Jeszcze tego samego dnia umówiła się z Kibą na wspólne kino i spacer po parku, jednak chciała to bardziej urozmaicić. Tak wiec po przejrzeniu materiału, zjedzeniu i przebraniu w dresy weszła na Facebooka i miała dość dużo zaproszeń do znajomych, oraz nie przeczytanych wiadomości. Głównie zaproszenia były od osób z jej szkoły, które kojarzyła. Wiadomości były od chłopaków i miała jedną od Ino, wyrażająca jej niezadowolenie z tego iż jej partnerem w tym jakże dziwacznym doświadczeniu nie został Sasuke. Westchnęła zażenowana i odszukała na czacie potrzebną jej osobę, a kiedy zauważyła przy niej małą zieloną kropkę oznaczającą jej aktywność szybko napisała
'Co powiesz na podwójna randkę? No wiesz ty i Uchiha, no i ja z Kibą?'
Nie musiała czekać długo na odpowiedź czerwonowłosej, gdyż odpisała jej po nie całych 2 minutach
'To super pomysł! Ale ty musisz poprosić Sasuke, bo mnie spławi. Tylko gdzie i kiedy?'
Zaśmiała się cicho, widząc zwierzenie okularnicy, jednak jej palce szybko przesuwały się po klawiaturze pisząc wiadomość
'Karin Uchihą się nie martw! Co powiesz na kino w centrum, a potem pójdziemy na spacer i może do jakiejś kawiarenki? Zapowiada się ciekawie, więc zgódź się! W naszym towarzystwie Sasuke cię nie odtrąci, gdyż tak czy siak musicie mieć razem zdjęcie. Przy okazji możemy mieć też w czwórkę!'
Karin niemal od razu napisała 'Zgoda!', więc spojrzała jeszcze raz na czat i na jej szczęście, czarnooki też był dostępny
'Masz plany na dzisiejszy wieczór?
Spytała mając nadzieję, że chwilę z nim popiszę. A on Chyba dał się wciągnąć w jej grę bo napisał tylko 'Może', co lekko zaintrygowało Haruno
'To co odpowiesz jak zaproponuje ci wypad do kina, dzisiaj wieczorem? Potem się zobaczy co będziemy robić'
'Będziemy tylko we dwoję?'
Ona śmiejąc się chicho odpisała mu to co on, 'Może'. Była pewna że teraz prychnął i z żałosnym wzrokiem mówił sobie 'Haruno jesteś dziecinna', nie, ona wiedziała że tak zrobił
'Najpierw się zgódź'- dopisała mu jeszcze, po czym nie czekając na odpowiedź zaczęła szukać swojego telefonu aby wysłać do Inzuki SMS'A ze zmianą planów
'Kiba, a co powiesz na podwójną randkę? Ty, ja, Karin i Uchiha. No wiesz, będzie uroczo! Proszę zgódź się!
Po chwili dostała odpowiedź zarówno jak i od Uchihy i od Inzuki. Oba miały tą samą treść 'Zgoda'. Chwilę jeszcze pisała z Sasuke, jednak kiedy zostały jej jedynie dwie godziny do umówionego spotkania, które miało się odbyć o 18. Szybko pobiegła do garderoby i z tego że wieczór był lekko chłodny postanowiła, że jak nie ubierze sukienki, nic się nie stanie. W stroju postawiła na wygodę niż seksowność, jednak jej podświadomość, że Karin ubierze się zupełnie na odwrót. Po szybkim prysznicu, suszyła włosy jednocześnie myjąc zęby. Lekki makijaż nadał jej twarzy przyjemnego wyrazu, przez co zapomniała o całym, dość emocjonującym dniu. Włosy zostawiła rozpuszczone przez co część wylądowała na jej ramionach, a inne spływały kaskadą po plecach. Zbiegła na dół po schodach i wpadła do gabinetu cioci oznajmiając, że idzie na randkę. Jak wielkie było zdziwienie blondynki gdy to usłyszała
-Nie jest żadnym mafjozą?-takie było pierwsze słowa, jakie usłyszała z ust ciotki po krótkim ogłoszeniom
Po chwili tłumaczenia, że Inzuka to nie gangster z ksywką 'Bodziu' dostała sporo kasy i wyszła z domu gdzie na podjeździe czekał na nią Kiba. Kiedy ją zobaczył uśmiech wpełzł mu na twarz, przywitała go lekkim pocałunkiem w policzek po czym wsiała na motor
Byli na miejscu parę minut później i jak się okazało czekała na nich tam pozostała dwójka zaproszonych. Kiba chcąc się pochwalić przed Uchihą zsiadł i podał rękę Haruno aby pomóc jej zejść, ona z uśmiechem przyjęła ją i po nie całej minucie szła z Inzuką pod rękę
-Cześć wam!-krzyknęła kiedy podeszli bliżej
Jej obawy się spełniły gdyż Karin miała na sobie nie za ciepły strój, pewnie potem wyżebra od Sasuke jego skórzaną kurtkę. Oczywiście chłopcy (Kiba) chcieli pójść na jakiś horror, a Sasuke nie miał nic przeciwko. Inzuce nie chodziło o nic innego, jak o stary sposób na poderwanie dziewczyny. Jednak reakcji dziewczyn to nawet Mojżesz by się nie spodziewał. Weszli na ciemną już salę i usiedli w następującej kolejności: Kiba, Sakura, Karin, Sasuke. Film się zaczął, już na pierwszej 'strasznej' scenie Karin wstała na równe nogi, krzycząc i rzucając na biednego Uchihe popcorn, który wysypał się na niego. Nasza Haruno nie była wcale lepsza, zamiast się bać to na jakichkolwiek scenach mordu, wybuchała śmiechem przez co nie raz była uciszana przez innych ludzi. Sasuke poszedł po popcorn, który swoją drogą zżarła mu Karin. Haruno piła właśnie cole, kiedy czarnowłosy przechodził koło Kiby, Karin czymś podekscytowana szarpnęła Haruno za rękę, ta nieświadoma pchnęła dłoń z kubkiem przed siebie przy okazję wylewając napój na Sasuke. Szybko go odstawiła i zakryła sobie dłońmi usta, a po chwili wybuchła niepohamowanym śmiechem. On wściekły stał nad nią, postanowiła zrobić cokolwiek aby się nie wściekał
-No chodź-rzuciła chwytając go za dłoń i ciągnąc w stronę wyjścia z sali
Kiba z chęcią mordu w oczach patrzał na tą scenę i na Sasuke
Wyszli z sali kinowej i dziewczyna dalej trzymając chłopaka za rękę pociągnęła go w stronę toalet. Puściła go lekko zarumieniona kiedy on spojrzał się wymownie na ich ręce splecione ze sobą. Zniknęła za drzwiami łazienki damskiej, ale po chwili drzwi się uchyliły i przez szparę wystawała tylko głowa dziewczyny
-No wchodź-mruknęła-Nikogo nie ma
On rozejrzał się po korytarzu i wszedł do łazienki oddzielonej czarnymi drzwiami. Była duża i przestronna, były tam dwa pomieszczenia, pierwsze z ogromnym lustrem i umywalkami. Kolejne czarne drzwi były otwarte na oścież i mógł zobaczyć szereg kabin. Sakura stała patrząc na chłopaka z rękami na biodrach, jej skromnym zdaniem wyglądał jak zmokły kot. Wyobraziła sobie czarnego kota z głową Uchihy, zaśmiała się na ten widok, a chłopak spojrzał na nią jak na wariatkę
-Na co czekasz?-spytała śmiejąc się-Rozbieraj się!
-Co?!-doszedł do niej sens wypowiedzi, przez co odwróciła się i pokryła rumieńcem
-Przecież muszę ci to przeprać bo będziesz się kleić!-zorientowała się że z tej sytuacji da się wyjść z twarzą-No, na co czekasz?
Uchiha niechętnie ściągnął koszulkę i w tym o to momencie zobaczyła, że z tej sytuacji nie da się wyjść z twarzą. Zobaczyła umięśniony tors Sasuke, wlepiała wzrok na jego 'kaloryfer', a on widząc zainteresowanie dziewczyny spiął mięśnie przez co wyglądał jeszcze lepiej. Dla Haruno wyglądał niczym młody bóg. Wzięła od niego mokrą koszulkę, dalej patrząc na rzeźbę chłopaka
-Zrób zdjęcie starczy na dłużej-powiedział przeczesując ręką włosy
Zielonookiej dwa razy powtarzać nie trzeba. Wyciągnęła szybko telefon i w mgnieniu oka zrobiła mu zdjęcie. Wyszedł trochę gorzej niż na żywo, ale i tak wyglądał jak bóg. Odwróciła się do lustra i zaczęła prać jego białą koszulkę. Wysuszyła ją w suszarce do rąk i oddała brunetowi. Ubrał ją i podszedł do niej niebezpiecznie blisko, dziewczyna nieświadoma cofnęła się o krok ale uderzyła biodrem o blat. Uniemożliwił jej drogę ucieczki. Chwycił ją za ramiona a ona lekko przestraszona patrzyła w jego kare tęczówki, które patrzyły w jej szmaragdowe oczy. Uniósł rękę na wysokość jej twarzy, bała się że ją uderzy, ale on tylko włożył za ucho niesforny kosmyk jej włosów. Sięgnął po coś za nią nie zmieniając pozycji, po chwili poczuła, że coś spływa po jej nowej bluzce. Sasuke trzymał rękę koło jej brzucha i zarówno jak po jego dłoni, jak po ubraniu spływało mydło. Podniosła wzrok na chłopaka z chęcią mordu w oczach, odsunął się na metr i zaśmiał się z kpiącym uśmieszkiem. Ona strzepnęła ruchem ręki mydło z jej bluzki i podchodząc do Uchihy wtarła mu je we włosy. Podeszła do umywalki i spojrzała na zniszczoną bluzkę, stała tyłem do czarnookiego. On doskoczył do niej i objął ją od tyłu, wsadził nos w jej włosy i zaciągnął się ich zapachem
-Zniszczyłeś mi bluzkę-szepnęła patrząc na jego odbicie w lustrze
-Wypiorę ci ją-jego oddech drażnił jej skórę przy szyi
Intuicyjnie odsunęła głowę robiąc mu większy dostęp do szyi, a on delikatnie musnął jej kark i nagle odsunął się jak oparzony. Ona mąci mu w głowię. Tak nie może być, znowu miał wątpliwości co do swojej misji, znów nie chciał jej zabijać. Dziewczyna patrzyła na niego z pytającą miną, miał smutne spojrzenie. Nie wiedziała co tak nagle zmieniło jego zachowanie, nie chciała by był smutny, nie chciała go uwodzić, a tym bardziej zabijać
-Ogarnij się Sakura-krzyczała do siebie w myślach, ale mina chłopaka mówiła że się nad czymś zastanawia
Bez żadnego planu, pomysłu, ani myśli podbiegła do niego i mocno przytuliła. Chłopak nie wiedział jak zareagować, więc stał jak słup
-Będzie dobrze-wspięła się na palce i szepnęła mu tuż przy uchu
W tym momencie do łazienki wpadła wściekła Karin, odepchnęła Haruno od Sasuke i cisnęła nią umywalkę przez co dziewczyna po raz kolejny tego dnia uderzyła się biodrem. Chwyciła się za bolące miejsce i syknęła z bólu, Karin zaśmiała się wrednie i przyległa do ramienia Uchihy. Ten skrzywił się z tego faktu oraz usiłował odepchnąć dziewczynę. Sakura za ten czas wstała, otrzepała się z niewidzialnego pyłu i wściekła wyszła z łazienki. Przed wejściem stał Inzuka, który patrzył na nią niepewnym wzrokiem. Ona nie myśląc ani chwili dłużej, chwyciła go za rękę i pociągnęła w stronę wyjścia z kina. Wsiadła na motor chłopaka i z piskiem odjechali w stronę domu dziewczyny
Była tak blisko, czułem to przyjemne ciepło rozchodzące się po ciele i nagle wpada Karin i wszystko niszczy. Kiedy otrząsnąłem się z pierwszej fali szoku jej już nie było, za to czerwonowłosa ciągnęła mnie w stronę wyjścia z kina. Trzęsła się niemiłosiernie, gdyż jej bluzka odsłaniała cały brzuch, a krótkie spodenki nie pomagały. Mimo że było mi ciepło nie miałem zamiaru oddawać jej kurtki. Wsiadłem do samochodu a z okularnicą pożegnałem się krótkim 'cześć' i odjechałem. Nie wiedziałem co teraz zrobić, pod bramą domu byłem chwile później. Wszedłem trzaskając za sobą drzwiami, po wejściu do kuchni zobaczyłem moją matkę ze zdziwioną miną
-Nieważne-mruknąłem otwierając drzwi lodówki-Co jutro na obiad?
Mama nic nie odpowiedziała tylko lekko pociągnęła mnie za ucho i odciągnęła od lodówki zamykając ją
-Wytłumacz się Uchiha-zacząła nie puszczając ucha-Czy ja muszę się dowiadywać od osób trzecich, że mój synek chodzi na randki i to z młodą Haruno?
Syknąłem cicho z bólu, a ręka matki puściła moje ucho i poczochrała włosy. Zaśmiała się cicho i usiadła na blacie, ja w ten czas poprawiłem włosy i wróciłem do poszukiwania czegoś do jedzenia. Jednak nic nie z nalawszy wyciągnąłem tylko butelkę wody
-Młodzieńcza miłość powraca-puściłem uwagę matki koło ucha nie rozumiejąc jej-Zaproś ją jutro na obiad
Zakrztusiłem się wodą słysząc słowa czarnowłosej kobiety, po napadzie kaszlu uspokoiłem się i oparłem plecami o drzwi lodówki
-Ale co z tatą i Itachim?-nie chciałbym aby ojciec i brat mieli większy kontakt z różowo-włosą
-Tata juto wróci późno, a Itachi ci jej chyba nie zabierze?-zaśmiała się po raz kolejny
-No ja nie wiem mamuś-kiedy usłyszałem głos brata wchodzącego do kuchni zakrztusiłem się ponownie-Sakura to fajna dziewczyna, Sasuke wszystko gra?
Rzuciłem mu nienawistne spojrzenie i uspokoiłem kolejny atak kaszlu, mama uderzyła starszego w tył głowy na co ten lekko się skrzywił
-Tylko spróbuj, a przez miesiąc będziesz zapieprzał na suchym chlebie!-warknęła a Itachi się zamknął-Nie wolno zabierać komuś dziewczyny! A w szczególności bratu!
Upiłem kolejny łyk napoju a do kuchni wszedł tata
-Sasuke znalazł sobie dziewczynę? Chcę ją poznać-zawartość mojej buzi znalazła się w zlewie-Sasuke, dziecko ogarnij się!
Wytarłem rękawem usta i powróciłem do mojej poprzedniej pozycji, patrzyłem na matkę błagającym wzrokiem i ona chyba zrozumiała moją prośbę
-O nie kochany!-zwróciła się do męża-Wystraszysz ją jeszcze i stracimy potencjalną kandydatkę do nazwiska Uchiha
Wszyscy w kuchni oprócz mnie wybuchli śmiechem, było mi strasznie głupio. Po co ja godziłem się na tą pieprzoną misję?! Wyszedłem z pomieszczenia zabierając resztkę wody, która została w butelce. Zatrzasnąłem drzwi do pokoju i rzuciłem się na łóżko wtulając twarz w poduszkę. Butelka z turlała się na ziemie i wydała cichy odgłos podczas upadku. Chwyciłem telefon i wystukałem wiadomość
NADAWCA:
Sasuke
WIADOMOŚĆ:
Wpadniesz jutro na obiad po szkole?
Podziękowałam Kibie za podwózkę i przeprosiłam za nieudany wieczór po czym zniknęłam za drzwiami domu. Ciocia siedziała w kuchni i grzebała w lodówce, ja siadłam na blacie za nią, a ona chyba mnie nie zauważyła
-Szukasz szczęścia w lodówce?-zaśmiałam się a ciocia lekko podskoczyła patrząc na mnie przez ramię
-Gdzieś być musi, nie mamy co żreć-skwitowała-I jak było na randce?
-Weź do mnie nie mów-westchnęłam i machnęłam ręką-To by koszmar, a nie randka, chociaż muszę przyznać że zazdroszczę Karin bycia z Sasuke
Tsunade popatrzyła na mnie jak na idiotkę i 'wyszła' z lodówki zamykając ją
-Ta Karin z czerwonymi włosami?-przytaknęłam na co ona znowu posłała mi dziwne spojrzenie-I ta małpa jest z Sasuke? My mówimy o tym samym Sasuke?
-Czarne włosy, czarne oczy i wszystko ma w dupie?-teraz to ciotka mi przytaknęła-To w takim razie tak, ten sam Sasuke Uchiha
-Przecież znam jego matkę!-krzyknęła zakładając ręce na piersi-Opowiadałam ci kiedyś o niej, ale mniejsza o to. Ona mi mówiła, że Sasuke nie znosi natarczywych fanek, to jakim cudem są razem?
-Zadanie domowe-machałam nogami w powietrzu a ręce miałam oparte na brzegu-Ja chodzę z Kibą
-Że co?-spojrzenie blondynki mówiło 'czy ty do mnie rozmawiasz? Jeżeli tak to idź się lecz'
W ten sposób Tsunade dowiedziała się wszystkiego od początku imprezy, aż do teraz. Wszystkie wzmianki o mafii, misji, Akatsuki, itp. zostały celowo przeze mnie pominięte lub zmienione. Po skończonej opowieści mój telefon za wibrował. Wyciągnęłam go z kieszeni i odczytałam treść, przez chwilę zastanawiałam się czy odmówić jednak misja jasno mi zabrania
-Ciociu obiadem martwić się nie musisz-zaśmiałam się pokazując jej wiadomość-Idę do jaskini lwa!
NADAWCA:
Sakura
WIADOMOŚĆ:
Z przyjemnością wpadnę zazdrośniku ;]
Uwielbiałam go tak nazywać, zazdrośnik lub gbur. Jednak w tym wypadku lepiej pasowało to pierwsze. Pożegnałam się z ciocią i zwlokłam moje zmęczone ciało z blatu. Po schodach prawie się wczołgałam, gdyż ból biodra dawał o sobie znać. Siniak murowany. Weszłam do pokoju i potykając się o własne nogi doszłam do łazienki i wskoczyłam pod prysznic. Zapomniałam lub nie chciało mi się ściągnąć ciuchów, mniejsza o to. Umyłam włosy i zaczęłam z siebie ściągać i tak już mokre ubrania. Zapach róż rozniósł się po łazience, drażniąc moje nozdrza. Wywlokłam się w samym ręczniku z łazienki i skierowałam się w stronę garderoby po piżamę. Dzisiaj szczególnie nie chciało mi się ubierać koszulki chłopców więc zarzuciłam na siebie za dużą bluzę z kapturem w odcieniu błękitu i tego samego koloru spodenki, które ledwo zasłaniały tyłek. Otworzyłam drzwi od pokoju i o mało co nie wypuściłam ręcznika. Na jej łóżku w najlepsze gadały Ino i Hinata. Weszłam szybko do pokoju i zamknęłam za sobą drzwi
-Co wy tu robicie?-spytałam zbierając ciuchy z podłogi, które pod wpływem impulsy wyrzuciłam-Nie możecie przychodzić o normalnych godzinach?
-Ale Sakura-zaczęła Hyuga-Jest dopiero 19:30, chyba nie zamierzasz iść spać?
Posłałam jej kpiące spojrzenie i zniknęłam za drzwiami łazienki, po chwili wyszłam i wciąż z mokrymi włosami położyłam się koło dziewczyn na łóżku. Westchnęłam głośno i zaczęłam im opowiadać o randce i odpowiadać na pytania Yamanaki, jaki to Uchiha jest naprawdę. Po paru godzinach rozmowy przeplatanej napadami śmiechu do pokoju wpadła jak burza Tsunade na co my wybuchłyśmy śmiechem
-O matko, to tylko wy dziewczyny!-powiedziała poprawiając bluzkę-Myślałam że to jacyś porywacze ryją się z mojej siostrzenicy
Hinata i Ino zaczęły chichotać, a ja wyprosiłam grzecznie ciocię mówiąc 'z takiego bóstwa, nikt się nie śmieje' oczywiście użyłam ironii. Okazało się, że moi goście nie mają pidżam i co gorsza ubrań na jutro. Chętnie użyczyłam im mojej garderoby z której wygrzebały jakieś ciuszki. Zasnęłyśmy we trzy na jednym łóżku, niestety tylko Ino się wyspała. Chrapała, kopała i gadała przez sen. Ja i Hina wstrzymywałyśmy napady śmiechu kiedy zaczęła mówić 'O tak Sasuke, zostanę twoją żoną. Pobierzmy się jeszcze dziś!'. Na jej nieszczęście nagrałyśmy to i jeszcze parę innych zdań takich jak 'Sasuke, nasze dzieci będą najpiękniejsze' lub 'Sasuke, kochanie nie zapomnij że jutro idziemy na ślub Sakury z Kibą'. Rano obudziłam się zaraz po Hinacie, którą puściłam pierwszą do łazienki. Kiedy obie byłyśmy ogarnięte postanowiłyśmy obudzić naszą 'śpiącą królewnę Uchiha'. Podeszłyśmy do łóżka po dwóch stronach i zaczęłyśmy krzyczeć
-Pani Uchiha, spóźni się pani na ślub pani Haruno!-zsynchronizowałyśmy się-Pani i pani Hyuga jesteście druhnami, a zakochani nie mogą na panią Uchihe czekać!
Ona jak głupia wyskoczyła z łóżka i zabierając ciuchy wbiegła do łazienki, po minucie wyszła ubrana ze zdziwioną miną. Ja z Hinatą przybiłyśmy sobie piątkę i już wszystkie trzy zeszłyśmy na śniadanie
-Nie uwierzycie, co mi się śniło?-Ino mówiła z pełnymi ustami
-Sasuke ci się oświadczył i mieliście iść na ślub Sakury?-spytała Tsunade wchodząc do kuchni
Nasze miny musiały być śmieszne bo ciocia się zaśmiała. Po chwili weszłyśmy do garażu i wyjechałyśmy moim kochanym autkiem. Droga do szkoły minęła wesoło i z uśmiechami skierowałyśmy się do wejścia ze szkoły. Jednak kiedy zauważyłam chłopaka, którego szukałam pożegnałam się z nimi. Zakradłam się od tyłu, ale zauważyłam Karin więc obrałam inny cel. Zakryłam mu oczy dłońmi i spytałam
-Kim jestem?-chłopak podniósł lekko głowę i powąchał moje dłonie
-Sakura-powiedział pewnym siebie głosem
-Na pewno?-spytałam zerkając potajemnie na Uchihe-Jesteś w stu procentach pewien?
-Jeżeli to ty Sakura to dostaje buziaka-zaśmiałam mu się do ucha-A jeżeli nie to możesz mnie uderzyć, więc to ty Sakura, mam rację?
-Masz rację-zdjęłam mu ręce z oczu i przeszłam przed niego patrząc mu w oczy-Jak udało ci się zgadnąć?
-Najpierw nagroda potem tłumaczenie-wspięłam się na palce i delikatnie cmoknęłam jego policzek-No to w takim razie ci powiem, tylko ty pachniesz tak ładnie. Tylko nie wiem co to za zapach
-Róże-wtrącił się do rozmowy Uchiha
-Zgadłeś
-Nie zgadłem-powiedział pewnie-Ja to wiedziałem
Objął mnie ramieniem, a Inzuka chciał coś powiedzieć ale przerwał mu Naruto, więc wszyscy poszliśmy pod sale, która była otwarta. W tej pozycji weszliśmy do klasy, gdyby wzrok Karin mógł zabijać, leżałabym martwa z milonem noży w ciele. Jednak ta małpa nie może mnie tknąć. Mimo to podeszła do nas i pchnęła mnie na ławkę. Syknęłam z bólu gdyż po raz kolejny uderzyłam się tym nieszczęsnym, posiniaczonym biodrem. Okularnica chciała do mnie podejść ale jak na zawołanie przede mną pojawiła się Ino z Hinatką oraz Ten. Sasuke pomógł mi wstać, nawet nie wiem kiedy znalazłam się na ziemi
-Przesuńcie się, chce jej przyłożyć-darła się na nas a ja nie miałam zamiaru jej ustąpić-Rusz się blondyno!
-Jeszcze raz zobaczę że choćby patrzysz na Sakure przypieprzę ci-warknęłam ostro, przez co Ino i Tenten spojrzały na mnie zaskoczone
-Ty mi grozisz?-spytała dziwnie machając wskazującym palcem
-Dołączamy się do gróźb-wtrąciły razem Mitsashi i Yamanaka
-Przesuńcie się-usłyszałyśmy za sobą
Odsunęłyśmy się by po chwili zobaczyć jak Haruno rzuca się z pięścią na Karin, nie myśląc zrobiłam to samo i wskoczyłam jej na plecy podduszając ją. Po chwili zobaczyłam Ino, która gryzie okularnice w nogę i Ten, która wali ją w ramię. Skura stała stała przed nią z zaciśniętą pięścią na jej kołnierzyku i była co chwile uderzana z pięści w brzuch przez czerwonowłosą. Ona nie była jej dłużna. Co chwile padały krzyki 'Nikt nie będzie podrywał mojego Sasuke' oczywiście krzyczała to Karin, z ust Haruno padały teksty typu 'Odwal się czerwona małpo'. Wszyscy wstrzymali oddech i zaprzestali swoich czynności, gdy drzwi klasy się otworzyły
Pomogłem jej wstać i poszedłem z Naruto do kibla, żeby zapalić. Kiedy wróciliśmy było już troszkę po dzwonku, a drzwi klasy były otwarte. W progu stał Kakashi z otwartą buzią, podbiegliśmy do niego i to zobaczyliśmy zdziwiło nas. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to Sakura. Z ust ciekła jej krew i była cała 'poszarpana', trzymała Karin za kołnierzyk i miała przystawioną pięść do jej twarzy, Karin stała w tej samej pozycji co różówo-włosa. Na jej plecach siedziała Hinata, która przymierzała się do kolejnego ciosu. Koło nich stała Tenten usiłowała po raz kolejny uderzyć okularnice w ramię. Na ziemi leżała Ino, która była wgryziona w nogę dziewczyny. Ze zdziwienia otworzyłem usta, tak jak Uzumaki
-Musimy je rozdzielić!-krzyknął nauczyciel, a tymczasowi chłopcy wzięli się do roboty
Neji chwycił Ino za nogę i pociągnął w przeciwnym kierunku od centrum zamieszania. Naruto chwycił Hinate w pasie i 'zerwał' ją z pleców Karin. Kiba odciągnął Haruno i przytrzymując ją w pasie przyciągnął ją tyłem do siebie na co lekko się skrzywiłem. Przerzuciłem sobie Karin w pasie a Kakashi złapał Ten za nadgarstki
-Ta idiotka zwariowała!-krzyknął Deidara i wszyscy znaleźli się wokół Sakury i Kiby
-O co poszło?-zirytowany nauczyciel nie wiedział co robić
-O Sasuke!-krzyknęła Karin tuląc się do moich pleców, zrzuciłem ją i postawiłem jak najdalej siebie-A jej pieski ją broniły!
-Ja ci dam pieski!-ryknęła Haruno i wyrwała się Kibie
Ruszyła pewnym krokiem w stronę Karin ale w pewnej chwili upadła. Reszta klasy zaczęła się śmiać z jej niezdarności
-No niezdaro wstawaj!-kucnąłem koło jej głowy-Sakura?-brak odzewu-Sakura?!-szturchnąłem jej ramię ale nie zareagowała-Sakura!
Podniosłem ją z ziemi, była nieprzytomna i tętno było ledwo wyczuwalne. Ona umierała w moich ramionach. Przede mną stanęli jej koledzy i nie mieli przyjaznych min
-Daj mi ją-warknął Pain, a ja odruchowo przycisnąłem ją bliżej siebie-Chcesz, żeby umarła?!
Oddałem ją szybko, a oni zniknęli za drzwiami klasy. Patrzyłem się tępo na białe drzwi, kiedy podeszła do mnie z wrednym uśmiechem
-Oj, Sasuke-zaczęła tuląc się do mnie-Nie martw się o tą krowę
-To wszystko twoja wina!-krzyknąłem odpychając ją od siebie-Gdyby nie ty to nic by się nie stało!
Wyszedłem z klasy i trzasnąłem za sobą drzwiami, wyszyłem przed szkołę. I usiadłem na jednej z wielu ławek, po chwili ze szkoły wybiegł Naruto a za nim reszta uczniów
-Gdzie dziewczyny-spytałem nie zauważając ich w tłumie-Co wy tu robicie?
-Dziewczyny razem z Karin poszły do dyra-rozsiadł się wygodnie na ławce-Kakashi odwołał dzisiaj nam lekcję przez to zamieszanie
Dołączyli do nas chłopaki i zaczęli rozmawiać ale ja nie mogłem się na niczym skupić, niby nie powinna mnie obchodzić jakaś dziewczyna. Ale ona wkradła się do mojej głowy i zawładnęła myślami. Przypomniałem sobie scenę z łazienki, to przyjemne ciepło i jej kojący głos. Zapach jej włosów i delikatna skóra
-Jeśli chcesz pomóc dzwoń do jej ciotki!-krzyk Hidana wyrwał go z marzeń-Jedziemy z nią do szpitala!
Byliśmy w parku za szkołą, myśleliśmy że sytuacja jest opanowana. To nie pierwszy raz, kiedy dostaje takich 'ataków'. Coraz bardziej przestraszony Deidara wyrzucał kolejne rzeczy z jej torby
-Nie ma!-krzyknął zrozpaczony-Nie ma ich przy sobie!
-Że co kurwa?!-Hidan doskoczył do niego i wyrwał mu torbę, przeszukał ją-Naprawdę ich nie ma!
-Głupia!-warknął Pain-Hidan idź do tego Uchihy, niech zadzwoni po jej ciotkę
-Musimy ją zabrać do szpitala!-krzyknąłem przerażony
-Wiemy debilu!-jako jedyny Pain był spokojny-Szybko Hidan, ona umiera!
On jak na zawołanie zniknął w krzakach, z pomocą Sasori'ego Sakura ponownie znalazła się w ramionach rudowłosego. On dał mi ją, gdyż byłem z nich najszybszy. Nie potrafię racjonalnie myśleć, nie nadaje się na kapitana. Oni już biegli w stronę auta Deidary, otrząsnąłem się i ruszyłem. Widziałem jeszcze Hidana, który krzyczał na Sasuke. Ten podniósł wzrok i spojrzał na nieprzytomną Haruno. Położyłem ją na tylnym siedzeniu, a sam usiadłem z przodu, za kierownicą siedział opanowany Pain. Ruszył z piskiem opon i po chwili byliśmy pod szpitalem. Wyciągnąłem zielonooką i wbiegliśmy do budynku
-Pomocy!-ryknął rudowłosy zwracając uwagę ludzi w recepcji-Ona zaraz umrze!
Podbiegli do nas przestraszeni lekarze i zabrali ją gdzieś. Jeden z pracowników podszedł do nas
-Co się stało?-spytał nerwowo-Proszę w skrócie nie mamy czasu
-Brała udział w bójce i zaczęła pluć krwią-mówił szybko Pain-Ona choruje na rzadką chorobę, gdzie podczas zmęczenia i krwotoku jej ciśnienie najpierw wysoko skacze, a potem nagle spada. Miała już kilka takich ataków jednak zawsze miała przy sobie tabletki, które pomagały. Tym razem ich nie miała i nie wiedzieliśmy co zrobić
-Pomóżcie jej!-krzyknąłem nerwowo
-Pomożemy-uspokajał mnie lekarz-Pamiętasz jakie to były tabletki?
-Niestety nie, ostatni atak miała niecały rok temu więc nie pamiętam-odparł spokojnie
-Dobrze, dziękuje-powiedział i zniknął
Usiedliśmy jak na szpilkach i milczeliśmy, po 20 minutach przyszła do nas pielęgniarka i kazała iść do domów. Pain uprzedził ja, żeby w razie komplikacji zadzwoniła do niego i odwiózł mnie
Widziałem Sakure, na rękach Gaary. Szybko wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do ciotki dziewczyny
-Dzień dobry Tsunade-sama-zacząłem nerwowo
-Czy coś się stało Sasuke?-wyczuła moje zdenerwowanie
-Nie...To znaczy Tak...
-Wysłów się!
-No dobrze-westchnąłem-Sakura jest w szpitalu
Po drugiej stronie słuchawki panowała głucha cisza, trwało to chwile ale ponownie usłyszał głos blondynki
-W którym?-spytała szybko i nerwowo
-Tym koło centrum
-Dobrze, dziękuje-rozłączyła się
Kiedy Sasuke przekazał mi informację od razu pojechałam do szpitala, kolejny dzień wolny z pracy. Nieważne. Ważna jest teraz Sakura. Łamałam wszystkie ograniczenia prędkości i dwa razy przejechałam na czerwonym świetle. Ale dzięki temu w szpitalu byłam chwilę wcześniej niż przypuszczał GPS. Wpadłam tam jak burza i skierowałam się do przemiłej pani z recepcji
-Pani do kogo?-jej miły głos doprowadził mnie do furii
-Sakura, dziewczyna z różowymi włosami-warknęłam-Sakura Haruno
-A pani jest z rodziny?-tym zdaniem mnie załatwiła
-Nie, jestem seryjnym mordercą-zakpiłam-Oczywiście, że jestem z rodziny! Jestem jej opiekunem prawnym!
-W takim razie proszę za mną-uśmiechnęła się sztucznie, a ja miałam ochotę zerwać jej ten uśmieszek z twarzy-Porozmawia pani z jej lekarzem
Mimo że wyprzedzałam ją ze 3 metry to trafiłam do odpowiedniego lekarza. Wpadłam bez pukania do jego gabinetu
-Co z nią?-spytałam opierając się rękami o biurko
-Jej stan nie jest dobry, ale stabilny-w tym momencie kamień spadł mi z serca
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz