...

„Gdzie jest miłość, tam jest ryzyko nienawiści.” ~Sasuke Uchiha

niedziela, 31 stycznia 2016

Rozdział 13.

Byłam już gotowa, ubrano mnie w piękną suknię i uczesano z perfekcją moje różowe włosy. Wiedziałam że teraz na odwrót jest już stanowczo za późno. Ja, Sakura Haruno miałam zostać Piątym Torikage Kraju Ptaków. Westchnęłam kiedy dziewczyna z wioski skończyła mnie malować. Wstałam z klęczek i przygładziłam suknię. Pokój w którym byłam był średniej wielkości, jedyne co w nim było to okno wpuszczając niewielkie ilości światła. Miałam teraz chwilę tylko dla siebie. Mogłam się zastanowić co powiem do ludzi, nie wpuszczono tu nawet Azusy, mimo że upierałam się aby był ze mną cały czas. Podeszłym do drzwi, które delikatnie rozsunęłam. Na korytarzu czekała na mnie Rotari oraz Misako
-Jestem gotowa- powiedziałam z kamienną twarzą
Starsza, siwa kobieta poszła przodem a różowo włosa ruszyła spokojnie za mną. Doszło mnie jej ciche nucenie. Pomyślałam że to dobry pomysł na rozładowanie stresu i z mojego gardła wyszedł stłumiony dźwięk jakiejś melodii. Po wyjściu z tego korytarza do siwej kobiety dołączyła reszta starszyzny mówiąc mi pokrzepiające słowa. Misako przeszła do nic a moje tyły zaczął obstawiać Ikotti do którego dołączyła Ayanasaki. Po wyjściu z tej części posiadłości zostaliśmy zespół ANBU.Jeden z nich miał Azuse na smyczy, którą mi podał. Trzymałam ją krótko przez co wilk szedł tuż przy boku mojej sukni. Asaya dołączyła do nas na końcu razem z Tsunade, Kakashim, Naruto oraz Sasuke. Wyszliśmy na plac główny gdzie czekała już reszta klanu. Kiedy przechodziłam skłaniali się nisko wprowadzając mnie w lekkie zakłopotanie. Ruszyli za nami z transparentami na których widniał nasz znak klanu. Jeden z ANBU stanął koło mnie, po stronie gdzie nie było wilka, z identycznym herbem co inni. Słońce zmierzało ku zachodowi co oznaczało, że mieszkańcy już będą przed budynkiem kage. Członkowie klanu Haruno śpiewali jakąś rodzinną pieśń a ja wciąż nuciłam cicho pod nosem hymn Konohy. Przeszliśmy przez ścieżkę prowadzącą do miasta a przy jej końcu do około mnie znaleźli się moi krewni zasłaniając mnie skutecznie. Przeszliśmy przez miasto w akompaniamencie piosenki do której przyłączali się mieszkańcy. Kiedy spojrzałam na plac byłam zaskoczona ich ilością. Ludzi było o wiele, wiele więcej niż przypuszczałam. Jeszcze raz przeanalizowałam w głowie to co miałam powiedzieć i teraz pozostało mi tylko czekać. Na balkon wyszła Misako mówiąc ko wszystkich
-Po osiemnastu latach przyszedł czas aby wybrać następce Czwartego!-powiedziała donośnie i wszyscy zaczęli klaskać, kiedy tylko brawa cichły na placu panowała absolutna cisza-Wybór był oczywisty, przecież powrócił Dziedzic Misharina! Mam zaszczyt ogłosić że tytuł Piątego Torikage otrzymuję Haruno Sakura!
Po placu przeszła fala braw i wiwatów, Tsunade stanęła u mojego boku i razem ze mną wyszła na balkon. Jednak stanęła przy Misako a ja sama musiałam podejść do barierki. Przeczesałam wszystkich wzrokiem i już miałam zacząć mówić to co przygotowałam kiedy stało się najgorsze z możliwych...Zapomniałam całego przemówienia

Sakura stała przy barierce tępo wpatrując się w ludzi. Wzięła głęboki oddech a jej głos drżał
-Jak wiecie w naszym kraju nie dzieje się dobrze-zaczęła mówiąc ledwo jednak po chwili mówiła już normalnie i brzmiała przekonywająco-Przez wypadek, który jak wszyscy wiecie, był spowodowany przeze mnie, przerwałam ciąg tradycji, które tutaj są stale pielęgnowane! Jednak udało się nam! klan Haruno powrócił dzięki czemu, możemy kontynuować przerwaną wile lat temu tradycję! Jesteśmy nowym, silnym pokoleniem, które osiągnie wiele, razem przywrócimy Kraj Ptaków na zasłużoną mu pozycję! Klan wytypował właśnie mnie do tytułu, na który nie zasłużyłam jednak Starszyzna na czele z czcigodną Rotari zaakceptowała i poparła ten wybór! Jeżeli jestem godna zostania nazywana Piątym Torikage, jeśli jestem godna waszego szacunku i jeżeli jestem godna nosić to brzemię to niech tak będzie! Stając się Torikage już nie odpowiadam za rodzinę i przyjaciół. Otrzymując tytuł tej rangi, jestem zobowiązana brać odpowiedzialność za wszystkich, za cały kraj! Dam z siebie wszystko jeżeli pomożecie mi! Jeżeli to wspólnie poprowadzimy Kraj Ptaków ku nowej erze jestem gotowa reprezentować nasz kraj z dumą! Niech się spełni wola klanu!
Po placu przeszły brawa i wiwaty, Sakura się spisała. Naruto chyba darł się najgłośniej ze wszystkich a dopiero po chwili zauważyłem że drę się razem z nim
-Wciąż nie umiem uwierzyć że to moją podopieczna-powiedział z sentymentem Kakashi-Ta sama dziewczyna, którą pocieszałem kiedy wy się biliście
-Sakura niesamowicie się zmieniła-powiedziałem patrząc jak odwraca się i odchodzi do tyłu ustępując miejsce staruszce i Hokage-Wydoroślała i dojrzała
-Stałą się też odważniejsza i ładniejsza-zauważyła Naruto za co dostał ode mnie po głowie
-Nazywam się Konoharu Rotari i jestem przedstawicielką starszyzny-powiedziała patrząc na wszystkich bez wyrazu-Mam nadzieję że nie odrzucicie Torikage i pomożecie jej w spełnieniu ambicji. Piąty Hokage i Piąty Torikage wypiją wino na znak przymierza między naszymi krajami!
Do Tsunade podeszłą Sakura z lekkim uśmiechem. Asayo podeszła z tacką na której były dwa kielichy. Kobiety przeplatając swoje ręce wypiły do dna i przytuliły się na koniec. Po placu przeszły po raz kolejny brawa a wilk chodził niespokojnie koło nogi Sakury. Kiedy Sakura wyprostowała się i uśmiechnęła do ludu on zaczął wyć. Nie wyglądało to dobrze, szczególnie kiedy zaczął szarpać Haruno i warczeć na wszystkich dookoła

Nie wiedziałam co się dzieję, Azusa wyglądał jakby czegoś się bał. Co najgorsze napawał mnie niepewnym uczuciem. Ugryzł skrawek mojej sukienki i zaczął go ciągnąc w stronę wejścia do budynku
-Azusa spokój!-warknęłam chicho w jego stronę ale to nic nie zdziałało. Odbiło mu-Azusa!
Skoczyła na mnie z zębami, był to tak gwałtowny ruch że puściłam jego smycz a on wcale nie chciał mnie ugryźć. Chciał uciec. Chciał mnie zostawić. Tylko tyle chciał. Pobiegł do wnętrza budynku i szybko nalazł się na dole. Tłum się przed nim rozstępował. Wyciągnęłam w jego stronę rękę wychylając się mocno przez barierkę
-Azusa!!!-krzyknęłam głośno czując jak nasza więź staje się coraz słabsza-Azusa stój!!
Podniosłam materiał sukienki i przeszłam przez barierkę. Skoczyłam używając czakry aby znaleźć się między tłumem ludzi. Aktywowałam Misharina co mogło być tak naprawdę błędem. Smycz rozbiła się na kawałeczki, przecież była również z Misharina, teraz wilka nie trzymało tu już zupełnie nic. Przepychałam się przez tłum, który zorientował się po chwili że tam jestem. Wilk stanął na granicy bramy wejściowej i spojrzał na mnie z bólem. Byłam blisko niego i zdążyłabym gdyby drogi nie zawadzała mi większa, tęższa kobieta. Błękitny wilk zawył z żalem i odbiegł po ścieżce w stronę miasta
-Azusa!!!!-ryknęłam z płaczem upadając na kolana z wyciągniętą dłonią
Poczułam w piersi przeszywający ból przez który zaczęła krzyczeć. Z daleka dało się usłyszeć głośny skowyt bólu jakiegoś wilka. Po falach bólu, po meczących językach i bez bezsilnego płakania zostało tylko uczucie niewyobrażalnej pustki. Tak jakby ktoś wyrwał mi serce lub odebrał zdolność czucia. Byłam wyczerpana, przymknęłam oczy i pogrążyłam się w ciemności. Straciłam świadomość, zemdlałam. Zastanawiało mnie tylko czego Azusa się tak bał?

Panika wywołana przez wilka wstrząsnęła wszystkimi. Szybko zacząłem poszukiwać w tłumie Sakury, nie było to takie trudne bo zaraz na rękach przyniósł ją jakiś z mieszkańców. Kiedy chciałem ją wziąć niemal siłą wyrwał mi dziewczynę jej kuzyn. Podrzucił ją jak worek ziemniaków przez co wygodniej mógł ją trzymać w ramionach
-Ikotti szybko!-usłyszeliśmy za sobą krzyk Asayo, która przepychała się przez tłum robiąc chłopakowi miejsce. Ten nie rozumiejąc sytuacji tulił Sakure do piersi i biegł za dziewczyną. Spojrzałem wymownie na Naruto a on najwidoczniej zrozumiał bo od razu ruszyliśmy za nimi. Po chwili dołączyła do grupy przed nami Rotari oraz Misako. Nie zauważyły że ich śledzimy, tym sposobem dostaliśmy się na polane na której spotkaliśmy Sakure. Położyli ją na ziemi a my ukryliśmy się w krzakach na tyle blisko żeby słyszeć i widzieć wszystko
-Odsunąć się!-krzyknęła Misako kiedy Sakura zaczęła płonąć niebieskim ogniem-Ayanasaki chodź tu!
Mała dziewczynka podeszła przestraszona i pisnęła kiedy Sakura krzyknęła z bólu. Blondyneczka uformowała pieczęci a w okół Sakury utworzyła się pułapka czakry. Za blondynką stanęła Asayo i położyła jej dłoń na plecach, wspomagała ją tak. Spojrzałem na Naruto a on wyglądał na wściekłego
-Zobaczycie kontrolowane uwolnienie Misharin'a-usłyszeliśmy za sobą głos Kakashiego nawet go nie wyczułem
-Sakura! Opanuj się!-krzyknęła Misako a w okół niej utworzyła się delikatna powłoka niebieskiego światła
-Co się dzieję?-spytał Uzumaki
-Sakura jest na tyle silna że budzi Misharin'a w Misako-odpowiedział siwowłosy a ja nie odrywałem oczu od Sakury, która ryczała z bólu. Wstała i uderzyła o ściany czakry, jej oczy były niebieskie i błyszczały jak światła odblaskowe. Jej włosy urosły i żyły własnym życiem wiejąc na każdą stronę. Sakura krzyczała i wyrosły jej małe kły. Zaczęła uderzać ciałem o ściany klatki a łzy leciały z jej oczu
-Sakura-chan!-z krzaków wyskoczył Naruto a ja za nim-Nie pozwól aby ta moc cię kontrolowała, ty kontroluj ją!
-Sakura!-chciałem dotknąć klatki ale Sakura wrzasnęła przez co fala mocy odepchnęła mnie na ziemię-Sakura nie poddawaj się!
-Po co?!-krzyknęła uderzając pięściami w klatkę-Po co mam w sobie tłumić tą cudowną moc?! W końcu mogę coś zniszczyć! W końcu mogę walczyć! Ale wy chcecie żebym znów była żałosna! Nienawidzicie mnie!
-Kochamy cię Sakura-chan!-krzyknął Naruto podchodząc do klatki, walczył z mocą i nie dał się jej odepchnąć-Kochamy cię Sakura-chan! Wszyscy cię kochają!
-Kłamiesz!-podbiegłem tam i znów musiałem walczyć z tą dziwną siłą, która obezwładniała Sakurę-Jak można kochać potwora!
-A jak myślisz kim my jesteśmy?!-krzyknął Naruto wskazując siebie i mnie-Wszyscy jesteśmy tacy sami!
-Nie kłam!-opuściła głowę a kiedy ją podniosła jej oczy były normalne a po jej twarzy płynęły łzy-Wy jesteście bohaterami...Wioska was kocha, macie siebie nawzajem...Naruto ty masz dziewczynę, a ty Sasuke zaraz jakąś znajdziesz...Wioska stoi za wami murem, robicie to co chcecie i jesteście w jednej drużynie...A ja?
-Przestań pierdzielić!-blondyn krzyknął-Przez całe dzieciństwo byliśmy traktowani jak najgorsze ścierwa! Ale ty przy nas byłaś, wspierałaś nas! Kochałaś nas!
-Robiłaś wszystko co mogłaś abym został w wiosce!-krzyknąłem dotykając bariery w miejscu gdzie była dłoń Sakury-Wyznałaś mi swoje uczucia, pomagałaś mi z technikami z klanu! Zrobiłaś mi Udon kiedy ruszaliśmy w podroż! Płakałaś kiedy dowiedziałaś się że mam dziewczynę, ale jaj nie kochałem! Miała podobny kolor włosów do ciebie, tylko dlatego z nią byłem! Bo przypominała mi ciebie Sakura! Kocham cię!
-Sasuke-kun...-szepnęła ze łzami na policzkach-Nie mów tak-poprosiła z najsmutniejszym uśmiechem jaki kiedykolwiek widziałem-Ja was okłamałam. Ciągle kłamałam, jestem naprawdę paskudna osobą. Byłam z twoim bratem, działałam dla organizacji, która chce zabić Naruto! Leczyłam ich rany po walkach z wami, jadałam z nimi jak z rodziną! Zabiłam moją rodzinę! Znienawidźcie mnie! Nie nadaję się na Torikage!
-Sakura-sama!-obróciliśmy się a za nami stał tłum ludzi-Niech pani nie mówi takich rzeczy!
-Cała wioska jest z pani dumna!-krzyknął jakiś mężczyzna-Kochamy panią!
-Chcemy aby to pani zaprowadziła nas do nowej ery!-krzyknęła jakaś kobieta głośno i z sercem-Kochamy panią!
-Nikt z nas nie jest idealny i wszyscy robiliśmy złe rzeczy!-krzyknął ktoś jeszcze z tłumu-Ale kochamy panią!
-Kochamy cię Sakura-san! Bo jesteś dobra!-krzyknęła Ayanasaki-Kochamy cię nad życie!
-Uratowałaś nas wszystkich!-krzyknęła Misako-Jak moglibyśmy cię nie kochać?
-Obiecałaś że nigdy nie będę sam!-krzyknął Ikotti-Uratowałaś mnie od samotności! Kocham cię Sakura-chan!
-Wierzymy w ciebie wszyscy Sakura!-krzyknęła Tsunade-Bo cię kochamy!
-Kochamy cię bo nigdy się nie poddawałaś!-dodał Kakashi
-Widzisz?!-krzyknął Naruto dotykając jej dłoni przez klatkę-Kocham cię bo zawsze z nami byłaś! Wspierałaś nas i nie pozwalałaś się nam smucić!
-Kocham cię Sakura!-krzyknąłem napierając na barierę-Kocham cię bo pokazałaś mi lepszy świat, bo nie pozwoliłaś mi odejść, bo wierzyłaś we mnie i zawsze dopingowałaś mnie! Bo nie przestawałaś mnie kochać kiedy cię odrzucałem! Bo do końca wierzyłaś że jestem dobry! Kochałaś mnie nawet wtedy kiedy mówiłem że jesteś irytująca, słaba i niepotrzebna! Kochałaś mnie zawsze Sakura! Więc czemu nie chcesz bym ja cię teraz kochał za te wszystkie rzeczy, które dla mnie zrobiłaś?!
-Bo stać cię na więcej-szepnęła a ja jeszcze mocniej napierałem na ulegającą barierę-Bo bez was byłabym nikim, to wy mnie zbudowaliście. Bez was jestem taka słaba...Błagam pomóżcie mi....
-Sakura!-krzyknąłem rozbijając barierę i tuląc dziewczynę. Byłem zbyt słaby żeby stać więc wylądowałem na kolanach, Sakura też. Siedziała naprzeciwko mnie unieruchomiona w moich ramionach ona łkała żałośnie-Już spokojnie, jesteśmy tu, wszyscy
-Przepraszam, przepraszam-mówiła przez łzy-Tak strasznie przepraszam!
-Nic ci nie jest Torikage-sama?-podszedł do niej jakiś na oko dwudziestoletni chłopak i pomógł jej wstać. Sakra wyprostowała się a później ukłoniła nisko
-Dziękuję! Dziękuję wam wszystkim!-wyszczy zaczęli się uśmiechać i wzdychać z ulgą-Jednak nalegam na wybór nowego Torikage!
-Odmawiam!-krzyknął tłum a Sakura znów się popłakała ze szczęścia
-Odmawiam-powiedziałem obejmując ją ramieniem i całując w skroń-Będziesz najlepszym z Torikage i wyryją twoją twarz na skale jak w wiosce
-U nas stawia się świątynie!-pisnęła zmęczona Ayanasaki, każdy o niej zapomniał
-Wykonałaś dzisiaj świetną robotę Aya-chan-Sakura tyrpnęła ją palcem w nos a ona pomarszczyła jo uroczo-Wracajmy świętować!
-Hai!-krzyknęli wszyscy i zaczęli iść w stronę wioski
Jednak był wybuch w lesie. Sakura spojrzała w tamtą stronę odsuwając na drugą stronę blondyneczkę. W miejscu wybuchy pojawił się dym, pożar
-Idę to sprawdzić!-powiedzieliśmy w trójkę równo a każde z nas się uśmiechnęło-Dobra! Idziemy!
Szybko znaleźliśmy się na miejscu, jednak tam nie było nic oprócz przewróconych drzew, ognia i dymu. Uruchomiłem Sharingan'a a Sakura i Naruto byli w ciągłej gotowości. Nie wyczułem niczego ale mimo to wciąż pozostawałem czujny. Świst przeciął powietrze a kunai wbił się w ziemię przed nami
-Uciekać!-krzyknęła dziewczyna a po chwili kiedy już znaleźliśmy się w bezpiecznej odległości był wybuch-Z kim my walczymy?!
-Nie wiem!-odkrzyknął jej Naruto jednak wskazał kogoś kogo dopiero teraz poczułem. Skoczyłem na gałąź Sakury, na której był też Narutro. dym opadł i dało się zobaczyć małego chłopaka-Ej ty! Dzieciaku! Co ty odwalasz?!
-Dajcie mi tą różową dziwkę i spieprzajcie!-odkrzyknął a mi się krew zagotowała. Naruto wyglądał podobnie
-Język gówniarzu!-krzyknąłem zeskakując na dół. Zaraz za mną na ziemi pojawił się Naruto a za nim Sakura-Przeproś ją!
-Ani mi się śni!-warknął-To zwykła morderczyni, której miejsce jest za kratami albo w burdelu!
-Dlaczego tak mówisz Korosaki?-spytała spokojnie Sakura
-Rukia!-krzyknął wściekle-Zabiłaś mi ojca! Zabrałaś mi przyjaciół! Odebrałaś mi wszystko co było dla mnie ważne!
-O czym ty mówisz chłystku?!-wściekł się Naruto-Sakura znasz go?!
Różowo włosa skinęła ale wciąż wpatrywała się w chłopaka
-Zaturo! Shin! Kurosaku! Sonaru!-zaczął wymieniać ich imiona a Sakura robiła się coraz bardziej niewyraźna-Przez ciebie Miu mnie odrzuciła a Misaki i Rei prawie się pozabijali!
-A co Sakura-chan ma z tym wspólnego?!
-Wszyscy zakochali się w niej, w tej pustej dziwce!-krzyknął z bronią w ręce-Rei był w stanie wkopać mi jeżeli powiedziałem że cię nie lubię! Rozkochałaś go w sobie!
-Przestań tak mówić Korosaki-poprosiła i złapała się za brzuch kucając nagle
-Sakura co się stało?!-klęknąłem koło niej ale ona jedynie syknęła i powiedziała spokojnie
-Spora część Misharin'a opuściła moje ciało, to tak jakby wyciągali ze mnie bijuu-powiedziała z bólem-Nie róbcie mu krzywdy
-Sakura ale...
-Będzie dobrze-zapewniła z uśmiechem-Sasuke, jakby mi się coś stało nie martw się, dobrze?
-O czym ty mówisz?-przybliżyłem się do niej jeszcze bliżej nasze twarze dzieliły centymetry-Sakura co się dzieję?
-On nie jest tu sam...-szepnęła zaciskając usta w wąską linię-Są za silni i przyszli po jednego z nas
-Będę cię chronił
-Nie-zaprzeczyła szybko-Chroń Naruto, za wszelką cenę
-Dlaczego?-nie rozumiałem jej
-Bo musi zostać Hokage-uśmiechnęła się ślicznie-I uważaj na siebie, ja sobie poradzę
-Sakura nie pozwolę cię skrzywdzić ja~-jednak nie dane było mi skończyć tego zdania. Sakura z uśmiechem pocałowała mnie. Przeniosła dłonie na moją twarz i przytrzymywała ja żebym nie uciekł. Jedną rękę dałem na jej kark, żeby pogłębić pocałunek a drugą na nadgarstek, tylko po to żeby nie zabierała tej dłoni z mojej twarzy. Sakura odsunęła się ode mnie ale pozostawała na tyle blisko że stykaliśmy się nosami
-Przepraszam Sasuke-szepnęła z łzami w oczach-Powiem ci jakbyśmy się mieli już nigdy nie spotkać...Nigdy nie chciałam żebyś żenił się z Yuuri, nie chciałam żebyś miał z nią dzieci, ani nie chciałam żebyście adoptowali psa. tak naprawdę chciałam żebyś ożenił się ze mną, żebyśmy to my mieli dzieci i żebyśmy kupili psa
-Spotkamy się jeszcze i wtedy zostaniesz moją żoną, dobrze?-skinęła a ja wytarłem jej łzy. Zamknąłem oczy i dotknąłem jej czoła swoim-Wtedy kiedy Tsunade nam powiedziała, że prawdopodobnie nie żyjesz, żebyśmy się nie męczyli...ja też płakałem
Pocałowałem jej czoło i wstałem. Razem z Naruto zaatakowaliśmy dzieciaka, jednak za nami był wybuch. Odwróciliśmy się w tamtą stronę. Sakura uderzyła plecami o drzewo i teraz leżało nieprzytomna pod nim z nogami podkulonymi do piersi. Chciałem do niej podbiec ale zostaliśmy unieruchomieni. Zaczęliśmy się zapadać do ruchomych piasków, w tym wypadku ruchomej trawy. Do Sakury podeszło pięciu muskularnych kolesi, a jeden z nich przerzucił ją sobie przez ramie jak worek ziemniaków i odeszli w głąb lasu. Czy Sakura to wszystko przewidziała...?!



Strój Sakury :3

3 komentarze:

  1. świetny blog! zapraszam do mnie : http://sasusaku-wyczekiwane-spotkanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. 48 year old Statistician IV Brandtr Noddle, hailing from Nova Scotia enjoys watching movies like Divine Horsemen: The Living Gods of Haiti and Jewelry making. Took a trip to Historic Town of Grand-Bassam and drives a Duesenberg SJ Speedster "Mormon Meteor". zobacz tutaj teraz

    OdpowiedzUsuń