_________________________________________________
To stało się tak nagle...ten konflikt między krajami. Po prostu jednego dnia było dobrze, a drugiego już nie bardzo, a trzeciego dnia wydawało się że sojusz między wioskami znikł. Normalnie Sasuke nie zwracał by na to takiej uwagi, gdyby nie to że grozi im wojna, między innymi z Torikage i jej armią. Mimo, że Konoha ma świetnych wojowników i nie podda się łatwo...To z drugiej strony rzeki stała Sakura, z armią wściekłych wilków. Tak...teraz już nie tylko ona umiała wyzwolić Misharin'a. Dzięki jego podzielności wszyscy z licznego klanu Haruno obudzili go w sobie. Przez te 4 lata z kraju, na który każdy najeżdżał w celu zagarnięcia jego ziem, zrobiło się potężne imperium władane przez potężny klan Haruno. Kiedy do Konohy zawitali stamtąd młodzi ninja na egzaminy, nie było wśród nich żadnego, który nie dostałby się do ostatecznych walk. Byli skupieni i nie dali się rozpraszać. Na testach pisemnych wszyscy mieli niemalże po 100%. Sakura naciskała na ich naukę, co przynosiło efekty. A kiedy do wioski zawitała Ayanasaki...Jezu...Sakura niemal osobiście pojawiła się w Konoszy żeby poprosić Tsunade o wyrozumiałość do tej nierozgarniętej dziewczyny. Mimo, że sytuacja polityczna nie wydawała się najlepsza, nikt nie spodziewał się że dojdzie do tego że zorganizują szczyt Kage. Oznaczało to jedynie, że Sakura po latach nieobecności znowu zawita w bramie Konoszy. I tak pewnego dnia do wioski w południe zawitało już nie pięć, a sześć przywódców krain. Sasuke razem z Naruto towarzyszyli Tsunade, obecnie czekali przed bramą na Sakurę. I tak po godzinie na zakręcie zjawiły się trzy osoby i wilk. Sakura szła najwidoczniej zła, jej nastrój udzielał się Azusie, którego trzymała krótko. Wilk wysuwał zębiska i warczał groźnie, widać było że Sakura używa trochę siły aby ten szedł zaraz przy jej nodze. Za nią szedł wysoki ciemnowłosy, przystojny chłopak w stroju ANBU oraz Asaya, która jak zwykle nie okazywała większości emocji. Kiedy przeszli przez bramy wioski od razu zobaczyła dwóch przyjaciół
-O co tu chodzi?-spytał Naruto-Skąd nagle pomysł na szczyt Kage?
-Chciałabym to wiedzieć, ale lepiej żeby Tsunade miała dobry powód-Sakura niemal syknęła a Azusa kłapnął kłami warcząc-Nie mam czasu na takie wizyty, z których nasze "sojusze" wchodzą na coraz to gorszą drogę. Mimo że jesteśmy gotowi na wojnę, nie każdy cieszy się na ten scenariusz
Ruszyli do siedziby Hokage i wszyscy usiedli na swoich miejscach. Naruto i Sasuke stali trochę za krzesłem Tsunade. Chłopak z wioski Sakury stał pod ścianą a Asaya stała obok, po drugiej stronie siedział niespokojnie Azusa
-On tu musi być?-spytał sceptycznie Tsuchikage patrząc na wilka
-Jeżeli coś ci nie pasuje szanowny Tsuchikage-zaczęła Sakura z pulsującą żyłką na czole-To możesz wyjść. Poza tym nikt nie każe ci na niego patrzeć, on tego nie lubi...
-Uważaj bo coś mi zrobi-pyskował staruch ale reakcji chyba się nie spodziewał
Azusa wstał i chciał skoczyć z kłami na Tsuchikage i gdyby nie mocna ręka Sakury staruch miałby spore problemy. Tsunade już chciała interweniować, w końcu Sakura była jedną z najmłodszych Kage i nie powinna podważać starszych. Jednak dziewczyna wstała a pies się skulił skamląc
-Azusa!-ryknęła-Nie podskakuj bo skończy się to dla mnie nie dobrze! Przepraszam was...
-Tsunade przejdź do sedna sprawy-powiedziała Mizukage-W tym okresie nikomu nie jest na rękę przebywanie tutaj
-Mi najbardziej bo w tym czasie jedna różowa dziewucha obrabia mnie z ziemi!-uniósł się staruch patrząc oskarżycielsko na Sakurę
-Bez wyzwisk mi tutaj, właśnie uratowałam panu życie przed dużym, złym wilkiem-uśmiechnęła się złośliwie zielonooka-Poza tym trzeba było nie zakładać się ze mną, że wygra pan ze mną
-Oszukiwałaś szczeniaku!-wciąż nie dawał za wygraną staruch
-Nie moja wina, że znamy połowę waszych technik-machnęła włosami a Sasuke i Naruto obrócili głowy na boki żeby nie wybuchnąć śmiechem-Zazdrościsz mi też, że potrafię dzielić czakrę i dawać jej żywy kształt
-Tego to ci wszyscy zazdrościmy-mruknęła Mizukage
-Nie sądziłam że na tyle, żeby posyłać swoich shinobi na przeszpiegi-prychnęła Sakura a brew lekko drgnęła jej do góry-Może wyjaśnisz mi trzyosobową grupę twoich shinobi na moim terenie, bez mojej wiedzy?
-Tylko trzech?-spytał Gaara-U mnie widziana siedmiu
-Na dobrą sprawę u mnie też byli-burknęła Tsunade-Co to ma znaczyć?
-Bez przesady-machnęła ręką brunetka-Tylko patrolowali
-Ah, nie musisz się o nas martwić Mizukage, moi shinobi sami potrafią to robić-Sakura wciąż miała fałszywy uśmieszek na twarzy-Ale jeżeli byli tam żeby zobaczyć nasze umiejętności, to jeśli tak tego pragniesz to spokojnie mogę ci je pokazać
-Nie bądź zarozumiała Panno Haruno-żachnął staruch-Nie lekceważ naszych umiejętności gówniaro
Tsunade uderzyła w stół. Podniosła się i oparła o stolik z wrogą minę w stronę starucha
-Nie zapominaj że Torikage włada imperium, które obecnie zagraża nam wszystkim-powiedziała z respektem w stronę Sakury-Znamy jej umiejętności i jeżeli dojdzie między wami do wojny Konoha ci nie pomoże, nie będziemy ryzykować i tylko głupiec rzuciłby się na Kraj Ptaków z nożem. Więc lepiej ci radzę nie obrażaj jej, szczególnie, że została uznana za oficjalnego Kage
-Jak to?!-uniósł się staruch-Kto na to wyraził zgodę?!
-Usumi Rotari-tyle wystarczyło żeby on się zamknął-Sama ją zgłosiła, a pomysł poparła Haruno Misako...ja z resztą też, teraz musisz okazywać jej szacunek...Jednak doszły mnie plotki, że masz armię za morzem...Sakura-san
Wszyscy zdziwieni spojrzeli na Sakurę, która siedziała spokojnie w fotelu. Tym razem jednak uśmiech zszedł z jej twarzy a zagościła jednak powaga i opanowanie
-To tylko plotki, jak sama powiedziałaś Tsunade-sama-powiedziała siadając głębiej w fotelu
-Więc nie masz armii za morzem Torikage?-spytała Mizukage
-Tego nie powiedziałam-spojrzała skupiona na Azuse-W tej sprawie nie zaprzeczę i nie potwierdzę
-Chcesz wywołać wojnę?-spytał Gaara, jako jedyny był bezpośredni
-W razie wojny, chce ją wygrać-spojrzała na wszystkich a Naruto i Sasuke byli zdziwieni, że to ta sama Sakura, z którą siedzieli kiedyś w ławce
-Dlaczego to robisz?-spytał Tsuchikage-To nie dopuszczalne, możemy cię za to wydalić z~
-Za co?-przerwała mu Sakura-Jeżeli od tego zależy bezpieczeństwo mojego kraju i moich ludzi...To jestem w stanie zrobić wszystko...Czy nie taki właśnie jest obowiązek każdego Kage? Może i jestem na stanowisku dopiero 4 lata i wciąż ze mnie gówniara, jeżeli jednak chodzi o bezpieczeństwo Senbozakury, klanu Haruno, ludzi, którzy we mnie wierzą to jestem całkowicie poważna
-Sakura-san, możemy mieć jakąś pewność że nie wywołasz nam wojny?-Tsunade na prawdę była przestraszona-O ile masz dodatkowo armię za morzem, to wszyscy jesteśmy zgubieni
-Daj spokój Tsunade-sama-Sakura machnęła lekceważąco dłonią-Macie Jinjuriki...Ale nie wolno wam lekceważyć mocy Misharin'a...W tych czasach Jinjuriki to najmniejsza rzecz, której się obawiamy
-Nie rozumiem tego, jak udało ci się to opanować?-Mizukage patrzyła na Azuse-Umie przybierać inne formy?
-Azuś, może się pokażesz?-spojrzała na wilka, który wskoczył na stół
Jednak zamiast zwierzęcia na blacie wylądował niebieski chłopak mający około 16 lat. Zszedł ze stołu i stanął koło krzesła swojej pani i zaczął się bawić jej włosami
-Przywitaj się ładnie-poprosiła patrząc na ich zdziwione spojrzenia
-Ohayo-powiedział bez problemu, mowa już od jakiegoś czasu nie sprawiała mu problemów-Sakura-hime mogę cię pocałować?
-Przecież to jest nie groźne!-żachnął Tsuchikage
Azusa nagle pojawił się przy nim z kataną przy jego szyi. Zdziwił tym wszystkich, a Sakura zacmokała zdegustowana. Wstała i zaklaskała w dłonie w geście uznania. Po czym zaśmiała się i spojrzała głęboko w oczy Tsuchikage, używała Misharina. Dopiero teraz wszyscy dostrzegli smycz mocno zaciśniętą w okół jej dłoni i obroże na szyi chłopaka. Smycz była mocno naprężona, a Azusa przez to nie mógł skrzywdzić starucha
-Nie lekceważ go...przenigdy-warknęła na Kage kraju ziemi
-Dlaczego dałaś mu broń?-spytał Gaara
-Problem w tym, że mu nie dałam-zabrała katane z rąk niebieskowłosego-Sasuke, ona przypadkiem nie jest twoja?
Sasuke dotknął pustej pochwy miecza i zdziwił się jeszcze bardziej. Wziął katane z rąk Sakury i odszedł na swoje miejsce za fotelem Tsunade. Blondynka wstała i wściekła podeszła do Tsuchikage łapiąc go za kołnierz i podnosząc do góry
-Zwariowałeś?! Nawet o ile są tu w trójkę a jedno z nich jest użytkownikiem Misharin'a jesteśmy zagrożeni wszyscy!-krzyczała szarpiąc nim-Jesteśmy tu żeby zawrzeć nowy sojusz, a nie wywoływać wojnę. Wiesz ile oni mają osób w klanie?!
-10286-odpowiedziała pogodnie Sakura-Wszyscy są w stanie wejść na czwarty poziom Misharin'a a ponad połowa z nich jest w stanie zmienić go w stado wilków, takich jak Azusa. Uczniowie Akademii są przygotowani na ewentualną wojnę, aktualnie naciskam na ich znajomość technik z naszego kraju. Mamy potężną armie shinobi i tą większą za morzem, ah nie zapominajmy także o Akatsuki, którzy stoją w moich szeregach i niwelują moich wrogów, no i nie oszukujmy się Orochimaru też może mi pomóc w razie potrzeby
Na imię wilka on wtulił się w bok Sakury, ona jedynie pogłaskała go po włosach. Sakura zdecydowanie była przygotowana najlepiej do wojny, ha ona mogła ją bez problemu wygrać! Innym zrzedła mina, a Asaya towarzysząca dziewczynie w końcu zabrała głos
-Nie chcemy wypowiadać wojny, ale jeżeli sytuacja ma tak wyglądać Sakura-sama jest w stanie wydać rozkaz w tej chwili a za godzinę nie będzie już niczego prócz Kraju Ptaków-powiedziała bez uczuciowo-Prosimy o uspokojenie się i o jak najszybsze załatwienie spraw, każdy ma lepsze rzeczy do roboty niż wykłócanie się tutaj
-Może wymieszamy młodych shinobi?-zaproponował Gaara
-Macie zamiar uczyć ich, czy zostawić na pastwę losu?-mówiąc to Sakura spojrzała na Tsunade-Jeżeli to drugie to odmawiam
-Ayanasaki-powiedziała blondynka a Sakura i Asaya drgnęły poruszone-Jedyne miejsce do którego mogłaby trafić to Konoha
-Ona zostaje ze mną!-uniosła się Sakura i uderzyła dłońmi w stół-Przyśle ci każdego, kogo zechcesz, najlepszych uczniów, najlepiej uzdolnionych, medyków, przyszłych ANBU, geniuszy strategicznych, ale Ayanasaki ma zostać ze mną!
-A Ikotti?-spytał Naruto odzywając się po raz pierwszy
-Jest pełnoletni, nie przydałby ci się, no chyba że w Akademii-powiedziała cicho różowowłosa-Kogo chcesz, ale nie Ayanasaki
-Dlaczego?-spytał Gaara
-To tajemnica mojego klanu, jednak Ayanasaki jest w stanie robić to co ja z Misharinem-usiadła na krzesło ponownie-Nie oddam wam kogoś tak cennego, poza tym Ayanasaki to mały Naruto, mało kto potrafi ją zdzierżyć
Po dwóch godzinach spotkanie się skończyło, pomysł Gaary o wymieszaniu młodego pokolenia został zaakceptowany i nawet udało się początkowo wyznaczyć uczniów, którzy mają być gdzie wysłani. Ostatnia w pomieszczeniu została Sakura, siedziała i opierała głowę na blacie biurka
-Oddałam ci Mashikari, ciesz się Tsunade-sama-mruknęła z nutką żalu w głosie-Jest geniuszem, marzy by zostać medykiem, więc błagam, nie utrudnij jej tego...
-Nie oddałaś Ayanaska, bo czekasz aż poprosi cię żebyś została jej mentorką?-spytała blondynka z uśmiechem
-Konan mówiła mi że Ayanasaki pytała się czy są szanse na to czy się zgodzę-powiedziała cicho-Dobra, wracam do domu
-Sasuke jeszcze nie znalazł partnerki-powiedziała patrząc na dziewczynę, która nagle podniosła się do pionu-Nie żebym do czegoś cię nakłaniała...To tylko tak dla wiadomości
-I tak nie mogę z tym nic zrobić-westchnęła z smutnym uśmiechem-A uwierz, chciałabym. To od zawsze było moim marzeniem. Sasuke był...Sasuke jest dalej dla mnie kimś przy kim chciałabym trwać. Tyle że to nie możliwe...Tutaj jest jego dom, a mój jest w Senbozakurze...
-Dom twój gdzie serce twoje-powiedziała z troskliwym uśmiechem-Co jak co, ale wychodzi na to że oboje tu mieszkacie
-Nie rób mi nadziei Tsunade-sama-poprosiła ze smutnym uśmiechem-Przez to że się nie skupie, wioska mi upadnie
-Sakura-san...Myślę że on odwleka wybór do samego końca-westchnęła blondynka-Przecież jest popularnym mężczyzną, ciągnie się za nim wianuszek kobiet, więc dlaczego wciąż jest sam? Wydaje mi się że już komuś oddał swoje serce i teraz tylko czeka na decyzje tej osoby
-Zazdroszczę tej szczęściarze!-pisnęła zielonooka-Chyba z zazdrości ją zabije!
-Mówię o tobie baka-powiedziała z dezaprobatą-On cię do cholery kocha i czeka aż podejmiesz ostateczną decyzję!
-Przecież powiedziałam że zostaje w Senbo~-przerwała jej machając ręką
-Czyli nie całujecie się ani nie robicie nieprzyzwoitych rzeczy kiedy on jest u ciebie?-Sakura spaliła raka, ciężko było odróżnić kolor jej twarzy od włosów-No właśnie, myślisz że robilibyście to gdyby on cię nie kochał?
Nagle drzwi się otworzyły a do środka weszła Misako, westchnęła że dłużej się nie dało gadać i na ploty umówią się później. Głównym powodem jej przyjścia do Konoszy była nieznośna Ayanasaki, która błagała ją o jakieś misje. Przecież kiedy Sakury nie było w wiosce władzę przejmowała Misako. A kiedy ta uciekała jak teraz, odpowiedzialność brała Rotari, która unikała wtedy Ayanasaki jak ognia. Było już ciemno na dworze więc wszyscy poschodzili się do domów. A ich czekały trzy dni drogi. Najbardziej uciążliwy był Azusa. Zmęczony po całym dniu siedział chłopakowi z ANBU na plecach i ślinił mu strój, mrucząc przy okazji coś pod nosem
-Mogłabyś pomyśleć o małżeństwie-mruknęła Misako-Komuś trzeba w końcu zostawić wioskę, chyba że zostawisz władzę Ayanasaki...
-Śmierć gwarantowana-zaśmiała się cicho Sakura-Co myślisz o stwierdzeniu "Dom twój gdzie serce twoje"?
-Prawda całkowita-odarnęła włosy do tyłu Misako-Nigdy nie będziesz szczęśliwa, jeżeli nie wiesz gdzie twój dom i tego nie zastąpią ci nawet wszystkie skarby świata
-Misako...ja chyba dłużej nie dam rady-powiedziała cicho zatrzymując się-Nie żałuje że zostałam z wami...ale jeżeli mam być czyjąś żoną, to nie chcę nikogo innego niż Sasuke-kun
-Syn Uchihów?-spytała odwracając się w jej stronę. Zobaczyła łzy w jej zielonych oczach i lekki rumieniec na twarzy-Kochasz ty go w ogóle?
-Kocham go najbardziej na świecie!-krzyknęła wyrzucając z siebie emocje z całego dnia. Po czym ruszyła do przodu, równając z nimi kroku-Ale teraz Sasuke-kun szuka sobie partnerki, a ja nią być nie mogę. W końcu mieszkam w Senbozakurze...
Szli chwilę w ciszy, Sakurę aż skręcało z żalu i bólu. Chciała zawrócić i pobiec do wioski, miała w końcu już dwadzieścia dwa lata i jedynym facetem u jej boku, był Azusa. Chciała być z Sasuke, marzyła o tym. Nie mogła być tylko dlatego że wioska ją potrzebuje?
-Misako...Gomene-powiedziała w końcu stając, wszyscy stanęli-Nie mogę...Zostałam wybrana na Torikage, więc zawsze nim będę...Ale rezygnuje, ja tak dalej nie mogę, nie ze świadomością że Sasuke-kun będzie miał przy boku kobietę, która nigdy nie będzie go kochać tak jak ja...Proszę zajmij się wioską...Gomene
Sakura spojrzała na babcię. Ta skinęła jej łagodnie. Podeszła do dziewczyny i ucałowała jej czoło. Asaya szybko zamknęła ją w ramionach
-Powodzenia-szepnęła-W takim razie wyślę do Konohy Ayanasaki, będzie dumna
-Dziękuje...za wszystko-Sakura odsunęła się do tyłu-Ej ty, panie śliczny! Idziesz ze mną!
Odwróciła się i zaczęła biec, chłopak szybko zeskoczył z pleców ANBU i zamienił się w wilka. Sakura biegła ile sił miała w nogach, w oczach wciąż miała łzy a w myślach ciągle powtarzała "Nadchodzę, Sasuke-kun. Proszę nie odrzuć mnie." Kiedy widziała już bramę Konohy, przyśpieszyła jeszcze bardziej. Wartownicy spali, więc nie widzieli ani jej ani wilka bez smyczy. Ledwo wyrabiając na zakręcie, skręciła w uliczkę klanu Uchiha. Wywróciła się, ale szybko wstała i biegła jeszcze szybciej. Pchnęła drzwi furtki, które ustąpiły i stanęła przed drzwiami. Zapukała i zadzwoniła dzwonkiem. Sasuke zdziwiony, kto może go odwiedzać o tak później porze poszedł otworzyć. Myślał że to Naruto poprztykał się z Hinatą i przyszedł mu się wyżalić. Jakie było jego zdziwienie gdy zobaczył Haruno, całą zdyszaną z rumieńcami na twarzy od biegu. Ucieszył się, w końcu ją kochał
-Sakura? Stało się coś?-spytał patrząc na jej niewinną buźkę, w oczach miała łzy, które szybko przetarła
-Zgłaszam się na Panią Uchiha!-powiedziała kiedy opanowała oddech po czym uśmiechnęła się pięknie-O ile zapisy wciąż są aktualne...
-Muszę sprawdzić czy spełnia pani wszystkie wymogi-powiedział z rumieńcem i uśmiechem-Ma pani wilka?
-Hai
-Kocha mnie pani?
-Najbardziej ze wszystkiego
-Nazywa się pani Haruno Sakura?
-Hai!
-W takim razie jest pani idealną kandydatką!-szybko zamknął ją w swoich ramionach i zaprosił ją i Azuse do środka-Ale co z wioską?
-Misako się nią zajmie-powiedziała z uśmiechem-Poza tym zostawiłam to wszystko w takim stanie, że nawet gdyby bardzo się starała, nie zniszczy Senbozakury i całego kraju
-Kocham cię Sakura-szepnął do jej ucha a kiedy ją od siebie odsunął zobaczył błyszczące łzy w jej oczach-Co się stało?
-Ja też cię kocham Sasuke-kun!-skoczyła na niego wywracając ich oboje na ziemię
Rok później
Dźgnęła Sasuke łokciem w brzuch, okropnie jej się nudziło. Sasuke z politowaniem w spojrzeniu starał się ignorować zaczepki dziewczyny. W końcu jednak nie wytrzymał brutalności z jej strony
-Co ty robisz?-spytał spokojnie-Oprócz tego, że zwalniasz nasze tempo i do wioski dojdziemy...
-W przyszłym miesiącu, tak wiem-wywróciła oczami z lekkim uśmiechem-Często to powtarzasz wiesz?
-Często dajesz mi powody żebym tak mówił-parsknął zza maski-Co będzie na obiad?
-To co ugotujesz-prychnęła-Dzisiaj najdroższy jest środa, twoja kolej do gotowania, moja do zmywania. I dzisiaj ty wynosisz śmieci a ja myje podłogi, pamiętasz?
-A co robi Ayanasaki w takim razie?-spytał
-Ściera kurze i robi kolacje-machnęła ręką-Chociaż dzisiaj idziemy później na festiwal z Naruto, będzie Ino z Sai'em, Kiba i Hanabi, Shikamaru z Temari, no i my...
-Nie ma mowy, nie idę z tym głąbem-burknął
-Sasuke-kun! Nie dość że to VI Hokage, to jeszcze nasz przyjaciel!-pisnęła uderzając go w ramię-To nasz szef! Musimy iść z nim na festiwal! Może da nam wolne w sobotę!
-Przesadzasz pani V Torikage-prychnął czochrając jej włosy
-Spadaj!-pchnęła go biodrem a on zaśmiał się krótko
Przekroczyli właśnie bramy Konohy, jak zwykle postanowili się ścigać do biura Hokage. Sasuke dawał za każdym razem Sakurze wygrać, nie lubił kiedy była naburmuszona. Wpadła przez okno kiedy on męczył się ze schodami
-Jezusie, Maryjo i inni święci!-krzyknął przerażony Uzumaki zrzucając z biurka znaczną część raportów-No do cholery jasnej! Niech wasza dwójka nauczy się w końcu wchodzić normalnie!
-Cześć Naruto!-pomachała mu miło Sakura ściągając maskę i uśmiechając się promiennie-Wpadniemy po was wieczorkiem!
-Cieszę się!-uśmiechnął się szeroko-Jeżeli Sasuke okaże chodź odrobinę entuzjazmu to możecie nawet dostać parę dni wolnego!
-Nie ma~-nie dokończył bo dziewczyna nadepnęła mu na stopę patrząc na niego znacząco-Wpadniemy na pewno!
Pisnął machając rękami z przymrożonymi oczami, nie naturalne ale śmieszne. Złożyli raport i trzymając się za ręce udali się do jego domu. Zaraz po otworzeniu drzwi zobaczyli Ayanasaki, która jeździła z mopem w te i z powrotem. Dom niemal lśnił a zapach obiadu czuć było już po przekroczeniu progu. Dziewczyna przerwała na chwilę pracę i wyprostowała się
-Witam nowożeńców!-powiedziała radośnie-Macie dziś coś w planach wieczorem? Nie? To świetnie! Może pójdziecie na kolacje, później do kina a na koniec na jakieś tańce? Taka noc tylko dla was, co wy na to?
-Czyli to nie ma nic wspólnego z tym, że rozmawiałaś z Kim o imprezie, którą urządzasz dzisiaj tutaj?-spytała Sakura z cwanym uśmieszkiem ściągając buty
-I nie tyczy się tego też że ma na rzekomej imprezie być niejaki Mashiro, który wpadł ci w oko?-dodał Sasuke a blondynka spaliła raka-Niestety my dzisiaj zostajemy na caaałą noc w domu i nie zamierzamy być cicho
Sakura w tym momencie też wyglądała jak burak. Po raz tysięczny tego dnia sprzedała mu sójkę w bok. Tym razem użyła więcej siły przez co Uchiha wylądował na ścianie powodując w niej liczne pęknięcia
-Więc tak wygląda miłość?-spytała Ayanasaki z rumieńcem i miną wielkiego myśliciela-Skoro tak, to ja nigdy nie chcę się zakocha....to znaczy chcę już znaleźć męża!
Szybko zmieniła zdanie pod wpływem wrogiego spojrzenia różowowłosej. Za to kobieta wyprostowała się i wściekła poszła na górę aby przebrać się ze stroju ANBU. Zjedli obiad i po tym jak Sakura zmusiła Sasuke do odpicowania się na złoto, zniknęła w łazience na parę godzin a po chwili nawet krzyczała na Ayanasaki żeby jej pomogła. Blondyneczka zbiegła w podskokach ze schodów i weszła do salonu gdzie siedział zniecierpliwiony Sasuke
-Twoja żoneczka już schodzi-powiedziała radośnie-Jak tego nie pochwalisz to ci się oberwie i to nie tylko od niej...Wciągałam to na nią przez 20 minut! Doceń to!
-Nie muszę, moja żona wygląda we wszystkim pię...-nie dokończył widząc swoją kobietę, która stała przed nim w yukacie-Wow...
-Nie podoba ci się?-spytała z lekko zawiedzioną miną
-Jesteś piękna-powiedział wstając i podchodząc do niej pięknie-Jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało i wiem, że nie zasługuję na ciebie ale kocham cię najbardziej w świecie
-Sasuke-kun-szepnęła wzruszona-Kocham cię! Najbardziej ze wszystkiego i to nigdy się nie zmieni, nawet jeżeli stwierdzisz że ty mnie nic chcesz, ja wciąż będę cię kochać Sasuke-kun!
Wtuliła się mocno w jego pierś a Ayanasaki, która się wszystkiemu przyglądała siorbnęła nosem a w oczach miała łzy. Przetarła powieki oczami i uśmiechnęła się pięknie
-Kiedy na was patrze boję się że moje małżeństwo będzie do kitu-szlochnęła upadając na kolana dramatycznie-Idźcie bo zaraz złapię depresję
-Kochamy cię Ayanasaki-powiedziała Sakura-Macie posprzątać zanim wrócimy inaczej poszukasz innego domu...Ayanasaki nie poddawaj się w miłości, nigdy, dobrze?
-A to co ma znaczyć?-podniosła na nią wzrok leżąc wciąż na podłodze
-Dowiesz się jak dorośniesz-Sakura uśmiechnęła się do niej pięknie i ukradkiem spojrzała na swojego męża-Po prostu mi obiecaj, dobrze?
-Obiecuje-powiedziała cicho wstając i podeszła do swoich opiekunów-Kocham was
Zamknęła ich w ramionach ale po chwili pchała ich już w stronę wyjścia. Niemal wyrzuciła ich za drzwi, życząc miłej zabawy. Para ze śmiechem ruszyła w stronę mieszkania Uzumakiego. Na dworze było już ciemno a ich drogę oświetlały lampiony zawieszone prawie wszędzie. Sasuke zanim mieli wybrać się do Naruto chciał zabrać gdzieś Sakurę. Skręcił w drogę do parku, ta wyglądała na zdziwioną ale nic nie powiedziała. Dała mu się prowadzić nad rzekę, tam stanęli patrząc z mostu na lampiony płynące wraz z lekkim nurtem wody. Sakura oparła się na ramieniu Sasuke i wiedziała że nawet jeżeli zostawiła wszystko za sobą...nie żałuje. Zostawiła rodzinę, kraj, władzę, sławę...jeżeli mogłaby, zrobiłaby to jeszcze raz. Zrobiłaby to milion razy jeżeli mogłaby teraz stać tutaj nad tą rzeką z mężczyzną jej marzeń u boku. Kochała go nad życie, zabiłaby dla niego. Była mu wdzięczna, że poczekał chwilę na nią
-Kocham cię-powiedziała tak szczerze jak nigdy, uśmiech miała na twarzy a w sercu nadzieję-Jeżeli to jest tylko piękny sen, to ja nie chcę się budzić
-Nie musisz-szepnął całując ją w czoło-Póki jesteśmy tu razem, nie budźmy się nigdy