-Naprawdę?-skinęłam głową i wstałam z kanapy
-Idę do domu, Sasuke nie może wiecznie czekać-jęknęłam chwytając płaszcz-Na razie!
-Hej-mruknęli zdziwieni
Wydostałam się z kryjówki i ruszyłam w stronę domu. Śnieg trzeszczał pod moimi stopami, a wiatr porywał co chwila moje włosy do tańca. Buty miałam już ubrudzone i przemoczone
-Saki!-podniosłam głowę i rozejrzałam się dookoła
-Naruto!-blondyn przytulił mnie na przywitanie-Myślałam, że żartujesz, a jednak nie! Co ty tu robisz?
-Sam nie wiem ale jest okropnie zimno-zatrząsł się na co zachichotałam zasłaniając usta
-Więc chodźmy do mnie!-chwyciłam go pod rękę i ponowiliśmy podróż
Rozmawialiśmy całą drogę i dowiedziałam się dlaczego wyjechali. Wcale mnie nie nienawidzili, okazało się że spółka 'Uchiha-Uzumaki' zmieniała swoją główną siedzibę, przez co musieli się przeprowadzić. Drzwi do domu otworzyłam bez problemu, bo czarnooki się nie zamknął. Było to głupim posunięciem. Bo co by zrobił gdyby nagle zamiast różowo-włosej dziewczyny przyszedł jakiś złodziej i napadłby go
-Sasuke już jestem!-ściągnęłam szalik, który wzięłam z moich starych rzeczy-Mamy gościa!
-Kogo?-spytał wchodząc do przedsionka-Naruto? Co ty tu do diaska robisz? A z resztą nie ważne!
Ruszyliśmy we dwójkę do kuchni, kiedy Uzumaki mocował się ze sznurówką. Sasuke i po chwili Naruto znaleźli swoje miejsca przy wysepce ze stołkami. Zaparzyłam herbaty i zrobiłam szybki obiad w formie ryżu z warzywami i ramenem dla blondyna
-Zachowujecie się jak stare małżeństwo-skomentował kiedy Uchiha chwycił moją dłoń
Przez szok wyplułam ciepłą herbatę na podłogę. Po chwili wszyscy się z tego śmialiśmy
***
W Los Angeles byliśmy stosunkowo krótko, gdyż nawet nie 5 dni. Musieliśmy wracać ze względu na rodziców i szkołę. Wróciliśmy szybciej niż reszta Flying Dragon. Nawet nie wiem jakim cudem znaleźliśmy kasę na bilety. A ja jeszcze wyżebrałam od Danzō pieniądze na przewóz motoru. Byłam z siebie dumna, potrafiłam się przeciwstawić rozkazom i wyraziłam swoje zdanie. Przegnałam się z chłopakami przy moich drzwiach. Boże...Nie pomyślałam, że Tsunade może mnie zabić! Przecież ona mnie wydziedziczy, albo odda w ręce rzeźnika! Zginę razem z krową o imieniu Fella. O matko, równie dobrze mogłam poprosić jednego z chłopaków żeby mnie zabili, albo Itachi'ego. Na pewno by się zgodzili! Westchnęłam i otworzyłam drżącą rękę drzwi. Z holu, w którym zostawiało się kurtki i buty, było widać schody. Przed nimi z kubkiem kawy stała Tsunade przodem do mnie. Spuściłam głowę i dopiero kiedy, ciotka zabrała głos, delikatnie podniosłam na nią wzrok
-Sakura-szepnęła-Sakura to na prawdę ty!-upuściła kubek i podbiegła do mnie. Torba zsunęła mi się z ramienia kiedy ruszyłam się żeby znaleźć się w ramionach ciotki-Saku...Gdzieś ty była? Co to miało znaczyć? Potem na dodatek jeszcze ten Sasuke i Natruto. Sakura...tak się bałam. Żądam wyjaśnień
-Dobrze ciociu-chwyciłam rękę blondynki i pociągnęłam ją za sobą do salonu-Lepiej usiądź bo tego dość sporo-zaśmiałam się-Czas na całą prawdę...
-Gdzieś ty był cholera?!-krzyk Itachi'ego przywitał mnie od progu-Babcia prawie zawału dostała! W sumie ona przyjęła to najspokojniej...Nie ważne!
-Lepiej żebyś miał dobrą wymówkę bo w to, że rzucasz szkołę nie uwierzę-powiedział spokojnie ojciec zapraszając mnie do salonu.
Matka już tam siedziała, była spięta. Kiedy mnie zobaczyła, doskoczyła i uderzyła mnie w głowę, po czym z łzami w oczach przytuliła jak najmocniej
-Było warto?-szepnęła gładząc moje włosy
-Tak mamo-oddałem uścisk-Jeśli chodzi o Sakure to zawsze warto
-Już jestem!-ryknąłem na wejściu i przywitałem się z rodzicami-Okazało się, że oni ze sobą kręcą!
-Ale już się pamiętają tak?-matka poczęstowała mnie ciastkiem, które przyjąłem
-Oczywiście!
-Dzielny chłopak-tata poczochrał moje perfekcyjnie ułożone blond włosy-A teraz idź odpocząć bo niestety jutro śmigasz do szkoły!
-Spoko!-ucałowałem policzek matki i przytuliłem przelotnie ojca, po czym poszedłem na górę do swojego pokoju-Mam świetnych rodziców
Ciotka patrzyła na mnie z coraz większym zdziwieniem na twarzy podczas moich nieudolnych tłumaczeń. Wcześniej zaparzyłam jej herbatę uspakajającą i odłożyłam wszystki rzeczy, którymi mogłaby mnie uszkodzić. Na mój dowód przyniosłam kurtkę i pudełko po butach, w którym trzymam pistolet
-...I to już wszystko-westchnęłam-Błagam nie krzycz, albo krzycz tylko nie bij. Albo mnie uderz, obojętnie. Po prostu nie milcz
-Moje przypuszczenia okazały się prawdą...-odezwała się po chwili
-Że jak?!-podniosłam na nią wzrok-Cały czas wiedziałaś, a mimo to dalej trzymałaś mnie tu ze sobą? Przecież to niedorzeczne! Twoja córka zginęła przez mafię, a ja do niej należę. Nie rusza cię to?
-Kochana zaraz na prawdę cię uderzę-ostrzegła mnie pięścią-Odkąd Miko zginęła miałam pewne podejrzenia, szczególnie że miesiąc później ten gościu nie żył, a ty miałaś krew na rękach i plułaś na jego grób
-Należało mu się-warknęłam-Przez niego straciłam najważniejszą w moim życiu osobę, śmierć to było odpowiednia kara
-Tak wiem, ale w życiu nie posądzałabym Uchihe o taką tajemnicę-pokręciła z zażenowania głową-Muszę zmienić go w kontakcie-zaśmiałyśmy się-Rozumiem, że buzię na kłódkę mam trzymać
-Dokładnie-uśmiechnęłam się lekko
-I pomyśleć, że ten stary pryk Danzō, który mnie podrywał za młodych czasów teraz jest twoim szefem-jęknęła-Mam pomysł...Może w Kyoto on zamieszka z nami?
-Naprawdę?-podniosłam ze zdziwienia brwi-Jasne! Ale co ja powiem Hinacie?! Co tam Hinata, co ja powiem Ino?! Ona mnie porwie i zamknie w piwnicy jak się dowie, że przeprowadzam się do Kyoto. A Naruto?! Sasuke?! Jaka ja jestem głupia! Co ja im wszystkim powiem?
-Że prędzej czy później i tak byś musiała się przeprowadzić bo co jakiś czas muszę zmieniać siedzibę-wzruszyła ramionami-Proste
-Tsa-mruknęłam z irytacją w głosie-Wszystko zwalę na ciebie
***
Promienie słońca wpadły do pokoju budząc mnie, przeciągnęłam się z uśmiechem i ruszyłam do łazienki. Na dworze jest raczej zimno, więc muszę z garderoby wygrzebać cieplejszą kurtkę. Tsunade obiecała jeszcze dzisiaj iść do dyrektorki. Chwyciłam torbę i wyszłam z domu

Ruszyłam leniwym krokiem do szkoły, skrótem zaoszczędzę dobre 5 minut drogi. Przez plac zabaw szli Naruto z Sasuke
-Czekajcie!-krzyknęłam za nimi podbiegając-Idziemy razem?
-Jasne!-wcisnęłam się między nich i złapałam ich pod ramię-Coś się stało Saku?
-Nie czemu pytasz?-blondyn chyba nie uwierzył w moje zapewnienie-Nie wyspałam się, to wszystko
-Na pewno?
-Naruto!-jęknęłam-Jak będzie się coś działo dowiesz się pierwszy. A teraz czas namieszać w szkole i stać się głównym obiektem plotek!
Rozmawiając, do szkoły dotarliśmy parę minut później. Jak to w zwyczaju Sasuke i Naruto jako najprzystojniejsi goście w szkole zostali obrzuceni pełnymi zdziwienia spojrzeniami. A ich zaskoczenie było jeszcze większe gdy skojarzyli moje różowe włosy z Sakurą Haruno. Szepty i plotki rozniosły się z mrugnięciem oka, tak jak mówiłam. Ruszyliśmy śmiałym krokiem w stronę drzwi budynku. Kiedy tylko je przekroczyliśmy powtórzyła się sytuacja z zewnątrz. Dziwni ludzie posyłający dziwne spojrzenia. Dalej razem przeszliśmy zaledwie połowę korytarza bo dalszą drogę uniemożliwiły mi cztery, a właściwie pięć dziewczyn
-Sakura!-krzyknęła Ino podbiegając bliżej, zamknęła mnie w uścisku-Sakura
-Ino-oderwałam się od niej i podeszłam do białookiej-Hinata
-Oj Saki-przytuliła mnie delikatnie jednak czułam jej łzy na szyi
-Ej my też tu jesteśmy!-upomniała się brunetka-Co ci odwaliło Saku?
-Palma Tenten, palma!-uścisnęła ją po czym zrobiła to samo ze starszą dziewczyną-Temari!
-Sasuke-kun-jęczała małpa tuląc się do pasa Uchihy-Bałam się o ciebie!
-Świetnie Karin, ale mnie już puść-usiłował odepchnąć ją jednak jest do niego przyklejona klejem-Karin musimy iść się przebrać bo mamy w-f....
-Więc chodźmy!-Naruto uratował sytuację ciągnąc Sasuke w stronę szatni-Dziewczyny chodźcie!
-Już idziemy!-ryknęłam za nim-Temari co teraz masz?
-Wybacz wisienko idę na WOS!-machnęła ręką na odchodne-Na razie! Po szkole idziemy do kawiarni!
-Jasne!-krzyknęła Ino-No cóż dziewczyny, chodźmy przebrać się w za krótkie bluzki i na w-f z tym pseudo nauczycielem!
-Do boju!-podniosłyśmy zwycięsko pięść razem z Hinatą
Tak jak powiedziałyśmy poszłyśmy się przebrać, jednak najpierw odwiedziłyśmy moją szafkę w celu zostawienia kurtki i szalika. Gai był nie obliczalnym trenerem. Na rozgrzewkę jak, jak miał dobry humor biegaliśmy 100 okrążeń wokół boiska do piłki nożnej. Jednak wystarczy, że spojrzy na wściekłą bandę dziewczyn z Naruto i Kibą na czele to od razu zadaje łagodniejsze ćwiczenia. Krótkie czarne spodenki i bluzka do połowy brzucha w tym samym kolorze ze złotym napisem 'Demon'. Ino, Ten i Hina były ubrane identycznie, jednak każda z nas ma inny napis. Udało się nam kupić te same bluzki na jednym z cotygodniowych obchodów centra handlowego. Związałam moje włosy w wysokiego kucyka, mimo że są długie to przy Ino czuje się jak łysa. Kiedy i jak ona wyhodowała te włosy?! Wyszłyśmy na salę gdzie czekali już wszyscy, chłopcy jak zwykle udawali, że jest im gorąco i ściągnęli koszulki popisując się kto ma lepszy brzuch. Tenten rozpłynęła się widząc tors Neji'ego. A Hinata była bliska omdlenia patrząc na Naruto, gdyby nie nasza szybka interwencja pewnie by zawał miała. Ino zapiszczała gdy zobaczyła Kibę, miałam rację. Oni są sobie pisani! I miałam też rację, że Sasuke wygląda lepiej bez koszulki niż z nią
-Piękne dziewice zapraszam do nas!-ryknął Gai
-Skąd wie, że dziewice?-zaśmiała się Ino, a my jej zawtórowałyśmy-Czekajcie zróbmy przypał i zostańmy
Tak zrobiłyśmy, żadna z nas nie ruszyła się. Nauczyciel przez dłuższą chwilę zastanawiał się o co nam chodzi. Po chwili jak gdyby nigdy nic, zaczęłyśmy rozmawiać jak w kawiarni
-Panienki!-krzyknął zirytowany
-Zapraszał pan dziewicę ale nie pomyślał, że możemy nimi nie być!-zaśmiała się Tenten
Czwórka chłopców pijących w tedy wodę bez wyjątku wypluli ją na ziemię, kaszląc. Zaśmiałyśmy się i odgarnęłam włosy z twarzy
-I pick all my skirts to be a little too sexy-zanuciła Ino i ruszyłyśmy do reszty
-Just like all of my thoughts, they always get a bit naughty-dodała Hinata znając tak jak my z Ten tekst
-When I'm out with my girls I always play a bit bitchy-zrobiłam cwaną miną i uśmiechnęłam się seksownie
-Can't change the way I am-powiedziała uroczo Tenten
-Sexy, naughty, bitchy me-krzyknęłyśy wszystkie zadziornie i w tym momencie doszłyśmy do reszty
Sasuke, Naruto, Neji i Kiba świdrowali nas zdziwionymi spojrzeniami. Ale oni pewnie też mają swoje za uszami! Święci nie są, a my przecież czasem możemy być lekko jędzowate. Każdy patrzył na każdą, my dalej z zadziornie świdrowałyśmy zdezorientowaną twarz nayczyciela
-Panowie to był żart-zachichotałyśmy-Ale następnym razem niech pan szuka bardziej wyszukanych słów w starej szkole Sakury co druga dziewczyna była w ciąży
-Um...Dobrze-zaczerwienił się Gai-Rozpocznijcie rozgrzewkę
Wyszedł z sali nie zadając 500 okrążeń wokół boiska. Cud! A ja nie wierzyłam w magię! Razem z dziewczynami czułyśmy na sobie czujne spojrzenia chłopaków i jedno nienawistne, którym obdarowywała nas Karin
-Musimy pogadać-Uchiha chwycił mnie za nadgarstek i odciągnął na drugi koniec sali-Co to miało być? Chcesz żeby postrzegali cię za łatwą?
-Dla ciebie nie śmieszny żart-uśmiechnęłam się niewinnie-Nie, nie chcę. Ale ten pseudo trener musiał dostać nauczę za 100 okrążeń na rękach. Pamiętasz jaki byłeś wtedy wściekły? Ja zrobiłam tylko 60, a ty i Naruto zrobiliście aż 120 nadrabiając moje. To było głupie z waszej strony, mogłam potem przecież zrobić 240 pompek. Przez tydzień razem z Naruto nosiliście bandaże na rękach
-Ty też-wytknął-Poza tym musieliśmy to zrobić, bo twoje nadgarstki wyginały się w nienaturalny sposób. To było śmieszne w jakimś-tam stopniu
-Ale bolało jak diabli-jęknęłam-Sasuke...-przeciągnęłam rozkosznie
-Tak?-wspięłam się na palce i zbliżyłam do jego ucha
-To tak seksownie brzmi-szepnęłam zmysłowo i przygryzłam jego małżowinę uszną-Proszę nie gniewaj się na mnie
-Sakura!-zawołała Ino-Sakura szybko!
Musnęłam przelotnie jego usta po czym odbiegłam, zostawiając go zszokowanego. Ino oprócz wołana, machała na mnie ręką. Kiedy byłam wystarczająco blisko szarpnęła mnie za rękę przez co straciłam na chwilę równowagę, jednak z pomocą Ten szybko ją odzyskałam
-Co wam przerwałam?-zaszczebiotała-Mam na dzieję, że nic ważnego. Karin była już tak wściekła, że przeklinała na ciebie ale...Saku chyba ktoś do ciebie-wskazała za brunetkę wchodzącą do sali
Podchodziła do nas sekretarka i zarazem najlepsza przyjaciółka mojej ciotki. Jak zwykle była zabiegana i do jasnej anielki, czemu ciągle zabiera ze sobą tą świnkę?!
-Coś się stało Shizune?-spytałam kiedy ta podbiegła do nas-Pewnie Tsunade dzisiaj nie wróci bo musi zostać dłużej...-westchnęłam, nie lubiłam kiedy ciotka tak późno wraca. Zawsze może ktoś ją napaść i okraźć
-Oh nie!-krzyknęła nagle-Kazała mi przekazać, że masz się powoli zacząć już pakować bo wyjedziecie parę dni wcześniej, gdyż chciała skoczyć na zakupy do Mediolanu
-Wyjeżdżasz?-spytała ciekawska Ino-Na długo?
-Niecałe dwa miesiące-wzruszyłam ramionami-Powiedz jej, że się na to nie zgadzam ale ona i tak mnie nie posłucha. Tak więc do zobaczenia Shizune, bo ty tez z nami jedziesz? Prawda?
-Hai!-skłoniła się lekko po czym szybko, a wręcz biegiem opuściła szkołę
-Że na ile?!-krzyknęła rozjuszona Tenten
-Gdzie?!-ryknęła Hinata
-Dlaczego?!-Ino złapała mnie za ramiona-Właśnie wróciłaś i już wyjeżdżasz?! To nie normalne!
-Ciszej troszkę-mruknęłam-Jadę na dwa miesiące do Kyoto, bo moja ciotka musi zmienić główną siedzibę. A z tego, że jej się to nie podoba jedziemy tylko na dwa miesiące
Nagle przed oczami zauważyłam czerwone włosy, po chwili ktoś zadał mi siarczystego policzka. Zachwiałam się i upadłam tyłkiem na podłogę, nade mną pochylała się Karin
-Jak śmiesz głupia dziwko?!-wydarła się, a wszyscy zwrócili uwagę na naszą dwójkę
Wkurzyłam się i to mocno. O co jej chodzi?! Jakaś powalona! Kto normalny podchodzi i uderza go w twarz?! Słyszałam krzyki moich przyjaciółek, za to ona jak gdyby nigdy nic kopnęła mnie w brzuch. Odleciałam na parę metrów i chyba mi coś uszkodziła bo krew poleciała mi z ust. Chwyciła mnie za włosy przez co moja gumka pękła i po raz kolejny uderzyła mnie w twarz. Pod wpływem jej mocnego uderzenia poturlałam się parę metrów dalej. Jej kpiący, irytujący śmiech rozniósł się po sali. Wokół nas utworzyło się kółko gapiów. Widziałam jak Naruto powstrzymywał Sasuke od podejścia do niej. Tak samo Hinata wiedząc co za chwilę się stanie, trzymała Ino i Ten przy sobie. Zaśmiałam się, a Karin spojrzała na mnie jak na idiotkę. Leżałam twarzą do ziemi więc, nie mogła zobaczyć mojego wściekłego spojrzenia
Nikt nie wiedział o co chodzi. Ja też, a znając Sakurę i jej temperament, zabroniłam dziewczyną interweniować. Haruno zaśmiała się psychopatycznie po czym podniosła się z ziemi. Jej szaleńczy wzrok i kpiący uśmiech w połączeniu z krwią wypływającą z jej ust oraz brwi, czyniło ją niebezpieczną
-Demon-powiedziałam cicho ale dziewczyny oraz Naruto i Sasuke stojący obok usłyszeli-Zaraz się dowiecie czemu ma taką ksywkę
Kiwnęli głową na znak, że się zgadzają. Przełknęłam rosnącą w gardle gulę, która uniemożliwiała mi oddychanie, westchnęłam i zacisnęłam rękę w pięść
-Nie daj się Sakura-szepnęłam do siebie
Różowo włosa odgarnęła pasmo włosów z twarzy i spojrzała wyzywająco na Karin. Po chwili, już podduszała czterooką przy ścianie, był to tak szybki ruch, że nikt go nie zauważył. Uderzyła ją brutalnie w twarz i dało się słyszeć dziwny trzask kości. Jeżeli Od tego uderzenia palce Sakurze nie wypadły, to był to nos okularnicy. Ponowiła atak w brzuch, a Karin jedynie krzyknęła z bólu. Psychopatyczny, kpiący uśmiech i szalone szmaragdowe oczy patrzyły na wystraszoną twarz Karin. Sakura zaśmiała się i zacisnęła rękę mocniej na szyi czerwonowłosej. Czarnooka nie była w dobrym położeniu, szczególnie że nawet nie dotykała stopami ziemi, tylko dyndała w powietrzu. Drabinki na ścianie wbijały się jej w plecy, a przed nią stał Demon. Mimo tej krwi, szalonego wyrazu twarzy i brutalnej siły, Sakura wyglądała przepięknie. Na samym początku dostała ksywkę 'Demon', dopiero kiedy chłopcy zaczęli się nią interesować, a ONI zaczęli jej bronić jak księżniczkę. Więc wtedy przedłużyli jej przezwisko o jedno słowo. Księżniczka Demonów. Tak zwracali się do niej wszyscy, tylko jej bliscy przyjaciele do których się zaliczałam używali jej imienia, bądź zdrobnienia typu: Saki, Saku. Lub bezpośrednio używali nazwiska. Jedynie ja zwracałam się do niej Księżniczko. Teraz się jej boję, ale dalej mam do niej ogromny podziw i szacunek. Jej włosy idealnie kontrastowały z czarną bluzką i złotym napisem 'Demon'. Ja się dziwie gdzie my znalazłyśmy te idealne opisujące nasze charaktery bluzki. Na mojej widnieje wielki napis 'Shy', Ino ma 'Sexy', a Ten 'Brave'. Kolejny krzyk Karin przebudził mnie z letargu. Nikt się nie odzywał, na sali była idealne cisza przerywana co chwila rykami bólu czterookiej. Coś Haruno hamowało, było to widać. Gdyby chciała już dawno by ją zabiła, ale tego nie zrobiła. Na przeciwnej ścianie było ogromne lustro, przez co odbijała się blada twarz czerwonowłosej i plecy Sakury. Każdy czekał, nikt nie wiedział na co, ale czekał. To z każdą chwilą staje się coraz bardziej niebezpieczne, któraś z nich może stracić życie, a ja nie mam zamiaru na to patrzeć. Ino chyba myślała podobnie, bo wyszła z koło i podeszła pewnie do pleców Haruno. Nie wytrzymałam już nerwowo, deja vu jakie teraz przeżywam jest nieprawdopodobne. Poczułam na policzku mokrą ciecz
-Sakura-powiedziała łamiącym się głosem-Proszę cię...Już dość... Już wystarczy...
Różowo-włosa nie odrywając ręki od szyi Karin spojrzała przez ramię na Ino
-Sakura-łamiący się czyjś głos usłyszałam tuż za mną-Proszę cię...Już dość...Już wystarczy...
Spojrzałam na nią przez ramię. Czy ta blondynka to Ino? Przeniosłam czujnie wzrok na Hinatę. Poczułam dziwne ukłucie w sercu widząc jej łzy, lekko poluźniłam ścisk na szyi Karin, ale całkiem ręki nie zabrałam. Hinata wysunęła się na przód i stanęła bliżej niż Ino. Wyciągnęła rękę i przez chwilę miałam wrażenie, że mnie uderzy, jednak nic takiego nie nastąpiło. Odgarnęła moje włosy z twarzy i szepnęła dwa słowa, które zawsze działały
-Księżniczko wystarczy-uśmiechnęła się niewinnie
Obróciłam głowę w kierunku Karin i zobaczyłam jej zmasakrowaną twarz. Zdezorientowanym wzrokiem spojrzałam na Sasuke i Naruto, który patrzyli na mnie z nadzieją
-Dasz radę Saki-szeptał do siebie blondyn-Wierzę w ciebie
Czarne tęczówki Uchihy działały identycznie jak Hinata-Uspokajająco. Zwróciłam znów wzrok na Karin, puściłam ją i odskoczyłam na bezpieczną odległość. Obiecałam i znowu złamałam słowo. Podeszłam do Hinaty i tym razem patrzyłam w jej oczy. Wytarłam krew płynącą z moich ust i delikatnie przetarłam pęknięty łuk brwiowy
-Wybacz-powiedziałam pewnie-Miałaś już tego nigdy nie oglądać, znowu cię zawiodłam ale...-przerwała mi. Rzuciła mi się na szyję i przytuliła z całych sił, jej łzy kapały na moje włosy i plecy oraz na ramię. Objęłam ją delikatnie i ukryłam twarz w jej granatowych włosach
-Jesteś silna-szepnęła mi do ucha przez łzy-Bardzo silna, kiedyś ledwo nos łamałaś i to za czwartym uderzeniem, a teraz już się udało za pierwszym
-Wtedy miałam 12 lat-mówiłam z uśmiechem-Teraz mam 16, to za kolejne 4 będę łamała nosy spojrzeniem. Sorki, ubrudziłam ci krwią bluzkę
Obie wybuchłyśmy gromkim śmiechem, a reszta patrzyła na nas jak na idiotki
-Mam okropne wrażenie, że to się kiedyś już stało-uśmiechnęłyśmy się będąc dalej w uścisku i w tym momencie do sali wpadł wychowawca i pseudo nauczyciel w-f'u
-Znowu się pobiłyście?!-jęknął Kakashi nie patrząc na nas, jednak podchodząc bliżej zaszczycił wszystkich spojrzeniem. Odkleiłam się od Hinaty i stanęłam przed nim razem z Karin-Jezu teraz to wygląda gorzej...O co poszło tym razem?
-Tak całkiem szczerze?-spytałam na co skinął głową-Sama nie mam pojęcia. Gadałam z dziewczynami, a ona się na mnie rzuciła z wrzaskiem 'Jak śmiesz głupia dziwko!'-usiłowałam naśladować naturalnie skrzeczący głos czterookiej ale wyszła z tego tylko kaczka srająca w deszczu-Niech zgadnę...Do dyrektorki?
-Z kolejnej szkoły chcesz wylecieć Haruno?-pokiwał mi palcem przed nosem niczym matka karcąca dziecka za zapierniczenie ciastek
-Jeszcze z żadnej nie wyleciałam-westchnęłam-Dobre oceny i względy u wielu nauczycieli mi pomogły
-Święta racja!-krzyknął czerwonowłosy, który wszedł do sali-Gdyby nie to, to już 17 razy musielibyśmy zmieniać szkołę!
-Sasori!-pisnęłam i podbiegłam do chłopaka-Jest reszta?
-Oczywiście!-do sali weszła reszta chłopców, a ja każdemu po kolei zawiesiłam się na szyi
Wskoczyłam Gaarze na barana. Chłopcy zaśmiali się i podeszliśmy do nauczyciela, który wyglądał na zdziwionego. Hidan zabrał na bok Hinatę i Ino, dziękując im i pewnie podrywając na jakieś sprośnie teksty. Zboczeniec. Po chwili białowłosy wrócił z wielkim uśmiechem, podbiegł do nas i poczochrał moje różowe włosy
-Hej!-jęknęłam przeciągle bijąc go w rękę ze śmiechem-Co cię napadło?
-Złamała jej nos za pierwszym ciosem!-zaświergotał jak podniecona nastolatka-Ostatnim razem były 4. Rozumiecie?! Za pierwszym! Musiałaś jej nieźle przypierniczyć kotku!
-Tak jakby-zaśmiałam się nerwowo, drapiąc w tył głowy-Ale ona tez mi nie była dłużna. Mam potłuczone żebra i pęknięty łuk brwiowy
-Skąd to wiesz?-Naruto podszedł do nas razem z Sasuke, Ino, Hiną, Kibą i Tenten
-Uwielbia medycynę-machnął lekceważąco czerwonowłosy-Umie nastawiać kości, robić jakieś zioła lecznice. Trucizny i zna ciało ludzkie jak własną kieszeń. Czasem jest przydatna
-Czasem?!-ryknęłam zirytowana-Kto ci ostatnio zioła uspakajające robił? No kto?! No ja, więc się nie odzywaj! A tak poza tym ich kręci to jak jednym ciosem potrafię ogłuszyć człowieka, przez co traci przytomność
-Nie wierzę!-zaśmiał się Kiba-Zademonstruj!
-Niby na kim?-Ten uderzyła go w głowę-Hej co mamy później?
-Chemie, a co?-spytała zaciekawiona Ino
-Pokaż na mnie-zgłosił się Deidara-Ma mnie pytać, a nie umiem
-Jak chcesz-wzruszyłam ramionami i podeszłam go od tyłu
Sprawdziłam odpowiedni kąt i zamachnęłam się. Kiedy uderzyłam ten przez chwilę jeszcze stał na nogach
-I co?-zapiszczał właściciel Akamaru-Nie umiesz
Pstryknęłam palcami i nagle Deidara wylądował nie przytomny na podłodze, ONI przybili mi piątki i czochrali włosy. Widziałam jak patrzą krzywo na Sasuke, a on za wszelką cenę stara się tego unikać. Troszkę krępująca sytuacja. Chwyciłam Pein'a i Gaarę za ramiona, reszcie Flying Dragon (oprócz nieprzytomnemu Dei'owi) mruknęłam 'Musimy pogadać. Teraz!' Odeszliśmy na drugi koniec sali, żeby nikt nam nie przeszkadzał. Rozejrzałam się i jedyne spojrzenie, które na sobie czułam należało do Sasuke
-Co jest?-spytał Hidan kiedy zrobiliśmy kółko. Chwyciliśmy się na plecach i pochyliliśmy, tak jak drużyny sportowe
-Chodzi o wasz stosunek do Sasuke-powiedziałam twardo-Misję przejęła Konan, wy już nic do niego nie macie...Poza tym ja mu ufam
-Głupia jesteś-prychnął Sasori-Jak ty możesz mu ufać? Czyli jednak obawy Gaary się spełniły?-kiwnęłam speszona głową-Nasza księżniczka się zakochała
-Musicie być dla niego mili! I nie patrzcie na niego jak na E.T!-powiedziałam już zła
-Nie ma mowy!-warknął Pein-Od czasów twojego ostatniego chłopaka nie...
-Zamknij się!-krzyknęłam wściekła burząc koło-Dalej mogę obić wam gęby idioci! Chłopaki ja po prostu chcę normalnie żyć! Miałam z tym skończyć już dawno ale nie potrafiłam was zostawić!
-My ciebie też kochamy kotku-kolejny raz Hidan poczochrał mi włosy. Co mu odwaliło?! I co on ma z tymi kotami?! Jakaś trauma z dzieciństwa czy co?
-Ja dalej się na to nie zgadzam- powiedział twardo obecny przywódca
-Pein proszę cię-przytuliłam się do niego-Wiem, że wszyscy chcecie mnie chronić. Ale jak tak dalej będzie to będę dziewicą do końca życia! Muszę kiedyś zaszaleć! Ale no wiesz sama!-jęknęłam patrząc błagająco na niego-Hej! W innym wypadku zamieszkam u ciebie w piwnicy i będę ci pierdzieć na kanapę, a twojej dziewczynie będę mówił jak to myślałeś, że Kisame to delfin!
-Dobra przekonałaś mnie!-powiedział podnosząc ręce w geście poddańczym
-A mnie nie-powiedział spokojnie Gaara
Odwróciłam się na pięcie w jego stronę i podeszłam do niego powoli. Pocałowałam go w policzek szepcząc na ucho
-On i tak umrze-zaśmiałam się szatańsko-Jak chcesz będziesz mógł strzelić pierwszy
Skinął głową na znak zgody i wróciliśmy do moich przyjaciół. Jednak ja zostałam wezwana do Kakshi'ego i razem z Karin poszłyśmy do dyrektorki
-A pamiętasz Hinata jak pierwszy raz połamała komuś kości?-zaśmiał się Sasori, spojrzałam na niego z rozbawieniem, ale reszta była zdziwiona-A to wy nie wiecie? Z Haruno to kiedyś niezłe ziółko było!
-Było?-zaśmiałam się-Dalej jest, tyle że silniejsze! A pamiętasz jak zaczęła bić się z tym złodziejem co nas wtedy napadł u mnie?
-Ta, to było dobre-przypomniał sobie Gaara-Szczególnie, że wygrała i jeszcze zabrała mu portfel
-Ściemniacie!-zaśmiał się Kiba-Ale opowiedz jak po raz pierwszy kogoś uszkodziła
-Deidare?-zarechotał Hidan-To było chyba najlepsze, ale tylko miał tylko zwichniętą kostkę. Miała wtedy napięcie przed miesiączkowe i przyszliśmy do niej. Jak zwykle dała mnóstwo żarcia i w tym były ulubione ciastka Sakury oraz Deidary. Kiedy zabrał jedno ona tak się wpierniczyła, że go ze schodów zrzuciła
-Boże pamiętam!-zaczął zwijać się ze śmiechu Sasori- A potem mu je zabrała i zjadła! I ta jej mina!-zrobił wkurzoną minę z nutką naburmuszenia
-A kogoś tak poważniej?-spytała ciekawie Ten, a mnie przeszły dreszcze na samo wspomnienie
Młoda Sakura Haruno licząca zaledwie 12 lat przygwoździła, rówieśnika z klasy o czerwonych włosach i piwnych oczach do ściany w sali gimnastycznej. Wokół niej stała reszta osób i w milczeniu oglądali bójkę. Marco przed chwilą znowu upokarzał nieśmiałą Hinatę. Młoda Hyuuga stała za wściekłą Haruno. Widziała jej zamglone oczy i uśmiech szaleńca. Sakura zaśmiała mu się perfidnie w twarz i uderzyła pięścią. Charakterystyczny trzask i chłopak ma złamany nos. Coraz mocniej podduszała chłopaka. Przed tłum wyszedł Deidara, który trząsł się ze strachu
-Sakura-powiedział drżącym głosem-Proszę cię...Już dość...Już wystarczy
Ona odwróciła się w jego stronę z perfidnym uśmiechem, jednak ten zszedł kiedy zobaczył Hinatę, tuż przed sobą. Szalone, szmaragdowe oczy przestały wydawać się psychiczne
-Księżniczko...Wystarczy-uśmiechnęła się lekko granatowłosa
Sakura odsunęła się od Marco i podeszła do Hyuugi. Spuściła głowę i wytarła krew płynącą z jej ust. Po szaleńczym wyrazie nie było już śladu, teraz jej twarz była pusta. Nie wyrażała żadnych uczuć
-Hinata...Ja...-odetchnęła-Ja obiecuje ci, że już nie będziesz musiała patrzeć na coś takiego. Będę się pilnować...Ja...Nie chciałam abyś cierpiała. Wybacz mi Hinata
-Zawsze ci wybaczę-białooka przytuliła delikatnie różowowłosą, a ta wtuliła się w jej ramię
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz