...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

piątek, 27 listopada 2015

Rozdział 7.

Weszłam do pokoju różowowłosej wciąż spała i wyglądała jakby nigdy nie miała się obudzić. Z westchnieniem zmieniałam jej kroplówkę i poprawiałam poduszki. Byłam bezradna, wszyscy byli, a Sakura w tym stanie była bezbronna, nikt nie wiedział czy się obudzi. Próbowałam oszacować procentowo jej szanse na przebudzenie jednak zawsze wychodziły poniżej połowy. Błagałam Boga aby ją oszczędził

-My do Sakury Haruno-blondynka uśmiechnęła się miło do jednej z pielęgniarek, a ta podała nam numer sali-No mów Temari
-Jestem wściekła na Tsunade-powiedziałam po czym westchnęłam-Wysłała ją na nie wiadomo jak długą misję, a kiedy wróciła znowu kazała jej iść na coś takiego! Ino, Sakura była tam sama!
-Może Tsunade nie chciała żeby Sakura wyszła z formy-blondynka próbowała jakoś usprawiedliwić Hokage. Weszłyśmy do sali Haruno
-Ino, Sakura gdyby nie była silna mogłaby być teraz martwa-powiedziałam cicho, przerażała mnie wersja w której Sakura umiera na moich oczach-Za pierwszym razem, myślisz że Sakura umiała walczyć? Ja szczerze się dziwie jak ona przeżyła, teraz też. Ona powinna nie żyć. Tsunade aż tak jej nienawidzi? Po raz kolejny naraża życie Sakury dla własnych kaprysów, nie wiem po jej jeszcze bronisz Ino
-Jeżeli będę sobie wmawiać, że robi to dla jej dobra nie znienawidzę jej i całej wioski Temari-dotknęła bladej dłoni zielonookiej-Kiedy wybuchnie woja, a ja będę nienawidziła wioski przyłącze się na stronę wroga, a wtedy stanę się zdrajcą
Spojrzałam przez okno, było jeszcze zasłonięte firanami. W sali panowała ciężka atmosfera, przez co rozmawiało się tu ciszej. Sakura mogła przecież wszystko słyszeć. Spojrzałam na łóżko przy którym siedziała Ino ze smutnym uśmiechem. Siedziała wyprostowana, jakby czekała na Sakurę, jakby czekała na jej przebudzenie. A Sakura nie wyglądała jakby miała się obudzić, leżała spokojnie z maską tlenową na ustach. Jej różowe włosy były rozwalone na całym łóżku, a jej klatka piersiowa do której były przyczepione kabelki monitorujące jej pracę serca, podnosiły się równomiernie. Prócz oddychania Sakura nie robiła nic, to chyba był jej najdłuższy sen. Przecież jest nieprzytomna od całych dwóch dni

-Tsunade-sama proszę o zawieszenie mnie od jakichkolwiek misji do czasu aż Sakura się nie obudzi-oświadczył mi pewnie Naruto-Kiedy Sakura otworzy oczy i będzie pewne że nic jej nie zagraża wrócę do moich obo...
-Odmawiam-powiedziałam sucho, nie mogłam pozwolić żeby wioska mi się rozsypywała -A teraz wracaj do swoich zajęć Uzumaki poza tym masz absolutny zakaz pojawiania się w sali Sakury, Uchiha też
Blondyn zacisnął pięść, przeklął pod nosem i wyszedł trzaskając drzwiami. Wstałam z krzesła i podeszłam do okna. Konoha była już obudzona przecież zaraz miało być południe. Naruto nie był pierwszy, już zawiesiłam Ino od swoich obowiązków i przełożyłam termin egzaminów dla dzieciaków z innych wiosek. Naruto jest jednym z najcenniejszych shinobi, nie mogę pozwolić żeby i on stał się zwykłym obywatelem wioski. Nie powinien się aż tak przejmować Sakurą, troska o tę dziewczynę może go zaprowadzić do zguby

-Musisz mu o tym powiedzieć Yuuri-san, on powinien się dowiedzieć jako pierwszy-usłyszałem dziewczyny, które weszły do domu z ogrodu Hinata wyglądała na przejętą a Yuuri..no cóż ona wyglądała jak zwyklę
Naruto przed chwilą wrócił od Hokage i byś wściekły, nie rozumiem tej baby. Nie rozumiem tego co dzieje się w Konoszy, niczego nie rozumiem
-Komu i co powiedzieć?-spytał blondyn siadając wygodniej na kanapie. Hinata przemknęła i usiadła koło niego, ja siedziałem po drugiej stronie mebla. Yuuri stanęła przede mną, zasłaniając mi wyłączony telewizor. Upiłem kolejny łyk kawy i odłożyłem kubek na stolik
-Jestem w ciąży-Naruto zakrztusił się powietrzem a ja myślałem że zemdleję-I to z tobą Sasuke
-O kurwa...-przekląłem i spojrzałem na Naruto wystraszony, on też był przerażony-Jak to? To niemożliwe...
-Najwidoczniej możliwe-wzruszyła ramionami czerwonowłosa-Zostanę matką w wieku siedemnastu lat, ty ojcem Sasuke. Zostawisz mnie teraz samą, a za niedługo i z dzieckiem? Byłbyś w stanie być takim potworem Sasuke? Byłbyś?
-Nie-mruknąłem po czym wstałem z kanapy-Naruto chodźmy na ramen
Blondyn skinął mi głową i wyszliśmy z mojej posiadłości
-Stary masz przesrane-mruknął Naruto wkładając ręce w kieszenie-Będziesz się musiał z nią hajtnąć
-Weź mi nie mów-warknąłem-Właśnie dzisaj życie mi się spierdoliło
-Kochasz ty ją w ogóle?-spytał patrząc na mnie-Bo jak nie to serio życie masz spierdolone
-Nie kocham jej Naruto i nigdy nie kochałem-wyznałem po raz pierwszy coś szczerzę

-Yuuri jesteś?-usłyszałam ciepły głos w przedsionku
Wstałam z kanapy i podeszłam do miejsca z którego wydobywał się głos. Nie mogłam uwierzyć, w przedpokoju stała moja siostra Tsemaki. Rzuciłam się jej na szyję z uśmiechem, a ona odwzajemniła go szybko. Jeszce szybciej przeszłyśmy do kuchni gdzie czerwonowłosa otrzymała ode mnie kawę. Siostra chwyciła mnie za dłoń
-Serio jesteś w ciąży?-spytała móiąc z ironią, ona nie dała się tak łatwo na to nabrać
-Myśli że jestem aż tak głupia żeby wpaść w wieku siedemnastu lat?-stałam i oparłam się tyłkiem o blat-No proszę cię Tsemaki, powiedziałam tak żeby Uchiha mnie nie zostawił
-Sprytnie, ale przecież brzuch ci od tak nie urośnie, nie?-spojrzała na mnie spod uniesionej brwi i z kpiącym uśmiechem-Czemu to zrobiłaś, baka?
-On lubi zbyt bardzo tą Haruno, chciał mnie zostawić-wzruszyłam ramionami, po czym ogarnęły mnie wyrzuty sumienia-Słuchaj Tsemi, ty się znasz na medycynie, nie?
-Yhym
-Mogłabyś spróbować wyleczyć Sakure?-spytałam patrząc w ziemię-W końcu ona jako jedyna oprócz Hinaty mnie zaakceptowała
-Jesteś strasznie miękka Yuuri-machnęła ręką Tsemaki-Ale zrobię jak chcesz, cudów nie oczekuj

 Szłam przez las, byłam w obrębie wioski. Rozglądałam się dokładnie, byłam przestraszona, przecież byłam sama. Każdy trzask gałęzi oraz szelest w krzakach przyprawiały mnie o palpitację serca
-Miu-podskoczyłam na głos za mną, chłopak a właściwie mężczyzna się roześmiał cicho-Nie bój się
-Łatwo ci mówić-złapałam się za serce, biło naprawdę szybko-O mało zawału nie dostałam. Słyszeliście o Sakurze, to dlatego tu jesteście
-Mamy coś dla niej-niebiesko włosa podała mi fiolkę z ciemno szarym, metalicznym wręcz płynem-Daj jej to do kroplówki
Ich przywódca, którego bałam się w cholerę podszedł do mnie i uklęknął na jedno kolano. Wręczył mi małą szkatułkę i zanim pozwolił mi jej dotknąć, otworzył jej wieko. Było tam kolejne pięć identycznych probówek z metaliczną substanjcą
-To pomoże Sakurze-sama?-pomarańczowo włosy skinął mi i podał ładne pudełko-A co jeżeli nie?
-Będziemy robili wszystko żeby jej pomóc Miu, nie martw się-uśmiechnął się Itachi i wręczył mi jeszcze małe pudełko-Daj jej to kiedy dojdzie do siebie
-I jeszcze to-Konan delikatnie wręczyła mi do ręki śliczny kwiat z origami-A teraz idź już Miu i uratuj Sakurę
-Hai-powiedziałam po czym wróciłam do wioski
Szybko pobiegłam do szpitala i wpadłam jak huragan do jej sali. Dobrze zamknęłam drzwi i po upewnieniu się że nikt mi nie przeszkodzi. Odłożyłam wszystkie rzeczy na sąsiednie łóżko. Wzięłam do dłoni największą probówkę i jej zawartość dodałam do kroplówki, obie cieszę szybko się wymieszały. Schowałam zarówno jak i kwiat, szkatułkę i pudełko od Itachi'ego do szafki koło łóżka. Stanęłam po lewej stronie różowowłosej i dotknęłam jej dłoni, spojrzałam na nią po czym zaczęłam ją głaskać po włosach
-Jeżeli mnie słyszysz Sakura-sama-zaczęła powstrzymując łzy-Chcę żebyś wiedziała że nie pozwolę cię skrzywdzić! Akatsuki cię uratuje, a ja im pomogę! Później wszyscy wrócimy do wioski Księżyca i poproszę cię żebyś została moim mistrzem. Będę cię bronić dopóki stoję, dopóki krew krąży w moich żyłach, dopóki oddycham! Nie dam cię skrzywdzić!
I potem wydawało mi się że Sakura szepnęła moje imię, że bezgłośnie wypowiedziała je swoimi martwymi wargami, które przez dwa dni nic nie zrobiły. Pragnęłam teraz żebym była pierwszą osobą, którą zobaczy po przebudzeniu

-Zapraszam tędy-powiedziała jedna z pielęgniarek i zaprowadziła mnie do sali tej całej Sakury Haruno. To ona zabrała mojej siostrze jej narzeczonego i zmusiła ją do perfidnego kłamstwa. Widzę że Yuuri cierpi, mimo że tego nie okazuję ona płaczę kiedy jest sama. Podobno Sakury od dawna nie było w wiosce, a każdy ułożył sobie życie idealne. Więc czy tak naprawdę za nią ktoś tęsknił? Nie wydaję mi się, Tsunade nawet mówiła że umarła, nie sądzę że chciała aby sakura Haruno wracała, a kiedy już to zrobiła to Tsunade wysłała ją na śmiertelną misję. Nikt jej tu nie chcę. odsunęłam białe drzwi i zamknęłam je za sobą, pokój był prawie pusty. Byłam w nim ja i różowo włosa dziewczyna. Podeszłam do jej łóżka i sprawdziłam kartę pacjenta
-I tak nie dam rady ci pomóc dziecko-powiedziałam cicho wyciągając rękawa fiolkę z przeźroczystym płynem
Nie chciałam jej zabijać, nie chciałam czynić zła. Ale dodając jej tej niegroźnej trucizny paraliżującej jej zaszkodzę? Przecież ukończę jej agonie w życiu w samotności. Nie robiłam nic złego, ja jej tylko pomagałam. Kiedy skończyłam drzwi otworzyły się, stanęła w nich dwójka dzieciaków. Dziewczynka i chłopak. Oboje posłali mi krzywe spojrzenia kiedy wychodziłam, a mi było wsyztsko jedno

-O rany, dziwna byłą ta baba!-jęknąłRei, a ja wywróciłam na niego oczami tak mocno że aż mnie zabolały-No co! A nie mam racji
-No masz, masz-westchnęłam patrząc z lekkim uśmiechem na spokojną Sakurę-Rei...
-Była podobna do tej całej Yuuri!-ignorował mnie
-Rei...
-Pewnie to jej siostra albo coś w tym sty...-przerwałam mu mruczenie pod nosem
-REI!-krzyknęłam w końcu
-No co?!-wskazałam na Sakurę-Biegnę po lekarza, zostań tu!
Sakura szybko oddychała a jej puls zaczął spadać, ona się dusiła nawet z maską tlenową! Po chwili zaczęła cała drżeć. Chwyciłam ją za dłoń, miałam nadzieję że to jej pomoże
-Sakura-sama!-krzyknęłam i łzy popłynęły mi po twarzy-Sakura-sama nie bój się, będzie dobrze. Zaraz przyjdzie Tsunade i ci pomoże, obiecuję!
Chwilkę później drzwi sali gwałtownie się otworzyły, a blondynka dość brutalnie odsunęła mnie od Haruno
-O cholera-zaklnęła-Shizune, szykuj operację, natychmiast!
Po chwili Sakura razem z tłumem pielęgniarek i najlepszymi lekarzami na czele z Tsunade i Shizune poszły ratować życie Haruno. A Rei, a Rei okazał się być wspaniałym przyjacielem pozwolił mi sę wypłakać w swoje ramię. Głaskał mnie, pocieszał i pozwalał mi się martwić, przecież on sam się bardzo martwił, on przecież był zakochany w Sakurze, jak nikt inny

Jak co noc wszedłem do sali Sakury przez okno, sala wydawała się większa. Dopiero po chwili moje oczy przyzwyczaiły się do ciemności panującej w tej sali, zauważyłem że nie było jednego łóżka. Ostatniego łóżka przy oknie. Jedynego zajętego łóżka. Nie było łóżka Sakury. Czy to znaczy że ona....nie to niemożliwe! Ona nie mogła umrzeć! Ona musiała żyć! Razem z nim! Nie mogła umrzeć po tym jak wyznał jej miłość! Podszedł do jej szafki nocnej, w wazonie była świeża woda, do ostatniego kwiatu dodał jeszcze lilie. ulubiony kwiat Haruno. ostatni raz spojrzał na puste miejsce po czym z melancholią na twarzy wyskoczył przez okno, jedyne czego chciał teraz to porządnie się napić

Była już noc, jednak dla mnie nie było za późno żeby rozmawiać z Hokage. Weszłam dumna do jej biura, wiedziałam że była zmęczona po operacji Sakury. Na szczęście udanej operacji. Sakurę przenieśli na oddział intensywnej opieki, gdzie była pod stałym nadzorem lekarzy. Miałam nadzieję że przez zmęczenie, nie będzie miała siły ze mną dyskutować
-Tsunade-sama-kobieta spojrzała na mnie-Musimy porozmawiać o Sakurze. Nie zgadzam się z tym co dzieję się w wiosce, to jak traktujesz ją, narażasz jej życie. Mogła na tej misji zginąć, jesteś tego świadoma? Razem z Kazekage mamy o tym taką samą opinię, więc proponuję w imieniu mojego brata, żeby Sakura zamieszkała w Sunie, w siedzibie kage razem z nami
-Nie ma mowy!-przerwałam jej zanim zaczęła mówić jaka jestem beszczelna
-O tym zdecydują wszystkie Kage na szczycie-położyłam na jej biurku list-Za tydzień zdecydują gdzie Sakura zostanie. Ty by było na tyle, dziękuje
Nie czekając na jej odpowiedź wyszłam, trzaskając za sobą drzwiami





Tsemaki i Yuuri
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam! Tak dawno mnie tu nie było! Jak mi głupio patrzeć na liczbę wyświetleń skoro ja tu się lenie. Ale obiecuję pogodzę ze sobą szkołę i bloga! Uda mi się i rozdziały będą częściej niż raz na miesiąc, przysięgam! Trzymajcie się ciepło ! :D
~Hoshi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz