-Zapraszam wszystkich uczniów na apel!-rozbrzmiał głos dyrektorki z radiowęzła, niosąc się echem po opustoszałych korytarzach
Na żadnym z holi, czy w klasie nie było żywego ducha. Jednak na dworze było gwarno i parno. Wszyscy bowiem uczniowie zmierzali do auli, w której miał się odbyć jakże ważny apel. Nauczyciele mieli spore problemy z upilnowaniem uczniów, gdyż ci gdy znaleźli swoich znajomych z innych klas natychmiastowo mieszali się ze sobą. Tak było i z nami. Damskie grono, do którego zaliczało się pięć dziewcząt szło taranując innych uczniów
-A-pel?-przesylabizowała po raz kolejny różowowłosa-Co to apel?
-To takie upierdliwe coś-westchnęła Sbakun-Siedzisz przez nie wiadomo jak długo, na nie wiadomo jak twardym krześle i słuchasz nie wiadomo jak bardzo nudnego paplania dyry
-Um...Rozumiem-odparła po chwili, musiała bowiem minąć jednego ze starszych chłopaków-I to tyle?
-Tak-skinęła głową Mitsashi-Zamiast się uczyć ona będzie nawijała o jakiejś wycieczce, która nigdy się nie odbędzie
-A może chodzi o ten bal-zasugerowała nieśmiało Hyuga
-Ty to masz łep Hina-zaśmiała się blondynka czochrając głowę przyjaciółki o granatowych włosach-Jeżeli masz rację idziemy potem na zakupy
Skinęły głową, po czym rozdzieliły się gdyż Kakashi wołał swoich podopiecznych. Po raz pierwszy idę na apel, na bal nie. Był przecież ten w czwartej klasie, chociaż nawet wtedy nie miałam na dobie sukienki. Jako jedyna z dziewczyn byłam ubrana w przetarte rurki i zwykłą białą bokserkę. Pasowało mi to, zawsze wolałam się wyróżniać, więc jestem dozgonnie wdzięczna matce naturze za unikatowy kolor włosów. Chwyciłam Ino oraz Hinatę pod ramię i idąc pomiędzy nimi słyszałam wiele dziwnych rozmów starszych uczniów. Kiedy mijałyśmy grupy dziewczyn głównym tematem plotek był Sasuke Uchiha
-Jakiż on przystojny-słyszała na prawo i lewo-Jakiż to on wspaniały!
-Możecie przestać?!-warknęłam kiedy usłyszałam jego nazwisko po raz kolejny-Przecież nie jest jakimś Bogiem! To tylko zwykły człowiek, któremu Bóg dał przystojną mordę, nic więcej!
-A ty to kto?-spytała Masashi, szkolna Barbie-Ty nie jesteś tą dziewczyną, którą niedawno rzucił dla twojej koleżanki?-zagotowało się we mnie-Czekaj, jak ci było?
-Haruno-wysyczałam przez zaciśnięte zęby-Po pierwsze: Ja i Sasuke nigdy nie byliśmy razem. Po drugie: Jeżeli myślisz, że jeden spacer sprawi, iż on i moja przyjaciółka są razem to szczerze ci współczuje. Jak można było posłać tak mało inteligentną istotę do takiej szkoły?-warknęłam z nutką ironii-Po trzecie: Nie gadam z dziewczynami, które...-w tym momencie na moich ustach pojawiła się czyjaś dłoń. Nie pozwalała mi mówić i specjalnie oddychać, więc szybko podniosłam głowę i kiedy doszło do mnie czyja to ręka odepchnęłam ją mocno-Co ty robisz?!
-Chodź-rzekł sucho
-O nie!-machnęłam mu palcem przed twarzą-Jeżeli myślisz, że jestem na każde skinienie twoją Uchihowką dłonią to grubo się mylisz! Nie jestem jakąś masochistką, nie chcę cierpieć!
Warknęłam wściekle i odwróciłam się na pięcie. Kiedy doszedł do mnie sens mojej wypowiedzi samotna łza pokazała mi się w oczach
-Sakura...-zaczął zmęczony-Proszę cie, stój. Zaczekaj...-przerwałam mu
-Na ciebie?-prychnęłam-Czekałam zbyt długo, po wizycie Konan. Miałeś przyjść, ale nie zrobiłeś tego. Jasno dałeś mi do zrozumienia, że masz mnie w głębokim poważaniu. Nie chcę być gorsza, nigdy nie chciałam
-Ja...-zaciął się-...Ino mi groziła, nie chciała abym się do ciebie zbliżał
-No proszę cię-odwróciłam się w jego stronę śmiejąc się kpiąco-Od kiedy ty się Ino słuchasz? Właściwie co ci tak na tym zależy żebym została? Przecież nie jesteśmy razem i nigdy nie byliśmy
Prychnęłam i tym razem odeszłam nie czekając na jego reakcję. Jednak po chwili poczułam szarpnięcie za rękę. Mimowolnie musiałam się zatrzymać, a co gorsza odwrócić. Tak myślałam, przede mną stał czarnooki
Kiedy zobaczyłem jej oddalającą się sylwetkę i falujące za nią różowe włosy, dotarło do mnie że powiedziała to tak iż zabolało. Trafiła w mój czuły punkt, bo nienawidzę kiedy ktoś używa tej samej broni co ja. Do tego zraniła mnie jakby ostrym nożem. Już rozumiem gościa, który powiedział: "Mowa jest źródłem nieporozumień", całkiem cwany z niego ludzik skoro powiedział taką mądrość. Wkurzony ruszyłem za nią, chwyciłem za jej nadgarstek i korzystając z siły nabytej w Coście szarpnąłem ją w moją stronę
-Więc czemu się tak wkurzasz?-powiedziałem kpiąco-Czemu ciągle uciekasz? Czego się boisz?
Zamachnęła się, jednak w ostatnim momencie złapałem jej dłoń, gdybym jednak tego nie zrobił oberwałbym porządnie. Uśmiechnęła się przebiegle więc przybrałem ten sam wyraz twarzy
-Bo Konan to moja przyjaciółka i nie chcę żebyś ją krzywdził-przechyliła lekko głowę w bok-Czemu uciekam? Spostrzegawczy jesteś Uchiha...Jako prawie jedyny zauważyłeś, że na siłę nie wracam do tego co było. A czego się boje? Burzy z piorunmi
-Nic, a nic nie rusza cię fakt, że Ino widziała mnie z Konan?-spytałem lekko zirytowany
-A więc to tu cię boli-zaśmiała się dźgając mnie palcem w klatkę piersiową-Chcesz żebym była zazdrosna! Wybacz nie ze mną te numery, nie jestem typem dziewczyny, która wraca na kolanach żeby prosić o kolejną randkę, kolejny pocałunek. A teraz jeżeli pozwolisz-wyszarpała drugą rękę-Pójdę już, Kakashi nie może czekać
Pocałowała mnie przelotnie po czym odbiegła nie przejmując się, że gdy tak śmiesznie skacze widać jej tyłek. Jak można być tak dziwnym jak Haruno? Dla niej nie ma żadnych problemów- nienormalna
Stanęłam między brunetką, a Karin, którą objęłam ramieniem po przyjacielsku. Ona odwzajemniła gest
-Sasuke jest upierdliwy-zaśmiałam się z jej miny-Tylko nie bądź taka nachalna
Wybuchnęłyśmy śmiechem, widząc zdziwionych uczniów i nauczycieli. O naszej nienawiści i wojnie między nami wiedziała cała rada pedagogiczna jak i cała szkoła. Teraz każdy jest zdziwiony nagłą zmianą. No tak teraz największą plotką będą przypuszczenia dlaczego to się pogodziłyśmy. A znając uczniów, mogę być pewna że wymyślą coś niestworzonego. Mam ich w głębokim poważaniu, tak jak Uchiha mnie. Ruszyliśmy na aule, oraz zajęliśmy miejsca klasami. Co się cackać będę? Usiadłam koło Naruto i Kiby. Po lewej stronie blondyna usiadł czarnowłosy. Posłałam mu śmiech po czym usłyszeliśmy głos poczciwej staruszki
-Kochani uczniowie! Pod koniec tegoż tygodnia, czyli w piątek odbędzie się bal!-po sali przeszły brawa i piski zachwyconych dziewczyn-W ten dzień nie ma lekcji! Oraz wstęp obowiązkowo wraz z osobą towarzyszącą! Panie Inzuka czy coś się stało?-cała sala zwróciła się do bruneta, który stał na krześcle
-Mam pytanie-powiedział nerwowo, po czym zwrócił się do blondynki siedzącej rząd przede mną-Ino...Czy pójdziesz ze mną na bal?
Po sali przeszły westchnięcia, okrzyki oburzenia i brawa. Yamanaka cała czerwona siedziała z szeroko otwartą buzią. Spojrzała na mnie, a ja szybko skinęłam głową, na znak aby się zgodziła
-D-Dobrze-zająkała się po chwili-Pójdę z tobą Kiba
Inzuka zawył niczym pies, a po sali przeszła kolejna fala braw. Zeskoczył z krzesła i przytulił rumieniącą się niebiekooką
-Hinatka idziesz ze mną!-krzyknął ze łzami wzruszenia Uzumaki-Jesteś tylko moja!
I tym sposobem Hinata Hyuga zemdlała. Naruto przeraził się, jednak to Tenten poszła z nią do higienistki. Jestem ciekawa kiedy przejdzie jej ten głupi nawyk. Widziałam jak Lee na mnie patrzy, bałam się tego wzroku. Westchnęłam i przeczesałam moje włosy. Uchiha patrzył w przestrzeń, jakby zastanawiał się co zrobić. Jedno wiem- Jeżeli mnie nie zaprosi, to nigdzie z nim nie idę. A może zrobię wszystkim zaskoczenie i pójdę z Dei'em? Usłyszałam nienaturalnie wysoki pisk. Wychyliłam się w prawo, gdyż ucieszony Kiba mi zasłaniał. Z wrażenia otworzyłam usta
-Masashi czy...-przerwałam mu krzykiem
-Czy ciebie do końca popieprzyło?!-warknęłam doskakując do niego-Hidan ogarnij się!
-Dobra, dobra-machnął na mnie ręką ale wstał z podłogi-To Masahi pójdziesz ze mną na ten bal?
-Że jak?!-ryknęłam razem z Deidarą, który zmaterializował się koło nas
-Kocie nie bądź zła-poczochrał moje włosy. Przysięgam, jeszcze raz to zrobi to mu tą rękę odgryzę-Znasz mój plan
Szepnął mi na ucho. Prychnęłam i wróciłam na moje miejsce. Bowiem plan Hidan'a był szowinistyczny i chamski, zupełnie jak on. Chce ją przelecieć, dla niego każda dziewczyna to obiekt rozładowania emocji seksualnych. No każda, oprócz mnie. Mojego drugiego ex, sam wypędził. I ja się dziwie, że jestem sama. Ukryłam twarz w dłoniach po czym z głośnym westchnięciem odchyliłam ją do tyłu. Nie wiem co ze sobą zrobić
Puściłam się szaleńczym biegiem w stronę wyjścia ze szkoły. Było w miarę ciepło więc sweter zostawiłam w szafce, nawet nie przebrałam się z mundurku
-Kuso-przeklnęłam pod nosem pchając ciężkie drzwi szkoły-Już jestem spóźniona!
Przebiegłam przez szkolny parking i pobiegłam dalej. Mam szlaban na motor i auto, więc do domu ciotki muszę dobiec. Później mam nie całe pół godziny na ogarniecie się bo razem z dziewczynami idziemy na zakupy. Poprawiłam plecak i przyśpieszyłam, po paru minutach szaleńczego pośpiechu usłyszałam za sobą trąbienie. Dalej biegnąc odwróciłam tylko głowę. Westchnęłam widząc czarne auto Ferrari 599 GTO. Nie zatrzymałam się
-Sakura do cholery!-krzyknął
-Śpieszę się!-warknęłam biegnąc coraz szybciej-Daj mi spokój Uchiha!
-Podwiozę cię-wbiegłam na ulicę, na której zatrzymało się czarne auto
Obiegłam je i wskoczyłam od strony pasażera. Przez chwilę poganiałam go i narzekałam, że się spóźnię, jednak po chwili rozmowa przeszła na normalny tor. Byłam i tak już parę minut do tyłu więc, niczym gepard muszę ogarnąć się i pobiec do centrum handlowego. Zatrzymaliśmy się przed domem Tsunade, jednak Uchiha włączył blokadę drzwi
-Sasuke ja na prawdę nie mam czasu-jęknęłam patrząc na niego błagalnie-Jestem już spóźniona. Ino mnie zabije, jak dzisiaj przeze mnie nie wybierze sobie idealnej sukienki na ten cholerny bal!
-Uspokój się-westchnął-Ile czasu zajmą ci twoje obowiązki?
-Nie wiem-machnęłam ręką-Może jakieś piętnaście minut-spojrzałam na niego podejrzliwie-A co?
-Za piętnaście minut będę tu na ciebie czekać-powiedział odblokowując moje drzwi-Umówiłem się z chłopakami w galerii, podwiozę cię
-Dzięki!-rzuciłam mu się na szyje, po czym szybko wybiegłam z auta kierując się w podskokach do domu-Już jestem!
Krzyknęłam zrzucając buty po czym biegiem wpadłam do mojego pokoju. Plecak znalazł swoje miejsce na podłodze. Prysznic zajął mi tylko 9 minut, więc mogłam sobie pozwolić na odświeżenie mojego lekkiego makijażu. Niczym strzała wbiegłam do mojej garderoby. Pierwsze lepsze ciuchy okazały się być w sam raz na duuuże zakupy. Bluza bez kaptura w biało-czarne poziome pasy, błękitne rurki i różowe trampki, które razem z torebkę przewieszaną przez ramię w kolorze pasującym do spodni i butów, wyciągnęłam z osobnej szafki. Moje włosy spięłam w koński ogon wypuszczając parę pasm włosów, które opadły na moją twarz. Chwyciłam portfel i telefon, klucze do domu i wrzucając je do torebki zbiegłam po schodach. Skierowałam swe szybkie kroki do gabinetu ciotki
-Ciociu idę na zakupy z dziewczynami-powiedziałam w wejściu-Wiesz trzeba kupić jakąś sukienkę na bal
Dała mi kolejne banknoty, które umożliwiły mi zakup dodatkowych rzeczy. Cmoknęłam Tsunade w policzek, również pożegnałam się miło z Shizune, która praktycznie u nas mieszkała. Była w domu blondynki prawie cały czas, załatwiała jakieś dokumenty, ogarniała przeprowadzkę lub po prostu dla dotrzymania towarzystwa nałogowej hazardzistki. Wyszłam przed dom, czarne Ferrari już na mnie czekało. Zaśmiałam się i podążyłam w jego stronę
Jechaliśmy w przyjemnej, acz niekomfortowej atmosferze. Ciągle nie wiedziałem jak rozmawiać z Haruno, a ona nie zdawała bądź nie chciała zdawać sobie sprawy, że musimy poważnie porozmawiać. Tylko o czym?
-Musisz mieć coś po jakimś członku rodziny-zaśmiałem się-Nie możesz być po nikim
-Ta, dusze hazardzisty po Tsunade-zachichotała-Załóżmy się o coś Uchiha!
-Niby o co?-zapytałem z uniesioną brwią-Ja pasuje na starcie
-Ha!-krzyknęła niespodziewanie-Tak myślałam, Itachi już dawno stawiałby warunki...
-Zgoda-powiedziałem pewny swego-Jeżeli wygram idziesz z wybraną osobą na bal
-A jeżeli ja wygram pójdziesz na bal z Karin-posłała mi triumfalny uśmiech-Ale ma on się skończyć pocałunkiem na środku sali do wybranej przeze mnie muzyki
-Kuso...-przekląłem pod nosem-Zgoda, a oto nasz zakład. Jeszcze dzisiaj masz zaśpiewać przed wybranym przeze mnie człowiekiem piosenkę I Really Like You, ale CAŁĄ
-Okej-zaśmiała się opadając w fotel-Ale się pośpiesz, bo Ino mnie zabije
Uśmiechnąłem się pod nosem. Ukradkiem spojrzałem na jej spokojną twarz, była bardzo ładna. Trudno było mi to przed sobą przyznać, ale była naprawdę piękna. Uśmiechała się w specyficzny sposób, od którego inni też się uśmiechali. Jej radosne oczy, niedawno jeszcze gasnące w z każdym dniem, zbliżającej się rzeźni. Przez chwilę myślałem, że o wszystkim wie, ale tak na pewno nie było. Jej szmaragdowe oczy miały w sobie pewien błysk, który widziałem dopiero kiedy patrzyła z tym swoim zwycięskim uśmieszkiem. Było to coś na rodzaj odwagi i promieniującej pewności siebie. Przy tej swojej całej brutalności była bardzo kobieca i w brew pozorom delikatna. Bo chwili przyłapała mnie na patrzeniu się w jej twarz
-Patrz na drogę, a nie na mnie-lekki uśmiech i rumieniec dodawał jej uroku-Spowodujesz wypadek, a wtedy moja ciotka wykastruje cię nożyczkami do paznokci
Przestraszony groźbą skupiłem się jedynie na drodze. Po paru minutach byliśmy na miejscu
Podziękowałam chłopakowi szczerym uśmiechem i razem poszliśmy przed wejście, gdzie stała grupa osób. Wyciągnęłam rękę w górę i stając na palcach pomachałam do dziewczyn
-Spóźniłaś się 5 minut!-warknęła wściekła Yamanaka
-Spokojnie świnio, ze szkoły szłam z buta bo po skasowaniu mojego Porshaka muszę czekać na jego naprawę
-A co z motorem?-spytał przebiegle Uzumaki
-Tsunade powiedziała, że motoru do kasacji nie odda, ale muszę sobie troszkę poczekać, aż na niego wsiądę-odgarnęłam włosy z twarzy i podeszłam do Naruto-Jutro wieziesz mnie do szkoły
-Nie ma bata Sakurcia-poczochrał moje włosy-Uciekamy razem z Hinatą na...
-Nie kończ!-przeniosłam wzrok na całą czerwoną Hinatę, po chwili wszyscy oprócz dwójki zakochanców wybuchnęli śmiechem
-Dobra chłopaki-opanowała się pierwsza Temari-Widzimy się tu za 5 godzin
-Że co?!-krzyknęli-Po co my?
-Idioci-warknęła-Przecież ktoś będzie musiał nam za tragarzy robić. Mam racje dziewczyny?
-Taaak-zaśmaiłyśmy się-No to buźka
Weszłyśmy do ogromnego centrum handlowego, od razu poszłyśmy do naszych ulubionych sklepów. Jednak dopiero po trzecim zaczęły się poszukiwania sukienek. Ten znalazła pierwsza, gdyż od początku wiedziała co chciała. Temari wysłała sms'a do Shikamaru, którego treść mnie powaliła
NADAWCA
Temari
WIADOMOŚĆ
Mam ecru sukienkę, krawat wybierz w podobnym odcieniu. Kocham cię misiek ;*
Pierwsze gdzie poszliśmy to sklep sportowy, gdyż Kiba chciał kupić nowe buty. Zmierzaliśmy właśnie do siłowni, która była na najwyższym piętrze. Shikamaru dostał sms'a od Temari. Przynajmniej tak mi się wydaję
-Ja pieprze-westchnął-Czy któryś z was wie jaki to kolor ecru?
-Jaki?!-krzyknął Kiba-To w ogóle kolor? Mi się kojarzy z owadem
-Powalone są te baby-skomentował Naruto-Ja bym myślał, że to jakieś drzewo
-To taki trochę beżowy, a trochę biały-spojrzeli na mnie jak na kosmitę-No co?
-Skąd ty to wiesz?!-krzyknął szarpiąc mnie za kołnierz blondyn-Porwali naszego gbura Uchihe i dali jakiegoś pedała!
-Ja ci dam pedała!-uderzyłem go z pięści w głowę-Od Skury wiem debilu! Musiała mieć nowy szalik, sam wybierałem-wypiąłem dumnie pierś-I tego nie mówi się tak jak się pisze, tylko ekri
Naruto i Kiba padli na kolana i unosząc ręce i głowy ku dachu cztero-piętrowego budynku centrum i krzyczeli
-Tylko nie Uchiha Boże! On był jedyny normalny!
Prychnąłem, ale zaśmiałem się później na wspomnienie zakupów z różowowłosą
Dwójka przyjaciół, a nawet zdawało się wydawać że para zakochanych w sobie ludzi przechadzała się po rynku, w celu zrobienia zakupów. Los Angeles było zaśnieżone, a dziewczyna o zielonych oczach stwierdziła, że musi mieć nowy szalik. Czarnowłosy trzymał jej rękę zamkniętą w swojej, a po chwili schował ich szczepione dłonie w kieszeni kurtki zimowej. Poczuł mocne szarpnięcie, odwrócił głowę i zobaczył plecy różowowłosej, która uparcie ciągnęła go w stronę jednej w wielu witryn sklepowych. Przykleiła się do szyby i podziwiała wystawę zimowych kominów, szali i rękawiczek. Uśmiechnęła się do niego uśmiechem, który topił lodowce i weszli do niewielkiego sklepu. Miła sprzedawczyni widząca wcześniejsze zainteresowanie dziewczyny, już wyłożyła na blacie szale
-Sasuke zobacz jakie ładne!-wskazała wszystkie jednym ruchem ręki-Ale ty wybierz, który ci się najbardziej podoba
-Wszystkie są ła...-przerwała mu sójką w bok
-Przyłóż się do tego!-nakazała-Chcę nosić coś co ty wybrałeś. Więc okaż odrobinę zainteresowania i wybierz szalik idealny!
-No dobrze-przyłożył palec do brody, udając wielce zamyślonego. Wzrokiem spojrzał na każdy z osobna po czym wzrok przeniósł na swoją przyjaciółkę-Ten mi się podoba-wskazał palcem na wybrany przez siebie szal-Będzie do ciebie pasować
-W takim razie poproszę ten w kolorze ecru-uśmiechnęła się miło i przytuliła się do ramienia Sasuke
-Jakim?-zaśmiał się-Taki kolor w ogóle istnieje?
-To jest taki beżowy z białym-odebrała pakunek z rąk starszej kobiety i oddała go czarnowłosemu-Ubierz mi go
Uśmiechnęła się do niego tak uroczo, że nie mógł odmówić. Podniósł lekko jej głowę do góry i parę razy obwiązał szal w okół jej szyki. Ucałował ją w czubek głowy i zapłacił, przez chwile była oburzona faktem, iż nie mogła sama tego zrobić jednak po chwili dalej szli alejkami rynku
-Ekri-poprawiła go śmiejąc się po raz kolejny z jego nieudolnej próby wypowiedzenia tego-Eh faceci-westchnęła-Potrzebujecie zachęty. Jeżeli to powiesz, to dostaniesz buziaka i gorącą czekoladę albo... Nie! Ty nie lubisz słodyczy! Ale mogę ci zrobić herbatę z mlekiem i miodem!
-Ekri-powiedział śmiejąc się-A teraz nagroda...
Stanęła na palcach, bowiem była o półtorej głowy niższa. Przysunęła się do jego wystawionego policzka i kiedy miała dotknąć go ustami, on niespodziewanie odwrócił głowę. Trafiła na jego usta, uśmiechnęła się podczas pocałunku. Kiedy się od siebie odsunęli, powiedziała rozbawiona
-Jak dziecko, jak dziecko-poczochrała mu włosy-Chodźmy na herbatę!
-Jezzu Ino-jęknęłam kiedy blondynka wepchnęła do przebieralni kolejną dostawę sukienek-Dużo tego jeszcze?
-Hmm...A znalazłyśmy tą idealną?
-Mówisz jakby za mąż wychodziła-zaśmiała się Temari-Ciekawe czy ten leniuch wie jaki to kolor
-Na pewno nie-wystawiłam głowę zza kotary-Ale Sasuke tak, więc pewnie mu powie
-Skąd wie?-spytała zdziwiona Hinata-Naruto nie odróżnia różowego od czerwonego, a co dopiero ecru!
-Czego ty go uczysz?-zaśmiała się Mitsashi-Za niedługo będziesz z nim na smyczy chodziła. Albo będzie umiał w nocy wstać, żeby przesunąć szklankę z wodą, bo jej położenie nie będzie pasować Saku-wszystkie wybuchnęłyśmy śmiechem, po czym wróciłam do przebieralni
-Może i Ssuke jest troszkę pedantyczny, ale to urocze-odsłoniłam zasłonę, aby mogły zobaczyć jak prezentuje się w kreacji numer 13-A ta?
-Ino co ty jej wybierasz!-Temari uderzyła się otwartą dłonią w czoło-Chcemy żeby wyglądała jak księżniczka, a nie jak prostytutka!
Może i sukienka była dużo za krótka, bo ledwo zakrywała mi tyłek, a dekolt miała ogromny i nie czułam się w niej dobrze to pewnie Ino by ją sobie kupiła. Temari na chwile zniknęła i podała mi wybraną przez siebie sukienkę. Chwyciłam ją z lekką nadzieją, że może w tej nie będę wyglądała jak ladacznica. Rozpięłam suwak czerwonego skrawka materiału, który do teraz był na moim ciele. Wolałam nie widzieć się w niej w lustrze. Odstawiłam ją na wieszak i włożyłam na siebie delikatny błękitny materiał. Zapięłam zamek i poprawiłam włosy, które już od godziny spoczywały na moich ramionach. Odsunęłam czerwony materiał kotary i spojrzałam na dziewczyny, które nie mówiły nic
-Aż tak źle?-szybko przeszłam do miejsca gdzie było lustro-Idealna...
Dekolt w kształcie serca, bez ramiączek. Pod piersiami był czarny, cienki pasek z czarną kokardką, która miała złote wstawki. Od paska w dół sukienka miała wygląd niczym sukienka baletnicy. Pod cienką warstwą niebieskiego materiału był czarny. Sama sukienka sięgała troszkę przed kolano, a przy świetle mieniła się, jakby była posypana brokatem. Okręciłam się kilka razy w okół własnej osi
-Wyglądam dobrze?-spytałam dalej patrząc w lustro
-Dobrze to złe określenie-zaczęła Tenten-Wyglądasz bosko
-I olśniewająco!-pisnęła Hinata-Musisz ją kupić!
-Muszę przyznać wielkoczoła, że wyglądasz jak milion dolarów-zaśmiała się blondynka-Musimy już iść, chłopcy będą czekać
Szybko przebrałam się w ciuchy, które dzisiaj na szybko wygrzebałam z garderoby. Podeszłam do kasy i zapłaciłam, sukienka była piękna a co się z tym równa? Mega droga. Taka też była, na szczęście buty mam w domu. Do tego kupiłyśmy jeszcze kilka innych ciuchów, na które było nas stać. Każda z nas była obładowana niczym wielbłąd w podróży do Izraela, jednak wprawa i umiejętności utrzymania równowagi sprawiały, że szłyśmy prosto. Ino szła niczym modelka na wybiegu w swoich 7 centymetrowych koturnach, a toreb to ona miała najwięcej. Zazdrościłam jej tej umiejętności, do tego dalej szła z gracją i seksapilem. A ja obok w swoich płaskich trampkach wyglądałam przy blondynce niczym krasnal
-Mam propozycję-zaczęła Ino, kiedy usiadłyśmy przy fontannie na ławce. Co prawda ja i Tenten siedziałyśmy na ziemi-Chrzest bojowy
-Jaśniej?-westchnęła Mitsashi
-Mam rację, że wszystkie jesteśmy dziewicami?
-Ino!-oblała się rumieńcem Hinata-Nie tak głośno!
-No niestety, chłopaki mnie tak pilnowali, że nawet nie mogłam na chłopców patrzeć-jęknęłam-Ale poluźnili mi smycz, więc zaszalejmy. Co proponujesz?
-Bal-powiedziała pewnie-Do balu wszystkie musimy stracić dziewictwo. Nie ważne jak, z kim i gdzie. A toast wypijemy za zdanie chrztu, co wy na to?
-No ja nie wiem-wahała się Tenten-A jak Neji nie będzie chciał?
-Oj uwierz będzie chciał-zaśmiała się-Po tym jak odwiedzimy jeszcze jeden sklep, ale najpierw...Wchodzicie w to?
-Wchodzę-rzekłam pewnie-Ale zabezpieczamy się, nie chcemy chyba teraz dzieci
-Co mi tam-machnęła ręką Tem-Jestem z wami
-Damska solidarność-powiedziały razem Hinata i Mitsashi
-To idziemy do Victori Secret!-pisnęła podekscytowana Ino
-Ile się już spóźniają?-spytał Kiba rozglądając się do okoła
-Pół godziny-stęknął Shikamaru-Jake to upierdliwe
-Hej czy to nie one?-podążyłem wzrokiem za ręką Naruto-W tym sklepie z bielizną?! Co one tam robią? I z czego się tak śmieją?! To nie jest śmieszne!
Dziewczyny rzeczywiście śmiały się w najlepsze. I najwidoczniej coś kupowały, bo każda stoi w kolejce do kasy. Po paru minutach wyszły wzbogacone o jedną bądź dwie nowe torby z logiem Victori Secret. Z dużymi uśmiechami podeszły do nas, żadna ani razu nie pochylała się od natłoku siatek z ubraniami. Szły raczej szybko i energicznie, tylko pytanie-jak?
-Spóźnione-powiedział Shika-O prawie godzinę
-A o ile się wzbogaciłyśmy-powiedziała tajemniczo Ten, a one wybuchnęły salwą śmiechu
-Czas na nasz zakład Sasuke-powiedziała pewnie Haruno odkładając zakupy na ziemie-Wybieraj tęgo szczęściarza!
Rozejrzałem się po wszechstronnym holu. Stare babcie na ławce, dresiarze opierający się o budkę z zegarkami, pani z dziećmi...O mam!
-Widzisz tego kąpiącego się pana w fontannie?-skinęła niepewnie głową-To twój cel! Pamiętaj CAŁĄ!
Prychnęłam po czym podeszłam żwawym krokiem do brodatego mężczyzny. Typowy żul, stara czapeczka z daszkiem na głowię i podarte brudne ciuchy. A do tego kąpał się w fontannie. Wypuściłam głośno powietrze i zaczęłam śpiewać utwór Carly Rae Japsen. Brodacz przez chwile się dziwnie na mnie patrzył, jednak po chwili przybrał minę zboczeńca. Dalej śpiewając zaczęłam się wycofywać, a pan z czapeczką łaskawie wyszedł z fontanny. Niebezpiecznie zbliżał się w moją stronę
-Chodź tu dziewucho!-krzyknął kiedy zaczęłam mu uciekać-Nie uciekaj, słonko!
-Sasuke!-schowałam się za jego plecami-To twoja wina! Ten pedofil chce mnie zgwałcić!
Pan obszedł śmiejącego się Uchihe i usiłował złapać mnie w pasie. Już praktycznie mnie miał, zacisnęłam z przerażenia oczy. Po chwili jednak jego dotyk zniknął z mojego ciała. Otworzyłam zdziwiona zamknięte powieki, okazało się, że wtulam się w tors Sasuke. On sam stał jakby kogoś uderzył, spojrzałam na miejsce gdzie powinien stać pan z brodą. Nie było go tam, za to siedział na ziemi z krwią na twarzy. Wmurowało mnie w podłogę, Sasuke mnie obronił. Schylił się nade mną i szepnął mi do ucha
-Już ja ci znajdę faceta idealnego-zaśmiał się-Ale teraj jedźmy
Skinęłam głową i pozwoliłam aby chłopak wziął moje ciężkie torby. Zachwiał się, a później odzyskał równowagę
-Boże...Co ty kupiłaś?-jęknął-Ile tego jest?
-Raz, dwa, trzy...Dwadzieścia jeden-zaśmiałam się mrugając do dziewczyn, które zachichotały-Ciesz się że nie jesteś Kibą!
-Dlaczego?!-oburzył się Inzuka-Twierdzisz, że nie jestem fajny?!
-Wręcz przeciwnie-uśmiechnęłam się zwycięsko-Po prostu Ino ma około trzydziestu takich toreb
On przerażony spojrzał na uśmiechniętą Yamanake i jęknął ze sztucznym uśmiechem
-Przygotowania do balu zaczęły się-klasnęła w dłonie Tenten śmiejąc się perliście
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz