...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

niedziela, 15 listopada 2015

Rozdział 6.

Biegłam przez las w stroju ANBU, mój biały strój błyszczał wśród ciemności. Drzewa po których skakałam rzucały wielkie cienie na drogę pode mną. Usłyszałam świst, ledwo uciekłam przed kunai'em. Kiedy jednak wybuchł byłam zmuszona biec na dole, nie zatrzymałam się. Chciałam jak najszybciej być w Sunie i opowiedzieć Temari jaki z Sasuke dupek. Na mnie leciała kolejna dawka broni. Odskoczyłam i czekałam na napastników, było ich trzech z ogromnymi pokładami silnej czakry
-Oddaj nam zwój-powiedział jeden z zamaskowanych
-Nie wydaje mi się! Shannaro!-krzyknęłam i zaczęła się długa i trudna walka, wiedziałam że tym razem mogę przegrać...

O co chodziło tej małej? Myślałem nad tym i to dużo, wczoraj i zamartwiałem się tym jeszcze dzisiaj. W parku wpadłem na kogoś, spostrzegłem że to ten dzieciak który pomylił ją z jego kuzynką
-Słyszałem co się stało wczoraj-mruknął, a ja spojrzałem na niego niepewnie-Popieram Haruno, miała rację. Miu zresztą też, wiesz co mnie nie zdziwi?
-Co?-mruknąłem mizernie, nie miałem wcale ochoty na rozmowę z tymi podejrzanymi szczylami
-Jakby Sakura odeszła z wioski-zaśmiał się, a ja stwierdziłem że jest chory psychicznie-Pewnie nie ma jej teraz w domu, w wiosce pewnie też. Zdziwiłbym się gdyby była w kraju Ognia, pewnie dawno jest w kraju Herbaty, albo zmierza do kraju Ziemi
-Nie pierdol dattebayo!-krzyknąłem zaciskając szczękę-Mylisz się! Sakura nie ucieka, nie jest taka!
-Masz pewność? Przecież dalej nie wiesz co robiła przez ten czas kiedy nie była w wiosce
Minąłem dzieciaka i ruszyłem w stronę posiadłości Uchiha, odnowili ją już dawno. Wyglądała niemal tak samo. Wpadł do środka bez pukania. Od razu przeszedł do ogrodu za domem. Sasuke trenował bez koszuli
-Sasuke!-podbiegł do niego-Sakura chyba uciekła z wioski!
-Nie, pierwszy raz i pewnie nie ostatni-powiedział chłodno
-Ale to nasza przyjaciółka!-odparowałem patrząc na niego z irytacją
-Naruto!-przestał trening i spojrzał na mnie-Sakura jest już prawie dorosła, nie powinniśmy się już o nią martwić. Da sobie radę, przecież dobrze wiesz!
-Jesteś okropnym gburem!-krzyknął i wyszedłem

Kiedy byłem pewny że Naruto opuścił moją posiadłość opadłem z westchnieniem na schody od tarasu. Oparłem ręce na kolanach i westchnąłem
-Z tobą Harunoi to same kłopoty-zaśmiałem sie cicho, a pot kapał z moich włosów na ziemię-Oby ten idiota się mylił, obyś była teraz w swoim mieszkaniu i odpoczywała, ablo sprzątała, abo się myła. Cokolwiek. Tylko żebyś była w wiosce z nami

-Spóźnia się-mruknęłam nerwowo tupając z niecierpliwością-Już prawie pół godziny, ona nigdy się nie spóźnia!
-Temari spokojnie-uspokajał mnie brat, abo próbował uspokajać-To...ona?
Spojrzałam w tym samym kierunku co Gaara. Oczy mi się szerzej otworzyły. Widziałam zgarbioną różowowłosą dziewczynę, kulała i szła jakby byłą pijana. Jej biały strój ANBU był cały we krwi i sama dziewczyna bardziej wydawałaby się martwa ale poruszała się powoli i na pewno z bólem. Kiedy podeszła trochę bliżej, zatrzymała się, podniosła głowę i uśmiechnęła się lekko. Jej twarz była we krwi i miała wiele zadrapań. Zielone, bez życia duże oczy które były mi tak dobrze znane. Dziewczyna zachwiała się, a jej oczy się zamknęły. Runęła na bok jak worek
-Sakura!-krzyknęłam a w tym momencie rozniósł się odgłos upadania jej ciała na ubity piach. Strach mnie sparaliżował, a w kącikach oczu zebrały się łzy-Gaara pomóż jej!
Chłopak ruszył z miejsca i podbiegł do dziewczyny, podniósł jej martwe ciało biegiem ruszył w moją stronę. Niezwłocznie przenieśliśmy ją do szpitala, tam nie mal od razu dostała pomoc. Zatamowali jej krew i opatrzyli przemyte rany
-Tej dziewczynie niezwłocznie potrzebna jest operacja-obwieścił lekarz, a mi nogi zrobiły się jak z waty-W jej ciele znaleźliśmy ślady mocnych trucizn
-Trucizn? Więcej niż jedna?-spytałam ledwo, a lekarz skinął mi-Ile?
-Trzy-z wrażenia aż usiadłam na krześle przed salą-Potrezbujemy zgody
-Ona nie jest z Suny, potrzebna mi jest zgoda od Hokage-powiedział nerwowo Kazekage-Temari zostań tu, ja idę napisać do Tsunade

-Tsunade-sama!-do gabinetu wbiegła zmachana Shizune-List od Kazekage!
Wyciągnęłam rękę, a brunetka podała mi zwój. Po otworzeniu go zaczęłam szybko ale i uważnie śledzić tekst
"Tsunade-sama chciałbym dostać pozwolenie na operację Sakury Haruno. Sakura dotarła do wioski w stanie krytycznym i straciła przytomność tuż przed główną bramą Suny. Niezwłocznie została oddana w ręce naszych najlepszym medykom, już po badaniu wstępnym  znaleźliśmy duże ilości trzech nieznanych nam silnych trucizn. Chcemy podjąć się natychmiastowej operacji Sakury w celu usunięcia toksyn. Panna Haruno została opatrzona i zatamowano jej liczne krwotoki zewnętrzne, jej stan jest krytyczny i kluczowy jest teraz czas. Proszę o zezwolenie na działanie"
Rozważyłam w głowie wszystkie czynniki z wewnątrz jak i z zewnątrz. Nie znali tych trucizn, nie mieli na nich odtrutki. Chcieli ją ratować nie mając doświadczenia jak i choćby pojęcia o sytuacji. Nie zastanawiałam się już dłużej nad odpowiedzią
"Nie wyrażam zgody na jakiekolwiek inne zabiegi na mojej uczennicy. Co więcej, wysyłam grupę shinobi na czele z medykiem po Sakurę. Od razu po ich pojawieniu się w wiosce, Sakura zostanie przetransportowana niezwłocznie do Konohy, gdzie zajmę się nią osobiście"
-Shizune!-brunetka wyprostowała się-Niech ten list dostanie się w ręce Kazekage jak najszybciej!-podałam jej zapieczętowany zwój-Zwołaj mi natychmiast Uzumakiego, Uchihe, Nare, Inzuke, Yamanake i wszystkich innych z tego rocznika, którzy są w wiosce. Mają tu być za trzy minuty!
-Hai!-krzyknęła przerażona i wybiegła jak opętana

-Naruno!-odwróciłem się i zobaczyłem Kibe
-Hm? Kiba, co jest?-spytałem patrząc na zdyszanego chłopaka
-Mamy zjawić się u Tsunade!-krzyknął-Teraz!
Razem z chłopakiem pobiegliśmy do biura Hohage, wchodząc zobaczyłem większość z naszego rocznika. Przepchnąłem się do przodu i skinąłem Sasuke, posłałem mu też pytające spojrzenie, ale on wzruszył ramionami. Najwidoczniej nikt nie wiedział co się stało
-Zwołałam was tu ponieważ mam dla was wszystkich misję-zaczęła poważnie Tsunade-Jak wiecie mieliśmy do przekazania Kazekage informacje o naszych ANBU. Była to misja rangi B, jednak nie chcąc zwracać na nią uwagi posłałam tylko jednego shinobi. Został on jednak zaatakowany podczas podróży, mimo swojego krytycznego stanu dostarczył zwój do Suny. Musicie po niego iść i niezwłocznie przetransportować go z powrotem tutaj. Razem z wami pójdzie Shizune, będzie ona kapitanem zespołu
-Dlaczego nie idzie z nami Sakura-chan jako medyk?-spytałem, a Tsunade widocznie się spięła
-Bo Sakura właśnie umiera w Sunie, wyruszacie po nią-powiedziała i zacisnęła mocno pięści na biurku-Za godzinę macie być pod bramą, nikt nie może się spóźnić. Hinata, zostajesz ze mną. Ino idziesz jako pomoc medyczna dla Shizune. Możecie się rozejść
-Hai!-krzyknąłem wraz z resztą i czym prędzej wyszłem
-To chwila, po kogo my tam idziemy?-spytał Kiba-Powiedziała to tak niewyraźnie że nie wiem o kogo jej chodziło
-Idziemy po Sakure, głupku-warknęła Ino i rozeszliśmy się każdy w swoją stronę

-Temari co z nią?-spytał się mnie brat, kiedy ponownie wrócił
-Żadnej zmiany, wciąż jest w stanie zagrożenia życia-powiedziałam patrząc przez okienko w drzwiach, nikt nie mógł wchodzić do Sakury-Masz tą zgodę?
-Hokage nie zgodziła się-powiedział spokojnie
-Że co?!-odwróciłam się w jego stronę-Żartujesz sobie ze mnie?!
-Napisała, że wysyła najlepszych shinobi po nią i zajmie się Sakurą osobiście-mruknął nie tracąc panowania nad sobą-Temari, chcę żebyś ruszyła z nimi do Konohy. Mimo wszystko nie mogę kłócić się teraz z Tsunade, ale chcę mieć pewność że Sakura wróci tam do zdrowia
-Będę ci o wszystkim mówić-skinęłam i ruszyłam do siedziby aby spakować swoje rzeczy
Po trzech godzinach w wiosce znalazła się dziewięcio osobowa grupa z Konohy. Byli w niej Uzumaki, Uchiha, Shikamaru, Kiba, Neji, chłopak podobny do Sasuke, którego nie znałam. Była tam też Ino, TenTen no i Shizune. Czarnowłosa podeszła do nas i oddychając ciężko powiedziała
-Przyszliśmy po Sakure Haruno
Lekarze przygotowali Sakure do podróży i już po chwili Shizune kłaniała się przed nami w geście szacunku
-Temari idzie z wami, chcę mieć pewność że Sakura dotrze bezpiecznie i że w Konoszy jej naprawdę pomożecie-powiedział zimno Gaara i wyruszyliśmy
Po krótkiej chwili zatrzymaliśmy się już w lesie, na postój. Ino wraz z Shizune zaczęły oglądać Haruno, którą niósł Uzumaki
-Naruto połóż ją, ale ostrożnie-ostrzegła Yamanaka,a blondyn wykonał polecenie

Uleczyłam rany zewnętrzne, wszelkie zadrapania i siniaki. Nie było już po nich śladu, jednak trucizny nie umiałam rozpoznać, ani jednej. Byłam bezsilna. Nie mogłam tego powiedzieć nikomu, szczególnie Temari, która śledziła moje ruchy niczym wygłodniały zwierz. Bałam się, że jeżeli zrobię choćby jeden zły ruch zabije mnie z premedytacją
-Idziemy!-Naruto wziął na ręce towarzyszkę i ruszyliśmy szybkim tempem do wioski

Była już noc, Tsunade zajęła się Sakurą od razu po naszym powrocie, przy wszystkim towarzyszyła jej Ino, Hinata i Shizune. Podobno jej stan nieznacznie się polepszył, nie zagrażał już jej życiu. Delikatnie przesunąłem okno, od razu zobaczyłam Sakure. Była jedyna w sali, i miała łóżko tuż przy oknie. Wyglądała dobrze, była tylko blada i jej włosy straciły blask. Wciąż była nieprzytomna i nikt nie wiedział kiedy się obudzi. Nikt też nie znał przyczyny jej śpiączki, Tsunade była jednak święcie przekonana że Sakura jest świadoma i wszystko słyszy i czuje. Jeżeli rzeczywiście tak było, ból jaki musiała odczuwać był niewyobrażalny. W sali było ciemno i jedyne światło jaki wpadało do pomieszczenia to blask księżyca. Do wazony, który był na szafce nocnej nalałem wody, z kranu na drugim końcu sali i włożyłem czerwoną różę. Usiadłem na krześle obok jej łóżka i delikatnie chwyciłem jej małą dłoń. Spojrzałem na jej spokojną twarz i zrobiło mi się smutno
-Sakura, ty na prawdę wszystko słyszysz?-zacząłem szeptem-Czujesz? Jesteś w stanie usłyszeć moje słowa i poczuć mój ból? Słyszysz jak bardzo mi przykro, że ciebie tu nie ma? Czujesz moją tęsknotę za tobą? Sakura, jeżeli mnie słyszysz to przepraszam. Byłem głupi. Miałaś rację, nie powinienem cię obwiniać za twoją nieobecność. Nie powinienem był cię całować, mimo że mam dziewczynę, ale ja jej ni kocham Sakura. Ja kocham ciebie i chyba umrę ze wstydu kiedy mi o tym kiedyś przypomnisz-uśmiechnąłem się lekko ale smutno-Ale mi tak cholernie było źle bez ciebie w wiosce, a Yuri przypominała mi ciebie. Kiedy patrzyłem w jej oczy widziałem ciebie Saku-położyłem policzek na jej dłoń-Ty naprawdę słyszysz? Naprawdę wszystko czujesz? Jesteś w takim razie poczuć jak cię kocham? Przepraszam cię Sakura, naprawdę mi przykro
Wstałem i zanim wyszedłem oknem, złożyłem na jej czole lekki pocałunek

-Miu! Słyszałaś co się stało Sakurze?-skinęłam głową-To okropne...
-Masz rację Kurosaku-szepnęłam smutno i patrzyłam jak chłopak opuszcza mój pokój. Wstałam i zacisnęłam mocno pięści, łzy pociekły po mojej twarzy-To wszystko ich wina! To przez nich Sakura została zaatakowana! Nienawidzę ich! Pomszczę Sakurę, choćby od tego zależało moje życie!

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz