tancerek. Wykonała obrót, złączyła ręce jak do modlitwy i zniknęła tak samo jak się pojawiła. Muzyka się zatrzymała a osoby w klubie zaczęły klaskać a niektórzy panowie gwizdali na piękną tancerkę, która zniknęła w kłębach dymu. Naruto stał dalej oszołomiony i dotykał swojego policzka. Sasuke uśmiechnął się lekko, czyli według Sakury 'seksownie' i z ciągnął z szyi delikatny, różowy materiał
Wpadła szybkim krokiem do pokoju, w którym przebierały się tancerki. Usiadła na dywanie i ściągnęła chustę zakrywającą jej twarz. Po chwili do pokoju weszła grupa tancerek i wstała z ziemi
-I jak było?-spytała z nadzieją-Jak myślicie podziałało?
-Skarbie, byłaś AMAZING!-krzyknęła ruda dziewczyna o fioletowych tęczówkach
-Sakura, uwierz mi-spojrzała na nią blondynka o żółtych oczach-Byłaś niesamowita, był tobą oczarowany!
Do pokoju wparowała piątka chłopaków na co dziewczyny zapiszczały ale oni zatkali sobie uszy i podeszli do zielonookiej. Przybili z nią piątkę lub żółwika i zamknęli ją w uścisku
-No, no Haruno!-zaśmiał się Sasori-Nie znałem cię od tej strony
Ona uśmiechnęła się i pokazała mu język, dziewczyny posyłały jej pytające spojrzenia i uśmiechały się dziwnie. Przez co Sakura przewróciła oczami
-No tak, dziewczyny-zawołała-To są moi przyjaciele
-Najlepsi przyjaciele-poprawił ją Deidara-Ale one ładne...
Różowo-włosa walnęła go otwartą ręką w tył głowy przez co cicho mruknął 'aua'. Hidan podszedł do niej razem z Pain'em i Garrą
-Haruno dobrze wiesz, że to był dopiero etap 1-zaczął-Misja zaczyna się rozkręcać i nie da się niczego cofnąć
-Teraz przebierz się i idź poflirtuj z nim-zaśmiał się rudo-włosy-Tylko nie zabij się w tych butach
-I uważaj na siebie-ostrzegł ją Gaara surowym głosem-Pamiętaj, on jest silny
-Dobrze-przytuliła trójkę chłopców- A teraz chłopaki wynocha!
-Tylko się nie zakochaj-zaśmiał się Sasori a ona się skrzywiła no co oni wybuchli śmiechem
Wyszli a ona przebrała się i podziękowała dziewczyną, już miała wychodzić ale zaliczyła glebę przy drzwiach. Reszta dziewczyn zachichotała a ona usiadła po turecku na podłodze
-Pierwszy raz w szpilkach?-spytała jedna z tancerek
-Taaa-mruknęła drapiąc się z tyłu głowy-Chodzę jak ciele na szczudłach?
-Nie da się ukryć-zaśmiała się ta sama-Ale nauczymy cię, co nie dziewczyny?
-Tak!-krzyknęły zgodnie
I w ten oto sposób dostała przyśpieszony kurs chodzenia w szpilkach, po 12 minutach umiała już w miarę normalnie chodzić, a po kolejnych 7 szła bez problemu. Dziewczyny wiedziały, że musi zdobyć serce pewnego chłopaka więc przez kolejne 6 minut uczyły ją jak wyglądać seksownie w szpilkach. Tak że po 25 minutach Sakura chodziła w szpilkach jak modelka, pomogły jej z makijażem i włosami. Wyglądała jakby dopiero wyszła z salonu kosmetycznego
-Haruno, nie daj się!-krzyknęła czarnowłosa dziewczyna-Możesz mieć każdego!
-Dzięki!-pomachała im i wyszła na korytarz
Jak na zwykły bar było tam mnóstwo miejsca i sal, było to bardziej salą bankietową niż imprezownią. Doszła do dużych schodów i zeszła po nich z gracją, tak jak uczyła ją Niv. Szła środkiem, ale tylko niektórzy zwrócili na nią uwagę
-Sakura!-odwróciła się w stronę głosu-Sakura, czekaj!
Po schodach w jej kierunku biegł nikt inny, jak Inzuka
-Cześć Kiba- przywitała się uśmiechając się promiennie-Coś się stało?
-Nie ale chciałem ci powiedzieć, że niesamowicie tańczysz-wyszczerzył się-Może się do nas dosiądziesz
-Was?-spytała-To nie jesteś tu sam?
-Nie-odparł dalej pokazując białe ząbki- Jest jeszcze Rock Lee, Shikamaru, Sai, Neji, Naruto i Sasuke
Ożywiła się na ostatnie imię i uśmiechnęła się do chłopaka, nie znała niektórych z nich ale to Uchiha był jej misją
-A nie będzie to kłopot?-spytała a on zaprzeczył głową i podał jej ramię-W takim razie z przyjemnością
Zeszli ze schodów i skierowali się w stronę kanap, na której siedzieli chłopcy. Kiba lekko był zły na dziewczynę za to, że to do niego nie podeszła, a ona wymigała się prostym 'nie widziałam cię, gdybym wiedziała to ty byś dostał całusa'. Śmiali się i wesoło rozmawiali w pewnym momencie zatrzymali się przed czerwonymi kanapami. Rozejrzała się i zauważyła przy barze Hidana, który podniósł na nią kieliszek, odpowiedziała skinieniem głowy. Ktoś ją potracił, był to Deidara. Przy schodach zobaczyła rozmawiających Gaare i Sasori'ego, do Hidana po chwili dołączył Pain. Wszyscy się na nią patrzyli, kontrolowali przebieg misji i przy okazji popijali drinki. Podeszła bliżej kanap aby chłopcy w jej wieku dostrzegli dziewczynę. Zauważyła braki w ich składzie
-Patrzcie kogo przyprowadziłem!-zaśmiał się Kiba siadając na swoim miejscu-To jest Sakura Haruno!
-Cześć-przywitała się melodyjnym głosem a jeden z chłopców wstał ze swojego miejsca
-Ale ty jesteś piękna!-krzyknął podnosząc nienaturalnie grube brwi-Piękniejszej nie widziałem!
-Eeee...Dziękuje-uśmiechnęła się lekko-Ty musisz być Rock Lee
-I zna moje imię-krzyknął wyrzucając ręce w górę na co dziewczyna lekko się cofnęła
Lecz zamiast na pustą przestrzeń trafiła na coś twardego, podniosła głowę do góry i zobaczyła nad sobą blond włosom czuprynę, odwróciła się do niego przodem i uśmiechnęła się promiennie
-Hej Naruto
-Cześć
Coś objęło ją ramieniem i pociągnęło w swoją stronę, to był Sasuke. W środku krzywiła się ale na twarzy pozostał uśmiech
-Witaj Sakura-mruknął seksownie
-Sasuke Uchiha-mówiła uwodzicielsko-Co was tu sprowadza?
-Męski wypad-powiedział z uśmiechem Neji
-Skoro tak to ja nie przeszkadzam-uśmiechnęła się zalotnie do Uchihy i chciała odejść ale coś, a raczej ktoś złapał ją za nadgarstek
-Zostań-mówił czarnooki z lekkim uśmiechem
-Skoro nalegasz-zaśmiała się i usiadła na podłokietniku kanapy-Jak wam podobał się występ?
Rock Lee pożerał ją wzrokiem, Naruto patrzył na nią ale był jakby nie obecny. Sasuke świdrował ją swoimi karymi tęczówkami, a Shikamaru rozmawiał z Sai'em
-Byłaś taka seksowna...-rozmarzył się Lee-Masz chłopaka?
Dziewczyna lekko zmieszana spojrzała na Deidare, który był najbliżej. Stał na tyle blisko aby słyszeć rozmowę, dosłownie dławił się śmiechem. Już zrezygnowana chciała zaprzeczyć i przez całą noc słuchać jaka jest piękna i niesamowita, ale...
-Daj jej spokój Lee-warknął Naruto za co była mu wdzięczna
Poczuła wibracje w jej torebce, bez zastanowienia wyciągnęła służbowy telefon, spojrzała na chłopaków przepraszającym wzrokiem
-Wybaczcie-zaczęła-To bardzo ważne...
-Spoko, idź-odezwał się Neji
Szybko znalazła się na dworze, sprawdziła czy nikogo nie ma w pobliżu i odebrała
-Sakura Haruno-powiedziała ostro-Czy coś się stało szefie?
-Nie Haruno-odpowiedział jej głos tym samym tonem-I co z misją?
-Od razu przystąpiłam do działania-warknęła gniewnie
-Dobrze-usłyszała jak jego głos łagodnieje-Tylko Haruno...
-Tak?-spytała
-Uważaj na siebie-powiedział znowu ostro-Nie chcemy stracić najlepszej agentki
-Jedynej-mruknęła
-Ale to czyni ją jedną z lepszych-zaśmiał się szef dziewczyny-Masz mi dawać znać jak idą postępy
-Tak jest-mówiła znowu ostro-Żegnam szefie
Rozłączyła się i odetchnęła z ulgą. Przeczesała włosy ręką, stała się czujna bo usłyszała kogoś
-Po co się chowasz?-spytała seksownie bowiem z krzaków wyszedł Uchiha
-Kto to?-spytał podchodząc do dziewczyny
-Moja ciocia-mruknęła opierając się plecami o ścianę-Pytała się kiedy będę w domu
Chłopak uśmiechnął się i oparł rękę po boku jej głowy, drugą ręką wyciągnął z kieszeni różowy materiał i zarzucił go jej na szyi
-Byłaś naprawdę seksowna-mruknął zbliżając swoją twarz do jej
Ona krzywiła się w środku, błagała aby coś im teraz przeszkodziło. Wpadła na genialny plan, nie mogła uciec bokami ale jest jeszcze dół. Schyliła się i wyszła między jego lewą ręką, a ciałem
-Nie tak szybko Uchiha-zaśmiała się na co on prychnął-Najpierw byś mnie do tańca poprosił
Ze środka klubu było słychać muzykę, ktoś Haruno chyba nie kocha bo jak na zawołanie zaczęła lecieć wolna piosenka. Uchiha jak przystało na gentlemana podszedł i ukłonił się. Jedną rękę wyciągał do dziewczyny, a drugą miał na plecach
-Czy mógłbym cie prosić do tańca Sakuro?-ona podała mu dłoń i dygnęła lekko na co oboje wybuchli śmiechem
-Oczywiście Sasuke- uśmiechnęła się jak najpiękniej tylko potrafiła, ani jej ani jego uśmiech nie był szczery. Wiedziała o tym doskonale, ale zachowywała się wręcz przeciwnie
Zaczęli wirować na środku chodnika, ludzie patrzyli na nich, ale ich to nie obchodziło. Wyglądali razem pięknie, patrzyli się na siebie. Powoli zaczynała zatracać się w czarnych tęczówkach i tym lekkim, seksownym uśmiechu. On nie wiedział co się dzieje, patrzył w jej oczy i ich szmaragd podobał mu się, w jakimś tam stopniu
-Skup się na misji!-krzyczeli sobie w myślach ale to nie pomagało
W tym momencie liczyli się tylko oni, nawet udało się jej zapomnieć o tym, że widział morderstwo jej kuzynki. On w tej chwili nie chciał jej zabijać, nie teraz, nie za trzy miesiące, nie chciał. Wyglądała niesamowicie, a jej delikatne ruchy sprawiały wrażenie, że na ziemi trzymają ją tylko jego ręce, które miał na jej tali. Piosenka się skończyła, więc powoli żeby nie speszyć dziewczyny przysunął się bliżej, dzieliły ich tylko centymetry
-Mikodo!-krzyknął ktoś zza jej pleców, a ona natychmiastowo odsunęła się od Uchihy
Kiedy usłyszała imię swojej zmarłej kuzynki jak oparzona odskoczyła od Sasuke, wspomnienia powróciły. Nawet nie wiedziała czemu, ale przez chwilę chciała mu powiedzieć, żeby się do niej nie zbliżał. Obróciła się w stronę głosu za jej plecami, w jej stronę biegła dziewczyna w wieku jej kuzynki. Miała żółte tęczówki i zielone włosy, miała ciemną skórę i była nie wysoka. Podbiegła do nich cała zdyszana i uradowana
-Mikodo, pamiętasz mnie jeszcze?-spytała a Haruno miała ochotę się rozpłakać-To ja Akita! Ile my się czasu nie widziałyśmy? Całe wieki. A jak tam twoja mama? Pewnie dobrze, bo widziałam zapowiedź jej kolejnej kolekcji. A jak kuzynka? Pamiętam jak mówiłaś, że życie byś za nią oddała, tak ci na niej zależało... A to co za przystojniak? Twój chłopak?
Nawijała z prędkością karabinu maszynowego, Sakura nie nadążała za zielonowłosą. Co gorsza nie wiedziała co jej odpowiedzieć?
'1. Pewnie, nie widziałyście się cały rok i raczej już jej nie zobaczysz
2. Jej mama ma się dobrze, a kolekcji to nawet ja nie widziałam
3. Kuzynka zaraz się popłaczę, ale tak to jest ok
4. Ten przystojniak za mną widział jak zabili Mikodo, nawet sam chciał ją zabić
5. Przestań, to nie jest mój chłopak. Mam go tylko uwieść i zabić'
Po przeanalizowaniu wszystkich odpowiedzi stwierdziła, że to by nie najlepiej wyglądało. A Mikodo udawać nie będzie chociaż...Zmieniła zdanie! Zawsze chciała być jak ona, a teraz może się wykazać
-Masz rację Akita!-jednak zaczęła udawać Mikodo-Cały rok się nie widziałyśmy, mama ma się dobrze. A co do kolekcji, żałuj że nie widziałaś całej. Sakura ma się dobrze i masz rację jest dla mnie najważniejsza. A ten gościu za mną, co nie że to ciacho? Ale Sasuke nie jest moim chłopakiem
-Och szkoda-westchnęła-Razem ładnie wyglądacie, no nic! Mam nadzieje, że w końcu będziecie razem. Ja muszę lecieć, to do zobaczenia Mikodo. Cześć Sasuke!
-To pa Akita!-krzyknęła za nią po czym zwróciła się do czarnowłosego, który patrzył na nią z nie małym rozbawieniem-No co?
-Czy ja coś mówię?-zaśmiał się-Czyli jestem ciacho? Tak?
Ona tylko pokazała mu język i weszli razem do środka, rozmawiali o umiejętności szybkiego mówienia należącej do Akity. Co chwile usiłowali ją naśladować ale żadnemu z nich nie udało się dojść do takiej prędkości. Jednak mieli przy tym mnóstwo zabawy i wybuchali co chwilę śmiechem. Wiedzieli co robią bo chłopak zdążył wypić dopiero dwa piwa a dziewczyna była trzeźwa. To jej przeszkadzało. Wyciągnęła telefon i wykręciła numer Gaary. Siedziała wśród pijanych chłopców z jej klasy oraz starszym Shikamaru, który jak się dowiedziała od pijanego Kiby jest po uszy zakochany w Temari. Sai jest spoko gościem z równoległej klasy. Jest artystą, ale uśmiecha się tak jakoś dziwnie... Haruno, nie dane ci będzie zrozumieć artysty
-Gaara?-spytała-Ile masz ze sobą kasy?
-A co?-spytał rozbawiony nie wiadomo czym-Coś się stało?
-Tak-krzyknęła do słuchawki-Jestem wciąż trzeźwa, a ja nie wzięłam portfela. Mogę na twój koszt parę drinków?
-Spoko-mruknął po czym się roześmiał-Leci moja ulubiona piosenka!
-Ale Gaara-powiedziała niepewnie-DJ poszedł na przerwę, bo musiał do toalety i żadna muzyka nie leci
-Jak to?-spytał zawiedziony-To jakim cudem Deidara wybija tak świetnie ten rytm na swoim brzuchu?
-Nie wiem Gaaróś-powiedziała zatroskana-To ja zrobię ci mały debet
Rozłączyła się po czym razem z Naruto poszła do baru, zamówiła sporo drinków, które wypiła przy ladzie baru
-Na rachunek Gaary- powiedziała lekko wstawiona po czym wzięła sobie piwo
-Sakura?-zaczął nie pewnie Naruto-To ty byłaś tą różową tancerką?
-Tak Naruto-odpowiedziała mrugając okiem do przystojnego barmana, którego na początku udawał Gaara
-Skoro to ty dałaś tu takie show to masz dzisiaj na koszt firmy-odmrugnął jej brunet zza lady-Dam ci jeszcze jedno bo widzę że ci się kończy
-Dzięki-mruknęła
-To dlaczego mnie pocałowałaś?-spytał niepewnie blondyn
-Na znak że jesteśmy przyjaciółmi-zaśmiała się cicho
Naruto wstał z krzesła i ucałował dziewczynę w czoło i policzek
-To na znak że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi-powiedział po czym odszedł
Ona szybko wypiła piwo, które podał jej barman i skierowała się w tłum aby znaleźć Uchihe. Jednak znalazła go 'liżącego' się z jakąś czerwonowłosą. Chwila... Przecież to Karin! Nie wiedzieć czemu wyciągnęła telefon i zrobiła im parę zdjęć po czym strzeliła sobie parę selfie z chłopakami i z przystojnym barmanem. Była zła na Uchihe, chociaż sama nie wiedziała za co. Poszła na dwór i osunęła się po ścianie. Przypomniała sobie słowa Akity
-Pamiętam jak mówiłaś, że życie byś za nią oddała, tak ci na niej zależało...-powtórzyła je na głos i się rozpłakała
Wybrała numer Hidana, miała nadzieję że jeszcze jest w miarę trzeźwy aby ją stąd zabrać. Jednak myliła się rozłączyła się po tym jak usłyszała jak śpiewa 'Ciągle mijamy się'. Nie wiedziała do kogo ma dzwonić. Za to 'kochany' Pain nie odebrał
-Gaara, przesadził. Deidara raczej też bo to z tym brzuchem nie było normalne-wyliczała- Hidan zdecydowanie nie. Eh Pain odpada. No cóż nic mi nie zostało jak dzwonić do wielkiego imprezowicza
Po chwili wahania wystukała na klawiaturze jego numer, modliła się do boga aby ten czerwonowłosy chłopak nie był na tyle pijany. 'Tak ci na niej zależało'-to krótkie zdanie królowało w jej głowię przez co rozpłakała się na dobre. Dwa sygnały i odebrał
-Sakura?-spytał-Sakura, co się stało?!
-Zabierz mnie z tond-mówiła a łzy ciekły po jej policzkach-Zabierz mnie do domu
-Już idę do tych chłopaków, czekaj tam na mnie-powiedział ostrym głosem-Muszę jeszcze iść do toalety i już po ciebie idę. Nie ruszaj się stamtąd, zgoda?
-Tak-wychlipała i udała się we wskazane miejsce
Widok ją powalił, na kolanach Sasuke siedziała Karin i całowali się. Nawet jej nie zauważyli. Usiadła na podłokietniku a koło niej zjawił się Naruto
-Sakura, co się dzieję-spytał poważnie, a ona spojrzała w jego niebieskie oczy ale zamiast nich widziała tylko kare tęczówki Uchihy-Skura?
Rozpłakała się jeszcze bardziej i nic nie powiedziała, wtuliła się w klatkę Uzumakiego. On po chwili zaczął gładzić ją po włosach mówiąc cholernie debilne zdanie 'wszystko będzie dobrze'. Haruno dobrze wiedziała, że nie będzie, że ten dzień rozpętał piekło. Uchiha zginie z jej rąk. Szczególnie jej to teraz nie przeszkadzało. Do obłędu dzieliło ją parę chwil. A wspomnienia uderzyły o nią, czuła się jakby ktoś jej przyłożył
Głaskał dziewczynę po włosach, szepcząc jej żeby była spokojna. Po paru chwilach podszedł do niego jakiś chłopak. Miał czerwone włosy i brązowo-czerwone oczy. Spojrzał na Haruno i zmarszczył brwi, przeniósł wzrok na całującą się parę i skrzywił się nieco
-Daj mi ją-powiedział do Uzumakiego
-Kim jesteś?-spytał oschle blondyn, całkowicie zapomniał chłopców z domu Sakury
Dziewczyna odkleiła się od niebieskookiego i spojrzała na czerwonowłosego, wstała z kanapy i przytuliła go mocno
-Zabierz mnie stąd-szepnęła mu na ucho
-Dobrze-odpowiedział gładząc jej plecy
Odsunął ją od siebie i chwycił za rękę, ona przeprosiła go na sekundę i podbiegła do Uzumakiego
-Dziękuje Naruto- powiedziała całując go w policzek po czym zniknęła z czerwonookim chłopakiem
Wyszła z nim z baru, kierowali się do domu jej cioci. Spojrzała na wyświetlacz swojej komórki 0:53, świetnie bo dzisiaj już musi iść do szkoły
-Jesteś trzeźwy?-spytała z nadzieją
-Tak-oczy prawie wyszły jej z orbit-Powiedz mi co się stało
Ona opowiedziała mu całą historię i w momencie kiedy skończyła byli już pod jej domem. Zaprosiła go do środka i szybko podał jej tabletki na kaca. Jednak widząc, że dziewczyna nie umie przestać płakać zadzwonił do osoby, która spokojem przewyższa wszystkich. Szczerze, płacząca Haruno doprowadzała go do złości, nie cierpiał kiedy płakała, szczególnie przez mężczyzn
-Ej stary żyjesz jeszcze?-spytał drapiąc się po skroni-Mamy spory kłopot
-Co jest?-spytał śmiejąc się-Nie widziałeś Haruno?
-Właśnie o nią tu chodzi-powiedział bezradny-Jestem z nią u niej i ona wygląda okropnie
-Co się stało?-już mu do śmiechu nie było-Mów!
-Ciągle płaczę i nie umiem jej uspokoić-mówił patrząc na dziewczynę leżącą bokiem na dywanie-Stary, ona płacze!
-Za dwie minuty będę-powiedział oschle i zakończył połączenie
Biegł jak oszalały do domu swojej przyjaciółki, na ulicy potrącił tylko 3 osoby, bo większość jest już w domach. Wszedł tam nie pukając i skierował się prosto do jej pokoju, wpadł tam jak burza. Zobaczył Sasori'ego w pozycji obronnej i Sakure, która leży płacząc na dywanie
-Możesz już iść-powiedział oschle-Dzięki za telefon
-Zajmij się nią-odparł patrząc czule na dziewczynę
Kiedy czerwonooki wyszedł on zamknął drzwi od środka i jak obiecał zajął się Haruno. Poszedł do niej i przeniósł ją na łóżko, ona dalej płakała
-Dostałaś tabletki?-spytał odgarniając jej włosy z twarzy
-Tak-mruknęła cicho
-Przebierzesz się teraz w pidżamę, dobrze?-spytał wstając z łóżka-Ja za moment przyniosę ci herbatę
Ona na znak zgody pokiwała głową, wyszedł i skierował swe kroki do kuchni. Zaparzył wody na herbatę i wsypał jakieś zioła do szklanki. Wziął jeszcze tabletki uspakajające i dwie kanapki. Oboje byli strasznie głodni. Zapukał do pokoju i wszedł po cichym 'wejdź'. Sakura leżała w tej samej pozycji, jedyne co się zmieniło to to że miała na sobie pidżamę i zmyła makijaż. Położył tacę na szafce obok łóżka i podał dziewczynie tabletkę i szklankę z parującą herbatą. Łyknęła ją i popijała co chwile napojem
-Gaara?-spytała niepewnie
-Tak-usiadł na przeciwko niej na łóżku-Coś się stało?
-N-nie tylko czy mógłbyś mi zrobić warkocza?-spytała po czym pokryła się rumieńcem
-Oczywiście-powiedział z uśmiechem-Siadaj
Ona posłusznie usiadła przed nim i zaczął powoli rozczesywać jej włosy, po chwili zaczął je pleść aby na końcu związać je różową gumką. Uśmiechnęła się do niego serdecznie a on to odwzajemnił
-Proszę księżniczko-zaśmiał się-A teraz idź spać
-Ale zostań ze mną, proszę-zrobiła minę zbitego szczeniaka a on się zgodził
Położył się koło niej i przykrył ich kołdrą po samą szyję, patrzył na jej spokojną twarz. Po chwili wtuliła się w jego tors, a on zaczął ją głaskać po głowie
-Gaara?-spytała sennym głosem
-Tak-odparł spokojnie
-Przecież to miała być gra na moich zasa...
Nie dokończyła bo zasnęła wtulona w Gaarę, on po chwili też zasnął. Chociaż tego nie chciał, miał zostać przy niej dopóki nie zaśnie, a potem pójść do siebie. Sam nawet nie wiedział, że jeszcze pamięta jak robi się warkocze. Może i kiedyś plótł je starszej siostrze, ale to było tak dawno...
niedziela, 12 kwietnia 2015
Kon'nichiwa!
Tak więc jestem w trakcie pisania rozdziału 7. Nie myślcie, że nagle straciłam wenę lum mam kryzys, o nie! Ja po prostu czekam dalej na dwa komentarze (dziękuje Lucy, która napisała coś miłego), a mój komentarz się nie liczył. Tak więc zachęcam do czytania i komentowania. Możecie do mnie napisać na gg, bo jeżeli nie chcecie pisać czegoś oficjalnie to zapraszam na gg:53651633
Jak chcecie możecie polecać mi wasze lub inne blogi w komentarzach (tak zwany spam). A spamujcie ile wlezie!
Pozdrawiam wszystkich odważnych!
Jak chcecie możecie polecać mi wasze lub inne blogi w komentarzach (tak zwany spam). A spamujcie ile wlezie!
Pozdrawiam wszystkich odważnych!
Subskrybuj:
Posty (Atom)