-Sakura kochanie, mam ważną delegacje-zaczęła moja mama któregoś dnia przepraszającym tonem. Jej delegacje nie były dla mnie nowością, zwykle w takich chwilach zostawałam sama na jakiś tydzień maksymalnie-Właściwie to dostałam kontrakt z Ameryki, muszę się jak najszybciej znaleźć w USA
Tsunade na kontrakcie była raz, wtedy zostawiła mnie na rok u dziadków. Mimo, że miała do mnie zaufanie i mogła mnie zostawić samą to jednak nie były wakacje i miała pełną świadomość, że podczas jej nieobecności ani razu nie pojawię się na zajęciach
-No okej...a ja z kim zostanę?-spytałam wyciągając lizaka z ust-Dziadkowie są na Malediwach, nie?
-Pojedziesz do ojca-powiedziała nagle, tak szybko jakby chciała żebym tego nie usłyszała
Roześmiałam się ironicznie, naprawdę nie sądziłam że moja mama kiedyś powie te słowa. Otarłam łezkę z kącika oka, wciąż byłam tym naprawdę rozbawiona
-Sakura ja nie żartuje, Jiraiya jedzie ze mną. Dziadków nie ma więc nie możesz zostać tutaj
-Nie ma mowy!-krzyknęłam wstając na równe nogi-Wolę zostać na rok sama, niż tydzień siedzieć u niego!
-Przeżyłaś wakacje i tydzień ferii, przeżyjesz i to-machnęła lekceważąco ręką, przecież dla niej to nie ma znaczenia, to nie ona będzie się męczyć-Przenieśliśmy cię już tam do szkoły
-Zabijcie mnie-poprosiłam łkając-Albo zjedzcie, byle nie Tokio z ojcem!
Niemal klęczałam i płakałam. Wiedziałam, że matki to nie ruszy, jej nic nie ruszy
-Może się zmienił?-zaproponował Jiraiya, dopiero teraz go zauważyłam
-Pojebało cię-powiedziałyśmy równo z Tsunade
-Takie gnidy się nie zmieniają-dodała z wrednym uśmieszkiem-Pakuj się, jutro jedziemy. Nie miej mi tego za złe Sakura, ale powinnaś zostać w kraju. Kocham cię skarbie, pamiętaj o tym, dobrze?
Czyli ona serio nie żartowała? Myślałam, że to serio był marny dowcip, ale kiedy ona wyjeżdża z tematem miłości jest śmiertelnie poważna. Muszę chwycić się ostatniej deski ratunku, albo mnie to zgubi albo ocali
-A co z pieniędzmi?-spytałam nagle, w tej sprawie moi rodzice nigdy nie umieli się dogadać
-Nie zapłacę mu ani złamanego yena! Jesteś jego córką i zajęcie się tobą to jego zasrany obowiązek!
Czyli nawet to nie zadziałało, mam przesrane. Nic mnie już nie uratuje. Poszłam na górę i spakowałam moje ciuchy do dużej sportowej torby, miałam jeszcze jakieś ubrania u ojca, ale nie wiem ile zostawiłam u niego. Nie miałam problemu ze zmienieniem szkoły i tak po tygodniu nie zobaczą mnie tam. Tutaj nie mam żadnych znajomych, no chyba że tych, z którymi imprezuję ale nawet nie pamiętam ich imion. Po co? Przebrałam się i wyszłam zanim moja mama zdążyła coś powiedzieć. Poszłam na tereny starej fabryki, było tam sporo osób. Z zmasakrowanego budynku powstał całkiem niezły klub. Wbiłam tam i od razu przeszłam do strefy vip'ów. Kolejka do niej była spora a ja po prostu od razu podeszłam do bramkarza, który stał z listą. Moje wejście nie spodobało się dziewczyną czekającym nie wiadomo jak długo w miejscu
-Cześć Lou-pocałowałam mężczyznę w policzek a on wywrócił oczami i otworzył mi wejście
Zaśmiałam się na jęki i stęknięcia złych, umalowanych pind. Weszłam na schody prowadzące na taras i przeszłam do sekcji w samym środku. Była tam ogromna czerwona kanapa w kształcie półkola i stolik na którym były drinki. Tam też stała za to kelnerka, która tylko na mnie spojrzała i od razu mnie przepuściła. Na kanapie było rozwalonych czterech chłopaków i dwie dziewczyny, na stoliku były puste szklani po kolorowych drinkach jak i zarówno butelki po piwach. Od razu zobaczyłam bruneta z niebieskimi oczami, uśmiechał się do mnie czarująco na co odpowiedziałam mu jedynie ironicznym uśmiechem
-Hello my dear!-krzyknął inny, blondyn o zielonych oczach
-Hey-rzuciłam i od razu usiadłam między nogami bruneta-Cześć laski
-Witaj wisienko!-zachichotały, musiały byś po narkotykach
Wyciągnęłam do jednej rękę a ona podała mi biały rulon. Zaciągnęłam się i wydmuchałam dym, żeby się popisać zrobiłam z niego koło. Chłopaki ze śmiechem zaczęli mi bić brawo. Poczułam czyjeś usta na karku, odchyliłam głowę dając mu większe pole do popisu. Po chwili już wsadzałam mu język do buzi, odsunęłam się od niego, wiedziałam że chce jeszcze
-Zamówisz mi drinka?-spytałam kusząc go, skinął szybko i podniósł rękę w górę po czym znów całowaliśmy się żarliwie
-Dobrze cię widzieć różowa-powiedział blondyn, skinęłam mu-Jedziesz z nami w piątek do Tokio na imprezę?
-Właściwie dzisiaj widzimy się ostatni raz-powiedziałam znad drinka-Wyjeżdżam na rok
-Ja cię skarbie znajdę nawet na końcu świata-mruknął mi do ucha brunet, któremu siedziałam na kolanach-Powiedz gdzie a ja się zjawię
-Macie farta, wyprowadzam się do Tokio, daj mi adres-machnęłam włosami
-Przyjdziesz?-spytała jedna z dziewczyn
-Jak impreza będzie niezła wpadnę, jak gniot to możecie się do mnie nie odzywać-pokazałam moje ząbki w uśmiechu
-Ty rozkręcasz każdą imprezę-chłopak znów splótł nasze usta w namiętnym pocałunku-Chcesz kolejnego drinka?
-Dzięki-pokręciłam przecząco i wstałam-Spieprzam stąd, podobno psy ostatnio szczekają. Nara
-Pa!-pisnęły dziewczyny
-Bay!-machnęli ręką chłopaki
Odwróciłam się przez ramię i zobaczyłam stęsknione spojrzenie bruneta. Podeszłam jeszcze do stolika i oparłam na nim dłoń pochylając się. Chwyciłam jego koszulkę i pociągnęłam go w moją stronę żeby wpić się w jego usta. Odsunęłam się i puściłam mu perskie oko. Odwróciłam się i wyszłam ze strefy vip. Powiedziałam Lou że wyjeżdżam a on życzył mi mocniej głowy, pocałowałam go w policzek i zanim wyszłam puściłam buziaka do DJ'a który często spędzał ze mną czas. Wyszłam i ruszyłam do domu. Umyłam się i zasnęłam. Następnego ranka siedziałam w aucie matki w kiepskim humorze, sama moja mowa ciała już mówiła "bez kija nie podchodź"
-Po powrocie macie mi to wynagrodzić-warknęłam wyciągając lizaka z buzi, uwielbiałam je bardziej niż cokolwiek-I mam w dupie jak to zrobicie
-Dobrze, dobrze
Powiedziała z pobłażliwym uśmiechem Tsunade patrząc w lusterko, żeby mnie widzieć. Siedziałam rozwalona z tyłu bez zapiętych pasów
-Niezłe masz te glany-pochwalił z lekką ironią Jiraiya widząc moje buty-Mogłabyś nimi kogoś zabić
-Uważaj bo będziesz moją pierwszą ofiarą-warknęłam patrząc przez okno
Trudno było mi przyzwyczaić się do myśli że to ostatnie chwile w Kioto, wiem że nie jest to najlepsze miejsce dla kogoś jak ja ale mimo wszystko to tu dorastałam. A co jest w Tokio? Wredna starsza przyrodnia siostra? Zazdrosny młodszy przyrodni brat? Niewyżyty seksualnie ojciec?
Zapowiada się naprawdę długi rok...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz