...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

wtorek, 14 kwietnia 2015

5. Misja... i 6. Moja gra, moje zasady...

Naruto i Sasuke opuścili dom Tsunade po tym jak czarnowłosy otrzymał 'ważny' telefon, razem z nimi poszedł Itachi. Dziewczyna lekko zdziwiona zaprowadziła swoich przyjaciół do pokoju upewniając się, że jej ciocia na pewno jest w kuchni. Przepuściła chłopaków w drzwiach i zamknęła je od środka. Chłopcy w skupieniu i z lekkim uśmiechem na ustach oglądali ścianę z ich podobiznami. Chrząknęła chcąc zwrócić na siebie ich uwagę ale to nie poskutkowało, żadny nie zmienił pozycji. Stali na przeciwko swoich małych duplikatów, ona podeszła do czerwonowłosego, który na rysunku nosił ją na ramionach i położyła mu rękę na ramieniu. Po prostu tak stali, było to dla nich coś nowego... Nic nie robili, po prostu patrzyli co było kiedyś. Ale cała geneza polegała na tym, że byli tam razem. Byli tym samy składem mając 7 lat jak i teraz kiedy mają po 16. Myśleli jak dużo razem przeszli, było to w  pewnym sensie smutne. Bali się, że za kolejne dziewięć lat nie będą się znali. Mając 25 lat będą dzwonić do siebie raz na ruski rok i broń boże spotkają się na czyimś pogrzebie... Razem przeszli bardzo dużo i chcą przeżywać jeszcze więcej, wszyscy żałowali tych złych słów, myśli i czynów, które kiedyś miały miejsce między nimi
-Przepraszam was-powiedziała różowo-włosa nie zmieniając pozycji- Za wszystko co złego zrobiłam
-Ja też-mruknął Hidan
-Ja również-odezwał się smutno Gaara
-I ja-powiedzieli równo Pain i Sasori
-Ja też-odezwał się po chwili Deidara spoglądając na Haruno- Wybacz mi Sakura
Ona wychyliła głowę w przód i obróciła ją w prawą stronę, zobaczyła klatki chłopaków i głowę blondyna w tej samej pozycji. Lekko się uśmiechnęła, a on to odwzajemnił. Zaczęła intensywnie myśląc, marszcząc przy tym brwi. Odeszła od nich i usiadła na kanapie przed łóżkiem, chłopcy po woli zrobili to samo. Znaleźli swoje miejsca w różnych częściach pokoju. Hidan stał w koncie podpierając ściany, Sasori usiadł koło niej tak jak Pain. Deidara siedział na jej łóżku patrząc na jej plecy, a Gaara stanął centralnie przed nią
-Mówcie-rzuciła oschle, chciała być stanowcza i udało się jej bo widziała jak lekko wzdrygają się-Co to za ważna sprawa, że odwiedziliście mnie
-Akatsuki-mruknął Hidan- Masz misję...
-Jaką?-przerwała mu-Kto ją przydzielał?
-Cały zarząd-powiedział poważnie blondyn zza jej pleców
-Grubo...-mruknęła cicho i tak samo cicho zaśmiała się-O co chodzi?
-Masz uwieść i zabić-odezwał się Gaara
-Kogo?-kolejne pytanie padło z jej ust
-Mówi ci coś Sasuke Uchiha?-spytał z tajemniczo Pain
-Nie zrobię tego-warknęła wstając-Nie mogę...
Przeszła do ściany na której były drzwi do łazienki i odwróciła się w stronę chłopaków, widziała wszystkich. Mieli pusty wyraz twarzy, gdyby ich nie znała zaczęłaby się bać
-Musisz-syknął rudowłosy-Oni zabiją ciebie a potem jego...
-Nie!-krzyknęła-To mój przyjaciel...
Czy mogła go nazwać przyjacielem? Przecież spędzili razem tylko niecały dzień, ale mimo to był kiedy tego potrzebowała. Nie wzruszył ramionami i poszedł dalej zostawiając ją na tym placu zabaw, samą i zapłakaną. Nie cierpiała kiedy wykonywał ten ruch ramionami, było to takie irytujące...
-On pracuje dla Costy-powiedział szaro-włosy wychodząc z cienia
-Niemożliwe...-szepnęła patrząc pustym wzrokiem na chłopaka-Ale jakim cudem?
-Nic nie zauważyłaś?-Hidan usiadł na jej starym miejscu
-Rzeczywiście, był silny-wyraz twarzy zmieniła na zamyślony-Zbyt silny. Nie umiałam mu się wyszarpać. Nie okazywał zbyt wiele uczuć no i jest przystojny
To, iż jest przystojny też świadczy o tym że może być członkiem Costy, oni wszyscy są przystojni. Tak mówią ludzie, którzy ich widzieli. Ona miała styczność z tą mafią tylko dwa razy w życiu, kiedy jeden z jej członków zabił jej kuzynkę, a potem kiedy ona zabiła jego. Prawie wahała się aby nie nacisnąć spustu pistoletu, ale kiedy powiedział 'tak myślałem, jesteś równie słaba co ta suka Mikodo' strzeliła z uśmiechem na ustach. Nie miała wyrzutów sumienia, wręcz przeciwnie. Nawet poszła na jego grób aby powiedzieć 'mam nadzieję, że smażysz się w piekle' i splunąć na nagrobek
-Okazało się, że na misji zabicia...-przerwała Gaarze
-Nie mów jej imienia-warknęła
-Kontynuując, na misji zabicia twojej kuzynki były dwie osoby-dokończył cwaniacko Sasori-Ten zmarły gangster i on-Uchiha Sasuke. Był wtedy na praktykach i obserwował wszystko z ukrycia, ale tam był...
-Mówisz uwieść i zabić?-spytała ze złym uśmiechem zielonooka-Zrobię to z przyjemnością...
-Trzy miesiące-powiedział twardo Pain-Za równo trzy miesiące musi zginąć, wtedy przyjeżdża tu CAŁE Akatsuki i chcę to widzieć
-To będzie dla mnie czysta przyjemność-powiedziała a złowrogi uśmiech nie schodził jej z twarzy
-W takim razie chodźmy to uczcić-zawołał wesoło Deidara

Wyszli po 'ważnym' telefonie od jego szefów. Mieli się spotkać w ich bazie za godzinę, podobno mają co niezłego dla niego. Udał się do domu w towarzystwie starszego brata, Naruto poszedł do domu. Szybki prysznic, zmienił ciuchy i pojechał swoim Ferrari 599 GTO do tajnej bazy na obrzeżach miasta. Wstukał tajny kod do drzwi i powiedział banalne hasło, które brzmiało 'tylko pewni mają prawo zabijać' i wszedł do środka
-Uchiha!-krzyknął w progu jego kolega z drużyny Suigetsu-Wołają cię
-Prowadź-rzekł oschle
Szli ramię w ramię po szerokich korytarzach bazy, byli w zachodnim skrzydle znajdującym się całkowicie pod ziemią. Większość ich bazy jest pod ziemią, ale nikomu to nie wadzi. Czarnowłosy starał się wypytać Suigetsu o jego misję, ale ten uparcie milczał. Przed drzwiami sali obrad przepuścił go ale sam nie wszedł
-Kogo moje oczy widzą!-zakpił Orochimaru-Sasuke Uchiha, jak się masz?
-Do rzeczy szefie-warknął-O co chodzi?
-Mamy mały problem...-przerwał mu
-Jaki?-spytał chłodno-Myślałem że Costa jest na tyle zorganizowana i szybka aby pozbywać się ich od razu
-Zamilcz-warknął długowłosy-Nasz problem to nie 'coś' lecz 'ktoś'
-Kim ta osoba musi być abym musiał się nią zająć?-spytał składając ręce na piersi Sasuke
-Masz dość potężnego przeciwnika-zaczął splatając ręce z tyłu i przechadzając się w kółko-Wpływowy członek Akatsuki no i nie zapominajmy, że jest również najsilniejszym osobnikiem w Flying Dragon. Były przywódca, wiele razy brał udział w wyścigach samochodowych i bójkach ulicznych... Niesamowita trzeźwość umysłu i władcza ręka czynią tą osobę wręcz niezwyciężoną, ale jak każdy ma słabe punkty...
-Mów-przerwał mu zniecierpliwiony Uchiha
-Kieruje się zemstą-wysyczał przystając na chwilę-Kojarzysz swojego byłego wspólnika Jack'a?
-Tak-przytaknął-Był silny...
-Nie na tyle silny aby przetrwać spotkanie z twoim celem-przerwał mu i uśmiechnął się tajemniczo-Nasza kochana ofiara zabiła twojego wspólnika. Jednak tak się składa, że nie do końca wyrównała rachunki...-Sasuke po raz kolejny mu przerwał
-Mów co to za facet!-warknął zły-Zabije skurwiela...-tym razem Orochimru przerwał jemu
-Facet?-spytał i zaśmiał się głośno-Oj Sasuke, nie tylko faceci są silni
-Nie rozumiem-powiedział unosząc brew do góry-To niemożliwe aby Jack'a zabiła...-znowu mu przerwano
-Tak Uchiha!-uniósł głos szef chłopaka-Właśnie tak, zabiła go dziewczyna! Nasz problem to kobieta...
-Mam ją zabić?-spytał zły, nie wierzył że jego wspólnik zginął z rąk dziewczyny
-Poprawka panie Uchiha-poprawił go długowłosy-Uwieść i zabić!
-Kto to?-spytał pewny zwycięstwa
-Nasz problem nazywa Sakura Haruno-wypowiedział a chłopak zdębiał-Za trzy miesiące zabierzesz ją do wyznaczonego celu i zabijesz. Ludzie wyżej niż ja i ty chcą to widzieć, a do tego czasu macie czas dla siebie. A teraz wynocha!
Chłopak wyszedł z pomieszczenia i opuścił siedzibę. Chwile posiedział w aucie aby pomyśleć, dla niego bycie aż tak silną osobą równało się z niemożliwością
-Och Haruno-przeczesał ręką włosy-Zabawę czas zacząć, ale gramy na moich zasadach
Ruszył, kiedy był na autostradzie wyciągnął telefon i wybrał numer przyjaciela
-Naruto?-spytał nie będąc pewnym czy blondyn odebrał-Stary jesteś tam?
-Eeee...Tak-mruknął a chłopak usłyszał czyjś śmiech w słuchawce-Coś chciałeś
-Zbierz chłopaków, idziemy się zabawić-powiedział tajemniczo i rozłączył się-Może być ciekawie

-Moja gra, moje zasady-powiedziała wychodząc z łazienki ubrana w piękną czarną sukienkę-Gdzie ma być dzisiaj nasz cel?
Oni milczeli i wpatrywali się w nią oczarowani. Nigdy nie widzieli Haruno w sukience, był to dla nich szok jednak pierwszy z oszołomienia oprzytomniał Hidan
-Mamy informacje, że będzie w Black Lizard-powiedział drapiąc się po karku-Dokładnie za godzinę
-Przestaniecie się tak gapić?!-warknęła a chłopcy wybudzili się z transu-Pierwszy raz widzicie dziewczynę w sukience?!
-Dziewczynę nie raz widzieliśmy-prychnął Pain
-Ale ciebie po raz pierwszy-mruknął Sasori-To co, idziemy?
-Jasne!-odparli równo i wyszli z pokoju
Haruno ostatni raz spojrzała do lustra. Sukienka pasowała idealnie, biała kokarda z przodu czyniła ją bardziej dziewczęcą, a kołnierzyk z diamencikami-ekstrawagancką. Przeczesała dłonią włosy, które opadały kaskadą po jej plecach, nie uważała siebie za ładną. Twierdziła, że była przeciętna, a wyróżniała się jedynie kolorem włosów. Tak bardzo pragnęła aby Mikodo była koło niej, żeby ją przytuliła, ucałowała czoło i powiedziała 'pięknie wyglądasz'. Żeby chociaż mogła znów zobaczyć jej uśmiech, poczuła mokrą ciecz na policzku. Znowu płakała. Wytarła samotną łzę i wyszła z pokoju
-Ciociu idziemy na imprezę-powiedziała wchodząc do gabinetu blondynki-Wrócę późno
-Idź, dać ci kasę?-spytała znad projektów-Ile chcesz?
-Nic-uśmiechnęła się-Idę z chłopakami, to ich obowiązek. Zapłacą za mnie, przecież dawno się nie widzieliśmy
-Masz rację-zaśmiała się Tsunade-Możesz wziąć moje buty
-Dziękuje!-krzyknęła podbiegając do cioci-To pa!
Ucałowała ciocie w policzek i wybiegła na korytarz, gdzie czekali chłopcy. Zakazane buty cioci były śliczne, czarne ze złotym łańcuszkiem. Niestety wszystkie ładne buty cioci był na najwyższej półce, do której ona sama nie dosięga. Chłopcom też się nie udało dosięgnąć do butów, schowanych w mrocznej głębinie półki
-Który z was jest najwyższy?-spytała już lekko poddenerwowana-Liczą się nawet milimetry
-No to ja-odezwał się Pain, który był mniej więcej wzrostu Itachi'ego-To co teraz?
Dziewczyna uśmiechnęła się diabolicznie i po chwili siedziała na na barkach
-Pain, nie ruszaj się!-ryknęła uderzając go w głowę-Od tych butów zależy reszta misji!
-Jakim cholernym cudem?!-warknął podirytowany-Co ma piernik do wiatraka?
-Mąkę ciołku-odgryzła się-Ludzie oceniają cię po butach, telefonie i zegarku. Telefon mam spoko, zegarka nie noszę więc buty muszą być cudowne. Trochę w prawo-on posłusznie wykonał polecenie-Mam je!
Ześlizgnęła się z ramion rudowłosego i miękko opadła na ziemię. Ubrała buty, zabrała podręczną torebkę i obciągnęła sukienkę, przygładzając ją
-Gotowa!-zasalutowała na co oni prychnęli-No co?
-I o to chodziło?-spytał z uniesioną brwią Deidara wskazując palem buty-Naprawdę?
-A ty się w tym przypadkiem nie zabijesz?-zironizował Hidan
Mina dziewczyny zmieniła się momentalnie po przekroczeniu progu domu. Czuła się i chodziła jak nowo narodzone ciele w szpilkach, miała na nogach śmiercionośne buty na 10cm obcasie. Nigdy nie chodziła w takich butach więc po paru minutach drogi potknęła się o niewidzialny kamień i o mało co nie skręciła kostki. Przed zrobieniem sobie krzywdy uchronił ją Gaara
-Wiesz, że idziemy z buta?-spytał a dziewczyna wytrzeszczyła oczy-To jakieś dwadzieścia minut drogi
-Że co?!-krzyknęła z niedowierzaniem w głosie-Nie możemy autami?
-Nie, bo też chcemy się naprać-zaśmiał się Hidan-Nie zawszę z Gaarą chcemy być tymi odpowiedzialnymi
-Ehh, no dobra-westchnęła-To który mnie zaniesie?
Żaden się nie zgłosił, fuknęła ze złości i przyśpieszyła kroku, jednak znowu się potknęła. Zamknęła oczy czekając na ból, który jednak nie nadszedł. Bowiem siedziała na ramionach Gaary. Wiedziała, że jest szybki ale nie przypuszczała, że aż tak. Zaśmiała się cicho i lekko przycisnęła łydki do jego boków
-Wio koniku!-wszyscy wokół nich wybuchli głośnym śmichem, nawet zwykle poważny Gaara uśmiechnął się i zarżał jak prawdziwy koń
Szli jeszcze jakieś 15 minut gdyż Haruno nie wlekła się za nimi jak kulejąc kot
-Sakura jeszcze jakieś 100 metrów, dasz radę przejść sama?-spytał znudzonym głosem chłopak niosący ją-Bo widzisz, ludzie się dziwnie gapią...
Ona prychnęła z oburzeniem i zeskoczyła z jego ramion. Po tej scenie zwaną 'Foch z przytupem nr.3', co oznaczało 'nie zbliżaj się, bo ci przywalę', przyśpieszyła kroku i dogoniła Pain'a, który szedł na czele ich grupy
-Ty też się mnie wstydzisz?-spytała ze złością
-Ja, co? Nieeee-zironizował na co ona walnęła go pięścią w ramię i wyprzedziła ich o kolejne metry
-Ej, Haruno chyba się nie obraziłaś?-zaśmiał się Sasori
-Nie no co ty, tylko powstrzymuje się od skopania waszych ładnych mordek-mówiła wściekła przez ramię-A teraz się zamkniesz, czy chcesz poznać mój gniew jako pierwszy?
-Tak jest Haruno!-spiął się i zamilkł
Do klubu doszli w ciszy zsynchronizowali zegarki w telefonach i ukryli się w krzakach, gdyż byli za wcześnie o parę minut. Po chwili na parking klubowy wjechało dobrze znane chłopcom auto-Ferrari 599 GTO
-To on?-spytała szeptem Haruno
-Tak-odpowiedział jej Hidan, który znał większosć szczegółów dotyczących młodszego Uchihe
-Zabawę czas zacząć-zarządziła

Podjechał na parking i wyszedł z auta, po chwili dołączyło do nich auto Hyūgi. Wyszedł z niego Neji, Rock Lee i Shikamaru oraz Sai. Z jego Ferrari wyszedł najbliższy mu przyjaciel- Naruto i Kiba. Po krótkiej wymianie zdań weszli do środka. Było sporo osób jak na początek tygodnia, jest wtorek a tu trudno przejść bez przeciskania się przez tłum tańczących osób. Zajęli dwie kanapy i razem z Uzumaki'm poszedł zamówić drinki. Barman był chłopakiem o czerwonych włosach i morskozielonych oczach, wydawał mu się strasznie znajomy ale nic nie powiedział
-Co dla panów?-spytał chłodno
-7 piw-powiedział podekscytowany blondyn-Czemu wszyscy gapią się na schody i schodzą z parkietu?
-Haruno dzisiaj występuje-powiedział
Zaintrygowany Sasuke jak i zdziwiony Uzumaki obrócili się w stronę parkietu, który był przed barem. Oparli się łokciami o blat i spojrzeli na ogromne schody, po których schodziła grupa tancerek. Po ich strojach wywnioskowali że będą tańczyły taniec brzucha. Stroje tancerek były niebieskie. Ich spodnie lekko prześwitywały odsłaniając nogi dziewcząt, jednak chusta zawiązana w pasie nie dała nic więcej zobaczyć. Krótka bluzka odsłaniała niemalże cały brzuch, na twarzach miały chusty zasłaniające nos i usta. Do tego wszystkiego poprzyczepiane dzwoneczki, które wydawały dość irytujące dźwięki przy każdym kroku. Ustawiły się w kole i ktoś puścił muzykę. Po chwili osoby będące w klubie wydały okrzyk zachwytu bo z sufitu zsunęły się na linach kolejne tancerki. Były tak samo ubrane jak te na ziemi ale kolor ich szat był żółty. Robiły różne akrobacje i wyginały się w nienaturalny sposób. Nagle w środku na koła, które utworzyły niebieskie tancerki pojawił się szary kłąb dymu. Muzyka ucichła. Słyszał westchnienie zazdrości wielu dziewczyn, kiedy z dymu wyłoniła się ostatnia tancerka. Jako jedyna miała inny strój, spodnie zastąpiła długa do ziemi spódnica z wycięciem po lewej stronie aż do samego pasa. Miała te wkurzające dzwoneczki, jednak nie były one irytujące. O nie. Przy każdym najmniejszym jej ruchu brzmiały jak kołysanka, która była piękną melodią. Al'a stanik także je miał. Złote zawijasy zdobiły cały strój, będący w kolorze różu. Maska była zrobiona w tym samym stylu co reszta kostiumu. A różowe włosy falowały przy każdym jej kroku, wokół prawej ręki miała obwiązaną także różową chustę. Na sali zapanowała cisza, przerwana po chwili przez oklaski zachwyconych ludzi. Muzyka zaczęła lecieć ponownie a one zaczęły tańczyć. Jednak różowo-włosa tańczyła tak jak ją jej bose stopy niosły, wyginała się, skakała i robiła różne akrobacje. Szła ponętnym krokiem w stronę Uchihy i Naruto. Dwa metry przed nimi zatrzymała się i zaczęła wykonywać seksowny taniec brzucha, blondyn był wpatrzony w dziewczynę jak w obrazek. Podeszła do Sasuke i założyła mu na szyję wcześniej odwiązaną chustę, po czym lekko musnęła policzek Naruto. Zaczęła się oddalać i znów weszła do kółka tańczących niebieskich tancerek. Wykonała obrót, złączyła ręce jak do modlitwy i zniknęła tak samo jak się pojawiła. Muzyka się zatrzymała a osoby w klubie zaczęły klaskać a niektórzy panowie gwizdali na piękną tancerkę, która zniknęła w kłębach dymu. Naruto stał dalej oszołomiony i dotykał swojego policzka. Sasuke uśmiechnął się lekko, czyli według Sakury 'seksownie' i z ciągnął z szyi delikatny, różowy materiał

Wpadła szybkim krokiem do pokoju, w którym przebierały się tancerki. Usiadła na dywanie i ściągnęła chustę zakrywającą jej twarz. Po chwili do pokoju weszła grupa tancerek i wstała z ziemi
-I jak było?-spytała z nadzieją-Jak myślicie podziałało?
-Skarbie, byłaś AMAZING!-krzyknęła ruda dziewczyna o fioletowych tęczówkach
-Sakura, uwierz mi-spojrzała na nią blondynka o żółtych oczach-Byłaś niesamowita, był tobą oczarowany!
Do pokoju wparowała piątka chłopaków na co dziewczyny zapiszczały ale oni zatkali sobie uszy i podeszli do zielonookiej. Przybili z nią piątkę lub żółwika i zamknęli ją w uścisku
-No, no Haruno!-zaśmiał się Sasori-Nie znałem cię od tej strony
Ona uśmiechnęła się i pokazała mu język, dziewczyny posyłały jej pytające spojrzenia i uśmiechały się dziwnie. Przez co Sakura przewróciła oczami
-No tak, dziewczyny-zawołała-To są moi przyjaciele
-Najlepsi przyjaciele-poprawił ją Deidara-Ale one ładne...
Różowo-włosa walnęła go otwartą ręką w tył głowy przez co cicho mruknął 'aua'. Hidan podszedł do niej razem z Pain'em i Garrą
-Haruno dobrze wiesz, że to był dopiero etap 1-zaczął-Misja zaczyna się rozkręcać i nie da się niczego cofnąć
-Teraz przebierz się i idź poflirtuj z nim-zaśmiał się rudo-włosy-Tylko nie zabij się w tych butach
-I uważaj na siebie-ostrzegł ją Gaara surowym głosem-Pamiętaj, on jest silny
-Dobrze-przytuliła trójkę chłopców- A teraz chłopaki wynocha!
-Tylko się nie zakochaj-zaśmiał się Sasori a ona się skrzywiła no co oni wybuchli śmiechem
Wyszli a ona przebrała się i podziękowała dziewczyną, już miała wychodzić ale zaliczyła glebę przy drzwiach. Reszta dziewczyn zachichotała a ona usiadła po turecku na podłodze
-Pierwszy raz w szpilkach?-spytała jedna z tancerek
-Taaa-mruknęła drapiąc się z tyłu głowy-Chodzę jak ciele na szczudłach?
-Nie da się ukryć-zaśmiała się ta sama-Ale nauczymy cię, co nie dziewczyny?
-Tak!-krzyknęły zgodnie
I w ten oto sposób dostała przyśpieszony kurs chodzenia w szpilkach, po 12 minutach umiała już w miarę normalnie chodzić, a po kolejnych 7 szła bez problemu. Dziewczyny wiedziały, że musi zdobyć serce pewnego chłopaka więc przez kolejne 6 minut uczyły ją jak wyglądać seksownie w szpilkach. Tak że po 25 minutach Sakura chodziła w szpilkach jak modelka, pomogły jej z makijażem i włosami. Wyglądała jakby dopiero wyszła z salonu kosmetycznego
-Haruno, nie daj się!-krzyknęła czarnowłosa dziewczyna-Możesz mieć każdego!
-Dzięki!-pomachała im i wyszła na korytarz
Jak na zwykły bar było tam mnóstwo miejsca i sal, było to bardziej salą bankietową niż imprezownią. Doszła do dużych schodów i zeszła po nich z gracją, tak jak uczyła ją Niv. Szła środkiem, ale tylko niektórzy zwrócili na nią uwagę
-Sakura!-odwróciła się w stronę głosu-Sakura, czekaj!
Po schodach w jej kierunku biegł nikt inny, jak Inzuka
-Cześć Kiba- przywitała się uśmiechając się promiennie-Coś się stało?
-Nie ale chciałem ci powiedzieć, że niesamowicie tańczysz-wyszczerzył się-Może się do nas dosiądziesz
-Was?-spytała-To nie jesteś tu sam?
-Nie-odparł dalej pokazując białe ząbki- Jest jeszcze Rock Lee, Shikamaru, Sai, Neji, Naruto i Sasuke
Ożywiła się na ostatnie imię i uśmiechnęła się do chłopaka, nie znała niektórych z nich ale to Uchiha był jej misją
-A nie będzie to kłopot?-spytała a on zaprzeczył głową i podał jej ramię-W takim razie z przyjemnością
Zeszli ze schodów i skierowali się w stronę kanap, na której siedzieli chłopcy. Kiba lekko był zły na dziewczynę za to, że to do niego nie podeszła, a ona wymigała się prostym 'nie widziałam cię, gdybym wiedziała to ty byś dostał całusa'. Śmiali się i wesoło rozmawiali w pewnym momencie zatrzymali się przed czerwonymi kanapami. Rozejrzała się i zauważyła przy barze Hidana, który podniósł na nią kieliszek, odpowiedziała skinieniem głowy. Ktoś ją potracił, był to Deidara. Przy schodach zobaczyła rozmawiających Gaare i Sasori'ego, do Hidana po chwili dołączył Pain. Wszyscy się na nią patrzyli, kontrolowali przebieg misji i przy okazji popijali drinki. Podeszła bliżej kanap aby chłopcy w jej wieku dostrzegli dziewczynę. Zauważyła braki w ich składzie
-Patrzcie kogo przyprowadziłem!-zaśmiał się Kiba siadając na swoim miejscu-To jest Sakura Haruno!
-Cześć-przywitała się melodyjnym głosem a jeden z chłopców wstał ze swojego miejsca
-Ale ty jesteś piękna!-krzyknął podnosząc nienaturalnie grube brwi-Piękniejszej nie widziałem!
-Eeee...Dziękuje-uśmiechnęła się lekko-Ty musisz być Rock Lee
-I zna moje imię-krzyknął wyrzucając ręce w górę na co dziewczyna lekko się cofnęła
Lecz zamiast na pustą przestrzeń trafiła na coś twardego, podniosła głowę do góry i zobaczyła nad sobą blond włosom czuprynę, odwróciła się do niego przodem i uśmiechnęła się promiennie
-Hej Naruto
-Cześć
Coś objęło ją ramieniem i pociągnęło w swoją stronę, to był Sasuke. W środku krzywiła się ale na twarzy pozostał uśmiech
-Witaj Sakura-mruknął seksownie
-Sasuke Uchiha-mówiła uwodzicielsko-Co was tu sprowadza?
-Męski wypad-powiedział z uśmiechem Neji
-Skoro tak to ja nie przeszkadzam-uśmiechnęła się zalotnie do Uchihy i chciała odejść ale coś, a raczej ktoś złapał ją za nadgarstek
-Zostań-mówił czarnooki z lekkim uśmiechem
-Skoro nalegasz-zaśmiała się i usiadła na podłokietniku kanapy-Jak wam podobał się występ?
 Rock Lee pożerał ją wzrokiem, Naruto patrzył na nią ale był jakby nie obecny. Sasuke świdrował ją swoimi karymi tęczówkami, a Shikamaru rozmawiał z Sai'em
-Byłaś taka seksowna...-rozmarzył się Lee-Masz chłopaka?
Dziewczyna lekko zmieszana spojrzała na Deidare, który był najbliżej. Stał na tyle blisko aby słyszeć rozmowę, dosłownie dławił się śmiechem. Już zrezygnowana chciała zaprzeczyć i przez całą noc słuchać jaka jest piękna i niesamowita, ale...
-Daj jej spokój Lee-warknął Naruto za co była mu wdzięczna
Poczuła wibracje w jej torebce, bez zastanowienia wyciągnęła służbowy telefon, spojrzała na chłopaków przepraszającym wzrokiem
-Wybaczcie-zaczęła-To bardzo ważne...
-Spoko, idź-odezwał się Neji

Szybko znalazła się na dworze, sprawdziła czy nikogo nie ma w pobliżu i odebrała
-Sakura Haruno-powiedziała ostro-Czy coś się stało szefie?
-Nie Haruno-odpowiedział jej głos tym samym tonem-I co z misją?
-Od razu przystąpiłam do działania-warknęła gniewnie
-Dobrze-usłyszała jak jego głos łagodnieje-Tylko Haruno...
-Tak?-spytała
-Uważaj na siebie-powiedział znowu ostro-Nie chcemy stracić najlepszej agentki
-Jedynej-mruknęła
-Ale to czyni ją jedną z lepszych-zaśmiał się szef dziewczyny-Masz mi dawać znać jak idą postępy
-Tak jest-mówiła znowu ostro-Żegnam szefie
Rozłączyła się i odetchnęła z ulgą. Przeczesała włosy ręką, stała się czujna bo usłyszała kogoś
-Po co się chowasz?-spytała seksownie bowiem z krzaków wyszedł Uchiha
-Kto to?-spytał podchodząc do dziewczyny
-Moja ciocia-mruknęła opierając się plecami o ścianę-Pytała się kiedy będę w domu
Chłopak uśmiechnął się i oparł rękę po boku jej głowy, drugą ręką wyciągnął z kieszeni różowy materiał i zarzucił go jej na szyi
-Byłaś naprawdę seksowna-mruknął zbliżając swoją twarz do jej
Ona krzywiła się w środku, błagała aby coś im teraz przeszkodziło. Wpadła na genialny plan, nie mogła uciec bokami ale jest jeszcze dół. Schyliła się i wyszła między jego lewą ręką, a ciałem
-Nie tak szybko Uchiha-zaśmiała się na co on prychnął-Najpierw byś mnie do tańca poprosił
Ze środka klubu było słychać muzykę, ktoś Haruno chyba nie kocha bo jak na zawołanie zaczęła lecieć wolna piosenka. Uchiha jak przystało na gentlemana podszedł i ukłonił się. Jedną rękę wyciągał do dziewczyny, a drugą miał na plecach
-Czy mógłbym cie prosić do tańca Sakuro?-ona podała mu dłoń i dygnęła lekko na co oboje wybuchli śmiechem
-Oczywiście Sasuke- uśmiechnęła się jak najpiękniej tylko potrafiła, ani jej ani jego uśmiech nie był szczery. Wiedziała o tym doskonale, ale zachowywała się wręcz przeciwnie
Zaczęli wirować na środku chodnika, ludzie patrzyli na nich, ale ich to nie obchodziło. Wyglądali razem pięknie, patrzyli się na siebie. Powoli zaczynała zatracać się w czarnych tęczówkach i tym lekkim, seksownym uśmiechu. On nie wiedział co się dzieje, patrzył w jej oczy i ich szmaragd podobał mu się, w jakimś tam stopniu
-Skup się na misji!-krzyczeli sobie w myślach ale to nie pomagało
W tym momencie liczyli się tylko oni, nawet udało się jej zapomnieć o tym, że widział morderstwo jej kuzynki. On w tej chwili nie chciał jej zabijać, nie teraz, nie za trzy miesiące, nie chciał. Wyglądała niesamowicie, a jej delikatne ruchy sprawiały wrażenie, że na ziemi trzymają ją tylko jego ręce, które miał na jej tali. Piosenka się skończyła, więc powoli żeby nie speszyć dziewczyny przysunął się bliżej, dzieliły ich tylko centymetry
-Mikodo!-krzyknął ktoś zza jej pleców, a ona natychmiastowo odsunęła się od Uchihy

Kiedy usłyszała imię swojej zmarłej kuzynki jak oparzona odskoczyła od Sasuke, wspomnienia powróciły. Nawet nie wiedziała czemu, ale przez chwilę chciała mu powiedzieć, żeby się do niej nie zbliżał. Obróciła się w stronę głosu za jej plecami, w jej stronę biegła dziewczyna w wieku jej kuzynki. Miała żółte tęczówki i zielone włosy, miała ciemną skórę i była nie wysoka. Podbiegła do nich cała zdyszana i uradowana
-Mikodo, pamiętasz mnie jeszcze?-spytała a Haruno miała ochotę się rozpłakać-To ja Akita! Ile my się czasu nie widziałyśmy? Całe wieki. A jak tam twoja mama? Pewnie dobrze, bo widziałam zapowiedź jej kolejnej kolekcji. A jak kuzynka? Pamiętam jak mówiłaś, że życie byś za nią oddała, tak ci na niej zależało... A to co za przystojniak? Twój chłopak?
Nawijała z prędkością karabinu maszynowego, Sakura nie nadążała za zielonowłosą. Co gorsza nie wiedziała co jej odpowiedzieć?
'1. Pewnie, nie widziałyście się cały rok i raczej już jej nie zobaczysz
2. Jej mama ma się dobrze, a kolekcji to nawet ja nie widziałam
3. Kuzynka zaraz się popłaczę, ale tak to jest ok
4. Ten przystojniak za mną widział jak zabili Mikodo, nawet sam chciał ją zabić
5. Przestań, to nie jest mój chłopak. Mam go tylko uwieść i zabić'
Po przeanalizowaniu wszystkich odpowiedzi stwierdziła, że to by nie najlepiej wyglądało. A Mikodo udawać nie będzie chociaż...Zmieniła zdanie! Zawsze chciała być jak ona, a teraz może się wykazać
-Masz rację Akita!-jednak zaczęła udawać Mikodo-Cały rok się nie widziałyśmy, mama ma się dobrze. A co do kolekcji, żałuj że nie widziałaś całej. Sakura ma się dobrze i masz rację jest dla mnie najważniejsza. A ten gościu za mną, co nie że to ciacho? Ale Sasuke nie jest moim chłopakiem
-Och szkoda-westchnęła-Razem ładnie wyglądacie, no nic! Mam nadzieje, że w końcu będziecie razem. Ja muszę lecieć, to do zobaczenia Mikodo. Cześć Sasuke!
-To pa Akita!-krzyknęła za nią po czym zwróciła się do czarnowłosego, który patrzył na nią z nie małym rozbawieniem-No co?
-Czy ja coś mówię?-zaśmiał się-Czyli jestem ciacho? Tak?
Ona tylko pokazała mu język i weszli razem do środka, rozmawiali o umiejętności szybkiego mówienia należącej do Akity. Co chwile usiłowali ją naśladować ale żadnemu z nich nie udało się dojść do takiej prędkości. Jednak mieli przy tym mnóstwo zabawy i wybuchali co chwilę śmiechem. Wiedzieli co robią bo chłopak zdążył wypić dopiero dwa piwa a dziewczyna była trzeźwa. To jej przeszkadzało. Wyciągnęła telefon i wykręciła numer Gaary. Siedziała wśród pijanych chłopców z jej klasy oraz starszym Shikamaru, który jak się dowiedziała od pijanego Kiby jest po uszy zakochany w Temari. Sai jest spoko gościem z równoległej klasy. Jest artystą, ale uśmiecha się tak jakoś dziwnie... Haruno, nie dane ci będzie zrozumieć artysty
-Gaara?-spytała-Ile masz ze sobą kasy?
-A co?-spytał rozbawiony nie wiadomo czym-Coś się stało?
-Tak-krzyknęła do słuchawki-Jestem wciąż trzeźwa, a ja nie wzięłam portfela. Mogę na twój koszt parę drinków?
-Spoko-mruknął po czym się roześmiał-Leci moja ulubiona piosenka!
-Ale Gaara-powiedziała niepewnie-DJ poszedł na przerwę, bo musiał do toalety i żadna muzyka nie leci
-Jak to?-spytał zawiedziony-To jakim cudem Deidara wybija tak świetnie ten rytm na swoim brzuchu?
-Nie wiem Gaaróś-powiedziała zatroskana-To ja zrobię ci mały debet
Rozłączyła się po czym razem z Naruto poszła do baru, zamówiła sporo drinków, które wypiła przy ladzie baru
-Na rachunek Gaary- powiedziała lekko wstawiona po czym wzięła sobie piwo
-Sakura?-zaczął nie pewnie Naruto-To ty byłaś tą różową tancerką?
-Tak Naruto-odpowiedziała mrugając okiem do przystojnego barmana, którego na początku udawał Gaara
-Skoro to ty dałaś tu takie show to masz dzisiaj na koszt firmy-odmrugnął jej brunet zza lady-Dam ci jeszcze jedno bo widzę że ci się kończy
-Dzięki-mruknęła
-To dlaczego mnie pocałowałaś?-spytał niepewnie blondyn
-Na znak że jesteśmy przyjaciółmi-zaśmiała się cicho
Naruto wstał z krzesła i ucałował dziewczynę w czoło i policzek
-To na znak że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi-powiedział po czym odszedł
Ona szybko wypiła piwo, które podał jej barman i skierowała się w tłum aby znaleźć Uchihe. Jednak znalazła go 'liżącego' się z jakąś czerwonowłosą. Chwila... Przecież to Karin! Nie wiedzieć czemu wyciągnęła telefon i zrobiła im parę zdjęć po czym strzeliła sobie parę selfie z chłopakami i z przystojnym barmanem. Była zła na Uchihe, chociaż sama nie wiedziała za co. Poszła na dwór i osunęła się po ścianie. Przypomniała sobie słowa Akity
-Pamiętam jak mówiłaś, że życie byś za nią oddała, tak ci na niej zależało...-powtórzyła je na głos i się rozpłakała
Wybrała numer Hidana, miała nadzieję że jeszcze jest w miarę trzeźwy aby ją stąd zabrać. Jednak myliła się rozłączyła się po tym jak usłyszała jak śpiewa 'Ciągle mijamy się'. Nie wiedziała do kogo ma dzwonić. Za to 'kochany' Pain nie odebrał
-Gaara, przesadził. Deidara raczej też bo to z tym brzuchem nie było normalne-wyliczała- Hidan zdecydowanie nie. Eh Pain odpada. No cóż nic mi nie zostało jak dzwonić do wielkiego imprezowicza
Po chwili wahania wystukała na klawiaturze jego numer, modliła się do boga aby ten czerwonowłosy chłopak nie był na tyle pijany. 'Tak ci na niej zależało'-to krótkie zdanie królowało w jej głowię przez co rozpłakała się na dobre. Dwa sygnały i odebrał
-Sakura?-spytał-Sakura, co się stało?!
-Zabierz mnie z tond-mówiła a łzy ciekły po jej policzkach-Zabierz mnie do domu
-Już idę do tych chłopaków, czekaj tam na mnie-powiedział ostrym głosem-Muszę jeszcze iść do toalety i już po ciebie idę. Nie ruszaj się stamtąd, zgoda?
-Tak-wychlipała i udała się we wskazane miejsce
Widok ją powalił, na kolanach Sasuke siedziała Karin i całowali się. Nawet jej nie zauważyli. Usiadła na podłokietniku a koło niej zjawił się Naruto
-Sakura, co się dzieję-spytał poważnie, a ona spojrzała w jego niebieskie oczy ale zamiast nich widziała tylko kare tęczówki Uchihy-Skura?
Rozpłakała się jeszcze bardziej i nic nie powiedziała, wtuliła się w klatkę Uzumakiego. On po chwili zaczął gładzić ją po włosach mówiąc cholernie debilne zdanie 'wszystko będzie dobrze'. Haruno dobrze wiedziała, że nie będzie, że ten dzień rozpętał piekło. Uchiha zginie z jej rąk. Szczególnie jej to teraz nie przeszkadzało. Do obłędu dzieliło ją parę chwil. A wspomnienia uderzyły o nią, czuła się jakby ktoś jej przyłożył

Głaskał dziewczynę po włosach, szepcząc jej żeby była spokojna. Po paru chwilach podszedł do niego jakiś chłopak. Miał czerwone włosy i brązowo-czerwone oczy. Spojrzał na Haruno i zmarszczył brwi, przeniósł wzrok na całującą się parę i skrzywił się nieco
-Daj mi ją-powiedział do Uzumakiego
-Kim jesteś?-spytał oschle blondyn, całkowicie zapomniał chłopców z domu Sakury
Dziewczyna odkleiła się od niebieskookiego i spojrzała na czerwonowłosego, wstała z kanapy i przytuliła go mocno
-Zabierz mnie stąd-szepnęła mu na ucho
-Dobrze-odpowiedział gładząc jej plecy
Odsunął ją od siebie i chwycił za rękę, ona przeprosiła go na sekundę i podbiegła do Uzumakiego
-Dziękuje Naruto- powiedziała całując go w policzek po czym zniknęła z czerwonookim chłopakiem

Wyszła z nim z baru, kierowali się do domu jej cioci. Spojrzała na wyświetlacz swojej komórki 0:53, świetnie bo dzisiaj już musi iść do szkoły
-Jesteś trzeźwy?-spytała z nadzieją
-Tak-oczy prawie wyszły jej z orbit-Powiedz mi co się stało
Ona opowiedziała mu całą historię i w momencie kiedy skończyła byli już pod jej domem. Zaprosiła go do środka i szybko podał jej tabletki na kaca. Jednak widząc, że dziewczyna nie umie przestać płakać zadzwonił do osoby, która spokojem przewyższa wszystkich. Szczerze, płacząca Haruno doprowadzała go do złości, nie cierpiał kiedy płakała, szczególnie przez mężczyzn
-Ej stary żyjesz jeszcze?-spytał drapiąc się po skroni-Mamy spory kłopot
-Co jest?-spytał śmiejąc się-Nie widziałeś Haruno?
-Właśnie o nią tu chodzi-powiedział bezradny-Jestem z nią u niej i ona wygląda okropnie
-Co się stało?-już mu do śmiechu nie było-Mów!
-Ciągle płaczę i nie umiem jej uspokoić-mówił patrząc na dziewczynę leżącą bokiem na dywanie-Stary, ona płacze!
-Za dwie minuty będę-powiedział oschle i zakończył połączenie

Biegł jak oszalały do domu swojej przyjaciółki, na ulicy potrącił tylko 3 osoby, bo większość jest już w domach. Wszedł tam nie pukając i skierował się prosto do jej pokoju, wpadł tam jak burza. Zobaczył Sasori'ego w pozycji obronnej i Sakure, która leży płacząc na dywanie
-Możesz już iść-powiedział oschle-Dzięki za telefon
-Zajmij się nią-odparł patrząc czule na dziewczynę
Kiedy czerwonooki wyszedł on zamknął drzwi od środka i jak obiecał zajął się Haruno. Poszedł do niej i przeniósł ją na łóżko, ona dalej płakała
-Dostałaś tabletki?-spytał odgarniając jej włosy z twarzy
-Tak-mruknęła cicho
-Przebierzesz się teraz w pidżamę, dobrze?-spytał wstając z łóżka-Ja za moment przyniosę ci herbatę
Ona na znak zgody pokiwała głową, wyszedł  i skierował swe kroki do kuchni. Zaparzył wody na herbatę i wsypał jakieś zioła do szklanki. Wziął jeszcze tabletki uspakajające i dwie kanapki. Oboje byli strasznie głodni. Zapukał do pokoju i wszedł po cichym 'wejdź'. Sakura leżała w tej samej pozycji, jedyne co się zmieniło to to że miała na sobie pidżamę i zmyła makijaż. Położył tacę na szafce obok łóżka i podał dziewczynie tabletkę i szklankę z parującą herbatą. Łyknęła ją i popijała co chwile napojem
-Gaara?-spytała niepewnie
-Tak-usiadł na przeciwko niej na łóżku-Coś się stało?
-N-nie tylko czy mógłbyś mi zrobić warkocza?-spytała po czym pokryła się rumieńcem
-Oczywiście-powiedział z uśmiechem-Siadaj
Ona posłusznie usiadła przed nim i zaczął powoli rozczesywać jej włosy, po chwili zaczął je pleść aby na końcu związać je różową gumką. Uśmiechnęła się do niego serdecznie a on to odwzajemnił
-Proszę księżniczko-zaśmiał się-A teraz idź spać
-Ale zostań ze mną, proszę-zrobiła minę zbitego szczeniaka a on się zgodził
Położył się koło niej i przykrył ich kołdrą po samą szyję, patrzył na jej spokojną twarz. Po chwili wtuliła się w jego tors, a on zaczął ją głaskać po głowie
-Gaara?-spytała sennym głosem
-Tak-odparł spokojnie
-Przecież to miała być gra na moich zasa...
Nie dokończyła bo zasnęła wtulona w Gaarę, on po chwili też zasnął. Chociaż tego nie chciał, miał zostać przy niej dopóki nie zaśnie, a potem pójść do siebie. Sam nawet nie wiedział, że jeszcze pamięta jak robi się warkocze. Może i kiedyś plótł je starszej siostrze, ale to było tak dawno...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz