...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

niedziela, 29 listopada 2015

Rozdział 8.

Czułam ból, moja skóra płonęła, to tak cholernie bolało. Przestrzeń była tak czarna, zlewała się ze ścianami i sufitem, o ile jakiś był. Siedziałam skulona, słyszałam niewyraźne głosy, niekiedy ból ustawał, głównie było to na dłoniach to najczęściej tam nie czułam bólu. Jakby jakiś anioł chwytał mnie za dłoń pragnąc aby moje cierpienie się skończyło. Słowa, które słyszałam wydawały się być bełkotem, zapamiętywałam tylko barwę głosu. Tak bardzo chciałam się obudzić. Obudzić i podziękować aniołom za dotyk. Tylko kim ja jestem? Gdzie ja jestem? Ja w ogóle żyję? Nie znam odpowiedzi na żadne z tych pytań. Przede mną znalazło się lustro, a w okół mnie były drzewa wiśniowe. Było tu tak pięknie, spojrzałam w lustro. Miałam różowe włosy i zielone oczy, nie byłam brzydka, powiedziałabym że byłam nawet ładna. Tylko kim ja byłam?
-Nazywasz się Haruno Sakura, za niedługo kończysz siedemnaście lat i jesteś silną kunoichi-odwróciłam się gwałtownie, za mną stała piękna kobieta. Miała długie, do pasa różowe włosy i zielone oczy. Była ubrana w śliczne bladoróżowe kimono ze znakiem swojego klanu, co dziwne ja byłam ubrane w identyczne-Nie bój się mnie, jestem twoją babką. Mam na imię Misako Haruno
-Nie jesteś za młoda na moją babcie?-spytałam ostrożnie wciąż podziwiając jej piękno
-Dziecko drogie, ja już nie żyję-uśmiechnęła się miło-Umarłam w katastrofie naszego klanu, zostałaś z niego prawie ostatnia
-Prawie?
-Masz jeszcze kuzyna, nazywa się Ikotti Haruno-podeszła do mnie bliżej-Nie wiem jednak gdzie mieszka, ale wiem że może cię dużo nauczyć i opowiedzieć o tym kim jesteś
-A kim jestem?-spytałam odwracając
-Sakura-sama, Sakura-sama-usłyszałyśmy głos z nieba
-Kto to?-spytałam podchodząc do babci
-Nie pamiętasz?-pokręciłam kłową-Nie bój się, tej dziewczynce możesz zaufać. A teraz wyobraź sobie że jesteś lekka jak piórko i leć w stronę słońca
-Zobaczymy się jeszcze kiedyś?-spytałam czując jak moje bose stopy odrywają się od podłoża-Babciu!
-Spokojnie Sakura-uśmiechnęła się do mnie czule-Zaprowadzę cię do Ikotti'ego, ale musisz mieć oczy szeroko otwarte
-A później? Co będzie jak go już znajdę?!-krzyknęłam obracając się głową w dół-Kiedy się zobaczymy?!
-Będę na ciebie czekać po wiśnią w rezydencji Haruno-powiedziała a ja ledwo ją słyszałam-Nie bój się tego co będzie po tamtej stronie!
Spojrzałam na słońce, było takie jasne. Wyciągnęłam w jego stronę ręce i znów poczułam okropny ból, znowu tak cholernie bolało. Zamknęłam mocno oczy, a kiedy je powoli otworzyłam nie czułam już tego ognia. Z powiekami walczyłam długo, a kiedy w końcu wygrałam zobaczyłam nade mną duże, brązowe, załzawione oczy. Nie bałam się, mimo że nie do końca wiedziałam kim ta dziewczynka jest

Podawałam Sakurze lekarstwa codziennie, podobno jej stan dużo się polepszył. Przesiadywałam z nią całe dnie i mówiłam do niej. Byłam tam też kiedy się wybudzała, nie posiadałam się z radości. Nieświadomie zaczęłam płakać, Rei wybiegł od razu z sali kiedy zobaczy jej z wolna otwierające się powieki. Sakura wyglądała w pierw na lekko przestraszoną, ale kiedy zobaczyła mnie całą uśmiechnęła się. Podniosła lewą dłoń i starła moje łzy
-Miu-chama-powiedziała z uśmiechem-Przepraszam, że musiałaś na mnie czekać
-Sakura-sama-nie kontrolowałam już potoku łez, ciągle było ich coraz więcej-Sakura-sama!
Chwyciłam jej dłoń i przytrzymałam ją sobie przy twarzy, byłam taka szczęśliwa. I nagle drzwi się otworzyły z hukiem, Sakura szybko przeniosła tram wzrok i wyglądała jak przerażony kot. Miała zwężone źrenice, wyglądały jak dwie pionowe kreseczki. W drzwiach stanęła zziajana Tsunade, dopiero po chwili stanął za nią Rei. Podeszła do łóżka i spojrzała na Sakure, wciąż miałą rumieńce na policzkach od biegu. Chwyciła jej ramię i spojrzała głęboko w jej kocie, przestraszone oczy
-Jak się nazywasz?-spytała po chwili dotykając jej czoła-Ile masz lat, gdzie mieszkasz, wiesz co się stało?
-Haruno Sakura-odezwała się uspokajając-28 marca kończę siedemnaście lat
-A gdzie mieszkasz i co się stało?-spytała blondynka-Wiesz gdzie jesteś i jak się nazywam? Wiesz który jest dzisiaj dzień? Pamiętasz cokolwiek?
-Haruno Sakura, 28 marca kończę siedemnaście lat-powtórzyła-Jestem z klanu Haruno, a moja rodzina nie żyję. Nie pamiętam kim jesteś, gdzie jestem i który dzisiaj jest dzień. Czuję że mogę ci zaufać, troszczyłaś się o mnie w dzieciństwie, tak mi się wydaję. Uczyłaś mnie, prawda? W takim razie kim jesteś?
-Jestem 5 Hokage Wioski Ukrytej W Liściach, nazywam się Tsunade i jesteś moją uczennicą-powiedziała blondynka-Jesteś w szpitalu w Konoszy, a dzisiaj jest 20 marca
-Ile czasu mnie nie było Tsunade-sama?-spytała przytulając się do jej brzucha-Kto i co mnie ominęło?
-Byłaś nieprzytomna przez dwadzieścia jeden dni-pogłaskała jej różowe włosy-Nie pamiętasz nic, naprawdę?
Różowo włosa pokręciła głową, była chyba wciąż przestraszona. Tsunade chwilę później zabrała ją na badania, kiedy wróciły wyglądała na zdziwioną
-Ona nie udaję-powiedziała dobitnie-Ona na prawdę niczego nie pamięta. Mówiła coś o jakiejś pięknej kobiecie i o sadzie pełnym drzew wiśni i o aniołach. Musiałą mieć jakąś wizję, albo jakimś cudem ktoś ze zmarłych z nią rozmawiał
-Co teraz?-spytał Rei, Sakura nie pamiętała jego imienia, powiedziała tylko że jest zdolnym chłopakiem, mimo że nawet niczego nie powiedział-Nie rozumiem jej stanu?
-Sakura jak już wcześniej podejrzewałam, wszystko słyszała i czuła-westchnęła patrząc przez szybę w drzwiach na pacjentkę-Przez truciznę paraliżującą czuła pewnie niewyobrażalny ból. Prawdopodobnie odczuwała jakoś osoby i z kim miała ważniejsze wspomnienia zapamiętywała informację takie jak imię, lub niewyraźne wspomnienia. Ale to wszytsko
-Rozumiem, ale dlaczego nie pamiętała twojego imienia Tsunade-sama?-spytał Rei, mimo to nie przerwał patrzenia na Haruno
-Sakura może wciąż czuć do mnie żal o tą misję sprzed dwóch lat-westchnęła-Nikt nie chce przecież pamiętać osoby, która go skrzywdziła. Wypuszczę ją stąd. Miu, zajmij się nią ciebie pamięta najlepiej. Niech lepiej nie spotyka Sasuke, to będzie dla niej za duże przeżycie
-Hai

Szłam koło Miu, byłam ubrana w jasną sukienkę ze znakiem mojego klanu. Rozglądałam się uważnie i starałam sobie przypomnieć cokolwiek. Na nic. Totalna pustka. Miu zabrała mnie na plac zabaw, pozwoliła mi się huśtać. Było to śmieszne, przecież była młodsza a ja słuchałam się jej jak wierny pies. Kołysałam się delikatnie i patrzyłam na niebo
-Sakura?!-spojrzałam przed siebie i zobaczyłam trzy dziewczyny, nie wiedziałam kim są. To znaczy poznawałam tą najwyższą, miała przyjemny głos. Blondynkę i granatowowłosą poznałam dopiero po chwili. Miu do nich podbiegła i mówiła coś chaotycznie wymachując przy tym rękoma-To my zaraz przyjdziemy, musimy to ogarnąć

Siedziałem znowu u Sasuke, on sam wydawał się być żywym trupem. Był blady i miał cienie pod oczami, chodził niewyspany i mało mówił. A przynajmniej mówił mniej niż zwykle, jego wypowiedzi ograniczały się teraz do 'tak', lub 'nie'. Do posiadłości weszły trzy dziewczyny. Temari, Hinata i Ino, wyglądały na otępiałe
-Co jest?-spytałem opierając nogi na stolik-Co wam się stało?
-Sakura się obudziła-powiedziała Temari-Ale jej stan jest okropny. Nie pamięta niczego, tylko uczucia a jeżeli były dla niej ważne to może pamięta i twoje imię
-Gdzie jest teraz?-poderwałem się z miejsca
-Na placu zabaw
Wybiegłem stamtąd jak głupi, bałem się że Sakura mnie nie pamięta. Popychałem ludzi, taranowałem dzieci, chciałem się jak najszybciej znaleźć przy Sakurze. Nie wiem co zrobię jeżeli spyta się mnie 'Kim jesteś?'. Łzy zebrały mie się w oczach, kiedy zobaczyłem jej lecy
-Sakura!-krzyknąłem zatrzymując się w odpowiedniej odległości. Zacząłem dyszeć
Ona stała z rękami splecionymi z tyłu, obróciła się powoli. Zanim to zrobiła spojrzała na mnie przez ramie. Uśmiechała się do mnie ciepło, tak jak zawszę
-Naruto-kun-powiedziała to w ten sposób, że popłynęły mi łzy po policzkach. Ona podeszła i otarła mi je. Uśmiechnąłem się do niej ślicznie, a ona przymróżyła oczy i zaśmiała się-Przepraszam, że musiałeś czekać tak długo
-Cieszę się że cie widzę Sakura-chan-w jej oczach nagle zgromadziło się pełno łez, a ona sama wstrzymała powietrze-Coś nie tak?
Rzuciła się mi na szyję, a ja ją przytuliłem. Wtuliła się w moje ramię a ja w jej włosy, znowu pachniały tak cudnie
-Tak się cieszę-wychlipała-Jestem taka szczęśliwa że cię widzę Naruto. Tęskniłam za twoim szczęściem. Jesteś silny Naruto, a ludzie w ciebie wierzą. W przyszłości będziesz wspaniałym Hokage, obiecuję ci to
-Sakura-chan!-łzy szczęścia znowu popłynęły mi z oczu-Tak długo cię nie było!

-Idę do Shikamaru, ma problem z Temari-skłamałem
-Niech ci będzie-westchnęła Yuuri-Idź, ale nie wracaj późno
Ja czym prędzej pobiegłem w stronę placu zabaw. Z daleka było widać grupkę osób, a wśród nich długie różowe włosy. Kiedy podszedłem bliżej zauważyłem że Sakura się śmieję z innymi. Stanąłem centralnie za nią i sam nie wiedziałem co powiedzieć. Przecież myślałem że nie żyję, nikt nie raczył mi powiedzieć że jej stan się pogorszył ale operacja pomogła
-Sakura-powiedziałem głębokim głosem, nawet sam zauważyłem że drżał
Sakura odwróciła się, a jej sukienka ślicznie zatańczyła wraz z jej włosami. Spojrzała na mnie zdziwiona, jednak uśmiechnęła się lekko
-Nie pamiętam cię, nie mam żadnych wspomnień z tobą-powiedziała lekko przepraszająco-Ale bardzo się cieszę, ze cię widzę
-Nie rozumiem-przyznałem. A ona chwyciła sie rękę w miejscu gdzie jest serce
-Czuję to ciepło-powiedziała zaciskając pięść materiał sukienki-Mimo że umysł mam pusty, chcę się uśmiechać na twój widok. Ja po prostu się bardzo cieszę, byłęś u mnie w szpitalu. Pamiętam twój głos, uspokajał mnie wtedy
-Sakura-powtórzyłem, a głos drżał mi jeszcze bardziej. Byłem na granicy płaczu, naprawdę, oczy mnie szczypały. Ruszyłem w jej kierunku i zamknąłem jej kruche i wciąż słabe ciało w uścisku. Długo nie mogłem się nią nacieszyć. Zostałem brutalnie i mocno odepchnięty, a przed Sakurą stanęła Miu. Koło mnie stanął Naruto
-Sakura ten człowiek...to przez niego byłaś tak długo nieobecna!-krzyknęła, a Sakura schowała się za jej plecami-To przez niego nie było cię tak długo!
-Co ty pieprzysz dzieciaku?!-nie wytrzymałem i chciałem podejść, ale ona mi nie pozwoliła
-Nie dotykaj jej!-ryknęła wściekła-Nie zbliżaj się do niej!
I nagle zdarzyło się coś czego nie ogarnąłem, chyba nit tego nie ogarnął. rei podszedł do Miu i stanął tak, jak ona w pozycji obronnej z kunai'em w dłoni. Z drzew zeskoczyło dwóch osobników. Mieli czarne płaszcze w czerwone chmury. Akatsuki. Nie mieli kapeluszy. Była to niebiesko włosa dziewczyna i mój brat. Zeskoczyli idealne po dwóch stronach Sakury, ona spojrzała na dziewczynę i uśmiechnęła się szeroko, przeniosła spojrzenie na Itachi'ego. On spojrzał na nią łagodnie i z lekkim uśmiechem. Konan szepnęła jej coś na ucho i podała jej coś, co Sakura łyknęła od razu
-Witaj bracie-powiedział Itachi bez uczuć. Wyprany z emocji
-Co ty tu robisz?!-krzyknąłem wściekły włączając sharingan-Czego chcesz?!
-Przyszedłem po to co moje-spojrzał na Sakurę, po czym znowu na mnie-A ty znowu będziesz patrzył jak odbieram ci ważną osobę
Konan złożyła dłonie w szereg pieczęci i po chwili zniknęła razem z Miu i Rei'm, rozsypali się w kartki papieru. Itachi złożył szereg tych samych pieczęci i zostały po nim krucze pióra. Odwróciła się do reszty
-Przepraszam-głos się jej załamał-Poczekajcie jeszcze trochę, dobrze?
Odwróciła się do nas, Naruto był chyba tak samo zdziwiony jak ja. Podeszła do nas, płakała. Położyłą nam dłonie na policzkach
-Naruto-kun...-uśmiechnęła się mimo łez i przeniosła załzawione oczy na mnie-Sasuke-kun...
-Sakura-chan....-powiedział słabo Uzumaki dotykając dłoni Sakury, miał czerwone oczy, źrenice szaleństwa
-Sakura-przycisnąłem sobie jej bladą dłoń do policzka, po którym w końcu spłynęła łza
-Naruto... Sasuke... tak na prawdę jesteśmy podobni-szeptała z zamkniętymi oczami-Wszyscy mamy w sobie coś z bestii, coś o czym chcielibyśmy zapomnieć. Naruto jest Jinchuriki...Sasuke ma Sharingan... a Ja jestem spadkobiercą Misharin'a. Wszyscy jesteśmy sami i myślę, że to dzięki temu jesteśmy razem. Nie mogę od was wymagać, tak na prawdę niczego ale pragnę żebyście poczekali jeszcze chwilę. Przepraszam
-Sakura nie zostawiaj nas!-powiedziałem nie panując nad łzami, Naruto też płakał, czułem to-Nie odchodź
-Muszę iść-szepnęła-Mam do wypełnienia misję, najważniejszą w życiu
-Jaką? Co jest tak ważne że znowu nas zostawiasz Sakura-chan?-blondyn ledwo łapał oddech, krztusił się łzami
-Muszę się dowiedzieć kim jestem, muszę znaleźć ostatniego członka klanu Haruno-otworzyła oczy, a my mogliśmy je zobaczyć. Były intensywnie niebieskie i z bliska wyglądały jakby miały w sobie wszechświat, miały trzy małe, białe kropki, które były pojedynczymi płatkami drzew wiśniowych-Poczekajcie, obiecuję że się spotkamy
-Sakura nie!-krzyknęliśmy równo, jednak zanim nasze usta skończyły wypowiadać te dwa słowa zawiał tak nagle mocny wiatr, a Sakura zniknęła. Widzieliście kiedyś jak silna fala rozbija sie o mur, albo o klif? Sakura zdawała się być klifem, kiedy mocna fala powietrza uderzyła w nią ona stałą sie falą i roztrzaskała się. Razem z wiatrem pognały płatki drzew wiśniowych. Sharingan, sam ustąpił tak jak zniknęły czerwone oczy Naruto. Zdolność Sakury, sprawiała że jej tęczówki były niesamowicie jaskrawe, bardziej niż oczy Naruto. Przy oczach Sakury, Naruto wyglądał blado, zapewne ich intensywność sprawiała że świeciły w ciemnościach. Tylko...co to było?

-Co tak długo?-spytał mnie Itachi, kiedy w całości znalazłam się w siedzibie-Zresztą nieważne, witaj w domu Sakura
-Musiałam się pożegnać-wytarłam załzawione oczy. Konan objęła mnie ramieniem i poszłyśmy do kuchni, przecież nie miałam nic w ustach od dwudziestu jeden dni-Konan musisz mi pomóc, muszę kogoś jak najszybciej znaleźć...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz