-Przesadziłaś!-ryknęłam atakując ją z tyłu. Dziewczyna dała się zaskoczyć przez co, skoczyłam na nią i przeturlałyśmy się parę metrów dalej. Zraniłam ją kunaiem i szybko odskoczyłam na odpowiednią odległość. Piaskowłosa wyciągnęła swój wachlarz, a rzuciłam w nią kolejną dawkom ostrych kunai na linkach. Tak jak przypuszczałam machnęła wachlarzem odpierając atak. Ja odskoczyłam na mur miasta przez co znalazłam się za nią. Skierowałam kunaie na nią i kolejny raz ją zraniłam. Opuściłam gardę, a ona to wykorzystała i parę zamachnęła broniom. Fala powietrza uderzyła we mnie, przez co wbiłam się plecami w mur, pozostawiając sporę wgniecenie-No co, poddajesz się?
-Chciałabyś!-zaatakowałam ją wraz z klonami. Jednak ona dalej wiedziała gdzie jestem. Wystawiła nogę żeby mnie kopnąć jednak ja szybko odskoczyłam robiąc salo w tył i od razu ruszyłam na nią z katanom. Podczas naszej dalszej walki oberwałam parę razy jednak to blondynka była na wykończeniu. Wykorzystałam ostatnią okazję do ataku i znalazłam się za nią przykładając jej kunai do szyi-Jeden ruch i po tobie
Za nami usłyszałyśmy brawa Piątego Kazekage. Podszedł do nas z uśmiechem i swoim bratem. Puściłam blondynkę, która objęła mnie ramieniem
-Brawo Sakura!-pochwalił Kankuro-Po raz pierwszy widzę jak siostra dostaję baty!
-To była dobra walka landryno!-poczochrała moje włosy-Następnym razem to ja wygram
-Nie masz ze mną szans Temari!-zaśmiałam się podchodząc z nią do Gaary
-Teraz wiem, że mogę cię wypuścić bezpiecznie z Suny-powiedział z lekkim uśmiechem-Jednak możesz zostać dłużej, swoją misję już skończyłaś. Wystarczy, że powiadomię Tsunadę o twoim pobycie i tyle
-Bardzo dziękuję Kazekage-skłoniłam się nisko-Jednak nie mam zamiaru wracać jeszcze do wioski, ani nie zostanę tutaj. Mam zamiar wyruszyć do kraju Pustki
-Co?!-dziewczyna chwyciła mnie za ramiona i obróciła przodem do siebie, szarpiąc mocno-Czy ty oszalałaś?!
-Temari uspokój się-powiedziałam-Chcę tam iść, zobaczyć jak tam iść i postarać się pomóc
-Sakura nie jesteś żadnym miłosiernym samarytaninem, do cholery!!-krzyknęła wściekła-Tam jest niebezpiecznie! Nie ma tam Naruto i Sasuke, którzy obronią cię!
-I tak tam pójdę!-uniosłam głos, wyszarpując się z jej żelaznych objęć-Tylko na tydzień zostanę w wiosce Księżyca. Potem wrócę do kraju Wody, na przyjęcie. Tutaj zawitam w przyszłym miesiącu
-Jeżeli przeżyjesz-mruknął Kankuro-Mimo wszystko, powodzenia
-Kiedy wyruszasz?
-Dziś o zmierzchu-Gaara skinął mi-Prze teleportuję się od razu do Księżyca
-Potrafisz tak?-spytała zaciekawiona Tem
-Powiedzmy że mam tam znajomego, który dopilnuję, żebym nie wylądowała w domu publicznym
Temari parsknęła śmiechem i udałyśmy się do szpitala gdzie przywrócili nam pełnie sił. Po leczeniu udałam się do mojego tymczasowego mieszkania gdzie spakowałam moje wszystkie rzeczy do plecaka. O wyznaczonej porze byłam pod bramom wioski wraz z rodzeństwem Sabaku
-Dziękuje za wszystko Kazekage-ukłoniłam się najniżej jak potrafiłam
-Sakura daj spokój z tym Kazekage-machnął rękom Gaara-Nie znamy się przecież od wczoraj. Powiem Tsunade, że będziesz w kraju Wody
-W takim razie do zobaczenia!-pożegnałam się z nimi szybkim ale mocnym uściskiem. Nienawidzę pożegnań. Wcale też nie odeszłam daleko od wioski, skupiłam całą czakrę w dłoniach. Wykonałam szereg pieczęci i zakończyłam je klaśnięciem. Zniknęłam w kłębie dymu, kiedy otworzyłam oczy byłam w jakimś mieszkaniu
-Witaj Sakura-usłyszałam za sobą, a kiedy się odwróciłam zobaczyłam bruneta
-Dawno się nie widzieliśmy...Itachi-uśmiechnęłam się do niego
***
Itachi pokazał mi jak żyją ludzie w wiosce Księżyca. Byłam tym przerażona. Nie nosiłam tam ochraniacza z Konohy, zabili by mnie za to. To przecież Drugi Hokage zesłał ich tutaj, przestępców, biedotę i zdrajców. Wioska Księżyca stała się główną siedzibom akatsuki i powiem, że nieźle się tu urządzili. Nieoficjalnie zostałam ambu wioski Księżyca, starałam się pomóc. Byłam raz w szpitalu, można to było nazwać izbom wytrzeźwień, lub kostnicom. Nie przesadzam, gnijące ciała leżały na korytarzach i na ulicach. Nigdy nie widziałam tylu trupów, nawet na cmentarzu. Moje wcześniejsze ubrania spaliłam. O zgrozo co by mi zrobili gdyby dowiedzieli się, że jestem z Konohy, miałam tu nawet inne imię. Jak się okazało byłam znana nawet w kraju Pustki, co prawda byłam tu tylko pupilkiem Czcigodnej i medykiem, mój wygląd za to nie był im znany
-Błagam nie zabijaj mnie-mówił słabym głosem mięśniak, który usiłował mnie zgwałcić
-Powiedz moje imię-chwyciłam jego jasne włosy i pociągnęłam jego twarz w kierunku mojej-Powiedz kogo czcisz
-R-Rukia-krzyknął przerażony-Pani jest moim jedynym bogiem!
-Obyś mówił prawdę-odrzuciłam go do tyłu-To nie w moim stylu, ale daruję ci to twoje marne życie
-Dziękuje ci Czcigodna-pokłonił się i uciekł
-Nie za dobrze się tu bawisz?-wyszłam z ciemnej uliczki tym razem w towarzystwie Uchihy-Jesteś tu dopiero tydzień, a ludzie ciebie czczą jak jakiegoś boga
-To źle?-zaśmiałam się chwytając go pod ramię-Wiesz przecież, że dzisiaj wracam i na dodatek młodziki wracają do kraju Ognia na egzamin
-Czemu aż tak przeciągasz misję?-spytaj obejmując mnie ramieniem-Miałaś wrócić jeszcze tego samego roku, tymczasem masz już zaraz siedemnastkę na karku
-Po tym jak moi rodzice umarli na misji, w sumie nie miałam do czego wracać-wzruszyłam ramionami. Wchodząc przed nim do siedziby-No bo do czego? Do Hokage, która ustawia cię po kontach? Do przyjaciół, którzy bardziej pragną się wybić między sobą i ciągle są na misjach? Nie, dzięki. Wole być tu z tobą
-Co racja, to racja-przyznał i pomógł mi się spakować. Odprowadził mnie na statek i pocałował w czoło na pożegnanie-Do zobaczenia Rukia
-Żegnaj Itachi-wtuliłam się w jego tors i zniknęłam na pokładzie, gdzie oprócz mnie było ośmiu młodzików. Wśród nich tylko jedna przerażona dziewczynka. Połowę drogi opowiadałam im wszystkim o moich przygodach, które przeżyłam podczas mojej misji
-Należysz do akatsuki?
-Nie
-To zostaniesz z nami podczas egzaminów?-spytał Rei
-Dobrze, jednak najpierw muszę pojawić się na balu w Mgle i podejść do Suny, do mojej koleżanki i wrócę do Konohy. Muszę się iść przebrać, Miu chodź, pomożesz mi
Dziewczynka wstała i udałyśmy się do kajuty wraz z łazienkom, w której mogłam zmyć mój ciemny i mocny makijaż. Moje za długie włosy spięłam w luźnego koka. Na siebie ubrałam różowe kimono, z ciemniejszymi rękawami we wzorki kwiatów wiśni. Kimono miało białe wykończenia i było przewiązane zielono-żółtym pasem przez który umieściłam pochwę katany. Miu zrobiła mi śliczny, delikatny makijaż i pomalowała moje paznokcie na czerwono. Kiedy wyszłyśmy na pokład, chłopcy oniemieli
-Rukia wyglądasz ślicznie
-Wiecie, że nie mam na prawdę na imię Rukia, co nie?-zaśmiałam się widząc ich miny
-To jak?
-Sakura-wybuchłam śmiechem kiedy ich buzie ułożyły się w małe kółeczka-I lepiej tak zwracajcie się do mnie w Liściu, bo inaczej uduszę
Rozmawialiśmy przez kolejne dziesięć minut, po czym pożegnałam się z nimi. Od razu kiedy wysiadłam przywitał mnie syn obecnego Kage, którego miałam dzisiaj bronić
-Ty musisz być moją dzisiejszą eskortom-skinęłam lekko-Sakura, prawda?
-Hai
-Poznaj Yuuri-wskazał na rudowłosą dziewczynę, która miała chłodny wyraz twarzy-Dzisiaj będziecie razem pracować. Yuuri obstawia prawo, a ty Sakura lewo
Ruszyliśmy na salę balową gdzie goście zaczynali się schodzić. Syn Mizukage siedział na tronie, no tak to były przecież jego urodziny. Stałam i obserwowałam wchodzących do sali gości, lekko się uśmiechnęłam widząc świetnie znanego chłopaka. Zauważył mnie i posłał pytające spojrzenie. Podeszłam do rudowłosej i szepnęłam jej że zaraz wracam. Chłopak podszedł bliższej i nie ukrywał swojego zdziwienia
-Sakura?-spytał obejmując mnie-Co ty tu robisz?
-Witaj Shikamru-uśmiechnęłam się-Pilnuję dzisiaj syna Kage
-A co z twoją misjom? Sasuke jest tu ze mną
-To długa historia-powiedziałam cicho-Wrócę do wioski w najbliższym czasie. Nie mów nic nikomu, niech Sasuke mnie nie zobaczy. Wybacz ale muszę wracać do pracy
Shikamaru spisał się profesjonalnie. Tego wieczora nie widziałam go i byłam niemal pewna, że on mnie też. Kiedy wszyscy goście wrócili do domów, ja i Yuuri mogłyśmy wyruszyć do Suny. Ja bo obiecałam Temari, rudowłosa bo miała do przekazania jakiś zwój. Otrzymałyśmy, jeszcze słoną zapłatę i ruszyłyśmy. Nie rozmawiałyśmy ze sobą dużo, jednak cisza stawała się już naprawdę uciążliwa
-Gdzie pójdziesz dalej?-spytałam w końcu
-Wrócę do Konohy-nawet na mnie nie spojrzała-A ty?
-Mamy wspólny kierunek-położyłam się wygodniej na łóżku-Ktoś na ciebie czeka?
-Mój prawie narzeczony-westchnęła-Ty do kogo wracasz?
-To jest dobre pytanie Yuri, na które nie znam odpowiedzi-obróciłam się na plecy-W Sunie czeka na mnie Temari i Gaara, ale w Liściu już nikogo nie mam. No chyba, że Uzumaki jeszcze wie jak mam na imię. Branoc Yuri
-Dobranoc Sakura
***
-Sakura jednak żyjesz!-krzyknęła Temari zamykając mnie w żelaznym uścisku-Tak się o ciebie martwiłam!
-Dzięki za wiarę przyjciółko-mruknęłam udając obrażoną-Cześć Gaara
-Witaj ponownie Saku-przytulił mnie Kage-Jesteś szybciej niż mówiłaś
-Stęskniłam się
-Nie kłam-burknęła Tem uderzając mnie łokciem-Bo powiem Tsunade
Wszyscy zaśmialiśmy się oprócz Yuri, która stała dalej. Czekała na mnie. Pożegnałam się z przyjaciółmi i ruszyłyśmy do Konohy
-Nie będziemy robiły postojów-zadecydowałam-Jestem pewna, że chcesz się już zobaczyć ze swoim prawie narzeczonym
- Dziękuje Sakura-san-powiedziała cicho i poszłyśmy w dalszą drogę przez pustynie, nie odzywając się do siebie
Yuri

Stój Sakury
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz