Szłam do Ichiraku Ramen na spotkanie z Naruto, wiedziałam że ma mi coś ważnego do powiedzenia. Był taki zdenerwowany mówiąc mi o samym spotkaniu. Było dzisiaj ciepło mimo że godzina nie była jeszcze bliska południa, ptaki śpiewały a słońce grzało przez co na mojej twarzy były rumieńce. Nie śpieszyłam się, wyszłam wcześniej i dotrę w samą porę. Kiedy skręciłam w odpowiednią uliczkę zobaczyłam ulubioną knajpkę Naruto. Przed nią czekał już Sasuke, podniosłam rękę wysoko w górę i z uśmiechem podeszłam do niego. Zdziwiłam się jego obecnością, myślałam że ma trening ale znając "punktualność" Kakashie'ego też bym się nie przejęła zajęciami. Stanęłam przed nim, a on uśmiechnął się lekko. Byłam bardzo szczęśliwa, że nie odszedł z wioski. Tsunade, Kakashi, Naruto i ja zrobiliśmy co w naszej mocy, aby nie opuszczał nas. Pomogli nam jeszcze nasi przyjaciele i połowa wioski, a nawet Gaara. Teraz Uchiha codziennie uczy się ze zwojów, które znalazłam razem z nim w starej dzielnicy Uchiha
-Dzień dobry Sasuke-kun!-przywitałam się i weszliśmy do środka-Naruto!
Od razu w oczy rzuciła mi się blond czupryna przy jednym ze stolików. Spojrzał na nas po czym wyszczerzył się i pomachał energicznie. Sasuke usiadł koło Uzumaki'ego, a ja naprzeciw nich. Spojrzeli na siebie, a potem wbili wzroki w stół. Patrzyłam to na blondyna to na bruneta z niezrozumieniem wypisanym na twarzy. O co tu chodzi? Siedzieliśmy chwilę w ciszy, jednak moje obawy rosły z każdą sekundą ich milczenia. W końcu nie wytrzymałam. Uderzyłam pięścią w stół, ale oni jedynie spojrzeli na mnie
-Może mi ktoś powiedzieć o co wam chodzi?-spytałam zaciskając pięść pod stołem-Powiedzcie coś! Naruto! Cokolwiek!
-Wyruszamy na trzy letni trening poza wioskę-odezwał się w końcu Uzumaki-Ja z Jirają, a Sasuke z Kakashi'm
-To cudownie!-westchnęłam z ulgą. Naprawdę bałam się że to coś złego-Kiedy wyruszacie? Za tydzień? Miesiąc?
-Dzisiaj w południe-rzekł poważnie Sasuke, a ja spojrzałam na nich z otwartą buzią
Nie powiedzieli mi...Auć!
-I mówicie mi to dopiero teraz?-zmarszczyłam brwi-To przecież za parę godzin!
-Sakura nie martw się, Kakashi zajmie się Sasuke-zapewnił blondyn
-Akurat o niego się nie martwię-spojrzałam sceptycznie na Uzumaki'ego. Rozpromieniłam się delikatnie-Boje się że to ty sobie nie poradzisz! Zanim nauczysz się jakiekolwiek techniki, zjedzą cię dzikie zwierzęta!
Zaśmiałam się, a Naruto naburmuszył się. Staruszek podał nam ramen, które zniknęło w szybkim tempie. Uzumaki pochłonął jeszcze paręnaście dokładek, aż mu brzuch wywaliło. Razem z Sasuke kręciliśmy na niego głowami. No bo przecież jak on może tyle jeść?! I być taki chudy?!
-Spasłeś się tuż przed treningiem-westchnął z dezaprobatą Uchiha-Jesteś niemożliwy
-Odczep się młotku!-prychnął obrażony blondyn-A ty Sakura-chan co będziesz robić przez te trzy lata?
-Powiem ci, kiedy będziecie wyruszać-wstałam od stołu i uśmiechnęłam się do nich-A teraz wybaczcie idę do domu przygotować wam coś na drogę. Do zobaczenia w południe przed bramą!
-Hej! A kto zapłaci?-zawołał niebieskooki wstając gwałtownie
-Przecież to wy mnie zaprosiliście-pokazałam im język i pobiegłam w stronę domu. Słońce było znacznie wyżej niż wcześniej, jednak było jeszcze wcześnie. Ulice miasta zaczęły powoli zaludniać się, a pod nogami plątały się dzieciaki. Przechodząc koło kwiaciarni "Yamanaka" pomachałam do mamy Ino, która uśmiechnęła się do mnie serdecznie. Mimo że ja i jej córka nie pałamy do siebie miłością to nic nie stało na przeszkodzie mojej matce i pani Yamanaka do przyjaźnienia się-Wróciłam!
Odpowiedziała mi jedynie głucha cisza. Poszłam do kuchni gdzie nic nie było, najprawdopodobniej moi rodzice byli na misji. Westchnęłam i zaczęłam robić Udon dla Naruto i Sasuke. Kiedy skończyłam pobiegłam do pokoju, umyłam się i przebrałam. Przeczesałam przed lustrem moje krótkie różowe włosy, chciałam się zmienić. Od włosów zaczynając, zapuszczę je, nie dużo ale trochę. Spojrzałam na zegar i zbiegłam do kuchni po przygotowane opakowania i wybiegłam z domu. Chwilę później znalazłam się pod bramą gdzie byli na razie tylko chłopaki, Shizune i Tsunade. Podeszłam do nich, uprzednio witając się z Czcigodną. Wręczyłam chłopcom pudełka
-Dzięki Sakura-chan!-uśmiechnął się szeroko blondyn-Jesteś wspaniała!
-Oj tam, oj tam-machnęłam na nich ręką ze śmiechem-Nie przesadzaj Naruto
-Sakura-zaczął poważnie Sasuke-Obiecaj, że za trzy lata będziesz na nas czekać
-Obiecuję, jeżeli wy obiecacie, że wrócicie cali i zdrowi-skinęłam głową-Przyszli już Kakashi i Jiraja! Dzień dobry!
-Witaj Sakura-uśmiechnął się jednym okiem Kakashi-Zrobiłaś Udon?
Skinęłam głową i szybko ale mocno przytuliłam raz Naruto, a potem Sasuke. Potem odeszłam do Tsunade
-Sakura dalej mi nie odpowiedziałaś!-przypomniał się Uzumaki
-Ja również będę ciężko trenować, abym mogła walczyć z wami ramię w ramię!-zacisnęłam pięść przy twarzy-Chcę być medic-ninja!
-Nie martw się Naruto-Tsunade położyła mi dłoń na ramieniu i przyciągnęła mnie do siebie-Sakura jest moją nową uczennicą! Kakashi, Jiraja ruszajcie!
-Hai!
-Do zobaczenia Sakura-chan!-pomachał mi blondyn
-Pa Naruto!-krzyknęłam ze łzami w ochach
-Do zobaczenia Sakura!-uśmiechnął się Sasuke
-Żegnaj Sasuke-kun!-łzy popłynęły po moich policzkach-Uważajcie na siebie!
Patrzyłyśmy przez chwilę, jak idą koło siebie a przy pierwszym rozwidleniu dzielą się i ruszają na swój własny trening
-Chodźmy Sakura-skinęłam na słowa Hokage-Czas żebyś i ty urosła w siłę
-Hai-obróciłam się plecami do bramy i ruszyłyśmy w głąb wioski
Dni, miesiące, a nawet lata mijały a ja cały ten czas trenowałam pod czujnym okiem Hokage, wyrosłam na silną i zdolną kunoichi. Mówili, że przewyższam samą Tsunade, a niektórzy mówili że jesteśmy identycznie. Za dwa miesiące mają wrócić Sasuke i Naruto, odliczałam ten dzień od dnia początku ich podróży. Przetarłam zmęczone oczy i wyprostowałam się. Razem z Shizune przemierzałyśmy szybkim krokiem ulice Konohy. Ponoć Hokage miała dla mnie "ważną misję". Co to baba znowu sobie wymyśliła? Oby nie trwała długo. Muszę przywitać chłopaków! Weszłyśmy do gabinetu Czcigodnej
-Dzień dobry Tsunade-sama!-ukłoniłam się po czym spojrzałam na nią z wyczekiwaniem
-Mam dla ciebie niesamowicie ważną misję-skinęłam jej głową-Otóż Sakura, umiesz tyle samo, a nawet więcej niż ja. Nie mogę cię już niczego więcej nauczyć, nie będę już twoją mentorką
-Ale Tsunade-sama!-przerwała mi nagle, jej mina nie wróżyła nic dobrego
-Nie Sakura, to czas abyś to ty nauczała innych-podniosłam jedną brew w górę-Twoją misją jest nauczanie medyków w Sunie. Tamtejszy Kazekage wyczekuje ciebie, potem jednak chcę abyś udała się do pobliskich wiosek i sprawdziła ich zaplecze medyczne, w razie potrzeby podszkol medyków. To misja najwyższej rangi, wyruszasz dzisiaj o zmroku. Jednak ta misja jeśli się sprężysz nie potrwa długo
-Hai!-ukłoniłam się i chciałam wyjść, jednak głos blondynki zatrzymał mnie przy drzwiach
-Sakura wierzę w ciebie-powiedziała miękko i jakby trochę z żalem-Wyruszasz jako Kunoichi z Konohy, reprezentuj ją jako kraj dumny. Ponadto jesteś dla mnie kimś ważnym, więc błagam cię Saku. Uważaj na siebie
-Dobrze Tsunade-sama, jednak pamiętaj że nie jestem już bezbronna-szepnęłam i wyszłam
Pod bramą stałam już kiedy słońce chyliło się ku zachodowi, przy niej czekała ze mną Hokage, jej sekretarka oraz zespół AMBU. Podeszłam do blondynki i spojrzałam w jej czekoladowe tęczówki
-Tsuade-sama, przeproś za mnie Naruto i Sasuke-powiedziałam z lekkim uśmiechem-Miałam tu na nich czekać kiedy wrócą. I proszę żeby nie podchodzili w okolice Suny
Skinęła mi i przytuliła. Ruszyliśmy wraz z jej rozkazem. Dalej uważałam, że nie powinnam wyruszać na tak długą misję w wieku piętnastu lat. Misja nie należała do prostych, a tym bardziej do krótkich
Czekałam przed wioską aż Naruto i Sasuke przejdą przez bramę wraz ze swoimi nauczycielami
-Babciu Tsunade gdzie jest Sakura-chan?-spytał mnie blondyn, a żyłka na moim czole niebezpiecznie zapulsowała
-Jest na misji-powiedziałam patrząc na niego z góry-Kazała was przeprosić, jednak musiała wyruszyć dwa miesiące temu
-Co to za misja?-spytał czarnowłosy-I kiedy Sakura wróci?
-Musi podszkolić medyków w kraju Ognia-powiedziałam stanowczo-Za jakiś rok, chyba że się spręży i wróci wcześniej
-Gdzie jest obecnie?-Sasuke patrzył, na mnie z jakąś nadzieją w oczach
-Powinna być w Sunie, jednak macie zakaz wychodzenia z wioski!-powiedziałam sucho-Musicie zdać egzaminy, które Sakura już dawno pozdawała. Za trzy miesiące dostaniecie szczególną misję, ale do tego czasu macie trenować. Sakura chciała abym przytrzymała was w wiosce, póki nie wróci
-Nic jej nie zagraża?-spoważniał Uzumaki
-Wyruszyła w obstawie AMBU-powiedziałam szczerze-Jednak oni mieli dopilnować aby dotarła do Suny bezpiecznie. Teraz wszystko zależy od niej
-Ale Tsunade...-przerwałam mu
-Naruto!-warknęłam chwytając go za kołnierzyk-Zamknij się! Sakura nie jest bezbronna! Pracowała ciężko przez trzy lata, każdego dnia, aby mogła w końcu udowodnić, że nie jest bezużyteczna! Potrafi o siebie zadbać! A teraz wróć do domu i nie myśl o niej!-pościłam go i spojrzałam zła na brunetkę-Shizune idziemy!
Ruszyłam nie czekając na nią, jednak ta szybko mnie dogoniła i szła jedynie parę kroków za mną. Prowadziłam ją do największego budynku we wiosce, będąc zła, a nawet wściekła na Uzumaki'ego. Przez ten cały czas kiedy Sakura była moją uczennicom widziałam jak bardzo stara się być silniejszą, widziałam jak bardzo próbuje udowodnić że też się do czegoś nadaję. Więc jak Naruto i Sasuke mogą pokładać w niej tak mało nadziei?
Muszę przyznać,że podoba mi się :) Drobne błędy umknęły mojej uwadze,a nawet jeśli nie zwracam na nie takiej uwagi jak co niektórzy.Najważniejsza jest fabuła,która mnie zaciekawiła!Biorę się za czytanie dalszych losów twojego opowiadania! :)
OdpowiedzUsuń