A teraz zapraszam do czytania!
~Hoshi
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
"Inwestycja" w Akatsuki, okazała się genialnym pomysłem. W przeciągu paru miesięcy, przestępczość w całym Kraju Ptaków była niemal zerowa. Nie zabijali nikogo oprócz przestępców i czasem nawet uczyli młodsze dzieciaki technik, lub po prostu się z nimi bawili. Ja niemal całe dnie spędzałam przy biurku, sprawdzając raporty i skargi na Tobiego. Asaya była moją prawą ręką i wykonywała moje każde polecenie bez przeciwstawienie. Na początku trudno było nam się odbić od dna, ale jak to mawia Rotari
-Najpierw trzeba sięgnąć dna aby wznieść się w przestworza-powiedziała kiedyś gdy zobaczyła mnie niemal nieprzytomną przy biurku
Odsunęłam się na krześle od drewnianego blatu i przeciągnęłam się. Azusa, który spał w postaci człowieka na kanapie, zwinięty w kłębek podniósł się i ziewnął. Podeszłam do drzwi balkonowych i otworzyłam je, wpuszczając do środka świeżego powietrza. Chłopak zeskoczył z kanapy i na czworaka podszedł do mnie aby wyprostować się i chwycić moją dłoń. Wyszliśmy na balkon a ja oparłam się o barierkę. Azusa wskoczył na nią i kucnął rozglądając się zafascynowany. Ludzie dzisiaj byli bardzo zabiegani, zbyt bardzo. W końcu w Senbonzakurze miał odbyć się festiwal z okazji...właściwie to praktycznie bez okazji. Każdy tłumaczył to urodzinami Azusy, wilczek był dumny, a my mogliśmy się bawić. Podrapałam chłopaka za uchem a on zamruczał jak kocur. Ludzie potrącali się nawzajem w pośpiechu, każdy chciał mieć jak najpiękniej przystrojony dom z tej okazji.
-Sakura-hime-mimo, że rozmawiałam z Azusą codziennie, to było jedyne co potrafił powiedzieć normalnie-De...szcz pła-tkó-w
Podniosłam do góry rękę używając Misharin'a a z nieba zaczęły prószyć płatki wiśni. Inni zatrzymywali się i podziwiali zjawisko, którego rzadko używałam. Spojrzeli w stronę balkonu a Azusa energicznie do nich pomachał, na co oni reagowali bardzo pozytywnie
-Do wieczora jeszcze sporo czasu!-powiedziałam głośno patrząc na nich-Spokojnie bo się zabiegacie i kto będzie wieczorem ze mną tańczył?
-Ja! Ja! Ja!-krzyczał Azusa zgłaszając się, pogładziłam go po włosach a on niemal wtulił się w moją dłoń
-Ja też!-spojrzałam na dół i zaśmiałam się-Chodź do mnie!
Odbiłam się od barierki rękami i zbiegłam na dół, zaraz po wyjściu z budynku blondyn zamknął mnie w swoich ramionach i okręcił w okół własnej osi. Roześmiałam się mu do ucha
-Naruto!-powiedziałam oglądając go-Przyciąłeś włosy trochę!
-Mówiłem że zauważy!-krzyknął w stronę krzaków, z których wyszedł siwowłosy-Wisisz mi ramen!
-Nie ma z wami Sasuke?-spytałam marszcząc brwi-To już kolejny raz kiedy nie chciał tu przyjść?
-Tak Sakura, ciebie też miło widzieć-mruknął Kakashi a ja się zaśmiałam-Musisz go zrozumieć, ma dużo misji, praktycznie go nie ma w wiosce...Jeszcze teraz kiedy~
Naruto nagle zerwał się z miejsca i zasłonił Kakashiemu buzię ukrytą pod maską. Złożyłam ręce na piersi i uniosłam pytająco brew
-Kiedy co?-powiedziałam lekko zirytowana
-A nic, nic-machnął dłonią blondyn, wciąż trzymając dłoń na masce senseia
-Uzumaki Naruto, żądam od ciebie szczerej odpowiedzi!-krzyknęłam chwytając go za policzek-Kiedy co!?
-Kiedy Uchiha Sasuke, chce znaleźć partnerkę do odbudowy klanu-powiedział i rozmasował policzek, który potraktowałam dość brutalnie
Cofnęłam dłoń i spuściłam głowę. Westchnęłam i uśmiechnęłam się smutno. Zawsze miałam cichą nadzieję, że kiedyś to jednak ja zostanę jego żoną. Między nami zapanowała chwilowa cisza, którą przerwał niebieski chłopak
-Na-ru-to!-pisnął i skoczył blondynowi na szyję. Zmienił się szybko w wilka i zaczął go lizać po twarzy, machając ogonem
-Ty, pan śliczny-mruknęłam patrząc na zwierzę-Ty pies czy wilk w końcu? Bo już sama się pogubiłam
-Sakura-hime!-podbiegła do nas Asaya, która szybko się ukłoniła-Mamy nowego klienta, Pan Takamoshi zgubił syna...znowu
-Ja z tym człowiekiem nie mogę-westchnęłam przyjmując od niej papier-Wyślij Drużynę 2 z młodzików i mam gdzieś ich zdanie
Złożyłam podpis na papierze a brunetka ukłoniła się i weszła do budynku. Naruto patrzył na mnie marszcząc nos, przyłożył dłoń do brody. Tak jak to robią wielcy naukowcy w zadumaniu
-No co?-spytałam opierając ręce na biodrach i pochylając się w jego stronę
-Jesteś okrutna-ręce opadają na niego, naprawdę-Zupełnie jak babcia Tsunade
-A kto mi zabroni?-pokazałam mu język-A właśnie! Otworzyliśmy niedawno budkę z ramenem, zapraszam was na drugie śniadanie, co wy na to?
-Chodźmy Sakura-chan!-blondyn chwycił mnie pod ramię i zaczęliśmy iść w czwórkę
-Chwila-pstryknęłam palami a w okół szyi Azusy znalazła się obroża, a w mojej dłoni smycz zaczepiona do niej. Widziałam sceptyczny wzrok blondyna i smutne spojrzenie wilka-Daj mi spokój. Właściciel nienawidzi kiedy Azusa skacze mu po blacie i powiedział, że bez smyczy mnie nie wpuści nie zważając kim jestem
Uzumaki zaśmiał się i przeszliśmy w dalszą część rynku. Właściciel przyjął nas z otwartymi ramionami i pozwolił nam zjeść na koszt firmy. Zawsze jadłam u niego na koszt firmy, nie umiał się oprzeć moim oczom, w których widział łąkę na której poznał swoją sarnę. Mówiąc sarnę mam na myśli jego żonę. Sam ją tak nazywa
-Jak tam pana sarna?-spytałam przed jedzeniem-Zdrowa?
-Jak ryba!-pisnął niczym pięciolatek, tymczasem miał po pięćdziesiątce-Muszę przyznać, że uratowałaś mi dzisiaj życie, Torikage-sama. Sarenka niczym huragan zaczęła na mnie naskakiwać na środku placu, gdy nagle deszcz płatków zesłałaś. Ona zamilkła...i powiedziała że nasza Torikage jest delikatna niczym kwiat lilii ale zaskakująca równie jak muchołapka
-Yyyyy...dziękuje?-odgarnęłam włosy do tyłu-Przyjmę to jako komplement
-Tak, tak muchołapko-prychnął śmiechem Uzumaki i szturchnął mnie łokciem
-Jeszcze raz mnie tak nazwiesz a skarzę cię na publiczne ścięcie-powiedziałam spokojnie ale pełna wrogości w głosie
-Ugh! Jesteś serio okrutna Sakura-chan!-burknął za co oberwał po głowie
Poczułam znaną mi czakrę i westchnęłam przeciągle. Uderzyłam czołem o blat i już wiedziałam, że nie zaznam spokoju
-Już na wstępie, mówię ci nie
-Ale nawet nie wiesz o co mi chodzi! Sakura-san!-odwróciłam się w stronę blondynki
-Czyli nie chodzi ci o to, że znowu dałam ci prostą misję rangi D-powiedziałam podnosząc brew i opierając się wygodnie o blat-Mylę się Ayanasaki?
-To jest Ayanasaki!?-krzyknął nagle Naruto wskazując dziewczynkę-Przecież ostatnio tak nie wyglądałaś!
Rzeczywiście, kiedy ostatni raz Naruto widział Ayanasaki miała ona włosy do ramion, szczerbate zęby i była niczym cień, lubiła różowe ubrania i chodziła z maskotką królika. Teraz jej włosy sięgały niemal pasa, miała piękny uśmiech a jej strój był czarno-różowy z elementami klanu Haruno
-Ayanasaki, zrozum jesteś jeszcze geninem i nie dostaniesz żadnej trudniejszej misji do czasu egzaminu-powiedziałam poważnie a ona tupnęła, prychnęła i wyszła
-Jest jak ty Naruto-zauważył Kakashi-Tylko oczy ma po Sakurze, myślę, że tak wyglądałoby wasze dziecko
-Nie tylko ty tak uważasz-machnęłam lekceważąco ręką-Jej koledzy z klasy kiedy ostatnio widzieli nas razem, stwierdzili, że Ayanasaki jest naszym nieślubnym dzieckiem.
-Sakura-hime, przyszedł pustelnik z doliny...-powiedziała konspiracyjnym szeptem Asaya-Mówi coś o jakiejś burzy piaskowej i innych katastrofach pogodowych
-Porozmawiam z nim-westchnęłam i zeskoczyłam ze stołka-Idziecie?
Skinęli i ruszyliśmy przed bramy wioski. Asaya miała rację, na placu był pustelnik z doliny, którego imienia nikt nie znał. Jednak tym razem była jakiś...inny. Ubranie, zachowanie się zgadzały ale wydawał mi się znacznie słabszy z budowy
-Zagłada! Tsunami zejdzie na Senbozakurę w dniu przesilenia wiosny!-krzyczał wymachując rękami, ludzie zaczęli szeptać i patrzeć na niego dziwnie-Nikt nie ocaleje! Nawet klan Haruno! Nawet wspaniała Torikage!
Potarłam skronie, coś tu się nie zgadzało. Podeszłam bliżej i chwyciłam jego ramiona, spuściłam głowę. Już parę razy napluł mi w twarz, nazywając, omamioną córką szatana...chwila, przed sekundą nazwał mnie wspaniałą Torikage
-Niech pan się uspo~-podniosłam głowę w górę i zaniemówiłam-Idiota!
Krzyknęłam i zdzieliłam go po głowię, on zachwiał się i upadł. Pech chciał że zdążył mnie chwycić, przez co poleciałam na niego. Wtuliłam się w jego szyję, leżąc na nim
-Idiota, głupek, ciołek, smarkacz i gówniarz-wyklinałam na niego-Jesteś serio powalony...Sasuke-kun
-Ciebie też miło widzieć Sakura-zaśmiał się cicho i objął mnie-Wstań ze mnie
-Zmuś mnie-prychnęłam-Tutaj mam większą władzę niż ty
Podniosłam się a kiedy i on wstał, uderzyłam go w ramię. Machnęłam ręką, zrzucając jego kapelusz, który wcześniej zasłaniał mu twarz. Odwróciłam się do Naruto i Kakashiego, którzy ledwo powstrzymywali śmiech
-Głupki!-krzyknęłam i rzuciłam w nich wazą, która stała obok. Kakashi zdążył się odsunąć, ale donica trafiła Naruto powalając go
-Sakura-san!-słysząc ten krzyk padłam na kolana
-Daj mi już spokój Ayanasaki! Idź pomęczyć Ikottiego!-szlochałam wstając-Inaczej nie dopuszczę cie do egzaminu!
-Ale to nie fair!-krzyknęła blondynka
-Taki mamy klimat!-krzyknęłam głośniej
-Chciałam ci powiedzieć że Babcia cię wzywa!
-A no chyba, że tak-zaśmiałam się i podrapałam po karku-Prowadź!
Minęło parę godzin zanim zostałem z Sakurą, sam na sam. Byliśmy na spacerze, aktualnie na łące za posiadłością Haruno. Rozmawialiśmy mało, nie przeszkadzało mi to jednak
-Słyszałam, że szukasz partnerki do odbudowy klanu-zaczęła a ja przełknąłem ślinę
-Wstępnie-mruknąłem-Pora się za to zabrać, minęły już trzy lata odkąd jestem pełnoletni. trzeba by było w końcu się ogarnąć. W końcu Naruto ma Hinatę, ty masz wioskę a ja jestem sama
-Ty masz wioskę-zaśmiała się-To brzmi identycznie jak: Ty masz koty
Zaśmiałem się i spojrzałem na Sakurę, wyglądała na zmęczoną
-Masz dużo pracy?-skinęła z uśmiechem
-Od brzasku do zmierzchu jestem w pracy, ale nasz kraj wyszedł z kryzysu i idziemy w świetlaną przyszłość-wskazała słońce-Wszyscy z klanu Haruno mogą kontrolować Miszharin'a, więc nie jesteśmy bezbronni. Rada stoi za mną murem, a ja staram się być dobrym przywódcą...Czasem mam wątpliwości, ale przecież jestem dziedzicem...Myślę że to jakaś klątwa, Dziedzictwo, co za psychol to wymyślił?!
-Nie wiem-chwyciłem jej podbródek i odwróciłem w swoją stronę-Tęskniłem za tobą
-Zawsze możemy to nadrobić-mruknęła z seksownym uśmiechem i wpiłem się w jej usta...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz