...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

niedziela, 3 stycznia 2016

Rozdział 12.

Promienie słońca leniwie wdarły się do mojego pokoju. Jednak nim zdążyły mnie zbudzić jak każdego poranka ja byłam już na polu. Ubrana tak jak zwykle, bladoróżowe kimono z mocniejszym odcieniem różu na pasie i znakiem klanu Haruno na plecach. Włosy zwykle związane w koka opadały po moich ramionach i plecach niczym Niagara. Przywołałam wilka, był wciąż taki młody
-Zaczynajmy Azusa-powiedziałam zamykając oczy-Będzie bolało ale musisz wytrzymać żeby istnieć. Siadaj, proszę cię
Usiadł a ja dotknęłam mojej pieczęci na czole i czubka jego pyska. Skupiłam się i próbowałam mu przekazać chociaż odrobinę energii życiowej.Na początku czułam przyjemne ciepło wychodzące z głębi płynące przez wszystkie żyły aż do dłoni a tamtędy uchodziło do Azusy w postaci wilka z obłoku. Przyjemne ciepło zmieniło się w nieznośny gorąc, a wręcz ogień w moich żyłach a Azusa nie panował po chwili nad piskami bólu. Skamlał żałośnie i błagalnie, jednak ja nie mogłam teraz przerwać. Zamknęłam oczy tylko żeby nie patrzeć mu w jasne oczy, byłam zbyt słaba
-Wytrzymaj Azusa-mówiłam co chwila-Wytrzymaj jeszcze trochę
Już po chwili sama syknęłam cicho i zacisnęłam szczęki. Najgorszym w tym wszystkim, był fakt że Azusa cierpi bardziej, a ja nie mogłam mu pomóc. Mogłam przestać ale wtedy cała praca poszłaby w cholerę. Azusa aż warknął i wstał, chciał uciec a ja wiedziałam że teraz muszę nawiązać z nim kontakt wzrokowy. Próbowałam aby moje spojrzenie było łagodne i jednocześnie uspokajające. Azusa jeszcze nie miał żadnych cech bo nie zrozumiał żadnej z moich intencji. Jego ciało nie przypominało już niebieskiego ognia, który każdy mocniejszy podmuch może zgasić, o nie, wyglądało jakby stworzone z niebieskiej pajęczyny. Było takie delikatne, niemal widziałam jak przepływa przez nie błękitna energia. Byłam tym oczarowana i zachwycona. Przestałam już odczuwać tak nieznośnie ciepło i po prostu się uśmiechnęłam
-Już blisko Azusa-powiedziałąm delikatnie zwiększając przepływ energii
Jednak wilk wcale nie czuł się lepiej, chyba było coraz gorzej. Patrzyłam jak cierpiał, jak piszczał i warczał abym przestała. Ale ja nie mogłam, po prostu nie mogliśmy zaczynać tego od nowa. Jednak jego ciało wygięte w bólu, poczucie winy zaczęło pracować jak nigdy. Łzy napłynęły mi do oczu wiedząc że on musi pocierpieć. Kiedy jedna z łez kapnęła na pysk wilka poczułam pod palcami coś niemiłego w dotyku. Było to szorstkie i chropowate, jakbym przejechała dłonią w którąkolwiek stronę zacięłabym się. Azusa odsunął nagle pysk do tyłu przez co po mojej dłonie spłynęła strużka krwi koło jego oczu i aż do nosa gdzie zaczęła spływać na lewą stronę. Wilk był teraz jak ze szkła, gładziutki i delikatny a pod jego warstwą mogłam zobaczyć nitki z płynącą przez nie błękitną energią. To miało imitować żyły z krwią. A gładka powłoka musiała być jak u nas skóra. Poczułam że tracę niezbędną teraz energie, mój mózg i ciało było wyczerpane jakbym przebiegła niesamowicie długi maraton. Po chwili walczyłam z omdleniem, nie miałam wyjścia, musiałam aktywować Misharin'a. Nie pomogło to zbytnio, nie zmieniło właściwie nic. Jeszcze trochę, powtarzałam sobie w myślach a kiedy usłyszałam bolesne wycie jak u prawdziwego wilka pozwoliłam mojemu ciału zemdleć. Poczułam jak upadam na miękkie zboże, jak coś upada obok i później nie czułam już nic. Ciemność mnie pochłonęła

Odsunąłem drzwi do pokoju Sakury, jednak był on pusty. Zszedłem więc do kuchni myśląc że już tam czeka na śniadanie. Już w wejściu zobaczyłem długie, różowe włosy, ale to nie była Sakura
-Oba-san nie wiesz gdzie poszła Sakura?-spytałem opierając się o lodówkę-Nie ma jej u siebie, tu też nie a nie wiem gdzie ją mogło jeszcze ponieść
-Ah to dziecko sprawia same kłopoty-westchnęła Misako spoglądając na mnie-Chodźmy sprawdzić na polu
Skinąłem i wyszliśmy przez ogród, byłem trochę poddenerwowany ale nie mogłem dać po sobie tego poznać. Sakura podczas naszej podróży ani razu nie zrezygnowała ze śniadania, szczególnie kiedy poprosiła Misako o specjalne danie. To już nie było normalne. Byliśmy już na polu, przyspieszyłem i po chwili paręnaście metrów od nas zauważyłem osobę nieprzytomną wśród zboża. Nie przejąłbym się tym aż tak, gdyby owa postać nie miała różowych włosów i wilka koło siebie
-Sakura!-krzyknąłem potrząsając jej ramię jednak ona jedynie rzucała się tak jak nią szarpałem-Sakura! Sakura obudź się! Oba-san! Oba-san zrób coś!
-Przesuń się-odepchnęła mnie przez co poleciałem tyłkiem na trawę-I weź mi to z oczu
Przez chwilę zastanawiałem się o co może jej chodzić. Patrzyła wymownie na wilka, był młody i średniej wielkości. Był niebieski i miał w dotyku delikatne futro, które jednak było mocne. Wziąłem go niedbale i przeniosłem bliżej domu. Chciałem już wracać do Sakury, kiedy zobaczyłem Misako która szła z nią na rękach. Znów wziąłem wilka na ręce i wszedłem za kobietą do posiadłości. Zaniosła Sakure do kuchni a ja wilka zostawiłem przed tarasem. Kiedy wszedłem do dom zobaczyłem zaniepokojoną Ayanasaki, która patrzyła na coś w ogrodzie
-Co to było?-spytała trzymając dłoń na sercu-To było straszne
-Ah to nic takiego-odwróciłem ją i zacząłem pchać do przodu-Nie przejmuj się tym Ayanasaki
-Gdzie jest Sakura-san?-spytała a ja wiedziałem że ta mała jest zbyt dociekliwa żeby odpuścić kiedy ją okłamię-Czy coś się jej stało?
-Coś ty mała-zaśmiałem się sztucznie-Sakura jest w kuchni razem z Misako, rozmawiają na poważne temety!
-Jakie?
-Podobno cała Starszyzna ma poważne plany wobec Sakury-powiedziałem szeptem i spuściłem głowę-Sakura jest naszym najważniejszym elementem
-Myślisz że zostanie Torikage?-spytała zatrzymując się i patrząc mi głęboko w oczy
-Kim?
-Torikage-powtórzyła-Przywódca Kraju Ptaków, taki ktoś jak Mizukage, Hokage, Kazekage
-Jest doliczany do przywódców kraju i bierze udział w szczytach Kage?-spytałem patrząc na jej blond włosy
-Naturalnie-skinęła-Jednak na razie nie mamy Torikage. Zawsze był ktoś typowany z klanu Haruno, a tu nagle całego klanu nie ma. Starszyzna wioski nie złamała tradycji i nie wybrano innego Torikage, jednak nie mamy teraz przywódcy i kiedy nadciągnie wojna nikt nie będzie wiedział co ma robić. Dlatego odkąd Sakura wróciła z tobą jest niesamowicie obserwowana przez cały czas
-Myślę że to właśnie o tytuł Torikage właśnie teraz chodzi-skinąłem sobie i uświadomiłem że jestem strasznie zazdrosny o Sakurę

Wyruszyliśmy wczesnym rankiem we czwórkę. Kakashi, Naruto, Sasuke i ja. Pod moją nieobecność wioską zajmie się Shizune, której powinien pomóc Shikamaru. Nie wiem ile wskóramy podczas tej podróży ale mam nadzieję że Sakura zmądrzeje i wróci do Konohy. Nie widzę przeszkód, nawet jestem wstanie oddać jej klanowi całą dzielnicę. Niech wrócą wszyscy, bynajmniej żeby ona znów byłą w Konoszy. Jest nam potrzebna jako medyk oraz ninja. Ma Misharin'a przez co jest niebezpieczna i podczas wojny przyda się znacznie. W końcu dalej należy do drużyny 7 i jest zameldowana w Konoszy. Dlaczego więc aż tak zależy jej na byciu w Wiosce Ptaków?

Powoli otworzyłam oczy, pierwsze co zobaczyłam to sufit. Nie wiedziałam co się stało i to do mnie nie dochodziło. Usiadłam i złapałam się za głowę. W pomieszczeniu oprócz mnie była trójka osób. Misako, Rotari oraz Asaya. Wyglądały na poważne, siedziały przy stole i milczały
-Co się stało?-spytałam patrząc na nie
-Ty i ten potwór-zaczęła Misako jednak nie dałam jej skończyć
-Azusa!-krzyknęłam i wstałam niezgrabnie, podbiegłam chwiejąc się do drzwi
-Sakura stój!-powiedziała twardo Rotari
Odwróciłam się i spojrzałam na nią zniecierpliwiona. Nic nie powiedziała dopóki nie usiadłam na przeciwko nich. Zacisnęłam pięści na materiale mojego kimona i spojrzałam na Rotari, nie byłam pewna czego ta baba ode mnie chce. Nie pojawiała się u nas często, a nawet jeżeli to nigdy nie chciała ze mną rozmawiać. Teraz kiedy miało to być po raz pierwszy ona uparcie wpatrywała się we mnie i milczała. Jakby skanowała mnie, tak jakby wolała mieć pewność że nie będzie żałowała swoich słów
-Sakura jak wiesz w naszym kraju nie dzieje się dobrze-zaczęła a ja nagle spoważniałam. Poczułam się za to odpowiedzialna. Odpowiedzialna za kraj, za rodzinę, za klan. Jako dziedzic przecież musiałam mieć jakieś obowiązki-W Kraju ptaków od zawsze sprawował władzę Torikage. Był on zawsze wybierany z klanu Haruno przez co wasz klan sprawował władzę. Po wypadku w Konoszy klan zniknął przez co nie było Torikage. Kraj Ptaków słynie ze swoich tradycji więc postanowiliśmy nie wybierać nowego Torigake spoza klanu Haruno-skinęłam-Jednak w każdym momencie może wybuchnąć konflikt, który zaprowadzi do wojny. Nasz Kraj nie jest w najlepszej sytuacji, przez brak przywódcy nie traktują go poważnie przez co kiedy dojdzie do ataku na Kraj Ptaków nikt nam nie pomoże. Teraz kiedy klan Haruno wrócił, wraz z dziedzicem z silnego, nowego pokolenia mamy obowiązek przywrócić was do władzy
-Misako zostanie Torikage?-spytałam a kobieta pokręciła przecząco
-Nawet nie była brana pod uwagę-skinęłam-Od waszego powrotu ciągle cię obserwowaliśmy Sakura. Jesteś silna, opanowana i rozważna. Wierzymy że jesteś w stanie wprowadzić ten kraj do nowej ery. Ty zostałaś wytypowana przez klan do tytułu Torikage. Czy jesteś w stanie udźwignąć to brzemię?
-To mój obowiązek-powiedziałam poważnie z twarzą bez wyrazu podnosząc się z klęczek-Niech spełni się wola klanu-ukłoniłam się nisko i nie podnosiłam się puki nie skończyłam mówić-Jeżeli jestem godna tego tytułu, chcę sprowadzić kraj na lepszą drogę. Dam z siebie wszystko!
-W takim razie dzisiaj o zmierzchu ogłosimy to mieszkańcom kraju, aż do tego czasu nie opuszczaj rezydencji-powiedziała Asaya-Pokładamy w tobie nadzieję Sakura-sama
-Będę na polu, chcę pobyć sama-ruszyłam do wyjścia-Muszę się uspokoić, serce wali mi jak młot
Zamknęłam za sobą drzwi i bez słowa minęłam Ikottiego oraz Ayanasaki. Przeszłam przez otwarte drzwi na taras i zauważyłam Azuse przechadzającego się przed nim. Zeszłam do niego po schodkach i delikatnie pogłaskałam jego miękkie już teraz futro
-Chodźmy-powiedziałam lekko i ruszyłam za wilkiem, który pobiegł przed siebie na pole
Kiedy tam dotarliśmy, stanęłam pośród zboża i zamknęłam oczy. Oddychałam spokojnie, bycie Torikage to wieki zaszczyt ale i odpowiedzialność. Nie jestem pewna czy podołam temu tytułu, ale jestem pewna że nie zostanę z tym sama. Otworzyłam oczy i splotłam ręce z przodu i wzrokiem przesunęłam po niebie. Jego bezkres przecięły dwa ptaki. Jeden duży a drugi mniejszy, mały leciał trochę za przyjacielem. Za nimi leciało całe stado, które utworzyły formację za dwójką. Pierwszy prowadził ich przed siebie. Zrozumiałam aluzję, duży ptak to ja, mniejszy Azusa a stado to mieszkańcy kraju. Nawet ptaki wiedzą o tym co się tu dzieję. Coś otarło się o moją nogę, spojrzałam w dół. Azusa ocierał się o moją nogę. Dopiero teraz zauważyłam że jego futro było jakby na końcach lekko rozmazane. Będę potrzebować Naruto żeby dokończyć do końca jego uosobienie, a to ironia
-Dopiero co się z nimi żegnałam a wciąż ich potrzebuje-powiedziałam z uśmiechem gładząc pysk wilka-Co jest ze mną nie tak?
Azusa otworzył pysk i szarpnął dół mojego kimona, zaczął je ciągnąć. Zaśmiałam się cicho, wilk był młody i chciał się bawić. Jednak ja nie miałam na to siły
-Azusa idź sam-powiedziałam a w oczach miałam łzy-Ja chyba już będę mogła się z tobą bawić. Mam zostać Torikage, to jest bardzo ważne dla wszystkich-po raz pierwszy nie hamowałam się z płaczem, jęczałam i krzywiłam twarz w smutku-Muszę się dużo nauczyć i nie będę miała czasu. To bardzo odpowiedzialny zawód, będę odpowiadała za ludzkie życia Azusa. Ja tak się boję że właśnie zniszczyłam sobie życie, że zniszczyłam tobie życie! Azusa!
Upadłam na kolana i przytuliłam mocno wilka, on się nie opierał. Wciąż nie starałam się uspokoić, nie chciałam i nie widziałam potrzeby. Puściłam Azuse a on zlizał moje łzy, mimo że było to obrzydliwe czułam się lepiej
-Zostanę kage przed Naruto-uśmiechnęłam się-On się wścieknie jak się o tym dowie
Nowe łzy znów przypłynęły a mną wstrząsnął szloch. Jednak zamienił on się po chwili w złość. Uderzyłam pięścią w ziemie
-Nikt się mnie nie spytał czy tego chcę!-krzyknęłam-Ciągle tylko: Sakura liczymy na ciebie! Jestem tu od paru dni a już chcą ze mnie zrobić przywódce! A może ja chcę wrócić do Konohy! Do Naruto i Sasuke! Do Ino i Hinaty! Albo do Suny! Do Temari i Gaary! Albo do tego zdradzieckiego Akatsuki! Choćby do Konan! Dlaczego we własnym klanie czuję się taka ograniczona?!
Wstałam i otarłam łzy, wyprostowałam się i spojrzałam na niebo
-Biegnij-powiedziałam cicho a Azusa zaczął biec tak szybko jak tylko potrafi. Wyładowywał energię, nie musząc patrzeć jak żałosna jestem-Ale wróć do mnie, nie zostawiaj mnie tu samą

Przekroczyliśmy bramę Wioski Ukrytej w Wiśni, mieszkańcy byli tutaj spokojni. A życie przypominało to w Konoszy. Po ulicach biegały dzieciaki, które zaczęły coś szeptać do siebie, kiedy tylko nas zobaczyli. Podbiegła do nas kobieta, którą już wcześniej widziałem. Była niska i trochę starsza od nas. Miała czarne włosy do łopatek spięte w koka, prostą grzywkę i bladofioletowe kimono z ciemniejszym pasem. Stanęła przed nami i ukłoniła się, wyprostowała się i spojrzała na Tsunade
-Witajcie, nazywam się Haruno Asaya-powiedziała szybko-Co was tu sprowadza?
-Chcemy zobaczyć się z Misako Haruno-powiedziała blondynka twardo-Zaprowadź nas do niej
-Proszę za mną-skinęła i odwróciła się do nas tyłem, na jej plecach widniał znak klanu Haruno
-Asayo! Asayo!-podbiegła do nas kobieta po trzydziestce i chwyciła czarnowłosą za dłonie, zatrzymując ją-Czy to prawda? Powiedz że tak. Potwierdź mi plotki kochana-czarnowłosa skinęła z uśmiechem-Powiedz mi kto to jest? Z twojego klanu? Czyżbyś to była ty?
-Nie-zaśmiała się-Wszystkiego dowiesz się o zmierzchu
Kobieta obiegła płacząc ze szczęścia a my skręciliśmy w uliczkę z drzewami śliwy po bokach, równo posadzonymi. Ciekawiło mnie czym się tak wszyscy ekscytują
-Dlaczego każdy się tak cieszy?-spytałem w końcu
-Po wielu latach rada Kraju Ptaków wybrała następce czwartego Torikage-powiedziała zdawkowo-Jeżeli chcecie możecie zostać do zmierzchu i obejrzeć ceremonie
-Zostaniemy-powiedziała Tsunade
Przeszliśmy jeszcze kawałek aż naszym oczom pokazała się brama do posiadłości Haruno. Na dużym placu tętniło życie mieszkańców. Wszyscy byli ubrani bardzo podobnie, kimona z ciemniejszym pasem i znakiem klanu na plecach. Przeszliśmy koło pięknej fontanny, a później zobaczyliśmy największą z posiadłości. Prowadziły do niej schodki na których siedziała dwójka dzieciaków. Oboje wstali i mała dziewczynka, która wyglądała jak córka Naruto i Sakury podbiegła do kobiety. Rudowłosy podszedł do nas powoli
-Asayo! Gdzie byłaś?-chwyciła jej nogi-Co to za ludzie?
-Ayanasaki nie teraz-powiedziała zbywając ją-Idź do Sakury, albo pobaw się z dzieciakami. Ikotti weź ją i przypilnuj, nie możecie wchodzić teraz do posiadłości
-Sakura-san się na nas obraziła!-pisnęła smutna-Po rozmowie z Babcią wyszła i poszła od razu na pole! Wzięła tą dziką bestię, która może ją pożreć i rozszarpać w każdej chwili i zniknęła!
-Udało się jej do końca?-spytała zaniepokojona-Nic jej nie jest? Gdzie ona jest?
-Asayo spokojnie-na jej ramieniu położył dłoń Ikotti-Na pewnio nic jej nie jest, poszła na pole z tą bestią
-Ty wiesz co tu się stało w jej urodziny?!-chwyciła go za ramiona i zaczęła nim trząść-Nie ważne! Nie mam czasu! Zajmij się Ayanasaki  i idźcie na spacer, albo coś. Nie szwendajcie się po domu
-Hai
Ruszyliśmy dalej a ja byłem zaniepokojony tym wydarzeniem z urodzin Sakury. Kobieta wyraźnie się spięła i stała się rozdrażniona
-Co tu się stało w urodziny Sakury-chan?-spytał Naruto wchodząc po schodach przede mną
-Nie mogę wam powiedzieć-powiedziała poważnie-To co się dzieję w klanie, niech zostanie w klanie. A teraz proszę tędy
Po przejściu paru korytarzy stanęła przed drzwiami i otworzyła je. Weszła sama i po chwili  pozwoliła nam wejść. Usiedliśmy przed obliczem Misako Haruno, kobieta była piękna i aż ciężko było uwierzyć że jest w podobnym wieku do Hokage. Spojrzała na nas poważnie a twarz jej nie zmieniała surowego wyrazu
-Co was tu sprowadza Tsunade?-spytała po chwili-Cóż jest tak ważne że przychodzisz tu osobiście?
-Sakura-odparła blondynka-Chcemy ją sprowadzić do wioski
-Nie ma szans-odparła krótko-Nawet jeżeli taka byłaby wola Sakury, nie wolno jej dzisiaj opuszczać posiadłości
-Ale Sakura jest zameldowana w Konoszy, ma tam przyjaciół, tam są pochowani jej rodzice-powiedziała nagle tracąc pewność siebie-A jeżeli Sakura jest tak zżyta z klanem to wszyscy wróćcie do Konohy
-Jeżeli nas tak tam pragniesz to wrócimy, ale Sakura tu zostaje-odparła wstając-Nie ruszy się stąd, choćby się waliło i paliło. Ona nie opuści Kraju Ptaków
-Dlaczego? Misako rozumiem że masz żal o to co się stało ale pozwól jej zdecydować!-wzburzyła się nagle Tsunade
-Nic nie rozumiesz Tsunade-pokręciła głową patrząc przez okno na ogród-Sakura jest najważniejszym elementem naszego kanu. Bez niej nie byłoby nas tu. jest dziedzicem przez co ma obowiązki, z których nie może się wywiązać. Na szczęście jest na tyle dojrzałą i odpowiedzialna że akceptuję swój los
-O czym ty mówisz?-syknął zdenerwowany Uzumaki
-Sakura zostanie następcą Torikage-powiedziała w końcu wprost a mnie wbiło w podłogę-Sakura dzisiaj otrzyma tytuł Piątego Torikage!
-Ona tego chcę?!-zacisnął pięści Naruto-Będzie szczęśliwa?!
-To jej obowiązek-powiedziała chłodno-Tu chodzi o nazwisko, Sakura to zaakceptowała, nie ważne czy będzie szczęśliwa czy nie. Reprezentowanie kraju to jej największy obowiązek, kiedy zostanie Torikage nie opuści wioski, będzie miała za dużo pracy. A ty Naruto, idź się z nią spotkać potrzebuję cię do pewnego samobójstwa. Jednak zależy jej na tym, jeżeli chcesz idź się z nią spotkać. Uchiha też idź, muszę omówić coś z Tsunade na osobności
Wstaliśmy, skłoniliśmy się i wyszliśmy. Przed drzwiami stała Asaya patrząca na korytarz. Nawet na nas nie spojrzała. Wyglądała jak kłębek nerwów, musiała naprawdę się martwić o Sakurę
-Gdzie jest Sakura?
-Na polu-powiedziała cicho prowadząc nas do wyjścia na taras przez salon-Idźcie cały czas prosto. Musicie znaleźć furtkę z ogrodu i dojść na duże pole zboża. Tam będzie ona, proszę was pilnujcie tą bestię
-Hai
-Jak myślisz co to za bestia?-wzruszyłem ramionami i przyśpieszyłem kroku
Na samą myśl że zobaczę zaraz Sakurę moje serce wariowało, ledwo powstrzymywałem się od biegu. Nie patrzyłem na otoczenie i olewałem to co Naruto do mnie mówił. Nie powinienem tak się czuć, nie przez nią. To że ją kocham uświadomiłem sobie w dzień kiedy pozwoliliśmy jej odejść, Naruto starał się żyć normalnie ale mu nie wychodziło. Olewał treningi i dopiero Hinata dała mu ostrą reprymendę, która niewiele pomogła. Zauważyłem też że Naruto wcale do mnie nie mówił, Szedł cicho ze spuszczoną głową i zaciśniętą szczęką. No tak, musiało go to nieźle sfrustrować. Nie było mu obce że Sakura chciała zostać ANBU a tu z dnia na dzień dowiaduje się że zostanie Torikage. To musiało nią mocno wstrząsnąc ale chyba bardziej przejął się Naruto który marzy od zawsze o tytule Hokae a tymczasem każdy zostaje nim przed nim. Gaara został Kazegake, a Sakura jeszcze dzisiaj będzie Torikage. normalnie bym się z tego śmiał, ale zbyt bardzo chciałem żeby Sakura wróciła. I po długiej drodze zauważyliśmy różową postać, stojącą tyłem do nas. Patrzyła na coś co niesamowicie szybko biegało i śledziła to uważnie wzrokiem
-Sakura-powiedziałem a ona odwróciła głowę przez ramię. Jej zielone oczy były mokre i czerwone od łez. Kiedy nas zobaczyła od razu znów się odwróciła tyłem i widziałem jak rękawami wyciera oczy. Słyszałem jak wzdycha i odwróciła się cicho-Sakura

-Sakura-powtórzył Sasuke, a ja znowu czułam że rozryczę się na ich oczach
Podeszłam bliżej z lekkim aczkolwiek wymuszonym uśmiechem. Nie byłam szczęśliwa
Sakura to twój obowiązek, przynajmniej udawaj że nadajesz się do tego tytułu...
Mój głos w głowie ma rację. Wyprostowałam się i zatrzymałam parę metrów przed nimi
-Cześć chłopaki-uśmiechnęłam się z przymrożonymi oczami-A co wy tu robicie?
-Przyszliśmy zabrać cię do domu Sakura-chan-powiedział Uzumaki a ja miałam ochotę skakać ze szczęścia-Słyszeliśmy że zostajesz Piątym Torikage
-Tak-skinęłam-Naruto pomożesz mi w czymś? Zaczęłam coś dziwnego i potrzebuję twojej czakry żeby to skończyć
-Niech będzie Sakura-chan!-uśmeichnął się stając koło mnie
-Azusa!-krzyknęłam a wilk nagle stanął i zaczął pędzić w naszą stronę, zatrzymał się i sapiąc otarł się o moją nogę-Naruto, Sasuke poznajcie uosobione wcielenie Misharin'a Azuse!
-Jak tyś to zrobiła?-spytał Sas schylając się do zwierzęcia-Czemu on taki niewyraźny?
-Bo sama sobie z nim nie poradzę-uśmiechnęłam się-Naruto połóż mu dłoń na pysku i skup się, wyobraź sobie że chcesz przekazać mu czakrę
-Czuję ciepło
-Tak wiem, to dobrze-powiedziałam gładząc Azuse po grzbiecie-Zaraz będzie trochę boleć, ale wytrzymacie
-Jesteś niesamowita Sakura-powiedział cicho Sasuke a ja zarumieniłam się jak burak-Co się stało w twoje urodziny?
-Powiedzmy że ja i Azusa mieliśmy małą sprzeczkę-uśmiechnęłam się lekko-Ale już jest w porządku, przeprosił mnie. Nie ma co, napędziliśmy wszystkim niezłego stracha kiedy wilk powstał z niebieskiego ognia
Azusa pisnął a mnie przeszył ból w klatce piersiowej. Nie sądziłam ze jesteśmy aż tak zżyci, Sasuke przytrzymał mnie a ja czułam jak inna energie wędruje po moim ciele
-Nie przestawaj Naruto, dopóki ci nie powiem!-syknęłam zostając w ramionach Sasuke
Fale bólu nie ustąpiły a ja chwytając się ostatniej deski ratunku chwyciłam Sasuke za koszulę. On szeptał mi do ucha że wytrzymam, że zaraz będzie koniec. Gładził nosem moją skroń i szyję. Ból się jeszcze bardziej nasilił, myślałam że umieram
-Przestań!-opadłam z sił ale złapałam w ramiona opadającego na bok Azuse-Azusa!
On jednak po chwili podniósł się i przeszedł parę metrów. Warknął wściekle na Sasuke, który był zmuszony mnie postawić do pionu i odsunąć się na dwa metry. Azusa okrążył mnie wcąż patrząc uważnie na Uchihe, zaqśmiałąm się
-Przestań zazdrośniku-wilk jednak spojrzał na mnie spode łba i podbiegł wesoło do blondyna, na którego skoczył. Przewrócił go i zaczął lizać o twarzy-Nie przejmuj się nim Sasuke
Podeszłam do bruneta ale kiedy ten chciał mnie przytulić Azusa nagle chwycił go za nogawkę i zaczął targać po łące. Razem z Naruto po prostu umieraliśmy ze śmiechu
-Sakura pomóż!-krzyknął Uchiha a ja wytarłam łzy z kącików oczu
-No już-złapałam się za brzuch i roześmiałam kolejny raz-Azusa chodź do mnie!
Wilczek podbiegł radośnie okrążając mnie i blondyna parę razy. Podeszłam do Sasuke i pomogłam mu wstać
-Azusa zobacz-wil spojrzał na mnie zdezoriętowany-Wybacz mi Sasuke
Pocałowałam go delikatnie ale to co mnie zaskoczyło, to to że chłopak odwzajemnił mój pocałunek. Co więcej pogłębił go i objął mnie w pasie. Przestaliśmy kiedy obojgu zabrakło nam tchu. Zarumieniona patrzyłam jak Azusa zaczyna lizać Uchihe, którego przewrócił skokiem
-Sakura!-odwróciłam się do Asayo, która uśmiechała się z ulgą-Czy ten wilk to...?
-Azusa-zwierzę podeszło do mnie-Ten sam, tylko teraz bardziej namacalny
Podrapałam go z uśmiecham za uszami a czarnowłosej najwidoczniej kamień spadł z serca
-Sakura musimy już iść-skinęła na mnie-Musisz się przygotować, wy wszyscy musicie! To bardzo ważne wydarzenie dla całego kraju, więc stroję oficjalne są obowiązkowe! A wy moi drodzy pójdziecie w orszaku, zaraz za oddziałem ANBU, chroniącym Radę i Sakurę!
-A co z Azusą?-spytałam ruszając za kobietą-Może iść ze mną?
-Jeżeli obiecasz że będzie grzeczny to tak-powiedziała miło-Pamiętaj będą tam wszyscy, od starszych po dzieci, jeżeli komuś się coś przez niego stanie to macie przechlapane
-Jak chcesz pójdzie na smyczy-wzruszyłam ramionami patrząc na niebieskiego wilka
-Byłabym zobowiązana
Czułąm się wspaniale idąc między Sasuke, a Naruto
Jak za czasów drużyny 7...
Dokładnie, tęskniłam za tym i szczerze wciąż chcę być członkiem tej drużyny. Jednak mam obowiązki
-Naruto wiesz że teraz nie masz wyjścia i musisz zostać Szóstym Hokage?-powiedziałem z uśmiechem przechodząc przez furtkę ogrosu
-Tak wiem Sakura-chan-zaśmiał się
-To ironia losu, mówię wam-zaczął Sasuke-Dziewczyna, która chciała być medic-ninga zostaje Kage a chłopak z tym marzeniem został ANBU
-A Sasuke, który był gburem zostaje wciąż tym samym gburem-zaśmiałam się z komentarza Naruto
Widziałam że Asayo patrzy na mnie ze smutnym uśmiechem, dobrze wiedziała że odebrała mi marzenia. A niech żyję z poczuciem winy, ja chcę do Konohy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz