...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

wtorek, 8 września 2015

Wakacyjna Jednopartówka! cz.2

Ujrzała nad sobą bruneta z charakterystycznymi trójkątami na twarzy. Podniósł ją w górę i zamknął w uścisku, który nie jednego pozbawiłby oddechu
-Kiba-jęknęła-Dusisz...Powietrza...Błagam!
-Ale z ciebie Haruno się stało chucherko-zaśmiał się chłopak zostawiając ją na ziemi
-Debil-zaśmiała się uderzając go porządnie w ramię
-A to za co?!-w odpowiedzi zielonooka wystawiła mu język-Dzieciak z ciebie!
-Teraz zauważyłeś?-spytała ironicznie, a potem pisnęła zachwycona-TenTen!
-Sakura!-krzyknęła brunetka i uściskała mocno dziewczynę-Nie mogę uwierzyć, że aż tak wyładniałaś!
-A ty?-spytała taksując ją wzrokiem-Wyglądasz bosko i pierwszy raz widzę cie w sukience! Lee, Neji wspaniale was widzieć
-Ciebie również Sakura, ostatnio wydawałaś się jakaś niższa
-I brzydsza!-krzyknęła z daleka Ino po czym rzuciła się na TenTen i resztę, po czym stanęła oko w oko z Haruno-Dobrze że ten makijaż zakrywa ci ryj wielko-czoła, inaczej ludzie już dawno chowaliby się w domach
-Czasem zachowujesz się jak świnia Ino, a nie! Jednak zapomniałam! Ty jesteś Świnią!-rzekła poważnie, a po chwili obie wybuchły gromkim śmiechem
-Yyyy....Aha?-zaczął Inzuka-Dobra, skoro jesteśmy wszyscy, chodźmy wyrywać foczki!
-Idiota!-krzyknęły wszystkie dziewczyny w ich paczce po czym skarciły bruneta spojrzeniem
-Dziewczyny spokojnie-próbował załagodzić sytuację Naruto
-Ciocia!-do nogi Sakury przykleił się mały czerwonowłosy chłopiec-Czemu cię tak długo nie było?
-To takie urocze!-zachwyciła się blondynka-Teraz wiemy, że jednak ktoś cię lubi
-Przymknij się Ino-warknął Sasuke, ale nikt nie zwrócił na to uwagi
-Ja cię kocham ciociu!-pisnął mały ze łzami w oczach i przytulił Haruno kiedy ta kucnęła
-Siostro!-do grupki podszedł wszystkim znany 24 letni czerwonowłosy chłopak-Sakura!
-Sasori!-krzyknęła i skoczyła na niego po czym zaczęła go przyduszać-Głąbie tęskniłam! Karin!
-Saki!-czerwonowłosa uściskała bratową i wróciła do swojego chrześniaka
-Czemu płaczesz Toshi?-zaśmiała się biorąc trzy latka na ręce
-Bo ja tak strasznie tęskniłem Sakura-chan!-zielonooka pocałowała go w polik-Idźcie już sobie bo się rozpłaczę, wpadnę do was jutro
-Nie wierze ci-burknął Haruno
-Sasori!-pisnęła Karin-Sakura przyjechała, a ty dramatyzujesz! Jeśli jej nie wierzysz to niej przyjdzie z Ino!
-A Ino to tym bardziej!-wystraszył się nagle-Jeżeli ma przyjść na sto procent to niech obieca mi to Sasuke!
-Co?!-krzyknęła Ino-Sasori jesteś okropny! Przecież ja zawsze byłam grzeczna!
-Chyba sama w to nie wierzysz!-powiedzieli wszyscy równo, po czym wybuchnęli śmiechem
-No wiecie co?-obraziła się Yamanaka-Idę sobie od was!
Po chwili Sasori, jego żona i synek poszli do domu bo mały był zmęczony płaczem i dniem w przedszkolu. Paczka znajomych szła przed siebie wspominając lata wstecz, śmiali się przy tym niemiłosiernie
-Chodźmy na piwo!-zaśmiała się Haruno-Widzę niezłe ciacho!
-No to na co czekamy?-krzyknęła Ino i pociągnęła Hinate i Ten za łokcie-Boże przystojniak!
-One są okropne-mruknął Kiba
-Masz rację!-poparł go Naruciak-Powinny się nami zainteresować, a nie!
Sasuke sceptycznie patrzył na chłopaka przy barze, który zdążył się już rozgadać z Haruno i Ino. Po chwili dostały piwo na jego koszt. Cwaniary... Zanim tam doszli facet, którego Uchiha nie kojarzył obejmował Sakure ramieniem i śmiali się w najlepsze
-Ona jest niemożliwa-burknął do siebie czarnowłosy, ale Naruto to usłyszał i uśmiechnął się szeroko
Dowiedziała się, że przemiły chłopak imieniem Gou nie umie się wyrwać z tej dziury, a w nagrodę że dziewczyną się to udało postawił im piwo
-A krowa wtedy przeskoczyła przez ten płot!-wybuchnęli śmiechem kolejny raz po czym upiły złocisty napój-Felicja to naprawdę dzikie zwierze!
-Sakura?-usłyszała nad swoim uchem i obróciła się do tyłu. Skoczyła na osobnika i oplotła go nogami w pasie wtulając się w jego zagłębienie szyjne
-Itachi! Bracie!-zaśmiała się kiedy obrócił ją w powietrzu-Jakiś ty się przystojny zrobiłeś! Jak Adonis! Nie wierzę!
-A ty Synku?-poczochrał jej włosy-Nagle wypiękniałaś! Pocałowałaś żabę?
-Ha. Ha. Ha. Mało śmieszne-mruknęła dźgając go palcem w pierś
Do dziewczyn, Gou i Itachi'ego doszli naburmuszeni chłopcy, ale kiedy Sakura szepnęła Naruto coś na ucho, on szybko się uśmiechnął
-Naprawdę?-spytał niedowierzająco, a ona energicznie pokiwała parę razy głową
-Dziękuje miłe panie za towarzystwo-od stołu wstał brunet-Sakura jak coś to dzwoń!
-Na pewno zadzwonię!-uśmiechnęła się wypijając kolejne piwo
Usiedli przy jednym se stolików i śmiali się popijając piwo, dziewczyny już były pod wpływem alkoholu i narkotyków. Sprzedał je im barman, a zapłaciły tyle co nic. W radiu zaczął lecieć hit, który Sakura uwielbiała
-Ino! Chodź!-pociągnęła dziewczynę i weszły na ladę baru po czym zaczęły tańczyć-Kocham tą nutę!
Sasuke patrzył tak jak reszta panów niczym oczarowany na taniec dziewczyn. Był seksowny i pełen pasji, wiły się jakby nie miały kręgosłupów oraz innych kości. Nie mógł oderwać oczu od tańczącej Sakury,  podobała mu się jeszcze bardziej. Razem ze słowami piosenki, Haruno zeszła z blatu i kręcąc biodrami w tanecznym kroku podeszła do niego. Nuciła sobie pod nosem słowa i zbliżała się coraz bardziej. Nie zatrzymała się nawet wtedy kiedy dzielił ich metr, przyległa do niego, a między nimi nie dało się przecisnąć nawet kartki papieru. Przygryzała lekko warkę i położyła ręce na szyi Sasuke
-Kiss one another-powiedziała po czym wpiła się w jego usta
Był zaskoczony, ale nie chciał jej odepchnąć. Kiedy się ocknął oddał namiętny pocałunek, opamiętał się i chciał ją odsunąć ale ona sama to zrobiła. Zaśmiała się uroczo po czym musnęła jego policzek i chwyciła kolorowego drinka, którego wypiła jednym ruchem. Wróciła na blat i tańczyła do końca razem z Ino
-O nie-jęknęła cicho Hinata-Sakura kiedy się upije, strasznie łasi się do facetów. A Ino jest po prostu bardziej odważna
-Idziemy z tond-warknął Kiba-Im stanie się zaraz krzywda
Karo włosy przecisnął się przez tłum facetów i ściągnął Haruno, przewieszając ją sobie przez ramię. Chwile się szarpała, a kiedy wyszli i przeszli pod kościół. Postawił ją, jednak Haruno wtuliła się w jego tors. Nie miał na sobie niczego oprócz flanelowej koszuli jednak mimo to zarzucił ją na nią. Ruszyli w drogę powrotną, jednak Sasukie szedł z tyłu razem z zapitą w trzy dupy Haruno
-Pocałuj mnie-zaśmiała się wywiercając w nim dziurę swoimi zielonymi oczami
-Nie-warknął-Jesteś całkowicie zapita Paskudo
-Miałeś już tak do mnie nie mówić-w jej oczach pojawiły się łzy-Sasuke pocałuj mnie, albo zrobi to ktoś inny!
-Zamknij się-chwycił ją mocniej za łokieć i spojrzał na nią poważnie-Nikt cię już dzisiaj nie pocałuje, ani nawet nie dotknie. Rozumiesz?
-Nie!-krzyknęła robiąc minę zbitego szczeniaka-Pocałuj mnie! Teraz! Abo zacznę krzyczeć!
-Zachowuj się-syknął kiedy ona mu się wyrwała i podbiegła do biedaka pijącego wódkę na ławce
-Niech pan mnie pocałuje-poprosiła klękając przed nim-Sasusiek nie chcę i nie wiem dlaczego. Podobno nie jestem taka brzydka
-O nie, nie! Panienko jesteś...pikna!-krzyknął czkając-Pocałuje cię, jeśli chcesz!
-Sakura!-Uchiha chwycił ją za ramię i pociągnął w górę. Złapał za nadgarstek i pociągnął w dobrą stronę
-Sasuke stój!-tupnęła zatrzymując się-Pocałuj mnie!
Brunet przyciągnął ją do siebie i spojrzał na nią jakoś tak dziwnie
-Nigdy nie myślałem, że zniżysz się do poziomu, aby błagać mnie o pocałunek-uśmiechnął się zadziornie i wpił w jej usta
Ona czym prędzej odwzajemniła pocałunek pogłębiając go. Wsunęła mu palce we włosy, a on położył jej ręce na biodra. Czuł od dziewczyny woń alkoholu, jednak i on wypił więc nie przeszkadzało mu to zbytnio. Odsunęli się od siebie oddychając nierówno, Sakura patrzyła niczym zahipnotyzowana w oczy bruneta, tonąc w nich. Nie potrafiła się ruszyć, nie mogła nie patrzeć się w czarną otchłań jego oczu. Opuściła na chwilę powieki i nagle poczuła, że wszelkie siły ja opuszczają. Nie miała nawet ani krzty energii aby stać, zachwiała się jednak Uchiha zdążył ją złapać
-Tak strasznie boje się być tym kim być powinnam-powiedziała szczerze-Boje się oddychać, mam zaburzenia emocjonalne o których wie tylko Ino i Hinata. Czasem potrafię bać się swojego własnego cienia i mówię do siebie. Myślę jednak, że przez to nie czułam się tak samotna jak byłam do tej pory
-Przecież były z tobą Ino i Hinata-spojrzał na nią ukrywając zadumę
-Jesteśmy niby obok siebie, a czasem to jest tak daleko...-spojrzała w gwiazdy-Nie mów do mnie już nigdy Paskudo
-Dlaczego?
-Kiedy mnie tak nazywasz czuje się nikim-patrzyła z zafascynowaniem na nocny nieboskłon-Nie jestem już tym brzydkim kaczątkiem, o którego trzeba dbać. Wiem że jestem teraz dużo ładniejsza niż kiedyś, ale to jednak trochę boli. Kiedy wiesz, że ludzie...mają cię za nic
Był zafascynowany i zarazem zdziwiony, a kiedy przytulił ją do siebie ona już spała
-Dzieciak z ciebie. Ale muszę ci przyznać, że jesteś teraz naprawdę ładniejsza...Sakura
Siedziała nad rzeką, miała krótkie, postrzępione, różowe włosy wpadające jej do oczu. Patrzyła na swoje odbicie w wodzie, uśmiechnęła się do siebie. Zobaczyła szczerbaty uśmiech i wielkie zadrapanie przy łuku brwiowym, z którego była bardzo dumna. Jej brat powtarzał, że to prawie rana wojenna. Wiedziała, że zostanie po nim blizna jednak weszła na ten dach w słusznej sprawie. Kotek babci utknął tam i bał się zejść, niestety Mikuska rozjechał traktor tydzień później. Koło swojego odbicia zauważyła blond włosom dziewczynkę oraz brunetkę z dwoma koczkami
-Sakura! No chodź! Bawimy się w chowanego!-niebieskooka chwyciła ją za dłoń i we trzy podbiegły do starego dębu przy którym czeli reszta ich przyjaciół-Dobra Neji Liczysz!
-Ale przy płocie!-krzyknął Naruto, a długowłosy poszedł pod nowe ogrodzenie-Zaczynaj!
Jedynie z ich paczki Neji nie oszukiwał i nie podglądał przy liczeniu kiedy chłopak zaczął liczyć wszyscy biegli do swoich sprawdzonych kryjówek. Jednak tam gdzie chciała schować się Sakura siedziała już skulona Hinata. Rozglądała się z przerażeniem za miejscem dobrej kryjówki
-Rusz się paskudo-czarnowłosy chłopczyk chwycił jej nadgarstek i razem poszli za drzewo gdzie czekał już blondyn-Właź pierwsza
Skinęła z uśmiechem głową i wspięła się na barki Naruto potem podskoczyła i chwyciła się najbiższej, grubszej gałęzi. Podciągnęła się i usiadła na niej okrakiem, podała rękę w dół i wciągnęła Sasuke koło siebie, potem oboje z Uchihą pomogli Uzumaki'emu we wdrapaniu się na dąb
-Idź wyżej Sasiek-szepnęła widząc Neji'ego rozglądającego się za kolegami-Nie ma tu dużo liści, gdy lepiej spojrzy zobaczy nas
Wstał i pomógł jej złapać równowagę, potem wskoczył dużo wyżej niż miała na myśli Sakura. Siedzieli niemal na czubku drzewa, nie bali się bo nie wiedzieli jeszcze czym jest strach. Przysunęła się bliżej konara i oddychała nierówno, była zmęczona wspinaczką. W tym samym czasie Sasuke przysunął się do blondyna
-Pilnujmy Paskudy, w końcu jest dziewczyną-westchnął patrząc na zarumienioną od słońca dziewczynę stojącą i opierającą się o pień-Jak się coś stanie jej mama nas udusi wężem ogrodowym
-Masz rację-skinął Naruto wstając-Sakura może lepiej zejdziemy niżej?
-Właśnie tu weszliśmy!-jęknęła patrząc na niego z uniesionymi brwiami-Poza tym, patrzcie na to!
Podeszli do niej i spojrzeli za jej palcem wskazującym panoramę wsi, dalej widok zajmowały góry, przez które Konoha wydawała się odgrodzona od reszty świata. Chwyciła za rękę Naruto oraz Sasuke i wspólnie patrzyli na wspaniały widok
-Niesamowite!-krzyknął blondyn
-Ino chce z tond jak najszybciej wyjechać-szepnęła zielonooka spuszczając wzrok-Gdyby tylko widziała to co my teraz...
-Masz rację-popatrzył w dal Uchiha-Jednak teraz zejdźmy niżej
Skinęła głową i spokojnie, jakby to było codziennością zeskoczyła gałąź niżej. Uzumaki krzyknął z przerażenia ponieważ pomyślał, że dziewczyna chcę się zabić. Razem z Sasuke zeszli i później skakali już we trójkę. Byli już prawie na dole, kiedy źle ocenili grubość jednej z gałęzi. Kiedy wszyscy trzej na niej wylądowali ona trzasła, a chwile później poleciała w dół. Sasuke i Naruto zasłonili ciałami Sakure i obrywali mniejszymi gałęziami, później plecami w dół upadli z łoskotem na ziemię. Spadli tak, że jedyne co bolało zielonooką to dłoń, którą niepotrzebnie wystawiła, przez co uderzyła się o drzewo
-Sakura, Sasuke i Naruto leżą na ziemi! Przegraliście!-krzyknął Neji-A tak poza tym, nic wam nie jest?
Następnego dnia trójka spotkała się ponownie nad stawem, wyglądali jak kaleki. Sakura miała rękę porządnie owiniętą bandażem i plastry na kolanach, Naruto dwa ogromne opatrunki na całych polikach oraz obwiązane bandażem czoło, a Sasuke miał szyję w bandażu oraz pełno plastrów na lewej ręce
-Cześć-pomachała do nich bandażem przypominającym bardziej kule, niż rękę-Jak się czujecie?
-Zostanie mi blizna na podbródku!-uśmiechnął się Uzumaki
-Mi na boku szyi-podeszli do huśtawek, a blondyn rozsiadł się na ziemi-To teraz każdy z nas będzie miał bliznę?
-Tak ale to będą takie blizny przyjaźni!-wyszczerzył się niebieskooki-Takie na zawsze!
-Prawie jak tatuaż-pisnęła Sakura z radością-Ekstra! Dzięki chłopaki
-Nie ma za co Sakura-chan!-zaśmiał się blondyn
-W bajkach Itach'iego dzielni rycerze ratują tak księżniczki-przypomniał sobie Sasuke-My za to uratowaliśmy Paskudę, obawiam się że będziemy mieli  przez to pecha
Powoli otworzyła oczy, chciała usiąść ale ból głowy i suchość w gardle skutecznie to uniemożliwiały. Przewróciła się na drugi bok i zamarła, na końcu łóżka leżał Uchiha, plecami do niej. Odrzuciła kołdrę i mina jej zrzedła jeszcze bardziej miała na sobie za dużą białą koszulkę, która przypominała sukienkę i samą bieliznę. Postawiła nogi na podłodze i przeciągnęła się niczym kotka, spojrzała na stolik nocny przy Sasuke i zauważyła tam upragniony przedmiot. Klęknęła na łóżku i jedną ręką oparła się koło ramienia chłopaka, oparła ciężar na ręce i sięgnęła po butelkę. Prawie ją już miała ale brunet przekręcił się na plecy przez co ona wylądowała na jego torsie zakrytym cienką bluzką. Cicho zaklęła. Chciała wstać ale brunet przytulił ją do siebie, a ona zaczęła się bać. Nie wiedziała czy do nich do czegoś nie doszło, a jeżeli by nawet to była przerażona konsekwencjami
-Sasuke-klepnęła go lekko po policzku-Sasuke puść mnie
-Przestań-warknął przewracając się i przy okazji na bok, leżeli teraz twarzami do siebie-Chcę spać
-Mam to w dupie, ja chcę stąd iść-głos jej drżał-Puść mnie
Brunet uchylił powieki i zobaczył jej lekko zaszklone oczy, przestraszył się i usiadł gwałtownie. Ona szybko wyszła z pokoju i uciekła do kuchni, gdzie siadła po turecku na blacie. Położyła ręce na kolana i zacisnęła mocno oczy. Zeszła spokojnie i podeszła do szafki nad zmywarką, otworzyła ją i jej źrenice rozszerzyły się. Otworzyła rozmachem szafkę obok i westchnęła, sięgnęła do niebieskiej miski i położyła ją na blacie. Pogrzebała w lekach i wyciągnęła parę opakowań, nie zgadzała się jej ich ilość
-Przeciwbólowe, witaminy, na odporność, magnes i potas, na zatoki...-szeptała wyciągając-Ale gdzie są uspakajające? Mam
Podeszła do lodówki, z której wyciągnęła butelkę wody i upiła sporą część. Wróciła na wysepkę i tym razem podciągnęła nogi po brodę łykała tabletkę, za tabletką nie czując żadnej zmiany. Potrzebowała powietrza, ale bała się wejść do swojego pokoju w którym dosypiał Sasuke. Wstała i podeszła do szafki z butami, wybrała białe sandały i po prostu wyszła. Zamknęła za sobą furtkę i ruszyła przed siebie. Dzień dopiero się rozpoczynał a ulice Konohy były już całkowicie żywe. Ptaki śpiewały, ludzie zaczynali sprzedawać na swoich stoiskach, a dzieci mimo wczesnej pory biegać i ganiać po ulicach
-Panienko!-do zielonookiej podeszła staruszka, z której ogrodu w dzieciństwie kradli jabłka-Dzień dobry!
-Dzień dobry pani-skinęła lekko, a kobieta wsadziła jej coś do rąk-Co to?
-Wianek z kwiatów-uśmiechnęła się delikatnie-Jak byłaś dzieckiem ty i Ino siedziałyście na łące i robiłyście je dla wszystkich mieszkańców wsi
-Ma pani rację-spojrzała na podarek z pamięcią-Ale ten wygląda jak ten, który dałam...-podniosła głowę, staruszki już nie było. Z szokiem rozejrzała się po okolicy, ale nigdzie nie było widać starszej pani. Przystawiła go do nosa i powochała-Pachnie tak samo jak te dziesięć lat temu, kiedy podarowałam go...Sasuke
Włożyła go na rozkopane włosy, które spływały kaskadą po jej ramionach i z lekkim rumieńcem ruszyła na łąkę, gdzie po raz pierwszy spotkała Ino. Nie szła daleko jednak droga była głównie pod górkę. Usiadła w polu pełnym kwiatów oraz zboża, z westchnięciem opadła na plecy i spojrzała w niebo na którym chmury wyglądały dziś tak majestatycznie. Już wiedziała dlaczego tak płakała kiedy wyjeżdżała z Konohy, było to w ten dzień kiedy podarowała mu wianek. Płakała bo uświadomiła sobie, że niebo tutaj było takie czyste i tak wspaniałe. Zakochała się w tym jak obłoki leniwie się po nim przesuwały, jak słońce wyglądało i w tych gwiazdach które jakby pomagały latarnią oświetlać ulice wsi. No i za tym księżycem, przy którym śpiewała kołysanki, których mama jej nie śpiewała. Płakała bo uświadomiła sobie jeszcze bardziej istotną rzecz niż te wszystkie, o których myślała jak o pierwszorzędnych. Co prawda w Kiri nigdy nie widziała gwiazd bądź słońca czy chmur, a tym bardziej błękitu nieba. Jednak płakała tak bardzo bo uświadomiła sobie, że te wszystkie mało istotne tak naprawdę rzeczy przypominały jej zawsze o tej najważniejszej, o miłości jaką ukrywała do Sasuke. Zrozumiała to kiedy wsiadła do auta i zobaczyła go stojącego wśród reszty jej przyjaciół, nie pożegnała się z nim. Włożyła mu wianek na głowę i szepnęła te trzy słowa, o których zapomniała. Jednak tak bardzo chciała żeby ostatnie co widziała z Konohy było to błękitne niebo. Westchnęła, a samotna łza spłynęła po jej poliku. Trawa wydała charakterystyczny dźwięk i już wiedziała, że ktoś położył się koło niej. Nie musiała patrzeć, żeby wiedzieć
-Nie zapomnij mnie-powiedziała cicho z lekkim uśmiechem, a wiatr przywiał zapach lata
-Nigdy tego nie zrobiłem Sakura-szepnął zamykając oczy-Nawet jeśli tak bardzo pragnąłem, wszystko co było beztroskie przypominało mi ciebie
Usiadła i spojrzała na niego inaczej, pamiętała co jej zrobił, ale jakaś część chciała  wybaczyć i rzucić mu się w ramiona
-Nie umiałam sobie wybaczyć, że nie spotkaliśmy się przed moim wyjazdem-chlipnęła i wstała, obróciła się do niego tyłem i położyła dłonie na łokciach-Dręczyło mnie to ciągle
-Mnie też-szepnął wstając. Położył głowę na jej ramieniu-Przepraszam, że nie przyszedłem kiedy przyjechałaś w wiosnę. Naruto mi przekazał, że chciałabyś się ze mną spotkać pod wiśnią na festiwalu. Wiem, że czekałaś
-Tak długo czekałam-łzy popłynęły jej strumieniami po policzkach, a głos załamał się-Tak długo czekałam
-Bałem się-szepnął-Że jak kolejny raz cię zobaczę, nie będę mógł pogodzić się że wyjechałaś
Odsunął się od niej, a ona przetarła oczy, jednak się nie odwróciła. Ścisnęła ręce mocno w pięści i chciała się odwrócić, powiedzieć coś, wygarnąć mu, ale to co powiedział sprawiło, że tego po prostu zrobić nie mogła
-Ale to może wrócić-znieruchomiała-Zmieniliśmy się Sakura ty i ja. Naprawdę byłem w tobie zakochany
-Tego już nie ma, to nie wróci-powiedziała nagle oschle i zimno-Mimo że się zmieniłam pamiętam wszystko. To już przeszłość Isao
Sprawdziła czy może się ruszyć, mogła. Ruszyła przed siebie z ulgą na sercu, a on nawet nie zdawał sobie sprawy jak dużo bólu sprawiło to jej spotkanie. Nie po to wyrobiła sobie charakter aby on go zmarnował! Co to, to nie!
-Mimo że ja kiedyś byłam tobą zauroczona, to nie ciebie kochałam-mówiła pod nosem z uśmiechem-To znaczy, że moje serce już nie przyśpiesza kiedy słyszę twój głos, a oddech staje się nie równy kiedy cię widzę. Tego już nie ma i nie będzie Isao
Podniosła głowę do słońca i zrobiła piruet z ramionami szeroko. Zaśmiała się szczerze i wzięła głęboki wdech, zbiegła z górki witając się z każdym pogodnym uśmiechem. Poszła na rynek gdzie zobaczyła młodą dziewczynę grającą na gitarze, zbierającą drobniaki. Haruno znała ją
-Yuuki!-krzyknęłam podbiegając, usiadłam koło niej na fontannie-Masz skrzypce?
Dziewczyna skinęła głową nie przerywając grania. Zielonooka podeszła do mniejszego futerału i wyciągnęła z nich śliczne jasne skrzypce. Zaczęła grać melodię, do której Yuuki się przystosowała, kiedy melodia się rozkręciła Sakura zaczęła skakać ze skrzypcami. Dzieciaki i dorośli oraz starsze panie zebrały się w okół podziwiając grę młodych dziewcząt. Sandały już dawno spadły z nóg Sakury, która balansowała na fontannie grając śliczną i radosną melodię. Kiedy skończyła bawić się z dzieciakami razem z nimi tańcząc dochodziło południe. Roześmiana chwyciła w dłonie sandały i na bosaka pobiegła do domu na dole wzgórza. Weszła tam z uśmiechem i rzuciła sandałki w kąt, w podskokach doszła do kuchni gdzie wszyscy siedzieli cali zamyśleni, a Hinata wraz z Ino były dziwnie zmartwione
-Sakura!-krzyknęła blondynka łapiąc się za serce-Gdzieś ty była?!
-I tu i tam-zaśmiała się różowowłosa i pocałowała babcię w policzek-Byłam na wzgórzu, no wiesz na polanie, a potem grałam z Yuuki i tańczyłam z dziećmi. Było super!
-Dzieciak z ciebie-prychnął brunet
-Możesz sobie mówi co tylko zechcesz Sasuke, ale odzyskałam dobry chumor i nikt mi go nie popsuje, a już w szczególności ty-dźgnęła go palcem w pierś i szybko zalała herbatę-Jakby ktoś mnie szukał jestem w ogrodzie
Pomachała im i śmiejąc się poszła we wskazanym przez siebie kierunku. Sasuke patrzył na nią z zaciekawieniem i cieniem uśmiechu. To właśnie taką Sakurę zapamiętał, radosną, dziecinną z wiankiem na włosach oraz z błyszczącymi szmaragdowymi oczami, które nadawały życiu blasku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz